Close

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 17
  1. #1

    Domyślnie Tatry Słowackie: Kieżmarska i Jagnięcy...

    Witajcie

    Zapraszam na relację z kolejnego mini foto-trekkingu w Słowackie Tatry Wysokie.
    Zdjęć troszkę więcej niż w regulaminie ale tak pasowało do opowiadania

    Okolice Zielonego Stawu kusiły już od zeszłego roku i opisu miejsca przez Riala w drodze powrotnej z Czerwonej Ławki. Wpis na Małopolskiej również długo wisiał ale stała ekipa jakoś nie dała rady. Po wstępnych zmianach ze względu na pogodę, decyduję, że startujemy w piątek.
    Wyjazd z Krakowa 4 rano. W samochodzie Ojczulo-senior, Synuś-junior i ja. W Skomielnej odbieramy Tomka – wykwalifikowanego przewodnika górskiego. Na parking Biała Woda docieramy na 6, jest tylko jedno auto i budka zamknięta ( nie szkodzi należność ściągną później 5.40 E)
    Przebieramy butki i ruszamy w drogę żółto-niebieskim szlakiem. Na niebie czysty intensywny błękit, nad okolicą góruje strzelista Łomnica. Idziemy łatwą, kamienistą drogą jezdną, powoli wznoszącą się w głąb Doliny Białej Wody Kieżmarskiej, której nazwa pochodzi od potoku Kieżmarska Biała Woda. Szumiąc spływa on po kamieniach, tworząc kaskady i baseny, w których barwa wody tęczuje od białej do niesamowitego odcienia rozbielonej zieleni.

    1.
    Mijamy rozgałęzienie szlaku i na mostu skręcamy w lewo. Droga robi się stromsza i bardziej kamienista. W opisie szlaku mówią, że ten odcinek jest nużący i długi… u nas całkiem inaczej słuchamy Tomka, pasjonata gór, przewodnictwa, przyrody, historii … jesteśmy pod olbrzymim wrażeniem a to dopiero początek. Wkrótce las zanika dając przewagę kosówce, która odsłania stopniowo przepiękny widok na szczyty okalające Zielony Staw.

    2.
    3.
    Tomek opisuje kolejno całą panoramę… Idziemy brzegiem doliny, mając poniżej Zielony Potok, docieramy do Schroniska przy Zielonym Stawie (Chata pri Zelenom Plese, dawniej Brnčalka, 1551m npm)

    4.
    Widok na staw i jego otoczenie zwala z nóg. Nad rozległą szmaragdowo-turkusową płaszczyzną stawu górują szczyty: po prawej imponująca Jastrzębia Turnia , po lewej masyw Kieżmarskiego w środku głębiej Baranie Rogi, Durny (Pyšny), Kołowy, Czarny . Ze żlebów opadają rozłożyste stożki piargowe, od dołu porośnięte kosodrzewiną i trawą. Wyżej dostrzeżemy dwie nitki siklaw Miedziany i Długi Wodospad .

    5.
    Czas przewodnikowy przejścia skróciliśmy o 40 min więc jest dobrze. Siadamy na szybkie śniadanko. Plan minimum wykonany ale oczywiście decydujemy, że idziemy dalej… chmurki nad Kieżmarskim troszkę niepokoją ale do południa powinno wytrzymać…

    6.
    Spod schroniska wychodzimy szlakiem żółtym. Ścieżka jest stroma, ułożona z kamiennych stopni, kosztem większego zmęczenia szybko zdobywamy wysokość. Powiększa się perspektywa na Zielony Staw i jego otoczenie. Poszerza się widok na Łomnicę, przysłoniętą częściowo przez Kieżmarski…

    7.
    8.
    Pokonawszy 250m różnicy poziomów, wychodzimy na próg pustej, kamienistej Dolinki Jagnięcej. Krótki, odpoczynkowy postój robimy przy pierwszym z dwóch stawków: Czerwonym (1811m)

    9.
    10..
    Idziemy dalej, po prawej stronie wznoszą się niewysokie, ale pięknie urzeźbione ściany Koziej Turni (2111m), mijamy Stawek Modry tylko dlaczego on taki zielono turkusowy… Powyżej niego ścieżka stromieje, wyprowadzając na pokryte usypiskami zbocze. Od progu dolinki robimy dwa przystanki (isostar) spoglądamy do przodu gdzie widzimy przed sobą nasz dzisiejszy cel -Jagnięcy Szczyt … niestety po rannych błękitach już nie ma śladu, trzeba się spieszyć…

    11.
    12.
    Wchodzimy w ścianę skalną, gładkie płyty skalne ubezpieczone łańcuchem… robi się stromo, powiększa się ekspozycja… nasz przewodnik i tak prowadzi nas bokiem … bo łatwiej …

    13.
    Po chwili wychodzimy na grań. To boczna szczerbina Kołowej Przełęczy, kolejny odpoczynek… musimy pamiętać, że prowadzimy seniora … Tomek uznaje, że czas najwyższy zamienić sandały trekkingowe na twarde buty…

    14.
    15.
    Przechodzimy na drugą stronę grani, teren jest tu trudniejszy, skalisty, często pomagamy sobie rękami… wspinamy się raz po raz spoglądając w niebo… po kilku minutach jesteśmy na szczycie. Jagnięcy 2229m npm – złotany

    16.
    17.
    18.
    Widoczność chwilowo jest przysłaniana mgłą i chmurami, które szczególnie nad Łomnicą są niepokojące. Tomek decyduje… siadamy i gotujemy. Senior wymienia zdania z dwoma Słowakami (jedyni na szczycie) starszy z nich ma 71… Ojczulo 74 więc to sukces dla Nich… Tomek opowiada co i gdzie widać a ja podaję kawkę i zupkę dla Juniora …

    19.
    20.
    Momentami widać Łomnicę, koronkę grani Wideł, szczyty i ścianę Kieżmarskiego, i pozostałe szczyty otaczające Zielony Staw. W tle za Kołowym widoczny jest Lodowy. Po drugiej stronie wylot Doliny Jaworowej i łagodne grzbiety ją otaczające a z tyłu białe od wapieni i zielone od muraw Tatry Bielskie.

    21.
    22.
    Sielanka trwa do mojego pierwszego łyku czarnej mocnej kawy… po nim następuje grzmot gdzieś znad Łomnicy… to już nie żarty choć Tomek ze stoickim spokojem twierdzi, że mamy jakieś 45min… szybko kończę bułkę, parzę się kawą a dwa ostatnie łyki wylewam, szybkie fotki, pakowanie i zaczynamy zejście… byle do zakrętu na grani… poniżej powinno być względnie bezpiecznie…

    23.
    24.
    W połowie drogi do Kołowej Przełęczy odsłania się nam widok na Polskie Tatry Wysokie, które prezentują się tu w całej okazałości, od Gęsiej Szyi po Mięguszowieckie i Rysy… z racji warunków pogodowych to konturówki ale zawsze to Nasze!

    25.
    26.
    Do przełęczy docieramy w 25min, ważne jest aby nie przeoczyć skrętu w lewo i przejścia na drugą stronę grani co w gorszych warunkach może się zdarzyć, niebo ciemnieje i co jakiś czas straszy, odległymi na szczęście, grzmotami…

    27.
    Krótki postój przed łańcuchem spowodowany wolniejszym schodzeniem słowackiego dziewczęcia… i już zbiegamy w kierunku Modrego Stawu… po kilku minutach docieramy do Czerwonego Stawu i progu Dolinki Jagnięcej.

    28.
    Tutaj miła niespodzianka bliskie spotkanie z parką kozic… kilka zdjęć i idziemy dalej. Na niebie zmienne warunki, chmury, mgła i momentami kontrastowe słońce… burza na szczęście poszła bokiem…

    29.
    Na wprost pod słońce widzimy szczeliny wypełnione wiecznym śniegiem na północnej ścianie Łomnicy, w dolinie Miedzianej. To lodowczyk firnowy, największy w Tatrach…

    30.
    Całą drogę w dół do schroniska towarzyszy nam widok Zielonego Stawu który oświetlany momentami słońcem pokazuje różne odcienie zieleni…

    31.
    O 13.30 znów jesteśmy przy schronisku… Lanego piwa nie ma, więc jednym, powtarzam jednym Złotym Bażantem na całą czwórkę wznosimy toast za górę, drogę i przednie towarzystwo…

    32.
    Aura zaczęła się upominać więc po kolejnym grzmocie wstajemy i ruszamy w drogę powrotną… przeczekanie w schronie wg Tomka mija się z celem … jak to określił : tutaj będzie lać za chwilę a na dole za godzinę więc idziemy…
    Nad Stawem Zdjęcie zbiorowe „ przedniego towarzystwa” i słuchając opowiadań naszego Mentora schodzimy łatwą drogą w dół…

    33.
    Ciemne niebo i zapowiadany front pogodowy nie pozwoliły na wycieczkę wkoło Stawu albo powrót dłuższym wariantem przez Biały Staw… ( to drugie chyba bardziej ze zmęczenia w końcu 8h mamy w nogach)

    34.
    Dochodzimy do granicy lasu, jest coraz ciemniej, zapobiegawczo chowam do plecaka aparat, zawijając go szczelnie w polar.

    Pierwsze grube krople deszczu zapowiadają ulewę… niby z ociąganiem wyciągamy peleryny… choć za moment nie trzeba nas ponaglać z nieba jakby kurek odkręcono – ściana deszczu. Seniora próbujemy zawinąć w drugą rozlatującą się pelerynkę typu „Krupówki”, szybkim krokiem ruszamy w dół mijając rodzinkę Słowaków z dzielnie dreptającym dzieciakiem …
    dochodzimy do małego prześwitu w drzewach, w górze po prawo prawdopodobnie Mała Rakuska Czuba.
    Odwracałem właśnie głowę gdy nastąpił mocny błysk i od razu szeleszczący grzmot przechodzący w drżenie ziemi pod nogami… walnęło blisko, bardzo blisko … dzieciak za nami zaczął płakać i nie dziwię się też z dzieciństwa mam złe burzowe wspomnienia…

    35.
    Mimowolnie przyspieszamy kroku, z nieba dalej strugi deszczu, droga pod nogami to płynący potok… Woda przelewa się od góry do butów… jedynie Tomek nie ma z tym problemu od schroniska znów idzie w sandałkach Po lewo dostrzegamy wiatę z ludźmi, decyzja wbijamy się … trzeba przeorganizować strój dla Seniora. Wyciągam zapasowy sztormiak, plecak zawijamy w resztki peleryny… idziemy dalej już bardziej chyba nie zmokniemy…

    Ostatnie 2 zdjęcia z komórki Pawła ot na zakończenie wycieczki… ostatnia prosta przed parkingiem to słonko nad nami w którym próbujemy suszyć pelerynki… brakło nam jakieś 45 min aby dotrzeć sucho…

    36.
    Docieramy do parkingu 9.5h biorąc pod uwagę częste przystanki to dobry czas. O 1h krótszy niż przewodnik podaje.
    Parkingowy oczywiście nie omieszkał upomnieć się o należność …dostał rozmoknięte 5 E bo po krakowsku wytargowałem końcówkę… musieliśmy wyglądać żałośnie bo zbytnio nie oponował.
    Przebieramy się w suche ciuchy, jemy resztkę prowiantu i pakujemy się w drogę powrotną.

    Krótki przystanek przy Potrawinach … wiadomo Zlaty Bażant musi z nami wrócić… i w zachodzącym słonku mijamy pozostałość przejścia granicznego w Jurgowie. Tomka podrzucamy do Rabki a sami po 2h godzinach docieramy do Krakowa.

    Kolejna droga za nami dziękuję za towarzystwo świetnej ekipie… przede wszystkim Tomkowi za opowiadania i komentarze. To pierwsza wyprawa, na której nie wyciągnąłem mapy-nie było potrzeby… jestem pod wielkim wrażeniem szczegółowej, fachowej wiedzy oraz sposobu jej przekazania. Seniorowi i Juniorowi gratuluję pierwszemu za kondycję a drugiemu za pierwszą rasową trasę w Tatrach Słowackich.

    Zrobioną drogę polecam wszystkim. Do schroniska dotrzeć jest bardzo łatwo a jak siły będą można wyżej… fotograficznie miejsce świetne. Może jak byłoby więcej czasu i pewniejsza pogoda można by dopieścić odpowiednio kadry ale spiesząc się zbytnio nie zwracałem na to uwagi. I tak zostaną super pamiątką … cierpliwym w czytaniu dziękuję… do następnego więc razu … Może Sławkowski albo kuszący Lodowy…

    Pozdrawiam z Krakowa
    Grzegorz Mleczko vs milk
    Teraz Lady Ku

  2. #2

    Domyślnie

    Świetny reportażyk. Fajne zdjęcia i ciekawy opis. Bardzo fajnie się to czyta i ogląda. Czyżby traska zrobiona w zeszłym tygodniu?? Pogoda piękna, ale tylko do południa potem były burze.

  3. #3
    Zbanowany
    Dołączył
    06 2007
    Miasto
    Kraków
    Posty
    978

    Domyślnie

    Kapitalna seria. Żadnego zdjęcia nie chcę wyróżniać, kadry ciekawe, przemyślane
    Gratuluję wycieczki.

  4. #4

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Grzybu Zobacz posta
    Świetny reportażyk. Fajne zdjęcia i ciekawy opis. Bardzo fajnie się to czyta i ogląda. Czyżby traska zrobiona w zeszłym tygodniu?? Pogoda piękna, ale tylko do południa potem były burze.
    dokładnie piątek zeszłego tygodnia, od południa dotarł front i zrobiło się to co mamy za oknem ...
    Teraz Lady Ku

  5. #5

    Domyślnie

    Co tu dużo pisac. Świetny reportaż. Obejrzałem i przeczytałem jednym tchem. Brawo !!!!
    Aparat Nikon Obiektyw Nikon Lampa Nikon

  6. #6

    Domyślnie

    Aż się rozmarzyłem, uwielbiam taką pogodę w Tatrach. Zdjęcia super

  7. #7

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez milk Zobacz posta
    dokładnie piątek zeszłego tygodnia, od południa dotarł front i zrobiło się to co mamy za oknem ...
    Tak też myślałem. We środę byłem pod Zbójnicką Chatą - burza rozszalała się jak już schodziłem z Hrebienioka. W czwartek miał być Starorobociański, ale już na Ornaku zaczęło padać, a nad "Starym Bocianem" (jakże mi się podoba ta "nazwa" ) i Bystrem burza już szalała. W piątek już tylko do Strążyskiej udało mi się dojść, ale to już było planowane, bo nawet później wyszliśmy na szlak.

  8. #8

    Domyślnie

    Grześ ...
    szkoda, że tak szybko się reportaż skończył :/

    zostaw te ślubniaki i zatrudnij się jako przewodnik
    Psychotrop vel Grzegorz Lucjan Laska von Lasocki

  9. #9

    Domyślnie

    Jak zwykle rewelacyjna relacja górska niczym scenariusz dobrego filmu sensacyjnego. Zdjęcia tradycyjnie - pierwsza klasa. Już nie mogę się doczekać kolejnego Twojego górskiego wypadu, może następnym razem będę mógł w nim uczestniczyć nie tylko dzięki świetnemu fotoreportażowi.

  10. #10

    Domyślnie

    Jak zwykle klasa !! Co tu pisać ech...
    Jacek..

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •