Zobacz pełną wersję : Po co się uczyć? wg Swiatlo.
EDIT Jacek_Z - watek wydzielony z porad pilona o pierwszej sesji z modelką http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=76082
by tamten watek nie zszedł na ślepy tor - wydzieliłem. Tym bardziej, że z tezami swiatlo się zupełnie nie zgadzam.
Tyle gadaniny na próżno, a tak naprawdę to fotograf ma w 100% określić własną kreatywność, styl zdjęcia i jego przekaz. Nie żadne manuale, książki, tutoriale, a w 100% fotograf. To fotograf określa co jest właściwą dla niego kompozycją, kolorystyką, obróbką, oświetleniem. Książki są tylko po to jakbyś chciał zacząć swoje zdjęcia sprzedawać i żyć z fotografii. Czyli zrezygnować z własnego gustu i kreatywności a wejść w niewolniczy układ z twoim właścicielem, czyli tzw. klientem. Czyli zostać niemą papugą.
Jeżeli jednak niewolnictwo ciebie nie interesuje i fotografia jest realizacją twojej twórczej pasji życiowej, to wszystkie te tutoriale rozbij sobie o tyłek.
Dam przykład - naczytałem się mnóstwo jak ustawić światło aby okulary wyszły najlepiej. Czyli aby uniknąć odbić w szkłach. Naczytałem się tego tylko po to aby dojść do wniosku że to wszystko wierutne banialuki, bowiem dla mnie osobiście okulary są od tego aby odbijać światło. Tylko wtedy okulary dla mnie posiadają przekaz emocjonalny. Inaczej są tylko ramką od okularów. A jak jacyś fachowcy uważają inaczej to niech sobie robią po swojemu, ale mi tego nie doradzają. Bo nie mam ochoty tego słuchać.
Oczywiście jeśli jesteś początkujący to słuchaj rad, oglądaj galerie, ucz się. Ale nigdy nie traktuj porad jak alfę i omegę. Jest OK czasami słuchać rad, ale należy je także z zasady negować. Tylko wtedy to co robisz przyniesie ci satysfakcję.
Potem w miarę postępu swojego warsztatu sam musisz określić swoją drogę, tak aby ona odzwierciedlała twoją własną osobowość. A wtedy nie czytaj żadnych tutorialów. Żadnych i pod żadnym pozorem.
P.S. Co do kadrowania, czyli tzw mocnych punktów. Otóż każdy punkt jest jednakowo mocny. Nieprawdą jest że mocnym punktem jest to, co jest określone w poście powyżej. Każdy punkt na prostokącie zdjęcia ma w sobie jednakową moc. Niezależnie czy jest w 1/3, w matematycznym środku czy też na samym brzegu.
Mocny punkt jest określony tylko i wyłącznie intuicyjnie. Dlatego najważniejszym zadaniem jest wyrobienie w sobie intuicji. Czyli nie linijka ma określić kompozycję, ale wyłącznie intuicja. Nic więcej..
domelmel
02-12-2008, 11:00
Tyle gadaniny na próżno, a tak naprawdę to fotograf ma w 100% określić własną kreatywność, styl zdjęcia i jego przekaz...
Kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Co innego kreatywność a co innego podstawowe umiejętności. To tak jak z pisaniem książek, żeby jakąś napisać to musisz sie nauczyć pisać i tym są dla mnie porady Pilona( za które jeszcze raz serdecznie dziękuję). Jak już umiesz pisać(robić zdjęcia) to już Twoja sprawa co z tą umiejętnością zrobisz. Może stworzysz coś nowego niekonwencjonalnego co zaskoczy wszystkich. Myślę, że na tym to polega.
Tyle gadaniny na próżno, a tak naprawdę to fotograf ma w 100% określić własną kreatywność, styl zdjęcia i jego przekaz. Nie żadne manuale, książki, tutoriale, a w 100% fotograf. To fotograf określa co jest właściwą dla niego kompozycją, kolorystyką, obróbką, oświetleniem. (...)
Nie powiedziałbym, że na próżno. Wielu osobom się te opisy podobają i na pewno dużo z nich wyniosły.
Ja sam też z tego miejsca chciałbym podziękować pilonowi za tę pracę, dlatego pisanie "Tyle gadaniny na próżno", jest, moim zdaniem, nie na miejscu. Jest to kawał dobrej roboty, która niejednemu się przyda i podziękowanie należy się głównie za to, że komuś 'się chciało' coś napisać.
(...) Książki są tylko po to jakbyś chciał zacząć swoje zdjęcia sprzedawać i żyć z fotografii. Czyli zrezygnować z własnego gustu i kreatywności a wejść w niewolniczy układ z twoim właścicielem, czyli tzw. klientem. Czyli zostać niemą papugą. (...)
Ciekawe podejście... niewolniczy układ z właścicielem... no tak, jakby nie ci klienci, to by sprzedawcy gówno mieli i tym właśnie opłacali rachunki.
(...) Jeżeli jednak niewolnictwo ciebie nie interesuje i fotografia jest realizacją twojej twórczej pasji życiowej, to wszystkie te tutoriale rozbij sobie o tyłek.
Dam przykład - naczytałem się mnóstwo jak ustawić światło aby okulary wyszły najlepiej. Czyli aby uniknąć odbić w szkłach. Naczytałem się tego tylko po to aby dojść do wniosku że to wszystko wierutne banialuki, bowiem dla mnie osobiście okulary są od tego aby odbijać światło. Tylko wtedy okulary dla mnie posiadają przekaz emocjonalny. Inaczej są tylko ramką od okularów. A jak jacyś fachowcy uważają inaczej to niech sobie robią po swojemu, ale mi tego nie doradzają. Bo nie mam ochoty tego słuchać.
Oczywiście jeśli jesteś początkujący to słuchaj rad, oglądaj galerie, ucz się. Ale nigdy nie traktuj porad jak alfę i omegę. Jest OK czasami słuchać rad, ale należy je także z zasady negować. Tylko wtedy to co robisz przyniesie ci satysfakcję.
Potem w miarę postępu swojego warsztatu sam musisz określić swoją drogę, tak aby ona odzwierciedlała twoją własną osobowość. A wtedy nie czytaj żadnych tutorialów. Żadnych i pod żadnym pozorem.
Ręce opadają. Jeśli szukałeś opisów, jak ustawić światło, żeby wyszły najlepiej to nie miej pretensji, że takie opisy dostałeś. Efekt był taki jak w opisach - nie odbijać światła - i jeśli tego te tutoriale dotyczyły, to spełniły swoją rolę, ale jeśli Ty jednak chciałeś to zostawić jak było - Twoja sprawa. Więc to nie wina tutoriali, tylko tego, czego naprawdę sam chciałeś.
Piszesz też w poście kolejnym (już mi się nie chce cytować), o mocnych punktach obrazu etc... z tym, że te mocne punkty znane już były w malarstwie. Sam zresztą w swoich pracach, które można podziwiać na Twojej stronie widać, że taki podział stosujesz.
Może to nie wynikało z tutoriali, które obiłeś o kant dupy, tylko z Twojej kreatywności - nie ważne - ważne, że tych mocnych punktów szukałeś.
Piszesz też w poście kolejnym (już mi się nie chce cytować), o mocnych punktach obrazu etc... z tym, że te mocne punkty znane już były w malarstwie. Sam zresztą w swoich pracach, które można podziwiać na Twojej stronie widać, że taki podział stosujesz.
Może to nie wynikało z tutoriali, które obiłeś o kant dupy, tylko z Twojej kreatywności - nie ważne - ważne, że tych mocnych punktów szukałeś.
Spójrzmy się na to inaczej - jak nie masz pojęcia ani intuicji gdzie umieścić obiekt, to umieść go w mocnym punkcie, czyli zgodnie z siatką 3x3. Jeżeli jednak intuicja mówi ci inaczej, to wyrzuć siatkę na śmieci i umieść obiekt tam gdzie ci intuicja nakazuje.
Oczywiście, że tak, natomiast tutoriale nie służą temu, żeby ślepo z nich korzystać lub trzymać się od nich z daleka. Mówimy o skrajnościach.
Każdy ma swoją głowę na karku i powinien jej używać. Warto, moim zdaniem czytać te opisy, porady chociaż po to, aby poznać czyjś punkt widzenia.
P.S. Co do kadrowania, czyli tzw mocnych punktów. Otóż każdy punkt jest jednakowo mocny. Nieprawdą jest że mocnym punktem jest to, co jest określone w poście powyżej. Każdy punkt na prostokącie zdjęcia ma w sobie jednakową moc. Niezależnie czy jest w 1/3, w matematycznym środku czy też na samym brzegu.
Mocny punkt jest określony tylko i wyłącznie intuicyjnie. Dlatego najważniejszym zadaniem jest wyrobienie w sobie intuicji. Czyli nie linijka ma określić kompozycję, ale wyłącznie intuicja. Nic więcej..
Bzdura.
Złoty podział nie wziął się znikąd. To JEST intuicyjne.
przeczytałem całe mnóstwo ksiażek z zakresu seksuologii. I uważam, ze teza jakoby mężczyzna intuicyjnie czuł pociag do kobiety jest bzdurą. Jest tylko i wyłacznie spaczona intuicją. Niewolnictwem konwenansów. Bezmyslnym odbiciem stereotypów i myśli wiekszości.
Poszedłem po rozum do głowy i po własną kreatywnosc. Pracowałem nad soba i juz teraz mogę z czystym sercem powiedziec, udało sie !
Udało mi sie wypracowac w sobie pociag seksualny do lamy.
ps. jest stary dobry dowcip o intuicji studenta...
To fotograf określa co jest właściwą dla niego kompozycją, kolorystyką, obróbką, oświetleniem. Książki są tylko po to jakbyś chciał zacząć swoje zdjęcia sprzedawać i żyć z fotografii. Czyli zrezygnować z własnego gustu i kreatywności a wejść w niewolniczy układ z twoim właścicielem, czyli tzw. klientem. Bzdura. Chodziłeś na kurs z tego co pamiętam. Po co się na niego zapisałeś? Twoje własne postepowanie przeczy temu co piszesz.
Jeżeli jednak .. fotografia jest realizacją twojej twórczej pasji życiowej, to wszystkie te tutoriale rozbij sobie o tyłek.
Potem w miarę postępu swojego warsztatu sam musisz określić swoją drogę, tak aby ona odzwierciedlała twoją własną osobowość. A wtedy nie czytaj żadnych tutorialów. Żadnych i pod żadnym pozorem.Zdziwię się jeśli ten pogląd zdobędzie sobie popularność. Sam dawałeś tu tutoriale - jak wyostrzać po zmniejszaniu.
Po co czytsz to forum, oglądasz i komentujesz zdjęcia, wystawiasz swoje zdjęcia? Czytając to forum uczysz się. Wg ciebie samego robisz błąd. Powinieneś natychmiast przestać czytać to forum! Czyż nie ? :-D
P.S. Co do kadrowania, czyli tzw mocnych punktów. Otóż każdy punkt jest jednakowo mocny. Nieprawdą jest że mocnym punktem jest to, co jest określone w poście powyżej. Każdy punkt na prostokącie zdjęcia ma w sobie jednakową moc. Niezależnie czy jest w 1/3, w matematycznym środku czy też na samym brzegu.
Mocny punkt jest określony tylko i wyłącznie intuicyjnie. Dlatego najważniejszym zadaniem jest wyrobienie w sobie intuicji. Czyli nie linijka ma określić kompozycję, ale wyłącznie intuicja. Nic więcej..
Ręce opadają. Piłeś czy brałeś? Zastanów się co piszesz.
Przeczytałeś, nauczyłeś się i .... zacząłeś nauczać: nie ma punktów mocnych! Miejmy nadzieje, że ewentualni naśladowcy poprzestaną na pierwszym punkcie twojego programu - nie uczcie się :mrgreen: i nie dojdą do tego momentu, gdy poczyniłeś odkrycie na miarę Leonarda da Vinci - tylko wręcz odwrotne.
Bzdura.
Złoty podział nie wziął się znikąd. To JEST intuicyjne.
http://karezoid.deviantart.com/art/First-Sunrise-105070223
http://pretty-as-a-picture.deviantart.com/art/the-wrong-way-home-104630022
http://inobras.deviantart.com/art/Phalanx-96065584
http://islandtime.deviantart.com/art/Dream-36521849
Nie mówię o portretach, bo w nich zasada 1/3 zupełnie nie obowiązuje.
Bzdura.
Złoty podział nie wziął się znikąd. To JEST intuicyjne.
Tak podstawowo i pedagogicznie (?) - od czasu "intuicyjnego" zlotego podziału troszkę się zmieniło, zarówno w konwenansach, jak i ludzi je łamiących
P.S. Z tych przykładów które dałem to nie mam czasu aby szukać dalej. Miałem gdzieś zdjęcia nie centralne, ale zupełnie brzegowe, ale nie mogę ich teraz znaleźć.
... tak naprawdę to fotograf ma w 100% określić własną kreatywność, styl zdjęcia i jego przekaz. Nie żadne manuale, książki, tutoriale, a w 100% fotograf. To fotograf określa co jest właściwą dla niego kompozycją, kolorystyką, obróbką, oświetleniem. Książki są tylko po to jakbyś chciał zacząć swoje zdjęcia sprzedawać i żyć z fotografii. Czyli zrezygnować z własnego gustu i kreatywności a wejść w niewolniczy układ z twoim właścicielem, czyli tzw. klientem. Czyli zostać niemą papugą.
Jeżeli jednak niewolnictwo ciebie nie interesuje i fotografia jest realizacją twojej twórczej pasji życiowej, to wszystkie te tutoriale rozbij sobie o tyłek.
Znam kogoś, kto by się z Tobą zgodził w 100%.
Gość robi np. takie zdjęcia:
http://images20.fotosik.pl/58/3105ea3394c1c43e.jpg
http://images20.fotosik.pl/66/590dae464376eece.jpg
http://images4.fotosik.pl/256/1feb7f9197a6db76.jpg
http://images24.fotosik.pl/40/b09e9e81f1fbc0c1.jpg
i jest z nich zadowolony. Ma swój gust, swoją kreatywność a rady innych rozbija o tyłek.
Nie mówię o portretach, bo w nich zasada 1/3 zupełnie nie obowiązuje.
mylisz 2 rzeczy. Jeśli czegoś nie ma w mocnym punkcie, to nie znaczy, że mocne punkty nie istnieją. Zdjęcia nie mające czegoś w mocnym punkcie nie udowadniają ich bezsensu. Są i inne zasady kompozycji - symetria, przekątna itd itp. W każdym zdjęciu nie ma możliwości i potrzeby używania każdej z nich, bo to by było jak 5 grzybów w barszczu. W dziedzinie kompozycji zdaje się że jesteś niedouczony, niestety. Coś słyszałeś, ale nie wiesz jak się tego używa. Ale to nie znaczy, że się tego nie używa.
Mocny punkt to nie 1/3 - to tak na marginesie.
..i jest z nich zadowolony. Ma swój gust, swoją kreatywność a rady innych rozbija o tyłek.
Jeżeli jest szczęśliwy, nie odbierajmy mu tego na siłę. Kto wie, jak Go ludzkość oceni za ileś tam lat.
Poza tym to estetyka się zmienia wraz ze zmieniającą się kulturą. Coraz mniej widzę już klasycznych kadrów na galeriach. Coraz więcej widzę odlotów, cięć po stawach i palcach, czy patrzenia się wprost na ramę zdjęcia. A mówię o zdjęciach które zdobyły sporą popularność. A przecież nie o to chodzi aby zrobić poprawne zdjęcie na które nikt nie zwraca uwagi, ale o takie które przyciąga. Prawda? Nawet jeśli przyciąga niepoprawnym światłem czy kadrem.
Przykład - pokolenie temu było nie do pomyślenia aby ciąć po głowie. A teraz cięcie po głowie jest standardem. Czyli jak to jest z tymi normami? Czy to nie jest tylko i wyłącznie umowne?
Jeżeli jest szczęśliwy, nie odbierajmy mu tego na siłę. Kto wie, jak Go ludzkość oceni za ileś tam lat.
Żeby jeszcze robił to do szuflady... ;)
Znam kogoś, kto by się z Tobą zgodził w 100%.
...
i jest z nich zadowolony. Ma swój gust, swoją kreatywność a rady innych rozbija o tyłek.
Akurat dałeś przykłady zdjęć które poza tym że autor dostał za darmo mnóstwo miejsca na dysku na serwerze, to nawet na miliard lat te zdjęcia będą należały do śmietnika. Chyba że wszystko zniknie z naszej Ziemi z wyjątkiem tych zdjęć i Marsjanie będą według nich odtwarzać naszą cywilizację.
Jednak mi chodzi o przykłady zdjęć które mają sporą rzeszę zwolenników. A w końcu w fotografii, tak i w sztuce jak i w całej kulturze, chodzi tylko o ilość zwolenników.
Nikt nie wątpi że Penderecki jest technicznie lepszy od Spears, ale jednak to Spears ma większy wpływ na planetę niż Penderecki. I to Spears wyznacza kierunki, a nie Penderecki.
Cóż to za wywrotowe i bzdurne teorie !! Mam nadzieję, że mało kto czyta ten wątek i nikt sobie wspaniałych rad do serca nie weźmie...
domelmel
02-12-2008, 22:34
A w końcu w fotografii, tak i w sztuce jak i w całej kulturze, chodzi tylko o ilość zwolenników.
Całkowicie się z Tobą nie zgadzam, po raz kolejny zresztą. Jest cała rzesza artystów, którzy nie zważają na popularność, więc nie mów że o to chodzi W CAŁEJ KULTURZE...
Przykładem artystki, ale to ARTYSTKI, która wydaje się zupełnie nie dbać o nic, ale polega wyłącznie na intuicji, jest Elena Kalis na jej ostatniej podwodnej galerii.
Przykład to zdjęcie:
http://sugarock99.deviantart.com/art/Color-blind-105240437
I w ogóle cała jej galeria jest pełna takich zdjęć:
http://sugarock99.deviantart.com/gallery/#Underwater
Podobnie Nirrimi Joy (mam nadzieję że to jest jej imię):
http://pretty-as-a-picture.deviantart.com/gallery/
swiatlo - a te zdjcia, które podlinkowałeś (post 10), to czemu mają służyć? Nie załapałem jakoś... Piszesz o intuicji, nieużywaniu zasad kompozycji, a pokazujesz zdjęcia zachowujące zasady kompozycji...
swiatlo - a te zdjcia, które podlinkowałeś (post 10), to czemu mają służyć? Nie załapałem jakoś... Piszesz o intuicji, nieużywaniu zasad kompozycji, a pokazujesz zdjęcia zachowujące zasady kompozycji...
To są zdjęcia o centralnym kadrowaniu, i były podane jako odpowiedź Nemethowi że złoty podział nie musi być intuicyjnym.
Poza tym oczywiście te zdjęcia są wykadrowane bardzo poprawnie. Z wyjątkiem że nie według złotego podziału.
piter670
02-12-2008, 22:45
Ależ Światło
To co napisałeś jest stare jak świat.
Z tym, że do tego, żeby porzucić zasady potrzeba je wpierw dokładnie poznać :-D.
Każdy postęp w sztuce wiązał się z porzuceniem zasad. Impresjonizm, kubizm, abstrakcjonizm - każdy z tych nurtów negował coś z starych zasad i wypracowywał własne.
Ale większość wybitnych przedstawicieli wszystkich tych nurtów, najpierw dogłębnie poznała zasady, żeby potem je ŚWIADOMIE porzucić.
No chyba, że NIKIFOR ;-)
Jednak mi chodzi o przykłady zdjęć które mają sporą rzeszę zwolenników.
Wyobraź sobie, że ma on sporą rzeszę zwolenników i ponad 55 tysięcy odwiedzin. Czasami od dobrych zdjęć ważniejszy jest dobry marketing.
Cóż to za wywrotowe i bzdurne teorie !! Mam nadzieję, że mało kto czyta ten wątek i nikt sobie wspaniałych rad do serca nie weźmie...
:-D jeżeli wywrotowe, to nie widomo czy bzdurne. Mam nadzieję, że ten wątek czyta duuuużo ludzi, bo jest jednym z ciekawszych od roku albo i dłużej. Może ktoś sobie weźmie do serca i będziemy mieć sztukmistrza z Forum Nikona? :mrgreen: :roll:
Całkowicie się z Tobą nie zgadzam, po raz kolejny zresztą. Jest cała rzesza artystów, którzy nie zważają na popularność, więc nie mów że o to chodzi W CAŁEJ KULTURZE...
Mój kolega ukończył studia malarskie i ma cały garaż swoich malunków. Życzę mu aby wreszcie przynajmniej jedno z nich sprzedał. Ach, żeby sprzedał, bo jest to naprawdę niezależny artysta. Ja nie kupię, bo żadne z nich mi się nie podoba, ale mam nadzieję że wreszcie kogoś znajdzie. Poza tym ja naprawdę nie jestem milionerem aby go sponsorować.
A tak właściwie to trochę się zapętliłem z tymi zwolennikami. Zaczynam przeczyć samemu sobie. Tak, to nie chodzi o ilość, ale po prostu o jakichkolwiek zwolenników. Przynajmniej pięciu, czy trzech, no może o jakichkolwiek zwolenników poza żoną, mamą i dziećmi...
W ogóle mi chodzi o niezależność fotografa. A w ogóle to Jacek cały ten wątek za bardzo wywindował. Zostałem przyparty do muru i teraz nie wiem jak się z tego narożnika wydobyć.... :)
Czasami od dobrych zdjęć ważniejszy jest dobry marketing.
A nawet powiedziałbym, że przede wszystkim! :)
Wyobraź sobie, że ma on sporą rzeszę zwolenników i ponad 55 tysięcy odwiedzin. Czasami od dobrych zdjęć ważniejszy jest dobry marketing.
Naprawdę? No to może mamy do czynienia z nowym kierunkiem sztuki. Muszę postudiować lepiej tego gościa.
To są zdjęcia o centralnym kadrowaniu, i były podane jako odpowiedź Nemethowi że złoty podział nie musi być intuicyjnym.
Poza tym oczywiście te zdjęcia są wykadrowane bardzo poprawnie. Z wyjątkiem że nie według złotego podziału.
No tak... jeśli nawet nie trzymają się zasad typu "mocne punkty", to widać w nich trzymanie się innych typu: "linie trójpodziału" czy nawet wspomnianej wcześniej symetrii...
Przeglądając podlinkowane później przez Ciebie galerie nie widzę, żeby ta Artystka robiła zdjęcia używając wyłącznie intuicji (po czym to widać, swoją drogą?) - są tam zdjęcia trzymające się jakichś tam zasad, są też zdjęcia łamiące te zasady... tyle, że "łamiące świadomie", moim zdaniem
Poza tym to estetyka się zmienia wraz ze zmieniającą się kulturą. Coraz mniej widzę już klasycznych kadrów na galeriach. Coraz więcej widzę odlotów, cięć po stawach i palcach, czy patrzenia się wprost na ramę zdjęcia. A mówię o zdjęciach które zdobyły sporą popularność. A przecież nie o to chodzi aby zrobić poprawne zdjęcie na które nikt nie zwraca uwagi, ale o takie które przyciąga. Prawda? Nawet jeśli przyciąga niepoprawnym światłem czy kadrem.Tak, coraz więcej knotów się widzi. Tylko, to nie wynika z wykształcenia, a z jego braku.
Przykład - pokolenie temu było nie do pomyślenia aby ciąć po głowie. A teraz cięcie po głowie jest standardem. Czyli jak to jest z tymi normami? Czy to nie jest tylko i wyłącznie umowne?Mozna było (odpowiednio) ciąć po głowie.
Jednak mi chodzi o przykłady zdjęć które mają sporą rzeszę zwolenników. A w końcu w fotografii, tak i w sztuce jak i w całej kulturze, chodzi tylko o ilość zwolenników. no i tu przeczysz sam sobie. Jak tu z tobą dyskutować? Artysta ma się kierowac popularnością? czy iść swoja drogą? twierdziłeś, że to drugie. A teraz nagle kryterium popularności? To oznacza "sprzedajność" tak przez ciebie wzgardzaną.
A tak właściwie to trochę się zapętliłem z tymi zwolennikami. Zaczynam przeczyć samemu sobie. Tak, to nie chodzi o ilość, ale po prostu o jakichkolwiek zwolenników. Przynajmniej pięciu, czy trzech, no może o jakichkolwiek zwolenników poza żoną, mamą i dziećmi...Dobrze, że zauważasz.
Poza tym to estetyka się zmienia wraz ze zmieniającą się kulturą. Coraz mniej widzę już klasycznych kadrów na galeriach. Coraz więcej widzę odlotów, cięć po stawach i palcach, czy patrzenia się wprost na ramę zdjęcia. A mówię o zdjęciach które zdobyły sporą popularność. <...>?
Ale wiesz, że to bzdura co piszesz? Zdjęcia zdobywające popularność w popularnych serwisach... Zauważ przez kogo są oceniane. Z reguły wysokie noty zdobywają od nieuków fotograficznych (proszę mnie do sądu podać za zniewagę, ale to prawda - większość z tych ludzi o fotografii jako sztuce nie wie nic, albo prawie nic). To dlatego koszmarki fotomatiksowe mają takie wzięcie na galeriach internetowych. Kolejną grupą wysoko ocenianych zdjęć są fotografie ludzi, którzy mają dużą ilość przyjaciół i znajomych na danym serwisie. Im więcej serdecznych znajomych, tym lepiej oceniane prace - to bezsprzeczny fakt.
A mimo to zgadzam się z tobą Światło - trzeba się trzymać czegoś, najlepiej swoich przekonań. Tylko nie wolno popadać w skrajności, bronić czegoś, co na obronę nie zasługuje. Żeby coś bronić, trzeba znać wszystkie za i przeciw i świadomie się do nich odnosić. Intuicja intuicją, ale to nie wszystko przecież.
Wydaje mi się, że kolega Światło doszedł do takiego punktu wtajemniczenia, że wydaje mu się, że potrafi tworzyć. Jest to najbardziej niebezpieczny punkt, w jakim można się znaleźć (podobnie, jak wydaje się komuś, że jest już świetnym kierowcą, czy tym podobne). Mam nadzieję, że sam dojdzie do tego (tak jak w tej chwili), że jedynym ratunkiem jest szybki odwrót z tego miejsca.
Życzę wielu udanych zdjęć, niezależnie od przyjętej teorii :).
Wydaje mi się, że aby zacząć łamać zasady najpierw trzeba je dokładnie poznać. O gustach można również dyskutować, lub nie, ale najpierw trzeba ten gust mieć.
No to się wątek rozpętał ;-) Chyba rozumiem o co chodzi koledze światło (łamanie zasad itp.), jednak trzeba do tego dojrzeć, żeby zrobić to świadomie. Niestety w ogromnej części zdjęć ahtystycznych rządzi przypadek ;-)
Światło, nie poddawaj sie, chwilowo zostałeś niezrozumiały przez epokę, ale jedziesz, stary, nie pękasz, i jedziesz, jak ci podsuną jaką książkę do historię fotografii, to nie daj sie zmanipulować, kanony stworzyli ci od canona, to bzdety
;)
Stach2008
03-12-2008, 14:08
Wydaje mi się, że kolega Światło doszedł do takiego punktu wtajemniczenia, że wydaje mu się, że potrafi tworzyć. Jest to najbardziej niebezpieczny punkt, w jakim można się znaleźć (podobnie, jak wydaje się komuś, że jest już świetnym kierowcą, czy tym podobne). Mam nadzieję, że sam dojdzie do tego (tak jak w tej chwili), że jedynym ratunkiem jest szybki odwrót z tego miejsca.
Życzę wielu udanych zdjęć, niezależnie od przyjętej teorii :).
Z tej wypowiedzi wynika że jeden kolega uważa że drugi nie jest wystarczająco wtajemniczony żeby tworzyć i radzi mu zawrócić z tej drogi. Ale czy stopień wtajemniczenia tego pierwszego kolegi upoważnia go do dawania takich rad?
Oto jest pytanie.... :)
Z tej wypowiedzi wynika że jeden kolega uważa że drugi nie jest wystarczająco wtajemniczony żeby tworzyć i radzi mu zawrócić z tej drogi. Ale czy stopień wtajemniczenia tego pierwszego kolegi upoważnia Go do dawania takich rad?
Oto jest pytanie.... :)
Nie wynika to z tej wypowiedzi, mogę Cię zapewnić. Z tej wypowiedzi wynika, że niektóre drogi są ślepe, niezależnie od tego jaki stopień wtajemniczenia się osiągnęło.
Z tutorialami jest tak jak z przepisami kulinarnymi. Jedni kurczowo się ich trzymają, inni traktują jak wstęp do własnych pomysłów. Ale żaden sposób wykorzystania przepisu nie zasługuje na pogardę, jeśli efekt jest smaczny.
Osobiście szanuję twórców tutoriali i dziękuję za dzielenie się wiedzą i przecieranie szlaków.
Co do złotego podziału. Oczywiście, można znaleźć milion wybitnych zdjęć, które nie są "oparte" na tymże podziale. Ale to nie oznacza, że taki podział jest bzdurą. On wynika nie tylko ze ślicznych wzorów matematycznych ale z fizjonomii narządu wzroku człowieka.
Oczka po prostu mają tendencję do błądzenia, a nie skupiania się na centralnym punkcie. Wg zasad złotego podziału opiera się np koncepcja aranżacji akwariów japońskich czy holenderskich. Ponieważ taka aranżacja jest bardziej "przyjazna" dla wzroku, dla komfortu patrzenia, a nie z powodów historycznych czy umowy ludzi zajmujących się akurat tą dziedziną.
Światło, po prostu rób to na co masz ochotę tak jak lubisz i jak czujesz.
Samo "nauczenie się" fotografii to parę minut żeby dowiedzieć się co to przysłona, czas, ogniskowe itd, później trochę czasu żeby się do tego przyzwyczaić.
Następnie po prostu robisz to co chcesz i w ten sposób sukcesywnie doskonalisz swoją drogę. Wszystkie zasady, dzieła i zdjęcia które były już zrobione mogą tylko Ci pomóc w doskonaleniu swojego warsztatu, poczucia estetyki, zrozumienia tego co już było i tego co jest. Panujące kanony to są jakieś realia w których się znajdujesz i nie są wyznacznikiem tego co powinieneś robić. Skoro chcesz tworzyć, to na może nie da Ci satysfakcji zrobienie tego samego, co 100 000 osób wcześniej w taki sam sposób. Ale jeśli Twoim jedynym celem będzie złamanie największej możliwej ilości zasad, to dla mnie to jest niepoważne (i kompletnie niemożliwe jeśli chciałbyś złamać wszystkie zasady i oderwać się od wszystkich kanonów) - wg mnie celem powinno być pokazanie czegoś dokładnie tak jak Ty tego chcesz. Także jeśli Twoim głównym celem jest zrobienie "czegoś innego", to zacznij robić brzydko skomponowane, wielkoformatowe dagerotypy macro, albo trójwymiarowe zdjęcia pustej płaszczyzny, albo portrety ludzi których nie ma - może tego jeszcze nie było, ale tak czy siak, to będzie do czegoś nawiązywać.
kanony stworzyli ci od canona, to bzdety;)
buchacha ;)
jacek.gold
03-12-2008, 15:37
Widzę że światło dalej usiłuje przekonać wszystkich że jak zrobi gniota to tak ma być bo chciał zrobić gniota :)
Tylko ze w zakamarkach mego nieartystycznego umysłu błąka się już taki wątek czas jakiś temu omawiany
Proponuje uznać że światło wielkim artystą jest i stworzyć dla niego dział "dzieło" a zamieszczona tam sztuka nie będzie podlegała negacji bo przecież skoro chciał zrobić gniota...
Po dość pobieżnym przeczytaniu tego wątku, przyszło mi na myśl, że w ten oto sposób Czarek asekuracyjnie "przygotowuje" widownię... a dzieło jest już gotowe;)
A wiadomo - widz nieprzygotowany może zareagować niewłaściwie;);)
PS niestety wydaje mi się, że tego typu dyskusje prowadzi się lepiej i skuteczniej (dla wszystkich) na żywo:)
Światło, jakby Cię tu chcieli pożreć, to wysyłam wsparcie, pierwsze z przymrużeniem oka, ale drugie już na serio
pierwsze wsparcie
http://autofocus.blox.pl/2008/01/Wielcy-fotografowie-w-Internecie.html
;)
drugie wsparcie
gada sie: nie robi sie horyzontu w pół kadru, są tacy co gotowi są za cos takiego wystawić fotce najniższe możliwe oceny, a tu taki Hiroshi Sugimoto natrzaskał całą serię zdjęć morza z horyzontem przez pół
http://tiny.pl/6734
PS niestety wydaje mi się, że tego typu dyskusje prowadzi się lepiej i skuteczniej (dla wszystkich) na żywo:)
Absolutna racja. To nie jest internetowa dyskusja. Najlepiej wieczorem przy grzanym winie.
A w ogóle wątek się rozrósł i ja jak zwykle zostałem tym czarnym charakterem. No ale taka moja rola na tym forum :), więc nic nowego... :)
Tak czy inaczej pozdrawiam uczestników dyskusji jak i wszystkich innych członków forum. Włącznie z adminami. Nawet tych co do dostają wścieklizny jak widzą mój nick. A zwłaszcza tych... :)
W ogóle moja ostatnia podróż do kraju była cudowna, dużo spotkań z nowymi i starymi znajomymi. Przekonałem się że my Polacy to naród otwarty, wrażliwy i przyjazny jeśli się tylko przebije tą cienką przykrywkę rezerwy i oschłości. Prawdziwe owce w wilczej skórze...
Tym stwierdzeniem mam nadzieję że podsumuję ten wątek.
Czarek M.
Tym stwierdzeniem mam nadzieję że podsumuję ten wątek.
Czarek M.
Migasz się od poważnych odpowiedzi, analiz, wniosków
;)
niestety dosc czesto spotykam sie na tym forum z podejsciem podobnym do autora tego watka.
niestety tez wiekszych bredni od tresci rozpoczynajacych ten watek nigdy wczesniej nie udalo mi sie przeczytac.
najgorsze w tym wszystkim jest to ze glupota jest zarazliwa. ktos zupelnie nowy moze trafic na taka tresc i potraktowac ja powaznie.
proponowalbym dla zachowania jako takiej wartosci merytorycznej tego forum i dla tych ktorzy moga zostac tymi slowami po prostu skrzywdzeni wyslac ten caly watek w kosmos.
swiatlo - zenada!!!
olo
EDIT
zasada zlotego podzialu nie ma najmniejszego zwiazku z intuicja. nie jest tez jednakowa dla wszystkich kultur. czasem zanim napisze sie jakas informacje wprowadzajaca w blad warto poczytac cos wiecej niz wpisy w necie.
co do listy ksiazek podawalem nie raz wiec kto chcial ten znalazl
Bardzo się cieszę, że to co napisałem, znalazło też negatywny odbiór... I dobrze, widać, że zmuszam do myślenia.
Jednak, swiatlo, zupełnie się z Tobą nie zgodzę...
Po pierwsze, tym co napisałeś, dokonałeś gwałtu na noworodku... Mam na myśli m.in. nieistnienie silnych punktów kadru... Po prostu to nieprawda, nie można zaprzeczyć czemuś, co w ludzkim umyśle i emocjach tkwi od dziesiątek tysięcy lat. Toż to jak jeszcze sztuki nie było "trójpodział" i symetria ludzkiego oblicza zaczęły wyrabiać w naszych przodkach emocjonalne spojrzenie na tego typu układy. Stąd właśnie, bez nauki, bez intuicji, z przyrodzenia mamy taki sposób postrzegania i odbiór piękna i porządku.
Po drugie, przykłady zdjęć, które podałeś jako łamiące kadrami konwencje, w poście 21, są tak boleśnie poprawne, że mogą ilustrować moje słowa z wątku który rozwijałem. I to pod względem przestrzegania zasad, i to pod względem drobnych odstępstw, o których też pisałem. Aż żal mi po nich kreślić i linkować tu zdjęcia... Ale uwierz, wyszłoby na moje...
Po trzecie, ja dawałem wskazówki, jak uniknąć najczęstszych błędów i jak wykonać łatwiej i prościej dobre technicznie i miłe (dla większości) w odbiorze zdjęcie. Nie mówiłem, że daję przepis, zaklęcie, magiczne szuru-buru na super artystyczne zdjęcie.
I nikomu nie kazałem się trzymać na bij zabij konwencji, o której pisałem... Sam, żartobliwie, ale też nie bez powagi, w pierwszym poście napisałem: "Zapamiętaj dziewięć powyższych, po czym je olej i pomyśl, że dobre zdjęcie nie zależy od tych punktów, ale od fotografa, modelki i sprzyjających warunków oraz w 99% od kreatywności i odrobiny szczęścia".
Hmm... A po co się uczyć... Ano po to, żeby wiedzieć jak to przysłowiowe dłuto trzymać... Miej swój styl, łam konwencje, pewnie że tak i bardzo dobrze. Bądź artystą nad artystami, szokuj i wprawiaj w osłupienie. Ale rób to świadomie, neguj to, o czym wiesz i co rozumiesz. Z negowania i "jasamoróbstwa", bez wiedzy o świecie i pięknie, to Kaczyńscy wyszli... Nie rzucajmy się do wykucia Wenus z Milo, nie potrafiąc wyrzezać z kamienia równej kuli. To tyle.
Jak tylko odetchnę, mam bardzo ciężkie chwile jeśli chodzi o pracę teraz, będę kontynuował wątek pierwszosesyjny, mam nadzieję, że znajdziesz coś, z czym jednak się zgodzisz i to zaakceptujesz :) Szczerze i serdecznie tego Ci życzę :)
proponowalbym dla zachowania jako takiej wartosci merytorycznej tego forum i dla tych ktorzy moga zostac tymi slowami po prostu skrzywdzeni wyslac ten caly watek w kosmos.
olo, co wy macie z tym kosmosem, zamykaniem, itd. To jeden z najciekawszych wątków na tym forum od paru lat. Chyba, że bardziej merytoryczne są 50/1.8 v. 50/1.4
Bardzo się cieszę, że to co napisałem, znalazło też negatywny odbiór... I dobrze, widać, że zmuszam do myślenia.
Dzięki Pilon za miły wpis. Doceniam Twoje tutoriale, są one bardzo pomocne i świadczą o Twoim pozytywnym nastawieniu do naszej forumowej społeczności.
W swoim czasie czytywałem tony książek i tutoriali, pochłaniałem je, a techniki z nich masowo kopiowałem. Był to okres jaki musi przejść każdy rozwijający się fotograf. Bez tego nikt nigdy do niczego nie dojdzie. Dzięki Twojej pomocy ci fotografowie mają znacznie łatwiej. Jednak musi przyjść czas kiedy fotograf musi przestać czytać podręczniki i dalej podążać własną drogą samemu. I to miałem właśnie na myśli pisząc moje posty.
Poza tym to należą Ci się podziękowania że te podręczniki piszesz we własnym czasie i z czystej dobrej woli. To się niezwykle ceni i się bardzo cieszę że zostało to tak pozytywnie przyjęte. A nie zawsze tak się dzieje, bo przypomnę że kiedy z dobrej woli dałem mały tutorialik na temat ostrzenia, to zostałem wyśmiany i to nawet przez niektórych moderatorów. Wybiło mi to na zawsze z głowy chęć dawania jakichkolwiek wskazówek.
Tym bardziej się cieszę że Ty to robisz i za to Tbie ze swojej strony dziękuję.
Ten wątek może jest ciekawy, jednak dla mnie jest dość niewygodny bo zostałem postawiony trochę pod ścianą. Nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni... :) Rzeczywiście powinienem to przewidzieć jak napisałem te swoje ryzykowne posty, ale tak naprawdę to dzięki tym kontrowersyjnym postom rozwinęła się ta rozmowa. Kosztem mojej osoby, bowiem niektórzy reagują już alergicznie na każdy mój post, niezależnie co napiszę. Jest to moja przypisana rola i nie mam innego wyboru jak to zaakceptować... :)
Ale nauczyłem się też że w środowisku tzw. "sztuki interpretowanej" ważna jest też osobowość autora, więc opanowanie sztuki prowokacji jest też dość ważne... :)
Tak więc o ile w dziedzine sztuki fotografii mam jeszcze lata świetlne do nauki i rozwoju, to w dziedzinie prowokacji całkiem dobrze mi idzie już teraz... :)
Jeszcze raz dzięki za Twoje pomocne tutoriale.
Przejrzalem watek pobieznie. Znalazlem post w ktorym autor pokazuje zdjecia przeczace niby zasadzie prawidlowej kompozycji, ktore moim zdaniem swietnie pokazuja wlasnie zasade trojpodzialu. Dla mnie to co tu probuje sie obronic to jakis belkot w stylu porzuc sztuke zostan artysta.
Światło, jakby Cię tu chcieli pożreć, to wysyłam wsparcie, pierwsze z przymrużeniem oka, ale drugie już na serio
pierwsze wsparcie
http://autofocus.blox.pl/2008/01/Wielcy-fotografowie-w-Internecie.html
;)
faktycznie wsparcie chyba z :wink: bo poziom wiedzy forumowych oceniaczy był dość żenujący. Rady jakie dawali - też.
drugie wsparcie
gada się: nie robi się horyzontu w pół kadru, są tacy, co gotowi są za cos takiego wystawić fotce najniższe możliwe oceny, a tu taki Hiroshi Sugimoto natrzaskał całą serię zdjęć morza z horyzontem przez pół
http://tiny.pl/6734
a tu się może ja zbłaźnię, jak ci, co krytykowali fotki z pierwszego wątku, ale zdjęcia tego Japończyka mi się nie podobają. Ja w nich nie widzę nic ciekawego. Pewnie doskonałe technicznie w formatach około 100x150 cm dobrze wyglądają w muzeum + tekst o 7 dniach, ideologia o ..... itd. Artysta wypromowany na siłę? Inne jego zdjęcia są OK. Może przesadzę, ale może się okazać, że cykl takich sobie zdjęć okazuje się sztuką przez duże S ze względu na pomysł, wykonanie, przemycane idee itd. Czy to czyni pojedyncze zdjęcie z takiego cyklu bardzo dobrą fotografią, mającą być kompozycyjną wyrocznią? (swiatlo pomagam Ci wlasnie w mieszaniu ludziom w glowach :mrgreen:)
http://www.gagosian.com/exhibitions/2008-11-06_hiroshi-sugimoto/
(swiatlo pomagam ci wlasnie w mieszaniu ludziom w glowach :mrgreen:)
http://www.gagosian.com/exhibitions/2008-11-06_hiroshi-sugimoto/
Ja Ci powiem: te zdjęcia są rzeczywiście kontrowersyjne. Na wernisaż albo na ścianę szanującego się domu artysty są świetne. Sam coś takiego bym powiesił u siebie jakbym miał w odpowiednim stylu dom. Po prostu stylistyka jest tego taka że wciąga w patrzenie. Są magnetyczne!
I to jest dobra fotografia w mojej opinii. Wypromowana czy nie, ale w końcu promocja jest też częścią tego co robisz. Co z tego że jesteś dobry jak nikt o tym nie wie i z tym umierasz. A te zdjęcia tego Japończyka wciągają. Nie wiem czy są dobre wystarczająco dla tego forum, pewnie by dostały nie więcej niż dwie gwiazdki i całą masę szyderstw, ale na potrzeby świata dużej Sztuki są naprawdę znakomite.
Jest gościu jak Marc Adamus który robi świetne kolorowo-cukierkowe obrazki przyrody, ale ten Adamus jest dobry jedynie do zachwytów na forach internetowych. Na żadną szanującą się galerię sztuki, na żaden wernisaż to on się nie zakwalifikuje. Żeby zdjęcie było dobre na wernisaż to musi elektryzować. A elektryzowanie widza nie ma nic wspólnego z poprawnością.
I oto mi chodzi od początku. Czyli wędrówka nie w technikę i podręczniki, ale we własną duszę. Znalezienie sposobu aby dotrzeć do widza emocjonalnie, aby pokazać co w Tobie siedzi i aby to było dość interesujące. Tutoriale i podręczniki tego nie nauczą. Nauczą obsługiwania się pomocnymi narzędziami, ale nie samego przekazu.
Dodam jeszcze uwagę, może się niektórzy ustosunkowują. Powiedzmy że mamy zdjęcie. Patrzymy na nie i cholera jest świetne. Elektryzuje, ma coś w sobie. I się dalej patrzymy, i widzimy że tu ręka ucięta w nadgarstku, a tu ktoś się patrzy w brzeg zdjęcia, a tu krzywy horyzont, a tu przepał. I co? Gadamy głupoty o tych detalach, że zdjęcie bardzo dobre, ale ten przepał, ten horyzont, itd, itp. I zabijamy to zdjęcie. Profanujemy je.
Więc czy zdjęcie jest dobre czy nie? Albo jest dobre, więc się nie patrzymy na krzywy horyzont ani na nadgarstek, albo jest złe, więc mówimy dlaczego jest złe. Czy nie mam racji?
jacek.gold
03-12-2008, 22:13
I zabijamy to zdjęcie. Profanujemy je.
czy to że zdjęcie podoba sie twórcy to znaczy że wszystkim ma się podobać?
czy nie powinno sie komentować zdjęć tylko dlatego że przestaną w oczach twórcy być dobrymi a staną się przeciętnymi a może nawet marnymi pracami? w ten sposób wszystko co wypluwa aparat mozemy uznać za doskonałe
Ja Ci powiem: te zdjęcia są rzeczywiście kontrowersyjne. Na wernisaż albo na ścianę szanującego się domu artysty są świetne. Sam coś takiego bym powiesił u siebie jakbym miał w odpowiednim stylu dom. Po prostu stylistyka jest tego taka że wciąga w patrzenie. Są magnetyczne!
I to jest dobra fotografia w mojej opinii. Wypromowana czy nie, ale w końcu promocja jest też częścią tego co robisz. Co z tego że jesteś dobry jak nikt o tym nie wie i z tym umierasz. A te zdjęcia tego Japończyka wciągają. Nie wiem czy są dobre wystarczająco dla tego forum, pewnie by dostały nie więcej niż dwie gwiazdki i całą masę szyderstw, ale na potrzeby świata dużej Sztuki są naprawdę znakomite.
Podoba ci się bo jest słynne, wypromowane itd. Gdyby takie nie były to bys przeszedł obok nich obojętnie, zapewniam cię.
Jest gościu jak Marc Adamus który robi świetne kolorowo-cukierkowe obrazki przyrody, ale ten Adamus jest dobry jedynie do zachwytów na forach internetowych. Na żadną szanującą się galerię sztuki, na żaden wernisaż to on się nie zakwalifikuje.Fakt, kiczowate obrazki.
Dla pocieszenia podam, że np prymitywiści bywa, że malują kolorowo-cukierkowe obrazki, ale robiąc to konsekwentnie, mając ten styl znajdują swoje uznanie. Dzięki czystemu przekazowi i paru innym rzeczom. Marc Adamus może sobie zrobić wystawę i pewnie znajdzie miejsca gdzie by ją chcieli. http://www.marcadamus.com/gallery.php
Żeby zdjęcie było dobre na wernisaż to musi elektryzować. ..Wcale nie. Dla ciebi ejest sztuką cos, bo się znalazło na wystawie, w muzeum. Żeby zdjęcie było na werrnisażu wcale nie musi byc dobre ani magnetyzować. Trzeba miec pieniądze, że by zrobic wystawę. Brutalne, ale mające niewiele wspólnego ze sztuką.
Tutoriale i podręczniki tego nie nauczą. Nauczą obsługiwania się pomocnymi narzędziami, ale nie samego przekazu.Znowu swoje. Są tutoriale jak zrobic kicz i są tutoriale jak zrobić coś poprawnego w 101 wersjach, w dużych formatach i otrzymać sztukę :wink:
ale swiatlo, ja na przyklad zawsze podkreslam ze zdjecie powinno byc oceniane pod katem calosciowym i zgadzam sie ze oceny demaskatorskie w zalozeniu sa niepotrzebne. jednak stary postaraj sie nastepnym razem wazyc slowa. rozumiem ze prowokacyjnie pewnych uzyles, jednak ktos na poczatku drogi moze nie zrozumiec ze aby zaprzeczyc regulom musi sie ich nauczyc. dobrze by bylo gdybys po prostu nie stwarzal sytuacji gdy ktos moze odniesc wrazenie ze stoisz na strazy nieuctwa. postawienie dwoch biegunow - nauka kontra sztuka jest moze i ciekawa i prowokujaca ale dla poczatkujacych uwiez - moze byc katastrofalna.
tym bardziej ze wielu tu stara sie wbic pala do glow ze ksiazki, albumy, edukacja przede wszystkim i tym bardziej ze moda stalo sie czerpanie wiedzy wylacznie z netu.
pozdro
olo
swiatlo! a ja Cię rozumiem!
czy to że zdjęcie podoba sie twórcy to znaczy że wszystkim ma się podobać?
Nie mówię o podobaniu się twórcy, bo twórcy to podobają się wszystkie jego zdjęcia. Mówię o podobaniu się Tobie. Jeżeli widziesz zdjęcie które Cię elektryzuje, więc czy to nazwiesz dobrym czy złym? A jeżeli nazwiesz go dobrym bo Cię elektryzuje, to czy będziesz szukać krzywego horyzontu czy uciętego ucha? A jeśli znajdziesz to ucięte ucho, to czy dalej nazwiesz to zdjęcie dobrym? A jeśli nie, to dlaczego go nazwałeś dobrym przedtem?
Podoba ci się bo jest słynne, wypromowane itd. Gdyby takie nie były to bys przeszedł obok nich obojętnie, zapewniam cię.
Właśnie że akurat nie. Nie znałem gościa przedtem, więc nie wiem czy on jest słynny.
Z początku jak zobaczyłem te zdjęcia to się zdziwiłem że takie żadne, ale nagle na jednym z nich coś mnie wciągnęło. Nie wiem co. Ale wtedy się przyjrzałem reszcie, i stwierdziłem że jest to znakomita dekoracja pięknego domu artysty albo wernisażu. Że te zdjęcia mają jakiś taki szept w sobie. Może to kolorystyka, może to pewna niezdefiniowana kombinacja szarości mgły z detalami, ale one wciągają.
jacek.gold
03-12-2008, 22:28
Nie mówię o podobaniu się twórcy, bo twórcy to podobają się wszystkie jego zdjęcia. Mówię o podobaniu się Tobie. Jeżeli widziesz zdjęcie które Cię elektryzuje, więc czy to nazwiesz dobrym czy złym? A jeżeli nazwiesz go dobrym bo Cię elektryzuje, to czy będziesz szukać krzywego horyzontu czy uciętego ucha? A jeśli znajdziesz to ucięte ucho, to czy dalej nazwiesz to zdjęcie dobrym? A jeśli nie, to dlaczego go nazwałeś dobrym przedtem?
jeżeli mam zdjęcie które jak to napisałeś "elektryzuje mnie" to nie są dla mnie istotne niedociagnięcia bo są one drugorzędne, ale nie oznacza to że zdjęcie to jest dobre i inni też je tak postrzegają. Zdjęcie naprawde dobre satysfakcjonuje nie tylko mnie ale i całą rzeszę innych ogladających i wtedy mozna powiedzieć że to jest dobra praca. Nie oznacza to również że jest to praca na poziomie który akceptują pozostali ale mozna powiedzieć że znajduje ona swych odbiorców i wśród nich jest ona dobrą czy nawet wybitna
w zasadzie podobno o gustach się nie dyskutuje tylko że czasami należy przyjąć że moje zdjęcie nie musi się podobać innym i nie będę jak lew go bronił tylko dlatego ze MI się podoba
.. Powiedzmy że mamy zdjęcie. Patrzymy na nie i cholera jest świetne. Elektryzuje, ma coś w sobie. I się dalej patrzymy, i widzimy że tu ręka ucięta w nadgarstku, a tu ktoś się patrzy w brzeg zdjęcia, a tu krzywy horyzont, a tu przepał. I co? Gadamy głupoty o tych detalach, że zdjęcie bardzo dobre, ale ten przepał, ten horyzont, itd, itp. I zabijamy to zdjęcie. Profanujemy je.
Więc czy zdjęcie jest dobre czy nie? Albo jest dobre, więc się nie patrzymy na krzywy horyzont ani na nadgarstek, albo jest złe, więc mówimy dlaczego jest złe. Czy nie mam racji?Sądzę, że nie ma takiego zdjęcia. Sądzę, że intuicyjnie to zdjęcie nie będzie mi się podobało. Jeśli ta ręka jest mała (zajmuje niewiele kadru), z tyłu, w cieniu itd, czyli nie rzuca się w oczy - to nie zdyskwalifikuje zdjęcia, zdjęcie nadal będzie mogło być dobre, bo są na nim np fajne oczy. Ale zdjęcie to całość, składa się z wielu detali. Może mieć miejsca świetne, ale istotne by nie miało miejsc "słabych". Nie sądzę, że zdjęcie, które ma rzucające sie w oczy słabe strony było dobrym zdjęciem.
swiatlo! a ja Cię rozumiem!
Ja chyba też...
Być może doszedłeś do ściany i nie za bardzo wiesz co dalej zrobić.
Może warto popróbować z fotografią tradycyjną i technikami szlachetnymi... ;)
Nie mówię o podobaniu się twórcy, bo twórcy to podobają się wszystkie jego zdjęcia. ...absolutnie niekoniecznie :-D
Właśnie że akurat nie. Nie znałem gościa przedtem, więc nie wiem czy on jest słynny....Ale widziałes jakie muzeum je wystawiło. Sugestia, szacunek itd..
Te zdjęcie nie mają prawa się podobać w internecie, są za małe.
ja jak zwykle zostałem tym czarnym charakterem. No ale taka moja rola na tym forum :), więc nic nowego... :).
i potem znowu
.Ten wątek może jest ciekawy, jednak dla mnie jest dość niewygodny bo zostałem postawiony trochę pod ścianą. Nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni... :) Rzeczywiście powinienem to przewidzieć jak napisałem te swoje ryzykowne posty, ale tak naprawdę to dzięki tym kontrowersyjnym postom rozwinęła się ta rozmowa. Kosztem mojej osoby, bowiem niektórzy reagują już alergicznie na każdy mój post, niezależnie co napiszę.
Po czym poznać, że prawy Polak tęskni za krajem? Szuka sposobności, by złożyć się na ołtarzu, tzw. samozłożenie
;)
Ale masz pecha, ja Cię lubie.
http://karezoid.deviantart.com/art/First-Sunrise-105070223
http://pretty-as-a-picture.deviantart.com/art/the-wrong-way-home-104630022
http://inobras.deviantart.com/art/Phalanx-96065584
http://islandtime.deviantart.com/art/Dream-36521849
Nie mówię o portretach, bo w nich zasada 1/3 zupełnie nie obowiązuje.
Przejrzalem watek pobieznie. Znalazlem post w ktorym autor pokazuje zdjecia przeczace niby zasadzie prawidlowej kompozycji, ktore moim zdaniem swietnie pokazuja wlasnie zasade trojpodzialu. Dla mnie to co tu probuje sie obronic to jakis belkot w stylu porzuc sztuke zostan artysta.
Właśnie miałem napisać to samo :P
Praktycznie na wszystkich fotkach podlinkowanych widać zasadę trójpodziału. Można by powiedzieć że są to książkowe przykłady...
:)
Mam wrażnie, że głównym problemem w tym wątku jest jego tytuł.
http://autofocus.blox.pl/2008/01/Wielcy-fotografowie-w-Internecie.html najlepsze w tym linku jest to że to żart!
a po komentarzach widzę że wiele osób nie zajarzyło o co chodzi...pokazano tam sławne zdjęcia i hipotetyczne czyli nieprawdziwe komentarze jakie najprawdopodobnie by się pojawiły pod tymi zdjęciami gdyby ci uznani fotografowie pokazali swoje zdjęcia dziś w sieci np. u nas na forum...to zart który pokazuje że czasem wpadamy w skrajnośc oceniając zdjęcia wyłącznie z technicznej strony! Poza tym zobaczcie; ile komentarzy pod zdjęciami opisuje npp. emocje jakie budzą w odbiorcy dane zdjecia? z czym się im to zdjęcie kojarzy? jak na nich wpływa? nic...tylko przepał, zły kadr, szum, mydło...wpadlismy w sidła technologii a nie potrafimy czuc...chyba o to chodzi w tym wątku zdaje mi się, że czasem nienajlepsze zdjęcie technicznie jest genialne w tresci i emocjach jakie niesie...może warto nie przegapic takiego zdjęcia ?
a po komentarzach widzę że wiele osób nie zajarzyło o co chodzi...
nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę
Wini fajny masz podpis w stopce...nie lubię mleka ;)
ktoś naprawdę nie zajarzył ale boję się ;) napisac kto...
Wini fajny masz podpis w stopce...nie lubię mleka ;)
ktoś naprawdę nie zajarzył ale boję się ;) napisac kto...
Obawiam się, że to było już tyle razy na forum w dziale nie tylko humor, że nie masz się o co obawiać.
Co do sztuki i wernisaży to ja polecam zobaczyć jak się to robi. Jak żenujące zdjęcia, całkiem dobrego fotografa, chyba przez jakiś smutny żart albo pomyłkę (nie wspominając o górnolotnym przesłaniu cyklu - sic!) trafiły do galerii.
Tomek Sikora i cykl "Buddyści Polscy".
I proszę Światło masz tu swój przykład poszukiwania i łamania konwencji. Tylko, że kupa z tego wyszła...
Co do sztuki i wernisaży to ja polecam zobaczyć jak się to robi. Jak żenujące zdjęcia, całkiem dobrego fotografa, chyba przez jakiś smutny żart albo pomyłkę (nie wspominając o górnolotnym przesłaniu cyklu - sic!) trafiły do galerii.
Dlaczego przez żart albo pomyłkę? Tu nie ma żadnej pomyłki. Artysta (lub p.o. artysty) jedzie na opinii (i/lub znajomościach) i choćby nie wiem jakie badziewie zrobił, to zawsze może liczyć na sprawdzone i wierne stadko wielbicieli. Jeśli dajmy na to Peter Greenaway nakręci pornosa, to ten pornos ma "głębię", a jeśli ktoś tej "głębi" nie widzi, no cóż...
Dodam jeszcze uwagę, może się niektórzy ustosunkowują. Powiedzmy że mamy zdjęcie. Patrzymy na nie i cholera jest świetne. Elektryzuje, ma coś w sobie. I się dalej patrzymy, i widzimy że tu ręka ucięta w nadgarstku, a tu ktoś się patrzy w brzeg zdjęcia, a tu krzywy horyzont, a tu przepał. I co? Gadamy głupoty o tych detalach, że zdjęcie bardzo dobre, ale ten przepał, ten horyzont, itd, itp. I zabijamy to zdjęcie. Profanujemy je.
Więc czy zdjęcie jest dobre czy nie? Albo jest dobre, więc się nie patrzymy na krzywy horyzont ani na nadgarstek, albo jest złe, więc mówimy dlaczego jest złe. Czy nie mam racji?
I z tym się mogę w dużej części zgodzić. Robiłem kiedyś taki mały eksperyment, popchnięty przez przesadzoną krytykę jednego ze zdjęć zamieszczonych na forum. Wziąłem do ręki NG, kilka numerów, przejrzałem kilkadziesiąt artykułów, a dokładnie ilustrujących ich zdjęć i co ... z technicznego punktu widzenia, wile z nich (jakieś 80-90%) miało spore niedociągnięcia, które rzucały się w oczy (krzywy horyzont, krzywa perspektywa, tu ręka, tam stopa, za ciemno, za jasno), nie wpływały jednak one w znacznym stopniu na odbiór treści zdjęcia. Co lepsze, zauważyłem te mankamenty dopiero wtedy, kiedy potrzyłem pod kątem jakości zdjęć, a nie wcześniej, podczas czytania tych raportaży.
Podoba ci się bo jest słynne, wypromowane itd. Gdyby takie nie były to bys przeszedł obok nich obojętnie, zapewniam cię.
I to też święta racja. Jest wiele zdjęć, osłuchanych nazwisk, które do mnie kompletnie nie trafiają, nawet nie z uwagi na styl, czy temat, ale ich jakość, sposób wykonania.
Jest jednak coś takiego jak gust, wrażliwość, a tego nie da się zapakować w ramy i dać przepis, nie można zdefiniować silnych punktów gustu :).
Wychodzi więc na to, że racja leży po środku. Jak zwykle.
http://autofocus.blox.pl/2008/01/Wielcy-fotografowie-w-Internecie.html najlepsze w tym linku jest to że to żart!
a po komentarzach widzę że wiele osób nie zajarzyło o co chodzi...
oto co z człowiekiem może zrobić zaangażowanie w temat
:mrgreen:
Jeśli chodzi o postać twórcy w kryzysie, dążącego do absolutnego oderwania od reguł, polecam Lisbon Story reż. Wima Wendersa. Chodzi mi oczywiście o postać operatora, nie dźwiękowca. Sądzę, że ten film świetnie pokazuje, do czego takie myślenie prowadzi.
Pozdrawiam
Adam
po przeczytaniu wszystkich wątków i uwag nasunęło mi się parę uwag i przemyśleń (zaznaczam jest to moja i tylko moja opinia)
-sposób kadrowania i tzw złoty podział z przekazem informacji w różnych zakątkach świata może się różnić w dość znaczny sposób z prostej przyczyny (udowodnionej), że my oglądamy zdjęcia z lewej na prawą stronę jest to związane z nauką pisania, w przypadku Japonii będzie to już oglądanie z góry na dół i już formowanie przekazy może być inne, co również można zauważyć w filmach - europejskich panoramy przeważnie są z lewej na prawą, w japoński często pionowe a w izraelskich z prawej na lewą, czyli my możemy się przyczepić (zgodnie z naszą kulturą) do przesyłu informacji na zdjęciu, że coś nam nie "leży" oglądając zdjęcia Hiroshi Sugimoto, właśnie z góry na dół, zaczynają one inaczej wyglądać (to jest dobry przykład http://www.sanfranciscosentinel.com/wp-content/uploads/2007/06/hiroshi-sugimoto.JPG
co do rezygnacji typu nie oglądajcie, nie uczcie się więcej, w pewnym sensie się pod tym podpisuję, przykłady (to są moje wnioski i odczucia) - po pewnym kursie fotograficzny zrobiono mały eksperyment na środku stołu był wazon z kwiatami i obok zdjęcie tego motywu, znany fotograf poprosił o zrobienie zdjęcia kwiatów w wazonie dla osób które ukończyły kurs, gdy zrobione przez niego zdjęcie było cały czas w zasięgu wzroku i wtedy na zrobionych fotkach w większości przypadków pojawiło się naśladownictwo, kopia zrobionego zdjęcia, więc tutaj odczytuję to jako - nie kopiujcie tylko trzeba opracować swój punt widzenia
podpisuję, przykłady (to są moje wnioski i odczucia) - po pewnym kursie fotograficzny zrobiono mały eksperyment na środku stołu był wazon z kwiatami i obok zdjęcie tego motywu, znany fotograf poprosił o zrobienie zdjęcia kwiatów w wazonie dla osób które ukończyły kurs, gdy zrobione przez niego zdjęcie było cały czas w zasięgu wzroku i wtedy na zrobionych fotkach w większości przypadków pojawiło się naśladownictwo, kopia zrobionego zdjęcia, więc tutaj odczytuję to jako - nie kopiujcie tylko trzeba opracować swój punt widzenia
jakiś jest niezrozumiały opis tego eksperymentu, poproszę jeszcze raz, bo co on sprawdzał, co z osobami, które kursu nie kończyły - brały udział w eksperymencie? (też pewnie by naśladowały)
w takim opisie jak przedstawiłeś eksperyment nie mówi o wyższości nieuki nad nauką, tylko o tym, że ludzie mają skłonności do naśladownictwa ( a w sumie na pewnym etapie na tym polega nauka)
istotna kwestia jest taka, że po dobrych kursach ludzie w statystycznej większości robią lepsze zdjęcia niż przed kursami, a tego ten eksperyment nie podważał
co do rezygnacji typu nie oglądajcie, nie uczcie się więcej, w pewnym sensie się pod tym podpisuję, przykłady (to są moje wnioski i odczucia) - po pewnym kursie fotograficzny zrobiono mały eksperyment na środku stołu był wazon z kwiatami i obok zdjęcie tego motywu, znany fotograf poprosił o zrobienie zdjęcia kwiatów w wazonie dla osób które ukończyły kurs, gdy zrobione przez niego zdjęcie było cały czas w zasięgu wzroku i wtedy na zrobionych fotkach w większości przypadków pojawiło się naśladownictwo, kopia zrobionego zdjęcia, więc tutaj odczytuję to jako - nie kopiujcie tylko trzeba opracować swój punt widzeniaAle co to udowadnia? Że nie wszystkie osoby biorące udział w kursach to artyści. Można być pasjonatem danej dziedziny, stawać na rzęsach, chodzić na kursy, mieć wiedzę i... to nie gwarantuje bycia atystą. Kursy dają wiedzę jak fotografowac, nie aspirują do niczego więcej. To cos więcej musi wynikać z indywidualizmu danej osoby.
polegało to bardziej na tym, że kursanci na zadane indywidualne tematy robili przyzwoite prace, a tu próbowali naśladować dobre zdjęcie bardzo dobrego fotografa, czyli po prostu naśladownictwo wzorców, według mnie w pewny momencie człek po prostu musi znaleźć "własną linie", dlatego na pewnym etapie powiedzenie odłóż książki jest dla mnie stwierdzeniem szukaj własnego ja w tym co robisz czyli nie próbuj naśladować-kopiować, ale pomysł na odrzucenie całkowicie wszelakich materiałów jest dla mnie niedorzeczny, choć by ze względu na nowe technologie, po prostu jeśli oglądasz jakąś prace choć by najlepszego fotografa to ustosunkuj się do tego a nie naśladuj bo łatwo skończyć wtedy na japońskich podręcznikach dla turystów - "stań tu ustaw taką ogniskową i naciśnij spust zgodnie z pokazanym na instrukcji zdjęciem" osobiście podobają mi się prace Saudka, ale przy jego stylu, własny stylu, każda próba naśladownictwa będzie kiczem więc tego nawet nie próbuję robić
osobiście podobają mi się prace Saudka, ale przy jego stylu, własny stylu, każda próba naśladownictwa będzie kiczem więc tego nawet nie próbuję robić
no ale Sudka już możesz próbować
;)
istotna kwestia jest taka, że po dobrych kursach ludzie w statystycznej większości robią lepsze zdjęcia niż przed kursami
Powiedzmy, że wierzę na słowo, chociaż nie wiem skąd takie dane statystyczne. Ale to nie ma znaczenia.
O wiele ciekawszą kwestią jest to, że najwybitniejsi (chyba nie muszę wspominać, że "najwybitniejsi" piszę subiektywnie ;) i nie odmawiam nikomu prawa do własnego gustu) nie kończyli w ogóle żadnych szkół fotograficznych, często mieli oczywiście wykształcenie i doświadczenie plastyczne, ale również wielu miało wykształcenie jak najbardziej ścisłe. I czego to dowodzi? Że gdyby w dzieciństwie poszli na kursy zwane studiami jakie teraz są dostępne, to byli by jeszcze lepsi? Czy może dowodzi temu, że byli tak oryginalni i wybitni, ponieważ właśnie nie ukształtowano ich w szkole? Nie mówiono - tak nie możesz - tak nie dobrze - tak dobrze - tak trzeba? Nauka fotografii to czas, przesłona i optyka. Tyle trzeba znać żeby umieć robić zdjęcia. Cała reszta, to zupełnie inna kwestia której nie wyniesie się raczej z kursu, czy "szkoły foto", chyba że ktoś pragnie wykonywać zdjęcia oceniane po prostu jako poprawne, czyli nie mające błędów.
Sądzę, że nie ma takiego zdjęcia. Sądzę, że intuicyjnie to zdjęcie nie będzie mi się podobało. Jeśli ta ręka jest mała (zajmuje niewiele kadru), z tyłu, w cieniu itd, czyli nie rzuca się w oczy - to nie zdyskwalifikuje zdjęcia, zdjęcie nadal będzie mogło być dobre, bo są na nim np fajne oczy. Ale zdjęcie to całość, składa się z wielu detali. Może mieć miejsca świetne, ale istotne by nie miało miejsc "słabych". Nie sądzę, że zdjęcie, które ma rzucające sie w oczy słabe strony było dobrym zdjęciem.
Co do słabych miejsc, może i można się zgodzić - nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia, bo kiedy widzę zdjęcie które mi się podoba, to nie zastanawiam się, czy przykładowo jakaś nie rzutująca za bardzo na kompozycję firanka z tyłu "mogła by lepiej "wyjść", ale kompletnie się nie zgadzam, że ucięta ręka jest z założenia słabym miejscem, dla mnie to taki sam stereotyp z "nauki (...) w weekend" jak i to, że duże ziarno na zdjęciu jest wadą, czy że na portrecie twarz musi być dobrze widoczna, albo zdjęcie powinno być nieporuszone. Na tych jak to się mówi "wadach" może być oparte zdjęcie, albo może dzięki nim po prostu trochę zyskać. I dzięki nim dopiero może zacząć żyć. Nie staram się wmówić, że taka "niedoskonałość" obiektywnie jest zaletą, bo była by to bzdura. Tylko według mojego rozeznania mając aparat w dłoni fotograf może zrobić co chce i jak chce aby zrobić dobre zdjęcie. Analityczne odwoływanie się do regułek ma może zastosowanie do tych, którzy nie umieją sami spojrzeć na swoją pracę, lub nie potrafią osiągnąć efektu jaki sobie wyznaczyli. Tak ja to widzę i oczywiście rozumiem ewentualne niezrozumienie ze strony packshotowców (używam tego słowa w pewnym sensie, absolutnie nie negatywnym tylko jako symbol spełnieniacza czyichś sprecyzowanych oczekiwań), których naturalną rolą - zadaniem jest robić coś zgodnie z wytycznymi. Mnie interesuje mnie obszar fotografii, w którym nie osiągnie się nic dzięki znajomości na pamięć wszystkich podręczników. Sam też robię zdjęcia, mimo, że zazwyczaj nie mogę ich ocenić w moich kryteriach tak jak bym chciał, to wiem co mnie interesuje i tylko do tego dążę, ale nie czuję się do niczego zobowiązany. Stąd po raz kolejny moja rada dla Światło - czytaj, oglądaj i rób co chcesz. Uważam że to świetna rada.
Światło, Twoje teksty o 'łamaniu zasad" są słuszne, ale maja też ciemną stronę. Otóż artystą się bywa, a rzemieślnikiem trzeba być !!! Bez zasad spełnienie takiego warunku nie jest możliwe. Dlatego bez nich ani rusz.
Sukkubus
05-12-2008, 14:56
Moim zdaniem w tej dyskusji brakuje pewnego bardzo waznego watku.
Najwazniejsze w zdjeciu jest jego przeslanie. To co autor chcial pokazac innym. Jakas mysl albo uczucie, ktorym chcial sie podzielic z innymi. I jezeli poznamy zasady kompozycji i techniki fotografowania to mamy jakies "narzedzia" zeby przekazac to co chcemy. Jezeli lamiemy ustalone zasady to robimy to takze zeby cos przekazac. Nikt o tym wczesniej nie wspomnial, pewnie z tego samego powodu dla ktorego wiekszosc zdjec na tym i innych forach tez jest oceniana przede wszystkim od strony technicznej.
Kiedy zdjecie jest bardzo kiepskie technicznie i w zasadzie nie ma sensu wymieniac wszystkich bledow, wtedy pojawia sie najwazniejsze pytanie jakie kazdy powinien sobie zadac patrzac na zdjecie: Co autor chcial mi przekazac pokazujac to zdjecie?
Trzymanie sie zasad badz ich lamanie nie jest najwazniejsze w zdjeciu. Najwazniejsze jest to, zeby nasze "narzedzia" pomogly nam przekazac to co chcemy.
Artysta nie zostaje sie lamiac zasady. Artysta zostaje sie jezeli ma sie cos do powiedzenia i potrafi to przekazac za pomoca swojej sztuki.
Pozdrawiam,
Beata
...Artysta nie zostaje sie lamiac zasady. Artysta zostaje sie jezeli ma sie cos do powiedzenia i potrafi to przekazac za pomoca swojej sztuki.
Pozdrawiam,
Beata
Amen!
Właśnie wpadł mi do głowy tekścik napisany przez Kena Rockwella w jego ostatnim blogu.
"Capturing Your Emotional Response Does this sound familiar?
If not, you're completely missing the whole point of photography (http://www.kenrockwell.com/tech/what-is-photography.htm). Capturing emotional responses is photography.
Photography has never been about documenting what's before the camera. It's never been about sharpness or color accuracy.
Just like the art which it is, photography has always been about capturing what you're feeling at the time, and making sure that when another person sees your work, that it excites the same feelings.
It's always been about capturing what it is about a person, place or activity that turns you on.
Primitive man is right: photography does capture the soul of another. The good point is that it doesn't diminish the soul of the person photographed; photography magnifies it and spreads it.".
Może przetłumaczę (plus minus dosłowność):
"Uchwycenie emocji.
Czy nie brzmi znajomo?
Jeśli nie, to nie rozumiesz samej esencji fotografii. To uchwycenie emocjonalnej reakcji JEST fotografią.
Fotografia nigdy nie była i nie jest dokumentacją tego co stoi przed obiektywem. Fotografia to nie jest ostrość czy odwzorowanie kolorów.
Tak samo jak sama sztuka, fotografia zawsze była i jest oddaniem tego co czujesz w momencie fotografowania. A także zrobieniem tego w taki sposób aby inna osoba oglądająca tą fotografię czuła to samo.
Człowiek dziki ma rację: fotografia zabiera duszę drugiemu człowiekowi. Jednak co jest dobrą stroną - nie niszczy ona oryginalnej duszy człowieka fotografowanemu. Wręcz przeciwnie - powiększa ją i rozpowszechnia.".
No i czego to dowodzi wszystko? Cały ten wątek o robieniu czegoś bez względu na wszystkie reguły skoro sam zacytowałeś...
<...>
Tak samo jak sama sztuka, fotografia zawsze była i jest oddaniem tego co czujesz w momencie fotografowania. A także zrobieniem tego w taki sposób aby inna osoba oglądająca tą fotografię czuła to samo.<...>
;]
Proszę zatem bardzo - łam wszystkie reguły, zasady ale tak abyśmy byli w stanie poczuć to co chciałeś nam przekazać.
Po co w ogóle się uczyć? To staje się ostatnio popularne..
A w świecie sztuki... po co ci wszyscy muzycy uczą się nut w ogóle... po co uczą się grać.. e tam, bez sensu, przecież lepiej im to wyjdzie intuicyjnie... :D
Po co w ogóle się uczyć? To staje się ostatnio popularne..
A w świecie sztuki... po co ci wszyscy muzycy uczą się nut w ogóle... po co uczą się grać.. e tam, bez sensu, przecież lepiej im to wyjdzie intuicyjnie... :D
Z tym że aby stworzyć muzykę, którą da się słuchać trzeba umieć baaaardzo dużo w porównaniu do tego ile trzeba umieć aby zrobić zdjęcie, które da się oglądać. ;)
Po co w ogóle się uczyć? To staje się ostatnio popularne..
A w świecie sztuki... po co ci wszyscy muzycy uczą się nut w ogóle... po co uczą się grać.. e tam, bez sensu, przecież lepiej im to wyjdzie intuicyjnie... :D
Jak przeczytasz wątek to właśnie nic takiego z niego nie wynika. Nauka tak, oczywiście i jak najbardziej, i to ciężka nauka jak to słusznie pokazałeś na przykładzie muzyki. Jednak ważniejsze jest to aby mieć coś własnego do powiedzenia.
Dam przykład. W muzyce popularnej to bynajmniej nie trzeba być Bachem. Lennon uważam dał większy wkład do kultury światowej, i sztuki w ogóle, niż większość kompozytorów klasycznych. Na muzyce jakoś się znał, owszem, na fortepianie potrafił grać i komponować, ale nie sądzę aby na poziomie muzyki klasycznej. Sądzę że jest wielu muzyków znających muzykę od strony technicznej trylion razy lepiej niż Lennon, a którzy w kulturze nie po prostu praktycznie nie istnieją. A na pewno nie w takim stopniu jak Lennon.
Lennon po prostu miał coś istotnego do powiedzenia. A to akurat jest podstawą.
P.S. "Imagine" czy "Give peace a chance" są z punktu widzenia krytyka muzyki tanimi i łatwymi kiczami. Jak dasz te utwory krytykowi muzyki do oceny, to on nawet tego nie wysłucha bo uzna że to profanuje jego szanowne ucho.
Jednak te utwory odmieniły świat. Miały i mają rewolucyjny wpływ na wiele pokoleń. "Imagine" w mojej opinii jest największym utworem muzycznym kiedykolwiek napisanym przez kogokolwiek. Przed Chopinem, Bachem czy Mozartem.
Czy to nie jest definicją Wielkiej Sztuki?
Po co w ogóle się uczyć? To staje się ostatnio popularne..
A w świecie sztuki... po co ci wszyscy muzycyuczą się nut w ogóle... po co uczą się grać.. e tam, bez sensu, przecież lepiej im to wyjdzie intuicyjnie... :D
a powiem Tobie, że tak często bywa.. człowiek bardzo chce grać, ćwiczy wiele godzin dziennie i w sumie osiąga pewien poziom, powszechnie uznany za wysoki ale nie stworzy, zagra niczego wielkiego/dobrego... poprostu poprawnie, a nawet w ESCE "puszczą".
Troszke sie "boję", że zostałem zainfekowany pewną myślą od autora wątku.. tzn za bardzo się pałuję kwestią kolorów, kadrowania i walcze sprzętowo, a za mało eksperymentuje poszukując w fotografii. :)
Zreszta podejście do tematu to sprawa idywidualna.. ta fotografia jak i muzyka, bo jednemu się podoba muza Malmsteena, Satrianiego czy Vaia, a drugi zasypia przy tym. Dobranoc ;)
.
<...> "Imagine" w mojej opinii <...>.
Czy to nie jest definicją Wielkiej Sztuki?
Nie. Bo w mojej opinii to "Disorder" Joy Division i "Smells Like Teen Spirit" Nirvany. :mrgreen:
Nie. Bo w mojej opinii to "Disorder" Joy Division i "Smells Like Teen Spirit" Nirvany. :mrgreen:
Hmmm, jestem przekonany że znajdzie się ktoś kto uważa piosenki Ich Troje za największe utwory muzyczne kiedykolwiek napisane... :)
Po prostu nie chodzi mi tutaj o gusta, ale po prostu o rewolucyjny wpływ na całe pokolenia. O wpływ na politykę, o liczbę naśladowców, o całą filozofię. Gusta to tylko gusta.
Chodzi mi o utwory które zmieniają sposób myślenia całych pokoleń.
Ups, chyba wyszło że porównałem Nirvanę do Ich Troje. Nie, nie o to mi chodziło. Sorry.
Chciałem tylko powiedzieć że nie mówię o gustach bo te są subiektywne.
Chodziło mi tylko o obiektywny wpływ jaki dane dzieło ma na kulturę, politykę i historię.
Ale to w końcu nie należy do tematu dyskusji o fotografii. Nie kłóćmy się teraz co lepsze - Lennon, Nirvana czy Ich Troje. To nie o to chodzi.... :)
Jeszcze dla Anchela jako ciekawostka. Oto ankieta Rolling Stone Magazine na największe hity wszechczasów. Hmm, ciekawe kto to robił. Ale Twój utwór też tam jest...
List's top ten
1. "Like a Rolling Stone", Bob Dylan
2. "(I Can't Get No) Satisfaction", The Rolling Stones
3. "Imagine", John Lennon
4. "What's Going On", Marvin Gaye
5. "Respect", Aretha Franklin
6. "Good Vibrations", The Beach Boys
7. "Johnny B. Goode", Chuck Berry
8. "Hey Jude", The Beatles
9. "Smells Like Teen Spirit", Nirvana
10. "What'd I Say", Ray Charles
Oto ankieta Rolling Stone Magazine na największe hity wszechczasów. Hmm, ciekawe kto to robił. Ale Twój utwór też tam jest...
List's top ten
1. "Like a Rolling Stone", Bob Dylan
2. "(I Can't Get No) Satisfaction", The Rolling Stones
3. "Imagine", John Lennon
4. "What's Going On", Marvin Gaye
5. "Respect", Aretha Franklin
6. "Good Vibrations", The Beach Boys
7. "Johnny B. Goode", Chuck Berry
8. "Hey Jude", The Beatles
9. "Smells Like Teen Spirit", Nirvana
10. "What'd I Say", Ray Charles
Oooo. A która to z kolei...? Chyba co roku jest nowa. Jeszcze z 10, może więcej, lat temu jak się takimi bzdurami trochę interesowałem "utworem wszechczasów" było Satisfaction. A z tego co wiem utwór Boba Dylana już wtedy istniał... :-) Ciekawe co się przez tą dekadę nagle zmieniło.
Zresztą wtedy wspomniany magazyn był krytykowany za faworyzowanie Stonesów (ciekawe dlaczego...). Więc Stonesi nie są już na pierwszym, ale żeby nie było jest utwór z... odpowiednim tytułem...
Tego typu rzeczy pokazują, że warto się po prostu wyluzować. I robić to co uważa się za słuszne i co daje najwięcej satisfaction ;-), w każdej dziedzinie, rówież w fotografii.
Byle się za bardzo nie mądrzyć i nie uważać swojej subiektywnej opinii za pępek świata. Howgh.
<...>
Ale to w końcu nie należy do tematu dyskusji o fotografii. Nie kłóćmy się teraz co lepsze - Lennon, Nirvana czy Ich Troje. To nie o to chodzi.... :)
<...>
Trochę to ma jednak odniesienia do fotografii - a przynajmniej do wątku dyskusji. Popatrz jak różne piosenki dostały się w to zestawienie. Połowa z nich dla mnie (nie wspominając o krytyku muzycznym - nie dajcie bogowie muzyki poważnej) nie stanowi prawie żadnej wartości. "Imagine" akurat mam płytkę więc nie o tym ;]
Zauważ jednak, że nie ma tam żadnej muzyki alternatywnej, eksperymentalnej, łamiącej schematy - co więcej, większość jest z szeregu muzyki popularnej, opartej na sprawdzonych schematach. Ich siła tkwi nie w eksperymentowaniu i łamaniu ustalonych zasad ale w tym, że wstrzeliły się w nastroje panujące w danych czasach, że ich przesłanie jest ponadczasowe. Dzięki temu są to utwory w kręgu pewnej muzyki i jej odbiorców wręcz kanoniczne.
Natomiast jestem w stanie wymienić znacznie więcej utworów, które a) są znacznie lepsze techniczne, bardziej odkrywcze w warstwie muzycznej i przesłaniu ale ich "zasięg rażenia" przez ograniczoną liczbę odbiorców jest mniejszy - ot Pink Floyd czy Iron Maiden ; b) znacznie gorszych pod względem kompozycyjnym, jakościowym itp. a które mimo to miały jeszcze większy wpływ na ludzi i społeczeństwo w ogóle niż te wymienione w zestawieniu - niech wymienię tylko Sex Pistols, Janis Joplin czy Presley'a ;].
Zresztą muzyka nie jest najlepszym przykładem. Zbyt dalekie rozbieżności. Popatrz na malarstwo! Tam dopiero działy się rzeczy straszne, tam dopiero dochodziło i dochodzi do łamania zasad, burzenia całym zamczysk skostniałych koncepcji. Ale wiesz co? Wszyscy ci wielcy, którzy odkryli dla świata własny styl (począwszy od Degasa, Manet'a Van Gogha, przez Picassa, Dalego, Pollocka aż po Warhola) mieli solidne podstawy wiedzy i umiejętności powiedzmy klasycznych i jeśli już łamali pewne zasady - to robili to według przemyślanej wizji. Patrząc na to szerzej nawet nie łamali ale wykorzystywali je do tworzenia własnych, zastępujących te ich zdaniem przestarzałe, lub nie pasujące od ich ekspresji kanony. A przecież takich ludzi/artystów było znacznie więcej. Sukces odnieśli tylko ci, którzy przeciwstawiając się, działali jak najbardziej świadomie. A przecież pewnie dziesiątki tysięcy artystów, którzy też chcieli wystąpić przeciw - a z pewnością nawet występowali, byli anty to anonimowa rzesza, zupełnie zapomnianych i zmarginalizowanych anarchistów. Z których pewnie większość, by żyć nawróciła się. Pewnie tylko dlatego, że ich bunt nie niósł, oprócz samej chęci buntu, żadnych wartości, żadnej koncepcji.
O czym to świadczy?
Że może zanim zaczniemy negować, burzyć, likwidować, buntować się, odrzucać to lepiej na tych znienawidzonych przez ciebie kanonach zacząć coś budować - powiedzmy nie odrzucać bezmyślnie i w szale ale wykorzystać jako swego rodzaju fundament.
Sagrada Familia - dla mnie epokowe i absolutnie wyjątkowe dzieło w historii architektury, nie powstało by przecież bez znajomości praw fizyki, matematyki czy właściwości materiałów użytych do budowy. A przecież pozornie łamie wszystkie obowiązujące w czasach jej projektowania koncepcje i kanony w architekturze sakralnej.
Za anchelem: żeby łamać jakieś zasady, trzeba je po prostu znać. I co z tego, że jakiś artysta zaczął płodzić jakieś dzieła nie znając zasad? Równocześnie powstało z dziesięć razy więcej dzieł, stworzonych przez dziesięciu artystów. Ten wyjątek nie potwierdza reguły.
Bardzo mądre zdanie anchela:
Sukces odnieśli tylko ci, którzy przeciwstawiając się, działali jak najbardziej świadomie.
powinno tu służyć za puentę wątku.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.