Szukaj
To nie jest trudne do zrozumienia, a raczej jasne i bardzo zrozumiałe. Uważam też, że to najlepsze wyjście (zmiana nazwy serwisu) z obecnej sytuacji i mało kogo byłoby stać (znając postawę większości z nas) na taką "uległość" (z resztą napisałem to w poprzednim poście). Mój post pisany był trochę z przymrużeniem oka, aczkolwiek należałoby rozważyć też różne rozwiązania. Powtarzam, rozważyć nie koniecznie stosować. Nie potrzebnie się natomiast unosisz. Nie rozmawiasz przecież z półgłówkami, poza tym polepszenie działania serwisu jest w interesie nas wszystkich.
Kiedy witryna FreeLegoPorn.com zaczęła publikować pornograficzne obrazki tworzone z klocków lego, właściciel marki Lego zareagował szybko: złożył skargę do Arbitration and Mediation Center przy WIPO (World Intellectual Property Organization), które wydało orzeczenie na jego korzyść - w konsekwencji rejestrator domeny zamknął witrynę i przekazał nazwę domeny firmie Lego.
Orzeczenie było zgodne z procesem Uniform Domain Name Dispute Resolution Policy (UDRP), który jest zestawem procedur ustanowionym przez ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers), służących do rozstrzygania sporów związanych z problemem nieuprawnionego wykorzystywania marek w nazwach domen. Niekiedy spory rozstrzygane są w sądach i wtedy wyrok sądowy ma wyższą moc prawną niż decyzja ICANN.
Głośnym przykładem polskiego cybersquattingu była sprawa sprzed kilku lat łódzkiej firmy Microsoft, zajmującej się handlem ziołami, która zarejestrowała wolną wtedy domenę microsoft.pl. Microsoft zażądał od właściciela firmy, Roberta Rudeckiego, odszkodowania i odstąpienia domeny za darmo. Przeprowadzony w 2004 r. proces sądowy doprowadził do zakazu używania słowa "Microsoft" w nazwie firmy i domen internetowych Rudeckiego oraz zasądzenia na rzecz koncernu odszkodowania. Sąd polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji uznał, że w momencie rejestracji domeny marka "Microsoft" była już w Polsce powszechnie znana.
Spory dotyczące nazw w ramach domeny ".pl" są rozpatrywane przed jednym z sądów polubownych lub przed sądem powszechnym. Sądy polubowne działają przy instytucjach, z którymi Krajowy Rejestr Domen zawarł porozumienia o współpracy w zakresie rozstrzygania sporów. Są to:
. Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji;
. Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie;
. The World Intellectual Property Organization Arbitration and Mediation Center (Centrum Mediacji i Arbitrażu przy Światowej Organizacji Własności Intelektualnej).
Cybersquatting a EURO 2012
Imprezy tego rodzaju jak mistrzostwa Europy w piłce nożnej to znakomita okazja dla cybersquattersów. Dlatego nie jest zaskoczeniem, że gdy ogłaszano decyzję o miejscu organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku, domeny euro2012.pl, euro2012.com czy euro2012.net już były zarejestrowane i tylko jedna z nich przez organizację odpowiedzialną za przygotowanie mistrzostw. Pozostałe zostały przechwycone przez cybersquattersów.
Do UEFA należą domeny: euro2012.com, .info i .biz, natomiast euro2012.org, .net, .pl, .biz.pl, .org.pl, .net.pl, .info.pl i inne - do osób prywatnych i firm niezwiązanych z mistrzostwami. Na przykład na stronie www. euro2012.pl prowadzony jest serwis poświęcony wydarzeniom związanym z przygotowaniami do Mistrzostw Europy, ale nie tworzą go ani UEFA, ani PZPN.
Czy PZPN bądź UEFA nie będą miały problemu w odebraniu domen, których nazwy zawierają ciąg znaków "euro2012"? Nazwy domen nie są objęte ochroną z urzędu i każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie. Można się spodziewać, że właściciele domen związanych z EURO 2012 zechcą na tych domenach zarobić: albo odsprzedając prawa do nazwy, albo uruchamiając serwis związany z EURO 2012 i zarabiając na reklamach.
Jeżeli jednak nazwy domen zawierające EURO 2012 będą identyfikować serwisy poświęcone mistrzostwom, to sąd może dopatrzyć się naruszenia prawa do nazwy - EURO 2012 jest znakiem towarowym zastrzeżonym przez UEFA.
To fragmenty tekstu, który przesłał mi znajomy prawnik.
Ostatnio edytowane przez freefly ; 21-04-2010 o 00:38
Freefly, ten przykład z Lego powiedzmy, że rozumiem - ktoś narażał Lego na straty wizerunku, chociaż tak naprawdę też jest niesłuszny - abstrahując od słuszności propagowania pornografii to skoro z Lego można robić rzeźby to można i pornograficzne obrazki - ten ktoś ukradł te klocki czy je kupił? skoro kupił to może je wykorzystać do takigo celu jaki mu się podoba, łącznie z tym że może sobie z nich domek wybudować dla lalek.
Drugi przykład jest już EWIDENTNYM wymuszeniem ze strony sq... z M$ - firma handlująca ziołami zarejestrowała sobie taką domenę jaką zarejestrowała, tak samo jak nadała sobie nazwę jaką nadała. Skoro zostało to dopuszczone to M$ co najwyżej powinien się w plecy pocałować. M$ hadluje ziołami? Nie? To w takim układzie ta firma nie była ich konkurencją na tym polu i właściciele tej firmy mogli sobie nadać nazwę firmy właśnie Microsoft. Następnie zarejestrowali sobie domenę zgodnie z nazwą ich firmy i niech M$ spada. A że sąd polubowny zadziałał jak zadziałał - no cóż... kasa, panie, kasa.
szkoda, że to już nie to samo forum...
Zgadzam się z Tobą. To jakieś nieporozumienie, że firma może sobie po np. 5 latach przypomnieć, że chce mieć witrynę ze swoją nazwą. Skoro chce to niech placi temu kto ją kupil i przez te 5 lat trzymal. Można przyjąć, że treści na takich stronach nie powinny być dla nich konkurencją, bo wprowadzają w bląd odwiedzających itd. Ale samo przekazywanie nazwy to już chyba grube nadużycie.
Ale to tak wszystko w ramach OT![]()
peace & love
Kilkanaście lat temu Kraft Foods wygrał we Francji w sądzie z krawcową o imieniu Milka, która zarejestrowała sobie domenę milka.fr na potrzeby swojego zakładu krawieckiego. Francuski sąd zakazał jej używania tej domeny. W uzasadnieniu sąd orzekł, że nazwa domeny może wprowadzać w błąd klientów właściciela zarejestrowanej marki, pomimo tego, że milka.fr była stroną która nie miała nic wspólnego z czekoladą.
Mało tego, gdy kobieta rejestrowała sobie domenę, Kraft Foods nie był właścicielem marki Milka.
Było o tym w TVN CNBC Biznes.
A tak w ogóle:
Według polskiego prawa cybersquatting jest niedozwolony i sprzeczny m.in. z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Art. 14. 1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o swoim lub innym przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, w celu przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody.
2. Wiadomościami, o których mowa w ust. 1, są nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje, w szczególności o:
1) osobach kierujących przedsiębiorstwem;
2) wytwarzanych towarach lub świadczonych usługach;
3) stosowanych cenach;
4) sytuacji gospodarczej lub prawnej.
3. Rozpowszechnianiem wiadomości, o których mowa w ust. 1, jest również posługiwanie się:
1) nieprzysługującymi lub nieścisłymi tytułami, stopniami albo innymi informacjami o kwalifikacjach pracowników;
2) nieprawdziwymi atestami;
3) nierzetelnymi wynikami badań;
Art. 16. 1. Czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności:
7) (5)nie wykorzystuje w nieuczciwy sposób renomy znaku towarowego, oznaczenia przedsiębiorstwa lub innego oznaczenia odróżniającego konkurenta ani też chronionego oznaczenia geograficznego lub chronionej nazwy pochodzenia produktów konkurencyjnych;
4) nierzetelnymi informacjami o wyróżnieniach lub oznaczeniach produktów lub usług.
Ostatnio edytowane przez freefly ; 21-04-2010 o 11:20
Prawa do nazw w internecie to generalnie dość ciekawy problem. Sensownych nazw jest mniej niż chętnych. Komu na przykład powinno przysługiwać prawo do domeny składającej się z jego nazwiska? Kto pierwszy ten lepszy? To przypomina dziki zachód. A co jeśli jakaś firemka na drugim końcu świata ma taką właśnie nazwę? Wg przytoczonego przykładu Milki pewnie odebrała by w sądzie prawa do domeny.
Internet staje się zbyt ważnym aspektem życia, żeby takie kwestie nie były regulowane.
edit:
u Gibsona był jegomość, który miał dwa komputery - jeden wyszukiwał nazwę, która nie jest jeszcze nigdzie zarejestrowana a drugi sprawdzał czy w którymkolwiek z języków świata nie oznacza to przypadkiem czegoś obraźliwego. Doganiamy fantastykę![]()
Skontaktuj się z nami