Pierwsze śluby robiłem bardzo na sztywno czyli garniak, biała koszula lecz bez krawatki. Niestety ten roboczy kombinezon nie bardzo się sprawdza w tym zajęciu bo po prostu mocno ogranicza i człowiek ma niesamowity dyskomfort, przynajmniej ja. Teraz są to ciemne spodnie na kancik lub nawet dżinsy oby ciemne oraz czarna porządna markowa koszula krótki czy długi rękaw od pogody zależne, czarne pantofle. Marynarka wisi w aucie podobnie jak zapasowa koszula czy spodnie bo się zdarzyło, że jegomość rozpędzony sałatkę jarzynową zamiast na stole umieścił na moich spodniach. Czarna koszula ma jeszcze takie plusy, że człowiek za mocno w oczy się nie rzuca no i paski od aparatów MATIN jej nie barwią bo na białej straszne ślady zostają, a na czarnej nie widać. Czarne skarpety czarny podkoszulek (porządny). Slipki oczywiscie w kolorze żółtym z emblematem Nikona![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami