Zobacz pełną wersję : Fotografia - aspekty etyczne - wątek wydzielony
Użytkownik elanek nie jest założycielem tego wątku - został on wydzielony z dyskusji na temat "Jak zarabiać na fotografii" - fIlek
prawda jest taka ze na wszystkim mozna zarabiac
podstawa to miec doswiadczenie i byc dobrym w tym co sie robi
Trza tylko dobrze się sprzedać :)
Przykłady Dody, Mandaryny i innej celulozy o tym świadczą...
Był kiedyś w Cafe albo w Pręgierzu wątek o tragicznie zrobionym ślubie za 1500... - ktoś tak działa i dobrze mu z tym
Z handlem jest podobnie, rządzi marketing
Proponuję cmentarze. Spotkałem się z czymś takim przy okazji pogrzebu. U mnie wzbudziło obrzydzenie, niesmak i wściekłość. Ale metoda jest. Należy mieć dobry układ z kierownikiem cmentarza. Wtedy przymkną oko i wpuszczą.
robisz zdjęcia na bezczelnego tzw. "hiena cmentarna". Jakość i kadrowanie nieważne, zarabiasz na emocjach.
Sprzedajesz marne odbitki 15x10 w cenie 5-10 pln za sztukę. Płatne z góry. Płyta za dodatkową opłatą. Robisz masówkę jpg na automacie, zdjęcia wszystkich możliwych pogrzebów i wyszukujesz jeleni, którzy zapłacą i kupią. Możesz mieć przy sobie kserowane wizytówki "studio foto", lepsze wrażenie...;) Spotkałem się z takim "profesjonalistą". Dla mnie żenada. Ryzykujesz jedynie zdrowiem i uszodzeniem sprzętu w skrajnym przypadku.
drastycznie widze sie zaczyna robic....
Może i drastycznie. Jednak taki proceder istnieje. Widziałem efekty (Sony A100). Zdjęcia mydlane, wątpliwy balans bieli, Plama na odbitce w narożniku (rozmyty palec fotografa - ręka użyta jako osłona zamiast tulipana). Najbardziej denerwująca jest bezczelność i wpychanie się. Mógłby gość bardziej dysktretnie postępować. Ale tacy nie mają oporów. Liczy się kasa...
hmmm
tacy nie licza sie itd
ciekawe jaka jest roznica miedzy takimi i takimi co robia to samo dla kasy publikujac zdjecia w prasie? albo takimi co to z powodu gmerajacej im w serduszku sily tworczej pstrykaja na ulicy nazywajac to street photography i uwazaja sie za artystow. pstrykaja w roznych sytuacjach, rowniez trudnych dla modeli.
nie ze niby jestem inny bo nie jestem, ale takie ocenianie gosci na cmentarzu jest troche smieszne. wszyscy jestesmy hienami. portrecisci bo uchwyca cos co umyka i wczesniej czy pozniej spowoduja lzy bo model po 40 latach teskni za dawnym wygladem, lanscapisci bo pejzaz sie zmienia i tesknimy za starym az sie lza w oku kreci. wszyscy gramy na emocjach - bo to istota fotografii.
jesli wiec ktos chce zaplacic za zdjecia z cmentarza bo to przypomni mu jak kiedys sie wzruszyl to dla mnie to nie jest niczym nadzwyczajnym. na pewno nie bede tego potepial.
olo
Ja jednak dostrzegam różnicę. Np. na ślubach nie zauważyłem, żeby postronna osoba się wpychała z aparatem, strzelała fotki nie proszona i bez zgody a następnie sępiła o pieniądze w ciemno za odbitki...
Może inna kultura i obyczaje. Cóż, czasy się zmianiają. I bycie skromnym amatorem zaczyna brzmieć dumnie.
Marian K
17-10-2008, 11:45
"a ze fotograf jest zatrudniony czy nie jest to raczej moralnie mala roznica."
To m/z podstawa.
Albo pracujesz-albo żerujesz.
rozumiem ze wolni strzelcy nie bedacy zatrudnieni w mediach i pracujacy na zasadzie wierszowki zeruja, ale robiac to samo na etacie nie zeruja.
fajne rozumowanie
olo
Taki "wolny strzelec" jak w podanym przeze mnie przykładzie to ewidentny pasożyt/hiena i do tego nieudolna.
Podobnie jak każdy paparazzo...
To nie podlega dyskusji.
Dostrzegam różnicę między takim delikwentem a np. moim wujasem Leszkiem Szurkowskim. Również czysto techniczną jeśli chodzi o wykonanie zdjęcia...
Marian K
17-10-2008, 12:18
O tyle fajne że jak chodzi o uroczystości prywatne :ślub, pogrzeb,itp.
To ja (gospodarz) decyduję o obecności gości i obsługi.
w zasadzie gdyby ktos robil zdjecia na pogrzebie kogos z mojej rodziny - mi osobiscie by to nie przeszkadzalo, o ile robilby to delikatnie i taktownie, dyskretnie przede wszystkim.
Ale! Gdyby przesadzil z chamskim pchaniem sie w czyjes zycie, albo nie daj losie probowal od kogokolwiek wyciagnac z tego jakas kase - bylyby to ostatnie zdjecia zrobione przez niego w jego zyciu.
Ale juz pomijajac kwestie moralnosci, dobrego smaku i taktu - wrocmy do sedna, czyli do pomyslow na kase. Cos autor watku sie malo udziela, a chetnie przeczytalbym co ma do powiedzenia.
Marian K
17-10-2008, 12:56
Autor -po przeczytaniu i wzięciu sobie do serca wszystkich rad i wskazówek,
dorabia się .
Pamieta ktoś - zdjecia ze spływu Przełomem Dunajca,tak ze 40lat temu.
Fotograf robił w czasie trwania spływu, a do odbioru tj.kupna były na zakończenie.
"Cyfra" wtedy była tylko w cenie zdjęcia.
Peter
dziekuje bardzo za okreslenie mnie i moich kolegow nieudolnym fajtlapa. bedac od okolo 20 lat wolnym strzelcem posiadajacym co prawda dzialalnosc ale co z tego skoro najpierw robie a pozniej sprzedaje jestem nim przeciez.
nie wiedzialem ze taki jestem - dzieki ze otwarles mi oczy. widzisz caly czas myslalem ze wolni strzelcy maja sie fajnie bo nie maja zwierzchnikow, moga nad tematem pracowac ile chca i sami sobie wybieraja temat. teraz juz wiem ze jestem fajtlapa bo nie biegam za 5 tematami dziennie produkujac fotograficzny fast food dla brukowcow i nie fotografuje politykow dla dziennikow. nie mam tez etatu i nie sprzedaje zdjec po 25zlotych.
dobrze czasem otrzymac otrzezwiajacy zimny prysznic od bardziej doswiadczonego i znajacego sie na rynku kolegi.
jeszcze raz dziekuje i z wdziecznoscia zawsze przyjme twoje kolejne uwagi
Marian
przeciez zawsze jako gospodarz mozesz wyprosic, wezwac policje lub po prostu wpuscic goscia w koszty i nic nie kupic! Jak rozumiem zreszta przyklad pokazywal fotografowanie na cmentarzu a wiec nie miejscu prywatnym a publicznym, a jesli prywatnym to nalezacym do zarzadcy.
przy okazji: na spotkaniu w katowicach tomaszewski opowiadal jak to wpierdziela sie na cmentarze i z luboscia fotografuje pogrzeby - zawsze bez pytania by emocje byly prawdziwe. ciekawe czy peter tak odwaznie nazwie tomaszewskiego pasozytem??? przeciez cel zdjec wychodzi dopiero po fakcie - przeszkadzanie, psucie atmosfery jest identyczne.
olo
Marian K
17-10-2008, 14:26
Ciekawe rozumowanie ,przynajmniej w części "Marian..."
Marian K
17-10-2008, 15:08
Peter
Marian
przeciez zawsze jako gospodarz mozesz wyprosic, wezwac policje lub po prostu wpuscic goscia w koszty i nic nie kupic! Jak rozumiem zreszta przyklad pokazywal fotografowanie na cmentarzu a wiec nie miejscu prywatnym a publicznym, a jesli prywatnym to nalezacym do zarzadcy.
przy okazji: na spotkaniu w katowicach tomaszewski opowiadal jak to wpierdziela sie na cmentarze i z luboscia fotografuje pogrzeby - zawsze bez pytania by emocje byly prawdziwe. ciekawe czy peter tak odwaznie nazwie tomaszewskiego pasozytem??? przeciez cel zdjec wychodzi dopiero po fakcie - przeszkadzanie, psucie atmosfery jest identyczne.
olo
Wydaje mi się że mówimy o tym: ktoś robi zdjęcia na pogrzebie i sprzedaje uczestnikom.
Nie wiedziałem że Tomaszewski dorabia się na pogrzebach!
Teren prywatny,komunalny ,kościelny nic tu nie ma do rzeczy.
Raczej kultura,dobry obyczaj,wyczucie .Ale to bardzo przeszkadza w tzw.dorabianiu się.
czyli zalobnicy jakims nadludzkim darem potrafia odroznic fotografa ktory robi dla celow najwyzszych na swiecie czyli dorabiania sie w mediach od fotografa ktory sie opodlil bo chce sie dorobic od nich?
dla mnie i jeden i drugi przeszkadza ( od jego zachowania zalezy jak bardzo) i jeden i drugi na tym zarobi. jeden i drugi moze zrobic swietne lub dupiate zdjecie. pamietajcie ze sa talenty nieodkryte i ktos moze zrobic lepsze od tomaszewskiego zdjecie.
sorry ale dla mnie pokretna to logika i pokretna moralnosc
olo
Marian K
17-10-2008, 15:30
czyli zalobnicy jakims nadludzkim darem potrafia odroznic fotografa ktory robi dla celow najwyzszych na swiecie czyli dorabiania sie w mediach od fotografa ktory sie opodlil bo chce sie dorobic od nich?
dla mnie i jeden i drugi przeszkadza ( od jego zachowania zalezy jak bardzo) i jeden i drugi na tym zarobi. jeden i drugi moze zrobic swietne lub dupiate zdjecie. pamietajcie ze sa talenty nieodkryte i ktos moze zrobic lepsze od tomaszewskiego zdjecie.
sorry ale dla mnie pokretna to logika i pokretna moralnosc
olo
Rabijki ,ile zarobił Tomaszewski od uczestników pogrzebów.
Pytam wprost bo zdaje mi się że czytanie ze zrozumieniem jest trudne.
no i czy to tomaszewski, czy inny iksinski, w morde moze oberwac tak samo mocno albo i nawet mocniej. I podejrzewam ze zadna legitymacja prasowa, zadne nagrody czy slawa w swiecie foto nie potrafilaby go obronic. A co za roznica czy profi czy amator? Zeby ani jednemu ani drugiemu nie odrosna same. Wiec foto pogrzebowe odpuscilbym sobie jako sposob na kase.
ja nie pisalem ile zarobil od zalobnikow, tylko ze fakt zarabiania wystepuje po uroczystosci a nie w trakcie wedlug opisu. idac tym tropem zarowno on jak i hiena jak byliscie laskawi okreslic fotografa przeszkadzaja tak samo, tak samo sa intruzami i zawsze w celach zarobkowych. zmienia sie tylko osoba placaca a to malo wazne.
zeby bylo jasne - wpierdzielalem sie ludziom w emocje nie raz - jak chocby na oparzeniowce patrz www. nie byly to emocje mniejsze niz pogrzeb, moze nawet wieksze bo dochodzil wstyd. nie bede sie rozpisywal z przykladami bo sensu brak. wydaje mi sie ze miedzy mna choc placili pozniej jacys tam wydawcy, a tym gosciem na cmentarzu nie ma roznicy.
mysle ze zanim ktos z was postawi na jakims zachowaniu krzyzyk powinien dwa razy pomyslec. latwo jest pietnowac cudze zachowania, trudniej uczciwie analizowac i bez emocji porownywac.
tak wiec rzeczywiscie zacznij czytac ze zrozumieniem
olo
latwo jest pietnowac cudze zachowania, trudniej uczciwie analizowac i bez emocji porownywac.
amen :) znaczy sie enter
pozdrawiam - fajtlapa freelancer
sprocket
18-10-2008, 16:27
Zdjęcia z pogrzebów tak mysle, to normalna sprawa dla naszych babć i dziadków i chyba tylko oni sa glównymi odbiorcami, wiele widziałem wlasnie takich zdjeć ale to było dawno, osobiscie nawet za darmo nie chciał bym takich zdjeć ale jesli jest popyt to dlaczego nie, z drugiej strony zobaczcie jak cieżka i niemiła to praca.
mysle ze zanim ktos z was postawi na jakims zachowaniu krzyzyk powinien dwa razy pomyslec. latwo jest pietnowac cudze zachowania, trudniej uczciwie analizowac i bez emocji porownywac.
I to jest mądrość, którą każdy powinien przeczytać wchodząc do Cafe
Marian K
18-10-2008, 18:04
Macie rację "cmentarni" fotomejkerzy.
Możecie jeszcze próbować sępić w:Porodówkach-kostnicach,żłobkach-domach starców,itp.
Powiedzcie tylko czym to się różni , od żebraka co prosi przy kościele,cmentarzu,markecie.
M/z niczym,bo gdyby potrafił robić co innego,to robił by to,a nie wyciągał rękę.
No ale - wszystko jest na sprzedaż.
marianie k
nieczesto pisze tak bezposrednio ale w twoim przypadku dobrze zrobilby przyspieszony kurs czytania, proby zrozumienia tresci i przynajmniej na podstawowym poziomie checi przyjecia argumentow interlokutora.
w skrocie nazywa sie to otwartoscia na argumenty 2 strony
olo
Marian K
18-10-2008, 18:16
Chciałbym poznać te argumenty,poz takim że trzeba z czegoś żyć.
Się czepiacie fotografowania pogrzebów, że to żerowanie na emocjach, wręcz rozwalanie ceremonii itd. A nawet na kursie dla foto ksiądz dokładnie opisał jak należy się zachować przy takich okazjach i zwrócił uwagę, że można nie skupiać się jedynie na uwiecznianiu cierpienia na twarzach żałobników, lecz także sfotografować symbole kojarzone w religii ze swego rodzaju "przejściem" do innego świata, odejścia w objęcia stwórcy itd. Czyli KK także przyzwala na taki sposób hmm... "posługi", jeśli wszystko jest robione ze smakiem. A jeśli oni nie mają zbytnich moralnych zastrzeżeń co do "fotografii pogrzebowej", to znaczy że jednak nie jest to takie złe. :razz:
ten ksiadz to tez hiena byla:-)
ten ksiadz to tez hiena byla:-)
Ale on zysku nie ma na tym że jest fotograf na pogrzebie więc jaką korzyść miałby z przyzwalania na to? :razz:
ma zysk bo inaczej by krzyzem pogonil za plot:-)
Marian K
18-10-2008, 22:10
Proponuję cmentarze. Spotkałem się z czymś takim przy okazji pogrzebu. U mnie wzbudziło obrzydzenie, niesmak i wściekłość. Ale metoda jest. Należy mieć dobry układ z kierownikiem cmentarza. Wtedy przymkną oko i wpuszczą.
robisz zdjęcia na bezczelnego tzw. "hiena cmentarna". Jakość i kadrowanie nieważne, zarabiasz na emocjach.
Sprzedajesz marne odbitki 15x10 w cenie 5-10 pln za sztukę. Płatne z góry. Płyta za dodatkową opłatą. Robisz masówkę jpg na automacie, zdjęcia wszystkich możliwych pogrzebów i wyszukujesz jeleni, którzy zapłacą i kupią. Możesz mieć przy sobie kserowane wizytówki "studio foto", lepsze wrażenie...;) Spotkałem się z takim "profesjonalistą". Dla mnie żenada. Ryzykujesz jedynie zdrowiem i uszodzeniem sprzętu w skrajnym przypadku.
Tak dla przypomnienia, zaczęło się od tego co wyżej.
Jeżeli fotograf, jest zatrudniony przez organizatora,czyli zazwyczaj rodzinę zmarłego,to zgoda.
Natomiast jeśli przychodzi na pogrzeby,robi zdjęcia,a póżniej chce sprzedać uczestnikom,
to jest to prawie jak żebranie.
Podobnie robienie dzieciom zdjęć w szkole i oferowanie po ileś złotych,
podchodzi mi pod wymuszenie.
Na szczęście te zachowania,nie dotyczą znakomitej większości fotografów,
lecz marginesu, który być może nie wie że można robić co innego,np.w budownictwi zawsze brakuje
pracowników.
No ale :"Za pieniądze ksiądz się modli
Za pieniądze lud się podli"
Podobnie robienie dzieciom zdjęć w szkole i oferowanie po ileś złotych,
podchodzi mi pod wymuszenie.
Zdarzało mi się robić zdjęcia w szkołach i przedszkolach, ale za nic by mi nie przyszło do głowy żeby się tego wstydzić z tym wymuszeniem to tak sobie strzeliłeś albo nie masz bladego pojęcia jak to naprawdę wygląda.
Ps. pozdrawiam "znakomitą większość" fotografów w tym również Ciebie :???:
sprocket
19-10-2008, 05:08
Racja - dziecko przynosi do domu próbki z hologramem na twarzy i rodzic wybiera czy kupic czy nie.
Całkiem niedawno chodziłem do szkoły (przynajmniej mi się wydaje że to niedawno) i pamietam akcie z fotografami szkolnymi. Przychodził mówił ile to będzie kosztowało i że będzie za tydzień. Brało się kasę od starych będź nie. Pani zbierała i trzymała. W umówiony dzień przychodził robił kilka podejść. Dodam że był przygotowany sprzętowo.
Zdjęcia oddawał w jakości świetnej jak na tamte czasy. My podpisywaliśmy się na odwrocie kolegom na pamiątkę, a Pani dostawała jedno gratis do kroniki. Do dziś mam te zdjęcia i są świetna pamiątką i dziękuję tym niemoralnym wymuszaczom dziecięcych oszczędności, że popełnili ten moralnie wątpliwy czyn.
Przesadzacie. Dla dzieci te zdjęcia to frajda. Już nie wspomnę, że te lekcje uczą - jak chcesz mieć fajne zdjęcie wynajmij fotografa.
A co do pogrzebów. Robiłem dla dziadka jak odeszła babcia. i te zdjęcia są dla niego przypomnieniem tamtego dnia. Jak twierdzi nie bardzo tego dnia pamięta, może to jego starość a może to przeżycie śmierci. Mało kto te zdjęcia widział bo to jego wspomnienie. jestem dumny, że mogłem mu je zachować. Myślę, że osoby wynajmujące fotografa na pogrzeb maja dobre intencje. Ja osobiście słyszałem o przypadku, kiedy to brat chował siostę i nie udało mu się przylecieć ze stanów. Poprosił o zdjęcia. Czy to niemoralne?
czytacie bez zrozumienia:-)
wstalem w doskonalym nastroju wiec mam cierpliwosc na tlumaczenia.
marian k chcial powiedziec (marianie jesli sie myle nie krzycz na mnie - chcialem tylko pomoc), ze fotograf w takich sytuacjach jest zawsze intruzem bo nie jest:
a. zatrudniony na stale ( najlepiej przez szkole lub cmentarz)
b. pracuje w ogole za pieniadze a nie za darmo co dopiero byloby godne pochwaly
c. czesto (co rzeczywiscie jest horrorem) nie jest po spowiedzi - bo to gwarantowaloby czyste intencje
d. wiekszosc sytuacji w naszym zyciu jest tak wazna ze fotograf intruz na nich jest nie na miejscu bo ew moze zapewnic pamiatki a przeciez nikt ich nie potrzebuje, a juz na pewno nie z reki fachowca bo kazdy sam se kupil nikona albo innego.... i poza faktem ze nie wie dlaczego zoom 17-80 nie ma zooma cyfrowego i wszyscy mowia ze sie ptakow nie da robic jest lepszym i bardziej utalentowanym od wszystkich pro razem wzietych ( a juz na pewno lepszy od tych rzemieslnikow z zakladow bo to idioci , fajansiarze, fajtlapy itd) *
*powyzsze dotyczy rowniez wolnych strzelcow poza wujkiem petera
e. jesli juz ma byc jakis fotograf to najlepiej od razu niech sie znajdzie przypadkowo tomaszewski albo ktos na jego poziomie bo to nie jest intruz ani hiena, pracuje spolecznie bo pieniadze z mediow to mit i sie nie licza i mniej przeszkadza bo jest koszerny, blogoslawiony czy co tam chcecie i wszyscy to od razu czuja
to samo w szkolach
ja jutro ide do wychowawczyni syna z opierdzielem i lista laureatow nagrody pulitzera w dziedzinie fotografii. bede sie domagal zeby to oni fotografowali dzieci w szkolach bo rzemieslnicy to naciagacze.
swoja droga dzieki za otwarcie oczu. jakiz pomocny dla mnie ten watek, juz drugi raz!
tyle wyjasnienia
czytajcie kurde ze zrozumieniem bo inaczej dyskusja zejdzie nie wiadomo gdzie:-))))))
olo
Osobie która jest naprawdę dobra trudniej później sprzedać ponieważ "Pan Kaziu to wziął tylko 200zł u kolegi".
Trochę się z tym nie zgodzę - może wyniknąć z tego kolejne śmieszne marudzenie o psuciu rynku przez amatorów bez doświadczenia, ale myślę że osobie która jest naprawdę dobra nie jest trudniej sprzedać, bo ktoś tam robi taniej. Przecież tu jest mowa nie o poważnych zleceniach, tylko o najniższym segmencie chałtur. W zleceniach poważniejszych, gdzie właśnie wymagany jest jakiś poziom prac ktoś bez doświadczenia i umiejętności nic nie zdziała, choćby miał sprzęt potrzebny do danej roboty i kusił stawką 50zł.
I pozwolę sobie napisać swoją opinię o fotografie, który robi zdjęcia na pogrzebie bez pytania, a późnie oferuje je za kasę. Jeśli takie indywiduum istnieje, nie ważne czy na etacie w okolicznym zakładzie pogrzebowym, nie ważne czy z licencją od samego papieża - wg moich kryteriów wartości taki typ, to jakaś zwykła szumowina z aparatem. Ale też rozumiem, że nie każdemu to przeszkadza.
Hmmm tu przyznam Tobie rację. Jak się nie wie co i jak to święty Boże nie pomoże :) Dodam jeszcze że niestety troszkę racji mam ale niekoniecznie tak jest przy wymagających projektach. Jest jedną sprawą robić zdjęcia dla NG a co innego na weselu gdzieś na wsi gdzie liczy się każdy grosz. Weź również pod uwagę podejście ludzi. Ogólnie jest tak "Ma być ładne i pamiątka".
czytacie bez zrozumienia:-)
wstalem w doskonalym nastroju wiec mam cierpliwosc na tlumaczenia.
marian k chcial powiedziec (marianie jesli sie myle nie krzycz na mnie - chcialem tylko pomoc), ze fotograf w takich sytuacjach jest zawsze intruzem bo nie jest:
a. zatrudniony na stale ( najlepiej przez szkole lub cmentarz)
(...)
olo
Tak sobie czytam ten wątek i mam wrażenie, że to raczej Ty nie rozumiesz albo udajesz, że nie rozumiesz o co chodzi :)
Dla mnie również, i sądzę że dla Mariana K, intruzem jest fotograf, który robi zdjęcia nie proszony w sytuacjach, w których można podejrzewać, że fotografowani mogą sobie tego nie życzyć. Ktoś fotografujący pogrzeb nie będzie intruzem tylko wtedy, gdy zostanie wcześniej wynajęty przez bliskich zmarłego. Nie ma znaczenia miejsce zatrudnienia ani renoma fotografa. Jeśli zjawia się na pogrzebie wyłącznie z własnej inicjatywy i robi zdjęcia wszystko jedno po co - żeby później sprzedać rodzinie, gdzieś opublikować - nieważne, robi źle. Skoro nie potrafi godnie zarobić na życie fotografując, niech sobie znajdzie inne zajęcie.
W szkole też nie chodzi o to, kto go zatrudnia, tylko w jaki sposób usiłuje zarabiać na zdjęciach. Jeśli tak, jak ktoś wcześniej opisał - umawia się na konkretne zdjęcia za określoną kwotę to ok. Ja jednak spotkałem się z inna sytuacją: przychodzi fotograf do szkoły, robi zdjęcie klasowe, a potem zaczyna namawiać dzieci na zdjęcia indywidualne, z kolegą/koleżanką itp. Dzieci jak to dzieci, chętnie pozują, a potem rodzice dostają zdjęcia wraz z kwotą, jaką mają zapłacić. Wymuszenie to trafne określenie takiej sytuacji :)
ajt
ale dlaczego najpierw piszesz ze nie rozumiem o co chodzi a pozniej przyznajesz mi czesciowo racje? zdecyduj sie chlopie!!! przeciez to ja napisalem ze nie ma znaczenia jakie fotograf ma intencje i ze zawsze przeszkadza tak samo. skoro uwazasz ze mam racje to przyznaj ze tak jest. inaczej niestety ty czytasz i nie rozumiesz co kto napisal. albo piszesz i sam nie rozumiesz co napisales!
jesli zas opierasz sie na 2 ostatnich moich wpisach to zobacz usmiechy i zinterpretuj jeszcze raz. - czytaj ze zrozumieniem
przy okazji powtorze jeszcze raz - prosze skrytykuj otwarcie wieloletni projekt tomka tomaszewskiego i nazwij go szuja ZA TO ZE PROBUJE JAK WIELU INNYCH POKAZAC LUDZKIE EMOCJE! prosze pokaz otwarcie ze absolutnie nic nie rozumiesz!!!
na temat gowniarskich zachowan i pietnowania kogokolwiek slowami szuja, itp juz sie wypowiedzialem wiec nie ma sensu na kazda debilna wypowiedz reagowac.
olo
Jeżeli ktoś pojawia się nieproszony na cudzym pogrzebie i robi zdjęcia, w celu zarobkowym czy artystycznym, nie ważne, to w moich oczach zasługuje wyłącznie na pogardę.
prosze skrytykuj otwarcie wieloletni projekt tomka tomaszewskiego i nazwij go szuja ZA TO ZE PROBUJE JAK WIELU INNYCH POKAZAC LUDZKIE EMOCJE!
Jeżeli ktoś pojawia się nieproszony na cudzym pogrzebie i robi zdjęcia, w celu zarobkowym czy artystycznym, nie ważne, to w moich oczach zasługuje wyłącznie na pogardę.
ajt - a czym sie rozni czlowiek fotografujacy na pogrzebie od czlowieka fotgrafujacego na wojnie? tam tez nie jest zaproszony, a przeciez chyba(?) doceniasz zdjecia reporterow wojennych? czy oni wg ciebie tez zasluguja na pogarde?
czy np pokazujace ludzkie cierpienie reportaze Salgado zasluguja wg ciebie na pogarde a on sam jest dla ciebie hiena? przeceiz nikt go nei zapraszal do afryki czy brazylii by robil zdjecia
sailor
szkoda czasu, slow i nerwow. to tak jakbys chcial zreformowac zus. niektorzy maja klapy na oczach.
pozdro
olo
fotoMichal
19-10-2008, 17:43
ajt - a czym sie rozni czlowiek fotografujacy na pogrzebie od czlowieka fotgrafujacego na wojnie? tam tez nie jest zaproszony, a przeciez chyba(?) doceniasz zdjecia reporterow wojennych? czy oni wg ciebie tez zasluguja na pogarde?
czy np pokazujace ludzkie cierpienie reportaze Salgado zasluguja wg ciebie na pogarde a on sam jest dla ciebie hiena? przeceiz nikt go nei zapraszal do afryki czy brazylii by robil zdjecia
i akurat tutaj ja osobiście się nie zgodzę...
co innego pogrzeb, a co innego wojna.
na pogrzebie są osoby tylko i wyłącznie bliskie zmarłemu, np. matka, żona, dzieci... ludzie może dla których zmarły był całym światem... to jest wydarzenie bardzo osobiste... czas spokoju, zadumy, myśli
wojna natomiast to już inna sprawa, wydarzenie nie jest już tak osobiste, a raczej bardziej ogólne.
Na takiej wojnie nikt nie zwraca uwagi na fotografa, bo nikt nie ma na to czasu, fotograf jest wtedy całkowicie anonimowy, jak duch.... a na pogrzebie każdy na niego zwraca uwagę...
gdyby na pogrzebie kogoś z moich bliskich pojawił się taki pseudo artysta nie szanujący uczuć i prywatności ludzi pogrążonych w żałobie, to przysięgam, o własnych siłach nie wróciłby do domu.
A jeśli Tobie taki ktoś nie przeszkadzałby (nie daj Boże) na pogrzebie bliskiej Ci osoby, to ...
Pozdrawiam
przeciez chyba(?) doceniasz zdjecia reporterow wojennych? czy oni wg ciebie tez zasluguja na pogarde?
Temat nie jest taki prosty, każdy osądza na swój sposób i myślę, że jednak czasem może zdarzyć się, że niektórzy zasługują. Np. pulitzer z 69 za fotografię newsową - przykład często biorący udział w dyskusjach gdzie jest granica między byciem hieną, a reporterem.
Bardzo dużo zależy od jakości samego reportera i jak podchodzi do danego tematu - z empatią, czy z butami na chama. Przykładami na obie postawy mogą być np.
1. Nachtwey - u którego widać bardzo dużą empatię nie tylko w zdjęciach jak i po samym człowieku np. w wywiadach, oraz
2. pani "dziennikarz" z TVNu (nazwiska niestety nie pamiętam) która podczas relacji z tej katastrofy w hali targowej Katowicach nagabywała starsze małżeństwo, których dorosłe dzieci właśnie tam zginęły, podtykając mikrofon powtarzała mniej więcej tak: "A dzieci? Podobno oni byli tam też ze swoimi małymi dziećmi?" - zasadniczo przykład hieny.
Ktoś kto robi zdjęcia na pogrzebie, bez ustalenia tego wcześniej, licząc tylko na namówienie do kupna po fakcie, jest tylko takim chałturnikiem bez sumienia, bez empatii ani nic nie ma wspólnego z reporterem, ani tym bardziej z reporterem wojennym, a z Salgado, to już nic wogóle.
Jeśli ktoś robił by zdjęcia na pogrzebie w celu reporterskim, to jest to inna sytuacja, ale bez odpowiedniego podejścia też mógłby wyjść na hienę i prostaka, gdyby postąpił niewłaściwie.
Władca Pixeli
19-10-2008, 17:51
To ja się zapytam, czy paparazzi to pozytywny fotograf czy hiena?
foto michal
a ty byles z aparatem na wojnie czy wiedze czerpiesz z filmow?
olo
Karl Johansson
19-10-2008, 19:04
Foto Michale, polecam obejrzeć choćby "War Photographer" o J. Nachtweyu, przekonasz się, jak bardzo nikt na niego nie zwraca uwagi, jak mają go w nosi i jak on sam jest anonimowy...
Marian K
19-10-2008, 19:05
To ja się zapytam, czy paparazzi to pozytywny fotograf czy hiena?
Jeżeli można odpowiedziec tak lub nie ,wybieram tak hiena
Oczywiście jest to bardziej złożone.Ogromny potyt na zdjęcia: cudzego nieszczęścia,
ośmieszające,kompromitujące,itd.ma wpływ na podaż.
Przepraszając hienę-na to miano zasługuje :odbiorca ,wydawca i fotograf.
paparazzi to po prostu fotograf jak kazdy inny.
pytanie tak samo madre jak:
czy fotograf slubny to oszust? przeciez czesto wciska ludziom kit ze pieknie wygladaja nie wazne jakimi sa paszczakami zeby zarobic kase, ze potrzebuja zdjec w takiej a nie innej formie ( drozszej), ze jeszcze impreza, ze jeszcze grupowki, ze wiecej kompletow itd. oczywiscie przyznacie ze oszustem nie jest, ale z latwoscia ocenicie bardziej ekstremalne dziedziny fotografii.
dla wielu z was pewnie joel peter witkin to oszolom wykorzystujacy cudze nieszczescie, ale coz trzeba by zbyt czesto cytowac pewnego ordynatora ze szpitala na peryferiach.
olo
Marian K
19-10-2008, 20:35
ajt - a czym sie rozni czlowiek fotografujacy na pogrzebie od czlowieka fotgrafujacego na wojnie? tam tez nie jest zaproszony, a przeciez chyba(?) doceniasz zdjecia reporterow wojennych? czy oni wg ciebie tez zasluguja na pogarde?
czy np pokazujace ludzkie cierpienie reportaze Salgado zasluguja wg ciebie na pogarde a on sam jest dla ciebie hiena? przeceiz nikt go nei zapraszal do afryki czy brazylii by robil zdjecia
Sailor,jestes inteligentny i nie wierzę że nie wiesz oczym piszemy.
No ale wszyscy mamy słabsze dni.Pozwolę sobie zapytac wprost?
Jest pogrzeb bliskiej Ci Osoby,znajomi składają kondolencje,wychodzicie z cmentarza,
i teraz ktoś Ci oferuje zdjęcia - format ,b/w,kolor, pada cena.
Jesteś zadowolony że ktoś pomyslał o pamiątce dla Ciebie ?
Pozdrawiam
P.s.
Czy ten fotograf wojenny sprzedaje zdjęcia rodzinom poległych żołnierzy?
Osobiście nie lubię oglądac zdjęc :wojennych,ludzkich zwłok,wypadków,itd.,itp.,
jednym słowem -nieszczęscia!
Peter
dziekuje bardzo za okreslenie mnie i moich kolegow nieudolnym fajtlapa. bedac od okolo 20 lat wolnym strzelcem posiadajacym co prawda dzialalnosc ale co z tego skoro najpierw robie a pozniej sprzedaje jestem nim przeciez.
nie wiedzialem ze taki jestem - dzieki ze otwarles mi oczy. widzisz caly czas myslalem ze wolni strzelcy maja sie fajnie bo nie maja zwierzchnikow, moga nad tematem pracowac ile chca i sami sobie wybieraja temat. teraz juz wiem ze jestem fajtlapa bo nie biegam za 5 tematami dziennie produkujac fotograficzny fast food dla brukowcow i nie fotografuje politykow dla dziennikow. nie mam tez etatu i nie sprzedaje zdjec po 25zlotych.
dobrze czasem otrzymac otrzezwiajacy zimny prysznic od bardziej doswiadczonego i znajacego sie na rynku kolegi.
jeszcze raz dziekuje i z wdziecznoscia zawsze przyjme twoje kolejne uwagi
olo
Nie rozumiem... Podałem konkretny przykład i opis konkretnej sytuacji. Opisany delikwent wstaje rano, idzie na cmentarz, robi hurtowo wszystkie możliwe pogrzeby bez pytania o zgodę i nawet przeganiając innego, zamówionego fotografa. Zdjęcia to nawet ja po pijaku lepsze robię niż to co wyprodukował ten gość. Dla mnie byłby to wstyd, dać komuś coś takiego i jeszcze żądać pieniędzy. I jeszcze wciska bzdury, że ten kitowy obiektyw Sony to Zeiss. Mam pełne prawo do oceny tego człowieka, mam do tego podstawy. Jestem przekonany, że ten "fotograf" nie jest zdolny do wykonania czegoś sensownego. To zwyczajnie widać i można wyczuć.
Więc po co się obrażać? I po co bronić takiego pasożyta? Lepiej być dumnym, że się tak nisko nie upadło...
pozdrawiam
PS. Nie sądziłem, że ten przykład wywoła aż taką dyskusję. Może i dobrze.
Taki "wolny strzelec" jak w podanym przeze mnie przykładzie to ewidentny pasożyt/hiena i do tego nieudolna.
Podobnie jak każdy paparazzo...
To nie podlega dyskusji.
Dostrzegam różnicę między takim delikwentem a np. moim wujasem Leszkiem Szurkowskim. Również czysto techniczną jeśli chodzi o wykonanie zdjęcia...
Peter
ale o tym co tu napisales to juz nie pamietasz
olo
Peter
ale o tym co tu napisales to juz nie pamietasz
olo
No przecież to było o tym właśnie o tym "fotografie" cmentarnym... zwłaszcza o podejściu. Mógł dyskretnie podejść i zapytać... Widzę, że się nie możemy zrozumieć. Szkoda.
Odbiegając nieco od niepotrzebnych emocji - dla mnie fotograf, to rzemieślnik. Tak jak stolarz czy metalurg - może produkować chałę albo rzeczy nazwane potem sztuką. Trzeba mieć perfekcyjnie opanowany warsztat, no i zbierać doświadczenia. Pieniądze przyjdą, tak jak dla stolarza, który będzie robił świetne meble, powstające w zgodzie z jego wizją i znajdujące klienta. Inną kwestą jest specjalizacja - tak jak w innych zawodach rzemieślniczych - nie da się być fotografem od wszystkiego. Znam genialnych fotografów swojej dziedziny, którzy nie potrafią przywieźć ciekawych zdjęć z wakacji :). No i oczywiście odpowiedni sprzęt - tak na marginesie, wiecie ile kosztuje profesjonalna tokarka? - D3 przy tym to mały pikuś. Dla mnie to zawód jak każdy. Mam oczywiście swoją ulubioną działkę, do której już nie dokładam - wychodzi na zero - ale się w tym realizuję, robię to co chcę i dla siebie. W zleceniach zarobkowych idę na pewne kompromisy, jednak niewielkie i z komfortem możliwości odmówienia wykonania danego zlecenia. Tak jak można być taksówkarzem w dużej, legalnej korporacji i można być "kogutem" z kosmicznie zawyżonym cennikiem, łapiącym łosi. Trochę może się zaplątałem, ale mam nadzieję, że mój przekaz jest czytelny - zarabianie pieniędzy na fotografii niczym nie różni się od zarabiania pieniędzy na wykonywaniu innych rzemieślniczych zawodów.
Pozdrawiam
Adam
Marian K
20-10-2008, 19:17
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale ten wątek o ile się rozwinie, to będzie wyglądać tak:
-pro, zarabiający krocie na każdym zleceniu będą rzucać inwektywami pod adresem stocków (bo zabijają rynek fotografii i hańba sprzedać zdjęcie z grosze) i ewentualnie pod twoim adresem, że o nich wspomniałeś, radząc po prostu drogo sprzedawać swoje zdjęcia
-stockowcy będą bronić tej metody tłumacząc, ze jak się nie ma zleceń to jest to jedyna metoda stałego pracowania na jakiś zarobek i ze jak sie sprzeda jedno zdjecie tanio ale wiele razy to też mozna niezłą sumkę wyciągnać
-reszta będzie wtrącać swoje trzy grosze po którejś ze stron
efekt - szarzy użytkownicy nie otrzymają żadnych konstruktywnych odpowiedzi na twoje pytanie
P.S. Taki temat przewija się co jakiś czas.
Jednak jesteś złym prorokiem,
Wątek rozwinął się, a dodatkowo dyskusja o etyce, w zawodzie fotografa, jest bardzo ciekawa.
Oczywiście chcący: kasy, rozgłosu, sławy, mają w d.... etykę,dorabiają ideologię do działania,
(chyba po to żeby zagłuszyc resztki sumienia) i... do ''dzieła".
Na pocieszenie trzeba dodac, że brak etyki dotyczy każdej dziedziny życia i śmierci.
Pieniądze przyjdą, tak jak dla stolarza, który będzie robił świetne meble, powstające w zgodzie z jego wizją i znajdujące klienta.
Mało jest takich stolarzy i klientów - większość woli tańszą Ikeę.
Może niech się wypowie ktoś, kto zarabia dobrze na fotografii, a nie tylko z niej żyje... większość dyskutujących to nie krezusi :), jak podejrzewam
Może niech się wypowie ktoś, kto zarabia dobrze na fotografii, a nie tylko z niej żyje...
a co rozumiesz przez dobre zarabianie? podejrzewam ze kilka osob by sie na forum znalazlo .. tylko po co sie przyznawac? zeby paru zyczliwych zastanawialo sie jak ci dokopac?
większość dyskutujących to nie krezusi :), jak podejrzewam
miec duzo kasy nie miec czasu jej wydawac zaharowujac sie w "fabryce" lub miec kase wystarczajaca na spokojne zycie inwestycje i robic to co sie lubi - poco byc krezusem bez przyemnosci? :)
co zas do stolarzy i porownania do ikei - po tym jak po polroku rozleca sie zakupione w ikei meble docenia sie robote i cene zdolnego stolarza, podobnie jak docenia sie dobra wedline zamiast sprzedawanej w sklepach solanki. dobra fotografia tez zostanie doceniona po zachlysnieciu sie tania cyfra. problem jedynie w tym by wtedy jeszcze ktos umial ja zrobic :)
Odbiegając nieco od niepotrzebnych emocji - dla mnie fotograf, to rzemieślnik. ....
A dla mnie fotograf to tak jak kierowca. Może być dobry lub kiepski. Może jeździć rowerem, samochodem, tramwajem, bolidem f1, śmieciarką, spychaczem, motorem, traktorem i rodzinnym kombi. Może jeździć w niedzielę do kościoła, codziennie do pracy, na wakacje, na taryfie, w spedycji, u kogoś, na własny ruchunek, na pogotowiu, w czasie służby zasadniczej.
Próba przyłożenia do fotografów jednej miarki jest bez sensu, bo to dziedzina tak szeroka, że aż trudna do ogarnięcia. I niektóre wypowiedzi tu to moim zdaniem lekka hipokryzja - jak ktoś foci na cmentarzu to znaczy, że ktoś to kupuje. I sto raz bardziej cenię tego, kto próbuje zarobić, niż tego co żyje z zasiłku czy kradnie.
A co do pytania postawionego w wątku - zarabia się na tym, na co jest popyt. Mój znajomy zarobił kupę forsy na robieniu zdjęć produktów, choć sam umie focić chyba tylko komórką. Umie za to sprzedać.
Pozdr.,
Jakby komuś umknęło - wątek wydzielony z macierzystego - Jak zarabiać na fotografii :D
Ulica, nadlatuje wojskowy helikopter. Rozpoczyna ostrzał budynku, który staje w ogniu.
Zaczynają z niego wybiegać ludzie i szukać schronienia. Niektórzy padają martwi, żywi z przerażeniem w oczach biegną.
Scenie przygląda się pan X. z aparatem wyposażonym w teleobiektyw o świetle 2.8.
Robi zdjęcia ludziom, a potem wycofuje się z zagrożonej strefy, zostawiając bohaterów samym sobie.
Wraca do domu, wywołuje zdjęcia za swoje pieniądze, wystawia je w konkursie za swoje pieniądze i wygrywa (może też jakieś pieniądze ,a sławę na pewno).
A ja potem wstawiam sobie na stronie internetowej z galerią moich zdjęć, motto: "Chcę być jak X.".
Czy ktoś tu jest hieną? Może X.? A może komisja konkursowa? A może także ja?
Do knajpy wbiega młodzieniec z aparatem foto. Zaczyna robić zdjęcia ludziom siedzącym przy stolikach.
Po czym zostawia "wizytówkę" i informuje, że jak ktoś chce to może dostać odbitkę. Oczywiście nie za darmo.
To jest prawdziwa sytuacja. Nie jakaś wydumana. Akurat kumpel z trudem powstrzymał się przed wdeptaniem tego "fotografa" w podłogę.
Do knajpy wbiega młodzieniec z aparatem foto. Zaczyna robić zdjęcia ludziom siedzącym przy stolikach.
Po czym zostawia "wizytówkę" i informuje, że jak ktoś chce to może dostać odbitkę. Oczywiście nie za darmo.
To jest prawdziwa sytuacja. Nie jakaś wydumana. Akurat kumpel z trudem powstrzymał się przed wdeptaniem tego "fotografa" w podłogę.
O bosz! A gdzie to było?
Dopiero co wróciłem z wakacji. Jeden koleś cały czas po hotelu + okolicach przynależnych biegał z D80 i robił wszystkim fotki jak lecą. W barze, przy basenie, podczas kolacji, na plaży, wieczorkiem przy zachodzie słońca, podczas zabaw dziecięcych etc.. A potem miał taki swój mały kantorek z kompem gdzie każdy mógł się odnaleźć i zamówić sobie odbitkę. I cieszyło sie to dużym powodzeniem, bo fotki były zdecydowanie lepsze niż to co przeciętny człowiek małpą zdoła.
I co w tym takiego strasznego?
Pozdr.,
To ja się zapytam, czy paparazzi to pozytywny fotograf czy hiena?
A jak myślisz, ha ha ha
ważne, że kasiora jest,
wówczas można już po własnym nazwiskiem zrobić sobie wystawę artystycznych fot,
ale na to trza mieć szmal.
Kapitalizm jest, kiedyś sponsorem były CRZZ, WRZZ, MKiS, Wydziały Kultury UW itd.
Teraz juz nie ma tak lekko chyba, że się ma tatę przy forsie.
O bosz! A gdzie to było?
I co w tym takiego strasznego?
W Poznaniu działa portal megaparty.pl
Nie wiem jak jest teraz ale na początku było tak, że zdjęcia z knajp poznańskich lądowały tam i każdy, kto był zalogowany mógł je sobie oglądać, kiedy tylko miał na to ochotę - zdjęcia swoje, swoich znajomych i zupełnie obcych mu ludzi, robione jakąś hybrydą przy użyciu wbudowanej lampy, przedstawiające zdziwione twarze ze świecącymi na czerwono źrenicami. Nie wiem jak inni, ale ja wolę takie wizerunki zachować dla siebie a nie publikować na ogólnodostępnym portalu.
O bosz! A gdzie to było?
Dopiero co wróciłem z wakacji. Jeden koleś cały czas po hotelu + okolicach przynależnych biegał z D80 i robił wszystkim fotki jak lecą. W barze, przy basenie, podczas kolacji, na plaży, wieczorkiem przy zachodzie słońca, podczas zabaw dziecięcych etc.. A potem miał taki swój mały kantorek z kompem gdzie każdy mógł się odnaleźć i zamówić sobie odbitkę. I cieszyło sie to dużym powodzeniem, bo fotki były zdecydowanie lepsze niż to co przeciętny człowiek małpą zdoła.
I co w tym takiego strasznego?
Pozdr.,
To było w "Bogocie". Ten niedojda był na tyle sprytny, że nawet miał lampkę podpiętą i palnik do pionu...;)
Po co? Skoro tam ściany i sufit ciemne....:-) Pewnie jakiś jeleń się znalazł. Nie przepadam za filozofią życiową "kup Pan cegłę..." Ale to moje zdanie. Ja szanuję fachowców a nie naciągaczy i matołów.
pozdrawiam
Autor -po przeczytaniu i wzięciu sobie do serca wszystkich rad i wskazówek,
dorabia się .
Pamieta ktoś - zdjecia ze spływu Przełomem Dunajca,tak ze 40lat temu.
Fotograf robił w czasie trwania spływu, a do odbioru tj.kupna były na zakończenie.
"Cyfra" wtedy była tylko w cenie zdjęcia.
i 30, i 20, i 10 lat temu
na motorku chyba jezdził ktoś z odbitkami, ale przy takiej ilości tratw to tam była chyba produkcja taśmowa.
serdecznie polecam splyw dunajcem górskim kajaczkiem, pozyczyc mozna w szczawnicy, taka budka na koncu splywu
:)
Można dodać, że topic wydzielony był ściśle związany z tematem "jak zarabiać", gdyż nie traktował ogólnie o etyce w fotografii, tylko poruszał etyczne kwestie zarabiania na niej. Łopatologicznie - ludzie pisali jak oceniają zarobkowanie na takim czy innym rodzaju fotografii. Może to sprzeczne z regulaminem, ale np. wg mnie te wpisy były w jedynym właściwym miejscu. Ale to tak tylko w kwestii formalnej.
Skoro jest już ten nowy wątek, to może zadam pytanie: czy w ogóle jest coś takiego jak etyka w fotografii, czy po prostu chodzi tu o człowieka który robi zdjęcie - jeden widzi jakąś granicę (którą sam sobie wytycza), a drugi... nie? Chyba to kwestia indywidualna jak było widać po wpisach różnych osób - jeden umie zachować się przynajmniej mniej więcej jak człowiek, inny cyknie ci z ukrycia zdjęcie z martwym dziadkiem i spróbuje opchnąć w dogodnych warunkach..
Teraz mówiąc o etyce, można by również uściślać zasady co wolno, a czego nie wolno modyfikować w zdjęciach różnego rodzaju. Uściślają to np. redakcje i organizatorzy konkursów. Tak jak w reportażu, oprócz kadrowania i przygotowania do druku nieraz nic więcej nie wolno, w innych zdjęciach można wszystko od A do Z. Na ile w różnych dziedzinach według was można pozwolić sobie podczas fotografowania (aranżacja, oświetlenie) jak i po fakcie (obróbka)?
Skoro jest już ten nowy wątek, to może zadam pytanie: czy w ogóle jest coś takiego jak etyka w fotografii, czy po prostu chodzi tu o człowieka który robi zdjęcie - jeden widzi jakąś granicę (którą sam sobie wytycza), a drugi... nie? Chyba to kwestia indywidualna jak było widać po wpisach różnych osób - jeden umie zachować się przynajmniej mniej więcej jak człowiek, inny cyknie ci z ukrycia zdjęcie z martwym dziadkiem i spróbuje opchnąć w dogodnych warunkach..
Teraz mówiąc o etyce, można by również uściślać zasady co wolno, a czego nie wolno modyfikować w zdjęciach różnego rodzaju. Uściślają to np. redakcje i organizatorzy konkursów. Tak jak w reportażu, oprócz kadrowania i przygotowania do druku nieraz nic więcej nie wolno, w innych zdjęciach można wszystko od A do Z. Na ile w różnych dziedzinach według was można pozwolić sobie podczas fotografowania (aranżacja, oświetlenie) jak i po fakcie (obróbka)?
Czyli, dalej drążąc temat: czy są zlecenia, których byście nie wykonali, czy to jedynie kwestia ceny?
Czyli, dalej drążąc temat: czy są zlecenia, których byście nie wykonali, czy to jedynie kwestia ceny?
Myślę, że jest jakiś margines który się przesuwa w obie strony w zależności od ilości roboty i zabezpieczenia finansowego fotografa. Podejrzewam, że większość userów bawi się w focenie, część dorabia, a najmniejsza część rzeczywiście z tego żyje. Ja dorabiam i zrezygnowałem już z paru robót bo klient wydawał mi się (był) problemowy. Odesłałem do fotografa, którego nie lubię:)
Chyba nie podjął bym się sfotografowania pogrzebu małego dziecka.
To idąc dalej - przypadkiem robisz zdjęcie osobie publicznej w bardzo kompromitującej ją sytuacji. Dostajesz ofertę od brukowca dajmy na to Super Fakt - powiedzmy 2000zł. Wiesz, że publikując je wyrządzisz krzywdę tej osobie. Co robisz?
Sprzedaję jej za 3000 :)
Krzywdę? Zbyt ogólne pytanie, w którym roi się od pułapek etycznych. Zależy co robi. Zależy co to za osoba publiczna - mam swoje preferencje polityczne.
Jak zobaczę nagrzmoconego posła obściskującego asystentki to dostanę od niego 5000 :)
taki już urok bycia osobą publiczną
Sprzedaję jej za 3000 :)
Krzywdę? Zbyt ogólne pytanie, w którym roi się od pułapek etycznych. Zależy co robi. Zależy co to za osoba publiczna - mam swoje preferencje polityczne.
Jak zobaczę nagrzmoconego posła obściskującego asystentki to dostanę od niego 5000 :)
taki już urok bycia osobą publiczną
Powiedzmy - kontrowersyjna gwiazda, Doda Mandaryna itp. przypadkiem byłeś w miejscu/sytuacji, w której zawiodła część garderoby, żeby nie było - niechcący, a Ty jedyny masz z tego fotki.
Powiedzmy - kontrowersyjna gwiazda, Doda Mandaryna itp. przypadkiem byłeś w miejscu/sytuacji, w której zawiodła część garderoby, żeby nie było - niechcący, a Ty jedyny masz z tego fotki.
Sprzedam fotki i pojadę na wakacje - a komu to nie wiem - pewnie temu kto da więcej.
Te "gwiazdki" celowo wystawiają swoje tyłki na pokaz i cycki na teledyskach, więc dla nich to dobra promocja. Gazeta kupi, potem, jak mawiał klasyk: "ciemny lud to kupi" :), gwiazdka ponarzeka na fotografów, a za tydzień znowu czegoś "zapomni" włożyć na siebie przed wyjściem z domu.
Sprzedam fotki i pojadę na wakacje - a komu to nie wiem - pewnie temu kto da więcej.
Te "gwiazdki" celowo wystawiają swoje tyłki na pokaz i cycki na teledyskach, więc dla nich to dobra promocja. Gazeta kupi, potem, jak mawiał klasyk: "ciemny lud to kupi" :), gwiazdka ponarzeka na fotografów, a za tydzień znowu czegoś "zapomni" włożyć na siebie przed wyjściem z domu.
A jeśli jesteś znany w branży i wiadomo będzie, że to od Ciebie takie zdjęcia wyszły? Doprecyzowuję pytanie, bo taka sytuacja mi się przytrafiła i w sumie jak się okazało, więcej zyskałem nie publikując materiału :)
A jeśli jesteś znany w branży i wiadomo będzie, że to od Ciebie takie zdjęcia wyszły? Doprecyzowuję pytanie, bo taka sytuacja mi się przytrafiła i w sumie jak się okazało, więcej zyskałem nie publikując materiału :)
właśnie sobie odpowiedziałeś :)
właśnie sobie odpowiedziałeś :)
Tylko zysk był niewymierny, więc lepiej mieć kasę czy satysfakcję? :D
Mi taki kadr kiedyś uciekł: latająca taca, kieliszki i szampan w powietrzu, a w środku stoi facet z bezradną miną.. Może było by to niezłą ilustracją, kiedy po dłuższym czasie okazało się, że ów biedny minister musiał bardzo tłumaczyć się przed Trybunałem Stanu z okoliczności prywatyzacji, które przeprowadzał.
No ale się sfrajerzyłem i nie zdążyłem ;) Scena była tak fotogeniczna, że do dziś ją pamiętam :/ Takie zdjęcie bym puścił bez wahania gdybym miał mimo, że człowiek na zdjęciu nie klaskał by z zachwytu. Takich jak opisujesz w przykładzie, nie.
Tylko zysk był niewymierny, więc lepiej mieć kasę czy satysfakcję? :D
Nie wiem co to był za zysk :), pewnie nie przybliżysz... (randka z Dodą?)
Jaka kasa i jaka satysfakcja?
Satysfakcja to fajna rzecz, można kasę przeboleć :)
W końcu taki Olo spędził na tym forum wieleset godzin w swoim życiu i swoimi radami wynikającymi z doświadczenia życiowego i zawodowego wielu ludziom pomógł...
Co nie zmienia faktu, że każdemu może się raptem spokojne nastawienie odwidzieć i pokazuje rogi :D
Nie wiem co to był za zysk :), pewnie nie przybliżysz... (randka z Dodą?)
Jaka kasa i jaka satysfakcja?
Satysfakcja to fajna rzecz, można kasę przeboleć :)
Dwie gazety rywalizowały o to zdjęcie, żadna nie dostała. Co ciekawe, same rozpuściły w branży ploty, że nie chcę fotek sprzedać żeby mi zaszkodzić, ale przyniosło to rezultat dokładnie odwrotny, bo kilka znanych osób z kręgów show business'u zaufało mi na tyle, że robiłem im zdjęcia np. u nich w domu. Kto pracuje w tej branży wie, że to rzadkość. Kasa w zamian za fotki wystarczyłaby prawie na 24-70/2.8 :D
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.