Witajcie!
Nadszedł czas na kolejną opowieść o spokojnym, statecznym, wręcz nudnym życiu członków Spinacz Studio... tym razem bez wygłupów z rozebranymi paniami, bez niesmacznych dowcipów... tym razem mega ekstremalnie i z narażeniem życia - coś dla prawdziwych twardzieli...
Zapraszamy na część pierwszą relacji z pobytu Spinacza w wielkopolskiej Afryce:
1. Znudzeni monotonnością życia, stosami pokładających się pod ich nogami roznegliżowanych fanek (i fanów), przerażająco smutnym faktem posiadania sławy i fortuny, no po prostu zwyczajną, codzienną nudą, Szefowie Spinacza postanowili oddać się skrajnie niebezpiecznym rozrywkom jakimi są wędrówki w niezbadanych odstępach dzikiej, nieodkrytej do dzisiejszego dnia Afryki... a właściwie jednej z jej najgorszych odmian - Wielkopolskiej Afryki...
Uzbrojeni w najwyższej jakości sprzęt fotograficzny niedostępny przeciętnym śmiertelnikom ani tanim lanserom, nieznający Strachu przez duże "S", don Markolo oraz don Archibaldini podnieśli dumnie swoje czoła przed czekającym ich śmiertelnym niebezpieczeństwem...
2. Bazując na swoim gigantycznym doświadczeniu w publicznym obnoszeniu się z markowym sprzętem foto poszukiwali okazów wartych poszukania...
...z bliska...
3. ...i nie z bliska...
4. Jednak nie do końca ufając wychwaLanym teLeobiektywom podjęli los we własne oczy wypatrując na chorym-zoncie tajemniczego Zwierza...
5. Ze skupionymi od skupienia pośladkami ani nawet na sekundę nie pozwalali sobie na nic pozwalać... niczym Tygrys przyczajony i Smok ukryty
tak wśród łąk skradali się bezszelestnie...
6. Nagle Kaczka ostrzegła ich przeraźliwie swoim tajnym ostrzeżeniem - kłik!!!
7. O tak! Zwierz dziki był tuż tuż, i wyglądał przeraźliwie!..
8. Niczym w takich sytuacjach lata bezstresowego wychowania... niczym litry coca coli, drapanie za uszkiem, wspólne jutube oglądanie... W Kaczkę wstąpił zwierz dzikszy od najdzikszego zwierza innego - jak Canon Barbarzyńca ruszyła do ataku na Zwierza czającego się za krzewiem...
No cóż - jeden za wszystkich - wszyscy za jednego!..
9. Zwierz poległ, lecz cóż to?!.. Z okolicy wysypała się na naszych bohaterów lawina Autoktonów z dzikim okrzykiem na ustach i na innych ciała częściach!..
10. Schwytani w sidła niekumającego acz wiernego Wodzowi plebsu wyczekiwali przybycia jednoosobowego establishmentu w postaci Wodza Mucha Nie Siada w celu osądzenia ich niecnego czynu...
CDN.![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami