PDA

Zobacz pełną wersję : Obróbka w ciemni cyfrowej



giewont
12-02-2009, 23:23
Ponieważ dopiero zaczynam "wielką przygodę" z cyfrą chciałbym zapytać doświadczonych kolegów na czym to (co w temacie) właściwie polega?
Po przeczytaniu wielu zamieszczonych tu postów jakiś obraz można sobie oczywiście nakreślić. Brakuje mi jednak (jeżeli coś takiego istnieje) standardowej procedury czy algorytmu. Bardzo proszę napiszcie w punktach jakie typowe kroki należy wykonać po skopiowaniu fotek z puszki do komputera. W jakim formacie najlepiej oddawać pliki do labu?

bombel
13-02-2009, 04:53
Pytanie jest dość, prawdę mówiąc, szerokie...

Stosunkowo najprościej odpowiedzieć na to, jakie pliki zanosić do labu. Idź do tego, który sobie upatrzyłeś i zapytaj. Odpowiedzą, a jak nie, znaczy że się nie znają i należy z nich zrezygnować. Na ogół duże laby mają swoje strony www, na których obszernie piszą co, jak i w jakiej wielkości.

Dla uproszczenia i żeby zaoszczędzić Ci nerwów zapamiętaj sobie tylko jedno: dokąd opisujesz wymiary (długość, szerokość) w jednostkach o nazwie pixel, tajemnicza wielkość o nazwie rozdzielczość Cię w ogóle nie obchodzi. Jest dokładnie obojętna i może wynosić cokolwiek w zakresie od kilku do kilku tysięcy, a może i milionów.




Gorzej, że pytasz o jakiś procedury standardowe... Oczywiście jest zestaw czynności, które się nader często powtarza, ale to nie świadczy, że muszą być obowiązkowe w każdym przypadku. Wiele zależy od tego, czego się spodziewasz, ale jeszcze więcej od tego, do czego dążysz. Jeśli masz doświadczenia na tyle, żeby wiedzieć, że obrazki cyfrowe ożywają po obróbce - szybko dojdziesz do tego, co zrobić w konkretnym przypadku (to i owo rozjaśnić, to i tamto przyciemnić, dodać lub ująć kontrastu, itp).

Najgorzej, jak uznasz, że to, co wypluwa samodzielnie aparat jest już finalnym, gotowym i w pełni satysfakcjonującym Cię produktem. Bywa, że tak jest, ale bywa wielce rzadko... Wielekroć częściej bywa tak, że wypluty plik jest mało finezyjny, dość toporny i - by tak rzec - surowy do porzygania.

Jeśli obserwujesz bacznie mistrzów gatunku (a jest ich tu niemało; wiem, bo sam ich obserwuję) i porównasz swoje obrazki do ich - szybko zobaczysz, czego brakuje twoim. Powtarzam: najważniejsze, żebyś wiedział co chcesz osiągnąć. To najtrudniejsze.

A potem masz już naprawdę z górki. Jeśli sam stwierdzisz, że brak kontrastu - w helpie programu szybko znajdziesz jak go dodać. Jeśli zobaczysz, że trzeba rozjaśnić podłogę - recepta na to jest prosta i szybko do niej dotrzesz. Jeśli uznasz, że potrzeba zdjąć koloru z nieba, bo wściekłe - help Ci pomocą! :) TO, czego w helpie nie znajdziesz, to właśnie to, do czego masz dążyć - to już Twoja głowa, żeby wiedzieć.




To była teoria. A jak w praktyce? Skadrować, wyciąć niepotrzebne śmieci i paprochy, zobaczyć czy WB nie w lesie, trochę kontrasu levelsami, jak trzeba to rozjaśnić tu i ówdzie krzywymi, na koniec wyostrzyć i odłożyć na dwa dni. Potem świeżym spojrzeniem obejrzeć i nie bać się - jak trzeba, spokojnie wyrzućić. I tak za pół roku otworzysz te stare swoje dokonania i sam się uśmiejesz. Każdy przez to przechodził.

giewont
13-02-2009, 15:20
OK bombel. Trochę mi rozjaśniłeś w głowie, a napewno mnie uspokoiłeś. To jest właśnie to, że fotki bezpośrednio z puszki są jakieś zupełnie "bez jaj". Myślałem, że może to tylko u mnie... Tak więc biorę się ostro do pracy - jak ktoś kiedyś powiedział "trening czyni mistrza". Jak już "przewalę" kilkaset fotek to napewno czegoś się nauczę. Jeszcze raz wielkie dzięki.

bombel
13-02-2009, 22:28
No problem, miło było. I nie musisz przewalać od razu kilkaset, żeby się ujawnić. :) Jak stwierdzisz, że jest w miarę nieźle, pokaż.

Nie przejmuj się tylko, jak Ci powiedzą, że krzywo (wszystkim mówią). :)

fjerzy
13-02-2009, 22:44
Praktycznie każde zdjęcie wymaga korekty. pomijając umiejętność fotograficznego patrzenia przed zrobieniem zdjęcia. O zdjęciu decyduje nie aparat a to co potrafisz z nim zrobić w programie graficznym. Bywa, wcale nie tak rzadko, że wdzięczniejsze okazują się zdjęcia "źle zrobione" i potem obrobione na kompie, niż te całkiem poprawne. To paradoks. Długo zastanawiałem się dlaczego tak jest i być może tajemnica tkwi w tym, że w dobrym zdjęciu nie ma co ratować i zostaje takie banalne, przecietne. To zepsute wymaga więcej pracy własnej, no i efekt bywa oryginalny. To jest moja odpowiedź na pytanie o "ciemnię cyfrową".

Piotr.S
18-02-2009, 19:48
Napiszę brutalnie. W tej kwestii trzeba nauczyć się wszystkiego. A najlepiej przeczytać instrukcję dołączoną do aparatu. Tam jest wszystko dość jasno i konkretnie. Przepraszam za dosłowność