Rzeczywiście pora dnia była taka... "niekoniecznie" bo to okolice południa. Niebo było dość zmienne i na przemian w jednym miejscu kadru świeciło ostre słońce, a w innym pojawiał się paskudny cień. Zgadzam się ze to niebo jest takie nie do końca eleganckie, ale jakoś inne próby z przygaszeniem jego niezbyt mi się podobały. Wiec poszedłem na kompromis.

Co do przeostrzenia, to ciągle staram się wychwycić ta subtelna granicę i chyba ciągle przeginam w górę. Póki co analizuje wasze zdjęcia i zawsze szczególnie przyglądam się tym określonym jako przeostrzone.

Innymi słowy - miejscówka zapamiętana - a ja po waszych komentarzach zmotywowany aby tam wrócić.