Zobacz pełną wersję : jak starzeje się aparat?
Adam Trzcionka
29-06-2006, 11:02
temat – w różnych wariantach – był już zahaczany, najczęściej w kontekście żywotności migawki. chciałbym prosić o jego poszerzenie.
często widuje się starusieńkie analogowe nikony, zenity, minolty, które, choć są w użyciu po 10 i więcej lat, mają się całkiem dobrze. jak jest z żywotnością lustrzanki cyfrowej? –
ograniczona na pewno jest żywotność migawki (wymiana – wg różnych źródeł ok. 500 pln), również aku można wymienić. ale co jeszcze ma wpływ na sprawność, stan aparatu, czy „zużywają się” matryca, mechanizmy „dźwigające” lustro, itd...?
urok cyfry polega i na tym, że można pstrykać bez „konsekwencji”, ale czasem ręka mi zadrży w obawie, że niepotrzebnie powtarzam to samo ujęcie, że daję mojej D50’tce ostro po garach, że w końcu ją zajadę...
w konkluzji: domyślam się, że żelaznych reguł nie ma, ale +- jak długo – ile lat - można cieszyć się cyfrową lustrzanką (D50, D70, D200)?
Czyżbyś próbował obliczyć kiedy ją wystawić na sprzedaż ? :wink:
Ciekawy wątek - też się przyłączam do pytania.
A tak swoją drogą ciekawe jak na takie pytanie odpowiedziałby producent.
urok cyfry polega i na tym, że można pstrykać bez „konsekwencji”, ale czasem ręka mi zadrży w obawie, że niepotrzebnie powtarzam to samo ujęcie, że daję mojej D50’tce ostro po garach, że w końcu ją zajadę...
Ech, chciałbym mieć tylko takie problemy :)
widzę, że sezon ogórkowy dosięga także forum.
Chyba nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na takie pytanie,
a próba odpowiedzi musiałaby się skończyć napisaniem
jakiejś grubej naukowej księgi.
A dlatego, że zależy to od warunków w jakich się używa aparat.
Na pustyni, czy dżungli amazońskiej inaczej niż na biegunie północnym.
Jeden egzemplarz może wysiąść po kilku miesiącach, a inny nigdy,
nawet gwarancja kilkudziesięciu tysięcy uderzeń migawki nie mówi,
że zaraz potem ona wysiądzie.
A niszczy się każdy element po trochu. Matryca w lustrzankach cyfrowych
jest delikatna i długa ekspozycja na światło ją zużywa (gdzieś to opisywali).
Fakt, że nikt nie pisze w instrukcjach o wytrzymałości matrycy.
Ale nie znam nikogo, kto ma 10-letnią cyfrówkę. A ciekawe czy w ogóle
jest to możliwe przy tym tempie rozwoju elektroniki. Ale przecież starsze modele
nie lądują na śmietniku.
A o d50, d200 można będzie coś powiedzieć dopiero za kilka lat, no może o d70 już
coś więcej wiadomo, bo to już chyba 3 lata od premiery.
parcival
29-06-2006, 13:30
Z tego co wiem, to określoną żywotność mają też kondenatory elektrolityczne W Nikonie jest taki conajmniej jeden do gromadzenia energii lampy błyskowej. W całej elektronice D 50 - D 70 może też być kilka innych tego typu kondensatorów jednak żywotność takiego kondensatora to do 5 - 10 lat, potem kondensator wysycha tracąc pojemność, z co za tym idzie zmieniają się jego parametry co może skutkować osłabieniem błysku lampy, spowolnieniu lub mniejszą dokładnością autofocusa itd. Znacznie przyspiesza wysychanie kondensatorów wysoka temperatura na jaką może byc wystawiony aparat.
Również pozostawienie takiego kondensatora bez napięcia przez długi czas powoduje (na szczęście odwracalną) utratę pojemności. Jeśli aparat leży bez używania około kilku miesięcy, może się zdarzyć tak, że utlenią się okładziny takich kondensatorów. POwrót pełnej pojemności następuje po kilkunastu - kilkudziesięciu minutach pracy kondensatora
te 150 tys wyzwoleń migawki w profi modelech - tez nie jest to gwarancja, a szacunek ilosci wyzwoleń. serwis ci tego nie naprawi za darmo bo było dopiero 120 tys.
co do długosci uzycia cyfrówek matryc, kondensatorów - ta epoka trwa za krótko by móc wyciagnąc jakieś wnioski.
analogi - niektóre się psuły na gwarancji w pierwszym roku uzycia. a ja mam kilka aparatów z lat 50-tych które sa sprawne (choc oczywiscie nie intensywnie eksploatowane, teraz w ogóle nie) a sa aparaty przedwojenne działające.
w takich sprzed 2 wieków to nie ma sie co zepsuć - tam była tylko harmonijka miecha i szyny po których sie przesuwało to wszystko. przysłona w obiektywach nie była automatyczna, nie pracował więc ten mechanizm ciężko.
teraz sa takie czasy "jednorazówek" w porównaniu do tego co dawniej. nikt sie tym nie przejmuje, że za 100 lat nie bedzie to działac, a najmniej producenci, bo chca sprzedać nastepny model.
Ja myślę, że takie podchodzenie do sprzętu nie ma sensu. Jest on dla nas i jak mam za 5 lat mieć D70 w świetnym stanie z niezajechaną migawką ale wartego 500 zł (bo tyle pewnie będzie warty) to co mi z tego? Wolę robić wszystko na co mam ochotę, nawet z bracketingiem a jak padnie to padnie - i tak zapewne zanim padnie kupię kolejne body. Nie oszukujmy się - nikt z nas nie będzie za 5 czy 10 lat pstrykał tą samą puszką. Z drugiej strony oczywiście nie ma sensu robić zdjęć "na pałę" w ilościach po 2000 dziennie bo ani to żadna sztuka i sprzętu też szkoda.
Nie oszukujmy się - nikt z nas nie będzie za 5 czy 10 lat pstrykał tą samą puszką.
Tak właśnie chcą producenci, żebyśmy tak myśleli. A najlepiej, żeby zmieniać korpus raz na rok, bo kolejny model ma x więcej MP, trzecie kółko, matrycę n-tej generacji etc.
Jeśli mój aparat (D50, bo o FM2 to nawet mówić nie wypada) będzie działał za 5 lat, to obiecuję, że będę robił nim zdjęcia.
Generalnie, jeśli mam coś, co działa bez zarzutu i spełnia moje potrzeby co do jakości/ możliwości etc., to nie będę zmieniał na coś nowego, bo inni mają, bo szpan, bo coś tam.
A nie podaje sie w aparatach czegos takiego jak Mean Time Between Failure (MTBF)?
MTBF - nawet jeśli tak, to większość tych "failures" klasyfikuje aparat do kosza, bo koszt naprawy jest horrendalny.
Kondensatory ktoś wspomniał.. No tak, a w analogach nie ma ich? Hehe.. Dołóżcie jeszcze do tych dywagacji pytania - jak często ktoś będzie latał między równikiem a kołem podbiegunowym (zmiany temperatury), jak szybko będzie latał i na jakich wysokościach (przyspieszenia i ciśnienie), czy nosi aparat na pasku czy w torbie (rytmiczne huśtanie się aparatu i ścieranie plastiku o ścianki), jak często będzie wymieniał karty (zużycie mechaniczne styków i 'wypluwacza' w aparacie) i setki innych takicch. Po przeanalizowaniu wszystkich aspektów proszę o konkretną informację o żywotności aparatu przekazać mi przez jakieś medium, podczas seansu spirytystycznego w, sierpniu 2437 roku.
Po przeanalizowaniu wszystkich aspektów proszę o konkretną informację o żywotności aparatu przekazać mi przez jakieś medium, podczas seansu spirytystycznego w, sierpniu 2437 roku.
No coś ty!!! Nawet małe dziecko wie że w 2013 roku bedzie koniec świata... :mrgreen:
Tomek Stępień
29-06-2006, 22:38
A jak można sprawdzić ten MTBF? Da się w d70?
Tomek Stępień, wpisz w google czy zapytaj wikipedzi co to w ogóle jest mtbf ..
Megazordon
29-06-2006, 23:48
Ktoś już o tym tutaj wspomniał. Po co się zastanawiać czy i kiedy się popsuje? Takie podejście odbiera przyjemność z robienia zdjęć. Owszem, po zakupie D 50 sam się zastanawiałem ile razy takie lustro może się podnosić i opadać, ale przecież kupujemy aparat, żeby z niego korzystać i robić zdjęcia, a nie bać się o jego stan i oszczędzać go jak się da. Dlatego też nie ma sensu wydawać ostatnich pieniędzy na aparat, bo to strasznie ogranicza. To aparat jest dla nas a nie my dla niego. Jak coś ma się zepsuć to i tak się zepsuje, bo kupujemy jednostkowy egzemplarz, który będzie działać 5 lat, albo 5 dni, więc po co to rozstrząsać.
Tomek Stępień
30-06-2006, 00:40
Tomek Stępień, wpisz w google czy zapytaj wikipedzi co to w ogóle jest mtbf ..
Aha już wiem... ok... ale równie dobre mogłes napisać...
pzdr.
Adam Trzcionka
30-06-2006, 09:39
Owszem, po zakupie D 50 sam się zastanawiałem ile razy takie lustro może się podnosić i opadać, ale przecież kupujemy aparat, żeby z niego korzystać i robić zdjęcia, a nie bać się o jego stan i oszczędzać go jak się da. Dlatego też nie ma sensu wydawać ostatnich pieniędzy na aparat, bo to strasznie ogranicza. To aparat jest dla nas a nie my dla niego. Jak coś ma się zepsuć to i tak się zepsuje, bo kupujemy jednostkowy egzemplarz, który będzie działać 5 lat, albo 5 dni, więc po co to rozstrząsać.
roztrząsać warto, choćby dla wiedzy, chyba, że wiesz wszystko. po drugie to troche jak z autem, wiesz, że pewne zachowania "prowadzacego" mu nie służą, dlatego starsz się ich unikać. i to nie jest ograniczanie się, lecz rozsądek. sądząc po postach "kupujących", dla większości wydatek rzędu 2,3,4 i więcej tysięcy, to podziurawienie budżetu, które bywa łatane miesiącami i nie stać ich (nas) będzie na pędkie kupno nowego, po zajechaniu "starego".
jest jeszcze jeden b. ważny aspekt - handel uzywanym sprzetem: kupujesz używkę, wiesz na co zwrócić uwagę - wiesz "jak starzeje się aparat", więc potrafisz ocenić jego stan, na co zwrócić uwagę.
roztrząsać warto, choćby dla wiedzy, chyba, że wiesz wszystko. po drugie to troche jak z autem, wiesz, że pewne zachowania "prowadzacego" [...]
jest jeszcze jeden b. ważny aspekt - handel uzywanym sprzetem: kupujesz używkę, wiesz na co zwrócić uwagę - wiesz "jak starzeje się aparat", więc potrafisz ocenić jego stan, na co zwrócić uwagę.
Widzę, że ciekawa dyskusja się zaczyna. Jestem też za tym by troszkę zastanowić się nad tym tematem.
Ja bym poza samym przebiegiem sprawdził następujące rzeczy:
- stan i szczelność bagnetu,
- stan, szczelność obudowy,
- zapach obudowy.
Tych dwóch wiadomo nie trzeba opisywać za bardzo. Jak habakuk porównał do samochodu - jaki stan karoserii taki kierowca (pomijając winę osób trzecich).
Zapach obudowy - niby nic ale zawsze coś. Osoba paląca wiadomo co wydziela. Plastik i guma jak wiadowmo lubi przesiąkać dymem. Pół biedy jak aparat ma lekki swąd. Gorzej jak przesiąknięty jest dymem - isnieje duże prawdopodobieństwo, że lustro lub niedaj boże matryca dostanie lekkiego nalotu. Weź to później wyczyść ...
ruffio, z tym zapachem to chyba przesadziłeś ;)
Ja u siebie mam nabite 9 tys klatek z groszami. Aparat mam prawie rok. Mam nadzieję, że jeszcze 2-3 latka mi posłuży :)
:D :D :D :D . zapach body ? nalot na lustrze ? Nie , no , jestem rozbawiony :D
O.. doszedł zapach.. zastanowiłbym się także nad smakiem paska jeszcze.. :D
Megazordon
30-06-2006, 23:42
Masz rację habakuk, ale ja po prostu mam takie podejście, że nie chcę się przejmować za każdym razem, gdy naciskam spust. Wiem oczywiście o tym, że coś się może zepsuć, ale staram się o tym nie myśleć, bo takie coś naprawdę odbiera przyjemność z użytkowania jakiego kolwiek sprzętu. Co do kupowania rzeczy używanych ryzyko i tak jest duże, nawet jeśli się zna sprzęt na wylot.
pebees - dobry link! Pochwalam taką akcję.
:D :D :D :D . zapach body ? nalot na lustrze ? Nie , no , jestem rozbawiony :D
Słuchajcie ... to nie jest wcale głupie. U mnie w chacie palą wszyscy oprócz mnie. Ja czuje swąd fajek z aparatu, bo leży zawsze w moim pokoju - niewiele bo w szfie. Ale na moim moniorze to aż żółto jest od dymu. I prosze mi tu bez podśmiechunków bo mówie serio.
kiedyś słyszałem od przdsawiciela KM.. że żywotność aparatów tej firmy, to około 10lat
oczyświcie mowa o tych z wyższej półki..
- zapach obudowy.
Też myślę że to ważna rzecz. Miałem statyw, którego głowica dość brzydko pachniała tworzywami sztucznymi, i naprawdę to przeszkadzało, a nawet po dłuższym siedzeniu z twarzą przy wizjerze głowa pobolewała ;) W aparacie by to dużo bardziej przeszkadzało, bo przecie body nie wymieni się tak łatwo jak statywu :P
A mój aparacik pachnie różami i wogóle jest fajny :)
Po co kupujecie śmierdzące rzeczy? ;)
Proszę bez urazy , tak mi się tylko roześmiało . Natomiast jakbym w terenie myślał ile śmieci lata w okolicy ile bakterii czycha na okoliczność i prosił o gaszenie fajek wszystkich wokoło ...
To narzędzie i ma pracować w warunkach zastanych .
moj sie zestarzal i zmarszczyl ;)
wiec sprzedalem :D
Tych rzeczy nie czuć/nie przeszkadzają tak bardzo. Ale jeśli coś co musisz trzymać przy nosie jest PRZESIAKNIĘTE brzydkim zapachem to naprawdę przeszkadza. Tylko nie wyobrażam sobie, jak body by mogło trwale nasiąknąć. Wtedy to nie są warunki zastane, tylko przyniesione ze sobą :P
Mam też takie pytanko: Czy takie złe piksele jak na zdjęciu poniżej są oznaką starości czy to wada wrodzona?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img128.imageshack.us/img128/1411/piks0pi.jpg)
1:1
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img128.imageshack.us/img128/3279/cal3ov.jpg)
cały kadr
Strasznie dużo można zobaczyć na tym "całym kadrze" :D
Czy takie złe piksele jak na zdjęciu poniżej są oznaką starości czy to wada wrodzona?
To zależy czy były od początku, czy pojawiły się w trakcie użytkowania (z definicji "wady wrodzonej").
Strasznie dużo można zobaczyć na tym "całym kadrze" :D
Coś tam widać :P Nie chciałem zbyt szerokiego zdjęcia wrzucać (linka (http://img117.imageshack.us/img117/6247/dsc82789np.jpg)mogłem dać).
Kupiłem używany aparat, więc nie wiem jak wyglądały zdjęcia na początku. Kropki robiły się wyraźniejsze wraz z wydłużaniem czasu naświetlania i zwiększania czułości. Z tym że w odróźnieniu od zwykłego szumu zawsze były w tym samym miejscu.
Czy za jakiś czas takie samo coś grozi D70 (bo powyższe zdjęcia pochodzą z D100)?
Ojej, strasznie dużo tych gwiazdek masz. Ja miałem tylko 3~4 w swoim aparacie (minolta), przydłuższych czasach pojawiało się jeszcze kilka. A najlepsze było to, że redukcja szumów na długich czasach nie powodowała ich usunięcia (tych kilku "stałych"), co jest co najmniej dziwne, biorąc pod uwagę sposób działania redukcji "czarnej ramki".
Sądzę, że hot piksele mogą się pojawić w trakcie użytkowania aparatu (ale pewności nie mam).
mi sie ze dwa albo trzy pokazaly (D200) takie czerwone (na wyzszych ISO) i sie nie przejmuje.
stepelek i juz
Coś tam widać Nie chciałem zbyt szerokiego zdjęcia wrzucać (linka mogłem dać).
Czy to zrzut z twojej matrycy czy zdjęcie nieba (gwiazd) bo sitko straszne...
wracając do "śmierdzących aparatów".....
mój zacny kolega, (który jest posiadaczem aparatu cyfrowego)
od 40 lat jest nałogowym palaczem, co za tym idzie ....czasem sobie kaszle
jego aparat jest okropnie zapluty...
zważając na fakt że robi zawodowo bardzo dużo zdjęć, niebawem będze go sprzedawał
jesli ktoś z was ma zamiar kupić w niedługim czasie używany aparat, radze to odłożyć bo istnieje dość duże prawdopodobieństwo że kupi właśnie tego śmierdziela
:D
Czy to zrzut z twojej matrycy czy zdjęcie nieba (gwiazd) bo sitko straszne...
:D Też zauważyłem, że z taką matrycą mogę robić zdjęcia gwiazd o każdej porze dnia :D
Inna sprawa że zdjęcie to było robione z ISO 1600 i czasem 15s :D Z ISO 200 i krótszymi czasami naświetlania miałem 3-4 takie punkciki
mi sie ze dwa albo trzy pokazaly (D200) takie czerwone (na wyzszych ISO) i sie nie przejmuje. stepelek i juz
Też tak z początku myślałem, ale jak to było wyraźne na ISO 200? Odechciało mi się i w sklepie wymienili mi body :D
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.