Z życia kierowców, którzy jeżdżą na trasach międzynarodowychMnie to śmieszy, ale może to skrzywienie zawodowe
Dawno temu gdzieś w malowniczych Alpach
Spedytor piszę do kierowcy:
-gdzie jesteś ? Jak idzie ?
-gdzieś ty mnie k...a wysłał. Jeszcze 800 metrów do szczytu. Brakuje mi biegów. Ja tu chyba k...a już zostanę. %!!!*$,!!!!!,%$!@, d**.
Za jakiś czas spedytor dzwoni na załadunek: (czekają specjalnie na kierowce)
-za chwile powinno być u was auto
-już jest, ale poczekamy chwilę, bo magazynier boi się podejść do kierowcy. Spokojnie mamy czas
SMS
Spedytor: Do 15 bedziesz na granicy ?
Kierowca : "Co !!! przy piontku hyba źeś zrudział, spujż w lustro jakbyś nie wiedział z angielskiego MIRROR"
"Firma jak Oświęcim - nawet gaz-maskę mi dali. Będę ładować po przerwie"
"Dzięki za adres właśnie stoję w willowej dzielnicy u kogoś na podwórku jakaś k**** się drze że przejechałem jej kota, a ten *P***** ssak siedzi za kołem, ale wytłumacz k**** że to bydle żyje, teraz dzwoni po gliny ja nie cofnę, bo trawnik i palma i h** z tą jazdą i k**** gdzie ta j**** firma"
Rosjanin Anatolij: "wiesz już jestem przyzwyczajony, ze nazywają mnie Aleksandrem, Andrejem , Sasza i nawet kilka razy Ania, ale dziś stała się rzecz straszna - otrzymałem e-mail rozpoczynający się słowami: "Dear Analtoy....
„ jestem na tej farmie tu oprócz rottweilerów, które mnie pogoniły żadnej duszy”
"Chyba jestem, ale tu nikogo nie ma, jest tylko słoma, żeby chociaż widły, to bym se napakował, no nic czekam i szukam kogoś kto będzie wiedział czy to tu"
Szukaj



Odpowiedz z cytatem



Skontaktuj się z nami