PDA

Zobacz pełną wersję : porozmawiajmy o emocjach



Piotr.S
21-02-2009, 16:30
Porozmawiajmy o emocjach związanych z fotografowaniem. Technika absolutnie zakazana. Fajnie będzie opowiedzieć jakich emocji doświadczyliśmy wykonując konkretną fotkę. Może uznacie mnie za oszołoma? - ale warto chyba pogadać o tym nietechnicznym aspekcie fotografii.

Karl Johansson
21-02-2009, 18:19
Dobra, to ja zaczne ;]


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img27.imageshack.us/img27/8229/dsc3558ef0.jpg)

Przy robieniu tego zdjęcia miałem gacie pełne i serce w przełyku, bo jeszcze małą chwilkę wcześniej stałem na drodze biegnącego tłumu anarchistów i ledwo zdążyłem uciec ;]

Piotr.S
21-02-2009, 20:50
Kurczę o to chodziło - fajna, żywa fotka - poprostu słychać wrzask tłumu - dzięki "Karl Johansson"

Piotr.S
21-02-2009, 21:19
Wykonanie tej fotki przyprawiło mnie o drżenie rąk
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://pits.flog.pl/wpis/136609/)
Zrobiona w Amsterdanie w zeszłym roku w "czerwonej" dzielnicy


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.flog.pl/media/foto_middle/pits_f6c91b6bc22578319a5dfa82f420fb29.jpg)

Rycerz
21-02-2009, 23:46
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://i36.tinypic.com/1y7k7q.jpg]źródło ([IMG)[/IMG]
zdjecie fatalne ;)
mój pierwszy poważny wyjazd na "ptaki"...umówiony z forumowym kolegą jadę 4 godziny autobusem i jeszcze odrobinę jego autem gdzieś nad wodę, nocuję w namiocie po raz pierwszy od 19lat :( kolega przeprowadza mnie przez środek rzeki, w spodniobutach w których chlupocze woda, jest ciemno, leże w błocie, komary tną niemiłosiernie, adrenalina tak wysoka że nie czuje glodu { do wieczora zresztą }, kolega pomaga się zamaskowac i leże w błocie na cieńkiej karimacie...wreszcie ptaki przylatują! jest ich kilka a jeden z niezwykłych ptaków zbliża się na odległośc 5-8 metrów...
mam starego ponad 10 letniego analoga z głośnym lustrem [ przepraszam miało nie byc o sprzęcie ] a serce
wali mi tak że ptak musi to słyszec, a on podchodzi coraz bliżej jest odemnie może 2 może 2,5 metra...robie tylko jedno zdjęcie...
emocje zwyciężyły...wiem mięczakiem jestem ;)

już się zakochałem dozgodnnie w ptasiej fotografii ;) :) :)

Piotr.S
22-02-2009, 00:10
Karl Johansson - mocno podniósł nam porzeczkę - ale nie przejmujcie się - pogadajmy o fotografowaniu jako o ekscytującym zajęciu - w wolnych chwilach, jako hobby, jako zawód też - liczy się tylko tylko jak mocno fotografowanie nas "rajcuje" - i nic więcej się nie liczy - zabraniam gadania o technice i o jakości zdjęć - liczą się fotograficznie emocje. Jeszcze raz zapraszam. Piotr

Piotr.S
24-02-2009, 01:10
Fajnie, że Ci się chce pisać "rycerzu", dzięki "Karl Johansson", że pierwszy napisałeś - ale chyba trzeba poszukać jakiegoś innego forum, które będzie bardziej poświęcone fotografii?

Karl Johansson
24-02-2009, 15:51
Nie oszukujmy się - to jest jednak, głównie, forum sprzętowe...obojętnie, co byśmy chcieli o nim myśleć...

elix
24-02-2009, 16:07
Ciekawy temat i ciekawe jak się rozwinie :) Ja czasem mam wrażenie, że niektórzy zapominają kompletnie o tym, że zdjęcie ma nie tylko być poprawne pod względem technicznym ale przede wszystkim wzbudzać jakieś emocje - czasem aż dziw bierze, że ciekawe zdjęcia są dyskwalifikowane tylko dlatego, że "lewe ucho jest minimalnie nieostre" albo "widoczny jest przepał w lewym rogu jak się spojrzy przez lupę".

Są jednak dwa rodzaje emocji jakie budzić mogą fotografie: pierwsze to emocje autora w czasie robienia zdjęcia - ot choćby pierwszy post Karla, drugie to emocje widza - i to jakby dwa różne aspekty tego tematu.

Karl Johansson
24-02-2009, 16:31
Elix - ciężko pisać autorowi zdjęcia o tym, jakie jego praca wzbudza emocje u widza. Wydaje mi się więc, że w tym wątku chodzi bardziej o emocje autora (ale, oczywiście, mogę się mylić).

alexkoz
24-02-2009, 16:38
to może teraz ja nieśmiało,
choć może nie do końca o pojedynczej fotografii i emocjach z nią związanych, a o całym spacerze fotograficznym (http://efekt-czerwonych-oczu.blogspot.com/2008/09/punkt-zwrotny.html): Pamiętam jak w zeszłym roku wstałem pewnego wiosennego poranka w środku tygodnia przed pracą pchany do wyjścia nieodpartą chęcią zrobienia zdjęć. Dziwne, a raczej niespotykane dla mnie było nie to, że by poczuć satysfakcję musiałem usilnie naciskać na spust migawki , ale to, że po prostu poczułem jakąś wewnętrzną harmonię (może to wena?). Wcale nie jestem szczególnie dumny ze swoich wtedy zrobionych zdjęć, pamiętam, że w przeciągu 2 godzin zrobiłem może ich kilkanaście, ale wszystko odbyło w bardziej miłej, spokojnej, przemyślanej i poukładanej atmosferze. Wtedy tak naprawdę doszło do mnie jakiego klimatu potrzebuję, by móc dobrze funkcjonować w fotografii przy okazji dowiadując się trochę więcej o sobie. Nie jestem sprinterem. Przypuszczam, że np. na zawodach sportowych nie czułbym się dobrze z aparatem fot. wolę czekać, obserwować by zrobić 1 zdjęcie. Poczułem się wreszcie odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu i czasie.
Cały ten proces określiłbym jako pewną krystalizacją moich fotozainteresowań. Każdy z nas od momentu kupna pierwszego aparatu czuje radość robienia zdjęć, ale przychodzi moment kiedy zaczyna oczekiwać czegoś więcej. Już przestają nas interesować techniczne zagadnienia, w zamian poszukujemy czegoś więcej. Dla mnie to był jeden z takich momentów.

vASQ
24-02-2009, 16:47
Ja jeszcze w srodku demonstracji z puszka sie nie znalazlem ale pamietam jak dowiedzialem sie dzien przed weselem kolegi, ze bede robil za fotografa...
Cale dwa tygodnie wczesniej kupilem sabine, stres z powodu samego wesela i nie okielznanego jeszcze wtedy sprzetu...
Na szczescie jakos po kosciele sie pozbieralem a i sloneczko wtedy dopisalo, poza tym ze musialem szukac jakiegos miejsca na plener i mialem 15 min z robieniem zdjec to i tak sukces ze nie spartolilem tego, przynajmniej gosciom sie podobalo.... Bogatszy o te doswiadczenia niczego sie juz nie boje, oprocz strachu.... ;)

elix
24-02-2009, 16:56
Karl - zgadzam się z Tobą i nie to było moim celem, żeby autor określał emocje występujące u widza, chciałem jedynie zauważyć dwa zupełnie różne aspekty "emocji fotograficznych"

Skoro więc mamy mówić o tych emocjach po stronie autora - może zabrzmi to pompatycznie, ale mi aparat w ręku pozwolił przetrwać jeden z trudniejszych okresów w moim życiu i choćby z tego powodu wiem, że nigdy nie pozbędę się już fotografii z życia, druga sprawa - dzięki fotografii zwróciłem uwagę na wiele miejsc, które prawdopodobnie pozostały by niezauważone gdyby nie ciągłe poszukiwania kadrów - to z kolei wyzwoliło wiele różnych emocji - ciężko mi teraz podać tak konkretne przykłady jak wasze przytoczone wcześniej, ale jeśli tylko mi coś konkretnego przyjdzie do głowy to na pewno się z Wami podzielę :)

Rycerz
27-02-2009, 17:10
Ciekawy temat i ciekawe jak się rozwinie :)

zaginie w czarnej dziurze... ;) :mrgreen:

malibu
27-02-2009, 17:32
ciekawy temat mam i ja takie fotografie, pozwolę sobie zacytować siebie z mojego bloga:
"Fotografia zrobiona w magicznym miejscu w magicznym dla mnie czasie.... niech magia trwa…."


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img87.imageshack.us/img87/415/krzyze3mf1rp1.jpg)

Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym i ten "duszek" który jest dla mnie tak cenny , oddałbym wszystko aby cofnąć się w czasie i móc zrobić tą fotografie jeszcze raz.

Piotr.S
28-02-2009, 23:22
Biorąc aparat do ręki (a różne są okoliczności) siłą rzeczy przeżywamy emocje. Piszmy co nami "targało" jak naciskaliśm na spust. Nas - tzn tych z aparatem w ręku. Zaczynając ten wątek miałem na myśli nietechniczny aspekt fotografowania. Nazwałem to "emocjami" - jeśli któryś z forumowiczów ma pomysł jak ten temat lepiej nazwać?

Piotr.S
28-02-2009, 23:26
"malibu" - fajne - te zanikające sylwetki ludzi są bardzo sugestywne

Seeker
01-03-2009, 14:10
Lubie latem, kiedy jest cieplo, spedzac noce w lesie, z dala od ludzi, oczekujac na swiatlo poranka.

wojteh
01-03-2009, 14:29
http://wojteh.pl/wp-content/gallery/sport/enduro/enduro%202008%20DSC_8967%20kopia.jpg

lezałem pod kłoda przez którą tak w odległości metra przeskakiwały motory - lecz jeden źle wymierzył i najechał nade mną - tu zdążyłem zrobić fotę i cały motor zaraz przewrócił się na moją stronę - ledwo zdarzyłem się zebrać bo pewnie połaman byłbym cały razem ze sprzętem

Rycerz
01-03-2009, 14:45
lezałem pod kłoda przez którą tak w odległości metra przeskakiwały motory - lecz jeden źle wymierzył i najechał nade mną - tu zdążyłem zrobić fotę i cały motor zaraz przewrócił się na moją stronę - ledwo zdarzyłem się zebrać bo pewnie połaman byłbym cały razem ze sprzętem

dobra...to teraz lepiej opisz te emocje ;) jak ci było jak się wyturlałeś ???

wojteh
01-03-2009, 15:07
jak się wturlałem było ok - refleksje przyszły później - moja zona jak zaczęliśmy oglądać zdjęcia i rozmawiać się popłakała - tak głupio się mi zrobiło - ze nie pomyślałem ze jednak mogło mi się co9ś stać tak jak i na zdjęciu:http://wojteh.pl/wp-content/gallery/sport/enduro/enduro%202008%20DSC_8855%20kopia.jpg

wystarczyło jeden zły ruch i byłby całym rozpędem na mnie - (był to skok z góry i od razu zakret o 90 st a ja stałem na wprost)
po prostu adrenalina taka ze zapomniałem o niebezpieczeństwie - teraz uważam już


tu jest inne zdjęcie z ubiegłego sezonu koszykówki - chyba 3 mecz o finał - i w 2 kwarcie nagle bójka - ręce mi dygotały - w czasie meczu koszykówki jednak to jest wydarzenie - zważywszy że to mecz o finał - tu byłem bardzo dumny - od razu wysłałem zdjęcia na portal z którym współpracuję i w ciągu paru minut było ponad 5000 tys odsłon - byłem pierwszy z tymi zdjęciami - tu poczułem się wyjątkowo dobrze - dumny jak cholera z siebie ...

http://www.wojteh.tq.pl/gallery/pictures/DSC_8132%20copy_medium.jpg
http://www.wojteh.tq.pl/gallery/pictures/DSC_8140%20copy.jpg
http://www.wojteh.tq.pl/gallery/pictures/DSC_8148%20copy.jpg

Rycerz
01-03-2009, 15:30
no, ten wątek jest dużo ciekawszy niż tamten o nowej 35/1.8 ;) pisac ludziska, pisac...

Piotr.S
03-03-2009, 20:27
He - padła mi karta pamięci w aparacie "w środku zlecenia" dla klienta holenderskiego. Przybyło mi bardzo dużo siwych włosów - oj dużo. To też rodzaj emocji - Łał

Piotr.S
03-03-2009, 20:28
Oj - nie piszemy o technice - sorry

Piotr.S
03-03-2009, 20:29
"Wojteh" - dużo emocji na Twoich fotkach "meczowych"

Seeker
03-03-2009, 22:00
Na srodku pola, przed switem, gdy sarna wydaje sie dzikiem...

Piotr.S
03-03-2009, 22:10
?

Seeker
03-03-2009, 23:12
No bez jaj... naturalna sytuacja przy fotografii zwierzat, czy krajobrazu.

Na odpowiednim podlozu, przewaznie podmoklym, dziwne rzeczy dzwiek wyprawia.
Podloze takie ma zwyczaj glosno dudnic, gdo cos wiekszego po nim sie porusza,
a jednoczesnie barwa tych odglosow jest bardzo zmieniona.

Harcujace koziolki wydaja sie byc galopujacym stadem dzikow.
Ciemnosc temu bynajmniej nie przeczy.

Mialo byc o emocjach. Czy ja nienormalny jakis jestem...?
A moze forma nieodpowiednia?

Emocje, to nie tylko wojna, czy bijatyka na stadionie.

!AGresT
03-03-2009, 23:25
Ja jestem profesjonalnie rzemieślnik - architektura i wnętrza (oraz kilka pokrewnych, nie reportażowych tematów) nakazują pozbycie się emocji na rzecz rzetelnie wykonanej techniki.
Od kilku lat jednak zająłem się dodatkowo fotografią flamenco. Sytuacja jest o tyle specyficzna, że chociaż to hobby (dokładam do tego) to mam podstawy, żeby uważać się za niezłego w tej dziedzinie (w ubiegłym roku otrzymałem akredytację na Festval de Jerez, największy na świecie, jako jeden z 8 fotografów z całego świata). Do czego jednak zmierzam? - do emocji.
To uczucie, kiedy stojąc z wycelowanym przez cały czas obiektywem, trafiam w "ten" moment i wiem, ze mam zdjęcie, na jakie polowałem, to jest naprawdę coś. Chodzi o to, że ogromną emocję/radość sprawia sam moment naciśnięcia migawki. Oczywiście na takich imprezach odpada używanie trybu seryjnego, a "strzały" z racji ich słyszalności trzeba ograniczyć do minimum i wykonywać tylko w niektórych (głośniejszych) momentach. To, że później to zdjęcie jest, zostaje, pojawia się na okładce lub wisi na wystawie, nie jest już takie istotne. Często ze zdjęciami z niektórych koncertów nic potem nie robię. Wystarczy mi sama satysfakcja, którą odczułem w momencie naciśnięcia spustu. Dodatkowo, w tym gatunku muzyki, fotografuje się właśnie emocje...

Seeker
04-03-2009, 00:07
O, to tu sie dolacze, choc tylko technicznie (nadal jednak o emocjach).
Lubie moment, kiedy mam zamiar nacisnac, majac juz swiadomosc,
ze to za ulamek sekundy nastapi. Samo naciskanie jest nudne ;).
Kolejna frajda przychodzi, kiedy stwierdzam na podgladzie uzasadnienie wczesniejszej radosci.

Rycerz
04-03-2009, 00:36
powiem wam kiedy czujesz prawdziwe emocje;
kiedy robisz ważny mteriał, poświęcając dużo czasu , pieniędzy, siły na dotarcie w pewne miejsce a później jeszcze większe emocje gdy oddajesz swój skarb czyli rolkę slajdów do labu wierząc i ufając że ci tego nie spaprzą, a potem są emocje, gdy mija kilkanaście dni i otwierasz paczkę i oglądasz slajdy...i już wiesz czy było warto...

!AGresT
04-03-2009, 00:37
ze to za ulamek sekundy nastapi. Samo naciskanie jest nudne ;).

Próbujesz mnie wciągnąć w dyskusję o definicji teraźniejszości? :)
Moment naciśnięcia spustu to ten, kiedy Twój mózg, po odebraniu informacji z oka wyśle elektrony z tym poleceniem, czy wtedy, kiedy palec je odczyta i wykona ? :) :) :)

Rycerz
04-03-2009, 00:38
nie psujcie tego fajnego wątku jakimś OT !!

Piotr.S
04-03-2009, 21:48
powiem wam kiedy czujesz prawdziwe emocje;
kiedy robisz ważny mteriał, poświęcając dużo czasu , pieniędzy, siły na dotarcie w pewne miejsce a później jeszcze większe emocje gdy oddajesz swój skarb czyli rolkę slajdów do labu wierząc i ufając że ci tego nie spaprzą, a potem są emocje, gdy mija kilkanaście dni i otwierasz paczkę i oglądasz slajdy...i już wiesz czy było warto...
Fanie napisane - no i prawadziwe emocje.
A czy ktoś zforumowiców ma jakieś bardzo negatywne "emocje" związane z fotografią? - to też ciekawe

Piotr.S
04-03-2009, 22:03
Ja jestem profesjonalnie rzemieślnik - architektura i wnętrza (oraz kilka pokrewnych, nie reportażowych tematów) nakazują pozbycie się emocji na rzecz rzetelnie wykonanej techniki.
Od kilku lat jednak zająłem się dodatkowo fotografią flamenco. Sytuacja jest o tyle specyficzna, że chociaż to hobby (dokładam do tego) to mam podstawy, żeby uważać się za niezłego w tej dziedzinie (w ubiegłym roku otrzymałem akredytację na Festval de Jerez, największy na świecie, jako jeden z 8 fotografów z całego świata). Do czego jednak zmierzam? - do emocji.
To uczucie, kiedy stojąc z wycelowanym przez cały czas obiektywem, trafiam w "ten" moment i wiem, ze mam zdjęcie, na jakie polowałem, to jest naprawdę coś. Chodzi o to, że ogromną emocję/radość sprawia sam moment naciśnięcia migawki. Oczywiście na takich imprezach odpada używanie trybu seryjnego, a "strzały" z racji ich słyszalności trzeba ograniczyć do minimum i wykonywać tylko w niektórych (głośniejszych) momentach. To, że później to zdjęcie jest, zostaje, pojawia się na okładce lub wisi na wystawie, nie jest już takie istotne. Często ze zdjęciami z niektórych koncertów nic potem nie robię. Wystarczy mi sama satysfakcja, którą odczułem w momencie naciśnięcia spustu. Dodatkowo, w tym gatunku muzyki, fotografuje się właśnie emocje...

Kurczę - fajne
Jak to czytam - aż czuje się "iskrzenie"
Dodajmy temu bardzo technicznemu forum więcej emocji.
Jesteśmy Nikoniarzami - ale to nie oznacza, że nie mamy duszy, wrażliwości i emocji.

elix
04-03-2009, 22:17
rycerz poruszył dość ciekawą kwestię - wraz z nadejściem cyfry odeszło już to uczucie niepewności i oczekiwania na odbitki z labu, nie ma już tych długich dni zastanawiania się co tam wyszło z tych kilkudziesięciu klatek - to była, w gruncie rzeczy, bardzo fajna sprawa :)

Piotr.S
04-03-2009, 22:31
Ma facet dobre "pióro" - Ale czy napewno straciliśmy dzięki cyfrze - niepewność?

Karl Johansson
08-03-2009, 22:16
Myślę, że nie.
Tak samo, jak kiedyś, za czasów zenita i innych jemu podobnych, tak i teraz mam tą niepewność. I to pomimo faktu, iż zdjęcia widzę na ekraniku. I, tak samo jak wtedy, cieszę się jak dziecko, jak mi zdjęcie wyjdzie.

A, żeby w temacie pozostać, zdjęcie. Zrobione dziś, podczas manify. Niby nie jest takie, jak to pierwsze, które zaprezentowałem. Nie ma takiego ładunku emocji, nie ma tego ryzyka, ale jednak zawsze, kiedy robię zdjęcia ludziom tego pokroju, boję się nieco. Nigdy nie wiadomo, co takiemu strzeli do głowy, a kiedy strzeli, to, podejrzewam, nawet policja obecna by niewiele pomogła. Poza tym - oni zawsze robią zdjęcia tym, którzy fotografują ich. Mnie mają pewnie całą galerię;]


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img140.imageshack.us/img140/5091/dsc3989male.jpg)

ku6i
09-03-2009, 07:02
Fanie napisane - no i prawadziwe emocje.
A czy ktoś zforumowiców ma jakieś bardzo negatywne "emocje" związane z fotografią? - to też ciekawe

Miało byc nietechnicznie i mam nadzieję, że tak tez mój post zostanie potraktowany.
Bardzo często mam tak, że samo naciśnięcie spustu daje mi dopiero półprodukt. Obojętnie czy dawniej, gdy siedziałem w ciemni, czy teraz gdy otrzymuję plik. Dopiero gdy zdjęcie wywołam jestem w stanie ocenić, czy jestem z niego zadowolony czy nie. Ma to też na mnie dość spory wpływ, bo gdy zdjęcie okaże się w moim mniemaniu dobre, to automatycznie mam dobry humor. Gdy okaże się, że z kilku ujęć co do których miałem jakąś nadzieję wychodzi kicha to chodzę struty do końca dnia.
Zauważyłem też, na 2. dzień po otrzymaniu gotowego zdjęcia jestem wobec niego o wiele bardziej krytyczny niż dzień wcześniej. Zapewne wynika to z tego, że pierwsze emocje i "podniecenie fotograficzne" nieco opada, dzięki czemu mogę nieco bardziej na chłodno przeanalizować zdjęcie.
Może z tego bierze się moje "rozwleczenie proscesu kreacji (cóż za górnolotne słowo w stosunku do moich gniotów)", że jakieś 95% zdjęć które robię już zamyśle to zdjęcie czarno-białe.

Piotr.S
09-03-2009, 15:32
Miało byc nietechnicznie i mam nadzieję, że tak tez mój post zostanie potraktowany.
Bardzo często mam tak, że samo naciśnięcie spustu daje mi dopiero półprodukt. Obojętnie czy dawniej, gdy siedziałem w ciemni, czy teraz gdy otrzymuję plik. Dopiero gdy zdjęcie wywołam jestem w stanie ocenić, czy jestem z niego zadowolony czy nie. Ma to też na mnie dość spory wpływ, bo gdy zdjęcie okaże się w moim mniemaniu dobre, to automatycznie mam dobry humor. Gdy okaże się, że z kilku ujęć co do których miałem jakąś nadzieję wychodzi kicha to chodzę struty do końca dnia.
Zauważyłem też, na 2. dzień po otrzymaniu gotowego zdjęcia jestem wobec niego o wiele bardziej krytyczny niż dzień wcześniej. Zapewne wynika to z tego, że pierwsze emocje i "podniecenie fotograficzne" nieco opada, dzięki czemu mogę nieco bardziej na chłodno przeanalizować zdjęcie.
Może z tego bierze się moje "rozwleczenie proscesu kreacji (cóż za górnolotne słowo w stosunku do moich gniotów)", że jakieś 95% zdjęć które robię już zamyśle to zdjęcie czarno-białe.

Emocjonalnie i ładnie napisane. Zaczynając ten wątek, chciałem zwrócić uwagę na to, że fotografując, spotykamy się z różnymi problemami. Być może te czysto techniczne wcale nie są najważniejsze?. Końcowa praca to efekt złożonych okloliczności, szczęścia, emocji i umiejętności widzenia świata. Patrząc w ten sposób na fotografię technika wydaje się tylko średnio istotnym narzędziem. Może mnie skrytykujecie? - ale wydaje mi się, że fotograf najpierw powinien umieć nawiązywać dobre relacje z otoczeniem, obiektem, modelem, klientem - a technika? - jest kłopotliwym dodatkiem i w sposób podstawowy trzeba ja opanować. Chyba jednak emocje towarzyszące fotografowaniu są ważniejsze od techniki?

Rycerz
10-03-2009, 10:38
fotografując, spotykamy się z różnymi problemami. Być może te czysto techniczne wcale nie są najważniejsze?
wydaje mi się, że fotograf najpierw powinien umieć nawiązywać dobre relacje z otoczeniem, obiektem, modelem, klientem - a technika? - jest kłopotliwym dodatkiem i w sposób podstawowy trzeba ja opanować

nie wiem czy emocje są najważniejsze...
ale z całą pewnością każdemu one towarzyszą, w mniejszym lub większym stopniu, może nawet nieuświadomiony do końca ;) nie wierzę natomiast że można fotografowac bez żadnych emocji...wtedy chyba mozna sie już pożegnac z fotografią :(

z drugiej strony technicznych aspektów fotografowania nie można bagatelizowac...dowód? zobacz jakie emocje towarzyszą na naszym forum ludziom w wyborze odpowiedniego sprzętu...

Seeker
10-03-2009, 16:52
"nie psujcie tego fajnego wątku jakimś OT"...

hedgehog
10-03-2009, 17:02
Kiedyś fotografowałem zwracając ogromną uwagę na techniczne aspekty spraw. Kiedyś przejmowałem się tym, co powiedzą ludzie - ba, złapałem się nawet na fotografii pod publiczkę. Starałem się ustawić wszystko idealnie. Przyjemność z akceptacji mych obrazów znajdowałem wielką, a samo trzymanie aparatu w ręku cieszyło mnie jak dziecko. Wymieniałem obiektywy, ustawiałem światła, znajdywałem modelki i makijażystki, wkręcałem się gdzie mogłem, żeby dostać się do studia, piłem piwo w dużych ilościach, żeby negocjować raty wynajmu. Po kilku latach takiego fotografowania zatrzymałem się i popatrzyłem na swoje zdjęcia.

I doszedłem do wniosku, że nie ma w nich nic mojego. Wszystkie były jakąś kopią - kopią seksownych, wypacykowanych fotek, których pełno wszędzie. I wtedy chwyciłem się za głowę. Mój kolega, Grzegorz, który robi różne rzeczy na przekór światu i wszystkim dookoła, tak, jak lubi, polecił mi, żebym się uspokoił, wziął aparat do ręki, ustawił go intuicyjnie i sfotografował to, co naprawdę mam w głowie. Tak też zacząłem robić. Od tamtego czasu, jestem fotograficznie szczęśliwszy, a każde zdjęcia są dla mnie prawdziwą, zmysłową przyjemnością. Robię co chcę i jak chcę - i tak zostanie. Wkładam w swoje zdjęcia wszystkie uczucia, które mogę z siebie wykrzesać, dobierając środki przekazu, ale pozwalając emocjom płynąć. Taki strumień świadomości i marzeń to rzecz lepsza niż wszystkie pełnoklatkowe korpusy świata :)

Dla mnie fotografia jest jak powietrze. Powietrza nie ogląda się pod lupą, żeby sprawdzić, czy ma paproszki. Powietrzem się żyje.

Rycerz
10-03-2009, 17:11
Kiedyś fotografowałem zwracając ogromną uwagę na techniczne aspekty spraw. Kiedyś przejmowałem się tym, co powiedzą ludzie - ba, złapałem się nawet na fotografii pod publiczkę. Starałem się ustawić wszystko idealnie. Przyjemność z akceptacji mych obrazów znajdowałem wielką, a samo trzymanie aparatu w ręku cieszyło mnie jak dziecko. Wymieniałem obiektywy, ustawiałem światła, znajdywałem modelki i makijażystki, wkręcałem się gdzie mogłem, żeby dostać się do studia, piłem piwo w dużych ilościach, żeby negocjować raty wynajmu. Po kilku latach takiego fotografowania zatrzymałem się i popatrzyłem na swoje zdjęcia.

I doszedłem do wniosku, że nie ma w nich nic mojego. Wszystkie były jakąś kopią - kopią seksownych, wypacykowanych fotek, których pełno wszędzie. I wtedy chwyciłem się za głowę. Mój kolega, Grzegorz, który robi różne rzeczy na przekór światu i wszystkim dookoła, tak, jak lubi, polecił mi, żebym się uspokoił, wziął aparat do ręki, ustawił go intuicyjnie i sfotografował to, co naprawdę mam w głowie. Tak też zacząłem robić. Od tamtego czasu, jestem fotograficznie szczęśliwszy, a każde zdjęcia są dla mnie prawdziwą, zmysłową przyjemnością. Robię co chcę i jak chcę - i tak zostanie. Wkładam w swoje zdjęcia wszystkie uczucia, które mogę z siebie wykrzesać, dobierając środki przekazu, ale pozwalając emocjom płynąć. Taki strumień świadomości i marzeń to rzecz lepsza niż wszystkie pełnoklatkowe korpusy świata :)

Dla mnie fotografia jest jak powietrze. Powietrza nie ogląda się pod lupą, żeby sprawdzić, czy ma paproszki. Powietrzem się żyje.

pięknie napisane :)

Piotr.S
10-03-2009, 19:01
Kiedyś fotografowałem zwracając ogromną uwagę na techniczne aspekty spraw. Kiedyś przejmowałem się tym, co powiedzą ludzie - ba, złapałem się nawet na fotografii pod publiczkę. Starałem się ustawić wszystko idealnie. Przyjemność z akceptacji mych obrazów znajdowałem wielką, a samo trzymanie aparatu w ręku cieszyło mnie jak dziecko. Wymieniałem obiektywy, ustawiałem światła, znajdywałem modelki i makijażystki, wkręcałem się gdzie mogłem, żeby dostać się do studia, piłem piwo w dużych ilościach, żeby negocjować raty wynajmu. Po kilku latach takiego fotografowania zatrzymałem się i popatrzyłem na swoje zdjęcia.

I doszedłem do wniosku, że nie ma w nich nic mojego. Wszystkie były jakąś kopią - kopią seksownych, wypacykowanych fotek, których pełno wszędzie. I wtedy chwyciłem się za głowę. Mój kolega, Grzegorz, który robi różne rzeczy na przekór światu i wszystkim dookoła, tak, jak lubi, polecił mi, żebym się uspokoił, wziął aparat do ręki, ustawił go intuicyjnie i sfotografował to, co naprawdę mam w głowie. Tak też zacząłem robić. Od tamtego czasu, jestem fotograficznie szczęśliwszy, a każde zdjęcia są dla mnie prawdziwą, zmysłową przyjemnością. Robię co chcę i jak chcę - i tak zostanie. Wkładam w swoje zdjęcia wszystkie uczucia, które mogę z siebie wykrzesać, dobierając środki przekazu, ale pozwalając emocjom płynąć. Taki strumień świadomości i marzeń to rzecz lepsza niż wszystkie pełnoklatkowe korpusy świata :)

Dla mnie fotografia jest jak powietrze. Powietrza nie ogląda się pod lupą, żeby sprawdzić, czy ma paproszki. Powietrzem się żyje.

Jestem pod wrażeniem

hedgehog
10-03-2009, 19:10
Jestem pod wrażeniem

E?

Piotr.S
10-03-2009, 19:15
Jakie "E?" - chyba na tym forum jest więcej ludzi myślących tak jak Ty. Początkowo zachwyca nas technika, precyzja, doskonałość. Z czasem, jak osiągamy jako taką biegłość w rzemiośle, zaczynamy szukać czegoś bardziej osobistego w tym co robimi. Dojżewamy - chyba? Tak odczytałem Twoje słowa.

hedgehog
10-03-2009, 19:16
A. :)

He he. Boziu, mam dzisiaj dzień głupawy. Ale tak, to właśnie próbowałem wyrazić.

Piotr.S
10-03-2009, 19:17
przepraszam za orta - dojrzewamy - oczywiście

Piotr.S
10-03-2009, 19:18
Hedgeholg - udało Ci się znakomicie

wojteh
10-03-2009, 20:54
emocje - opiszę wam emocje z soboty - w moim Kwidzynie jest ekstraklasa piłki ręcznej - i zawitała do mojego niewielkiego miasteczka wielka Viva Kielce - najlepszy klub w Polsce z najbardziej znanym trenerem Wentą - z telewizji każdy go już w Polsce zna - wiec rozpoczął się mecz - wspaniała Viva - nie radziła sobie z MMTS Kwidzyn - strasznie im szło - Wenta poprosił o czas - jak jest czas dla druzyny na boisko wbiegają dziewczyny by tańczyc a fotografowie do drużyn by robić zdjęcia trenerom jak tłumaczy (opier....ala) zawodnikom co i jak - tym razem mój młodszy kolega był szybszy i podszedł do druzyny z Kielc nagle z calego tłoku - widzę Węte - jak wskazuje palcem na fotografa i krzyczy - " A Ty spier..alaj" - nikt juz nie podszedł do "mistrza" młody kolega ma teraz niezłego doła ..... takie emocje tez są ....

następny dzień

mecz koszykówki - Basket Kwidzyn - Basket Poznań - nagle faul na kwidzyniaku - sprawcą jest młody zawodnik Iwo Ketzinger (polak - reprezentat polski) - nie gadza się z wyrokiem - z całej siły kopie w krzesełko - z krzesełka posypały sie tylko kawałki plastiku - trener próbuje go okiełznać
http://wojteh.pl/wp-content/gallery/sport/plk_2008/28_basket_basketpn/DSC_5730%20copy.jpg

stoję kilka kroków od nich - kibice krzyczą - są od Iwo - tak o 6 metrów ja pomiedzy nimi - Iwo im odpowiada ... zaczyna sie ...kibice zwietrzyli ze Iwo nie panuje nad sobą - sędzia karze trenerowi uspokoić zawodnika ... trenerowi nie zabardzo wychodzi ... miałem wrazenie ze mój obiektyw dodatkowo irytuje zawodnika - odpuszczam robienie zdjęć - bo i co one dadzą ze wszyscy zobaczą ze młody zawodnik ma jeszcze duzo pracy nad sobą ??? - po prostu szkoda mi się go zrobiło mimo ze jest swietnym zawodnikiem - wszed pod koniec spotkania - wykonał np. taki manewr:

http://wojteh.pl/wp-content/gallery/sport/plk_2008/28_basket_basketpn/DSC_6038%20copy.jpg
po czym niesportowo faulował i musiał w ogłuszających gwizdach i krzykach całej widowni opuścić boisko

http://wojteh.pl/wp-content/gallery/sport/plk_2008/28_basket_basketpn/DSCF6350%20copy.jpg

Piotr.S
10-03-2009, 21:15
Szkoda, że nie udało Ci się pstryknąć "kopnięcia w stołek" - a tak z innej beczki środkowa fotka całkiem fajna. Widać, że żyjesz fotografią, którą robisz. Jednak czekamy na "emocje" takie mniej oczywiste

Rycerz
10-03-2009, 22:38
Piotrze S. jest taka opcja edytuj posty...to są dopiero emocje jak nie zdążysz w 30minut wyedytowac ;) :mrgreen:

wojteh
10-03-2009, 22:42
ja zdążyłem - AF-s nie ..... to są ułamki sekund ....

Piotr.S
10-03-2009, 22:53
Hmm "rycerzu" napisałeś: jest taka opcja edytuj posty - jestem człowiekiem dość leciwym - potrzebuję wyjaśnień jasnych i powoli - masz tyle cierpliwości?

Wojtech - co tam AF - fajnie, że Ci się chce i masz cel. Masz takie swoje prywatne emocje fotograficzne

SZUKAMY TUTAJ LUDZI, KTÓRYCH RAJCUJE FOTOGRAFIA JAKO ZJAWISKO SPOŁECZNE, EMOCJE, GORĄCZKA, CHĘĆ OPISANIA ŚWIATA - ups

Rycerz
10-03-2009, 23:04
po napisaniu dowolnego posta masz 30 minut na dopisanie nowych treści, zdań i zmiane tego co już napisałeś bez potrzeby mnożenia kolejnych postów...w dole ramki masz prostokąty: odpowiedz, cytuj i przez 30 minut właśnie edytuj ;)

Piotr.S
10-03-2009, 23:12
człowiek uczy się całe zycie

cloned
10-03-2009, 23:43
Bardzo podobała mi się wypowiedź Hedgehoga. Mimo, że fotografuję amatorsko-to zgadzam się z tym co napisał-w pełni.
Poznając z czasem techniczne aspekty fotografii (czyt. warsztat rzemieślniczy), łapię się na tym, że kiedyś nie mając tej wiedzy robiłem zdjęcia bardziej spontanicznie, intuicyjnie. Mam nadzieje zawsze odpowiednio wcześniej sobie przypominać o tym co powodowało, że chwytałem za aparat.
Ktoś wcześniej pisał, o dwóch rodzajach emocji towarzyszących fotografii-zgadzam się, lecz ja zawsze miałem ambicje przekazać na fotografii to co czułem i dostrzegałem podczas jej wykonywania. Naiwne?-być może, ale dopóki idea ta będzie mi przyświecać dopóty będę robił zdjęcia.

Piotr.S
10-03-2009, 23:47
Być może fotografia to coś więcej niż technika?

cloned
10-03-2009, 23:53
Zdecydowanie i na pewno, a może nawet przede wszystkim:)

Piotr.S
10-03-2009, 23:57
Oby tak było

Rycerz
10-03-2009, 23:59
Być może fotografia to coś więcej niż technika?

widzę że mocno ciągniesz ludzi za język ;)
spójrz w moją stopkę:
"Fotografii nie robi się aparatami. To tylko narzędzia.Obrazy powstają w naszych sercach i świadomości." Czy to nie o to ci właśnie chodzi?

Ja po fascynacji krótkiej, ale jednak, sprzetem, optyką i podobnymi popierdółkami zaczynam szukac czegoś innego...

emocje, przesłanie zdjecia, misja czy cel fotografa to ważne tematy ale trudne...ale wazne i można o nich dyskutowac...

Piotr.S
11-03-2009, 00:08
Ojejku - czy uważasz, że wypowidziałem komukolwiek jakąś wojnę? - porostu interesuje mnie temat emocjonalnego podejścia do fotografii. Fajnie, ze masz podobny pogląd na tą sprawę. Szukamy w takim razie razem ludzi o podobnym podejściu do sprawy. :-)

petro
11-03-2009, 00:18
To może i ja coś wrzucę w dziedzinie emocji:
Zawody jeździeckie, koń wyłamał przed przeszkodą
1

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.iv.pl/viewer.php?file=snot40umls8a35c6d6b.jpg)
2

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.iv.pl/viewer.php?file=kfp7c7ob55q7xyqdn8u9.jpg)
3

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.iv.pl/viewer.php?file=4c6wo5avc1ba0vg964f2.jpg)

Staliśmy na środku parkuru razem z ekipą techniczną. Trójka była ostatnią fotką w serii, rzuciłem puszkę w stronę torby i z chłopakami z ekipy biegiem do dziewczyny.
Jak się okazało, że zawodniczka o dziwo cała, biegiem z powrotem sprawdzić czy aparat przeżył rzut.

Piotr.S
11-03-2009, 00:20
Super - "petro" - bardzo fajnie opisałeś te zmienne emocje. Kolejność reakcji godna podziwu

wojteh
11-03-2009, 01:22
ja dopowiem jeszcze - sorry ze możne zanudzam - ale jak myślę o emocjach - to najfajniejsze są przed meczem - gdy składam sprzęt do torby - sprawdzam czy mam karty pamięci, baterie czy naładowane - jeśli nie - ładowanie - wyczyszczenie szkieł - staram się to robić powoli i cieszyć się tym co będzie - jeśli daleki wyjazd więcej sprzętu - akredytacja i potem wejście na boisko - w powietrzu czuć specyficzny zapach u mnie na hali - zawodnicy stosują - lub masażyści - nie wiem co to jest ale czuję go zawsze - zajęcie miejsca dla prasy - ustawienie WB - sprawdzenie parametrów - i ...... strzał kontrolny ..... sprawdzenie czy ok .... przywitanie się z drużyną - trenerem - zawodnicy sa bardzo skupieni niektórzy .... mały usmiech wystarczy na przywitanie .... co niektórzy zartują - przybicie "5" .... w tle sędziowe sie rozgrzewają .... atmosfera ciagle się podgrzewa ... ciagle idzie w górę - od spokojnego przygotowania plecaka - podróż do tego pierwszego głośnego gwizdka ! .....

to są emocje ... ciagle narastają - jak dzisiaj bedzie - czy bede miał szczęście na fantastyczne ujęcie .... 40 minut gry plus przerwy .... tyle emocji ....

Piotr.S
13-03-2009, 18:29
Fajnie się rozmawia, dobrze, że wśród nikoniarzy oprócz "technologów", są również fotografowie "emocjonalnie zakręceni". Temat chyba juz wyczerpany? - dzięki tym, którym napisać się chciało. Piotr

hedgehog
13-03-2009, 18:31
Szkoda, że wątek taki krótki. Spodziewałem się wielu ciekawych opowieści o tym, co czujecie, kiedy tworzycie coś fajnego a, tu taki minimalny odzew...

bombel
13-03-2009, 19:00
Szkoda, że wątek taki krótki. Spodziewałem się wielu ciekawych opowieści o tym, co czujecie, kiedy tworzycie coś fajnego a, tu taki minimalny odzew...


OK, to ja powiem.

Pamiętam, jak kiedyś fotografowałem taką fajną fontannę, i tak długo na nią patrzyłem przez wizjerek, że zachciało mi się sikać.

Piotr.S
13-03-2009, 19:00
Szkoda, że wątek taki krótki. Spodziewałem się wielu ciekawych opowieści o tym, co czujecie, kiedy tworzycie coś fajnego a, tu taki minimalny odzew...

Przyznam, że też liczyłem na ciekawe opowieści - ale cóż? - rozdzielczości szkieł i miliony pikseli matryc - to jest to, co rajcuje forumowiczów. Tak to chyba wygląda? A ślubna fotografia to będzie twarz Nikona w tym kraju. Tak jak dresiarze są ikoną marki BMW. "Odresienie" jest długotrwałe i drogie. Marketingowcy BMW wiedzą coś na ten temat.

hedgehog
13-03-2009, 19:01
Przyznam, że też liczyłem na ciekawe opowieści - ale cóż? - rozdzielczości szkieł i miliony pikseli matryc, to jest to co rajcuje forumowiczów. Tak to chyba wygląda?

Do tego wniosku to ja już dawno doszedłem... :) Mimo wszystko, szkoda.

cloned
13-03-2009, 19:07
OK, to ja powiem.

Pamiętam, jak kiedyś fotografowałem taką fajną fontannę, i tak długo na nią patrzyłem przez wizjerek, że zachciało mi się sikać.

Tak psychosomatycznie po letku, bym powiedział:mrgreen:

bombel
13-03-2009, 19:14
Dla mnie to były wtedy wielkie emocje.

Piotr.S
13-03-2009, 19:34
"bombel" - "malowanie" aparatem to naprawdę fajna rzecz - a dobrych "malarzy" w stajni Nikona chyba nie brakuje? - przykro tylko, że tak mało o "malowaniu" i tak dużo o pędzlach.
Ale Nikon sprzedaje "pędzle" i to utrzymuje to forum - trzeba przyznać

bombel
13-03-2009, 20:38
"Piotrze.S" - nie dostrzegasz jakiegoś lekkiego choćby tonu ironii w moich wypowiedziach? Może rzeczywiście malarzom trzeba wszystko kawa na ławę, bo jak się mówi opłotkami, to biorą wszystko na poważnie, jednowymiarowo i bez poczucia ironii? Sam nie wiem.

Chciałeś porozmawiać o jakichś emocjach?

Piotr.S
13-03-2009, 20:42
he, he - no może? - albo nie mam poczucia humoru? - wszystko mozliwe? - nie upieram się
Wisz "bąbelku" dobrze by było pogadać o fotkach - tak o fotkach i tylko

Z innej "beczki" - Nikon Polska robi wielki błąd nie starając się o rynek "profesjonalny średni"" - to taka środkowo europejska specyfika.

Piotrek Charchuła
13-03-2009, 21:15
Mimo że wątek się już powoli wyczerpuję to zamieszczę zdjęcie robione przeze mnie w Londynie, w wakacje 2008 które wywołało u mnie sporę emocję. Jest to jedno z moich ulubionych zdjęć, robione z tego co pamiętam jeszcze chyba na automacie. Miałem wtedy krótko lustrzankę, może z 2 tygodnie, kupioną za pierwsze zarobione pieniądze w życiu. Byliśmy z kolegą na placu Covent Garden, pełnym ulicznych artystów gdzie w radosnej atmosferze ludzie oglądali ich występy. Gdy kolega poszedł do WC obok tego całego zgiełku zobaczyłem leżącą parę ludzi na których nikt nie zwracał żadnej uwagi. Strzeliłem zdjęcie. Nie spodobało mi się, takie błahe, centralny kadr, nie przemawiało to do mnie. Zobaczyłem że zbliża się szybkim krokiem pan w garniturze. Szybko kucnąłem licząc że nie wyminie mnie tylko że wejdzie mi prosto w kadr. Nie myliłem się. Tak wyszło:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/viewer.php?file=xrcyudjkiz1310cx2wyg.jpg)

A tu 4 stronicowa dyskusja:

http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=73839

cloned
13-03-2009, 21:35
Po przeczytaniu tej 4 stronicowej dyskusji...

Jeeeezu, jak czytam niektóre forumowe mądrale, to mi ziemniaki z piwnicy czwórkami wychodzą. No i co z tego-że nieostre tu i ówdzie, i tak każdy sobie zinterpretuje jak będzie chciał. Na tych fotkach odczytałem bardzo precyzyjnie to, co autor chciał przekazać (najpierw oglądając, potem czytając posty). Jestem amatorem-skoro na mnie wywarły wrażenie w takim samym kontekście jak na ich autorze podczas ich wykonywania, to kogo obchodzą jakieś drobne szczegóły - to jest reporterka. Jeden z naszych forumowych kolegów ma w stopce taki link-mam nadzieję, że się nie obrazi http://autofocus.blox.pl/2008/01/Wielcy-fotografowie-w-Internecie.html.

Pod linkiem kryje się treść, która świetnie ilustruje tego typu głupie wypowiedzi.

Rycerz
13-03-2009, 22:07
ponieważ emocje to są dla dziewczyn i kobiet! prawdziwi faceci znaczy fotografowie profesjonaliści ich nie okazują!
;) :-P :oops:

arturpop
13-03-2009, 22:29
Ja tak z boku przyglądając się dyskusji dodam pare słów od siebie.
Nie sądzicie, że emocji w tym biznesie coraz mniej jakby? Chcielibyście słuchać romantycznych uniesień towarzyszących chwili wciskania spustu, a dziś fotografia to nie jest miejsce dla romantyków, a przede wszystkim regularna fabryka. Fabryka mająca na swoje usługi doskonały technicznie sprzęt i wielu doskonałych rzemieślniczo fotografów, dla których kolejne sesje nie są sposobem na tworzenie sztuki, ale na zarobienie kaski na życie. I do tego wszystkiego zewsząd jest parcie na coraz to lepszy sprzęt i posiadanie coraz większej kasy. Z takim podejściem po prostu nie ma miejsca na wzruszenia i artyzm.
Na tym forum boleśnie powyższe widać: emocje są, ale gdy porównuje się czystość wysokich iso w puszkach i czy-aby-na-pewno horyzontalność fotek forumowiczów.

Rycerz
13-03-2009, 22:42
dziś fotografia to nie jest miejsce dla romantyków,kolejne sesje nie są sposobem na tworzenie sztuki, ale na zarobienie kaski na życie. Z takim podejściem po prostu nie ma miejsca na wzruszenia i artyzm.

niestety masz racje, niestety :(

cloned
13-03-2009, 23:51
Od zarania ludzkości tak jest. Czasy w jakich żyjemy w prawdopodobnie w żaden sposób nie odstają od tego schematu. Zawsze rzemieślników będzie więcej od artystów-co nie oznacza, że trzeba nad tym biadolić;)

arturpop
14-03-2009, 00:08
Od zarania ludzkości tak jest. Czasy w jakich żyjemy w prawdopodobnie w żaden sposób nie odstają od tego schematu. Zawsze rzemieślników będzie więcej od artystów-co nie oznacza, że trzeba nad tym biadolić;)

Nie zgadzam się z takim podejściem. Oczywiście na bardzo wysokim poziomie uogólnienia rzeczywiście jest tak jak piszesz, ale jeśli zaczniesz bardziej się pewnym rzeczom przyglądać to jednak nietrudno zauważyć różnice. Przykładowo, dlaczego kilkadziesiąt lat temu mieliśmy wielkie kino, a teraz mamy M jak miłość i kolejne ekranizacje lektur? Dlaczego mieliśmy świetną muzykę (Polska szkoła jazzu), a teraz mamy posuchę i żenadę (poza nielicznymi wyjątkami bez szans przebicia się do mainstreamu). Nie wątpię, że wtedy również była masa kotleciarzy i tandeciarzy, ale jednak ludzi prezentujących wysoki poziom artystyczny nie brakowało.

cloned
14-03-2009, 00:41
Zmienia się ciężar gatunkowy, lub przenosi na inne dziedziny sztuki. Kiedyś wielki ekran-ludzie z wymaganiami, ludzie bez wymagań lub (i) pieniędzy siedzieli w domu. Dziś ludzie z wymaganiami doskonale znajdują ambitną rozrywkę, ludzie bez wymagań oglądają M jak miłość. Myślę, że proporcje zostały zachowane-kiedy byłem mały, klocki Lego stanowiły marzenie każdego dziecka, teraz firma Lego plajtuje. Jeśli chodzi o muzykę-dobra zawsze się obroni, o kiepskiej wszyscy zapomną szybko. Problem w tym, że telewizja upowszechnia gówno- dlatego mamy wrażenie , że jest go więcej i wszędzie.

hedgehog
14-03-2009, 10:59
Ja tak z boku przyglądając się dyskusji dodam pare słów od siebie. Nie sądzicie, że emocji w tym biznesie coraz mniej jakby?

W biznesie - tak. Ale, kiedy przestanie się traktować fotografię jako biznes... Wtedy robi się ciekawie i można naprawdę sporo luzu uwolnić :) Odnaleźć się.

Piotr.S
14-03-2009, 13:13
:) - a jednak fotografia to emocjonujące zajęcie. I zdecydowanie nie dla dziewczyn. UPS!! - przepraszam fotografujące kobiety - "dziewczyny" jak dobrze rozumię -to fotografaowie o słabych nerwach - chyba o to "rycerzowi" chodziło?. Znam kilka świetnych fotografek.

Rycerz
14-03-2009, 15:20
nie o to mi chodziło ;) taki żart to był ;) oparty na stereotypach mocnego faceta nie okazującego uczuc...to chyba jasne ;)

Piotr.S
15-03-2009, 21:07
czasem nie jest to takie jasne

rabijki
16-03-2009, 10:02
hcb napisal kiedys mocne slowa- liczy sie tylko wzruszenie.
i rzeczywiscie tak jest - zycie fotografa to przede wszystkim kolekcjonowanie mocnych wspomnien. nie wazne czy powstalo wtedy zdjcie czy nie. to jest trzeciorzedne.
dobrze ze powstal ten watek. dobrze ze w koncu o czyms wiecej niz o wykresach obiektywow.

u nas bylo kilka mocnych dni:
- oparzeniowka - gdy przez miesiac byly wykonywane zdjecia ludzi w 80% poparzonych, umierali przed aparatem, w koncu po publikacji dokonczono budowe nowego centrum oparzen w siemianowicach, nowszego, lepszego z mniejszym bolem.

irak - gdy zawiezlismy pomoc do obozu uchodzcow jako pierwsi i ponad 100 tysiecy ludzi krzyczalo na nasze pozegnanie Polonia Polonia Polonia

Egipt - gdy bomby wybuchly 15 metrow od nas i krystyna stala w miejscu gdzie wybuchla jedna z nich 3 minuty wczesniej. i trzeba bylo robic zdjecia zamiast uciekac

CZatachowa - gdy wyspowiadalem czlowieka bo mnie o to prosil

troche jeszcze by tego bylo, tylko jak sie tak zastanowie to w tym rzedzie jest rafa koralowa gdy ja pierwszy raz zobaczylem i jak sie przejasnilo niebo na chwile zima na pilsku i wschod slonca na saharze

aha - i jak patrzylem przez obiektyw obok katedry w katowicach i zrobilem krok do przodu a tam byl klomb z kwiatami i sie wypierdzielilem wbijajac se aparat w glowe. to bylo jak oczyszczenie - bol - ryj napuchniety i wszyscy ustepowali mi drogi. nawet dresiarze. slyszalem jak mowili. kuwa ten to sie chyba z golota je....

generalnie zawsze i wszedzie moze przyjsc ten moment ktory sie pamieta na zawsze. chyba dlatego warto fotografowac, albo moze zyc?

olo

Rycerz
17-03-2009, 00:47
generalnie zawsze i wszedzie moze przyjsc ten moment ktory sie pamieta na zawsze. chyba dlatego warto fotografowac, albo moze zyc?

ładnie napisane :)
zaczyna sie nam wątek splatac z wątkiem o sumieniu fotografa...generalnie chyba nie istnieje człowiek pozbawiony emocji...może je mocno kryc, maskowac, ale w srodku każdego coś tam gryzie...

zdyboo
17-03-2009, 20:34
Witam!

Nie bylem na wojnie, zasadniczo nawet nie robię reporterki, czasem się zdarzy jakaś imprezę dla znajomych sfotografować. Tak to głównie krajobraz i architektura, ktoś może zapytac jakie, u licha mogą towarzyszyć temu emocje. Ano mogą. Nie są to może emocje, ktore wywołują ciarki na plecach albo nagły strzał adrenaliny, ale są.
Emocje jakie towrzyszą samemu momentowi zrobienia zdjęcia. Czasem patrząc przez te kilka chwil przez wizjer, już wiem, że zdjęcie, które za chwilę zrobię, będzie co najmniej dobre. Jeśli uda mi się to kilka razy, to już wiem, że plener nie poszedł na marne, warto było wstać wczesnie / moknąć / wjechać na tę górę. Wpadam w dobry humor, powstaje sprzężenie zwrotne i generalnie odcinam się od wszystkiego, liczy się tylko dana chwila.
Czsem jest jednak odwrotnie, popadam w marazm, robie zdjęcia, ale bez przekonania. Naciskam spust migawki i wiem, że to co zarejestrowała matryca i tak pewnie trafi do kosza.
Najfajniejsze jest to ze czasem przejście z marazmu do euforii następuje ot tak, pyk i jest.
Nauczyłem sie jednak nie prowadzić selekcji wspierając się tym co wyświetla ekran aparatu. Oczywiście, jak zdjęcie jest technicznie do kosza, to usuwam z miejsca, ale całą selekcję przeprowadzam podczas obróbki RAWów.
Czasem przy wywoływaniu RAWa, dostrzegam coś ciekawego w zdjęciu, które właściwie pstryknałem. Czasem, żeby sprawdzić warunki, czasem żeby sprawdzić kadr.
Na przykład wybrałem się z kolegami do Książa, piękna pogoda, do tego złota polska jesień. Normalnie orgazmu można było dostać od samego patrzenia. Jako, że kumpel po raz pierwszy zabrał średni format w plener, to porobiłem też troche bekstejdżu. Przy obróbce okazało się, że bekstejdż wypadł nad wyraz ciekawie. A lanszafty? Setki MB są tego w sieci, po co się powtarzać. ;)

Ot takie zwykle emocje, pozwalajace mi czerpać wiele radości z robienia zdjęć.

Piotr.S
18-03-2009, 14:14
zdyboo - powinienieś zostać poetą - "Emocje jakie towrzyszą samemu momentowi zrobienia zdjęcia. Czasem patrząc przez te kilka chwil przez wizjer, już wiem, że zdjęcie, które za chwilę zrobię, będzie co najmniej dobre. Jeśli uda mi się to kilka razy, to już wiem, że plener nie poszedł na marne, warto było wstać wczesnie / moknąć / wjechać na tę górę. Wpadam w dobry humor, powstaje sprzężenie zwrotne i generalnie odcinam się od wszystkiego, liczy się tylko dana chwila." O coś w tym stylu chodziło mi jak napisałem o emocjach. Opisałeś to (w każdym razie tak uważam) krótko i esencjonalnie. Najbardziej cieszy mnie, że jest tu tak dużo osób fotografujących duszą. Hedgehog, bombel, alex004, cloned i wielu innych - robimy fotki bo to lubimy, bo nas to podnieca, rajcuje, uspokaja po pracy, i setki innych powodów. Canonierzy, nikoniarze pentaksiarze, olki i inni. Na końcu zawsze jest fotka, technicznie lepsza, gorsza? Fotka - wynik naszych emocji.

Piotr.S
24-03-2009, 22:58
Ok kończymy temat - dzięki tym, którym chciało się napisać.

p e t e r
25-03-2009, 18:28
dopiero trafiłem na ten temat, więc wrzucę od siebie jedno zdjęcie:




https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img231.imageshack.us/img231/1345/burza.jpg)

zrobiłem je w drugiej połowie czerwca zeszłego roku. w Krakowie był piękny, gorący dzień, byliśmy akurat w nie swoim mieszkaniu na najwyższym czwartym piętrze kamienicy, a na zdjęciu widać dach budynku po drugiej stronie ulicy. nagle, w samym środku leniwego popołudnia niebo spochmurniało i zaczęło się zbierać na burzę. chyba po 2 minutach zaczęło padać. otworzyłem okno i nacisnąłem migawkę. jak widzicie, pomiar światła poszedł na niebo, a ostrość na kropelki deszczu (tyle o technice, o której miało nie być). gdzieniegdzie widać też zeschłe listki porwane z parapetu przez podmuch wiatru.

zrobiłem wtedy tylko to jedno zdjęcie. chwilę później usłyszałem ogłuszający grzmot, tak że instynktownie wycofałem się na kanapę, rzucając wcześniej na nią aparat i zamykając w pośpiechu okno. nie boję się burz, ale w tamtej chwili czułem się dziwnie niepewnie. do dziś czuję to samo, patrząc na ten obrazek. dziwne że nie chce mnie to przeczucie opuścić. choć z drugiej strony bardzo się z tego cieszę, bo to pamiątka czasów, które już nigdy nie wrócą.