PDA

Zobacz pełną wersję : Fotografia okazyjna/ślubna.



The Fly
11-01-2009, 16:18
Miałbym taką prośbę do użytkowników. Chciałem rozkręcić się w interesie i mam różne wątpliwości. Czy znalazła by się osoba będąca w temacie która znalazłaby chwilkę na rozmowę (w formie elektronicznej czy przy kawie)?

Rider
12-01-2009, 01:00
Miałbym taką prośbę do użytkowników. Chciałem rozkręcić się w interesie i mam różne wątpliwości. Czy znalazła by się osoba będąca w temacie która znalazłaby chwilkę na rozmowę (w formie elektronicznej czy przy kawie)?

Jeśli sam startujesz - ostrzegę tylko przed jednym - aby nie traktować tego dosłownie jako "interesu" (tylko i wyłącznie) - bo rynek jest już dość mocno zapchany wyrobnikami i tam gdzie brakuje narybku, to właśnie ta wyższa półeczka, niżej jest mocno ciasno i często nieprzyjemnie (ja już byłem straszony w swojej małej mieścinie przez jednego speca że mam "wyp..." do Poznania ze swoją ofertą bo mu rynek psuję - facet na canonie 400D, lampa, pełno analogowego sprzętu - monopolista przez 20 bitych lat - ja mu wyskoczyłem z pełnoklatkowymi canonami i topowymi L-kami po czym zaczęła się panika że mu bankructwo wisi). Do tego w mieście pokazało się kilku tanich fotografów-amatorów pstrykających za tysiąc złotych sprzętem podobnej klasy co wyżej wymieniony, ale z większą fantazją, taniej... Także... co ja Ci mogę rzec, trochę smrodu jest, szczególnie gdy niektórzy zaczynają walczyć o życie :) Do tego ogromna szara strefa która zarobi tyle, ile zawoła, a która o podatek martwić się nie musi, dyktując idiotyczne sumy za robotę. Ogólnie jak masz ochotę dowiedzieć się trochę jak to jest w praktyce, to uderz do mnie na PW. Jestem w tym... hmmm.... bagienku (?) od niedawna, więc mam sporo przemyśleń i dość dużo obserwacji. Jedno jest pewne - jeżeli się zdecydujesz, to na nudę narzekać nie będziesz, o nie ;) Jest też sporo zalet, jeżeli lubisz ten gatunek fotografii to naprawdę możesz czerpać z pracy satysfakcję, no i poznać wielu fajnych ludzi. Wszystko zależy od Ciebie.

trrr
12-01-2009, 01:15
Jeśli sam startujesz - ostrzegę tylko przed jednym - aby nie traktować tego dosłownie jako "interesu" (tylko i wyłącznie) - bo rynek jest już dość mocno zapchany wyrobnikami i tam gdzie brakuje narybku, to właśnie ta wyższa półeczka, niżej jest mocno ciasno i często nieprzyjemnie (ja już byłem straszony w swojej małej mieścinie przez jednego speca że mam "wyp..." do Poznania ze swoją ofertą bo mu rynek psuję - facet na canonie 400D, lampa, pełno analogowego sprzętu - monopolista przez 20 bitych lat - ja mu wyskoczyłem z pełnoklatkowymi canonami i topowymi L-kami po czym zaczęła się panika że mu bankructwo wisi). Do tego w mieście pokazało się kilku tanich fotografów-amatorów pstrykających za tysiąc złotych sprzętem podobnej klasy, ale z większą fantazją, taniej... Także... co ja Ci mogę rzec, trochę smrodu jest, szczególnie gdy niektórzy zaczynają walczyć o życie :) Do tego ogromna szara strefa która zarobi tyle, ile zawoła, a która o podatek martwić się nie musi, dyktując idiotyczne sumy za robotę. Ogólnie jak masz ochotę dowiedzieć się trochę jak to jest w praktyce, to uderz do mnie na PW. Jestem w tym... hmmm.... bagienku (?) od niedawna, więc mam sporo przemyśleń i dość dużo obserwacji. Jedno jest pewne - jeżeli się zdecydujesz, to na nudę narzekać nie będziesz, o nie ;) Jest też sporo zalet, jeżeli lubisz ten gatunek fotografii to naprawdę możesz czerpać z pracy satysfakcję, no i poznać wielu fajnych ludzi. Wszystko zależy od Ciebie.
nie dziwie mu się to jest właśnie psucie rynku.. niestety nie ma żadnego egzaminu na fotografa ślubnego, "zaczynający" tworzą portfolia z czyiś zdjęć.. Później po roku gdy na 4 śluby dostał ****e rezygnuje..
Powtarzam jeszcze raz miejcie na uwadze że te zdjęcia mogą kiedyś uratować małżeństwo za rok, dwa, dwadzieścia! To nie super L i mega kosmiczne matryce to pasja i umiejętność wychwycenia akcji! Ćwicz pod czyimś warsztatem nigdy nie zaczynaj samemu, dla ciebie będzie to nie udany raz dla kogoś smutek i żal o którym będzie wspominał za każdym razem gdy wspomni o ślubie ~fotograf ****ał jego/jej zdjęcia na ślubie..
Jest lepiej i początkujących się juz nie wybiera, "zabili" się własną bronią..
PS: "bagienku" nie podoba się to nie psuj rynku!

verus
12-01-2009, 01:25
facet na canonie 400D, lampa, pełno analogowego sprzętu - monopolista przez 20 bitych lat - ja mu wyskoczyłem z pełnoklatkowymi canonami i topowymi L-kami po czym zaczęła się panika że mu bankructwo wisi).

a jakbyś wyskoczył z Nikonem D200 to by nie panikował ? :mrgreen:

Rider
12-01-2009, 01:30
Kolega chyba nie pojął o czym pisałem, albo napisałem niezbyt składnie i stąd to niezrozumienie. Sam nie bawię się w oszukiwanie państwa i płacę vat, w odróżnieniu do wspomnianego półświatka. Ponadto, abstrahując - sorry, ale nie wziąłbym pieniędzy za swoją robotę gdybym nie był pewny, że zachodzi tu zdrowy układ - dobre pieniądze za dobrą robotę. Widzę że ktoś się tu jednak poczuł dotknięty niestety ;)
PS. Tak, "bagienku". Zanim sięgnie się po forsę, trzeba najpierw 10 razy upewnić się, że się na nią zasłużyło, niestety ;) Poza tym drugi warunek - żyjemy w Polsce, jeździmy jej drogami, oddychamy jej powietrzem, to także płacimy podatki. Wszyscy. Chyba że o czymś nie wiem. Uświadomisz mnie? :P


a jakbyś wyskoczył z Nikonem D200 to by nie panikował ? :mrgreen:

Wszystko zależy od Ciebie, choć d200 niewątpliwie nie jest zbyt użyteczny do utrwalania imprez okolicznościowych, zwłaszcza w porównaniu do niskoszumiących pełnych klatek. Tak, specjalnie zachowuję powagę - ku czci wywalonych z kontekstu cytatów, które wręcz ubóstwiam ;) Drugim haczykiem jest tutaj inwestycja w swój warsztat - i tylko dlatego napisałem o szczegółach sprzętowych. Panowie szpecowie starej daty mają bowiem to do siebie, że wkładać w "interes" (nie lubię tego słowa, ale niech tam) nie lubią, ale zyski czerpać - jak najbardziej. Mam nadzieję że to dość logiczne i przynajmniej ktoś załapał już za pierwszym razem ;)

verus
12-01-2009, 01:43
pytanie było retoryczne, oczywiście, że by panikował w takim samym stopniu, z czym tam wyskoczyłeś nie ma dla niego najmniejszego znaczenia, równie mogłes wyskoczyć z Mamiya albo Hassebaldem za 100.000 :mrgreen:

Rider
12-01-2009, 01:53
To taka małomiasteczkowa mentalność. Wiesz - jedyny fotograf, multum pracy i klientów, zero stresu. Nagle pojawiają się nowi na rynku. Jedni kradną i działają na lewo, drudzy włączają się do zabawy całkiem oficjalnie i w dodatku śmią robić coś, czego takowy jegomość zrobić nie chciał i nie było mu na rękę (bo wg niego wystarczyło kupić cyfrówkę, aby być teraz na "topie"). Ciągle biję tu do tego starego, utrwalonego przez lata modelu dyżurnego fotografa miejskiego, który za główną broń ma strzelający prosto w oczy flesz oraz zdobyty latami autorytet ;) Natomiast to co mnie trochę dotknęło, to zupełny brak szacunku i wręcz zwierzęce zachowanie typu "to mój teren, sio". Nie tak to sobie wyobrażałem, więc chciałem też trochę przestrzec innych. Brak mi w tym wszystkim reguły, która zakładałaby, że o fotografie stanowi jego warsztat, zdjęcia jakie robi. Niestety mamy do czynienia z potężną kombinatoryką - szara strefa, stare przyzwyczajenia i nawyki, sam wiesz jak to jest. To moje luźne spostrzeżenia, już zdążyłem ochłonąć, spokojnie :)

Franeq
12-01-2009, 01:55
Rider według Twojej teorii D70s juz nie robi zdjęc pewnie...

Rider
12-01-2009, 02:06
Franeq, każdy ma swoje preferencje w tej kwestii.
Dla mnie dobry fotograf musi mieć dobry kawałek metalu i szkła, inaczej nie pokaże tyle, ile mógłby. A skoro ma taką możliwość, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Nie napiszę tu że D70s zdjęć nie robi, ale napiszę że D700 w rękach tego samego, niezłego fotografa uczyni te same ujęcie doskonalszym.
Zauważ też że piszę o pewnej wąskiej grupie osób, nie chcę tu dyskutować nad wyższością D70 nad D200 czy D700, ani nie chcę zaczynać kolejnej wojny systemowej. Chcę tylko powiedzieć, że fotograf, który szanuje klienta, i który z fotografii żyje, raczej będzie starał się dać mu jak najwięcej*. Tak właśnie pojmuję profesjonalizm. Czy się mylę?

*Na to piękne słowo składa się wiele różnych czynników, myślę że nie ma sensu drążyć tematu, każdy ma swoją opinię na ten temat i niechaj zostanie ona uszanowana.

life
12-01-2009, 02:11
nie przesadzajmy że nie robi ale ... mając własny ślub w ciemnym kościele (co najmniej iso 1600 albo lampa na wprost) chciałbyś żeby fotograf robiący foty używał D70s z iso 1600 albo walił ci po oczach czy może kogoś z D3/D700 który bez problemu może śmigać na iso 3200? i to bez flesza?

nie bądź sarkastyczny D70s robi nadal zdjęcia ale nowe korpusy w konkretnych warunkach są o całe galaktyki lepsze!!!

jeśli ty robisz zdjęcie u cioci na imieninach to jej to wszystko jedno czym zrobisz ale jeśli bierzesz za coś pieniądze to powinny one być adekwatne do jakości. z tym że ślub to nie czas na eksperymenty (może się uda).

jeśli masz taki podejście to pogratulować bezstresowego wychowania i współczuć klientom.

Franeq
12-01-2009, 02:21
Mi się wydaje, że każdym sprzetem który wymieniłeś, da się zrobic świetne zdjęcia ślubne, których ja bym nie zrobil czy d3 czy d3x czy 5d czy mamiya. Zdaje sobie z tego sprawę. Jak zrobi sie zdjęcie d70s i będzie mocne, to szum nie będzie grał większej roli. Poogladaj dobra analogowa fotografie. Nie zapominaj, że sprzęt ułatwia, ale nie zrobi zdjęc. Masz L`ki, Adam też ma L`ki. D200 "nie jest zbyt użyteczny", poogladaj zdjęcia Kamash`a, ponoc zaczął już skupowac d70s ;) Długo śluby fotografowal Radzik d50 i szło mu to świetnie. Obejrzyj zestawienie zdjęc prosto z puszek Jacka, nie odnajdziesz pewnie swojego 5d, fakt niskie ISO... ale to niuanse.

Life, masz racje, ale d700/d3 to nie jedyny aparat którym można robic zdjęcia ślubne.

Temat wątku jest zupełnie o czymś innym, EOT.

EDIT: Nie przekomarzajmy się już, Ty wiesz o co chodzi ja wiem o co chodzi.

life
12-01-2009, 02:31
tak technologia to nie wszystko ale to mocna podstawa, fakt foty z D50/D70 można odszumić ale cudów nie ma po zeskanowaniu do 600 px widać mało szumu ale młodym nie dajesz zdjęć 600px tylko 15x21 a czasami i większe. dla 6MP matrycy to już niemal szczyt możliwości jeśli jeszcze obraz jest zaszumiony to przy takiej odbitce będzie to widać i to mocno.

jak już pisałem można iść na ślub z D70 ba nawet można i z kompaktem albo i komórką bo też robi zdjęcia!! ale chyba nie o to chodzi tak do końca.

aparat sam zdjęć nie robi tu nie ma co dyskutować ale daje mniejsze albo większe możliwości.

PS. a wracając do tematu głównego. nie wyobrażam sobie żeby ktoś z marszu robił zdjęcia, doświadczenie jest niesłychanie istotne. jeśli masz iść i skopać komuś "wspomnienia" to daj na luz tak jak już pisał trrr.

Doświadczenia można nabierać na kilka sposobów ale na pewno nie zdobędziesz go po 2 czy 3 ślubach. to długotrwały proces w którym trzeba się wykazać dużą determinacją i ciężką pracą nad samym sobą.

Rider
12-01-2009, 02:45
Doświadczenia można nabierać na kilka sposobów ale na pewno nie zdobędziesz go po 2 czy 3 ślubach. to długotrwały proces w którym trzeba się wykazać dużą determinacją i ciężką pracą nad samym sobą.

Dokładnie. A od siebie dodam tylko że najlepszym chyba sposobem jest znaleźć sobie mentora na odpowiednim poziomie, który Cię stopniowo w to wprowadzi i powierzy większą lub mniejszą odpowiedzialność (takie dłuższe praktyki). I dla początkującego jest to korzystne i dla Młodej Pary, ze względu na brak ponoszonego ryzyka.

Rycerz
13-01-2009, 23:17
miejcie na uwadze że te zdjęcia mogą kiedyś uratować małżeństwo za rok, dwa, dwadzieścia!

powiem szczerze; bardzo mi sie spodobało to zdanie :)

robin102
14-01-2009, 11:26
Wlazłem w te jak ktoś powiedział bagienko dwa lata wstecz. Bagienko w który strasznie ciężko nóżkami przebierać :)
Konkurencja jest zamordystyczna i nie chodzi o konkurowanie jakością pracy, ale o konkurencję cenową.
Ja podszedłem do tego metodycznie jak uczciwość i rozsadek nakazywał. Poszerzyłem wpis do działalności gospodarczej o usługi fotograficzne, zmieniłem klamoty fotograficzne na bardziej jakby odpowiednie do tych zadań, co niezbędne w sprzęcie zdublowałem z wiadomych powodów, zakupiłem szybszy komputerek, monitor, zakupiłem podstawowe oprogramowanie oraz grube tysiące, na prawdę grube tysiące wsadziłem w promocje czy reklamę od budowy strony, przez wizytówki, targi ślubne, reklamy na portalach i w gazetach i co i można by rzec KUPA. Klientów trochę mam, ale w żadnym stopniu nie adekwatnie do nakładów i zaangażowania, no i zdjęcia też robie coraz lepsze. Ludziom się podobają, cmokają innym polecają a potem chcą mieć zdjęcia wręcz za darmo. Nie powiem, klient jeden na miesiąc albo dwóch miesięcznie w sezonie u mnie jest, ale to pikuś w stosunku do potrzeb i moich możliwości.
Wszystko dla tego, że to działka, branża fotograficzne gdzie ludziom się wydaje iż posiadanie aparatu od razu czyni ich fotografami ślubnymi, tak na waleta uda się albo nie uda, szarpnę trochę grosza, a co inni szarpią, a że na lewiźnie bez szacunku do klienta to ma to w dup.....
Dzika konkurencja wali kosmiczne ceny, tak kosmiczne bo nie wyobrażam sobie jak wyjść na swoje robiąc reportaż ślubny za 500-600zl, baaaaaa nawet za 300zl, bo takie zdjęcia widziałem .
Ja jestem człowiek zasadniczy i od razu postanowiłem sobie, że cenami z konkurencją walczył nie będę. Raz, że nie mam szans, dwa, że wiem, iż jeśli dziś pracował będę za taniość to jutro jeszcze za większą taniość mi przyjdzie robić. Fakt pierwsze chyba dwa czy trzy śluby zupełnie z DARMO zrobiłem, aby być uczciwym wobec siebie i ludzi którym to robiłem. Dziś ledwo ciągnę, ano dla tego, że na moim portalu ślubnym jak sie rejestrowałem dwa lata wstecz było 30 fotografów- cholera wydawało się bardzo dużo jak na moje miasto, jak ja sobie poradzę zachodziłem w łysiejącą łepetynę, a dziś jest ponad 130 !. 80% z nich to ludzie działający na waleta.
Dziś już wiem, że to nawet nie kwestia ładności czy brzydkości zdjęć jakie się robi to zupełnie nie ma znaczenia. Dla klienta ważne oby zdjęcia był prawie za darmo. Sami sobie tą klientelę zepsuliśmy. Nie umiemy w żaden sposób wyrobić sobie miejsca w ślubnym biznesie. Dla rzeźnika, dla kwiaciarki PM płacą 1500 zł, a jak usłyszą 1300-1500 zł za reportaż ślubny robiony od świtu do zenitu to wielkie oczy robią. Koledzy nie podcinajmy sobie gałęzi na której siedzimy. Szanujmy swoją pracę i miejsce jakie powinien mieć fotograf w tym biznesie. Tłumaczę często Młodym, że te wydatki rzędu 30-50 tys zł na całą imprezę tak na prawdę są tylko po to aby to uwiecznić na filmie lub na zdjęciach, często taka rozmowa pomaga. Eurekę normalnie odkrywają. Polecam.
Trzymajmy fason i dbajmy o naszą pozycję. Spuszczajmy sobie dalej powietrze z kół samochodów, piszmy na forach jaki to tamten czy ten fotograf robi beeeee zdjęcia, ale nie zarzynajmy się cenami. Bo dziś Ty zarżniesz mnie, jutro Ciebie kto inny.
Dziś wlazł bym w zupełnie co innego. Na przykład w fotografię motoryzacyjną bo tam jest prawdziwa kasa do zarobienia choć nakłady inwestycyjne jeszcze większe i dotarcie do klienta trudniejsze, ale konkurenci do tego klienta chyba są normalniejsi.
Ot tak refleksja dla kolegi który chce zacząć. Polecam zupełnie co innego. Jakąś fotografię niszową ....

ps.
W takim razie co mnie trzyma ?
Lubię te klimaty, lubię ludzi, lubię polować na emocje i je uwieczniać, ludzie którym robie zdjęcia też mnie lubią :)

Rycerz
14-01-2009, 12:27
robin102 masz rację żę tak robisz!!
ja osobiście zrobiłem 3 śluby i tylko w rodzinie :) kiedyś pewna symaptyczna pani poprosiła mnie o zrobienie zdjęc ślubnych jej córce bo mam aparat...ale od razu zastrzegła że oczywiście nie za darmo! ponieważ nie jestem/nie byłem fotografem ślubnym lojalnie ostrzegłem panią że nie może się spodziewac pięknych zdjęc jak robią fotografowie ślubni...no to pani przyniosła mi album zrobiony przez fotografa ślubnego jej kuzynce, czy tam komuś innemu...nie pamiętam. Zapytała: czy potrafi pan takie zdjecia robic? Z przyzwoitości nie wybuchłem śmiechem/płaczem na te zdjęcia: totalna amatorszczyzna :( !!! i to ma byc profesjonalny fotograf??? wstyd... ale nie o tym chciałem powiedziec...
Kluczowa jest cena jaką mi pani zaproponowała: 100zł!! no bo przecież ma pan cyfrowy aparat a to nic nie kosztuje...no i stówke zarobic w jeden dzień to niezła kasa prawda? bo ona zarabia miesięcznie 1200zł...
ok. rozumiem że nie każdy ma kase żeby wydawac dużo, ale wynajęła orkiestrę za 900zł!! dla jednego wieczoru...bez żadnej pamiatki...oczywiście starałem się tak jak ty wytłumaczyc pani, że lepiej zrezygnowac z orkiestry i wynajac naprawdę ddobrego fotografa [ nie mnie ] a jak już była bardzo marudna to wypaliłem jej, że za stówę to wolę siedziec w domu przed tv i pic piwo...no dobra tak pomyslałem a głośno powiedziałem że wolę: siedziec w domu ze swoja rodziną....sympatyczniej i milej dla mnie...no i to mocno ją zaskoczyło!!
nie zrobiłem tych zdjęc, zrobił ktoś kompaktem z rodziny, nawet udało mi sie kilka zdjęc potem zobaczyc, full format 10x15cm...po porstu żal mi tych młodych...ja oczywiście nie jestem za żadnymi egzaminami, ograniczeniami dla nowych i jakimiś zrzeszeniami, bo to i tak nie wypali...ale koledzy! odpuście sobie robienie za darmo i za grosze!! to się okrutnie zemści na wszystkich! rozumiem, że dla wielu zarobek 300-600zł to może byc dzisiaj dużo ale w skali całego życia?
dlaczego ta sama osoba akceptuje koszt wynajęcia orkiestry za 900-1500zł a dobrego fotografa chce za 500zł ???? bo ma cyffrówkę? którą wszyscy mają? pstrykac każdy może ale robic dobre zdjęcia ślubne nie...

żeby było jasne: nie zamierzam robic zdjęc ślubnych, niech się inni męczą ;)

elanek
14-01-2009, 12:36
Jako, że sam siedzę w tym bagienku to się wypowiem.


Jedno jest pewne - jeżeli się zdecydujesz, to na nudę narzekać nie będziesz, o nie ;) Jest też sporo zalet, jeżeli lubisz ten gatunek fotografii to naprawdę możesz czerpać z pracy satysfakcję, no i poznać wielu fajnych ludzi. Wszystko zależy od Ciebie.

Święta prawda - bardzo rzadko zdarzają się niefajne uroczystości, ale jakoś da się żyć.



Powtarzam jeszcze raz miejcie na uwadze że te zdjęcia mogą kiedyś uratować małżeństwo za rok, dwa, dwadzieścia!


Ależ wierutna, idiotyczna bzdura!



To nie super L i mega kosmiczne matryce to pasja i umiejętność wychwycenia akcji! Ćwicz pod czyimś warsztatem nigdy nie zaczynaj samemu, dla ciebie będzie to nie udany raz dla kogoś smutek i żal o którym będzie wspominał za każdym razem gdy wspomni o ślubie ~fotograf ****ał jego/jej zdjęcia na ślubie..


Warto się przestrzelić ze 2-3 razy jako drugi.



Wszystko zależy od Ciebie, choć d200 niewątpliwie nie jest zbyt użyteczny do utrwalania imprez okolicznościowych, zwłaszcza w porównaniu do niskoszumiących pełnych klatek.

Jest użyteczny, nawet zdjęcia się ludziom podobają. Ale niskoszumiące, pełne klatki dają lepsze wyniki.


Dokładnie. A od siebie dodam tylko że najlepszym chyba sposobem jest znaleźć sobie mentora na odpowiednim poziomie.

Jak nie znajdziesz fotografa to spróbuj z jakimś kamerzystą uznanym się zaprzyjaźnić. On Ci nakręci robotę, wkręci w rynek. Woź go samochodem i dbaj o niego :) Ja mam swojego kamerzystę, któremu nie wchodzę w kadr, szanujemy się nawzajem, lubimy razem pracować i polecamy się klientom.


Wlazłem w te jak ktoś powiedział bagienko dwa lata wstecz. Bagienko w który strasznie ciężko nóżkami przebierać :)

Trzymajmy fason i dbajmy o naszą pozycję. Spuszczajmy sobie dalej powietrze z kół samochodów, piszmy na forach jaki to tamten czy ten fotograf robi beeeee zdjęcia, ale nie zarzynajmy się cenami. Bo dziś Ty zarżniesz mnie, jutro Ciebie kto inny.


Robin, dokładnie tak jest. Za darmo by chcieli. Mówimy tu o przeciętnym polskim kliencie. Na początku każdy będzie ceną opuszczał. Ja za długo robiłem za stosunkowo nieduże pieniądze. Teraz jak ktoś się targuje zawzięcie to mu dziękuję za uwagę, nie muszę go mieć za klienta. Podsyłam takiego konkurencji :)

Dopiszę jeszcze, że największe efekty w poszukiwaniu klientów daje u mnie poczta pantoflowa, obiegowa opinia kształtowana przez klientów, pomocny kamerzysta i dopiero potem reklama.

Tomek Konopka
14-01-2009, 13:10
naprawdę bardzo ciekawy temat.

!AGresT
14-01-2009, 13:31
Robin słusznie prawi.
A tak OffTopując, to ja bym tą wypowiedź skopiował do wątku "czy amator może coś zarobić na fotografii"...

robin102
14-01-2009, 13:47
naprawdę bardzo ciekawy temat.
A jeszcze ciekawsze bywa życie fotografa ślubnego ;) to wręcz powołanie jest :) ;)
Ale o tym to już po 22 godzinie dopiero można mówić :)

stock
14-01-2009, 13:49
Zgadzam się, ze poczta pantoflowa robi swoje. Nie dalej jak w sobote zadzwoniła do mnie przyszła panna młoda z zapytaniem o termin, ustawilismy się na spotkanie i wtedy spytała czy ma przyjśc z zaliczką do podpisania umowy. Zaznaczam, że dziewcze:
1. nie znało ceny
2. widziała zaledwie ułamkowa część materiału z innych ślubów

O czym to świadczy:
1. poczta pantoflowa działa :D
2. niefrasobliwość PM :)

Okaże sie dzis na spotkaniu ;)

tymancjo
14-01-2009, 14:55
No ciekawie się szanowne towarzystwo rozpisało.

W pierwszym przybliżeniu zgadzam się całkowicie (o dziwo :) ) z tym co napisał Robin.
Ale też, muszę powiedzieć, że odbiorcy się zmieniają, ewoluują. Rzeczywiście jest spore grono przyszłych małżonków, którzy kierują się przede wszystkim ceną usługi i w takich przypadkach nie sposób jest nawet myśleć o konkurowaniu z rycerzami, którzy biegają i robią reportaż (lepiej lub gorzej) za 500pln.

W sumie to piszę z perspektywy osoby, dla której fotografia nie stanowi głównego źródła utrzymania, bo mam jeszcze inne zajęcie (jednakże nie kręcę się po szarej strefie) i dzięki temu mogliśmy (bo pracuje w zespole) ustalić ceny na poziomie na tyle wysokim, że trafiają do nas ludzie, którym zależy właśnie na naszym podejściu do tematu, bo już sama cena jest swoistym filtrem.

Z drugiej strony robienie tanio było by nie w porządku wobec ludzi, dla których fotografia ślubna jest sposobem zarabiania na życie. Ostatnio chodzą mi po głowie myśli żeby skupić się jedynie na fotografii... ale to jeszcze decyzja, która jest przede mną.

Z innej beczki, co do sprzętu... oczywistym jest, że stare aparaty (poprzednie modele itd.) ciągle mogą robić dobre zdjęcia, jednak trzeba być świadomym faktu, że te nowe, niskoszumne, „superAFowe” korpusy, pozwalają w dużo większej mierze na coś co nazwałbym „wolnością twórczą” ...no a chyba nie ma sensu się ograniczać.

Tak sobie myślę, że przy tym wszystkim pojawia się ostatnio taka tendencja żeby promując siebie podkreślać, jakim się sprzętem pracuje, ja wole żeby to fotografie mówiły same za siebie. Pokazuje zdjęcia i albumy przyszłym PM i jeszcze się nikt nie zapytał...”a jakim aparatem to było zrobione?”.

A czy warto to robić... dla mnie nic nie jest w stanie zastąpić emocji jaką daje oglądnie PM na twarzach których widać radość z oglądanych właśnie zdjęć.

Takie moje skromne zdanie w tym temacie.

elanek
14-01-2009, 15:09
Co do klientów jest podobnie jak z klientami sklepów z ciuchami - jedni chodzą tylko do dyskontów i kupują buty z dermy w CCC, inni dbają bardziej o siebie. Po części jest to skorelowane z zarobkami. Inna nisze, inne klasa i umiejętności fotografa.

mariobor
15-01-2009, 00:02
Mam podobne zdanie jak kolega elanek
Różni klienci różne oczekiwania. Może podam przykład z autopsji jak ja to widzę. W tym roku mam własne wesele. Tak się składa że parę tygodni temu byłem na krakowskich targach ślubnych. Po przeglądnięciu niemal wszystkich prezentowanych albumów i przytaszczeniu do domu wielu ulotek. Okazało się że moje wymagania i oczekiwania spełnia może 5-6 fotografów. Oczywiście wszyscy z nich są z tej najwyższej półki cenowej 2k i wyżej co jak dla mnie jest w pełni zrozumiałe. I co? Olewam kamerowanie, olewam limuzynę bo wolę mieć naprawdę ekstra zdjęcia które będą dla mnie pamiątka na całe życie. Więc jak widać są też osoby dla których cena nie jest najważniejszym priorytetem i patrząc na dostępność terminów wybranej 6stki na brak klientów na pewno nie mogą narzekać. A teraz dla kontrastu...
Moja dobra koleżanka z liceum tak się składa że też ma w tym roku ślub i co? zamiast wynajętego fotografa zdjęcia będzie będzie pstrykał tata kompakcikiem bo jej takie wystarczą , nie potrzebuje więcej. I tu pojawia się pole do popisu dla osób chcących się sprawdzić w tej dziedzinie fotografii. Zrobią to za free w ramach treningu i mają pewność że nikt nie będzie im psioczył nad wynikami pracy. A prawdopodobieństwo że ich efekty będą lepsze niż tatusia z kompaktem są wg mnie duże:D

W takiej sytuacji wszyscy będą zadowoleni zarówno ci co cenią swoją pracę jak i co robią to za darmo. Bo prawda taka że jak ktoś nie potrafi doceni wartości takiej pamiątki jak porządny album ze zdjęciami to będzie to bez różnicy czy ty mu powiesz 2k , 1,5k czy 200zl on i tak nie da więcej niż zaplanował. No chyba że uda ci się go odpowiednio przekonać ale wtedy wchodzimy już w sferę marketingu i sprzedaży bezpośredniej ;)

robin102
15-01-2009, 13:41
W pierwszym przybliżeniu zgadzam się całkowicie (o dziwo :) ) z tym co napisał Robin. .
Ujjjjjj ja się też z kolegą zgadzam, choć powodów do niezgody nie było :) Może dla tego, że kolega robi foto ślubne właśnie takie jak ja lubię "prawdziwe zdjęcia" i chcąc nie chcąc kolega moim autorytetem jest :)

Z kolegą Elankiem jak zwykle się prawie nie zgadzam :) bo klienci ludzie na prawdę różni są. Ci bogaci targują sie do nieprzytomności gdy cała impreza zjadała ponad 50 tys zł szukają fotografa za 500 aby zrobił takie same zdjęcia jak fotograf za 3000zł. To chyba kwestia priorytetów i wychowania z domu. Poczucie estetyki i kultury osobistej.
Ostatnio 2 albumy wysłałem do Irlandii i z tamtego kierunku teraz m ma sporo zapytań. Na ulicy je ktoś pokazywał polskiej społeczności czy co. Ludzie tam nieźle zarabiają, w Polandzie robią weselicha w najlepszych najdroższych miejscach i znów jak potłuczeni o 50 zł się targują.
Koledzy nie dawajmy sie. Inni jakoś umieli się ustawić do tego ślubnego tortu. Karczmarze, cukiernicy, kwiaciarki, kierowcy limuzyn ( u solidarność cenowa ogromna) księża, dekoratorzy, muzycy ect. tylko fotografowie poszli walczyć ze sobą.

life
15-01-2009, 13:50
tylko fotografowie poszli walczyć ze sobą.

jak już zostało powiedziane, nikt z ulicy kto kupi sobie gitarę nie będzie grał na weselu po miesiącu jej używania, ale z amatorami fotografii tak niestety jest, kupi sobie taki jeden jakiegoś kastrata z kitem i nawet jak zawoła 300 PLN to będzie w wniebowzięty jak ktoś się na to zgodzi ... i jak wiadomo się zgadzają ludzie, różne powody mają ale najczęściej jest tak że nie widzieli alternatywy!

Oraz poruszana już kwestia świadomości klientów, są tacy którzy wiedzą czego chcą i liczą się z ceną dla innych to cena jest wyznacznikiem nie jakość.

frostic
15-01-2009, 13:56
powiem szczerze; bardzo mi sie spodobało to zdanie :)

No chyba ze na tych zdjęciach pojawi się jakaś ciekawa druhenka, ktora po roku lub kilku przejmie część obowiązków panny, już nie takiej młodej ;)

Tomek Konopka
15-01-2009, 14:16
kupi sobie taki jeden jakiegoś kastrata z kitem i nawet jak zawoła 300 PLN to będzie w wniebowzięty jak ktoś się na to zgodzi ...

to jest jakaś szarańcza ,widziałem fakie zdjęcia za friko, litosci , a raz to nawet 4000 fot na płycie za właśnie 300 PLN
ZGROZO,

elanek
15-01-2009, 14:26
Z kolegą Elankiem jak zwykle się prawie nie zgadzam :) bo klienci ludzie na prawdę różni są. Ci bogaci targują sie do nieprzytomności gdy cała impreza zjadała ponad 50 tys zł szukają fotografa za 500 aby zrobił takie same zdjęcia jak fotograf za 3000zł. To chyba kwestia priorytetów i wychowania z domu. Poczucie estetyki i kultury osobistej.

A ja się prawie z Tobą zgadzam, co nie zmienia faktu, że biedniejsi nie szukają drogich fotografów, a ich gusta są bardziej odpustowe. Sam drogi nie jestem - zauważyłem, że właśnie ci biedniejsi nie targują się - widzą ofertę, słyszą cenę i wóz albo przewóz. Jak się pannie młodej spodobają to i tak się zdecyduje :) Ci ciut zamożniejsi, zazwyczaj przedsiębiorcy albo przedstawiciele wolnych zawodów targują się chyba z przyzwyczajenia.



Ostatnio 2 albumy wysłałem do Irlandii i z tamtego kierunku teraz m ma sporo zapytań. Na ulicy je ktoś pokazywał polskiej społeczności czy co. Ludzie tam nieźle zarabiają, w Polandzie robią weselicha w najlepszych najdroższych miejscach i znów jak potłuczeni o 50 zł się targują.

Ha, Polo - Irlandczyki to ciekawy naród. Też mam z nimi doświadczenia. Wożą albumy, chwaląsię i konfrontują zdjęcia z kolegami. Teraz wszyscy chcą fotoksiążek. Targują się niesmacznie. Jako, że kotleciarstwo to mój drugi zawód zazwyczaj dziękuję za uwagę takim klientom.

life
15-01-2009, 14:48
elenek - nazywasz to "kotleciarstwem" dla mnie jest to dziwne bo używając takiego sformułowania sam dajesz przykład braku szacunku do tematu i być może zdradzasz swoje podejście do takich zleceń. dla mnie jest to pasja i niesamowite doświadczenia a nie "kotleciarstow" z którym kojarzy mi się chałtura, i podejście typu "odpękać i skasować".

elanek
15-01-2009, 23:28
elenek - nazywasz to "kotleciarstwem" dla mnie jest to dziwne bo używając takiego sformułowania sam dajesz przykład braku szacunku do tematu i być może zdradzasz swoje podejście do takich zleceń. dla mnie jest to pasja i niesamowite doświadczenia a nie "kotleciarstow" z którym kojarzy mi się chałtura, i podejście typu "odpękać i skasować".

Spuść ciśnienia trochę bo mnie źle zrozumiałeś. Nie chodziło mi o nazwanie tego zajęcia w sposób budzący pogardę. Tak w skrócie nazwałem :)
Sam lubię to robić i to bardzo, a jak idzie mi po myśli to endorfinki robią swoje :) Staram się jak mogę, jak potrafię. Takiego podejścia do tematu jak ja ma pewnie mało kto...
Po prostu mnie źle zrozumiałeś... czasem tak wyjdzie, nie ma na forum przekazu niewerbalnego, więc czasem można się pomylić :)

Władca Pixeli
16-01-2009, 04:12
Mały przykłady z życia.
- Ktoś organizuje wesele i płaci za to sporo kasy.
- Ktoś z forumowiczów kupuje drogi aparat również za dużą kasę.

- Osoba która organizuje wesele w ramach oszczędności czy z innych powodów wybiera tańszego fotografa. Może nie zdaje sobie sprawy, że zdjęcia będą kiepskie, być może wie, że płacąc mniej dostanie gorszą jakość.
- Nasz forumowicz po kupieniu drogiego aparatu decyduje się na kupno taniego obiektywu innej marki niż Nikon. Najprawdopodobniej spowoduje to pogorszenie jakości w stosunku do drogich obiektywów Nikona a mimo to wiele osób decyduje się na ten krok.

Dlaczego więc wiele osób krzyczy, że oszczędzanie na foto na ślubie to wielki błąd, a kupowanie tańszych obiektywów to zwykła oszczędność.

Następuje degradacja zawodu fotografa i nic na to nie poradzimy. Można pokazać komuś najwspanialsze zdjęcia, podać cenę, ale to czy ktoś to zaakceptuje czy nie, to jest jego sprawa.

Wiele zawodów przestało istnieć bo nie było opłacalne i nic na to nie poradzimy.
mp3 dobija produkcję płyt CD, CD dobiło produkcję płyt winylowych.
No i co z tego, że znawcy muzyki twierdzą, że trzeszczące płyty winylowe miały prawdziwy dźwięk. Nikt mnie nie zmusi do ich kupowania. Wolę mp3 i mnie to wystarcza.

Fotografia cyfrowa dobiła fotografię analogową. Wiele firm, które się nie przestawiły na nowości cyfrowe przestało istnieć. Nic na to nie poradzimy.

Patrząc od strony producentów.
Firmy typu Sigma, Tamron, Tokina psują rynek Nikonowi wypuszczając tańsze zamienniki obiektywów.
Czy mamy więc kupować tylko obiektywy Nikona i bojkotować inne bo psują one rynek Nikonowi?
Takie są prawa rynku i tego zmienić się nie da.

Czasami robię pewne roboty za darmo bo mam w tym swój interes i w końcowym rozrachunku jest to dla mnie opłacalne. Gdyby mnie ta robota kosztowała kilkadziesiąt godzin to wtedy bym najprawdopodobniej przeliczał, czy się to opłaca czy nie. I tak na prawdą mało mnie to obchodzi, czy ktoś na tym traci kasę czy nie. Mnie się to opłaca.
Czasami robię zdjęcia na konkursy. Kasy z tego nie ma, więc nie za bardzo się kalkuluje wynajmować modelki za sporo kasy. Wtedy oferuję tzw umowę TFP czyli "czas za zdjęcia". Ja ma darmową modelką, modelka ma darmowe zdjęcia do portfolio. Czy w takie sytuacji mam się przejmować, że ktoś traci kasę bo nie zarobi na zrobieniu zdjęć modelce. Przykro mnie ale to nie jest mój problem.

Floyd Rose
17-01-2009, 20:21
Cyfra zrobiła swoje.
Ciekawe ile osób pchało by sie w ten interes gdyby był tylko analog, zdjecia w ciemnym kosciele np. na diapozytywach, filmach czarno-bialych (wywoływanie filmu, odbitki na barycie), taplanie się w chemi, praca na powiększalniku, podpisywanie odbitki (komu by się chciało, chyba tylko prawdziwym pasjonatom).
Cyfra to wolność, wygoda, łatwość, brak ograniczeń, dlatego konkurencja rosnie i bedzie rosła, teraz jest 160 fotogr. a za 2 lata będzie ich 400 albo 500 a za 4 czy 8 lat !!!!!!!!!!!!!!!!!!.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photo.fr/portfolios/sieff/photos/technique.jpg)
Jeanloup Sieff, Paris 1999, w swojej ciemni rok przed śmiercią.

A.R
17-01-2009, 21:15
Mam mieszane odczucia po przeczytaniu tych postów. Co ze słynnym powiedzeniem , że to fotograf robi zdjęcia a nie aparat ?
A co zrobimy jak nasze D300 padnie w najmniej oczekiwanym momencie?. Wyciągniemy z torby stare D50 czy D70 i zrobimy gorsze zdjęcia?. A może oddamy młodym 1000zł bo zdjęcia były robione nie tym aparatem?. Sam nie wiem.

robin102
21-01-2009, 14:24
Co ze słynnym powiedzeniem , że to fotograf robi zdjęcia a nie aparat ?
Cały czas jest prawdziwe, mało tego sprawdza się w życiu. Wielu młodych zdolnych fotografów bierze się za zdjęcia ślubne. bardzo często robią to świetnie i bardzo często za psie pieniądze ukręcając na siebie i na kolegów z branży niezły bicz.
Róbmy zdjęcia ślubne i starajmy się wypracować jakaś sensowną pozycje FOTOGRAFA ŚLUBNEGO w tym całym biznesie bo jest na prawdę lipnie.

life
21-01-2009, 14:35
śmieszne stawki biorą się też z tego że spora część ludzi to robiących robi w szarej strefie, nie odprowadza podatków zus płaci im firma w której są zatrudnieni. jeśli ktoś robi to legalnie no to wiadomo VAT, dochodowy + zus co miesiąc

downunder
21-01-2009, 14:53
śmieszne stawki biorą się też z tego że spora część ludzi to robiących robi w szarej strefie, nie odprowadza podatków zus płaci im firma w której są zatrudnieni. jeśli ktoś robi to legalnie no to wiadomo VAT, dochodowy + zus co miesiąc
A co nielegalnego w tym, że ktoś dodatkowo pracuje na etacie i ZUS mu odprowadza pracodawca?
Także VATowcem nie trzeba być od początku (to kwestia kalkulacji co mi się bardziej opłaca). ;)

life
21-01-2009, 15:13
ale rozumiem że dochodowy odprowadzasz a klientom wystawiasz paragon albo rachunek za usługę

elanek
21-01-2009, 15:13
A co nielegalnego w tym, że ktoś dodatkowo pracuje na etacie i ZUS mu odprowadza pracodawca?
Także VATowcem nie trzeba być od początku (to kwestia kalkulacji co mi się bardziej opłaca). ;)

Można też być "artystą" i umowę o dzieło napisać. Tak działa wiele osób.

Jeden z bardziej szanowanych kotleciarzy na tym forum przyznał się kiedyś, że działalność założył z pieniędzy PUPu na początku 2008 r. Sporo wcześniej tak pracował (min. 2 lata), umowy musiał jakieś podpisywać. I co w tym złego?

Poza tym ZUS to jedno, a to czy ktoś płaci podatki od konkretnej fuchy to drugie. Ja jeszcze nie widziałem faktury za zdjęcia ślubne - podobno są, ale to rzadkie okazy :) Nie ma sensu mieszać opłat związanych z ZUSem w sprawy zdjęć czy innego biznesu. Pracując gdzieś, ktoś poświęca czas i siły min. 8 h dziennie, więc ZUS mu się należy jak psu buda. Jak ktoś chce kręcić biznes swój zamiast tych 8 h to i znajdzie czas i sposób na wykręcenie kasy na te opłaty. Konkurencja to nie tylko jakość usługi - to też cena. Mi też przykro, bo na wsi stawek miejskich nie mam, a sprzęt jest taki sam dla wszystkich.

robin102
21-01-2009, 15:41
Dokładnie, legalność działalności nie jedno ma oblicze, można być vatowcem , można nim nie być niestety, można też zawrzeć ze zleceniodawcą umowę o dzieło lub o utwór fotograficzny, ważne aby się z tego rozliczać. Jakie są rzeczywiste koszty dzialności na tym czy tamtym legalu każdy wie i z czym sie to wiąże . Począwszy od niezawodnego auta, przez garniak do zdublowanego sprzetu foto, na legalnym oprogramowaniu kończąc. Ale nie wym rzecz przynajmnie z mojej strony.
Rozchodziło się o to aby fotografowie ślubni ci doświadczeni, ci mniej, ci z prowincji i aglomeracji nie dawali się spychać w tym ślubnym biznesie na margines. Bo niby dla czego ksiądz kasuje 1500zl za mszę, a fotograf na taka cenę dla PM widzi u nich szeroko otwarte oczy ze zdziwienia. Nie dołujcie koledzy cen, z konkurencją trza sobie radzić innymi sposobami. (wyłączając spuszczanie powietrza i inne chamstwo) Każdy towar ma swego klienta, każdy znajdzie swój rynek.

downunder
21-01-2009, 15:52
ale rozumiem że dochodowy odprowadzasz a klientom wystawiasz paragon albo rachunek za usługę
Gdyby tak nie było to bym się nie odzywał. ;)

Żeby było zrozumiałe uważam, że fakt, że się dorabia w ślubnym biznesie po godzinach (gdzie ZUS poza zdrowotnym jest opłacony) nie powiniem być przyczynkiem do zaniżania cen. Sprzęt, legalne oprogramowanie kosztują nie mało, a poświęcony czas powinienn być godnie opłacony.
BTW chciałbym na fotografii zarabiać na godz. chociaż połowę tego co mojej córki trener od tenisa wyciąga. :mrgreen: ;)

life
21-01-2009, 15:58
downunder - oczywiście że tak mi chodziło o osoby które nie odprowadzają żadnych podatków gdzie to co krzykną klientowi idzie tylko do ich kieszeni bo nie oszukujmy się ale takich ludzi jest sporo.

jeśli ktoś działa legalnie, odprowadza podatek jeśli to jego jedyne źródło utrzymania płaci też ZUS to odejmując koszty od przychodu zysk jest znacznie mniejszy niż u tych na "czarno".

Floyd Rose
22-01-2009, 03:41
73 strony !!!!!!!!!!!:shock:
http://www.cyberfoto.pl/fotografia-slubna-i-okolicznosciowa/87688-slubny-biznes.htm

Floyd Rose
23-01-2009, 17:41
I jeszcze:
http://pentax.org.pl/viewtopic.php?t=18592&postdays=0&postorder=asc&start=0

Floyd Rose
26-01-2009, 21:21
"Pracujący na czarno amator wykonuje sesję za 700-1200zł. Dla młodych taka cena oznacza, że sesja będzie wykonana jednym amatorskim aparatem, który zawsze może odmówić posłuszeństwa, a odbitki zostaną zrobione w najtańszym punkcie w supermarkecie" ..... Jarosław Grabek

http://www.dfv.pl/forum/viewtopic.php?id=311

http://grabek.pl/

robin102
26-01-2009, 23:33
"Pracujący na czarno amator wykonuje sesję za 700-1200zł. Dla młodych taka cena oznacza, że sesja będzie wykonana jednym amatorskim aparatem, który zawsze może odmówić posłuszeństwa, a odbitki zostaną zrobione w najtańszym punkcie w supermarkecie" ..... Jarosław Grabek
Zdjęcia tego pana bardzo lubię, ale jego pamięci niestety NIE, bo strasznie wybiórcza i krótka jest :). Sam jak zaczynał to zapewne miał od razu w odwodzie 2 zapasowe sztuki korpusów 5D :mrgreen:
Nie w tym rzecz aby ludzi straszyć, a w tym żeby rzetelnie zajęcie traktować, szanować klienta, szanować siebie i swoją pracę.

prz3mo
26-01-2009, 23:40
W d... się niektórym przewraca. Napiszę jedno - "zapomniał wół jak cielęciem był".
Jak czytam te teksty o szarej strefie, psuciu rynku etc.. to mam odruch wymiotny. Znam historię kilku, którzy obecnie wykreowali się na "mistrzów", a którzy do niedawna sami "jechali" na pirackim sofcie do obróbki, nie płacili podatków itd..itd....
Zresztą... o jakich podatkach my tu mówimy? Wiem choćby jak w moim regionie działają "legalne" studia fotograficzne. Klepią w sezonie co tydzień po kilka ślubów (wynajmując na czarno łepków, którzy im te imprezy "obskakują), żadnych faktur młodym nie dają, nie rozliczają się i nie dokumentują tego.... Ale oczywiście oni są "dobrzy", przecież mają porejestrowane "firmy"...

artko
26-01-2009, 23:56
W d... się niektórym przewraca. Napiszę jedno - "zapomniał wół jak cielęciem był".
Jak czytam te teksty o szarej strefie, psuciu rynku etc.. to mam odruch wymiotny. Znam historię kilku, którzy obecnie wykreowali się na "mistrzów", a którzy do niedawna sami "jechali" na pirackim sofcie do obróbki, nie płacili podatków itd..itd....
Zresztą... o jakich podatkach my tu mówimy? Wiem choćby jak w moim regionie działają "legalne" studia fotograficzne. Klepią w sezonie co tydzień po kilka ślubów (wynajmując na czarno łepków, którzy im te imprezy "obskakują), żadnych faktur młodym nie dają, nie rozliczają się i nie dokumentują tego.... Ale oczywiście oni są "dobrzy", przecież mają porejestrowane "firmy"...

Popieram to co napisałeś, chociaż sam nie robiłem nigdy ślubu . NA moim podwórku jest taki pan X który ma kilku "oblatywaczy" i w zasadzie lokalny rynek pozamiatał. Żenujące jest to, że 60 km od stolicy żeby mieć dobry ślubny reportaż trzeba szukać nie na swoim podwórku.

gtad
27-01-2009, 01:48
"Pracujący na czarno amator wykonuje sesję za 700-1200zł. Dla młodych taka cena oznacza, że sesja będzie wykonana jednym amatorskim aparatem, który zawsze może odmówić posłuszeństwa, a odbitki zostaną zrobione w najtańszym punkcie w supermarkecie" ..... Jarosław Grabek

Oooo pan Grabek, to "bardzo fajny" człowiek. "Uwielbiam" czytać jego teksty :evil:.
Ogólnie bardzo fajny temat. W 100% zgadzam się z robin'em.

Władca Pixeli
27-01-2009, 03:16
"Pracujący na czarno amator wykonuje sesję za 700-1200zł. Dla młodych taka cena oznacza, że sesja będzie wykonana jednym amatorskim aparatem, który zawsze może odmówić posłuszeństwa, a odbitki zostaną zrobione w najtańszym punkcie w supermarkecie" ..... Jarosław Grabek
Większość "zawodowców" jakich znam albo nie słyszało o RAW (tak są zajęci robieniem kasy, że nie ma czasu dowiedzieć do czego to służy), albo nie robią w RAW bo twierdzą, że szkoda na to czasu.
Czy tak ma wyglądać poważne traktowanie biznesu?

P.S.
Miałem ostatnio wgląd do DVD z 800 zdjęciami jednej z firm robiących śluby.
795 z 800 zdjęć nadaje się do kosza. Sporo sprzętu, najlepsze szkła i jakość do d...

prz3mo
27-01-2009, 10:32
Większość "zawodowców" jakich znam albo nie słyszało o RAW (tak są zajęci robieniem kasy, że nie ma czasu dowiedzieć do czego to służy), albo nie robią w RAW bo twierdzą, że szkoda na to czasu.
Czy tak ma wyglądać poważne traktowanie biznesu?

Coś w tym jest... znam "studio" działające na rynku od ok. 10 lat, zaczęli robić w raw jak im pokazałem jakie to daje możliwości.

totmes
27-01-2009, 10:50
oni nie mają czasu na raw - znam gościa który w okolicy robi większość ślubów (on i jego ludzie którym płaci 200pln za reportaż) i zdjęcia obrabia na maszynie do wywoływania zdjęc bo nie ma czasu ich nawet zgrać na kompa i wrzucić do photoshopa

gtad
27-01-2009, 11:27
jak można zauważyć, wypowiadałem się w cytowanym wątku na dfv i niestety (dla branży foto-ślubnej) jest tak jak piszecie wyżej. Oczywiście nie można uogólniać i wrzucać wszystkich do jednego wora, ale prawdy w tym jest sporo.

robin102
27-01-2009, 11:36
zaczęli robić w raw jak im pokazałem jakie to daje możliwości.
I to był błąd :) ;)

prz3mo
27-01-2009, 12:09
I to był błąd :) ;)

Szczerze? Wiem, że to był błąd. Drugim błędem było pokazanie im możliwości jasnych szkieł na ślubach... Niestety mimo, że walą chałę to i tak mają tylu klientów, że szok... Reklama oraz fakt, że mają "studio" działa na ludzi jak magnes.

Tomek Konopka
27-01-2009, 12:37
Niestety mimo, że walą chałę to i tak mają tylu klientów, że szok...

no i k..... czemu tak jest ? nie mogę tego zrozumieć,

life
27-01-2009, 12:39
no i k..... czemu tak jest ? nie mogę tego zrozumieć,

było już wyjaśniane kilka razy w tym topiku... nieświadomość klientów, monopol, etc.

pebees
27-01-2009, 12:49
Reklama oraz fakt, że mają "studio" działa na ludzi jak magnez.
Znaczy uzupełnia niedobór tego pierwiastka w organizmie niwelując skutki picia kawy? :D

prz3mo
27-01-2009, 12:50
no i k..... czemu tak jest ? nie mogę tego zrozumieć,

Dlatego, że mając wielkie reklamy w mieście, mając "studio" ludzie idą do nich z przeświadczeniem, że skoro tak o nich "głośno" to muszą być dobrzy. Reklama dźwignią handlu. Wśród innych fotografujących opinię mają tragiczną, nie przeszkadza im to jednak bardzo dobrze prosperować. Nie uwierzylibyście oglądając przykładowe fotki na ich stronie, że mają naprawdę multum klientów.

mariobor
27-01-2009, 13:17
prz3mo Nie uwierzę dopóki nie zobaczę zarzuć linkiem na PW lub w wątku ;) ewentualnie daj chociaż jakaś podpowiedz gdzie ich szukać :)

adrian
27-01-2009, 13:24
Znaczy uzupełnia niedobór tego pierwiastka w organizmie niwelując skutki picia kawy? :D

No a jak inaczej? Przecież jest wyraźnie napisane. Magnez to Magnez. Sam pijam regularnie ;)

robin102
27-01-2009, 13:52
Wątek nam trochę na manowce schodzi. Oszczędźmy sobie oceniania czyjejś tam pracy. Fotografia nie jedno ma imię :) Albo inaczej każdy towar ma swego klienta :) Albo każda potwora znajdzie swego a..... :)
Ludzie postrzegają zdjęcia przez pryzmat swoich dokonań fotograficznych czynionych często małpką otrzymaną w promocji do telewizora np. Panasonic.
Wszystko to można by przenieść na inne zawody, hydraulików, adwokatów, glazurników z uwagą, że u nich jakaś wyjątkowa solidarność panuje i nie zarzynają się wzajemnie cenami wcale się nie rozczulając nad poziomem swoje pracy i ich efektów czego nie pochwalam, ale tak jest. A jakiego szacunu do siebie wymagają Weź takiemu glazurnikowi skrzyw się na efekt jego pracy, albo odór poranny wniesiony do twego domu to Ci cenę podniesie albo do Anglli wyjedzie.
Szanujmy się i swoją pracę, od siebie zaczynając.

gtad
27-01-2009, 15:00
prz3mo Nie uwierzę dopóki nie zobaczę zarzuć linkiem na PW lub w wątku ;) ewentualnie daj chociaż jakaś podpowiedz gdzie ich szukać :)

wiem, że post w kierunku prz3mo, ale powiem Ci, że takie zakłady foto (ja mam generalnie jeden na myśli), które istnieją 15-20 lat, nie mają czasami nawet strony www. Może to i lepiej dla nich ... Nie podam oczywiście nazwy itd., bo chyba nie o to tutaj chodzi.

Spotkałem kiedyś podczas sesji ślubnej w jednym z muzeów takiego "weterana". Tzn. wpadł jak po ogień i chciał mi się wepchnąć przed nos, bo on nie przewidział, że może akurat tego dnia padać deszcz. Pierwsze zdanie z jego ust: a jak ty się nazywasz? co ty tutaj w ogóle robisz? ile się tym zajmujesz? i czy jestem pewny co ja robię? Ani dzień dobry, ani pocałuj się w ...
Rozmawiałem później w zaprzyjaźnionym laboratorium o tym "gostku" i znany jest z chamstwa jak niejeden "weteran" w tej branży.

Ale generalnie:

Szanujmy się i swoją pracę, od siebie zaczynając.
I tego się faktycznie trzymajmy. Nie bądźmy, jak ci "weterani".

mariobor
27-01-2009, 15:18
ten uśmieszek " ;) " był tutaj wymowny z mojej strony.Nie liczyłem wcale na linka. Sam tego doświadczyłem będąc na targach ślubnych jako potencjalny klient. Oglądając albumy takich 2 weteranów zagaiłem z pytaniem a raczej podpuchą " czemu państwo młodzi są tacy jaśni a tło ciemne" jak zaczęli mi opowiadać o eksponowaniu pierwszego planu, tematu zdjęcia itp to myślałem że nie wytrzymam :) A prawda taka , było lampa na wprost i za ojczyznę :) Także jestem świadom że są takie zakłady, najbliższy mam 800m od mojego domu 30 lat tradycji tylko zdjęcia jakoś podobne do tych które tam oglądałem na wystawie w latach 80/90 :)

adrian
27-01-2009, 16:15
Jak ludzie takie foty robią (chodzi o weteranów) to nic, tylko się cieszyć :mrgreen:

gtad
27-01-2009, 16:22
Jak ludzie takie foty robią (chodzi o weteranów) to nic, tylko się cieszyć :mrgreen:
cieszyć? z czego?

Floyd Rose
27-01-2009, 16:44
„Za dobre zlecenie, czyli dwa dni zdjęciowe, najlepsi fotografowie ślubni w kraju potrafią wziąć 10 000 zł .Są jednak to prawdziwe rarytasy, które trafiają się niezbyt często.
Jeszcze lepiej jest za granicą .Przyzwoite honorarium europejskie to nawet 5000 euro czy 5000 dolarów za Oceanem. Średnia stawka za wynajęcie uznanego fotografa w polskim dużym mieście to ok. 1500-2000 zł, przy kosztach sięgających 300-600 zł. Oczywiście są
na rynku ludzie , którzy braki warsztatowe rekompensują niską ceną i pracują za 500 zł lub nawet mniej.” ...........Jarosław Grabek od 3 lat fotografuje śluby ( Chip Foto-Video 2/ 2006)

Wygląda na to że Grabek zaczął swoją przygodę foto-ślubną w 2003 roku, musiał zacząć od canona 20D (prawdopodobnie).
Ale mnie zastanawia inna rzecz, czy większość fotografów ślubnych tych lepszych i najlepszych zaczęła swą przygodę ślubną od cyfry ?. Np Kalina, Grabek , Adam Trzcionka itp.
Czy nie było dobrych fotografów ślubnych u nas w Polsce w latach 90, robiących zdjęcia na analogu (oczywiście nie chodzi mi o tych pseudo) .
Czy mielibyśmy dzisiaj dobrą fotografie ślubną i fotografów ślubnych których wymieniłem gdyby był nadal zapis na analogu ?
Anglicy czy Amerykanie (ci z USA) mieli już w czasach analogowych świetnych fotografów
ślubnych.

Floyd Rose
27-01-2009, 20:45
"Ile zarabia fotograf w Stanach?
Stosunkowo niedużo w porównaniu do innych dyscyplin Mówi się że nie wielu z nich zarabia powyżej $100.000 na rok. Stan Kalifornia oferuje fotografom od $2,379 do $2,853 na miesiąc, a w innych stanach można zarabiać od $1600 do ponad $2200 na miesiąc. Średnia płaca w roku 2004 w stanach wynosiła $26,080 na rok, gdzie 50% z tego to zarobki pomiędzy $18,380 do $37,370 i 10% to osoby przekraczające $54,180. Najczęściej zatrudniani fotografowie są do gazet gdzie średnia płaca to $32,800.

Zazwyczaj fotografowie zatrudnieni przez firmy, gazety,czy magazyny zarabiają więcej od fotografów "na własną rękę" lub też mających własne biznesy. Dlaczego tak jest? otóż fotografia jest dość kosztowną dyscypliną; a pracodawcy zazwyczaj pokrywają koszty sprzętu, naprawy i konserwacji. W 2004 roku w stanach było 129,000 zatrudnionych fotografów, z czego więcej niż polowa to fotografowie samo zatrudnieni. Jest to dość poszukiwany zawód a ofert pracy nie ma zawiele. Profesjonaliści mówią ze do 2014 roku najwięcej będzie stanowisk pracy dla fotografii portretowej. Jednakże spadające ceny sprzętu fotograficznego a także otwierają drogę nowym zainteresowanym."





"Kto może zostać fotografem ślubnym

Trzy pytania do... Anny Kaliny-Ciesielskiej, członka międzynarodowego Stowarzyszenia Fotoreporterów Ślubnych - Jakie trzeba mieć umiejętności i kwalifikacje, żeby zostać fotografem ślubnym

- Duża część fotografów ślubnych - między innymi i ja - zajmuje się fotografią od całkiem niedawna. Nie kończyłam szkół fotograficznych, kursów etc. Więc wydawałoby się, że to bardzo łatwa sprawa - wystarczy wziąć aparat i zacząć robić zdjęcia. Ale fotografia ślubna daje lekcję pokory. Na przestrzeni kilku lat w branży widziałam wielu fotografów zajmujących się zawodowo innymi polami fotografii, próbujących robić zdjęcia ślubne, bo skusiła ich wizja łatwych pieniędzy. No i okazywało się, że te pieniądze niekoniecznie są takie łatwe, bo śluby rządzą się swoimi prawami. Nie ma miejsca, czasu ani możliwości na powtórki. Wszystko wydarza się tylko raz i po prostu muszą wyjść dobre zdjęcia. I to w każdych okolicznościach - ciemny kościół, źle oświetlona sala weselna, para młoda, która boi się obiektywu i wcale się nie uśmiecha - z tym wszystkim i tysiącem innych nieprzewidzianych okoliczności fotograf ślubny musi umieć sobie poradzić.

A później trzeba poświęcić długie godziny, a często dni i tygodnie na obróbce zdjęć w programie graficznym. Najlepszym sposobem, by się tego wszystkiego nauczyć, jest po prostu zbieranie doświadczeń. Przy robieniu zdjęć najpierw znajomym, potem można asystować innemu fotografowi. Jeszcze inna opcja to udział w warsztatach i szkoleniach prowadzonych przez doświadczonych fotografów ślubnych.

• Jak duża jest konkurencja w tej branży i jakie są trendy?

- Chociaż na przestrzeni ostatnich dwóch lat liczba fotografów ślubnych potężnie się powiększyła, to popyt na dobrą fotografię ślubną wzrasta jeszcze szybciej. Ludzie stają się coraz bardziej świadomi, jak mogą wyglądać dobre zdjęcia ślubne, bo widzieli je na przykład u znajomego, a co za tym idzie, są również świadomi, że taka usługa musi kosztować. Specyfika tego rynku polega na tym, że im więcej dobrych fotografów, tym więcej klientów jest świadomych i tym bardziej rozbudza się popyt na dobre zdjęcia. Można wyróżnić dwa kierunki, w których fotografia ślubna się rozwija. Z jednej strony czysty reportaż, łapanie emocji, wieloplanowych sytuacji. Ale w dniu ślubu ludzie, a zwłaszcza panna młoda, chcą wyglądać pięknie. I fotograf ślubny musi ich takimi zobaczyć i uchwycić. Bo fotografia to sztuka patrzenia.

• Z jakimi problemami styka się pani, wykonując tę pracę?

- Najczęstszym chyba problemem, zwłaszcza w początkach mojej działalności, było niedopasowanie potrzeb i oczekiwań klienta do tego, co mogę zaoferować. Dlatego bardzo ważna, wręcz kluczowa, jest dobra komunikacja na tej linii przed podpisaniem umowy, dokładne wyjaśnienie, na jakich polach mogę być elastyczna, a na jakich nie." Autor: Jacek Krzemiński

robin102
27-01-2009, 21:45
Mówi się że nie wielu z nich zarabia powyżej $100.000 na rok. i

O dzięki Ci, że to napisałeś. Teraz cała konkurencja wyjedzie do USA :mrgreen:

----------------------------------------------------------
Bardziej serio widziałem materiał pary polskiej która w USA brała ślub cywilny w konsulacie czy gdzieś tam :), potem przyjecie rodzinne na 40 osób, sesja w studio. Wszystkiego razem 80 sztuk kadrów 15x21 w ładnym albumie bez żadnego materiału na płycie CD czy DVD. OSIEMDZIESIĄT na prawdę miernych kadrów jakie zrobił by chyba każdy fotograf ślubny z forum. Usługa kosztowała 1500$ bo fotograf był prawdziwy Amerykaniec :mrgreen:

Floyd Rose
28-01-2009, 02:08
„Dobry fotograf potrafi zarabiać na każdej sesji nawet po 2 tys. Zł

Fotograf, który podejmuje się obsługi imprez okolicznościowych, jest wynajmowany nie tylko na śluby i chrzty, ale nawet do sesji ciążowych. W modzie zaczyna być fotografia rodzinna, czyli upamiętnianie zwykłych chwil z życia rodziny.

Robienie zdjęć jest popularnym hobby, a wielu fotografików amatorów marzy o tym, żeby tę pasję zamienić w zawód. Jedna z najprostszych dróg do tego celu to zostać fotografem tzw. okolicznościowym. Konkurencja w tej specjalności jest wprawdzie olbrzymia - w internecie ogłaszają się dziesiątki parających się tym osób, ale wiele z nich prezentuje mierny poziom. Z drugiej zaś strony rośnie popyt na takie usługi. Do tego stopnia, że korzystający z nich klienci decydują się już na wynajęcie zawodowego fotografa nie tylko na ślub, chrzest czy komunię, ale nawet na sesje fotograficzne utrwalające codzienne chwile z życia ich dzieci. Jednocześnie, jak zauważa Anna Ciesielska z elitarnego The Wedding Photojournalist Association (Stowarzyszenie Fotoreporterów Ślubnych - międzynarodowa organizacja z siedzibą w Stanach Zjednoczonych , skupiająca najlepszych specjalistów w tej dziedzinie), świadomość klientów rośnie nieomal z miesiąca na miesiąc. W praktyce oznacza to, że coraz więcej ludzi docenia fotografię okolicznościową na wysokim, artystycznym poziomie i jest gotowych zapłacić za nią duże pieniądze. Sama Ciesielska jest tego najlepszym dowodem: za jeden ślub z weselem bierze nawet 4 tys. zł (z tego na czysto zostaje jej ok. 3 tys. zł) i nie narzeka na brak zleceń.

To stawka dla najlepszych w tej branży, którzy nie mają wolnych terminów nawet na rok do przodu. Średnia wynosi 2 tys. zł.

By zostać fotografem okolicznościowym, nie trzeba mieć ani specjalnych uprawnień, ukończonych kierunkowych szkół czy kursów (nie mają ich nawet niektóre osoby z grona kilkunastu Polaków, należących do The Wedding Photojournalist Association), ani zakładu fotograficznego. Oczywiście, to pomaga w budowaniu własnej marki, ale nie jest konieczne. Wystarczy mieć talent, zarejestrować na siebie działalność gospodarczą, opłacać ZUS i dostać zaświadczenie z miejscowej kurii o odbyciu - krótkiego i darmowego - kursu liturgicznego (bez niego niektórzy księża nie pozwalają robić zdjęć podczas mszy ślubnej czy chrztu).
Siedziba firmy może mieścić się w prywatnym mieszkaniu. Minimalne koszty jej założenia to około 14 tys. zł które można zdobyć, występując o dotację z urzędu pracy na podjęcie działalności gospodarczej (dla bezrobotnych).
Zanim jednak zaczniemy brać pierwsze zlecenia, warto najpierw zrobić trening, najlepiej fotografować przypadkowe msze ślubne, na własną rękę i za darmo. Tak radzi Dariusz Grabowski, współwłaściciel firmy 56Studio z podwarszawskiego Piaseczna, specjalizującej się w fotografii okolicznościowej.
- Robienie zdjęć na ślubie wbrew pozorom nie jest łatwe. A wiąże się z dużą odpowiedzialnością, bo jeśli fotografie nam nie wyjdą, to nie tylko nie zarobimy, ale sprawimy przykrość naszym klientom. Bo to przecież upamiętnienie jednego z najważniejszych i najpiękniejszych dni w ich życiu - mówi Dariusz Grabowski.
Sam także miał wcześniej doświadczenie w dokumentowaniu różnych uroczystości. Najpierw robił grupowe oraz portretowe zdjęcia w szkołach i przedszkolach, potem - na szkolnych imprezach. Aż w końcu zdecydował się na fotografię ślubną, na której - oprócz zdjęć reklamowych i modowych - najlepiej się w tej branży zarabia. I w przeciwieństwie do hermetycznego świata reklamy i mody stosunkowo łatwo się w niej przebić. Bo zlecenia można pozyskiwać na własną rękę, nie inwestując dużych pieniędzy w reklamę i marketing.
Jak pozyskiwać zlecenia
Początkujący fotograf musi przede wszystkim nauczyć się zdobywać zlecenia.
Dariusz Grabowski na początku nie miał pieniędzy, żeby w jakikolwiek sposób się zareklamować. Chodził więc pod warszawski pałac w Wilanowie, gdzie wiele młodych par robi sobie fotograficzne sesje plenerowe. Tam oferował swoje usługi. W ten sposób przez trzy miesiące zdobył dwa zlecenia. Potem było coraz lepiej. Rozszerzył swoją działalność o wideofilmowanie i obsługę komunii, dzięki czemu wiedziało o nim coraz więcej osób. Kolejni klienci polecali go innym. Potem założył spółkę ze znajomym zajmującym się obsługą wesel (oferował kapelę, wodzireja, limuzynę na przejazd pary młodych do kościoła, kwiaty, dekoracje i zaproszenia).
- Mając takiego wspólnika, łatwiej mi pozyskiwać zlecenia, bo wzajemnie podsuwamy sobie klientów. Jeśli ktoś do niego się zgłasza, on napomyka, że może zapewnić też fotografa i kamerzystę. Jeśli do mnie, to ja polecam jego usługi - mówi Dariusz Grabowski.
Jeśli nawet ktoś nie ma stałego wspólnika od innych usług ślubno-weselnych, to z takimi osobami współpracuje na zasadzie wzajemnego polecania się swoim klientom. To jedna z najlepszych metod pozyskiwania zleceń. Kolejną jest reklama w internecie, gdzie dziś najczęściej przyszłe młode pary z miast szukają fotografa. Absolutne minimum to własna strona internetowa (jej wykonanie kosztuje przynajmniej 1000 zł, a wynajęcie serwera ok. 300 zł rocznie). Początkujący fotograf ślubny powinien oprócz tego wykupić ogłoszenia w internetowych serwisach ślubnych i tzw. ad words w popularnych wyszukiwarkach typu Google (chodzi o linki sponsorowane; to wydatek rzędu co najmniej 500 zł miesięcznie).
- Dobrze jest też bywać na targach ślubnych, na które przychodzi wiele przyszłych młodych par. Ja uczestniczę w nich dwa razy do roku i zdobywam w ten sposób co czwarte zlecenie - mówi Dariusz Grabowski.
To na tyle dużo, że warto zapłacić za udział w targach (od tysiąca złotych w górę). Po pewnym zaś czasie, gdy uda się nam zdobyć renomę, do pozyskiwania kolejnych zleceń wystarcza dobrze pozycjonowana strona internetowa (chodzi o umieszczenie na stronie internetowej takich słów, żeby znajdywały ją wyszukiwarki).
Jak oszacować dochody
Fotografowie okolicznościowi nie chcą ujawniać, ile zarabiają, ale można to policzyć. Sezon na śluby trwa ok. 20 tygodni w roku (od kwietnia-maja do września - poza tym okresem liczba zleceń spada). Firma Dariusza Grabowskiego dostaje 1-2 zlecenia tygodniowo. Stawka za jeden ślub waha się od 800 zł do 3,5 tys. zł (tak duży rozstrzał bierze się z różnorodności oferty: od najprostszej obsługi ślubu aż po ekstradodatki w rodzaju sesji w studiu, w plenerze, elegancki album na zdjęcia czy uszlachetnienie fotografii w taki sposób, żeby były bardziej trwałe). Fotografia ślubna daje mu od 60 do 70 proc. wszystkich przychodów z robienia zdjęć. Oprócz tego zarabia na komuniach, chrztach czy imprezach firmowych, choć w tym przypadku stawki są już dużo niższe.
Główny koszt to robienie odbitek (w przypadku ślubu z weselem kosztują one ok. 300 zł), zakup płytek CD, dojazd na ślub. Plus koszty prowadzenia działalności gospodarczej, oczywiście (ZUS). Bardzo ważny jest wybór tzw. fotolabu, który wywołuje odbitki.
Wydatki rosną, jeśli ktoś zdecyduje się na wynajęcie (100 zł za godzinę) albo urządzenie własnego studia fotograficznego (w podwarszawskim Piasecznie cena dzierżawy lokalu na taki cel to od 3,5 do 12 tys. zł miesięcznie). Jednak niewiele par młodych chce zdjęć studyjnych.
- Zazwyczaj uważają, że to nudne i sztampowe, choć wcale tak nie musi być - mówi Grabowski.
I on, i wielu innych fotografów ślubnych ostrzega, żeby nie spodziewać się po tej profesji kokosów. Za zlecenia wprawdzie dostaje się sporo, ale cały czas trzeba inwestować w drogi sprzęt (bo się zużywa albo starzeje technologicznie). Jeden aparat wysokiej klasy kosztuje minimum 3 tys. zł, a trzeba mieć do niego co najmniej dwa obiektywy po 1,3-3 tys. zł za sztukę." Autor: Jacek Krzemiński

stock
28-01-2009, 08:20
Jeden aparat wysokiej klasy kosztuje minimum 3 tys. zł, a trzeba mieć do niego co najmniej dwa obiektywy po 1,3-3 tys. zł za sztukę." Autor: Jacek Krzemiński

i to mnie najbardziej rozbawiło :D

adrian
28-01-2009, 08:23
cieszyć? z czego?

Z tego, że robią słabe foty i można z nimi walczyć jakościowo - robiąc lepsze foty. Świadomość klientów wzrasta i sami będą wybierać lepsze foty.

Agraf
28-01-2009, 12:13
To o czym piszecie nie dotyczy tylko fotografii, mogę na to chłodniej spojrzeć ponieważ jestem fotografem amatorem, a pieniążki biorę za montaż filmów w tym ślubnych, także znam biznes dość pokrewny. Stawki o których piszecie na Lubelszczyźnie są dość kosmiczne, ale trendy w branży filmowej i nie tylko (zespoły weselne też narzekają, np. na DJ-ów) te same. Kilka lat temu pracowałem z kumplem w pewnym dużym zakładzie fotograficznym, odeszliśmy i każdy z nas zarejestrował biznes teraz współpracujemy ze sobą. Na pewno stawki które pobieramy są dla was "nieprofesjonalne" natomiast u nas jest to górna półka, ot specyfika rynku, ale kilka lat temu mocno przejmowaliśmy się ludźmi pracującymi za psie pieniądze. Robiącymi dużo i tanio. Znam kamerzystów filmujących za (uwaga) 350 zł, chłopaki bez montażu zgrywają to na DVD i twierdzą, że tania kamerka którą zmienią dopiero za kilka lat i 350 dniówki to nie tak mało, jak na co dzień jest się np. lakiernikiem samochodowym( z całym szacunkiem dla lakierników). Firma mojego znajomego robi długie filmy i daje dużo kopii(no i oczywiście taniej), to samo odnośnie zdjęć (min. 1500 - reportaż ślubny lub studniówkowy). Pamiętam jak kolega który dla nas fotografował obiecywał po 500 zdjęć na klasę, a konkurencja po 1500. Złapaliśmy w tej szkole tylko jedno zlecenie, a firma konkurencyjna 5. Oddaliśmy bezstresowo film i zdjęcia (nie były to nasze jedyne zamówienia musieliśmy pojeździć po okolicznych miasteczkach, ale poradziliśmy sobie) a młodzież wysyłała nam podziękowania smsami, natomiast konkurencyjna firma miała falę awantur, ze straszeniem sądem włącznie. Chłopaki oddali tyle fotek co obiecali, i z uśmiechem na ustach odpowiadali na zarzuty, cytuje: "za ciemne zdjęcie, nie umie pan sobie monitora rozjaśnić", "za jasne, nie umie pan przyciemnić","jest pan odwrócony plecami na zdjęciu - normalne przecież pan tańczy". Dzisiaj chłopaki mają 20 % zamówień, w porównaniu z latami poprzednimi. Wydaje mi się, że klienci mają coraz większe wymagania i firmy niesolidne będą miały coraz mniej pracy. Internet pozwala porównać prace domorosłych foto - kamerzystów z najlepszymi. Wydaje mi się, że bum weselny spowodował tak duże zainteresowanie tematem.

gtad
28-01-2009, 19:40
Z tego, że robią słabe foty i można z nimi walczyć jakościowo - robiąc lepsze foty. Świadomość klientów wzrasta i sami będą wybierać lepsze foty.
Mentalność ludzi (szczególnie w mniejszych miasteczkach) dalej nakazuje iść do Pana X, fotografa z 20-letnim doświadczeniem.
Oczywiście masz rację, tylko niestety ja sądzę, że wbrew ogólnym opiniom, proces ten (wzrastająca świadomość klientów) jest długotrwały i tutaj kompletnie nie chcę mieć racji.

totmes
28-01-2009, 19:59
ja obserwuję rynek foto ślubny od 3 lat i powiem że to idzie w dobrym kierunku - już pan od studia, który czesał wszystko co było do zrobienia teraz ma jakieś 20% rynku

wilus
28-01-2009, 20:27
. Znam kamerzystów filmujących za (uwaga) 350 zł,.

co to za heretycy !?:???:

gtad
28-01-2009, 20:40
ja obserwuję rynek foto ślubny od 3 lat i powiem że to idzie w dobrym kierunku - już pan od studia, który czesał wszystko co było do zrobienia teraz ma jakieś 20% rynku

Oczywiście. Ja obserwuję ten rynek nieco ponad 3 lata i kierunek jest dobry, choć to jeszcze nie jest to.
Do tego wszystkiego co piszemy jest jeszcze jedna kwestia (już ktoś o tym wspomniał), a mianowicie inaczej wygląda ten rynek w Pile i okolicach, gdzie mieszkam, a inaczej na pewno w Poznaniu, Warszawie itp.

Floyd Rose
28-01-2009, 20:42
ciekawa wypowiedź forumowicza cyberfoto:

" Jak to się ma do rzeczywistosci to inna kwestia, bo jest właśnie jedno takie niepisane prawo ekonomii: "zawsze znajdzie się Chińczyk co zrobi to taniej". No i pisane - "rynek ma zawsze rację". Co się właśnie przekłada na treść niektórych postów, gdzie Koledzy w niewybrednych słowach dają temu wyraz. I mają PEŁNĄ SŁUSZNOŚĆ co do rynku, ale interpetują intencję autora zbyt proletariacko {moim zdaniem}.

Z rynkiem się nie zawalczy i nie zatrzyma, ani apelami, ani postulatami, ani odwoływaniem się do rozsądku. Ile macie zakałdów naprawy parasoli w okolicy ?

Nie chcę straszyć :) ale lada moment standardem dostępnym dla "Kowalskiego" będą kamery DVD HD {i inne} z opcją robienia zdjęć przy okazji filmowania. Oczywiście - większość kamer DVD ma już dawno taką opcję, ale fotki są wątpliwej jakości., zaś HD to wciąż jeszcze bardzo mały format w porównaniu do fotografii cyfrowej (teraz chyba coś ok. 3MP, ale się nie przysięgnę). Jednak kamera HD kosztuje już mniej wiecej tyle co dobry obiektyw... ok. 3tys zł. {cena na potrzeby porównania nakładów i bez dyskusji kto i co uważa za dobry obiektyw}.

Stety{niestety} postęp technologiczny w tej akurat dziedzinie jest astronomiczny i znakomitej jakości fotki z kamery będą rzeczywistością. Oczywiście wywiążą się setki dyskusji i porównań, że z "zooma" kamery DVD nie będzie nigdy tej jakości itd., itp, ale... mamy dziś całkiem fajne zoomy, które widuje się na ślubach, zaś sama matryca HD... to za moment będzie jedno i to samo.

I wtedy dopiero będzie ciężko zarobić cokolwiek ze swoim aparatem, bo pan kamerzysta będzie miał w pakiecie 1/.../ tys. zdjęć do wyboru. Nierealne ? Post wyżej - Kolega ..... - wyjątkowo dobra ilustracja - laby i obróbka na papierze. Przyszły NASZE cyfry i zarżnęły jakiś fragment rynku foto. Na placu boju zostało ...% weteranów z analogami i całe "fabryki chemiczne" do ich obsługi - najczęściej w leasingu i kredycie. Sytuację ratują połowicznie ...fotografowie ślubni :) bo jako nieliczni coś na papier zamawiają w większej ilości. Ogólnie jednak maszyneria sobie stoi i produkuje piękne straty.


W sumie - nawet na tym forum czytałem, że są pierwsze KONSTRUKTYWNE kroki do połaczenia terminu "fotograf ślubny" i "profesjonalny" z LICENCJĄ ZAWODOWĄ. Jest to jakieś rozwiązanie i krok do okreslenia przynajmniej kwestii "zawodowstwa". Żeby to jakoś dało się powiązac jeszcze z wymogiem robienia przynajmniej POPRAWNYCH zdjęć :) a nie tylko błogosławieństwem pazernego kleru ... to byłby to już jakiś wymierny instrument :)

Koledzy - jak w dowcipie - alternatywą sa kaczki !

Przestawicie się na studio i rynek reklamowy jak Wam śluby słabo się będą bilansować. Przecież ze stock'ów niektórzy wyciągaja naprawdę ZACNY PIENIĄDZ ! Pomimo relatywnie koszmarniejszych stawek "in minus". Jednak w dłuższym czasie...

Farmy stock'owe to tak naprawdę jest wciąż rynek wschodzący i stosunkowo młody. Wujek Heniek, sasiad z parteru i gimnazjalista z aparatem, zawsze Was wykończą cenowo na ślubach - a do stock'ów - żeby się i rzadkim g... ob{smarowali} nie podejdą :) Nie ma takiej fizycznej możliwości :)"

gtad
28-01-2009, 20:49
Sytuację ratują połowicznie ...fotografowie ślubni :) bo jako nieliczni coś na papier zamawiają w większej ilości. Ogólnie jednak maszyneria sobie stoi i produkuje piękne straty.
No to chyba nie wszędzie tak jest, bo z tego co widzę i słyszę zaczyna wracać moda na zdjęcia "papierowe", a nie tylko "cyfrowe/komputerowe/monitorowe".

Agraf
28-01-2009, 21:29
co to za heretycy !?:???:

W okolicach Ryk, natomiast w naszych stronach znam takich co za 400 - 600 oddają fotki prosto z puchy, bez obróbki, cały reportaż, klient ma zdjęcia bardzo szybko (dużo), ciocia się uśmiecha, babcia się uśmiecha, wujek pijany tańczy to jest spoko, a fotograf jest zachwycony bo się nie narobił. Słyszałem taki tekst od klientki, proszę pana jak mężowi w trakcie pleneru siadła mucha na nos to jej nawet nie wyretuszowali i mam to w albumie(sic!). Kumpel się zapytał gdzie jest tło, bo drugi plan to taka ciemna czerwono - czarna plama, to usłyszał, że liczy się tylko pierwszy plan. Stawiając pierwsze kroki, zapytałem się fotografa z wieloletnim doświadczeniem(co najmniej kilkunastoletnim), z pewnego dość dużego studia jakie szkiełka by mi polecił, i powiedziałem ze mam na oku jakieś ze światełkiem 2.8, (nie wspomniałem nawet o jasnych stałkach) to powiedział mi, a po co mi takie szkła, do domowego użytku bez sensu, "a na weselach przecież nie schodzi się poniżej 5.6". Na szczęście widzę, że powoli się wykruszają.

Floyd Rose
28-01-2009, 22:13
(CyberFoto):

"Wiem, że może nie powinienem zabierac głosu przed "starszymi" na tym forum i dyskutować o rzeczy, która defacto mnie nie dotyczy, ale dzieki temu może własnie będzie to komentarz pozbawiony emocji, których tu nie brakuje... Jednak lubię retorykę siły argumentów niż argumentów siły (wrzasku jeden na drugiego i osobistych wycieczek po rodzinie).

Panowie - pozwólcie że zaczępię jeszcze jeden problem o którym każdy mówi, ale nikt go nie nazwał. Aparaty mamy również dla swojej własnej przyjemności. Przynajmniej niektórzy. Pozwolę sobie na wyrost napisać 'mamy' w liczbie mnogiej, bo być może są tu zawodowcy, którzy po zrobieniu ślubu nie biorą aparatu do ręki do następnego takiego zlecenia. Plombują go z dokumentacją stanu licznika i zamykają w sejfie w razie kontroli Urzędu Skarbowego na dowód, że wpisane w koszt działalności jednoosobowej firmy narzędzie pracy służy tylko i wyłacznie do wykonywania zawodu - a nie takze dla swojej własnej przyjemnosci robienia fotek. Czsta praca, czysta amortyzacja narzędzia i czyste rozliczenia kosztów firmy. Podobnie z programami do obróbki, edycji itd. ZERO PS'a do "zdjęć znad rzeczki" i "dupy Maryni". W końcu zawodowstwo i uczciwość podatkowa (tak tu akcentowana) do czegoś zoobowiązuje !

Ja np. w życiu żadnego ślubu nie robiłem i jest duże prawdopodobieństwo, że nie zrobię. Jestem absolutnym amatorem. Robię zdjęcia od jakichś 20 lat bo lubię - nie zarabiam na nich, bo CAŁE SZCZĘŚCIE nie muszę, ale w podstawówce zarabiałem - i to nieźle :) Robić zdjecia uczył mnie mój wujek - własnie zawodowy fotograf, który 20 lat temu robił śluby, wesela i tego typu imprezy. Pisze o nim, bo własnie on jakiś czas temu (ok 5) rzucił w piz... ten zawód. Z takich własnie powodów. Owszem robi coś od czasu do czasu, ale żyje już z produkcji ciast (żeby było śmieszniej - spora część produkcji trafia na wesela).

Fotografia stała się teraz cholernie trudnym zawodem - BO JEST TAKA ŁATWA I DOSTEPNA. Cholernie. Ta dyskusja dowodzi właśnie jak bardzo ! A moja obserwacja rynku i tendencji każe nieśmiało prognozować, że łatwiej nie będzie...

Można się obruszać, że wcale nie łatwa itd. Owszem, ale... 1000 zdjęć na kartę, kabelek do kompa, mała kawa i już mamy efekt swojej pracy w formie surowej gotowy do edycji, a jak ktoś sprytny to i bez edycji "pójdzie w ludzi". Nawet samo "robienie zdjęć" jest znacznie łatwiejsze, bez jaj - kiedyś takie czasy i przesłony z obiektywem 300mm ?! Na czym, zero mozliwosci nawet na filmie ISO800/30din z którym w zasadzie nie wiadomo było co robić poza lasem. Teraz jest miarę użyteczne ISO 1600, ekstremalne, ale jednak pozwalające utrwalić momenty kiedyś zupełnie niemożliwe - ISO 3200. Teraz jest dyskusja czy szum jest monochromatyczny czy plackowaty dla tej czułości. Wcześniej nie byłoby po prostu nic - niemalże idealna czerń :)

Niektórzy doskonale pamietają ile czasu siedziało się w ciemni, ile nerwów zjadała zagadka czy negatyw się dobrze wywoła w koreksie, czy jedyny dostępny w fotooptyku ruski utrwalacz jest przeterminowany normalnie, czy grubo ponad normę i wyjdzie piekna sepia, czy temperatura nie za za mała itd. itp. Każda odbitka - powiększalnik, maskownica, trzy kuwety... do białego rana. Rano dwustronna suszarka na sprężynkach i cały pokój w dosychających papierach.

Teraz to niektórym się wyda śmieszne i będą padać pod stół przed monitorem, ale na klatkach sie oszczędzało - każdy kadr był w miare przemyślany. Automatyka ? Hmm.... nieliczni szczęśliwcy którzy mieli rodzinę na Zachodzie, ze swoimi Kodakami, Pentaxami i Practicami z silniczkiem byli BOGAMI :) Reszta szczęśliwców jechała Zenitami - full manual jak by to okreslić - dzięki temu dziś jak dostaje w rękę cyfrowe lustro to nie rozpisuje się po wszystkich forach, że aparat jest chu{k}owy, bo zdjecie z remizy przy 60W żarówce jest poruszone, a księżyc z balkonu ma max. zoomie optyczno-cyfrowym z ręki to w ogóle... Syf nie aparat.

Pewnie Kolega ....... patrzy na taką fotografię i tak ją rozumie, bo się jej uczył, bo wymagała czasu, opanowania warsztatu i sporej wiedzy i go po prostu i po ludzku wkur...., że przychodzi teraz młodziak z aparatem niejednokrotnie kupionym przez rodzinę, więc go nic nie kosztował; "trzaśnie se do oporu" trzy karty fotek z automatu, pierdnie, obróci się na pięcie i zrzuci to na kompa (którego sam też może nie kupował) i następnego poranka skasuje 300 zł celem konsumpcji piwa bezalkoholowego. I ch... Wkur... się bo ten sam numer następnego dnia i kolejnego następnego powtarza już nie młodzian z kompaktem, a weteran z dwoma lustrami na ramieniu i torbą zacnego szkła...

Life is brutal and full of zasadzkas. Wkur... sie facet i dał temu wyraz. To tez nie jest powód, żeby mu robić osobiste wycieczki. Można się z tym zgadzać lub nie. Mi to trochę trąci donkiszoterią, ale naprawdę potrafię zrozumiec to wzburzenie."

gtad
28-01-2009, 23:36
Floyd Rose (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=20520), to Ty pisałeś ten post (i wcześniejsze) na CF, bo wklejasz tylko te posty, że aż nie chce się tego czytać (ale czytam).


Stety{niestety} postęp technologiczny w tej akurat dziedzinie jest astronomiczny i znakomitej jakości fotki z kamery będą rzeczywistością."

Bzdura - bedą/nie będą - a gdzie umiejętność skomponowania poprawnej fotografii? A gdzie dobranie odpowiedniej przysłony, czasu, iso, ogniskowej... Przecież to i wiele innych czynników wpływa na efekt końcowy.
Eehhh, może warto by już zamknąć ten wątek ...

Floyd Rose
29-01-2009, 00:17
Jakiś czas temu kolega "marszull" zapodał ciekawy link, Wywiad z Timem Hetheringtonem.

"Nie jakość, ale treść wyznacza dzisiaj wartość zdjęcia. Nieważne, jakim aparatem fotografuję, ważne, aby temat mojego ujęcia był niepowtarzalny, abym był jednym z niewielu świadków wydarzenia - mówi brytyjski reporter Tim Hetherington, zwycięzca ostatniego konkursu World Press Photo "

"Tak naprawdę to nie fotografia cyfrowa zmieniła rynek, ale sama forma zapisu, digitalizacja różnych sfer życia. To ona dokonała rewolucji w sektorze pracy, w liczbie zatrudnień, w wymogach efektywności. Jedna decyzja Ruperta Murdocha zmieniła całą brytyjską politykę prasy. Kiedy zwolnił połowę pracowników „The Times”, ludzie z innych redakcji zorientowali się, że dzięki cyfryzacji wszystko można robić szybciej, krócej i taniej. Cyfrowa forma zapisu najpierw wpłynęła na styl pisania, na dziennikarstwo, a dopiero potem na fotografię."

"Połączenie wszystkich wizualnych narzędzi - to będzie druga rewolucja. Już teraz w internecie gazety zamieszczają materiały filmowe. Za pięć lat fotografia będzie wycinkiem filmu. Redaktor działu fotograficznego w bardzo poważanej gazecie powiedział mi, że przygotowuje się do zmiany sprzętu: jego reporterzy będą używali kamer wideo z możliwością wycięcia pojedynczych klatek. Dziś działy fotografii i filmu mają odrębne budżety nawet w tej samej firmie. W przyszłości najważniejsza nie będzie forma, lecz temat. Wszystko połączy się w jeden dział audiowizualny.


Jeżeli w jednej ręce trzyma pan aparat, a w drugiej kamerę, to co pan wybiera, jeżeli dzieje się coś ważnego na froncie?

- Kamerę. Bo mogę z filmu wyciąć potem pojedynczą klatkę."

Cały wywiad:
http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=83323


(CyberFoto):

1) "Odpowiem może jako jedyny jasno deklarujący się przedstawiciel "ślubnego biznesu" jak to nazwał ...... Nie dorabiam na boku, nie mam innej pracy - jestem fotografem. Ot co. TO jest ciężki rynek ale zdecydowałem się na to juz dawno i to z premedytacją. Z pełną świadomością tego że w wielu gałęziach tego rynku jest wiele więcej zjawisk psucia rynku niż tylko w samej fot. ślubnej.
W pierwszym poście autora tematu zgodzę się z jego twierdzeniem, że należy cenić swoje umiejętności. Bezsprzecznie. Nie spodobało mi się ( i to bardzo ) sformułowanie dalszej części wypowiedzi ...... Przede wszystkim bijesz na alarm, że fotografów ślubnych te wszystkie Pary Młode chcą wykorzystać, zapłacić im jak najmniej w porównaniu do "budżetu" jaki jest przewidziany na ślub. Takim traktowaniem stawiasz klientów w pozycji "wróg" a siebie i innych fotografów w pozycji "oblężona twierdza"... Wydaje mi się że masz złe podejście do tego tematu.
Zgodzę się z ....... Przede wszystkim to fotografie są najważniejszym punktem ustalającym cenę. Jeśli ktoś jest dobry - to dobrze zarabia. I uwierz mi, że nie ma problemu ze znalezieniem klientów, bo świadomość ludzka daleko bardziej wykracza poza przekonanie że to co tanie jest dobre, bo jest tanie. Wiem dokładnie ze nie wszystkich stać na konkretne usługi ale z tego powodu nie muszę obniżać cen, bo wg moich kalkulacji nie mogę pracować za darmo ( a tak jak pisałem fotografia to moj zawód ).
Ludzie którzy chcą mieć dobre zdjęcia ze swojego ślubu, szukają dobrych fotografów, sprawdzonych i takich którzy są w stanie zapewnić im profesjonalną obsługę. Oni chcą po prostu mieć tą pewność że wszytko będzie ok i chcę mieć ładną pamiątkę.
Ja nie obawiam się o psucie rynku. Uważam, że każdy ma prawo robić za tyle na ile się ceni. Jeśli działa legalnie - nie widzę problemu - nie zaglądam ludziom do portfela i to że nie zarobią pracując za takie stawki nie jest moim problemem. Mamy wolny rynek i każdy dyktuje swoje ceny wg własnych ustaleń.
Jeszcze jedna, mała kwestia bo były odniesienia do ekonomii. Ja z ekonomią nie mam nic wspólnego, nie studiowałem tego, nie zgłębiałem jej tajników ale wiem jedno. Ten kto nie obserwuje rynku i stoi w miejscu nie ma szans na przetrwanie. Trzeba się dostosowywać i bacznie obserwować to co się dzieje wokół nas. I nie chodzi tu bynajmniej o politykę cenową ale np o nowe chłonne rynki w których jest jakaś nisza którą można wypełnić. Chodzi też o nieustanny rozwój, stawanie się coraz lepszym.

2) "Ciekawy wątek.

Zwolennikiem zmów kartelowych nie jestem ale trochę doedukować potencjalnych klientów zawsze warto, np. poprzez poświęcenie czasu i pokazanie młodym dlaczego warto dopłacić.

Za kilka miesięcy muszę poszukać kogoś na swój ślub - wydam na to więcej kasy niż na auto, kwiaty i inne duperele.

Wszystko ...... zależy od tego, co kto potrzebuje. Dwa miesiące temu znajomi płacili 2 klocki za reportaż ze ślubu, nie mam teraz czasu tego tu opisywać...byłem tam, widziałem to i powiem, że najbardziej rynek psują fachofcy, którzy za słoną kasę dają chu...e zdjęcia. Dzięki takim praktykom faktycznie nie ma różnicy między amatorem za 200-300 a firmą za 2000zł.
Jak nie widać różnicy to po co przepłacać...

Rzadko która para młoda widziała naprawdę ładne zdjęcia ze ślubu i dlatego właśnie starczają im byle jakie usługi."

3) "Prowadzi się biznes , nikt się z toba nie targuje , zarabia się duże pieniądze, ale idzie nowe i biznes juz nie jest taki.
I możesz się cenić , ze masz towar po tyle , klient wklepie w internet symbol i ma ciebie w d... pie razem z twoimi cenami i cenna usługą,
Chyba , ze jesteś jedyny. albo genialnie potrafisz naprawić to czego inni nie potrafią,
Ja od lat prowdzę serwis poligraficzny, Kopiarki, niegdyś interes złoty , teraz ledwo na chleb starcza, Bo wszędzie można kupic tani toner, a technologia analogowa, gdzie bez miotły serwisu kopia była czarna , zamieniła się na cyfrową,
W całej poligrafii zmienia sie technologia,
I takie wielkie firmy poligraficzne , mogą apelować, do woli, a rynek jest taki jaki jest."

__________________

till
30-01-2009, 00:06
Gdyby było tak, jak większość pesymistów tu pisała, nie miałbym szans wejść na rynek foto w kilku miejscowościach, opanowanych od lat przez miejscowych "fotoziutków" - bez urazy dla wszystkich Ziutków. Jakoś się udało - ten rok będzie drugim w branży, a pierwszym "na poważnie".

Nie patrzyłem nawet ile lokalni fotografowie biorą - dałem swoją cenę, włożyłem trochę kasy w pozycjonowanie strony i reklamę w lokalnej prasie, mam kilkunastu klientów na ten rok. Jeżeli dzwoni do mnie klient, pytam czy widział moje zdjęcia (na stronie lub u kogoś innego). Jeżeli nie widział - bo np. znalazł ogłoszenie w prasie - wtedy zachęcam go, aby wpierw obejrzał stronę a potem porozmawiamy o cenie. Jeżeli jest uparty, to mówię mu ile kosztują zdjęcia.

Są buty z Tesco i są z włoskiego salonu. Jeżeli chcemy produkować dla Tesco (dużo i tanio) - nie ma sprawy, ale może warto zrobić coś innego - zamiast konkurować z "fotoziutkami", można zaoferować świadomemu klientowi coś, czego u nich nie dostanie - wysoką jakość zdjęć. Świadomy klient będzie wiedział, co wybrać. Takiemu klientowi, któremu zalezy tylko na tym, żeby było tanio - dziekuję.

wilus
30-01-2009, 17:09
mam kilkunastu klientów na ten rok.
wcale sie nie dziwie żdjęcia masz fajne, jeśli dotrzesz do właściwej grupy odbiorców (kasowej grupy) spokojnie możesz podnieść cene do tzw. zaporowej. To taka wojna psychologiczna trzeba wyczuć na ile maksymalnie możesz się cenić. Nie ma co panikować że jakiś oszołom pracuje za 300 zł ... jego strata, dziś zabolało mnie serce bo dowiedziałem się że mój kolega kamerzysta robi za darmo zdjęcia plenerowe jeśli zamówi się u niego film,
wieść się rozniosła wśród fotografów i tego kolegi nikt już nie poleci jako filmowca na wesele

Floyd Rose
01-02-2009, 01:32
(CyberFoto):

1)...... myslec mozesz - ja jednak wiem, ze czasem mlodzi maja pojecie o sprzecie i jesli im mowie ze to pelna klatka i ze plastyka jest ladniejsza i mniej szumi na wysokich iso - to chyba to raczej atut niz minus no nie ? Tak samo zdarzaja sie klienci, ktorzy pojecia nie maja o technikach fotograficznych - ale zawsze kiedy widza duze, czarne "cos" co nie jest takie jak wuja rychu ma na strychu - to juz inaczej patrza. Ja tez za 400 zl bym nie wzial calego dnia slubu - ale sa tacy, ktorym to wystarczy - dlatego staram sie z takimi walczyc chocby na froncie sprzetowym. Gdyby FF nie bylo pelna klatka, jasne szkla czy chociaz lampa systemowa to ludzie by robili wesela w barach, jezdziliby na nie lanosami - ale chca miec przez ten jeden dzien wszystkich latajacych wokol nich, chca miec wszystko najlepsze a sprzet jakim sa fotografowani nie jest bez znaczenia.

2) Ja robiłam (i robię) zdjęcia apsc, biorę za to niemałą kasę i mam zamówienia na 2 lata do przodu. Przyjmuję jedynie część zleceń, bo niestety nie jestem w stanie się roztroić. Nie ma moim zdaniem ŻADNEGO znaczenia, jakim sprzętem pracujesz - doskonale o tym wiesz ...... www.kalina-studio.com (http://www.kalina-studio.com) też swego czasu pracowała 350d a na forum Canona był jeden taki ( http://grabek.pl/ ), co jej mówił, że trzeba być bezczelnym, żeby z takim sprzętem przychodzić na ślub. Otóż nie! Dobre, nawet bardzo dobre zdjęcia, zrobisz też 300d z kitem. To, że masz 5d to tylko ułatwienie dla Ciebie. Ale można mieć i 1d i zrobić beznadziejne zdjęcia...

U mnie w okolicy jest ostatnio akcja, że usuwamy dane z EXIF. Wiesz czemu? Bo jest taki facet, co spotykając się z młodymi, mówi im, że nie warto brać tych, co pracują na takim i takim sprzęcie, bo to jest sprzęt do kitu. Sam pracuje na 5d, ale zdjęcia ma bardzo przeciętne i straaaasznie przepala...

Kiedy do mnie przychodzą młodzi, nawet nie wspominam o sprzęcie, bo - jak już zostało setki tysięcy razy powiedziane - sprzęt jest jedynie narzędziem. Jeśli mają jakiekolwiek pojęcie na ten temat, wtedy czasami wywiązuje się rozmowa. Ale dla nich FF/APSC to bardzo często nazwy chorób w języku swahili i dialekcuie kiunguja. Uważam, że jeśli ktoś zaczyna od tego rozmowę z młodymi to próbuje własne braki warsztatowe nadrabiać i tuszować. A Ty akurat nie powinieneś mieć na tym punkcie kompleksów, stąd moje zdziwienie...

Pan Grabek pouczał Kaline jakim sprzętem najlepiej robić zdjęcia!!!!!!! :):):)

Psucie rynku:
http://24foto.pl/fotografia-slubna-a-psucie-rynku/

sdnk
01-02-2009, 14:16
Bardziej serio widziałem materiał pary polskiej która w USA brała ślub cywilny w konsulacie czy gdzieś tam :), potem przyjecie rodzinne na 40 osób, sesja w studio. Wszystkiego razem 80 sztuk kadrów 15x21 w ładnym albumie bez żadnego materiału na płycie CD czy DVD. OSIEMDZIESIĄT na prawdę miernych kadrów jakie zrobił by chyba każdy fotograf ślubny z forum. Usługa kosztowała 1500$ bo fotograf był prawdziwy Amerykaniec :mrgreen:


Widziałem takie materiały z Chicago, koszt ok 2000$ za sesje, a zdjęcia naprawdę bardzo kiepskie.

sokrates
01-02-2009, 14:36
(CyberFoto):

1....Gdyby FF nie bylo pelna klatka, jasne szkla czy chociaz lampa systemowa to ludzie by robili wesela w barach, jezdziliby na nie lanosami - ale chca miec przez ten jeden dzien wszystkich latajacych wokol nich, chca miec wszystko najlepsze a sprzet jakim sa fotografowani nie jest bez znaczenia.

...


sorry za OT, ale mam takie spostrzeżenie - otóż z wykształcenia jestem inżynierem - nie polonistą, ale czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie że masz problemy z językiem polskim? Nie chcę być złożliwym, ale przeczytaj to co zacytowałem i pomyśl czy to jest napisane po Polsku?

frostic
01-02-2009, 19:24
w ramach Foto-Ślubnej...

Szukałem dla znajomej fotografa i dostałem kilka dni temu taką ofertę:

"(...) Moja cena wynosi 550 zł za cały ślub (przygotowania, ceremonia, zabawa, oczepiny).
Cena zawiera 60 odbitek w albumie; od 300 do 600 zdjęć na płytce (po obróbce).
Do tej pory zrobiłem 2 śluby samodzielnie i kilka przy współpracy ze znajomym (...) "

Co Wy na to?
Do tego dołączone kilka zdjęc średniej klasy - ale nie o to chodzi...
550 zł za wszystko??? Ojej .........

pebees
01-02-2009, 19:44
w ramach Foto-Ślubnej...

Szukałem dla znajomej fotografa i dostałem kilka dni temu taką ofertę:

"(...) Moja cena wynosi 550 zł za cały ślub (przygotowania, ceremonia, zabawa, oczepiny).
Cena zawiera 60 odbitek w albumie; od 300 do 600 zdjęć na płytce (po obróbce).
Do tej pory zrobiłem 2 śluby samodzielnie i kilka przy współpracy ze znajomym (...) "

Co Wy na to?

A ja na to, że w takim razie jest to 450 zł bez albumu, czyli 400 zł bez albumu i odbitek. Przygotowania zaczynają się od 8 czy 9-tej, wszystko trwa do północy. 15 godzin powiedzmy. Nie licząc kosztów dojazdu itp. itd. to wychodzi 26 zł za godzinę, brutto. Powiedzmy, że to jest 15 zł netto za godzinę. Jeśli by to przeliczał na cały miesiąc pracy, to wychodzi tak nieco więcej pewnie niż średnia krajowa. Źle? :D


Dobra, dołączam jeszcze 300 obróbek zdjęć, czyli jakieś 900 minut, czyli drugie 15 godzin... to będzie po wszystkim 7,50 netto za godzinę.. już nie tak ekstra, ale ile osób zarabia najniższą krajową.. :D

Tofifik
01-02-2009, 20:17
Ja nie wiem co Wy się tak dziwicie. Grudziądz (kujawsko-pomorskie) jest kilka "nazwisk" starej gwardii, co za ślub biorą ..... 300zł. A 500 jest chyba średnią na miasto. Pozatym całą masa videokręćków do filmu dorzuca zdjęcia .... gratis. Mają nazwisko wyrobione przez lata i "pstrykają" :P
I jak tu z taką sytuacją konkurować, jak ludzie nie widzą różnicy w jakości.

totmes
01-02-2009, 20:21
I jak tu z taką sytuacją konkurować, jak ludzie nie widzą różnicy w jakości.
wierz mi że widzą

verus
01-02-2009, 20:33
jedni widzą, drudzy nie widzą

frostic
01-02-2009, 21:01
jedni widzą, drudzy nie widzą

większość ludzi jak widzi jpga z puszki z auto balansem bieli podciągnietym pod pomarańcz i tą samą fote obrobioną jak trza, to i tak wybiera tą "cieplejszą" , mówiac "jakie ładne kolorki... i to lico rumiane" ;)

totmes
01-02-2009, 21:57
no nie wiem - pewnie że są ludzie którzy nie mają wyczucia estetycznego ale z moich obserwacji wynika że się polepsza. sam robię śluby na prowincji i powiem że coraz więcej ludzi zwraca uwagę na jakość a nie na cenę. pozatym u mnie nikt nie trzaska za 500pln

elanek
02-02-2009, 00:20
jeśli dotrzesz do właściwej grupy odbiorców (kasowej grupy) spokojnie możesz podnieść cene do tzw. zaporowej. To taka wojna psychologiczna trzeba wyczuć na ile maksymalnie możesz się cenić. Nie ma co panikować że jakiś oszołom pracuje za 300 zł ... jego strata,

Mądre słowa praktyka, a nie pitolenie bzdur jak w połowie wątku.

To działalność biznesowa - a jak ktoś traktuje ją jako misję życiową to jego problem. Współczuję ludziom, którzy teraz zdecydowali się lub muszą żyć z fotografowania we wsiach i małych miasteczkach - ciężka fucha.

Zarejestrowani jesteście, płacicie podatki - to niech urzędy Wam ułatwią na tym polu życie. Ale urzędom trzeba pomóc - jakiś donosik np. Więc używajcie odpowiednich narzędzi, do których macie prawo jako legalnie działający przedsiębiorcy. Wyczyśćcie sobie rynek z oszustów to i wynagrodzenia za robotę wzrosną, a nieuczciwa konkurencja będzie miała problemy.
No chyba, że Wy też macie coś na sumieniu :) - i pat trwa nadal.

Pracuję na etacie, a zarobione pieniążki przeznaczam na programy, których bym nie kupił nigdy jako amator, nowy sprzęt, i przyjemności (wakacje, ładne rzeczy do domu itp.). Mam głęboko w tyłku sytuację zawodowych fotografów na rynku - interesuje mnie tylko mój własny tyłek. Będę pracował za akceptowalną stawkę dla mnie, a nie dla "zawodowca". Chętnie fotografuję znajomym śluby w ramach prezentu (całkiem dobry prezent), obie strony są zadowolone. I mam głęboko gdzieś, że ktoś nie zarobił kasy na ZUS, amortyzację, wynajem czy szynkę do chleba.
Nie wierzę, że mnie jakiś zawodowiec poleci - miałem już takie sytuacje, parę razy, że "zawodowiec" obrabiał mi d..e przy klientach, których i tak nie miał szans przejąć z uwagi na terminy. Wołanie o zawodową solidarność w takim bagienku jest śmieszne. W innych branżach foto, gdzie siedzą prawdziwi zawodowcy pewnie jest zdrowo - ale tam trzeba mieć coś więcej niż lustrzankę cyfrową i zapał do pracy bo klientela wymagająca.

Nie pamięta wół jak cielęciem był
- to można przytoczy każdemu "zawodowcowi" z forum, który się wymądrza, a nie pamięta jak sam zaczynał. Wszyscy mieli na początku sprzęt za 20 tys., Photoshopa zakupionego zanim się go jeszcze nauczyli i jeszcze sporo innych ficzerów. :):):):):)
A więc młodzi adepci fotografii kotletowej: Nie dajcie się teraz stłamsić straszącym Was zawodowcom - już programy poniżej 1 tys. złotych wystarczą by dobrze robotę.
Chyba tyle (na razie).

wilus
02-02-2009, 16:18
Mądre słowa praktyka, a nie pitolenie bzdur jak w połowie wątku.
dzięki.
...dodam że klienta który nie widzi różnicy to ja nie chcę :)

elanek
02-02-2009, 20:32
dzięki.
...dodam że klienta który nie widzi różnicy to ja nie chcę :)

:) eeeeee, jak płaci to warto :)

wilus
02-02-2009, 21:06
:) eeeeee, jak płaci to warto :)
skoro nie widzi różnicy to po co przepłacać:)

gtad
02-02-2009, 21:43
skoro nie widzi różnicy to po co przepłacać:)
bo czasami mają jej za dużo ;)

elanek
03-02-2009, 11:54
skoro nie widzi różnicy to po co przepłacać:)


bo czasami mają jej za dużo ;)

Bo jak więcej zapłaci to prestiż rośnie

fotomarek_k
05-02-2009, 02:44
elanek napisał: (http://nikon.org.pl/member.php?u=9135)


Bo jak więcej zapłaci to prestiż rośnie

E tam:-D Ostatnio Klientka zapytała: "To ile pan zdjęć za te 2 tys. robi: 1200, 1500?"
Ja na to: "Tyle? Nigdy!!!"

Wiesz czemu się zdecydowała???
"Bo takie WYRAŹNE...."

ps.Jestem na etapie rozważania, co miała na myśli....
:-D:-D:-D

agnieszka79
05-02-2009, 10:10
ja pracuje w duzym markecie ze sprzetem nie wazne a jakim i na dziale foto mam taka scene ze ja wykonuje zdjecia np za 1500zl a "koledzy"z dzialu po 600zl jest to dla mnie troche smieszne bo oni z tego jakie maja zarobki po odtraceniu wydatkow??? 200zl dlatego ja wiem ze sa ludzie poczatkujacy ale bez jaj swoja cene trzeba znac czuc sie na tyle dobrze i pewnym tego co sie robi a nie "a porobie se fotki jakos wyjda a usprawiedliwieniem bedzie moja niska cena" KOSZMAR
poczatkujacy powinien odrazu dac dobra pozadna cene a nie eee tam moze za taka cene jak 500 zl to sie skusza dajcie zyc innym tez!!!!!

sokrates
05-02-2009, 13:15
Osobiście mam w d.... to że ktoś robi zdjęcia za 500 czy 1500 - takie są prawa wolnego rynku. I żadne biadolenie "o psuciu rynku" mnie nie przekonuje. Dobre zdjęcia same się obronią nieważne czy sprzedane za 500 czy 2000 zł Widziałem super foty weselne za 300 zł robione D200 i kaszanę z D700 za 1600. Więc jeśli ktoś robi dorą robotę, ma podejście do tematu i ma pewną opinię nie powinien się martwić - jego zdjęcia znajdą nabywców.

adrian
05-02-2009, 15:10
ja pracuje w duzym markecie ze sprzetem nie wazne a jakim i na dziale foto mam taka scene ze ja wykonuje zdjecia np za 1500zl a "koledzy"z dzialu po 600zl jest to dla mnie troche smieszne bo oni z tego jakie maja zarobki po odtraceniu wydatkow??? 200zl dlatego ja wiem ze sa ludzie poczatkujacy ale bez jaj swoja cene trzeba znac czuc sie na tyle dobrze i pewnym tego co sie robi a nie "a porobie se fotki jakos wyjda a usprawiedliwieniem bedzie moja niska cena" KOSZMAR
poczatkujacy powinien odrazu dac dobra pozadna cene a nie eee tam moze za taka cene jak 500 zl to sie skusza dajcie zyc innym tez!!!!!

A możesz jeszcze raz po polsku? Niewiele z tego rozumiem...

verus
05-02-2009, 15:46
A możesz jeszcze raz po polsku? Niewiele z tego rozumiem...

w skrócie, chodzi o to, że trzeba się cenić :mrgreen:

soko
05-02-2009, 17:28
ehhh no to jakoś wytrwałem przeczytałem cały wątek. Ciekawe co piszecie, każdy ma swoją rację. Dwa czy 3 lata temu zrobiłem ślub koledze z podwórka. Nie dlatego że chciałem i planowałem to robić, po prostu chcieli mieć zdjęcia, nie chcieli wydać 'nie wiadomo ile'. Porozmawiałem z nimi, porozmawiałem ze znajomymi ile moge za to wziąć, staneło chyba na ok 600 zł. Ślub zrobiłem D50 + kit 18-55 i SB600. Zaczynałem od błogosławienia rodziców, zwinąłem się ok 2-3 w nocy. Padły w tym poście słowa nt sprzętu, tego że trzeba mieć jakiś zapas itd itp... to się zgadza. Miałem wtedy zamiennik aku jakiś dziwny, który mi podczas zapisu po wyjściu z kościoła po prostu się wyłączył, a nawet ikony słabej bateryjki nie było. Na szczęscie zmieniłem karte i aku i pstrykałem dalej. Podczas wesela co 'a teraz idziemy na jednego' zgrywałem foty na bierząco na lapa co by reszty nie stracić. Wróciłem do domu, siedziałem do 8 rano, zdjęcia z karty odzyskałem, ale nie fajnie się robi zdjęcia wesela ze świadomością że zdjęć z kościoła może się nie mieć... już miałem w myślach oddanie im kasy, ale ślubu nie da się powtórzyć dla zdjęć.
Poobrabiałem fotki, wrzuciłem na płytke, zrobiłem prezentacje na DVD tak że się na odtwarzaczu domowym dało to odpalić, menu było podzielone. Byli zadowoleni.

Ostatnio sąsiad się pytał o ślub brata, podesłałem mu zdjęcia z w/w ślubu... i cisza. Dziś się go pytam co jego brat wymyślił. Mowi mi ze znalazl kogo innego. Mowie kogo. Uslyszalem "pana XXX". Znam goscia, robi głównie reporterke (jak i ja) zdjęć ze ślubu co prawda nie widziałem. Ma dużo roboty, bo tata od lat działał w foto, chłopak jak ja zaczynałem miał dużo więcej doświadczenia mimo że młodszy o 3 czy 4 lata ode mnie jest. Dla mnie dzieciak. Przynajmniej tak się zachowywał jak się ostatnio widzieliśmy.

Pytam się za ile. Kolega do mnie tanio - 1500 zl hmmm nie wiem jak teraz stoja ceny w BDG ale no powiedzmy. A ja co w tym jest
a kolega do mnie (w nawiasie moje komentarze - dla forum)

zdjecie kosciola z lotu ptaka (latał kiedys samolotem nad miastem to pstrykał co się dało, żaden wysiłek)

sesja "randka" (a kto tego nie robi?)

cala impreza w kosciele (heh no tak pewnie kto inny w polowie na fajke wyjdzie)

sesja "slubna" (standard)

cale wesele (standard)

wydruk zdjec dla gosci - na zasadzie - goscie wychodza, dostaja od razu zdjecia (jak się ma dostęp do sprzętu, i ma kto to między czasie zrobić też niewielki problem, każda para powiedzmy 100 osob to 50 zdjec i tyle)

album dla pary mlodej (przy poważnych ofertach to też standard)

i wystawienie w trakcie imprezy rzutnikow i wyswietlanie zdjec robionych na bierzaco (to dla mnie największy :confused: na co komu podczas wesela oglądać swoje zachlane mordy :D)

no to maja dwie czy trzy rzeczy więcej, za prawie trzy razy tyle :)
Co fakt to fakt ;) postawili na doświadczenie i jakość i cene ;)

Jak to ktoś już napisał prawo rynku, a ja pewnie zostane przy reportece....

PS. ktoś coś pisał i wyliczał zarobek na godzine czy jakoś tak. Licząc w ten sposób przy tych 600 zl ktore dostalem wtedy za tamten ślub byłem z tego zadowolony, bo w gazecie (wtedy jeszcze nie pracowałem) latajac caly miesiac, fakt ze dziennie duzo godzin nie wychodzi (jestem srednio w pracy 3-5 godz dzienne) często jednak i do poludnia, pozniej cos trzeba zrobic wieczorem i caly dzien w plecy najczęściej łącznie z weekendem, gdybym policzyl na ilosc godzin majac dwa sluby na miesiac po powiedzmy 1000 zl i tak bym na tym lepiej wyszedl...

maf16
06-02-2009, 00:02
yyyyy nie wiem czy dobrze zrozumiałem Twoją wypowiedź, ale chyba sugerujesz, że te 1500 za te usługi to... dużo?
Bo ja uważam, że za taki pakiet + wydruki dla gości itd to zestaw jest na pełnym bajerze i naprawdę niedrogo. I pojęcie "standard" jest tu mocno umowne - słyszałem o róznych standardach :)

The Fly
08-02-2009, 22:16
Dziękuję wszystkim za zainteresowanie moim tematem i pomoc mi w drodze do postawieniu pierwszych kroków w działalności zawodowej (w szczególności osoby które się do mnie odezwały prywatnie! ).

Wiem że to o co poproszę za chwilę może wydawać się dziwne ponieważ nikt nie chce sobie robić konkurencji. Czy znalazłby się ktoś na tyle wielkoduszny aby wziąć mnie na staż mnie w formie "pomocnika" w czasie sesji ślubnych lub reportażowych? Dodam że jestem z Poznania.