Szukaj
Tekst bardzo dobry, rozterkowy. Warto go przeczytać aby zdać sobie sprawę jak poważne to zajęcie i jak specyficzne i nie każdy się do tego nadaje. Fotografia ślubna to praca z ludźmi, baaaa z dużą ilością ludzi.
Znam fotografów którzy w wielu dziedzinach radzą sobie wyśmienicie, a tu polegli po całości, bo fotografia ślubna to nie tylko sprzet, swiatło, talent, ale jeszcze coś czyli CZŁOWIEK który to robi, a musi mieć to coś w sobie co sprawi, że ludzie chcą z nim pracować i relacje między fotografem, a fotografowanymi świetnie się układają sprzyjając po prostu powstawaniu ciekawych ładnych zdjęć, wtedy niedoskonałości warsztatu, czy powiedzmy mniejszego talentu nie rzutują tak na efekt pracy. Cechy osobnicze fotografa i jego predyspozycje do pracy z ludźmi mają ogromne znaczenie.
bardzo słusznie, inwestycji w siebie nigdy dość, doświadczeń ect. A potem warto robić zdjęcia po swojemu, pod swoich klientów, takie jak im się podobają i za jakie dudki chcą dać na nowy aparat. Zdarzało mi się odsyłać klientów co to niby mieli jakieś wymagania sygnalizujące, że to klient nie dla mnie do ludzi którzy robią ten repoglamur. Cholercia wracali jak bumerang, za drogo było, albo inne pojmowanie fotografii mieli, albo za mało zdjęć było za te 3000-4000zł u kogoś tam. Dziwnebo przecież ten nurt to podobno najwłaściwszy i jedyny jaki istnieć powinien w fotografii ślubnej
![]()
guuupi jacyś czy co
ps.
Co do pokazywania materiału całościowego o którym wyżej mowa była (300 zdjęć) to rzecz wręcz obowiązkowa i na taka okoliczność powinien być przygotowany fotograf ślubny mając w takim materiale ładne ciekawe zdjęcia wręcz lepsze okiem klienta niż te co są na stronie www. Polecam, to bardzo skuteczne![]()
Ostatnio edytowane przez robin102 ; 07-08-2009 o 16:41
czekam na edycje krakowska warsztatow ale zadowole sie w ostatecznosci wykladami video - i mowie to najzupelniej powaznie!
rozmawialam dzis z kilkoma lokalnymi, irlandzkimi fotografami slubnymi, ktorzy ostro dyskutowali czy pan X slusznie kasuje 5k euro za slub (ok 6 godz roboty, 100 zdjec w albumie, zadnych plenerow w inny dzien - standardzik -wiekszosc pozowanych grupowych zdjec przed hotelem) skoro oni to samo robia za 1600 euro, czyli dylematy wszedzie te same;
PS moja siostra bardzo chciala aby jej slub fotografowal AT wlasnie, ale termin byl juz zarezerwowany...
Pozdrawiam A.
Bardzo słusznie robi, bo jeśli są ludzie którzy chcą płacić takie pieniądze to z jakiego powodu miałby nie sprzedawać za nie zdjęć.
Wiekowa prawda mówi, że każdy towar ma swego klienta tylko trzeba do niego trafić. Fotografowie obsługują śluby za 300zł w Polsce, a za granica widziałem ogłoszenia za 10 tys euro.
ciekawi mnie czy w innych krajach też ceny zaczynają się od tak niskiego poziomu czyli od 300-400 zł cyrka 100 euro![]()
W sumie taki ktoś jeśli się z tego utrzymuje, to 300zł za wesele szybko mu wyjdzie z głowyniestety mamy sporo wolnych strzelców, którzy pracują na stałe w ciepłych posadach a w weekend idą coś zjeść i przy okazji pstryknąć...
wtedy 3 stówy to fajna kasa
płytę oddają w niedziele
na poprawinach.
Robin 102 - najtansza oferte z jaka sie spotkalam to bylo 650 euro za ok 60 zdjec 15x10 bez albumu (kosciol, grupowe pozowane, pierwszy taniec i tyle); za 100 euro nikt przy slubie palcem nie kiwnie
wielu fotografow tutaj uzywa DX i niespecjalnie przejmuje sie obrobka;
mysle, ze w Dublinie sytuacja jest inna, wyzszy poziom i wyzsze ceny
Ostatnio edytowane przez altezza ; 09-08-2009 o 14:15
Pozdrawiam A.
Mam znajomka, pracującego ( już chyba z 5 lat) w sporej firmie budowlanej w Irlandii (Dublin). Mówił mi, że gdyby w Polsce tak budowano jak tam to wszyscy pracownicy wylecieli by na zbity pysk. Fuszerka ponoć niesamowita, na tzw. "sztukę".
Więc może ze zdjęciami ślubnymi jest tam podobnie![]()
rzeczywiscie zdjecia slubne nie powalaja, moze dlatego, ze klient jest malo wymagajacy a fotograf woli odwalic robote i zainkasowac kilka tysiaczkow euro za nic; chociaz jak wszedzie wyjatki od reguly sie zdarzaja...
OT za to ichniejsze orkiestry weselne bija nasze na glowe, roznica w poziomach jak miedzy polonezem a lexusem - pelny profesjonalizm!
a co do odwalania fuszerek w budowlance to bez przesadyzmu, prosze pobieznie przegladnac forum budowlane muratora to moze przekonasz sie, ze fuszerki na budowach to nie tylko irlandzka specjalnosc
Pozdrawiam A.
dopiero na 5 stronie jestem ale nie sądziłem, że takie słowa padną...
brawo
Jestem w temacie ślubniaków świeży nieco - shopa jako tako liznąłem. Prawdą jest, że shop z na pozór tandetnej foty może zrobić coś czym ludzie będą się zachwycać - nie my fotografowie ale klienci. Suwaki w PS czynią cuda. Jak ktoś ma jeszcze tablet i trochę wyobraźni to robi karierę.
Też to robię. Cyfrą i szopuję...ale oprócz tego staram się pojechać coś analogiem 35mm a na każdy plener tacham stareńkiego Psixa. Ciekaw jestem ile ludzi to robi? Ile ludzi potrafi zrobić zdjęcie takim sprzętem, ile potrafi wywołać film, a później zrobić samemu odbitkę na barycie?
Druga stroną medalu jest to, że większość i tak nie widzi różnicy czy co syfra czy analog - mało kto to docenia.
BZDURA!
Za 10-15 lat, albo w dobie rozwijającej się techniki szybciej to nastąpi, powiedzą/powiemy "uuu kiedyś to była cyfra z matrycami CCD i CMOS i to był dopiero problem zrobić dobre zdjęcia", a o fotografii analogowej będzie można przeczytać tylko w książkach z historii.
To, że Kalina czy Adam są być może "dziećmi" fotografii cyfrowej (jak wielu na tym forum) i nie miało większej styczności z analogiem, to co to niby znaczy, że nie mogą być fotografami i to jeszcze "topowymi".
BZDURA!
Po takich bzdurach rodzi się pytanie: po co uczycie się tego "szopowania", jak to Wy Wielcy Fotografowie Analogiczni mówicie? Przecież dalej spokojnie można robić zdjęcia na błonie i nikomu to nie przeszkadza, tym bardziej "dzieciom neostrady" itp. itd.
Osobiście mam szacunek dla Adama i Kaliny, nie dlatego, że robią Bóg wie jakie zdjęcia, ale za to, że potrafili tym zachwycić nie tylko ludzi fotografujących (już nie używam słowa fotograf, bo w końcu nie wiadomo kto nim tak naprawdę jest, na pewno nie ten, który nie ma ciemni), ale swoich klientów, pary które słono zapłacą za reportaż zrobiony przez nich.
I na koniec - nie myślałem że tak jest, ale jednak chyba tak musi być - to zazdrość, szeroko pojęta zazdrość wynikająca z wielu czynników.
Pozdrawiam,
Grzegorz Tadych
Skontaktuj się z nami