Zobacz pełną wersję : Praca z lampą w niskich temp.
Witam,
zastanawiam się, czy można bezkarnie cykać zdjęcia z lampą w niskich temperaturach. Przejrzałem forum i znalazłem sporo informacji o przegrzewających się lampach, lecz nie trafiłem na nic o mrozach ;)
Czy przy temperaturze takiej jak ta teraz za oknem można bez obaw robić fotki z lampą? Zastanawiam się, czy pstrykając w takich warunkach nie narażam lampy wbudowanej, czy zewnętrznej na zniszczenie. Niby oficjalnie nikon pisze, że np. sb-400 ma temperaturę pracy 0-40stopni. Jak jest w praktyce? Wystawialiście je na mrozy? :)
pozdrawiam
Przede wszystkim spadnie wydajność zasilania, wydłuży się czas ładowania aż do całkowitego zaniku błysku. A we wbudowanej będzie podobnie, tylko dłużej trzeba go będzie mrozić, bo lampa mniej prądu ciągnie :D
Ja jak robilem w fotoreporterce, to wkladalem sobie zawsze baterie do kieszeni spodni i zakladalem do lampy przed samymi zdjeciami. Wydluzalo to ich prace.
Czyli nie ma ryzyka uszkodzenia lampy na mrozie?
Na przykladzie: zalozmy ze wyskocze popstrykac final WOSP z uzyciem lampy, lampa na mrozie zdazy sie schlodzic, potem przenosze sie do jakiegos pubu zeby znow popstrykac, zalozmy ze miedzy foceniem na mrozie a pubem lampa spedzi okolo godziny w torbie (po polowie na mrozie i w pomieszczeniu).
Nie ma niebezpieczeństwa uszkodzenia lampy, tak jak koledzy pisali, spada tylko wydajność akumulatorków/baterii, podobnie jak w samochodzie. Zaleca się mięć dobrze naładowany akumulatorek, odkąd mam dwa ELN-23, nie wiem co to brak energii, oczywiście w aparacie :). W przeszłości ocierałem się o ten problem zawodowo, ponieważ będąc technologiem zaprojektowałem wiele ładowni wózków akumulatorowych i akumulatorów. Dawne czasy, dziękuję losowi że mogłem kiedyś przez długie lata projektować w spaniałym zespole, w małym biurze projektów ISP w Poznaniu przy ul.Koziej 20, obecnie Dom Wikingów.
Muniek78
14-01-2009, 11:09
Właśnie miałem napisać podobny temat. W ostatnią sobotę robiłem zdjęcia na ślubie i już przed kościołem po 1,5 godz focenia w domu młodej i przed domem na zmianę, lampa (SB-800) zaczęła bardzo wolno się ładować (5-7sek) zmieniłem szybko akumulatorki na nowe baterie kupione dzień wcześniej, ale nic to nie pomogło. Kościół był pieruńsko zimny, nie ogrzewany i przez długi czas lampa ładowała się wolno, potem na szczęście przed przysięgą wróciło wszystko do normy, ale po przysiędze znowu zaczęła świrować.
Zastanawiałem się czy to wina zasilania czy może samej lampy.
Temperatura była w okolicy 0 stopni, może trochę poniżej.
normalne zachowanie lampy w niskich temperaturach ... duze lampy potrafia na mrozie i 60s sie ladowac ... takie objawy uwidaczniaja sie w szczegolnosci w przypadku uzywania akumulatorkow, a nie zwyklych baterii
robin102
14-01-2009, 13:44
Użyć lampy na mrozie można, choć producent nie zaleca i przestrzega w instrukcji obsługi.
Najważniejsze jest to co zrobisz z tą lampa po powrocie z tego mrozu. W lampie są obwody wysokonapięciowe, po wejściu do pomieszczenia następuje kondensacja pary wodnej. Więc od razu nie należy jej używać. Postąpić należy tak jak z aparatem przyniesionym z podwórka w mroźny dzień, czyli zabezpieczyć sprzęt przed zawilgoceniem. Ja dodatkowo przed wejściem do mieszkania wyjmuję akumulatorki z lampy i z aparatu, oraz kartę z aparatu. Każdy tu ma jakieś swoje sposoby. No i warto mieć dobre akumulatory na takie mroźne używanie.
Ja nigdy po powrocie z zimnego nie tykam aparatu. Zostawiam go w torbie i lezy sobie do rana. Zawsze rano dziala.
Muniek78
16-01-2009, 22:51
Niestety nie zawsze jest to możliwe. Ubolewam nad tym jak muszę z zimnego przejść do nagrzanego pomieszczenia i od razu robić fotki, ale takie życie :-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.