PDA

Zobacz pełną wersję : [ Reportaż ] Moja Ameryka Łacińska(reportaż)



Mich77
25-04-2009, 16:23
Witam.Za Waszymi radami,zrobilem reportaz.

Po przejściu odprawy przechodzę do hali głównej,wita nmnie tłum naciągaczy.Oferują wymianę pieniędzy,hotele,taksówki.Nie reaguję,idzię dalej,wychodzę po za halę lotniska i łapie taksówkę.W Ameryce Południowej jest to szczególnie ważne,korzystanie z taksówek prywatnych często grozi różnorodnymi konsekwencjami,nieprzyjemnymi.Nie zatrzymuję sie w Caracas,jedzię do miasteczka obok.A dokładnie Maiquetia.Jestem wieczorem,już po zachodzie,znajduję hostel i od razu wychodzę na miasto.Pierwsze
przejście przez ulicę,pierwsze zdarzenie,które uświadamia mi gdzie jestem.Przechodzę zgodnie z przepisami,czekam na zielone światło.Ruszam,autobus oraz parę samochodów osobowych pędzi wprost na mnie,uciekłem.Pierwsza refleksja,przepisy tu nie istnieją,uświadamia mnie to gdzie jestem.Jedząc na ulicy,widzę ludzi którzy są wyrażnie zainteresowani,gringo raczej tu nie bywają.Parę osób podchodzi,pyta się skąd jestem,wymieniamy parę słów i idę spać.Rano pobudka,trzeba złapać autobus do Caracas,udaje
mi się złapać busa.Przeładowany,ale daję radę wejść,to znaczy mi i mojemu 24 kilogramowego plecaka.Muzyka jest podkręcona na maxa,okna otwarte i latynosi poruszający ciałem w rytm muzyki.Pierwszy kontakt ze stolicą,to lekki szok,brzydko,tłok,dużo śmieci,nie jest to przyjemne miejsce.Notabene Caracas jest jednym z najgrożniejszych miast Ameryki Poł,w którym po zmroku trzeba się pilnować,zresztą za dnia również.Lekko zdezorientowany staram się dotrzeć na dworzec,a za chwilę szok,grupka ludzi
przychodzi,tłumaczy,pokazuję,po prostu pomaga.Nie spodziewałem się tego,po tym miejscu.Znajduję dworzec,łapię autobus do Maracay,jak zwykle stary rozklekotany pojazd.Już w drodze zawieram nowe znajomości.Z Maracay jadę nad morze Karaibskie,a dokładnie do Puerto Colombia.Jest to przepiękna cicha wioska rybacka.Z Maracay do Puerto Colombia jest parę kilometrów,ale jedzie się około 2 godziny,przez góry i dżunglę.Pytam kierowcy "za ile ruszamy",odpowiada "za chwilę",czekamy 30 minut.Wciąż
czekamy.Znów pytam,dostaje dosadną odpowiedż"Gringo autobus musi się zapełnić",więc czekaliśmy godzinę.Tu nie ma rozkładów jazdy,tu trzeba się uzbroić w cierpliwość.W owym autobusie usłyszałem najśmieszniejszy żart,w przeciągu całej wyprawy.Otóż,autobus był brudny,ludzie przewozili owoce,.Nawet kura z nami byla,generalnie wszystko co chcieli,ja byłem głodny,więc wyjąłem bułkę,gdy zacząłem jeść,kierowca zwrócił mi uwagę"Gringo to się nie je,bo śmiecisz".Po drodze pierwsza styczność z Latynoską
policją,karabiny,psy i szczegółowa kontrola.Wszystko w porządku,docieramy do Puero.Znajduję pokój,oczywiście po paro minutowym targowaniu.Wioska jest otoczona pięknymi górami,dżunglą i przepieknym morzem karaibskim.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/14tymxh-1.jpg
źródło (http://i42.tinypic.com/14tymxh.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2ir6hyw-1.jpg
źródło (http://i39.tinypic.com/2ir6hyw.jpg)


Wieczorne knajpy tętnią życiem,muzyka,alkohol,bardzo swobodnie się tu czuję.Jedynie co mi nie pasuje,to jedzenie,generalnie jedzą hamburgery i różnego rodzaju tuczące jedzenie.Infrastruktura turystyczna prawie tu nie istnieje,kilka hotelików i prywatnych pokoi.Ludzie żyja tu z
rybołustwa i może troszkę z turystyki.Piękne punkty widokowe,dzikie plaże,góry,totalny zachwyt.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/10fqjxv-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/10fqjxv.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/w0t6dt-1.jpg
źródło (http://i42.tinypic.com/w0t6dt.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/5cljt5-1.jpg
źródło (http://i42.tinypic.com/5cljt5.jpg)


€Głównie Wenezuelczycy tu spędzają urlopy.Dwa dni mijają szybko,trzeba wracać do stolicy i podjąć decyzje.Jechać do Brazylii,czy Ekwadoru.Udaje mi się kupić tani bilet do Quito,wylot za 4 godziny.Loty w Ameryce Łacińskiej,mimo taniego paliwa są stosunkowo drogie i nie ma sensu rezerwować wcześniej.Generalnie cena jest stała.Quito przywitało mnie niska temperaturą,około 10 stopni oraz dużą wysokością,problemy z oddychaniem doskwierają mi od
początku.Czyste,zadbane,w bardzo ładnym stylu,jak nie stolica Ameryki Południowej.To moja pierwsza refleksja ,zaraz po przyjeżdzie.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/1zl4nxk-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/1zl4nxk.jpg)


Zwiedzam miasto,okolice,czuje się jakbym był w Europie lub Usa.Do tego walutą Ekwadoru jest dolar Amerykański.Trzeba ustalić jakiś plan,wybór pada na Banios i w dól do Peru.Banios jest niewielkim miastem,położonym obok aktywnego wciąż wulkanu,3 lata temu eksplodował i zniszczył całe miasto.Straty szybko były naprawione,ponieważ jest to świetne miejsce na wypady
górskie,kajakowe,raftingi oraz do dżungli.Infrastruktura turystyczna działa prężnie,tuzin agencji turystycznych,hoteli,restauracji.Główne żródło dochodu miejscowych to turystyka.Decyduję się na zrobienie raftingu,fajny przewodnik oraz grupa.Amerykanka ucząca Angielskiego w Quito oraz Szwajcar,który dopiero wrócił z Kolumbii.Był 2 tygodnie w fabryce kokainy,w celach turystycznych oczywiście.Z Banios jadę nocnym autobusem do Loja,pużniej kolejnym do Piura.To już w Peru.Generalnie 24 godziny w
autobusie oraz około 50 minut na granicy,Latynosi się nie spieszą i zazwyczaj tu wszystko trwa długo.Mnóstwo pieczątek,papierków,ale o przekraczani granic jeszcze napisze,naprawde jest o czym.W autobusie poznaje miłego Francuza,który jedzie również do Piura.Północne Peru jest strasznie zaśmiecone,brudne,bardzo dużo biedy oraz widzę niemiłe nastawienie do białych.W końcu pije Mate de Coca,w Peru generalnie wszystko robi się z koki,od herbaty po leki.Widząc centrum,chciałem również zobaczyć i
poznać życie biedaczków.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2n806kh-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/2n806kh.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/rh3gw5-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/rh3gw5.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/156s5jb-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/156s5jb.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2nar8dc-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/2nar8dc.jpg)


Udaje mi się tylko zobaczyć,ludzie niechętni do rozmowy,więc trzeba było opuścić to miejsce.Notabene,bieda straszna,ludzie żyją w lepiankach,totalnie odcięci od świata.Krótki wypad nad wybrzeże oceanu spokojnego,owocuje poznaniem młodziutkiej Latynoski.Była strasznie ciekawa mojej osoby,krótka rozmowa po Hiszpasńsku i dziewczynka wbija mnie w piasek,mówi płynnie po Angielsku.Mieszka w Piura,ma 12 latek i strasznie chciała mieć kolegę gringo.Ciekawiła ją moja
rodzina,znajomi,czy wszyscy są biali.Odpowiedziałem że, oczywiście są,wtedy zobaczyłem najszczerszy uśmiech od ucha do ucha.Nie wiem jak ludzie tam żyją,to znaczy w Chiclayo(nad wybrzeżem),smród niemożliwy,stare ryby w połączeniu ze śmieciami oraz wysoką temperatura dają straszne efekty.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/292mfwy-1.jpg
źródło (http://i42.tinypic.com/292mfwy.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2ustnom-1.jpg
źródło (http://i41.tinypic.com/2ustnom.jpg)


Tutejsze warunki zmuszają mnie do ucieczki,jadę do Huaraz,główna baza wypadowa na szczyty Corridela Blanca.Znów ponad 14 godzin w autobusie,ciężko się dobrze wyspać.Na miejscu rozglądam się dookoła,przepiękne
widoki,ośnieżone szczyty bardzo wysokich gór.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2u9iqh4-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/2u9iqh4.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/102oxdz-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/102oxdz.jpg)


Wraz z kompanem z Francji szukamy agencji i wybieramy się na trekking.Pobudka o nieludzkiej 4.30,prysznic,jedzenie i ruszamy.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2cf2zx1-1.jpg
źródło (http://i39.tinypic.com/2cf2zx1.jpg)



Pierwsze godziny mijają spokojnie,lecz gdy docieramy na około 4500 m n p m,czuję się strasznie,nie mogę oddychać,wymioty,kiepsko widzę,czyli choroba wysokościowa.Nie poddawałem się,szedłem i doszedłem.Cisza,spokój,nikogo po za naszą trójką,widok magiczny,piękne jeziora,dookoła szczyty,nasuwała mi się tylko jedna myśl,było
warto.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2elcbvo-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/2elcbvo.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/25iwz8z-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/25iwz8z.jpg)



Powrót również ciężki,po paru krokach muszę odpoczywać,czuję sie fatalnie.Noc po powrocie spędziłem w toalecie,straszne wymioty oraz biegunka.Gorąca Mate de Coca,żucie koki,to pomaga,od razu lepiej.Można brać nocny autobus do Ica,na piękną pustynię.Niestety muszę się rozstać z kolegą z Francji,on idzie na kolejny trekking,ja nawet o tym nie chce słyszeć po ostatnich przeżyciach.Ze względów bezpieczeństwa torbę z aparatem chowam do śpiwora podczas podróżowania nocnymi autobusami,warto
się zaopatrzyć w ów śpiwór,często kierowca podkręca klimatyzację do 15 stopni.To są dwie rady,na podróżowanie nocą.Nawiasem mówiąc strasznie kradną w tych autobusach.Ica jest brzydkim,brudnym miastem obok pięknej pustyni.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/308cj6s-1.jpg
źródło (http://i42.tinypic.com/308cj6s.jpg)


Jest to dość popularne miejsce.Po ulicach przechadzają się głównie Europejczycy i Amerykanie.Parę hotelików,restauracji i w środku oaza.Musiało wyglądać to pięknie przed zagospodarowaniem tego terenu.Rusza na pustynie przed zachodem słońca.Ów miasteczko,daje parę możliwości spędzenia wolnego czasu.Można wyruszyć na pustynie samemu,można wykupić przejażdżkę szalonym pojazdem,lub pozjeżdżać na sanbordzie.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/1z6ck9h-1.jpg
źródło (http://i42.tinypic.com/1z6ck9h.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/dmwmxv-1.jpg
źródło (http://i41.tinypic.com/dmwmxv.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/210166p-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/210166p.jpg)



Stąd ruszam do Arequipy,główny cel to najgłębszy kanion świata.Do nocnych autobusów jestem przyzwyczajony,wiec kolejne 12 godzin nie sprawia mi
trudności.Areqiupa zwana "białym miastem" jest dość ładna.Na szczególną uwagę zasługują wulkany,które otaczają to miasto.Branża turystyczna działa tu świetnie,mnóstwo agencji,hoteli,restauracji.Wszystko można dostosować,do własnego budżetu.Kanion Kolka już zarezerwowany,teraz czeka mnie pobudka o nieludzkiej 2.30 rano.Kanion wygląda imponująco.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/33f4zec-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/33f4zec.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/23mmtw-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/23mmtw.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2nuuf4l-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/2nuuf4l.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/33k6v6b-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/33k6v6b.jpg)



Na szczególną uwagę zasługuje grupa Polskich kajakarzy,którzy przepłynęli 100 kilometrów kanionu,w roku 1981.Po powrocie,udaję się na kawę.Kawiarnia z
pięknym widokiem na Arequipę sprawia,że wspaniale odpoczywam,po ciężkim kanionie.Widzę jak starsza,elegancka kobieta wyciąga z torebki papier toaletowy.Od razu nasuwa mi się myśl"znów nie ma papieru,nawet w drogiej restauracji".Tak jest praktycznie w całym Peru,w autobusie,płatnej toalecie,restauracji,hostelu.Cóż,co kraj to obyczaj.Kupuję bilet do Cusco i udaję się na dworzec.Cusco to dawna stolica Inkó,wszędzie czuć ich obecność.Miasto jest główną bazą wypadowa na Machu Pichu.Pociąg jest
strasznie drogi,jedyną alternatywą jest autobus.Ale to parę przesiadek,kilometry pieszo a co najistotniejsze,czas.Ja niestety go nie mam.Decyduję się na pociąg,cena kosmiczna,bilet wstępu do ruin również.Straszna komercja,niestety.Ale trzeba zobaczyć to miejsce.Autobus ze stacji kolejowej do ruin również kosztuje nie mało.Ja idę na pieszo,godzinka i jestem na górze.Wspaniałe miejsce,przez godzinę siedziałem wpatrzony.Jedyne co mówiłem,było 'och,ach"



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/23vm8on-1.jpg
źródło (http://i41.tinypic.com/23vm8on.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/25txn3b-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/25txn3b.jpg)



Warto wząść przewodnika,tylko
wykwalifikowanego.Historia jest bardzo ciekawa,ja podłączyłem się do grupy Amerykanów i dużo ciekawostek wyniosłem.Po powrocie szukam taniego lotu do Iquitos,niestety tak owe nie istnieją.Jest opcja łodzią,ale to około 5 dni,niestety mnie czas goni.Decyduję się na samolot.Idę wypłacić pieniądze z bankomatu,a tu szok.Pieniędzy nie dostałem,za to rachunek mówi ze dostałem.Pędzę do banku,niestety odpowiedz pada"proszę dzwonić do swojego banku".Kieruje się radą i dzwonię.Niestety,tu mi pomogą,ale
gdy wrócę do Europy.Na koncie zero,w portfelu może 10 dolarów.Szybkie telefon do kolegi.Jak zwykle,nie ma problemu,kasę wpłaci.Noc w hostelu,sprawdzenie konta rano.Wszystko gra,kasa jest,bilety kupione.Lece do Iquitos przez Limę.Iquitos jest największym miastem na świecie,bez żadnych drug dojazdowych.Są dwa sposoby żeby tu dotrzeć,samolot i łódż.Ląduję,wychodzę z samolotu i pierwsza myśl "znam ten klimat,tą wilgoć".Tak czuję się jak w Bangkoku,po wyjściu z hali przylotów.Łapię taksówkę,jadę do
centrum poszukać hostelu.Z tym nie ma problemu,infrastruktura turystyczna jest na dobrym poziomie.Każdy tu oferuję wypady do dżungli,tylko niestety,większość nie ma pojęcia o tym.Czekają na łatwy zarobek,przecież białego łatwo oszukać.Poranne śniadanie nad Amazonka,pierwsze zawarte znajomości,pierwsze spojrzenie na Amazonkę.Już wiem że,polubię to miejsce.Ludzie mili,chętni do rozmów.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/vcxun8-1.jpg
źródło (http://i41.tinypic.com/vcxun8.jpg)


Wybieram się na dzielnicę biedy "Belen",jest tam duży rynek ze wszystkim.Od owoców,po przez Anakondę aż po
specyfiki od szamana.Muszę iść do fryzjera,na Belen jest ich pod dostatkiem.Nie używają elektrycznych maszynek,tylko ręczne.Po minucie jestem otoczony przez ciekawskich Latynosów,są ciekawi,dlaczego "gringo"obcina tu włosy.Byli ciekawi również Europy.Wytłumaczyłem jak mogłem że,najstarszy kontynent świata nie jest kraina mlekiem i miodem płynącą.Większość miejscowych tak myśli,myślę że,chociaż udało mi się ich wyprowadzić z błędnego myślenia.Robię zakupy,jem obiad z miejscowymi na
ulicy,traktują mnie jak swojego.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/35i0vw8-1.jpg
źródło (http://i41.tinypic.com/35i0vw8.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/opqq95-1.jpg
źródło (http://i39.tinypic.com/opqq95.jpg)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2w3ud50-1.jpg
źródło (http://i41.tinypic.com/2w3ud50.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2wefc77-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/2wefc77.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/s6n9td-1.jpg
źródło (http://i43.tinypic.com/s6n9td.jpg)



Iquitos jest znane z nocnych klubów,musiałem to sprawdzić.Fakt,czujesz się bardzo swobodnie.Latynoski są chętne na zabawę z białym,więc nie protestuję.Alkohol leje się strumieniami,narkotyki są tu również łatwo dostępne.Generalnie robisz co Ci sie żywnie podoba,totalnie Liberalne miejsce.Po jednym dniu,z pełną świadomością mówię "kocham Iquitos"Rano udaję sie w głąb dżungli,mieszka tam od 15 lat pewna Austrjaczka.Wspaniała kobieta,zostawiła życie w Europie,a
poświęciła się pomocy biednym zwierzętom.Spędzam tam pół dnia,wspaniale opowiada,czuję się jak na wykładach.Opiekuje się małpami,tygrysem,mrówkojadem oraz różnymi gatunkami motyli.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2zf6g40-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/2zf6g40.jpg)


Powrót do Iquitos łodzią.Z portu jadę "tuk tukiem",piję sok na ulicy a to wszystko za 2 dolary.Jak tu nie kochać tego miasta.Niestety czasu na wypad do dżungli nie mam.Postanowiłem że,następnym razem spędzę tam parę tygodni.Kolejny dylemat,został ostatni tydzień a wylot mam z Caracas.Są dwie opcje,łodzią do
Tabatingi,z Tabatingi łodzią do Manaus.Podróż trwa 5 dni,trochę za długo jak dla mnie.Druga opcja,statkiem do Leticie i przez Kolumbię do Wenezueli.Bez namysłu kupuje bilety na statek do Santa Rossa,tu pieczątki wyjazdowe z Peru i taxi wodne do Letici.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/w1cqki-1.jpg
źródło (http://i44.tinypic.com/w1cqki.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/etwegw-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/etwegw.jpg)



Kolejna anomalia,wyjeżdżam z Peru 25 Marca i w Kolumbi jestem w ten sam dżień.Niestety użąd imigracyjny jest nieczynny,niedziela,na dodatek palmowa.Więc idę po pieczątkę wjazdową w poniedziałek.Według mojego paszportu,wynika że jeden dzień byłem
nigdzie.Naprawdę przekraczanie granic w Ameryce Południowej jest wyjątkowe.Nieraz czekałem godzinę,aż łaskawy urzędnik podbije mi paszport.W Peru policjant oglądał program o tarantuli,kazał mi usiąść i oglądać z nim.Autobus czekał na mnie dobrych parę minut.Na koniec sympatyczny przedstawiciel prawa powiedział że,tarantula mnie zje w Peru.Leticia leży na granicy z Peru i Brazylią.Jest to dobre miejsce dla przestępców,łatwy dostęp w razie problemów do sąsiednich państw.Przewodniki mówią
że,odbywają się tu bardzo częste strzelaniny.Znalazłem pokój u sympatycznego Kolumbijczyka.Pół dnia opowiadał o Kolumbi,tej prawdziwej,w której mieszkają wspaniali ludzie.W międzyczasie zaparzył koke i przedstawił mi prawdziwe oblicze tego państwa,nie te przesadzone z TV i gazet.Lot do Bogoty miałem następnego dnia.Stolica,znana mi dotąd z TV oraz gazet,zrobiła na mnie ogromne wrażenie.Czysto,samochody zatrzymują się na przejściu dla pieszych,totalna swoboda.Ludzie uśmiechnięci,pogodni,co
najważniejsze szczerze sympatyczni.Totalne przeciwieństwo Caracas czy Limy.Spacerując,czuję się jak bym był na przykład w Barcelonie.Zdecydowanie bezpieczniej niż w Peru czy Wenezueli.Plan jest jeden,jechać na wybrzeże karaibskie,do Kartagena bądż Santa Marta,stamtąd do Marakaibo.17 godzin w autobusie i jestem w Santa Marta.Piękna miejscowość nad morzem karaibskim,biały piasek,palmy i piękne kobiety.Gorące noce,zabawa do rana,czuję się wspaniale.



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/jh66v5-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/jh66v5.jpg)




https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/1zzlzc2-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/1zzlzc2.jpg)



Od razu przypomina mi się Iquitos.Trzy dni
mijają ekspresowo,czas jechać do Caracas.Są bezpośrednie autobusy,ale był to wielki piątek i nie kursowały.Byłem w kropce,miałem 27 godzin żeby dostać się do Caracas.Udaje mi się złapać autobus do miejscowości oddalonej od granicy o około 30 minut jazdy samochodem.Niestety stąd autobusy nie jeżdżą,ze względu na wielki piątek.Poznaje sympatyczną Niemkę,razem szukamy transportu.Był jeden chętny,chciał dosyć sporo pieniędzy,niestety nie było wyboru.Czas leci nieubłaganie,wylot za 20 godzin a ja
nawet granicy nie przekroczyłem.Męczyło mnie jedno pytanie,czy z Marakaibo będą autobusy do Caracas.Jeśli nie,to mam problem.W pracy powinienem być już tydzień temu.Po drodze kontrole policji,plecak do góry nogami i przeszukiwania.Strasznie wolno to robili,a mi bardzo zależało na czasie.Jeśli bym miał 10 dolarów,to bym to przyspieszył.Dojeżdżamy po zachodzie słońca,wchodzimy na dworzec,słyszę "Caracas,Caracas,Caracas".To były najwspanialsze okrzyki,jakie słyszałem.W autobusie nawet śpiwór nie
pomógł,strasznie zimno.Nieistotne,wiedziałem że dojadę.Po drodze kolejne kontrole,praktycznie nic nie spałem przez te 12 godzin.W Caracas byłem rano,miałem parę godzin do wylotu.Niestety pieniędzy już dosłownie nic.Nie jadłem normalnego jedzenia od dwóch dni,a niestety nie ma za co kupić.Kupuję dużą paczkę wafli z czekoladą,węglowodany są najważniejsze.Na lotnisku muszę się pozbyć wszystkiego z koki.Herbata,maści oraz cygara wylądowały w śmieciach.Nigdy nie smakowało mi tak jedzenie w
samolocie,jak tamtej soboty.Wymęczony,brudny i głodny dotarłem do domu.

Kocham podróżować,przygody,poznawać ludzi oraz obcować z miejscowymi.Podczas tych 5 tygodni podjąłem ważną decyzję dotyczącą mojej przyszłości,zaplanowałem nową wyprawę.Zamierzam jechać lądem do Azji Południowej,przez Irak,Izrael.Palestynę,Awganistan,Arabię Saudyjską,Napal,Indię,aż po Malezję.NIe wyobrażam sobie życia bez podróży i przygody które one nam dają.

Kilka slow wyjasnien.Nie w kazdym miejscu mialem aparat,a to baterie rozladowane,w kazdym kraju inne wejscie.Wiec niestety,nie wszystko jest pokazane.Nie chcialem Was zameczac zdjeciami,wstawilem niewile.Opis tez pobierzny.Na koncu dodam,iz moj pierwszy aparat mam od lekko panad pol roku.Tak wiec prosze o wyrozumialosc:-)

Radek

Mich77
25-04-2009, 16:25
Chyba to powinno byc zamieszczone w dziale "reportaz".Jesli tak,prosze moderatora o przeniesienie.Dziekuje

tomek s
25-04-2009, 16:57
Wow :shock: ,ale czad, świetna relacja, 1,2 jak z "Far Craya" , zazdroszczam takiej wyprawy, widoki piękne.
pzdr

sote
25-04-2009, 17:19
swietnie sie to czytalo :)
nie wiem w jakim terminie byles w Quito,
ale w kilku miejscach o ktorych pisales byl niedawno moj kumpel.
Zaczynal swoja podroz wlasnie od Quito, tutaj: http://longwayalone.blogspot.com/ opisuje swoja podroz.
W tej chwili z tego co wiem jest w meksyku.

Pozdrawiam i zazdroszcze odwagi :)

Piotrek Charchuła
25-04-2009, 18:03
Bardzo ciekawy opis podróży, miło mi się czytało, może warto przenieść temat to działu Turystyki fotograficznej ? Bo głupio by było żeby taki ciekawy materiał przepadł :-P

borregaard
25-04-2009, 18:26
Faktycznie ...czad i kilka fot perełek....Duże gratki..!

Mich77
25-04-2009, 18:41
Dziekuje wszystkim,milo:-)Sote,ja w Quito bylem okolo 4 tygodnie temu.Zapomnialem o bonusiku:-)Przepraszam za moje rozkojarzenie.O to bonusik;-)



https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/2ni67hi-1.jpg
źródło (http://i40.tinypic.com/2ni67hi.jpg)

hesja
25-04-2009, 23:00
bajeczne zdjecia i super opis....
nie chcialbys by Twoja fotorelacja znalazla sie na stronie NKP w dziale:
http://www.nikonklub.pl/?/content/read/fototurystyka.html

bylibysmy zaszczyceni :)

szelass
25-04-2009, 23:09
W tej chwili z tego co wiem jest w meksyku.

to ja kumplowi nie zazdroszczę w obliczu "świńsko-ptasio-ludzkiej" grypy :(

lemini
25-04-2009, 23:17
Powiem tylko piekna praca.

Mich77
26-04-2009, 00:48
Dziekuje wszystki za dobre slowa.Slawek nie ma problemu,z przyjemnoscia umieszcze ta fotorelacje na NKP.Szelass media to wyolbrzymiaja.Ja bylem w Azji Poludniowej,gdy szalala ptasia grypa.W Warszawie na lotnisku dostalismy kartki,jak postepowac:-)W Azji Poludniowej jest jedna epidemia od dawna,skutery.Rocznie tysiace ludzi sie zabija.W Meksyku bylem rok temu,tam tez jest epidemia,kokainy.Pozdrawiam

mirroo
26-04-2009, 15:51
powalająca praca
opisy, ale głównie zdjęcia. już pierwsze powoduje, że przeglądałem wszystko z zapartym tchem.

pozdrawiam Mirek

2Cresky
26-04-2009, 15:59
REWELACJA !!! czytam i oglądam już drugi raz :) i nie ostatni !!!

Mavierk
26-04-2009, 16:17
... ja też chcę!

Mógłby ktoś napisać jakiś poradnik, jak organizować takie wypady? :)

Mich77
26-04-2009, 18:57
Jeszcze raz dzieki za mile slowa.Mavierk wystarczy pare rad,poradnik zbedny.Podstawa sa Twoje priorytety w zyciu i pasja.Jesli podroze,przygody nie sa Twoja pasja,to napewno nie bedziesz wydawal po okolo 10 tysiecy zlotych na wyprawe.Napewno Ameryka Poludniowa nie jest latwa do podrozowania,Azja Poludniowa jest fajna.Latwo sie porusza,wiekszosc ludzi zna Angielski.Natomiast w Ameryce Łacinskiej malo kto zna,musisz znac Hiszpanski.Ostatnio czytalem,ze w Kolumbii FARC porwal autobus i uprowadzil dwoch turystow.Tam zycie jest tanie,w Medelin masz setki platnych morderców.Biora od 20 do 100 usd za glowe.Dobra rada,jesli chcesz przezyc przygode,zobaczyc jak zyja miejscowi w dzikich miejscach,zobaczyc to czego normalny turysta nie zobaczy,to nie patrz na biura podrozy.Oni oferuja tylko komercje,a za jaka cene:-)Kup bilet,dobra mape,przewodnik i jedz.Puzniej pytaj miejscowych,co warto,a co nie warto zobaczyc.Oni powiedza Ci jak dotrzec i na co uwazac.Jednym slowem,koniec jezyka za przewodnika.Pozdrawiam

Mavierk
26-04-2009, 21:10
Dzięki wielkie, a jakie mam priorytety póki co nie wiem (młodym :) ) myślę, że taka podróż pomogłaby mi je sprecyzować :)

Blasius.G
26-04-2009, 22:08
Bardzo ladne fotografie. Ciekawa przygoda taka podroz.
Ryzyko jest wszedzie. Zwlaszcza dla obcego w danym miejscu. Ciekawsze, to jednak niz siedzenie w domu:)

aro6
26-04-2009, 23:26
Gratuluje świetnych zdjęć i opisu wyprawy,przeczytałem z przyjemnością.Pozdrowienia od Joli ;)

lodzermensch
26-04-2009, 23:39
Gratulacje.
Chciałbym coś podobnego kiedyś zrobić.
P.S. Może w tym roku COŚ się uda...

Uysy.
27-04-2009, 10:45
Świetny reportaż, gratuluję i zazdroszczę wyprawy.
Tylko błagam, przed publikacją na stronie NKP napisz to po polsku :)

hesja
27-04-2009, 10:47
Tylko błagam, przed publikacją na stronie NKP napisz to po polsku :)

spoko loko :) od tego jest edytor NKP... nie przepusci nawet jednego zle postawionego przecinka :D

sote
27-04-2009, 10:53
to ja kumplowi nie zazdroszczę w obliczu "świńsko-ptasio-ludzkiej" grypy :(
no wlasnie, ja tez nie, tym bardizej ze rozmawialem z nim w sobote i mowil ze jakos tak srednio sie czuje...



Podstawa sa Twoje priorytety w zyciu i pasja.
Dokladnie tak samo moj kumpel mowil, jak zapytal co u mnie, odpowiedzialem - standard, praca, dom, praca, weekend itd... a on na to odpowiedzial ze wlasnie dlatego wyjechal, bo nie chcial takiej rutyny.

Fr@ntz
27-04-2009, 13:42
Ktoś zna dobrego protetyka ? muszę szczękę poskładać;-) Świetna relacja!

Mich77
27-04-2009, 23:41
Dzieki po raz kolejny:-)Wiem,wiem bledow troche jest:-)Szybko,nawet bardzo pisalem,a niestety nie sprawdzilem.Dopiero po wstawieniu sie zorientowałem:-)Szczególnie interpunkcja,zwalam to,na szybkie pisanie:-)Oczywiscie powinienem sprawdzic.Nastepnym razem bedzie bez zarzutów:-)Pozdrawiam

p.s Jola i Arek,nie zapomnijcie do Sopotu pojechac:-)

enzo
05-05-2009, 11:41
Zdjecia troche nierowne, sa swietne ale trafiaja sie tez slabe. Natomiast jako reportaz jest ciekawie i fajnie sie czyta/ogloda. Gratuluje wyjazdu :-)

Mich77
05-05-2009, 20:17
Dzieki Enzo. Juz to kiedys wspominalem, nie bylo miesjca przez te 5 tygodnu, zeby mogl ze statywem posiedziec z 2 godzinki. Ciagly ruch, bieganina. A jak byl czas, to sil nie bylo. Zdjecia nie wszystkie wstawilem, mam jeszcze troche dobrych.Pozdrawiam

Max...20
05-05-2009, 21:58
Reportaż bardzo dobry wyprawa, dla co poniektórych tylko sfera fantazji.
A Tobie Mich77-o życzę tyle samo wyjazdów, co i powrotów, bo jak przeczytałem
„…w Medelin masz setki płatnych morderców, biorą od 20 do 100 usd za głowę”
to aż mi krew w żyłach zmroziło. Chętnie obejrzałbym jeszcze kilka fotek bonusowych :)

Mich77
05-05-2009, 22:40
Dziek Max...20. Wiesz, ze Ci z Medelin sa malo grozni. Oni nie zabijaja bez powodow. Ja sie boje malolatow z pistoletem lub nozem, a takich tam nie brak. Co do zdjec, mam dwa rodzaje bonusow, jedne beda za pare dni na stronie Nikona. A drugich tu nie wrzuce. W innym dziale napisalem o wyjezdzie do Izraela, Iraku, Iranu, Afganistanu, itp. Pózniej czytalem teksty typu: "dlugiego zycia z przygodami", itp. Brak wiedzy o tych krajach, oraz slepe wierzenie media, sprawia, ze ludzie tak reaguja. Wiec, drugiego bonusa tu nie bedzie, po prostu nie sa to krajobrazy, czy przyroda. Chcialem zrobic mala wyrwe w zasciankowym mysleniu ogolu, ale jednak nie bede. Pozdrawiam

Rycerz
05-05-2009, 22:43
pięknie opowiedziana historia [ błędy można zawsze poprawic ;) ] i wiele świetnych zdjęc [ słabe zawsze można usunąc ;) ] ale ile w tym pasji prawdziwej i do pozazdroszczenia! gratuluję i życze powodzenia w dalszych wyprawach!


Chcialem zrobic mala wyrwe w zasciankowym mysleniu ogolu, ale jednak nie bede. Pozdrawiam

zrób ! zrób! czasem warto coś namieszac ;) ja czekam :)

Mich77
05-05-2009, 23:02
Dzieki Rycerz:-) Pisze jede reportaz, prawdziwy. To jest zwykla relacja, ladniejsza i bardziej dokladna bedzie za pare dni na stronie Nikona.Co do reportazu, otoz pisze o sex turystyce. Dla wiekszosci ludzi jest to temat nieznany,otoczony niezdrowymi tabu, szczegolnie w Polsce.A tak serio jest to dla wielu glowny cel podrozy.Np do Tajlandi rocznie przyjezdzaja miliony, a do Malezji, nawet nie milion. A jest bardziej dziewicza niz kraj usmiechu. Bedzie opisanych wiele panst, tj: Brazylia, Meksyk, Kolumbia, Tajlandia, Malezja, Egipt i wiele innych. Dziesiatki godzin spedzonych na rozmowach z róznymi klasami spolecznymi, turystami, dziewczynami.....:-)daje mi mozliwosc cos napisac. Rowniez o przestepczosci w Meksyku i Ameryce Lacinskiej.Tylko wydaje mi sie, ze chetnych na takie cos u nas nie ma;-)

hesja
05-05-2009, 23:08
a tam nie ma :mrgreen:

jak napiszesz to oczywiscie na NKP z tym rowniez :)

Mich77
05-05-2009, 23:13
Hesja wszystko wyslalem, zgodnie z umowa. Moze pomylilem adresy:-) Znajac moje roztrzepanie, moglo tak byc:-) Wszystko oki? Jesli chcecie czytac, oczywiscie wstawie:-)

hesja
05-05-2009, 23:23
wyslales wyslales dzieki wielkie
mysle ze jutro juz wszystko bedzie na stronie

a tu pisalem o seks turystyce ;)

Mich77
05-05-2009, 23:33
Oki:-) Kurcze, jeszcze mapki:-) Zaraz sie za to wezme, ja pewnego dnia glowy zapomne:-) A czy zdjecia dziewczyn z odkrytym biustem moga byc? Do sex turystyki? To bedzie troche niegrzeczny reportaz, nie przeszkadza?

hesja
05-05-2009, 23:35
mooooga :)
w koncu tu o seks chodzi
wszystko co nie wchodzi w klimat porno

Rycerz
05-05-2009, 23:37
dajcie potem linka

Mich77
05-05-2009, 23:39
Oki:-) Mam takich duzoooo, szczegolnie transwestytow, ale sa piekne/piekni :-) Dobra, bedzie na stronie NKP.Jestem ciekaw komentarzy :-)

ekonet
05-05-2009, 23:39
dajcie potem linka
Świńtuszek. :)

downunder
06-05-2009, 00:15
Kapitalny reportaż. Amerykę Łacińską dołaćzam do miejsc, które muszę kiedyś odwiedzić. :D

Rycerz
06-05-2009, 17:30
Świńtuszek. :)

linka do poprawionego reportażu napisanego ładnym ojczystym językiem :mrgreen:
a inne też obejrzę co nie znaczy że się zaraz fascynuje ;)

Mich77
07-05-2009, 20:02
Witam. Tu jest link, ladniejszy opis, wiecej zdjec. Generalnie duzo lepiej to wszystko sie prezentuje:-) Zapraszam

http://www.nikonklub.pl/?/content/read/fotoart_mich77_amerykapd

hesja
07-05-2009, 22:23
piekne toto jest
i... trzeba to podkreslic:
PELEN SZACUNEK DLA ASI
ile jest roboty z tym wklejaniem tyyylu fotek
no i najwazniejsze/najgorsze (a wiem ze ona tego nie napisze)
z tlumaczeniem z polskiego na polski : )))

dzieki Wam obojgu!!

Mich77
07-05-2009, 22:30
;-) Nie ma problemu. Hesja tym razem troche posiedzialem nad tym, troche szerzej opisalem i mysle, ze mniej bykow narobilem:-) Gdy skonczylem pisac, bylem padniety, o sprawdzaniu nie myslalem:-) Pewnie pelno literek zjadlem:-) Fakt, zrobila kawal dobrej roboty:-) Musze jej jakos podziekowac, tylko jak?Napewno to nie ostatni reportaz u Was, bedzie wiecej:-)Dzieki za wszystko Hesja.

pozdrawiam

hesja
07-05-2009, 23:36
ale czemu "u Was"
nie lepiej... "u nas"?

:)
Wasze zdrowie :D

Mich77
07-05-2009, 23:51
Hesja, wlasnie rozmawialem z Asia, bedziesz zaskoczony, zadnych bledow:mrgreen: Zart:mrgreen:

Oczywiscie, wstawie "u Nas":-D

Dzieki raz jeszce, fajnie to wyglada:)

Joa
08-05-2009, 00:10
Polecam się ;)

kicy
08-05-2009, 12:53
pozazdrościc i fotek i podróży

Janis
15-05-2009, 00:11
świetne zdjęcia, ale w obliczu twojego opisu aż się prosi o prawdziwą "reporterkę", dokument z życia, zdjęcia owego autobusu, atmosfery wewnątrz... piękne krajobrazy, ale tego mi brakuje, już wolałbym nie czytać opisu...