Zobacz pełną wersję : Czy formatować baterię EN-EL3e
Czy formatować baterię EN-EL3e jeśli tak to w jaki sposób?
w instrukcji nic na ten temat nie znalazłem
więc naładowałem normalnie a dla spokojności od mometu gdy ładowarka pokazała, że "już" to odczekałem jecze jakiespół godzinki.
to jest bateria litowo jonowa jak mi sie zdaje, a te formatowania nie wymagają.
natomist pełna pojemnośc osiągaja po kilku cyklach. i tak było faktycznie z baterią w mojej nokii. w d300 pewnie tez tak będzie ale jeszcze mam go za krótko żeby to ocenić
kronos28
04-12-2008, 21:33
nastepnym razem nie dubluj wątków i umieszczaj je w odpowiednich działach
one: bateria się nie formatuje tylko formuje
two: obecnie produkowane baterie nie muszą być formowane
tyle z mojej strony "formatowanie baterii" to takie powiedzenie z przeszłości.
moonrage
05-12-2008, 18:10
one: bateria się nie formatuje tylko formuje
two: obecnie produkowane baterie nie muszą być formowane
tyle z mojej strony "formatowanie baterii" to takie powiedzenie z przeszłości.
no dobrze, że ktoś mądry to napisał bo jak tylko zobaczyłem ten głupi temat to mnie krew zalała.
no dobrze, że ktoś mądry to napisał bo jak tylko zobaczyłem ten głupi temat to mnie krew zalała.
Moze temat nie glupi, a ktos po prostu uzywa blednego sformulowania?
o Akumulatorach i ich eksploatacji polecam http://pl.wikipedia.org/wiki/Akumulator_litowo-jonowy tyczy to się również litowo-polimerowych napisane trochę po amatorsku ale to jest prawda :)
Rafał_Sz
14-12-2008, 12:32
one: bateria się nie formatuje tylko formuje
two: obecnie produkowane baterie nie muszą być formowane
tyle z mojej strony "formatowanie baterii" to takie powiedzenie z przeszłości.
3. To nie bateria, tylko akumulator. Baterii się nie ładuje, najwyżej baterię akumulatorów. Ale to takie językowe niezprecyzowanie.
4. Nowy aku uzyskuje docelową pojemność po kilku cyklach ładowanaia-rozładowania (uzyskanych w normalnych warunkach eksploatacji - czyli rób foty, a jak przyjdzie pora lub ochota to je ładuj).
5. Aku nowego typu "nie lubią" być pozostawione w stanie skrajnego rozładowania. W przypadku EN-EL3(e) nie dopuszcza do tego elektronika.
6. W.w. aku można doładowywać w dowolnym stanie rozładowania bez wpływu na ich pojemność.
7. Długotrwałe działanie bardzo niskich temperatur radykalnie obniża ich wydajność. Ogrzanie przywraca im prawie pełną sprawność. Oczywiście jak "zamrozisz" aku w 50% rozładowane, to po ogrzaniu nie będzie 100%, najwyżej 45%.
Reasumując. Cieszmy się z posiadania akumulatorów nie wymagających "specjalnej troski". Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.
puchbeary
15-12-2008, 15:15
Niby nic takie formowanie nie daje (choć praktyka pokazuje co innego) ale wykonanie go nie zajmuje zbyt wiele czasu a strzeżonego ....
Niby nic takie formowanie nie daje (choć praktyka pokazuje co innego) ale wykonanie go nie zajmuje zbyt wiele czasu a strzeżonego ....
Masz jakieś testy, że tak twierdzisz? Jakieś dowody etc.
Niby nic takie formowanie nie daje (choć praktyka pokazuje co innego) ale wykonanie go nie zajmuje zbyt wiele czasu a strzeżonego ....
za to potrafi zabić akumulator litowo-jonowy - przy pełnym wymuszonym rozładowaniu, tak więc nie słuchać panienek z BOK w telefoniach komórkowych i salonach i nie formować akumulatorów li-ion, li-polymer
puchbeary
16-12-2008, 10:05
Dla jasności sprawy - nie wymuszałem rozładowania. Aparat zasygnalizował pusta baterię to sru do ładowarki na 14 godzin. Pełen cykl zdjęciowy aż aparat zasygnalizuje rozładowanie i znów sru do ładowarki na 14 godzin. Żadnych sztucznych dodatkowych rozładowań, ale też i bez doładowania w połowie.
Dowodów nie mam żadnych - jedynie przykład mój i kumpla. On ma D50 i ja mam D50 - kupowane w odstępie miesiąca. Ja zrobiłem jak wyżej opisałem a on nie. ja robię 750-900 zdjęć na jednym naładowaniu on robi 450-600 max - warunki identyczne.
i oba body mają taki sam przebieg i tyle samo razy ładowane? Do tego fotki na takich samych parametrach, podgląd zdjęć na tyle samo sekund włączony na LCD i masa innych spraw.. nawet nie wiesz ile takich pierdółek ma wpływ na ilość zrobionych zdjęć, ale ja tam młody jestem i się nie znam....
puchbeary
16-12-2008, 12:50
i oba body mają taki sam przebieg i tyle samo razy ładowane? Do tego fotki na takich samych parametrach, podgląd zdjęć na tyle samo sekund włączony na LCD i masa innych spraw..
pisałem że warunki zbliżone. nie robiliśmy testów ze stoperem w ręku bo mnie to ani ziębi ani grzeje. Opisuję istniejącą sytuację a nie mam zamiaru tracić życia na rozkładanie tego na czynniki pierwsze.
nawet nie wiesz ile takich pierdółek ma wpływ na ilość zrobionych zdjęć, ale ja tam młody jestem i się nie znam....
Masz rację nawet nie wiem :D. A Nikona mam od wczoraj ;). Daj spokój kolego bo się zbytnio emocjonalnie angażujesz w dyskusję :P . Niech każdy zrobi jak chce i jak uważa.
zotornik
16-12-2008, 23:26
one: bateria się nie formatuje tylko formuje
two: obecnie produkowane baterie nie muszą być formowane
tyle z mojej strony "formatowanie baterii" to takie powiedzenie z przeszłości.
Jako modelarz RC powyższe uogólnienie traktuję wręcz jako bluźnierstwo ;)
Dlatego pozwólcie, tylko dwa słowa sprostowania, bo nie tylko fotografią żyjemy.
Obecnie na rynku są dostępne 4 główne rodzaje powszechnie używanych akumulatorów:
NiCD - Niklowo-Kadmowe
NiMH - Niklowo-Metalowo-Wodorkowe
Li-Pol - Litowo-Polimerowe
Li-Fe – Litowo-żelazowe /tzw. System 123/
Każde mają swoją nieco odmienną zasadę formowania /lub nie/, ładowania, rozładowywania /samorozładowania/ i przechowywania - ale nie tu miejsce na to ;)
Nas interesują Li-Pole, bo je głównie mamy w aparatach, no chyba że ktoś w gripie wspomaga się paluszkami AA /NiCD v NiMH/
Wbrew pozorom Li-Pole również wykazują się tzw. "efektem pamięci", ale jest on nieporównywalnie mniejszy w stosunku do NiCD i NiMH.
I to co interesuje autora wątku - Li-Poli nie formujemy, po prostu tego nie wymagają.
Owszem dla ich lepszej pracy, nowych akumulatorów nie należy doładowywać, gdy są tylko częściowo rozładowane! Do ładowania dajemy akumulator rozładowany - po przez normalne użytkowanie w aparacie.
Takiej procedury należy dotrzymać 3-4 razy, potem możemy już sobie doładowywać akumulator, zanim aparat odmówi nam posłuszeństwa.
W żadnym wypadku nie wolno próbować przyspieszać rozładowania np. po przez podpięcie do akusa żaróweczki !!!
Li-Pole są bardzo wrażliwe na przekroczenie pewnego poziomu rozładowania, a jego przekroczenie może doprowadzić do wybuch akumulatora.
Elektronika aparatu oczywiście jest na tyle inteligentna, że nie dopuszcza do nadmiernego rozładowania.
I na koniec - również Li-Pole podlegają procesowi samorozładowania. Więc naładowany i nie używany akumulator, po tygodniu już nie jest "w pełnej formie"
Jako modelarz RC powyższe uogólnienie traktuję wręcz jako bluźnierstwo ;)
Dlatego pozwólcie, tylko dwa słowa sprostowania, bo nie tylko fotografią żyjemy.
Obecnie na rynku są dostępne 4 główne rodzaje powszechnie używanych akumulatorów:
NiCD - Niklowo-Kadmowe
NiMH - Niklowo-Metalowo-Wodorkowe
Li-Pol - Litowo-Polimerowe
Li-Fe – Litowo-żelazowe /tzw. System 123/
Każde mają swoją nieco odmienną zasadę formowania /lub nie/, ładowania, rozładowywania /samorozładowania/ i przechowywania - ale nie tu miejsce na to ;)
Nas interesują Li-Pole, bo je głównie mamy w aparatach, no chyba że ktoś w gripie wspomaga się paluszkami AA /NiCD v NiMH/
Wbrew pozorom Li-Pole również wykazują się tzw. "efektem pamięci", ale jest on nieporównywalnie mniejszy w stosunku do NiCD i NiMH.
I to co interesuje autora wątku - Li-Poli nie formujemy, po prostu tego nie wymagają.
Owszem dla ich lepszej pracy, nowych akumulatorów nie należy doładowywać, gdy są tylko częściowo rozładowane! Do ładowania dajemy akumulator rozładowany - po przez normalne użytkowanie w aparacie.
Takiej procedury należy dotrzymać 3-4 razy, potem możemy już sobie doładowywać akumulator, zanim aparat odmówi nam posłuszeństwa.
W żadnym wypadku nie wolno próbować przyspieszać rozładowania np. po przez podpięcie do akusa żaróweczki !!!
Li-Pole są bardzo wrażliwe na przekroczenie pewnego poziomu rozładowania, a jego przekroczenie może doprowadzić do wybuch akumulatora.
Elektronika aparatu oczywiście jest na tyle inteligentna, że nie dopuszcza do nadmiernego rozładowania.
I na koniec - również Li-Pole podlegają procesowi samorozładowania. Więc naładowany i nie używany akumulator, po tygodniu już nie jest "w pełnej formie"
parę pytań:
- litowo polimerowe to to samo co litowo jonowe? bo tak wynika z Twojej wypowiedzi - w aparatach są litowo - jonowe
- dlaczego "Owszem dla ich lepszej pracy, nowych akumulatorów nie należy doładowywać, gdy są tylko częściowo rozładowane!"?
zotornik
17-12-2008, 18:39
Akumulatory litowo-jonowe /Li-Ion/ i litowo-polimerowe /Li-Pol/, to są różne ogniwa ale bardzo blisko "spokrewnione". Różni je nieco budowa/skład oraz napięcie pojedynczego ogniwa /na poziomie 0,1 V/
Fakt, mój błąd w aparatach mamy Li-Ion - reszta się zgadza.
Oba rodzaje są "wolne" od efektu pamięci i teoretycznie nie wymagają przed ich pierwszym użyciem formowania.
Jednakże w różnych środowiskach /np. modelarzy, maniaków telefonii komórkowej i nie tylko/ zauważono pewną zależność.
Nowe akumulatory, które zostały poddane trzem, czterem cyklom ładowania do pełna i następnie były rozładowywane do "końca" /po przez normalne ich użytkowanie/, wykazywały większą żywotność niż dokładnie takie same akumulatory, które takiemu procesowi nie były poddane.
Zaznaczam od razu, iż teoria /wynikająca z budowy i właściwości chemicznych tych ogniw/ nie tłumaczy takiego zróżnicowania, jednakże takie spostrzeżenia.
Jeszcze dwie uwagi.
1. Nowy akumulator Li-Ion/Li-Pol musi być przed pierwszym użyciem naładowany. Włożenie nowego akumulatora do aparatu, który ma tylko "fabryczne" napięcie może zakończyć się jego uszkodzeniem. Zbyt niskie napięcie może nie zostać poprawnie rozpoznane przez elektronikę aparautu i dojdzie do nadmiernego rozładowania akumulatora i jego nieodwracalnego uszkodzenia.
2. Co raz krótsza praca naszych akumulatorów, nie jest wynikiem pogłębiającego się efektu pamięciowego, tylko ich zużycia.
Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytania.
Akumulatory litowo-jonowe /Li-Ion/ i litowo-polimerowe /Li-Pol/, to są różne ogniwa ale bardzo blisko "spokrewnione". Różni je nieco budowa/skład oraz napięcie pojedynczego ogniwa /na poziomie 0,1 V/
Fakt, mój błąd w aparatach mamy Li-Ion - reszta się zgadza.
ano zgadza się, przy czym o to "nieco" to paru ludzi by Cię rozszarpało ;) (szczególnie ludzie którzy bawili się w projektowanie i odkrywanie tych ogniw ;))
Oba rodzaje są "wolne" od efektu pamięci i teoretycznie nie wymagają przed ich pierwszym użyciem formowania.
Jednakże w różnych środowiskach /np. modelarzy, maniaków telefonii komórkowej i nie tylko/ zauważono pewną zależność.
Nowe akumulatory, które zostały poddane trzem, czterem cyklom ładowania do pełna i następnie były rozładowywane do "końca" /po przez normalne ich użytkowanie/, wykazywały większą żywotność niż dokładnie takie same akumulatory, które takiemu procesowi nie były poddane.
obawiam się, że to raczej efekt autosugesji niż rzeczywistość - trudno faktycznie porównać to bez specjalistycznego sprzętu, gdyż nawet gdybyśmy mieli np. taki sam aparat i takie same akumulatory to korzystamy w różny sposób z aparatu, w różnych warunkach i wyniki ilości zdjęć na jednym naładowaniu NIE BĘDĄ porównywalne - po to są testy o miło brzmiącej nazwie ;) (dla wnikliwych - CIPA)
Jeszcze dwie uwagi.
1. Nowy akumulator Li-Ion/Li-Pol musi być przed pierwszym użyciem naładowany. Włożenie nowego akumulatora do aparatu, który ma tylko "fabryczne" napięcie może zakończyć się jego uszkodzeniem. Zbyt niskie napięcie może nie zostać poprawnie rozpoznane przez elektronikę aparautu i dojdzie do nadmiernego rozładowania akumulatora i jego nieodwracalnego uszkodzenia.
2. Co raz krótsza praca naszych akumulatorów, nie jest wynikiem pogłębiającego się efektu pamięciowego, tylko ich zużycia.
ad. 1 - dość śmiała teoria - po to jest własnie elektronika akumulatora, aby nie dopuścić do takiej sytuacji
zotornik
17-12-2008, 21:38
Erie - jak zaznaczyłem w pierwszym poście, moja wypowiedź była więcej niż "skrótem" przez temat dotyczący ogniw akumulatorkowych z którymi spotykamy się na co dzień. I miała na celu jedynie zwrócić uwagę, że świat akumulatorków nie jest tak prosty jak to przedstawił jeden z naszych kolegów ;)
Zainteresowani dogłębną analizą budowy, składu chemicznego i reakcji jakie zachodzą w poszczególnych typach ogniw, znajdą te informacje w internecie, natomiast nie to interesowało autora tematu.
Oczywiście większość tych obserwacji jest subiektywna i nie była w żaden sposób poddana weryfikacji "laboratoryjnej". Ale stała różnica w pracy 2 "identycznych firmowych" akumulatorów, różnie potraktowanych na starcie, z których jeden daje z siebie 250-300, a drugi 400-500 zdjęć - i tak dla każdego kolejnego ich doładowania - to daje do myślenia.
A skoro taki proces formowania, nie jest ani trudny, ani nadmiernie uciążliwy, to czemu dla spokoju ducha tego nie wykonać ;) - akumulatorkowi na pewno nie zaszkodzi.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.