R
19-09-2008, 09:46
Jakis czas temu pisalem o przeroscie formy nad trescia, dzis nieco inny temat ale w okolicy zagadnienia.
Przegladam zdjecia slubne zamieszczane na forum i smiem postawic teorie:
wiekszosc zdjec konwertowanych do CB nie jest wynikiem zamierzonego dzialania ( w sensie - to zdjecie bedzie pasowalo do konwersji na CB wiec to wykonuje), ale jest dzialaniem koniecznym, poniewaz wyszla taka kaszana kolorystyczna ze nie udalo sie tego nijak ratowac, wiec zrobny CB - bedzie artyzm.
teorie swoja popieram tym, ze 85% albo wiecej zdjec CB jest z ceremoni w kosciele, badz z sali weselnej czyli z miejsc gdzie warunki sa najtrudniejsze. konwertowane zdjecia znikaja w plenerach i natychmiast po wyjsciu mlodych z kosciola... zbieg okolicznosci? czy brak umiejetnosci u fotografujacych sluby? a moze mimo wszystko taki wybiorczy artyzm?
Przegladam zdjecia slubne zamieszczane na forum i smiem postawic teorie:
wiekszosc zdjec konwertowanych do CB nie jest wynikiem zamierzonego dzialania ( w sensie - to zdjecie bedzie pasowalo do konwersji na CB wiec to wykonuje), ale jest dzialaniem koniecznym, poniewaz wyszla taka kaszana kolorystyczna ze nie udalo sie tego nijak ratowac, wiec zrobny CB - bedzie artyzm.
teorie swoja popieram tym, ze 85% albo wiecej zdjec CB jest z ceremoni w kosciele, badz z sali weselnej czyli z miejsc gdzie warunki sa najtrudniejsze. konwertowane zdjecia znikaja w plenerach i natychmiast po wyjsciu mlodych z kosciola... zbieg okolicznosci? czy brak umiejetnosci u fotografujacych sluby? a moze mimo wszystko taki wybiorczy artyzm?