Miały być ptaki z trzcin a wyszła sikorka, jednak pomimo padającego co jakiś czas deszczyku, dzień nie stracony.
Zaliczyłem parę fajnych spotkań, najpierw prawie mi wpadła pod koła młoda sarenka, później lisek stanął mi na drodze ( jeszcze za ciemno było ), wydra polowała na ryby w stawie, mewy pokazały jak się łowi, cztery czaple siwe zrobiły pokaz lotniczy, i na koniec czapla tak jak to robią zwykle bażanty wyrwała mi się z pod nóg.
Niestety wszystko za daleko, czapla choć wypełniła kadr to jak na złość swoją mniej ciekawą stroną. Po wycieczce zostało mi parę pamiątkowych zdjęć i wspomnienia.


1.





2.





3.