Close

Zobacz kanał RSS

Nemeth

Życie fotografa amatora to jednak sielanka

Ocena: 2 głosów, 4,00 średnio.
Witam

"Życie fotografa amatora to jednak sielanka"... ta myśl naszła mnie zupełnie niespodziewanie jako wynik kolejnej godziny spędzonej na oglądaniu zdjęć na pbase.

Kiedyś miałem zwykłą torbę a w niej leciutkiego D50 z nikkorem 18-55 i 55-200. Po prostu chodziłem i pstrykałem zdjęcia oniemiały z zachwytu samym faktem zatrzymanego obrazu. Że zatrzymałem chwilę, że ją zakonserwowałem.
Byłem szczęśliwy. Brałem aparat i o niczym nie myślałem. Miałem bowiem wszystko co do szczęścia mogło być potrzebne.

Dziś ... a dziś czekam na światło, szukam kadru, chodzę w to samo miejsce i czekam... aparaty, obiektywy, plecak, statyw, filtry, lampy, baterie, karty... jak woda zimna to woder... kilogramów to targania nie ubywa... przecież nie zostawię czegoś w domu - może się przydać...
I ta nieustająca świadomość uciekających kadrów...
Kiedyś wciskałem spust... dziś możliwości się mnożą... może długi czas, a może HDR, a może DRI, a może b&w..., a może pion, czy poziom... a może kwadrat?... z filtrem czy bez... niebawem dojdzie IR... a chwile uciekają...

Setki godzin spędzonych na przeglądaniu galerii mistrzów - tych znanych jak i tych z niewyrobionym nazwiskiem. Utwierdzanie się w przekonaniu jak niewiele się potrafi... jak marne zdjęcia robi się w porównaniu z innymi... jak wiele jeszcze przede mną...

Choć gdyby dwa lata temu ktoś pokazał mi zdjęcia, które teraz robię - nie uwierzyłbym...
Jeśli jednak po dwóch latach nie potrafię żyć bez fotografii, jeśli wpadłem w to po same uszy... to co będzie za kolejne dwa lata...

A byłem kiedyś po prostu beztroskim "pstrykaczem"...
Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy

  1. Awatar Grzegorka
    Znam Cię od czasów, gdy za aparat służyła Ci komórka. Dawno, dawno temu to było. Nie zapomnę momentu jak kupiłeś D50. Pierwsze zdjęcia. Fascynacja każdym ujęciem. Powolutku zarażałeś mnie tą choroba. Powolutku wpadałam głębiej i głębiej. Niewiele znam osób, które tak bardzo kochają swoją pasję. A że przy okazji jesteś onanistą sprzętowym... chyba nie ma na tym forum faceta, który by nim nie był. My baby mamy chyba nieco mniejszy pęd do pomnażania naszych zasobów w torbach tudzież plecakach.
    Żeby się nie rozpisywać za długo (wszak to tylko komentarz ma być, a nie osobny wpis) chcę Ci rzec jedynie - Maciek, rób dalej to co robisz najlepiej, to co kochasz całym sercem i to do czego masz niewątpliwie talent - fotografuj. Jakoś tak się zrobiło sentymentalnie.
    A tak bardzo osobiście, to ode mnie jedno słówko - dziękuję. Bo gdyby nie Ty to pewnie do tej pory robiłabym zdjęcia z datą na jakiejś małpce. A na myśl, że mogłabym kolejne tysiące inwestować w sprzęt foto popukałabym się w głowę.
    Pozdrawiam mocno - Aga
  2. Awatar alexkoz
    Nemeth chyba nie żałujesz, że w ciągu 2 lat zrobiłeś takie postępy Piszesz, że "gdyby dwa lata temu ktoś pokazał mi zdjęcia, które teraz robię - nie uwierzyłbym..." i to jest chyba najlepsza pointa. Czyż to nie jest piękne kiedy sam pozytywnie możesz podsumować swoje działania? Teraz fotografujesz świadomie - to widać na Twoich zdjęciach, a to że musisz wszędzie nosić ze sobą ciężkie kilogramy sprzetu, to naprawdę drobiazg, ...tylko czasem dumny posiadacz małego super napchanego gadżetami kompakta spojrzy z lekkim politowaniem
    Ja jeszcze nie jestem na tym etepie co Ty, ale mam jekieś wewnętrzne przeswiadczenie, że jestem na dobrej drodze, mimo, że pewnie będzie to długa wycieczka, czasem pod górę, czasem kręta... Dzięki fotografii nauczyłem się baczniej patrzyć na otaczjący mnie świat, zacząłem zauważać niuanse, których pewnie większość szczególnie nie-fotografów nie zauważy i to jest mój mały sukces, bo mimo, że pewnie nie dojdę do szczytów w dziedzinie fotografii, to tej już nabytej wrażliwości świata nikt mi nie zabierze.
  3. Awatar Nemeth
    alexkoz - myślę, że nauczenie się sztuki baczniejszej obserwacji otaczającego świata to nie jest mały sukces. To jest bodaj największa wartość dodana. Trudno deprecjonować znaczenie tej umiejętności, gdyż sprzęt nabyć może każdy.
    Ale patrzeć przez wizjer (nawet ze 100% krycia kadru ) nie znaczy - widzieć.
  4. Awatar MDF
    to żeś pojechał ze wstępem...
  5. Awatar loki_p
    Skąd ja to znam... Zaczynałem dokładnie tak samo, d50 plus dwa te same szkła... Dziś pełno gratów i te same problemy co Twoje. Na szczęście wciąż potrafię się tak samo cieszyć z dobrego zdjęcia jak te kilka lat temu. I to jest chyba najważniejsze
  6. Awatar samek
    Z przyjemnością przeczytałem - prawdziwe.
  7. Awatar mikkay
    "Z przyjemnością przeczytałem - prawdziwe." trudno się nie zgodzić....
  8. Awatar
    Nemeth weź się w garść nie Ty jeden dźwigasz sprzęt, nie Ty jeden szukasz kadrów, nie Ty jeden przeżywasz załamania z powodu spalonego pleneru... Za to Ty jeden (z niewielu) wiesz co to świadomość fotograficzna i wiesz po co CI ten aparat jest potrzebny. I zapewniam Cię dla nie jednego człowieka odwiedzającego Twój wątek ze zdjęciem stajesz się inspiracją...
  9. Awatar AlieN_dwa
    Wciągnął mnie cały Twój wpis. Wiele rzeczy znalazłem dla siebie. Może nie mam tyle sprzętu i doświadczeń co Ty (przygodę swoja zaczynam dopiero od kwietnia 2008r. ), ale powoli zauważam, że robię się inny. Inaczej widzę świat. Wszystko widzę jak prze obiektyw. Wiem, że to bardzo niebezpieczne, ale prowadząc samochód bardzo często się łapie na tym, że rozglądam się i interesuje mnie wszystko co mnie otacza: wschody/zachody słońca, delikatna mgła otulająca bezlistne gałęzie drzew, promienie słońca próbujące się przedostać przez ciasno porośnięte gałęzie w lesie, itp. Często zauważywszy coś ciekawego wartego (dla mnie) uwiecznienia na zdjęciu, przyhamowuje samochodem i jadąc wolniej, z bólem serca żałuję, że nie mam przy sobie aparatu. Wiem, że zabrzmi to jakbym był psycholem, ale podczas moich początków, jak tylko zamykałem oczy w łóżku, będąc gotowym do snu, widziałem wszelkie kadry i obrazy, które mi się rysowały podczas całego dnia. Jestem fotografem-amatorem z bardzo chorowitą pasją. Ciężko mi teraz jest nie zabierać aparatu w drogę, bo wiem, że zawsze mi się trafi jakieś zdjęcie. Wciąż żyję zdjęciami. Co chwilę przeglądam zdjęcia mistrzów fotografii i chłonę ich dzieła, a półki uginają się pod literaturą fotograficzną. Serce się raduje, gdy ktoś, kto podziela moją pasję stwierdza, że zdjęcie mu się podoba. Dla takich chwil warto fotografować. Pozdrawiam!
  10. Awatar zorannn
    Tyle tutaj.