Szukaj
Tak. To wszystko są pełne klatki z FX-a, bez cropowania.
Myślę, że to rozmycie to jednak wiatr, bo zdjęcie robiłem wczoraj tuż przed burzą. A GO, jak to GO. Mamy stare przyzwyczajenia związane z ogniskowymi 20-35-50-85-200, ale w przypadku lunet (długich ogniskowych) te przyzwyczajenia się nie sprawdzją. Wzory niby te same, tendencje też takie same, ale żeby było ostro w nieskończoności, trzeba ustawić ostrość na kilka kilometrów, a nie na 20 metrów. Kalkulator GO twoim doradcą.![]()
Jacek
Dziś, przy okazji innych zajęć, podjechaliśmy z ALFem nad Zalew Zegrzyński.
Widok z Zegrza w kierunku Białobrzegów, zrobiony na FX, ogniskową 200 wygląda tak:
A tak wygląda to po użyciu lunety (odległość około 1.5 km):
Jeśli do lunety dołożymy telekonwerter Kenko 1.4x dostaniemy takie coś:
A na koniec widok na most w Zegrzu z odległości około 2.5 km i pod światło:
Problemem jest stabilne zamocowanie zestawu i opanowanie "drgawek". Reszta jest już dość prosta. Kolory też nie są idealne, ale to jest akurat latwe do korygowania.
Ostatnio edytowane przez JK ; 26-07-2011 o 22:00
Jacek
No i niestety tego się obawiałem. Rogi są bardzo słabe. Pewnie spora w tym zasługa krzywizny pola. No ale to tez FF więc na małej matrycy będzie znacznie lepiej.
Nikon niestety trochę nie przemyślał kilku rozwiązań mechanicznych, przez co digiscoping jest znacznie bardziej upierdliwy w użyciu, niż mógłby być, gdyby błędów uniknięto. Podstawowe problemy to:
- obie lunety do FSA-L1 czyli 82ED i IIIED mają maleńką (MA-LE-ŃKĄ!) i źle ulokowaną stopkę do statywu. Przy obserwacjach wizualnych nie jest to aż taki problem, ale z lustrzanką, nawet najlżejszą nie ma szans na wyważenie tego sprzętu na żadnej głowicy, nawet gimbalu. Pozostaje fotografowanie na luźnej głowicy, trzymając korpus w ręku, a to zwiastuje problemy z poruszeniem, nawet przy czasach migawki rzędu 1/2000s
- z kolei FSA-L2 (ten za 3500 zl) ma błąd konstrukcyjny! Brakuje o-ringu, który uszczelnia połączenie i usztywnia je. W efekcie FSA-L2 (ten za 3500 zł) ma spory luz na połączniu z lunetą, co oczywiście uniemożliwia zrobienie ostrego zdjęcia. Stopka statywowa w lunetach EDG jest dużo lepsza niż w 82ED / IIIED, oceniłbym ją na szkolne "3+". Jest wprawdzie szersza, ale nadal nie ma możliwości wyważenia tych lunet z większymi korpusami
- Absurd w FSA-L2 (w tym za 3500 zł) polega na zakresie ogniskowych, sięgających aż do 1750 mm. Przy tej ogniskowej otwór względny to f/21 (!), do tego dochodzą problemy z luzem na mocowaniu. Przez 3 miesiące nie udało mi się tym zestawem zrobić ani jedengo ostrego zdjęcia powyżej 1200 mm. Ani jednego.....
- Uważam, że z lunet 82ED czy 85EDG powinno "wyciągać się" ogniskową około 800 mm, wtedy obraz byłby jaśnieszy, ostrość lepsza, winietowanie mniejsze, ogniskowanie łatwiejsze.
Co w praktyce?
- MTO 1000/10: ciężkie i lustrzane, ale fenomenalna optyka, nieco jaśniejsze toto od lunet i mocowanie obiektyw/korpus oraz obiektyw/statyw o niebo sztywniejsze
- Nikkor 400/5,6 IF-ED + konwerter 2x. Opcja sporo droższa, ale mała, lekka, z wewnętrznym ogniskowaniem, przysłoną którą możemy domykać (bye bye winietowanie i koma w rogach) z wewnętrznym ogniskowaniem. Dostajemy zwarty układ 800/11, który - jak to się mówi po angielsku - outperform każdy zestaw do digiscopingu.
Amen!
Nikoniarz-majsterkowicz
Z tą stopką i statywem to jest jedno wielkie nieporozumienie. Lunety są przeznaczone do zwykłych obserwacji i wtedy stopka jest tam, gdzie być powinna i wcale nie jest zbyt mała. Problem polega na tym, że po podpięciu do lunety ciężkiej lustrzanki nie ma dobrego miejsca na mocowanie zestawu. Nie pasuje do tego ani stopka lunety, ani gwint aparatu. Środek ciężkości zestawu zmienia swoje położenie w zależności od rodzaju puszki i ewentualnie podpiętych dodatków, czyli nie da się zrobić jednej stopki na wszystkie okazje.
Inną sprawą jest typowy statyw, a właściwie jego głowica, która jest zawsze tak skonstruowana, że cały zestaw jest podparty punktowo. Czy jest to głowica 3d, kulowa, czy jakiś inny gimbal, zawsze jest to jednak podparte w jednym punkcie. Jeśli teraz dokładnie to wszystko wyważymy, czyli środek ciężkości znajdzie sie w punkcie podparcia, to będzie łatwiej kadrować, bo po zamocowaniu (zaciśnięciu całości) przesunięcia kadru będą niewielkie, zestaw będzie wydawał sie lekki, ale za to bardzo łatwo jest taki zestaw wytrącić z równowagi, a powrót do równowagi może trwać długo. Trzymanie tego ręką tez nie jest dobrym wyjściem, bo ręka też może zadrżeć. Nawet wstępne podnoszenie lustra nie zawsze tu pomoże, jeśli ogniskowe są odpowiednio długie. Z punktu widzenia tłumienia drgań duzo lepszym rozwiązaniem jest punkt mocowania połozony daleko od środka ciężkości zestawu. Wtedy ciężar zestawu wytwarza coś w rodzaju naprężenia wstępnego i całość jest znacznie mniej podatna na niewielkie drgania i te drgania są znacznie szybciej tłumione. Tyle, że precyzyjne ustawienie kadru graniczy wtedy z cudem, bo podczas zaciskania całości następują spore przemieszczenia. I tak źle, i tak nie dobrze. Ominięcie tych problemów wymaga zupełnie innej konstrukcji głowicy. Statywu zresztą także. Problemem staje się jednak to, że taki statyw i taka "głowica" muszą być duże ciężkie i nieporęczne. To się da zaprojektować tak, żeby każdy zestaw był stabilny, ale kto to będzie ze sobą nosił?
Odnośnie samego digiscopingu powiem tak. Jeśli ktoś zrobi za pomocą lunety, z kilku kilometrów, autentyczne zdjęcie Yeti, albo potwora z Loch Ness, które będzie miało kiepskie rogi, kiepskie kontrasty i jeszcze coś tam kiepskie, to bez problemów je sprzeda za duże pieniądze. Jeśli ktoś z takim zestawem wystartuje do fotografii sportowej, to go śmiechem zabiją. Jakość jest sprawą wzgledną i czasem ważniejszy jest sam fakt zrobienia zdjecia, niż ta mityczna "jakość". Są jeszcze inne aspekty tego zagadnienia. Luneta z adapterem waży około kilograma, a nie piętnaście kilogramów - na wycieczkę nie trzeba zabierać ze sobą osła. Taka luneta jest wodoodporna i jeśli zmoknie lub wpadnie do wody, to nic jej sie nie stanie. Luneta z adapterem kosztuje poniżej tysiąca PLN, a to kilkadziesiąt razy mniej niż dobry obiektyw o znacznie krótszych ogniskowych. Jeśli ktoś lubi obserwować dzikie zwierzeta, góry, czy inne żaglówki, to digiscoping jest bardzo dobrym rozwiązaniem, żeby podczas tych obserwacji zrobić sobie pamiątkowe zdjecia do albumu. Jest jednak kilka warunków - zdjącia robimy na papierze, w niewielkich rozmiarach, albo zmniejszamy do rozmiarów "netowych", nie szukamy pikseli w pikselach na cropach 100% i nie chcemy na tym zarabiać kasy. Przy takich założeniach digiscoping jest jak najbardziej OK. Choć oczywiście nie jest to recepta na wszystkie okazje.
Ostatnio edytowane przez JK ; 27-07-2011 o 10:29
Jacek
HIhi, widzę, że zdjęcia wyszły całkiem nieźlezwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, w jaki sposób zestaw był stabilizowany
![]()
Pozdrawiam Serdecznie Jacek PawłowskiF70+D50+D200+Tamron 28-75/2.8+Tamron 17-35/2,8-4+Sigma 70-200/2,8HSM+Nikkor 12-24/4+Nikkor 85/1,8+Metz 54MZ4i+MF055PRO+MF479B ANKIETA - LAMPY BŁYSKOWE
No przecież już gadaliśmy o tym na PM. Zapomniałeś? A może tylko NP coś przegapił z tymi cenami i teraz nie wiecie jak z tego wybrnąć?
Napiszę jeszcze raz. Luneta Nikon Spotting Scope RA III 65 ze standardowym okularem kosztuje w sklepach internetowych jakieś 800-900 PLN (przynajmniej tak piszą w cennikach, a za jakieś siedem stówek można dokupić okular z zoomem, jeśli ktoś potrzebuje). Do pełni szczęścia jest jeszcze potrzebna prosta tulejka z bagnetem F. Jakiś stary bagnet można kupić za grosze na allegro, można go wymontować z jakiegoś starego rozwalonego obiektywu, a jak ktoś koniecznie chce "nowy", to trzeba poszukać jakiejś przejściówki - tam jest nowy bagnet F. Jak już mamy bagnet i trochę oleju w głowie, to każdy warsztat ślusarski wykona nam taką tulejkę na zamówienie, poczerni ją lub pomaluje i za niewielką kasę zamocuje ten bagnet F (ja sobie to wszystko zrobiłem sam - gratis - w ramach promocji
). Szacuję, że 1000.00 PLN na to wystarczy. No może 1100.00, jeśli ślusarz dużo pije i lubi drogie załączniki.
Żadne FSA-L-coś-tam nie są potrzebne, żeby tę lunetę potraktować jako prosty obiektyw. Ostrzenie ręczne - to oczywiste. Pomiar światła w droższych puszkach jest, a w tańszych trzeba zamontować chip z dowolnego starego obiektywu lub jakiegoś innego dandeliona i też jest. Mam stary bagnet, mam stary chip od 50/1.4 (bebechy obiektywu dziś robią za soczewkę makro całkiem niezłej klasy) i nawet początkowo ten chip zamontowałem, ale pomyślałem, że jak ktoś z NP zobaczy EXIF z lunety f/1.4, to zawału dostanie, więc go wywaliłem. Mam teraz f/0.0
.
Jeśli nie wierzysz, to zapytaj ALFa. On to widział i nawet miał we własnych dłoniach.
I jeszcze jedno. Rzeczywiście rogi na FX są słabe, ale zastosowanie DX lub podłączenie tego przez telekonwerter KENKO 1.4x daje widoczną poprawę. Telekonwertery Nikona oczywiście się nie nadają - chyba celowo są tak zaprojektowane, żeby pasowały tylko i wyłącznie do drogich Nikkorów.![]()
Ostatnio edytowane przez JK ; 15-08-2011 o 18:00
Jacek
Nie, no - pamiętam nasz dialog. Ale z postu wynikało, że cena poniżej 1000 zł to reguła. Tymczasem to tylko Tobie udało się kupić nie-digiscopingową lunetę i ją zręcznie przerobić. Szary Kowalski musi bulić spooooooro więcej![]()
Nikoniarz-majsterkowicz
Skontaktuj się z nami