Zobacz pełną wersję : Zdjęcia studniówkowe, a podpis autorski
Jakiś czas temu moja dziewczyna dostała do ręki wywołane zdjęcia studniówkowe - 2x grupowe i 2x portret (na resztę jeszcze trochę poczekamy...).
Zacząłem się zastanawiać czy częstą praktyką jest podpisywanie zdjęć grupowych (lewy dolny róg, czcionka niewiele mniejsza od tej z nazwą szkoły) w następujący sposób "FOT. AGENCJA BLABLABLA <numer telefonu>"... Nie chcę się niepotrzebnie czepiać, ale wydaje mi się, że zdjęcia wykonane na zamówienie szkoły nie powinny być zdobione takimi podpisami. Zdjęcia portretowe na szczęście mają jedynie odręczny podpis z drugiej strony.
Jak to wygląda w Waszych przypadkach? Czy tego typu zdjęcia w ogóle się podpisuje?
Ciekawi mnie jeszcze orientacyjnie ile czasu zajmuje Wam dostarczenie kompletu zdjęć studniówkowych dla klasy?
Od strony prawnej autor ma pełne, niezbywalne prawo podpisania swojej pracy.
Ja mialem studniowke 30stycznia:D i dalej czekam na fotki od fotografa. Niestety az boje sie pomyslec co tam bedzie jezeli pan fotograf krzyknal sobie 250zl i byl az od Poloneza do Programu artystycznego(jakies 3h)[tez bym chcial dostawac 250zl na godzine] w miedzy czasie troche pstrykaja na tancach:D Na poczatku myslalem ze przyszedl z analogiem ale okazalo sie ze to Olympus E1(tez chyba nie za "swiezy" model). A co do podpisow to nie wiem jak bedzie
To coś pomieszałeś. Jak krzyknął sobie 250 i był 3 godziny to nie wychodzi 250 za godzinę. Tylko jakieś 80 zł za godzinę robienia zdjęć. Spokojnie do tych trzech dolicz minimum trzy siedzenia przy obrabianiu i wychodzi 6 godzin. Zatem maks co ów człowiek zarobił to 40 zł za godzinę. Nijak się to ma do tych 250 za godzinę o których pisałeś....
Co do podpisywania zdjęć to zależy co podpisał na umowie. Chyba jest opcja przeniesienia praw autorskich czasem w umowach?
Zacząłem się zastanawiać czy częstą praktyką jest podpisywanie zdjęć grupowych (lewy dolny róg, czcionka niewiele mniejsza od tej z nazwą szkoły) w następujący sposób "FOT. AGENCJA BLABLABLA <numer telefonu>"... Nie chcę się niepotrzebnie czepiać, ale wydaje mi się, że zdjęcia wykonane na zamówienie szkoły nie powinny być zdobione takimi podpisami. Zdjęcia portretowe na szczęście mają jedynie odręczny podpis z drugiej strony.
Masz rację. Według mnie tego rodzaju fotograf jest rzemieślnikiem i przychodzi "odwalić" rzemiosło, w postaci zrobienia zdjęć, i ma je zrobić!!!!! Koniec i kropka.
Jeśli chce sobie robić reklamę, to na odwrocie fotki, umieszczając pieczątkę swego zakładu albo pieczątkę ze swym imieniem i nazwiskiem, jeśli robi to na froncie fotografii, to jest zwykłym "wieśniakiem-wandalem". No może w najlepszym wypadku megalomanem, uważającym się za artystę.
Od strony prawnej autor ma pełne, niezbywalne prawo podpisania swojej pracy.
Według mnie, tylko i wyłącznie jeśli robi to na autorską wystawę albo, robi to "dla sztuki". Jeśli nie, to jest zwykłym wandalem, niszczącym czyjeś dobro (w tym wypadku podobiznę osoby, która zleciła wykonanie usługi, jako zlecający nie życzę sobie loga zakładu albo nazwiska fotografa, Antka Józka czy też innego "gostka").
Fotograf na studniówce lub na ślubie (lub też na innej osobistej imprezie) ma zrobić dobre fotografie (zgodnie z umową, jeśli w umowie żąda zamieszczenia swego logo lub nazwiska na froncie fotografii to "patrz wyżej") , zainkasować kasę, podziękować i wrócić do swego atelier, czekając na następne zlecenie, a nie niszczyć zdjęć swoim logo.
Niestety, swoimi odczuciami przychylam się do wypowiedzi "jurekb".
Po prostu zdjęcia typu studniówkowego czy ślubnego to nie jest miejsce na reklamę.
Jednak odczucie, a rzeczywistość to dwie różne płaszczyzny, dlatego zastanawia mnie czy taka praktyka jest częsta...
Czekam na wypowiedź kogoś z branży "ślubno/studniówkowej", choć opinia każdej innej osoby będzie tu mile widziana. ;)
Btw.
Jeżeli mowa już o rzemiośle to muszę przyznać, że poziom fotografii reportażowej spada. Biorą się za to osoby kompletnie niekompetentne, na siłę, bo wg. niektórych to łatwy pieniądz. Niestety, w sporej części mają rację, bo większość ich klientów to po prostu ludzie niezorientowani i co gorsza w sporej ilości przypadków nie do końca świadomi swoich decyzji. Trzeba pamiętać, że zdjęcie to zatrzymanie chwili, której już się powtórzyć w żaden sposób nie da. Warto więc zaufać komuś kto rzeczywiście się na tym zna i przede wszystkim podchodzi do tego z pasją.
Muszę Was zmartwić ale autor może umieścić na zdjęciu swój podpis. Utwór to utwór, niezależnie od tego czy "rzemieślniczy" czy "twórczy". Prawo jest niezbywalne - autor ma prawo podpisać pracę nazwiskiem, pseudonimem lub SAM poprosić, aby jego podpisu na utworze nie było. Jeśli w umowie nie ma adnotacji o tym, czy utwór będzie podpisany, czy też nie - może robić co mu się podoba i nikt nie powinien zarzucać mu wandalizmu.
ogólnie zdjęcia studniówke to chyba najlepiej pokazują kicz jaki niektórzy dają... ;)
http://picasaweb.google.pl/wacki4/BleeStudniowka?authkey=gO3kCmnuKG0# tutaj ze studniówki mojej dziewczyny, na której notabene też byłem... zwrócie uwage na exify, z prawej strony sie pokazują... to tak przykładowe wybrałem, bo w sumie dostali 1200 zdjęć z których nijak można wybrać kilka/kilkanaście takich które się do czegoś nadają... ;)
Piotrek Charchuła
22-02-2009, 11:58
ogólnie zdjęcia studniówke to chyba najlepiej pokazują kicz jaki niektórzy dają... ;)
http://picasaweb.google.pl/wacki4/BleeStudniowka?authkey=gO3kCmnuKG0# tutaj ze studniówki mojej dziewczyny, na której notabene też byłem... zwrócie uwage na exify, z prawej strony sie pokazują... to tak przykładowe wybrałem, bo w sumie dostali 1200 zdjęć z których nijak można wybrać kilka/kilkanaście takich które się do czegoś nadają... ;)
Hmm ja miałem studniówkę w Lutym i chciałbym tylko napisać że w porównaniu ze zdjęciami jakie ja dostałem to te zdjęcia należą do wybitnych...
Ale na mojej studniówce zdjęcia był robione... kamerą :???:
ogólnie zdjęcia studniówke to chyba najlepiej pokazują kicz jaki niektórzy dają... ;)
http://picasaweb.google.pl/wacki4/BleeStudniowka?authkey=gO3kCmnuKG0# tutaj ze studniówki mojej dziewczyny, na której notabene też byłem... zwrócie uwage na exify, z prawej strony sie pokazują... to tak przykładowe wybrałem, bo w sumie dostali 1200 zdjęć z których nijak można wybrać kilka/kilkanaście takich które się do czegoś nadają... ;)
Jakie czasy? To bylo robione ze statywem? Masakra jak ja cos takiego dostane to wykopie tego p. Foto po du...
Muszę Was zmartwić ale autor może umieścić na zdjęciu swój podpis. Utwór to utwór, niezależnie od tego czy "rzemieślniczy" czy "twórczy". Prawo jest niezbywalne - autor ma prawo podpisać pracę nazwiskiem, pseudonimem lub SAM poprosić, aby jego podpisu na utworze nie było. Jeśli w umowie nie ma adnotacji o tym, czy utwór będzie podpisany, czy też nie - może robić co mu się podoba i nikt nie powinien zarzucać mu wandalizmu.
Pewna jesteś? Zawsze?
No dobrze. Idziesz do fotografa zrobić zdjęcie paszportowe (czy takie zdjęcie jest utworem? Jest) i autor zamieszcza na nim swe logo albo swój podpis. Pokaż mi urzędnika, który Ci takie zdjęcie przyjmie.
Inny przykład, z innej branży. Lakiernik pomalował Ci samochód i powiedzmy na drzwiach, autor wymalował logo swego zakładu. Fajnie?
Przykłady może trochę prostackie, ale uważam, że jeśli klient płaci, to ma prawo wymagać aby zdjęcie jego lub kogoś bliskiego, nie było oszpecone logiem czy też podpisem.
Owszem są ludzie, którym to nie przeszkadza i machną na to ręką, ale są tacy którzy tego nie akceptują i mam nadzieję, że takich jest więcej. Ja, jeśli jakiś autor tak by mi zrobił to więcej nie skorzystałbym z jego usług ani nikomu bym nie polecił.
Sprawa dla mnie jest oczywista. Jeśli wykonuje się zdjęcie dla Siebie, do naszych albumów do naszego portfolio. Przedstawiamy jako nasze działo, które inni oglądają to wtedy mozemy dawac podpis. Ale jeśli robimy zdjęcie na zlecenie czy to studniówka czy to ślub, czy też dla kogoś innego to podpis nie powinien się tam pojawić gdyż z momentem sprzedaży naszego zdjęcia staje się ono własnością innej osoby. Jesli ta osoba bedzie chciala moze napisac pod zdjeciem kto jest autorem a jesli nie to nie.
Sprawa dla mnie jest oczywista. Jeśli wykonuje się zdjęcie dla Siebie, do naszych albumów do naszego portfolio. Przedstawiamy jako nasze działo, które inni oglądają to wtedy mozemy dawac podpis. Ale jeśli robimy zdjęcie na zlecenie czy to studniówka czy to ślub, czy też dla kogoś innego to podpis nie powinien się tam pojawić gdyż z momentem sprzedaży naszego zdjęcia staje się ono własnością innej osoby. Jesli ta osoba bedzie chciala moze napisac pod zdjecie kto jest autorem a jesli nie to nie.
W pełni się z Tobą zgadzam. Amen
Ciekawi mnie jednak opinia abre.
Hmm ja miałem studniówkę w Lutym i chciałbym tylko napisać że w porównaniu ze zdjęciami jakie ja dostałem to te zdjęcia należą do wybitnych...
Ale na mojej studniówce zdjęcia był robione... kamerą :???:
Niestety zdarza się, że "komitet studniówkowy" negocjuje do upadłego. Odrzuca nieco droższych ale dobrych fotografów z niegłupim sprzętem i w rezultacie "wojny cenowej" pozostają ci słabsi... (znam to z autopsji).
I to są efekty ich pracy.
Może wreszcie wszyscy zrozumieją, że nie da się TANIO I DOBRZE.
To tyle moich 0,03 zł...
Niestety zdarza się, że "komitet studniówkowy" negocjuje do upadłego. Odrzuca nieco droższych ale dobrych fotografów z niegłupim sprzętem i w rezultacie "wojny cenowej" pozostają ci słabsi... (znam to z autopsji).
I to są efekty ich pracy.
Może wreszcie wszyscy zrozumieją, że nie da się TANIO I DOBRZE.
To tyle moich 0,03 zł...
Dokładnie tak jest. Jak by foty miały klasę to by fotograf ją miał i nie wpierniczał reklamy na pół zdjęcia niezależnie od tego czy ma prawo czy nie. Ostatnio jak córka przyniosła pstryki jakiegoś papałacha do domu z imprezy karnawałowej w szkole, to myślałem, że padnę. Gostek ściągnął z netu programik do teł i nawklejał jakiś fajerwerków, serpentyn, itp. Policzył sobie dychę za dobitkę 10x15 i podpisik na dole na prawie pół centymetra wysoki. Po prostu bajka.
Piotrek Charchuła
22-02-2009, 16:19
Dokładnie tak jest. Jak by foty miały klasę to by fotograf ją miał i nie wpierniczał reklamy na pół zdjęcia niezależnie od tego czy ma prawo czy nie. Ostatnio jak córka przyniosła pstryki jakiegoś papałacha do domu z imprezy karnawałowej w szkole, to myślałem, że padnę. Gostek ściągnął z netu programik do teł i nawklejał jakiś fajerwerków, serpentyn, itp. Policzył sobie dychę za dobitkę 10x15 i podpisik na dole na prawie pół centymetra wysoki. Po prostu bajka.
My na 100dniówce w 33 osoby w klasie złożyliśmy się na 1500 zl jakie życzył sobie pan kamerzysta. W ofercie oprócz płytki z filmem był dodatek "zdjęcia na płycie". Myślałem że będzie miał jakiegoś pomocnika z lustrzanka, stawiałem na coś w stylu D40 z kitem + lampa wbudowana ale przeliczyłem się, zdjęcia (o ile można to coś tak nazwać) to po prostu wycięte klatki z filmu. Delikatnie powiem że ich kadry i jakość pozostawiają wiele do życzenia.
alex004 to teraz isc do niego i burde zrobic:D zart oczywiscie ale tak napowaznie to jak bym poszedl sie klocic z panem kamerzysta poniewaz mowil on o zdjeciach a nie o kadrach z filmu. wiec jakby nie bylo z umowy sie wy wywiazal, powinniscie kłocic sie o zwrot czescie kosztow. jak to kolega petro powiedzial na rynku teraz jest pelno papałachów ktorzy odwalaja fuszerke i liczac na szybki i latwy zarobek. a wracajac do kamerzystow to ja mialem dosc takiego znosnego chlopa tylko ze film wyglada jakby operator mial pierwszy raz nowa kamere w rece, pomijam skaczacy obraz bo statyw to ciezka sprawa, ale braku ostrosci na waznych scenach nie przezyje, program artystyczny jaki wykonywala moja klasa jest wrecz mydlany ciezko cokolwiek zobaczyc.
jurekb, moja opinia nie ma tu nic do rzeczy.
Rozdział 3
USTAWA
z dnia 4 lutego 1994 r.
o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Treść prawa autorskiego
Oddział 1
Autorskie prawa osobiste
Art. 16. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
1) autorstwa utworu,
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo,
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania,
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności,
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
Jeśli nie ma w umowie podpunktu mówiącego o tym, że zdjęcia nie zostaną podpisane to autor może je podpisać.
Z tego co kojarzę jedynymi utworami, do których ta ustawa nie ma zastosowania to utwory druków państwowych (np. banknoty).
jurekb, moja opinia nie ma tu nic do rzeczy.
Jeśli nie ma w umowie podpunktu mówiącego o tym, że zdjęcia nie zostaną podpisane to autor może je podpisać.
Z tego co kojarzę jedynymi utworami, do których ta ustawa nie ma zastosowania to utwory druków państwowych (np. banknoty).
Szkoda dyskusji, widzę że jesteś odporna na argumenty. Rozumiem, że zgodnie z cytatem ustawy, może również podpisać zdjęcie paszportowe oraz zabronić lub też łaskawie zezwolić delikwentowi użyć zdjęcia paszportowego do paszportu (pkt 4 i 5).
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności,
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
kłócisz się, a nie rozumiesz - po prostu umowa precyzuje zwykle, że autor nie będzie podpisywał swojego dzieła. Podpisałem parę takich w swoim życiu i jest to najzwyklejszy zapis...
abre ma rację
kłócisz się, a nie rozumiesz - po prostu umowa precyzuje zwykle, że autor nie będzie podpisywał swojego dzieła. Podpisałem parę takich w swoim życiu i jest to najzwyklejszy zapis...
abre ma rację
Nie kłócę się, tylko prowadzę dyskusję. Rozumiem zapisy ustawy. Natomiast w umowach nie ma najzwyklejszych zapisów. W umowach zawsze zapis, taki czy inny, skutkuje.
Dziwi mnie tylko dlaczego nie potrafi się odnieść do rzeczowej argumentacji yahooo8, lub do mojego przykładu, tylko cytuje ustawę.
Wydaje mi się również że jeśli zamawiam usługę, w zakładzie FOTO, który jest przecież rzemieślniczym zakładem usługowym, zrzeszonym w "Krajowym Cechu Fotografów" (to samo dotyczy tzw chałturników) to ma wykonać usługę bez zbędnych komplikacji.
Bo nie rozróżniasz autorskich praw osobistych od autorskich praw majątkowych. Autor stworzywszy utwór odznaczający się indywidualizmem (reportaż ze studniówki czy ślubu do takich utworów się zalicza) oraz pierwiastkiem twórczym ma niezbywalne prawo podpisania utworu. I z tym nie ma co dyskutować. O indywidualizmie utworu możesz podyskutować z fotografem przed zawarciem z nim umowy lub później na sali sądowej zdając się na interpretację ustawy przez sędziego.
Co do wspomnianych wcześniej zdjęć do paszportu - myślę, że nie ma tu wiele miejsca na indywidualizm oraz tzw. pierwiastek twórczy.
Jednak sytuację, w której autor podpisał zdjęcia ze ślubu lub ze studniówki, a umowa nie precyzuje tego tematu można rozwiązać to w ten sposób, że ja dziękuję Panu Fotografowi za takie zdjęcia, żegnając się ze zdjęciami i zaliczką, a on żegna się z kasą za te zdjęcia.
Ciekawe czy gość po takim numerze dostanie jeszcze jakieś zlecenie.
Niestety pożegnać się teoretycznie możesz jeśli w umowie był zapis, że zdjęcia nie będą podpisane a dostałeś podpisane.
Jak to wygląda w Waszych przypadkach? Czy tego typu zdjęcia w ogóle się podpisuje?
Ciekawi mnie jeszcze orientacyjnie ile czasu zajmuje Wam dostarczenie kompletu zdjęć studniówkowych dla klasy?
Ja nie podpisałem i nie odważyłbym się na taką bezczelność.
6-go dnia po studniówce odbitki i płytka w pełnej rozdzielczości. Grupowe po 1szt i w parach po 2 szt.
Co prawda obrabiałem nocami żeby się wyrobić jak najszybciej. :)
jurekb, to czy to uważasz za bezczelność to już Twoja sprawa ;) Jako autor masz pełne prawo zachować anonimowość, tak samo jak masz prawo podpisać.
Jak to nasz profesor od prawa autorskiego powiedział - prawo chroni słabszego, czyli "biednego" twórcę, przed silniejszym, czyli "bogatym" klientem.
jurekb, to czy to uważasz za bezczelność to już Twoja sprawa ;)
Jestem po prostu skromny. Nie jestem megalomanem. Uważam że ważniejsze są osoby na zdjęciach niż moje ego i nie mogę zepsuć im przyjemności wspomnień, z ważnego dnia w życiu, swoim logo lub podpisem na froncie zdjęcia.
To jest okazanie, według mnie, szacunku klientowi.
Rok temu koleżanka zapytała mnie czy może bym jej córce zrobił zdjęcia bo coś jej się wydaje, że za dużo chcą. Uwaga 90 zł od łba (2 zdjęcia- duże grupowe i mniejsze z poloneza + PŁYTA Z WSZYSTKIM) Odpowiedziałem czemu nie, ale sam nie dam rady. 8 klas po 30 dzieciaków. Ze znajomym zakładem foto (czytaj możliwości + sprzęt) skalkulowaliśmy to na 60 zł za lepszą ofertę czyli jakieś 15 koła do podziału dla wszystkich czterech.
Zgadnijcie co powiedziała grupa organizująca imprezę?
koledzy mówili, że rynek jest ustawiony i kontrolowany.
Prawo do podpisu może sobie być, ale można podpisywać z przodu albo z tyłu. Ale w praktyce który klient zapłaci za zdjęcia pomazane podpisem, czy z wklejonym logo to już nie wiem i nie wiem komu w ogóle by to przyszło by do głowy. Dla mnie to pomysł porównywalny z naświetlaniem daty na klatce. Pomijam przypadek kolekcjonera, dla którego podpis zwiększa wartość zdjęcia.
Uwaga 90 zł od łba (2 zdjęcia- duże grupowe i mniejsze z poloneza + PŁYTA Z WSZYSTKIM) Odpowiedziałem czemu nie, ale sam nie dam rady. 8 klas po 30 dzieciaków. Ze znajomym zakładem foto (czytaj możliwości + sprzęt) skalkulowaliśmy to na 60 zł za lepszą ofertę czyli jakieś 15 koła do podziału dla wszystkich czterech.
90 zł to przegięcie ale 60 zł trochę też.
Pomijam przypadek kolekcjonera, dla którego podpis zwiększa wartość zdjęcia.
No chyba że focił Bułhak albo Beksiński :)
Wybaczcie, ale utwierdzam się w przekonaniu, że przysługujące autorowi prawo to jedno, a estetyka to drugie...
Podpis? Czemu nie? Z tyłu, ewentualnie z przodu, dyskretny wkomponowany w kadr.
Niestety zawód fotografa wymaga od niego samego nie tylko umiejętności, ale też i czucia co i gdzie można, a co i gdzie się powinno.
W przypadku zdjęć reportażowych z gatunku ślubno/studniówkowego fotograf sam sobie wystawia ocenę. Doświadczenie uczy, że przy kolejnych takich sytuacjach trzeba w umowie zwrócić na to uwagę.
Btw.
Jak to nasz profesor od prawa autorskiego powiedział - prawo chroni słabszego, czyli "biednego" twórcę, przed silniejszym, czyli "bogatym" klientem.
Dziwię się, że ktoś "z branży", a tym bardziej z tytułem profesora jest w stanie powiedzieć coś takiego... ;)
Dziwię się, że ktoś "z branży", a tym bardziej z tytułem profesora jest w stanie powiedzieć coś takiego... ;)
Uwaga padła w formie żartu ;)
Chociaż w przypadku prawa autorskiego myślę, że nie rozminął się z prawdą. Jest w nim sporo fajnych zapisów jak np. ten:
Art. 19. 1. Twórcy i jego spadkobiercom przysługuje prawo do wynagrodzenia w wysokości 5% ceny dokonanych zawodowo odsprzedaży oryginalnych egzemplarzy utworu plastycznego oraz rękopisów utworów literackich i muzycznych. Do zapłaty tego wynagrodzenia jest obowiązany sprzedawca, a gdy działa na rzecz osoby trzeciej, odpowiada z nią solidarnie.
Prawo jest prawem a estetyka to już odmienny problem. Rada - precyzyjna umowa :)
dostalem plytke ze studniowki. zdjec ok 500 jednak nie przegladalem ich jeszcze tak dokladnie ale na pierwszy rzut oka to taki szum jak "wieczne sniegi" na ekranie TV jak sie antene wypnie x| reszte potem napisze jak dokladnie przegladne
edit:2 studniowkowe zdjecia (http://wyslijto.pl/plik/yzrald5oj7) bardzo prosz o wypowiedzenie sie na ich temat i zobaczeniu ich na 100% oraz ocene jak dla mnie totalna klapa zdjecia wytrzymalem tylko do 20 pstryku na plycie. iso 800 jednak szumi jak 1600u mnie z D50. prosze sobie zobaczyc na 100%
dostalem plytke ze studniowki. zdjec ok 500 jednak nie przegladalem ich jeszcze tak dokladnie ale na pierwszy rzut oka to taki szum jak "wieczne sniegi" na ekranie TV jak sie antene wypnie x| reszte potem napisze jak dokladnie przegladne
edit:2 studniowkowe zdjecia (http://wyslijto.pl/plik/yzrald5oj7) bardzo prosz o wypowiedzenie sie na ich temat i zobaczeniu ich na 100% oraz ocene jak dla mnie totalna klapa zdjecia wytrzymalem tylko do 20 pstryku na plycie. iso 800 jednak szumi jak 1600u mnie z D50. prosze sobie zobaczyc na 100%
No niestety Olympusy tak szumią. Szumy są słabą stroną Olków. "Przegrywają" tym w wielu testach. Sam kiedyś miałem Olka C5050 i jedynym użytecznym ISO (ze względu na szumy) było ISO64.
Pierwsza fotka - wydaje mi się, że drgnęła mu lekko ręka, ergo lekkie poruszenie.
Druga fotka - autofokus "poleciał" :) nie tam gdzie trzeba, nie na pierwszą parę a na drugą.
Fotki są kiepskie, ale lepsza taka pamiątka niż żadna.
Wiecie co, płakać mi się chce jak to czytam
W tym roku fotografowałem (Z duza pomocą kol. Slon) studniowke w 3 szkołach, było to w sumie 6 klas. Zdjecia w parach robilismy w przenosnym atelier fotograficznym, świeciliśmy trzema lampami (np. 1 (http://arturjb2.republika.pl/100_1.jpg), 2 (http://arturjb2.republika.pl/100_2.jpg), 3 (http://arturjb2.republika.pl/100_3.jpg). Zdjęcie - odbitka w formacie 15x21 cm - kosztowało u mnie 5 zł. Zdjęć zamówili uczniowie tyle, że mi się opłaciło i oni są zadowoleni. W umowe było jednak wyszczególnione, że nie sprzedaję zdjęć w formie cyfrowej a jedynie odbitki papierowe, DVD z fotami dostali ode mnie gratis, z czego byli bardzo zadowoleni, wszyscy rozstaliśmy się z uśmiechami na ustach. Nie przysło mi do głowy, zeby robić podpisy na zdjeciach, miałem pomysł na stawianie pieczątki z tyłu każdej odbitki, ale zrezygnowałem bo tusz z pieczątki się rozmazywał a nie chciałem by cos sie zabrudziło. Wyszedłem z założenia, że jeżeli zdjecia im sie spodobają to znajdą do mnie kontakt i skorzystają z moich usług (mam już jeden slub ze studniowek - na 2010, zeby nie bylo... ;) ).
arturjb takie fotki to ja rozumiem i z checia bym zaplacil duzo duzo wiecej za takie zdjecia niz za to co dostalem :| ja jestem zalamany i tyle
a fotograf nie pokazał wam wcześniej przykładowych zdjec? Czyj to pomysł by kupować zdjecia na płycie? zdjecie to przede wszystkim papier. Fotograf sprzedający swoje zdjecia w formie cyfrowej, imo, okrada sam siebie
Jeszcze mi sie przypomniało - ktos poprzednio pisał o komitetach studniowkowych. Nie chodzi się do komitetów studniówkowych, ale do zainteresowanych klas. Ja odwiedziłem osobiście wszytkie te klasy, z którymi podpisałem umowę, każdy w rękę dostał przykładowe zdjęcia zdecydował czy mu odpowiadają czy nie. Klasa miała czas do namysłu i jeżeki decydowała się na moją ofertę to musiałem po raz drugi pofatygować się do szkoły by podpisac umowę. Taka wizyta w szkole pomaga też nawiązać kontakt z klasą, zobaczyć z kim będzie miało się (mniejszą lub większą) przyjemnośc współpracy. Taki kontakt osobowy uwazam za istotny.
arturjb dostalismy 1 zdjecie grupowe i dvd z fotkami. niestety nie zobaczylem wszystki wytrzymalem tylko 20 bo krew mnie chciala zalac. pomijam poucinane rece, i inne czesci ciala strasznie jestem niezadowolony z jakosci poprostu tragedia. jednak zdjecie nie zostalo podpisane ale na dvd jest foto-wizytowka. a to przewodniczaca klasy zalatwiala fotografa i wyslal pokazowe zdjecia jednak bylo wszsytko pieknie ladnie bo zdjecia byly robione w swietle dziennym na polu nic w budynku nie bylo i tak wyszlo a nie inaczej.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.