Zobacz pełną wersję : dlugi czas otw. przyslony a paprochy.
Ameryki napewno nie odkrylem ale niepokoi mnie jedna rzecz, robienie zdjec z dlugim czasem otarcia przyslony (chyba dobrze to nazwalem.) sprzyja osadzaniu sie paprochow na matrycy, macie jakies patenty czy po prostu unikac dlugiego otwarcia przeslony?
Oczywiście! Należy wywiercić niewielki otwór w obiektywie, przykleić nań gumowy wężyk i w czasie robienia zdjęć, po naciśnięciu spustu migawki intensywnie wysysać powietrze z korpusu. W ten sposób paprochy unoszące się w atmosferze komory lustra zostaną odessane.
po pierwsze czas to nie przeslona
po drugie skoro jest zalozony obiektyw to jaki to niby ma miec wplyw?
cos pochrzaniles. doczytaj teorie fotografii
pozdro
olo
nie przyslona a przesłona i pomylilses ja z migawka
to migawke mozemy ustawiac dlugie czasy otwarcia a nie otarcia ;)
a tak juz na powazniej to ani jedno ani drugie nie maja wplywu na paprochy
No moze troszke pochrzanilem nazewnictwo, co z tego ze obiektyw jest zalozony?
skoro paprochy sa w srodku, i sie unosza, my cykajac fote odslaniamy matryce (kurtyna) sie otwiera i wteedy paproch moze przywrzec do niej.
Nierozumiem po co sie zgrywasz czarnoryj?
pzdr
zieciu, a pomyśl logicznie - co można zrobić? Nasmarować filtr AA płynem antystatycznym?
Moze sprzyja, moze nie sprzyja, nie zastanwailem sie nigdy nad tym i szczerze mowiac nie zamierzam. A jak matryca sie zabrudzi, to ja wyczysc. O!
nie przyslona a przesłona i pomylilses ja z migawka
to migawke mozemy ustawiac dlugie czasy otwarcia a nie otarcia ;)
a tak juz na powazniej to ani jedno ani drugie nie maja wplywu na paprochy
Nie przesłona, a przysłona.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przysłona_fotograficzna
http://www.e-cyfrowe.pl/aparaty/aparaty/slownik.php?wybranaLitera=P&szukaj=&id=65
http://www.e-cyfrowe.pl/aparaty/aparaty/slownik.php?wybranaLitera=P&szukaj=&id=65
"bo zupa była przesłona" :lol:
meliszipak
16-08-2006, 20:52
blenda :)
meliszipak, a cóż to za germanizmy? To już lepiej z łacińska - apertura :lol:
Blenda to z niemieckiego, tak jak diafragma z greckiego.
Jakby nie patrzec po polsku jest przysłona.
ja i tak bede sie upieral przy swojej teorii, mialem czysciutka matryce gdyz ja czyscilem, w week zabralem aparat do dziewczyny i troche pstrykalem niebo, jej podworko wieczorem, wlasnie z dlugim czasem otwarcia migawki nastepnego dnia patrze a tam z 5 pkcikow na fotach. :-)
Według mnie to może zależeć od obiektywu. Te które zmieniają swoją długość przy zoomowaniu (ostrzeniu), mogą zasysać do wnętrza powietrze (i zapewne to robią). W zależności od tego w jakich warunkach przechowujesz nie body, ale obiektyw, może on mieć całkiem sporo "przyklejonych" paprochów na ściankach. Zmiana ogniskowej powodująca pompowanie powietrza powoduje dość silny ruch powietrza i te paprochy się odrywaja od ścianek i sobie wirują wesoło. W częsci obiektywów, w których rusza się również tylna soczewka (np. moja Sigma 70-300) powietrze będzie pompowane wprost na lustro. Jak jeszcze fotografujesz niebo, to masz o wiele większą szansę, że jeszcze dodatkowo przez ruch lustra poruszone paprochy opadna na matrycę i tam sobie osiądą. Ponieważ robisz zdjęcia z długim czasem, to mają one czas osiąść właśnie na matrycy i się tam zadomowić. Normalnie, opadajace po krótkim czasie lustro by je pewnie jeszcze raz poruszyło i może wylądowałyby gdzie indziej. Pionowe ułożenie korpusu może więc też mieć spore znaczenie.
Patenty... Nic nowego - przy zmianie obiektywu przedmuchać dobrze body (czasem z podniesionym lustrem), otworem skierowanym do dołu, tak by wszystko z niego wyleciało. Oraz dodatkowo przedmuchać okolice tylnej soczewki obiektywu - tam się potrafi sporo różnych dziwnych rzeczy zgromadzić czasem.
To tyle moich teorii - a jak jest w praktyce? Nie wiem.
Jeśli teoria jest słuszna, to należałoby przy takich obiektywach unikać miejsc zakurzonych oraz przechowywać je jak najstaranniej.
Jeżeli używałeś obiektywu o stałej długości, to pozostaje pewnie ruch powietrza spowodowany ruchem lustra. Wtedy należałoby się przyjrzeć nie matrycy, ale ściankom korpusu i obiektywu. Ja kiedyś miałem wrażenie, że coś na nich zostawało po zmianie obiektywu - może jakaś warstwa ochronna, lakier, cokolwiek z nowego obiektywu?
O pompowaniu powietrza przez zoomy już gdzieś czytałem, podobno ktoś gdzieś robił jakieś testy z Nikonem na film, wieszając piórko z tyłu za korpusem, i przezoomowanie obiektywu powodowało wyraźny ruch piórka, co miało sygnalizować ruch powietrza przez komorę lustra. A więc problem chyba nie jest wyimaginowany.
Tylko co z tym zrobić? Nie zoomować? Nie wymieniać obiektywów? Zainstalować chytry system odpowietrzenia komory lustra z rurką i światłoszczelnym zaworkiem zwrotnym :lol: , ewentualnie wspomagany pompką zasilaną z baterii aparatu, wytwarzającą nadciśnienie w komorze lustra i wydmu****ącą zanieczyszczenia? :)
Myślę, że niestety czyszczenia matrycy nie unikniemy, dopóki producenci nie wymyślą i nie zaczną powszechnie stosować jakiegoś skutecznego rozwiązania.
Tylko co z tym zrobić? Nie zoomować? Nie wymieniać obiektywów? [...] dopóki producenci nie wymyślą i nie zaczną powszechnie stosować jakiegoś skutecznego rozwiązania.
Są już takie rozwiązania - obiektywy o stałej długości, które nie pompują powietrza (może to robią w jakimś nikłym stopniu, ale są dość szczelne). Są one droższe, ale zazwyczaj mają tez już szybki silnik, oraz tylne ogniskowanie, czyli szybciej mogą ustawić ostrość. Są za to cięższe i większe (no bo zawsze mają maksymalną długość).
Dzieki chlopaki za fajne odp. niestety niektorzy wysmiali moje podejzenia, faktycznie fotografowalem niebo i wlasnie takze wydaje mi sie ze to ulozenie ma duze znaczenie.
Wiadomo ze lekkie przedmuchanie matrycy i raczej po sprawie tylko troszke to denerwujace tak czyscic matryce co tydzien :P
Tylko co z tym zrobić? Nie zoomować? Nie wymieniać obiektywów? [...] dopóki producenci nie wymyślą i nie zaczną powszechnie stosować jakiegoś skutecznego rozwiązania.
Są już takie rozwiązania - obiektywy o stałej długości, które nie pompują powietrza (może to robią w jakimś nikłym stopniu, ale są dość szczelne). Są one droższe, ale zazwyczaj mają tez już szybki silnik, oraz tylne ogniskowanie, czyli szybciej mogą ustawić ostrość. Są za to cięższe i większe (no bo zawsze mają maksymalną długość).
No tak, są - ale myślę, że zapobieżenie pompowaniu kurzu było akurat ostatnią - jeśli w ogóle - myślą, jaka przyświecała konstruktorom tych obiektywów - sądzę, że jest to raczej efekt uboczny przyjętych założeń i wymuszonych nimi rozwiązań konstrukcyjnych. Choć może się mylę.
Ależ nie musisz jej czyścić tak często chyba. Wystarczy regularnie przy zmianie obiektywu podmuchać trochę jakąś gruszką do środka i powinno być ok (ja robię to raz na dwie-pięć zmian). Ja tylko raz miałem przypadek, że to rzeczywiście przeszkadzało na zdjęciach, ale jak potem zobaczyłem ten paproch to aż sie przeraziłem - on miał jakieś 2 na 1 mm - kolos! Trzymaj aparat i obiektywy w zamkniętym plecaku, torbie lub szufladzie, a powinno być ok.
Możnaby jeszcze wypróbować jeden sposób, na który właśnie wpadłem. Przed założeniem zooma-"pompki" z ruchomą tylną soczewką, jeśli tylko jest czyste powietrze, to go przedmuchać. Czyli zmienić mu szybko ogniskową pare razy (oczywiście za pomocą pierścienia, a nie nim machając) - tylną soczewnką do dołu. Może to by pomogło pozbyć się tej drugiej "niezależnej" części paprochów.
trzymam w torbie i obiektyw praktycznie ciagle zalozony bo nie mam na co zmieniac :PP a i tak sie cholery biora. ale sproboje przed zalozeniem wydmuchac pompka te pylki.
Jeśli się często zmienia obiektywy to nie ma cudów - do komory lustra syf się dostanie. Naturalną rzeczy koleją, na matrycy też będzie w końcu osiadał - czy obiektyw będzie dmuchał, czy nie to moim zdaniem bez większego znaczenia. Lustro też zdrowo wyma****e, pewnikiem powodując jaką cyrkulację.
Nie robię zbyt wiele zdjęć na długich czasach, nie fotografuję nieba, a matryca tak czy owak się syfi. Jednakoż lekce to sobie ważę - syfy tak naprawdę przeszkadzają w niewielkim stopniu, a jak ostatnio zaczęły mnie drażnić, to po prostu - nie p...liłem się w tańcu, tylko odkręciłem obiektyw, wcisnąłem migawkę na B przysunąłem ryja do komory i... zdmuchnąłem je w ch... - bez żadnych tam gruszek i inszych pedalskich utensyliów.
Jak się zasyfi na amen, to oddam korpus do czyszczenia - godzinka w serwisie, 40 PLN i po problemie. A jak kto woli, niech kupi gruchy, pędzelki, sensor swaby, izopropanol, eter i sam toczy bój z siłami chaosu - arsenał dostępnych środków jest niezwykle bogaty i wyrafinowany, a sama czynność debilnie prosta.
W związku z powyższym - nie wiem czy jest sens zawracać sobie głowę taką duperelną pierdołą, popadać w histerię, nie spać po nocach, płakać po kryjomu w klozecie i zmieniać korpsy na Sony czy Olympusa z anti-dustem.
W związku z powyższym - nie wiem czy jest sens zawracać sobie głowę taką duperelną pierdołą, popadać w histerię, nie spać po nocach, płakać po kryjomu w klozecie i zmieniać korpsy na Sony czy Olympusa z anti-dustem.
to moze nie, ale podyskutowac warto, ja dbam o sprzet i chcialbym aby byl jak najczystszy, mam cos takiego jak pedantyzm takich sprzetow i strasznie mmnie draznia jakies skazy na fotach zazdroszcze tym co nie maja takich dolegliwosci. ok uwazam temat zamkniety. na tym forum warto widze tylko debatowac na temat czy kupic nowy d80. albo jakie slabe jest sony. ehh
pozdroo
zieciu, bez obrazy, ale obok dysput nt. premiery nowego - zwykle najcudowniejszego korpusu Nikona czy kolejnego - zwykle fa-tal-nego korpusu konkurencji, temat zasyfienia matrycy wałkowany jest na tym forum namiętnie, z uwielbieniem, w koło macieju i do znudzenia. Szlagierem był ostatnio wątek o pędzelkach, o gruszkach śpiewano ballady, były też i dramaty - porysowanie filtra AA w czasie czyszczenia.
Niezwykłą popularnością cieszy się sport pt. "dustspotting" - polegający na wytykaniu osobom wstawiającym zdjęcia w galeriach śladów zabrudzeń matrcy.
Osoba postronna czytająca to forum mogłaby wręcz odnieść wrażenie, że fotografia cyfrowa polega na nieustannym zwalczaniu kurzu - a czymże jest tak naprawdę problem z "dust bunnies" w porównaniu do tego koszmaru, jakim był kurz w pracy przy powiększalniku, czy skanerze? Zaledwie dziecinną igraszką, niegodną najmniejszej uwagi. Każdy, kto kiedyś musiał plamkować powiększenia wystawowe (min. 30x40cm - zwykle większe) tuszem chińskim doskonale wie co mam na myśli.
Wybacz zatem moje zniecierpliwienie i brak zrozumienia dla skąd-inąd słusznej idei walki o absolutną czystość matrycy, ale sprawa ta ma tutaj tylu bojowników, że lekko mi już wychodzi bokiem ;)
faktycznie moze i za bardzo sie przejmuje :) smieja sie nawet domownicy ze ciagle pucuje. Dzieki za uswiadomienie juz nie bede o to pytal :)
pozdro.
[ Dodano: Czw 17 Sie, 2006 ]
mam jeszcze pytanie czy porysowane to malutkie tylne lusterko za tym duzym moze miec wplyw na prace aparatu ? nie wiem dlaczego ale mam je porysowane od nowosci :( jak by ktos tam grzebal?
pzdr
ja mam lepszy pomyzł na czyszczenie matrycy. zieciu, kup sobie nikona coolpixa i to są lepsze aparaty, NIC sie nie brudzi as do tego sa mniejsze:D!!!
gmoszkow
17-08-2006, 12:27
O f.ck, kolejna bitwa z paprochami - to kpina. Odkręcasz obiektyw, mirror lock-up solidny dmuch i po problemie.
Ja tak czyszczę od 2 lat z dużym powodzeniem, raz oddałem do serwisu, ale to przy okazji korekcji Backfocusa.
Zresztą popatrzcie na odbitki z cyfry i na stare odbitki z analoga. Porysowane negatywy, plamki z chemii i inne takie znacznie bardziej upierdliwe duperele niż 1 czy 2 syfki na dodatek widoczne pewnie od f-16 albo i f-20, gdzie więcej problemów nastręcza dyfrakcja światła na szczelinie niż syfek tu czy tam.
Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem rzecznikiem wbijania gwoździ aparatem i kładzenia obiektywów w piach, ale paranoja o której niektórzy piszą mnie przeraża.
Trzymanie w szufladach i inne tego typu rekomendacje proszę zachowajcie dla siebie bo to raczej dotyczy eksponatów muzealnych a nie powinno mieć miejsca w przypadku aparatu.
Ostatnio wziąłem się za obiektywy i filtry bo już było nieźle zabrudzone. Godzina roboty i 5 obiektywów i 6 filtrów wygląda jak nowe.
Grzegorz
Megazordon
17-08-2006, 12:54
Moim zdaniem nie ma sie co tak przejmować paprochami. Oczywiście jak kupowałem aparat to marketing Olympusa mi we łbie namieszał, bo sobie pomyślałem, że nie będę mógł zdjęć robić bez tego ich "odkurzacza", bo wszędzie będą plamy z kurzu. Człowiek jak sie nie zna to głupi jest. Nawet jak są, to tych paprochów prawie nie widać, no chyba że ktoś przez całe życie będzie fotografować chmurki na niebie. Na tym forum powinien być przyklejony temat KURZ, gdzie można by sobie na ten temat dywagować.
ja mam lepszy pomyzł na czyszczenie matrycy. zieciu, kup sobie nikona coolpixa i to są lepsze aparaty, NIC sie nie brudzi as do tego sa mniejsze:D!!!
jesli masz pisac takie *******y to sie lepiej powstrzymaj bo smieszny nie jestes.
p.s bardziej ciekawi mnie pytanie ktore zadalem kilka pozycji wyzej.
pzdr
A jak Ty dojrzałeś w ogóle to lustro? Łapką główne lustro podnosiłeś? :shock: Mnie do tej pory do głowy nie przyszło by je w ogóle oglądać! One naprawdę są bardzo delikatne i zalecenia producentów by tego nie "macać" moim zdaniem nie są przesadzone. To samo dotyczy matówki.
Ale obejrzałem, jest czyste, nieporysowane. Jeśli rzeczywiście na Twoim są rysy, to może ktoś grzebał nieostrożnie? Podejrzewam, że silnie porysowane lustro może zakłócić pracę AF (bo temu ono służy - odbija światło w dół do czujników AF.
Gmoszkow
racja, *******y straszne z tym czyszczeniem
jaki problem? grucha i do dziela, tylko trza sprawdzic czy ktos nie odsysal sobie czegos z nosa wczesniej bo wtedy to bez serwisu sie nie obejdzie.
z tym pompowaniem przez obiektywy to chyba jednak troche przesadzacie...
w ogole to odnosze wrazenie ze wiekszosc czasu patrzycie na sprzet nie przez sprzet skoro w ogole chce sie wam takimi *******ami zajmowac. wszystko sie brudzi i psuje od czasu do czasu. wystarczy normalnie o to dbac a nie podniecac sie niezdrowo.
Jak się nie robi zdjęć, na które warto spojrzeć, zostaje patrzenie na sprzęt :( (Disclaimer: mówię o sobie! :? ).
tHEjESTER
20-08-2006, 15:04
Nie widzę potrzeby otwierania kolejnego tematu więc tylko tutaj szybko zapytam i mam nadzieję nie zostać wyśmiany tylko doinformowany *=o)
Otóż, dopieroco przerzuciłem się na D70s, wcześniej w ogóle miałem Minoltę X-700 analoga i jak do tej pory to wydawało mi się oczywiste, że nie można sobie od tak podnosić lustra żeby się pogapić na matrycę lub sobie na nią dmuchnąć bo (jak mi się wydawało) podobnie jak klisza przez podniesienie lustra zacznie padać na nią światło, a za dużo światła ją może w jakiś sposób uszkodzić... Teraz jak tak czytam i czytam to coś mi się zdaje, że moja teoria się w cyfrakach nie sprawdza... prawda li to ?
Jeśli tak to czy można sobie bzz obawy podnieść Mirror lock-up'em podnieść lustro i czyścić ? ... a czy można np. podnieść lustro Bulbem i wtedy czyścić ?(wtedy przecież matryca już na pewno jest światłoczuła *;o)
Z góry dzięki za rozwianie moich wszelkich wątpliwości *=o)
ja robiac bulba i czyszcac poprostu nie robie tego w promieniach slonca
tylko przy jakims lekkim swietle
niby nie moze sie nic stac ale matryca sie przeciez nagrzewa jak dziala
potrzymiesz dlugo to i nawet moga sie jakies hoty zrobic albo cos
bynajmniej tak to rozumuje
aha ostatnio nie czyszcze matrycy bo przy jasnch szklach nie widze babokow
ale zdazylo sie ze zalozylem otworek 0,22mm i 20s ze statywu
to co zobaczylem na kompie mnie poprostu wcisnelo w fotel :D
nie bede wam pokazywal jak mam zafajdana matryce bo nie spali byscie po nocach :D
tHEjESTER
20-08-2006, 15:27
a przy Mirror lock-up nie nagrzewa się i w ogóle nie działa matryca ? wtedy to jest bzzpieczne tak ?
a no i dzięki za odpowiedź ^_=
nie korzystam bo nie mam zasilacza ale prawdopodobnie wlasnie to daje lock up
ze podnosi sie lustro nie wlaczajac matrycy (to tylko moje domysly ale ja jeste gupi i w ogole:P )
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.