FG moim zdaniem jest fajniejszy, FG-20 jest zbyt okrojony jak dla mnie. Z całej tej "amatorskiej" serii (EM, FG, FG-20) FG dla mnie jest najciekawszy (i najładniejszy przy okazji). Właśnie wyrwałem na aukcji "nówkę", już do mnie jedzie, zobaczymy, jak to z tą awaryjnością.
Pokuszę się o małe podsumowanie dla tych, którzy się przyglądają FG i podobnym:
Cała fajność Nikona FG polega na tym, że jest malutki i że może działać bez baterii (co prawda tylko na czasie 1/90, ale zawsze).
Jeszcze fajniejsze od niego są FM, FM2 (wszystkie wersje) i perełka w koronie - FM3a, który jest moim marzeniem.
Wszystkie FM słyną z tego, że są niezawodne, niesamowicie wytrzymałe, a przy tym co ważne - są całkowicie mechaniczne, więc nie wymagają baterii (bateria służy tylko światłomierzowi). FM3a jest zupełnie wyjątkowy, bo łączy cechy mechanicznej serii FM i elektronicznej serii FE. Jak włożymy do niego baterie, to mamy nie tylko światłomierz, ale i tryb A. Jak wyjmiemy baterie, to nadal możemy korzstać z aparatu, bo wszystko działa (oprócz trybu A i śiatłomierza).
Różnica między FM a FM2 to pzede wszystkim migawka, która jest znacznie lepsza w FM2 i była owego czasu sensacją (czas 1/4000s i synchronizacja z lampą 1/250s w FM2n).
A czy ktoś może mi powiedzieć, co stało na przeszkodzie w dodaniu trybu S w FG czy FM3a? (FM3a zresztą nie ma też P, choć mógłby pewnie).
W instrukcji do FG znalazłem kuriozalny akapit pt. "shutter priority mode", w którym mówią, że żeby korzystać z tego trybu, trzeba ustawić aparat na A (nazywają to "auto", a nie "aperture priority mode", tak dla jasności) i kręcić pierścieniem przysłony aż do uzyskania żądanego czasu. Co jest oczywiście totalną bzdurą w dzisiejszym rozumieniu trybu S.
A w totalnym skrócie:
Nikon FG, FM2 (zwłaszcza FM2n) oraz FM3a to chyba najfajniejsze analogi Nikona z grupy MF.
Oczywiście są też inne świetne, jak choćby FA, ale on już się wyłamuje z grupy aparatów działających bez baterii.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami