Jeszcze robione z ręki ale z podpiętym monopodem który raczej służył jako stabilizator… jak w łuku sportowym.
Sikorki tak się chowały w liściach że nie było jak podeprzeć monopod.
Wabiłem je śpiewem modraszki, puszczanym z komórki, wrażenie niesamowite, czułem się jak pasterz sikorek.
Następnym razem wezmę statyw powinno wyjść lepiej.
1.
2.
3.
4.
5.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami