Nie odebrałem tego jako zarzutu - stąd cudzysłów. To myślenie całościowe, moim zdaniem, powinno dotyczyć każdej fotografii. Bo sam fakt prezentacji w taki a nie inny sposób i w takim a nie innym miejscu już rzutuje na zdjęcia. To się nazywa efektem źródła. Poniżej zaproszę Was do takiego projektu napisałem tam o wyjściowej tryptykowej koncepcji. Opracowałem tę wizję przed naciśnięciem migawki. Od razu zbieraliśmy też materiał "słowny" od beneficjentów ich wiersze, opowieści, cytaty. I wplotłem to w całość - dla mnie ma siłę rażącą. Jak Was zainteresuje to kliknijcie na ten link i ściągnijcie sobie katalog w formie pdf. Zrobiony był o tyle niezwykle, że część stron wydrukowałem na matowej foli, niektóre obrazy nakładały się na siebie gubiąc obraz. Stawały się zrozumiałe dopiero po obróceniu strony. Jeszcze niezwyklej było z okładką gdzie był przezroczysty negatyw i normalny pozytyw. Razem dawało to czarną stronę tytułową i dopiero przerzucenie pierwszej okładki odsłaniało dość optymistyczny początek albumu.
Czy można stworzyć coś takiego jadąc ad hoc z aparatem na robotę i robiąc zdjęcia w gruncie rzeczy normalnym ludziom???
Dlatego warto widzieć całość. Nawet w fotografii katalogowej. Nawet w pejzażu.
Pozdro
Wiesiek
Szukaj






Odpowiedz z cytatem






Skontaktuj się z nami