Zobacz pełną wersję : D90 - upadek na podłogę
Rafal1977
27-12-2008, 19:32
Witam,
To mój pierwszy post i od razu w takim niefartownym temacie. Mój D90 właśnie upadł mi na podłogę. Zgrywałem zdjęcia do kompa, nie odłączyłem kabelka i chciałem aparat podnieść, żeby go odłożyć, no i kabelek pociągnął i aparat upadł. Wysokość nie była jakaś duża - myślę, że max 50 cm, no ale polar nakręcony na obiektyw pękł! Aparat działa, wszystko wydaje się być ok. No ale ciśnienie mi mocno skoczyło i teraz nie bardzo wiem, czy mogę tak to zostawić, czy może udać się do serwisu. Niby szystko działa, no ale wszystkiego nie jestem w stanie sprawdzić. Co radzicie?
RF
Jak działa to ok. Będziesz się martwił jak przestanie działać. Serwis i tak nie rozkręci aparatu w drobny mak, aby go dokładnie sprawdzić. Jak dla mnie - szkoda kasy.
Rafal1977
27-12-2008, 19:48
Dzięki. Tak też myślałem. Mam nadzieję, że jednak nic sie nie zepsuło.
RF
Pamiętam jak przy dyskusji o czytnikach ktoś pisał że po co czytnik, przecież można zgrywać bezpośrednio z aparatu no i ktoś napisał, że to bezpieczniej, bo aparat nie spadnie ze stołu albo nie uwali się na przepięciu USB itd. Teraz mamy żywy przykład, że warto kupić sobie czytnik.
Rafal1977
27-12-2008, 22:36
Ano racja. Tylko, że jak ktoś jest niezdarny to i czytnik nie pomoże. Ale obiecuję zakupić niezwłocznie :)
RF
Mechanick
28-12-2008, 12:00
Ja mam czytnik w laptopie więc czytnik osobny jest zbędny. Pytanie natomiast czy slot kart pamięci w aparacie nie ma ograniczonej żywotności i czy z czasem się nie posypie od machania kartami.
w D70s przez 2 lata karty wymieniane "średnio" 3 -4 x wychodzi ok 700 dni x 4 powiedzmy 3000 zmian karty i nic sie nie stalo, pytanie czy nie zostało to popsute w dobie kryzysu :)
Ja mam czytnik w laptopie więc czytnik osobny jest zbędny. Pytanie natomiast czy slot kart pamięci w aparacie nie ma ograniczonej żywotności i czy z czasem się nie posypie od machania kartami.
Eee nie popadajmy w paranoję, tak samo może wyrobić się gniazdo od USB. Jeszcze nie słyszałem o takim przypadku.
puchbeary
28-12-2008, 12:33
O tym że gniazdo USB zostało wepchnięte do obudowy już czytałem gdzieś na forum. O uszkodzeniu gniazda karty - od użytkowania, nie od niezdarności operatora - jeszcze nie. Czytnik jest dobrym rozwiązaniem - tym bardziej że do kart SD jest tego multum i w większości dostępnych konfiguracji. Nawet nowsze lapki mają zazwyczaj takie gniazda. CF-kowi mają ciut gorzej.
Ja mam czytnik w laptopie więc czytnik osobny jest zbędny. Pytanie natomiast czy slot kart pamięci w aparacie nie ma ograniczonej żywotności i czy z czasem się nie posypie od machania kartami.
Ja kupiłem czytnik dwa lata temu w realu za 15 zł :) Używam go kilka razy w tyg. i śmiga aż miło do dziś. A jakby się nawet zespuł, to myśle że czytnik to nie jest jakiś wielki wydatek. A co do slotu na karty w laptopie, to jeśli masz porządnej firmy laptop, to też nie będzie problemu, ja mam juz 3 laptopa ze slotem do kart i nigdy mi sie nic nie popsuło (laptopy Dell)
A co do upadku, to mialeś szczęście. Przpuszczam, że nikon d40 czy d60 by się uszkodziły, bo tam nawet gumy pożałowali na grip.
Pozdrawiam!
Rafal1977
28-12-2008, 14:01
Eee nie popadajmy w paranoję, tak samo może wyrobić się gniazdo od USB. Jeszcze nie słyszałem o takim przypadku.
Chyba, rzeczywiście nie powinniśmy przesadzać. Rozumując w ten sposób trzeba by się zakopać i nic nie robić :) No ale swoją drogą zalecam ostrożność i zdrowy rozsądek w posługiwaniu się aparatami, bo zapewniam, że nic przyjemnego patrzeć jak takie D90 leci w dół :)
RF
Rafal1977
28-12-2008, 14:33
Jeszcze jedną kwestię tu podłącze. Podczas upadku polarek się rozbił i miałem problem żeby go odkręcić, ale się udało. I moje pytanie - czy jeśli gwint w obiektywie jest uszkodzony, to koniec z filtrami przy tym obiektywie? Nie mam innego filtra i nie mogę teraz sprawdzić. Czytałem gdzieś o filtrach nasadzanych ale w sumie nie bardzo wiem jak to wygląda.
Nie sądzę, żeby się gwint uszkodził. Pewnie przy upadku przeskoczyły zwoje gwintu, może jak szkiełko wyleciało z ramki, ta się wypaczyła i zakleszczyła się na gwincie? Sprawdź z innym filtrem, nawet gdzieś do sklepu pójdź i przymierz.
o zapewniam, że nic przyjemnego patrzeć jak takie D90 leci w dół :)
Tia, znam ból... Jakiś czas temu puszka poleciała mi na beton... Podobna sytuacja, jak ta z kablem, tylko nie kabel wyciągnął mi aparat z ręki, tylko pasek się zaplątał o szczebelkowany stół knajpiany... Najśmieszniejsze jest to, że myśli które przelatywały mi przez głowę, jak aparat leciał, nie były w stylu "o cholera, potłukłem aparat", tylko "o cholera, trzeba będzie na Postępu wysłać..." :mrgreen:
U mnie skończyło się gorzej, bo pękła mi przednia część obudowy i wstrząsnęła się wbudowana lampa. Ale i tak prawie przez pół roku normalnie używałem aparatu. Dopiero niedawno oddałem go do serwisu.
Tak przy okazji, powiem szczerze, że nie mogę narzekać serwis. Wszystko trwało niecały miesiąc. Ekspertyza w tydzień, naprawa dwa tygodnie, testy niecały tydzień. Tyle tylko, że osobiście zawiozłem sprzęt i osobiście go odbierałem.
Jeszcze jedną kwestię tu podłącze. Podczas upadku polarek się rozbił i miałem problem żeby go odkręcić, ale się udało. I moje pytanie - czy jeśli gwint w obiektywie jest uszkodzony, to koniec z filtrami przy tym obiektywie? Nie mam innego filtra i nie mogę teraz sprawdzić. Czytałem gdzieś o filtrach nasadzanych ale w sumie nie bardzo wiem jak to wygląda.
Również nie sądze, żeby stało się coś z gwintem. Raczej wszystkie filtry są na gwint, nie spotkałem się jeszcze z filtrami, które by się nakładało na obiektyw, np. tak jak konwerter makro raynox'a. Chyba że do kompaktów, tam chyba są takie wynalazki, ale głowy nie dam. Wyjątkiem są filtry typu cokin, do których kupujesz sobie specjalny holder, ale to już inna bajka, bo to filtry połówkowe. Jeśli nie masz żadnego filtra, to kup sobie jakieś najtansze UV typu king, czy Hoya (ta zwykła w zielonym opakowaniu) i sprawdź.
Rafal1977
28-12-2008, 15:56
Dzięki wszystkim za pomoc. Jutro pójdę do sklepu i zobaczę, czy da się nakręcić filtr. Bo jednak polarek to przydatna rzecz.
Nikoś_777
28-12-2008, 17:20
[QUOTE=forbes;1039716 Przpuszczam, że nikon d40 czy d60 by się uszkodziły, bo tam nawet gumy pożałowali na grip.
[/QUOTE]
Myślisz że ta guma by coś pomogła?Wątpie,Mi pare miesięcy temu upadł D40 z biurka na dywan(80cm) i przeżył i działa jak na razie bez problemów,przyznam że zrobiło mi się gorąco,a zaczepiłem paskiem o odsuwane krzesło i....
Nie popadajmy jednak w paranoje że każdy upadek to od razu do serwisu,producent takiego sprzętu liczy się chyba z czymś takim
Myślisz że ta guma by coś pomogła?Wątpie,Mi pare miesięcy temu upadł D40 z biurka na dywan(80cm) i przeżył i działa jak na razie bez problemów,przyznam że zrobiło mi się gorąco,a zaczepiłem paskiem o odsuwane krzesło i....
Nie popadajmy jednak w paranoje że każdy upadek to od razu do serwisu,producent takiego sprzętu liczy się chyba z czymś takim
A nie? Chyba lepiej jak aparat upadnie na korpus pokryty guma, niż tylko plastikiem, to nie ulega wątpliwości. Guma dzięki swojej plastyczności zatrzyma cześć siły uderzenia, nie mówię tu że jeśli aparat jest solidnie pokryty gumą, to absolutnie nic mu się nie stanie, ale na pewno będzie odporniejszy na upadki.
Nikoś_777
28-12-2008, 22:38
Gumą o grubości 1mm ?i do tego na pewno niezbyt mięką?Obudowe może by i uchronił choć i w to wątpie ale nie bebechy w środku od silnego wstrząsu
Znajomemu w wakacje D80 z zapietym 18-200mm pierdyknęła na moście w Kopenhadze. Pamiętam głośne "****...", turyści dookoła zamarli :D Podniósł, obejrzał, zrobił zdjęcie i poszliśmy dalej ^^
brodnica
28-12-2008, 22:57
Rafal1977, tak się zastanawiam czy do ten polarek służył Ci do "ochrony" obiektyu?
Rafal1977
29-12-2008, 11:13
W tym przypadku chyba tak. A tak na serio to pstryknalem pare fotek z balkonu i od razu zgralem zdjecia. Polarka jeszcze nie zdazylem odkrecic. I moze dobrze :)
"Chyba lepiej jak aparat upadnie na korpus pokryty guma, niż tylko plastikiem, to nie ulega wątpliwości."
Myslisz, ze aparat w locie pomysli i ustawi sdie guma w kierunku "strzalu"...? ;)
Swego czasu, jeden z forumowych kolegow opowiadal, jak mu sie przewrocil statyw oswietleniowy.
Wiesz, w co trafil...? Centralnie glowica w wyswietlacz. I caly misterny plan.... wyladowal.
Rafal1977
29-12-2008, 15:59
Wlasnie bylem w sklepie i sprawdzilem gwint w obiektywie - i dziala - filtr udalo sie bez problemu wkrecic. Co by nie gadac, mialem sporego farta :) Jak na razie wszystko smiga :)
"Chyba lepiej jak aparat upadnie na korpus pokryty guma, niż tylko plastikiem, to nie ulega wątpliwości."
Myslisz, ze aparat w locie pomysli i ustawi sdie guma w kierunku "strzalu"...? ;)
Swego czasu, jeden z forumowych kolegow opowiadal, jak mu sie przewrocil statyw oswietleniowy.
Wiesz, w co trafil...? Centralnie glowica w wyswietlacz. I caly misterny plan.... wyladowal.
Oki zgadzam się, że nie zawsze aparat upadnie tam gdzie jest guma, ale to zawsze większa szansa na to że aparatowi nic się nie stanie. Moim zdaniem lepiej mieć korpus pokryty gumą, przez jakiś czas fotografowałem Pentaxem K20d i upadł mi gripem do dołu z +/- jednego metra i nic, watpie zeby d40-60 to przezylo.
Oki zgadzam się, że nie zawsze aparat upadnie tam gdzie jest guma, ale to zawsze większa szansa na to że aparatowi nic się nie stanie. Moim zdaniem lepiej mieć korpus pokryty gumą, przez jakiś czas fotografowałem Pentaxem K20d i upadł mi gripem do dołu z +/- jednego metra i nic, watpie zeby d40-60 to przezylo.
W poprzedniego sylwestra mój D40 z zapiętą SB600 spadł ze stołu, serce mi stanęło, ale udawałem twardziela bo wśród gości był też "canonier". Powiedziałem tylko "spokojnie, przecież to Nikon..." i wiecie co? I aparacik i lampa [ chociaż bez gumy:-) ] bez szwanku działają do dziś.
fistaszek20
30-01-2009, 17:39
Powiedziałem tylko "spokojnie, przecież to Nikon..."
jaka reklama :D
okoterroru
30-01-2009, 19:36
Na pocieszenie: Moja była dziewczyna w lekkim przypływie emocji zrzuciła moje D70s z nikkorem 18-70 ze schodów. pękła tylna ściana aparatu prawie na pół, silnik falowy obiektywu rozsypał się. Potem kupiłem 18-200 VR, podkręciłem go do tamtego aparatu i o dziwo wszystko działało. aparat skleiłem taśmą klejącą. Niedługo potem moja dziewczyna znów w przypływie emocjii rzuciła tym zestawem o podłogę. Tym razem aparat już nie wytrzymał a obiektyw pękł na pół. Teraz mam D80, 18-200 VR Nikkor i 150-500 OS Sigma i..... rozumiecie, nie mam już dziewczyny.
SlaWasII
30-01-2009, 19:57
Przpuszczam, że nikon d40 czy d60 by się uszkodziły, bo tam nawet gumy pożałowali na grip.
Pozdrawiam!
Tia... nawet gripa pożałowali... ;)
Również pozdrawiam!
Rafal1977
30-01-2009, 23:40
U mnie by nie było tak prosto, bo to żona nawet. Poza tym, jakby to ująć, sam to zbroiłem :)
Na pocieszenie: Moja była dziewczyna w lekkim przypływie emocji zrzuciła moje D70s z nikkorem 18-70 ze schodów. pękła tylna ściana aparatu prawie na pół, silnik falowy obiektywu rozsypał się. Potem kupiłem 18-200 VR, podkręciłem go do tamtego aparatu i o dziwo wszystko działało. aparat skleiłem taśmą klejącą. Niedługo potem moja dziewczyna znów w przypływie emocjii rzuciła tym zestawem o podłogę. Tym razem aparat już nie wytrzymał a obiektyw pękł na pół. Teraz mam D80, 18-200 VR Nikkor i 150-500 OS Sigma i..... rozumiecie, nie mam już dziewczyny.
Jejku, a co ona miała do tego aparatu? Pyffka też nie lubiła?
Piotr
wybaczcie off top ale z historyjki OKOTERRORU nie wyrabiam :D
Tylko kilka razy musiałam używać kabla, od razu po kupnie lustrzanki zainwestowałem w bardzo dobry czynik firmy sandisk.
Szybki i uniwersalny. http://allegro.pl/item537349911_czytnik_kart_imagemate_20mb_s_sandis k_sklep_w_wa.html
Juz o spadających aparatach przez kabel nie raz słyszałem.
Koledze w Fuji podczas zgrywania spadł nie fartownie jakos na wtyczke i wyrwało sie gniazdo razem z 2 sąsiednimi :]
SlaWasII
31-01-2009, 11:37
Podczas zgrywnia via kabel zawsze mocuję body na statywie. Od dłuższego czasu wolę zgrywać przez czytnik.
Jak nie używam aparatu to albo do torby albo na statyw.
:D Przy zakupie karty pamięci, SanDisk dołącza również czytnik kart, mały poręczny. Jeszcze nigdy nie podpiąłem usb do body.
A to że d40 jest kiepskiej konstrukcji, bo mógłby nie wytrzymać upadku, to się trochę nie zgodzę. Przy rozstawionym statywie(około 160cm), niechcący pociągnąłem za przełącznik i body wysunęło mi się z sanek mocujących do statywu(z zapiętym n 50/1.8), dobrze że szkiełko lekkie to i upadek miał mniejszą siłę;) Ale serce mi łomotało(pierwsza lustrzanka, zarobiona ciężko kaska, etc. a sprzęt swój szanuję;) ).
I działa, aż miło;))
Rafal1977
03-02-2009, 19:42
Teraz jestem już o wiele bardziej ostrożny. Bo takie nagłe skoki ciśnienia nie są zdrowe :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.