Zobacz pełną wersję : Zawód: fotoedytor
Witajcie,
czy jest wśród forumowiczów jakiś fotoedytor/ fotoedytorka?
Interesuje mnie jak wygląda praca fotoedytora ( szuka i dobiera odpowiednie zdjęcia do konkretnego tekstu, to wiem, ale co więcej?). Czy fotoedytor zajmuje się również obróbką zdjęć? Czy zajmuje się szeroko pojętą grafiką? Może głupio pytam, ale po prostu nie wiem, a mnie to ciekawi.
Jakie umiejętności powinien posiadać, jakie programy powinien znać? Jakie kursy/ studia mogą być pomocne, itp. itd....
Czyli jednym słowem co trzeba umieć i co trzeba robić, żeby pracować jako fotoedytor?
Z góry dzięki za podpowiedzi,
Pozdrawiam:)
Widziałem w pracy kilku fotoedytorów w dużych wydawnictwach, nie zajmowali się obróbką i grafiką, od tego byli inni. Zamawia, często na ostatnią chwilę. W agencjach, ale też musi mieć kontakt z fotografami w terenie - często współpracownikami i freelancerami, więc MUSI umieć dogadywać się z ludźmi. Widziałem że w niektórych warunkach nie każdy się sprawdzał. Była dziewczyna która przychodziła do redaktora, rozkładała ręce i mówiła: w tej wsi co potrzeba, tam nie ma fotografa, i sobie szła ( w domyśle - zrobiłam wszystko, radźta se dalej sami). Była i taka, która umiała znajść fotografa ślubnego w pobliskiej wsi i zamówić u niego to zdjęcie - w takiej sytuacji pożaru .
Szkoły fotoedycji u nas chyba nie ma, słyszy się że do zawodu czasem trafiają osoby przypadkowe, ale ja mysle ze jest z tym lepiej. Niektórzy po szkołach typu WSF zostają fotoedytorami. Mysle ze fotoedytor musi mieć prąd w zadku i mieć wybierać zdjęcia. Angielski? Jak nie umiesz to sie w miesiąc nauczysz
;)
Poszukaj znanego bloga - ćwiczeniazpatrzenia - kobita która go prowadzi zdaje sie jest fotoedytorem, może w czymś jej blog lub ona ci pomoże
http://blindspot.blox.pl/html - też "fotoedytorka" GW
Została mi zwrócona uwaga na ten wątek.
Nie wiem, skąd te dziwne przypuszczenia... Nigdy w życiu, nawet przez 5 minut nie bylem na etacie fotoedytora (prawdę mówiąc nigdy nie byłem na żadnym etacie). Choć niejednokrotnie robiłem to, co robi fotoedytor, ale na własny użytek - najpierw szukałem, potem obrabiałem, potem robiłem DTP, potem wizytowałem drukarnie, potem...
Myślę, że to nazwa jest myląca - fotoedytor nie edytuje fotek. Fotoedytor jest osobą odpowiedzialną za to, co zobaczy na zdjęciu ostatnia osoba w łańcuszku pokarmowym, czyli czytelnik.
Tak po prawdzie jest tak, że dobry fotoedytor - choć nie musi być fotografem - musi się znać na fotografii (kompozycja, kadry, GO, ogniskowe, perspektywa i te rzeczy) - bo wtedy łatwiej znajdzie zdjęcie, które mu redaktor w biegu, gdzieś na korytarzu opisze. Redaktor bąknie, że ma mieć zadowolonego Kissingera z cygarem w zębach, w zadymionym pokoju zza pleców innego gościa - a fotoedytor ma już wiedzieć czego szukać. To znaczy ma szukać tego, z czego się da wykadrować co trzeba.
Albo że potrzeba panoramy naftoportu z dwoma stojącymi na kei tankowcami do artykułu o pozytywach ekologii - wtedy oczywiście fotoedytor ma wiedzieć, jaka perspektywa, jakie kolorki, w ogóle co to jest panorama, no i że jak znajdzie akurat Exxona Valdeza, to z powodu wymowy artykułu bezpieczniej będzie albo wymazać nazwę, albo szukać dalej...
Dobry fotoedytor nie musi obrabiać zdjęć, ale musi mieć jakieś pojęcie o technikaliach, żeby nie robił głupstw i nie dawał zdjęcia 200 x 200 pixeli na rozkładówkę. Jak znajdzie jakiś ogryzek wielkości znaczka pocztowego i będzie żądał zrobienia z tego junior page'a, to mu szef dtpowców spuści taki werbalny łomot, po którym przez najbliższe pół roku fotoedytor będzie miał czkawkę z nerwów, ilekroć tego szefa ujrzy. Nie mówiąc o tym, że anegdotki o tym przeciekawym wydarzeniu będą sobie opowiadać przez najbliższą pięciolatkę - a z miesiąca na miesiąc fotoedytor będzie w opowieści robił coraz głupsze rzeczy. :)
A nawet jak znajdziesz fajne zdjęcie - to i tak podpiszą tam autora, a nie fotoedytora. A jak kiedyś, raz w życiu się zdarzy, że fotoedytor akurat będzie miał zdjęcie własnego autorstwa, dopieszczone latami, wychuchane, i akurat znajdzie się odpowiedni temat, i odpowiednia chwila i w ogóle, i fotoedytor zobaczy w końcu własne zdjęcie wydrukowane z własnym nazwiskiem - to wtedy się okaże, że materiał spada (to znaczy nie ukaże się z braku miejsca), bo albo Dodzie eksplodował implant, albo jakiś piłkarz się wysikał na środku rynku i jest z tego reportaż robiony dwunastoletnią komórką...
No.
Acha i poza tym trzeba wiedzieć, to jest cholernie stresujący zawód. Wszyscy się na Ciebe wydzierają, nigdy nie są zadowoleni i nikt nie ma czasu, żeby Cię wysłuchać. Godzinami piją kawę na korytarzach i opowiadają nowinki, a ledwo Cię zobaczą, zaczynąją się wrzaski, że terminy zawalone, że gdzie jest to czy tamto - i tak w koło Macieju. W końcu człowiek idzie na wódkę, i zamiast pogadać z przyjaciólmi to cały czas się zastanawia, że gdzieś już widział tego zasranego Kissingera, tylko nie pamięta gdzie. I siedzi na tej wódce z kwaśną miną, zamiast podrywać cycate panienki jak wszyscy dookoła...
Reasumując - gorąco Cię namawiam na podjęcie tego pasjonującego i interesującego zawodu, który daje wiele satysfakcji z dobrze wykonanego obowiązku.
Szkoły fotoedycji u nas chyba nie ma, słyszy się że do zawodu czasem trafiają osoby przypadkowe, ale ja mysle ze jest z tym lepiej.
ja bym powiedzial ze zarowno do fotoedycji jak i na dyrektorow artystycznych itp w Polsce PRZEWAZNIE trafiaja osoby przypadkowe. Glownie dlatego,l ze nie ma u nas jakkolwiek rozwinietej edukacji wizualno-artystycznej, wiec wiekszosc ludzi nie ma pojecia o kolorystyce kompozycji kadrze
Dobry fotoedytor nie musi obrabiać zdjęć, ale musi mieć jakieś pojęcie o technikaliach, żeby nie robił głupstw i nie dawał zdjęcia 200 x 200 pixeli na rozkładówkę. Jak znajdzie jakiś ogryzek wielkości znaczka pocztowego i będzie żądał zrobienia z tego junior page'a, to mu szef dtpowców spuści taki werbalny łomot, po którym przez najbliższe pół roku fotoedytor będzie miał czkawkę z nerwów, ilekroć tego szefa ujrzy. Nie mówiąc o tym, że anegdotki o tym przeciekawym wydarzeniu będą sobie opowiadać przez najbliższą pięciolatkę - a z miesiąca na miesiąc fotoedytor będzie w opowieści robił coraz głupsze rzeczy. :)
niestety takie rzeczy wciaz sie zdarzaja i to nierzadko. przesada idzie w obie strony .. czesto sie okazuje ze zeby wydrukowac zdjecie 10cm po dluzszym boku nagle potrzeba tiffa (zaznaczam ze nie rawa czy bezstratnego jpga tylko tiffa) z hassella h3d39 bo zaden inny aparat nie bedzie wystarczajcy jakosciowo...
albo jak napisal bombel - zdjecie sciagniete ze stronki ma trafic na calostronicowy wydruk ...
Acha i poza tym trzeba wiedzieć, to jest cholernie stresujący zawód. Wszyscy się na Ciebe wydzierają, nigdy nie są zadowoleni i nikt nie ma czasu, żeby Cię wysłuchać.
Reasumując - gorąco Cię namawiam na podjęcie tego pasjonującego i interesującego zawodu, który daje wiele satysfakcji z dobrze wykonanego obowiązku. :)
zawod qrewsko ciezki i niewdzieczny... bo wszyscy maja pretensje o wszystko - dtp ze zdjecia nie daja sie zlozyc i trzeba sie nad nimi pomeczyc, redaktorzy ze zajaczek na swiatecznej focie ma za smutne oczka, czytelnicy bo gazeta schodzi na psy ...
trzeba miec duzo silnej woli, samozaparcia, oczy wygrane na loterii i jakas odskocznie by po 48h pracy na dobe moc odreagowac
Po pierwsze dzięki za wszystkie wskazówki!!!
Jak na razie moje blade przypuszczenia na temat tego zawodu pokrywają się z tym co czym piszecie. Nie myślałam tylko, że tak stresogenne zajęcie;)
Domyślam się, że pewnie inaczej to trochę wygląda na przykład w dzienniku, a inaczej w miesięczniku.
Nazwa jest trochę myląca, jak powiedział kolega bombel. Do niedawna wydawało mi się, że fotoedytor edytuje zdjęcia, zajmuje się obróbką.
Myślę że wątek ciekawy a zawód chyba dość mało znany, więc jeśli ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia to zachęcam:)
Pzdr
Zauważ, że na liście płac hollywoodzkich produkcji jest dość przyzwoita pozycja pt. Casting. I dość przyzwoite pieniądze. Zajęcie podobne - szukasz tego, co inni robią dobrze, według kryteriów, które inni Ci narzucają. Z tym, że na castingi ludzie przychodzą sami, a do fotoedytora fotografowie nie przychodzą (a przynajmniej nie do wszystkich :)).
Jeśli szukasz pracy związanej z obróbką, to szukaj czegoś z keywordem dtp. Praca równie stresująca, z tym że zarobki są mniejsze, dokąd się człowiek nie wyrobi... A jak już się wyrobisz, to masz tylko więcej pracy, bo trzeba oprócz swojego ratować rzeczy, które inni, jeszcze niewyrobieni spartolili.
Tutaj już mógłbym zdradzić więcej szczegółów - na przykład podstawową i najważniejszą kwestią, nawet można powiedzieć bezwzględnie najważniejszą - jest stanowisko pracy z monitorem skierowanym tyłem w stronę wejścia. Tym sposobem zawsze jest czas na zminimalizowanie tego, co się aktualnie ogląda (gołe panny, allegro, forum, Youtube, divxy, co kto lubi) i wyciągnięcie na ekran PSa z jakąś aktualną fotką. Jeśli się człowiek do tego odpowiednio przygotuje, można to zrobić jednym szybkim ruchem mychy i jednym guziczkiem na oślep - i po tym poznaje się fachowca w dziedzinie dtp.
Drugą podstawową umiejętnością jest sztuka szybkiego i fachowego spławienia fotoedytora i przekazanie mu między wierszami wiadomości, żeby przyniósł co innego, zamiast tych bździn, które przynosi ciągle. Oczywiście trzeba to zrobić uprzejmie i językiem fachowym, używając tyle branżowych skrótów, ile się da. Fotoedytor, jak jest dobry, to się na fachowy slang nie nabierze, bo go liznął - więc dobry dtpowiec musi co chwilę wymyślać nowości.
I wtedy, jak spławi się spokojnie wszystkich - wreszcie jest czas, żeby dooglądać do końca najnowszy film i popisać troszkę na forum. To jedyna chwila wytchnienia w ciężkiej pracy dtpowca, który i tak zawsze ratuje świat, jak w amerykańskich filmach. Szkoda tylko, że na końcu nie ma deszczu konfetti, wiwatów i ponętnych blondynek, jest tylko przelew, śmieszny doprawdy jak idzie o ratowanie swiata.
malasana
14-12-2008, 16:08
Jeśli się człowiek do tego odpowiednio przygotuje, można to zrobić jednym szybkim ruchem mychy i jednym guziczkiem na oślep - i po tym poznaje się fachowca w dziedzinie dtp.
A ja myslalem, ze po tym to poznaje sie fachowca w dziedzinie programowania/administracji/telekomunikacji:D.
Byłem fotoedytorem w różnych wydawnictwach - dużych i mniejszych. Nie da się jednoznacznie określić obowiązków, bo to zależy od wielkości firmy. W dużych jesteś po prostu redaktorem od zdjęć - dobierasz do tematu, decydujesz o gradacji zdjęć, kontrolujesz rozkład zdjęć w makiecie, wymyślasz i zlecasz sesje fotograficzne na potrzeby gazety, rozdzielasz robotę fotografom, współpracujesz z agencjami, a nierzadko też sprzedajesz zdjęcia z wewnętrzego archiwum. W mniejszych wydawnictwach dochodzi to tego obróbka zdjęć w PS, ale w sumie nie wyobrażam sobie, żeby fotoedytor nie był w tym biegły niezależnie od wydawnictwa, w jakim pracuje.
Ogólnie - fajna praca, dużo można się nauczyć ogladając setki zdjęć dziennie z bardzo różnych źródeł.
A u mnie jak koledzy chcą mi dopiec, to mówią do mnie fotosekretarka. A jak chcą mi dopiec bardziej, to nazywają mnie inżynierem obrazu :-D Jedno i drugie określenie trafnie oddaje tą profesję.
Jak lubisz herbatkę z melisy wchodź w to! :twisted:
Argymir Iwicki
15-12-2008, 01:09
Pracuję w lokalnym tygodniku. Realia są takie, że muszę być marketingowcem, dziennikarzem, fotografem, fotoedytorem, korektorem, bhp-owcem, newsroomowcem, sprzątaczką, tragarzem ... We wszystkich małych pismach w naszym kraju tak jest i nie ma co tu robić halo. Acha, na pieczątce mam: redaktor naczelny.
aleksanderp
23-01-2009, 18:45
fotoedytor?
Do tej pracy nadaje się każdy.
pjolofoto
24-01-2009, 16:52
Aleksander ! A ja mysle ze malo kto.
Co niestety widac, przegladajac nasza prase codzienna i tygodniki.
Nieznacznie na plus, wyroznia sie chyba tylko "Przekroj"
Osobiscie znam dwoje fotoedytorow, bylych fotografow.
Sporo o kulisach zawodu prawdziwego fotoedytora mozna
sie dowiedziec z "Zdobyc zdjecie" Johna G. Morrisa, polecam.
Jesli mowisz ze kazdy, to znaczy ze nie masz nic przeciwko,
by twoje zdjecia edytowal byle kto.
(Choc mysle ze wiem co chciales przekazac :) )
aleksanderp
nie masz bladego pojecia co mowisz
tak na prawde by byc fotoedytorem trzeba miec nie tylko ogromna wiedze, ale tez byc doskonale zorganizowanym handlowcem. oczywiscie cech jest wiecej, ale jesli piszesz ze nadaje sie kazdy to znaczy ze nie masz pojecia i pleciesz bzdury.
realia sa niestety takie ze prawdziwych fotoedytorow poznalem niewielu. reszta to wlasnie tacy "kazdy" - maja funkcje i nic wiecej
olo
jasiu102
24-01-2009, 20:54
fotoedytor wycenia jeszcze foty na koniec miesiąca poszczególnym fotoreporterom, więc oprócz tych osób które wymienił sailor musi się wykłucać jeszcze ze pstrykaczami. sam miałem nie jedną rozmowę, bo oczywiście wyceniają ci foty najbiedniej jak mogą. raz udało mi się wytargować 50% kwoty proponowanej przez fotoedycję. generalnie robota dla potrafiących rozmawiać z ludźmi i umiejących wybrać fotę do konkretnego tematu.
Fotoedytorzy zrzeszyli się ostatnio tu: forum.fotoedytorzy.pl (http://forum.fotoedytorzy.pl)
Sam się zrzeszyłem :)
Floyd Rose
12-02-2009, 06:27
Jeremy byłeś fotoedytorem, dlatego twoje fotki są takie dobre.
Nie mam w tej dziedzinie doswiadczenia, ale za pjolofoto polecam:
"Zdobyc zdjecie - moja historia fotografii prasowej" Johna G. Morrisa.
pozdr
McE
marszull
12-02-2009, 15:49
muzeum powstania warszawskiego organizowalo jakies dwudniowe kursy fotoedycji
aleksanderp
23-02-2009, 01:20
Aleksander ! A ja mysle ze malo kto.
Co niestety widac, przegladajac nasza prase codzienna i tygodniki.
Nieznacznie na plus, wyroznia sie chyba tylko "Przekroj"
Osobiscie znam dwoje fotoedytorow, bylych fotografow.
Sporo o kulisach zawodu prawdziwego fotoedytora mozna
sie dowiedziec z "Zdobyc zdjecie" Johna G. Morrisa, polecam.
Jesli mowisz ze kazdy, to znaczy ze nie masz nic przeciwko,
by twoje zdjecia edytowal byle kto.
(Choc mysle ze wiem co chciales przekazac :) )
Przekrój to ewenement perełka prasowa.
no właśnie dlatego jest jak jest bo każdy się nadaje.
pjolofoto
24-02-2009, 23:39
Z przerazeniem slucham "jestem fotografem i fotoedytorem"
"fotografuje i pisze".
Dwudniowe kursy... ech... brak slow.
To sie rzadko sprawdza.
Wsrod fotografow sa swietni edytorzy. Niestety czesciej
pracujac na czyichs fotografiach. Swoje zbyt latwo oceniac emocjonalnie.
I nikt mnie nie przekona ze nie warto robic "halo"
Sa ludzie swietnie piszacy, o korekcie nie majacy pojecia.
Fotografowie powinni miec wplyw na wybor fotografii,
konsultujac go w obecnosci fotoedytora, to ideal.
Praktykowany juz chyba tylko w National Geographic.
Warto trzymac poziom nawet w lokalnych dziennikach.
http://www.sklodowski.pl/panoramix/warto_Tomaszewski.pdf
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.