Zobacz pełną wersję : Czy amator może coś zarobić na fotografii?
Captain Borrow
27-08-2008, 23:33
Na początku fajne hobby, D80 + T17-50, niestety zanim się zorientowałem na sprzęt fotograficzny poszły wszystkie pieniądze. Lampa błyskowa, 3 obiektywy, statyw, komputer zaczął nie wydajać trzeba było nad nowym myśleć.... Na szczęście wzrosły też moje umiejętności, i tak zacząłem się zastanawiać czy dałoby się zarobić coś na fotografii. Powoli zaczynam uploadować zdjęcia na iStockPhoto, niestety na razie bez korzyści. Myślę też nad udziałem w jakichś konkursach.
Ok teraz pytania:
- Czy zdjęcia które umieszczam na iStockPhoto mogą być pracami konkursowymi, czy wysyłając zdjęcie na konkurs tracę jakieś prawa do zdjęcia?
- Gdzie najlepiej szukać informacji o konkursach fotograficznych?
- Są jeszcze jakieś inne sposoby na zarobienie pieniędzy na na fotografii? (Weźcie pod uwagę fakt że mam 18 lat czyli nie wszyscy będą mnie traktować całkiem poważnie)
+ jakie zdjęcia najlepiej sprzedają się na stronach typu shutterstock czy istockphoto?
1. znajdz sobie kogos do pomocy z branzy, moze masz jakiegos kolege... dogadaj sie z nim, chodź z nim na zlecenia, moze pozwoli ci cos dorobic albo poprostu zrobisz sobie portfolio + nabierzesz troche wiecej praktyki.
2. konkursy dobra rzecz, sam na nich troche 'zarobiłem' - jednak tu nie ma co sie oklamywac, wiecej wyda sie na sprzet niz 'zarobi' sie w konkursie.. ;) jednak zawsze moze to umilic czas :)
3. wrzucaj duzo na stocki, a w koncu cos moze sie ruszyc... ;)
sprzedawanie zdjec na stockach to strzelanie sobie kolano .. ale jest to coraz bardziej popularne niestety..
zalozmy ze zrobisz kilkadziesiat dobrych zdjec .. i sprzedasz je to 5$ .. ile zarobisz? nie lepiej sprzedac 1-2 za kilkaset razy wiecej?
wysylaj prace na DOBRE konkursy.. jesli robisz dobre zdjecia na pewno cie ktos zauwazy
jak napisal wacki - znajdz kogos kto cie wkreci w srodowisko .. w zaleznosci od tego co robisz .. moze byc albo bardzo trudno albo qrewsko trudno .. ale sie da.
rob mnostow zdjec. pokazuj je swiatu. ale tylko te najlepsze .. a nie jak leci. z czasem zacznie to przynosic efekty. i najazniejsze - cen sie od pczatku. niewazne ile masz lat. liczy sie jakie zdjecia robisz. nikt ci nie bedzie w papiery zagladal majac do wyboru kiepskiego fotografa po 60tce genialngo 18latka ... tyl tylkoz e musisz zaczac robic dobre zdjecia. to warunek konieczny by zaczac na nich zarabiac :) aczklwiek nie zawsze wystarcajacy
sprzedawanie zdjec na stockach to strzelanie sobie kolano .. ale jest to coraz bardziej popularne niestety..
zalozmy ze zrobisz kilkadziesiat dobrych zdjec .. i sprzedasz je to 5$ .. ile zarobisz? nie lepiej sprzedac 1-2 za kilkaset razy wiecej?
wysylaj prace na DOBRE konkursy.. jesli robisz dobre zdjecia na pewno cie ktos zauwazy
jak napisal wacki - znajdz kogos kto cie wkreci w srodowisko .. w zaleznosci od tego co robisz .. moze byc albo bardzo trudno albo qrewsko trudno .. ale sie da.
rob mnostow zdjec. pokazuj je swiatu. ale tylko te najlepsze .. a nie jak leci. z czasem zacznie to przynosic efekty. i najazniejsze - cen sie od pczatku. niewazne ile masz lat. liczy sie jakie zdjecia robisz. nikt ci nie bedzie w papiery zagladal majac do wyboru kiepskiego fotografa po 60tce genialngo 18latka ... tyl tylkoz e musisz zaczac robic dobre zdjecia. to warunek konieczny by zaczac na nich zarabiac :) aczklwiek nie zawsze wystarcajacy
Sailor, wybacz ale nie masz racji - znasz kogoś kto po niecałych dwóch latach zajmowania się fotografią (bez stocków) kupił sobie nowy dom, dwa dobre samochody i kupę sprzętu foto? Przy microstockach jest to możliwe - zasady ekonomii są niezmienne - lepiej mieć 2 USD za zdjęcie i sprzedać je 1000 razy niż zarobić 2000 USD na jednym zdjęciu - dla przykładu ile takich zdjęć w życiu sprzedałeś? Sam bardzo dużo kupuję na stockach więc wiem jaką tam kasę pompują agencje, graficy itd.
Sailor, wybacz ale nie masz racji - znasz kogoś kto po niecałych dwóch latach zajmowania się fotografią (bez stocków) kupił sobie nowy dom, dwa dobre samochody i kupę sprzętu foto? Przy microstockach jest to możliwe - zasady ekonomii są niezmienne - lepiej mieć 2 USD za zdjęcie i sprzedać je 1000 razy niż zarobić 2000 USD na jednym zdjęciu - dla przykładu ile takich zdjęć w życiu sprzedałeś? Sam bardzo dużo kupuję na stockach więc wiem jaką tam kasę pompują agencje, graficy itd.
odpowiadajac na pierwsze pytanie - tak znam:) . a wielu znasz fotografow stockowych ktorzy legalnie tyle zarobili?
odpowiadajac na drugie - na forum na pewno ci nie odpowiem:) pytasz o cala dzialanosc czy o ostatni kwartal?
ja osobiscie wole sprzedac 1 zdjecie za 2000pln niz to samo foto 2000razy za 1pln. bo a) szanse na sprzedanie go 2tys razy sa znikome b)lubie czuc ze moj produkt jest w pewnien sposob wyjatkowy a nie do wziecia przez kazdego.
co do kasy pakowanej w stocki - doskonale wiem ile agencje na to wydaja. bardzo czesto jednak konczy sie tak ze dwie konkurencyjne firmy maja TAKEI SAME zdjecie w folderze reklamowym (znam dwa przypadki .. jeden na targach a drugi w kalendarzach).. troche slabo prawda?
przy wydruku np folderu reklamowego koszt zdjec naprawde stanowi ulamek calego budzetu. kupowanie go na stocku i ryzykowanie ze zdjecie bedzie sie kojarzylo nie tylko z twoja firma ale takze na przyklad z malo ciekawa branza lub knkurencja jest najnormalniej w swiecie nieoplacalne.
owszem - mozna kupic super foty na stockach . mozna nawet kupic je na wylacznosc na branze .. ale zapewniam cie ze wtedy nie oplaca sie kupowac jednego zdjecia tylko robi sie sesje pod klienta. wychodzi taniej i lepiej
co zas do stockow - powstaly przez pazernosc fotografow by sprzedac wiecej .. i przez ta pazernosc fotografie zabijaja - taniej, byle jak, bezmyslnie, setki, tysiace zdjec w tych samych kadrach i ceny od kilku centow. szczerze mowiac czesto ceny porownywalne z kosztem klapniecia migawki. powiedz mi wiec jak tu chcesz zarobic? ile zdjec np filizanki z kawa musisz wystawic zeby zarobic 100$? 10? 20? 100? ktos liczy koszty poniesione na te zdjecia? chociazby wlana do filizanki kawe? o podatkach od sprzedanych zdjec nie wspomne :P
zapchanie rynku tandeta jest rozwiazaniem tymczasowym. a to wlasnie robia stocki. i kiedys to sie odbije czkawka, zarowno fotogafom jak i agencjom reklamowym. porownalbym to do kupowania w tesco wedliny za 5.99 zamiast domowej szynki.
od siebie dodam jedynie tyle ze coraz wiecej klientow (na szcescie) po krotkotrwalym zachlysnieciu sie stockami wraca po konkretne zdjecia dla konkretnej firmy. co mnie na przyklad bardzo cieszy i bardoz bym chcial by dzialo sie tak dalej. moze wreszcie rowniez w naszym kraju zacznie sie szacunek do fotografii.
odpowiadajac na pierwsze pytanie - tak znam:) . a wielu znasz fotografow stockowych ktorzy legalnie tyle zarobili?
odpowiadajac na drugie - na forum na pewno ci nie odpowiem:) pytasz o cala dzialanosc czy o ostatni kwartal?
ja osobiscie wole sprzedac 1 zdjecie za 2000pln niz to samo foto 2000razy za 1pln. bo a) szanse na sprzedanie go 2tys razy sa znikome b)lubie czuc ze moj produkt jest w pewnien sposob wyjatkowy a nie do wziecia przez kazdego.
co do kasy pakowanej w stocki - doskonale wiem ile agencje na to wydaja. bardzo czesto jednak konczy sie tak ze dwie konkurencyjne firmy maja TAKEI SAME zdjecie w folderze reklamowym (znam dwa przypadki .. jeden na targach a drugi w kalendarzach).. troche slabo prawda?
przy wydruku np folderu reklamowego koszt zdjec naprawde stanowi ulamek calego budzetu. kupowanie go na stocku i ryzykowanie ze zdjecie bedzie sie kojarzylo nie tylko z twoja firma ale takze na przyklad z malo ciekawa branza lub knkurencja jest najnormalniej w swiecie nieoplacalne.
owszem - mozna kupic super foty na stockach . mozna nawet kupic je na wylacznosc na branze .. ale zapewniam cie ze wtedy nie oplaca sie kupowac jednego zdjecia tylko robi sie sesje pod klienta. wychodzi taniej i lepiej
co zas do stockow - powstaly przez pazernosc fotografow by sprzedac wiecej .. i przez ta pazernosc fotografie zabijaja - taniej, byle jak, bezmyslnie, setki, tysiace zdjec w tych samych kadrach i ceny od kilku centow. szczerze mowiac czesto ceny porownywalne z kosztem klapniecia migawki. powiedz mi wiec jak tu chcesz zarobic? ile zdjec np filizanki z kawa musisz wystawic zeby zarobic 100$? 10? 20? 100? ktos liczy koszty poniesione na te zdjecia? chociazby wlana do filizanki kawe? o podatkach od sprzedanych zdjec nie wspomne :P
zapchanie rynku tandeta jest rozwiazaniem tymczasowym. a to wlasnie robia stocki. i kiedys to sie odbije czkawka, zarowno fotogafom jak i agencjom reklamowym. porownalbym to do kupowania w tesco wedliny za 5.99 zamiast domowej szynki.
od siebie dodam jedynie tyle ze coraz wiecej klientow (na szcescie) po krotkotrwalym zachlysnieciu sie stockami wraca po konkretne zdjecia dla konkretnej firmy. co mnie na przyklad bardzo cieszy i bardoz bym chcial by dzialo sie tak dalej. moze wreszcie rowniez w naszym kraju zacznie sie szacunek do fotografii.
Sailor - odpowiedz mi tylko na takie pytanie - czy jako projektant, któremu za projekt zapłacą 2000 zł (a za stronkę www to wbrew pozorom dużo) i do którego potrzebujesz 20 zdjęć kupisz je po 200 zł sztuka od fotografa na zlecenie (a to akurat niewysoka cena) czy też skorzystasz ze stocków? Chcesz szacunku dla fotografii - proszę bardzo, jak tylko będzie również szacunek dla wykorzystania tych fotografii w projektach i za te projekty będą odpowiednio płacić klienci.
Wracajac do kwestii kasy (podobno gentlemani o tym nie dyskutują ;)) - to na stockach osoba startująca w komercyjnej fotografii ma szansę szybciej zarobić niż dostać sie do grupy osób zarabiających na reporterce (nie licząc ślubnej, ale to zostawmy tym którzy to lubią), czy też zarabiajacych podobnie jak Ty na zdjęciach pod konkrenego klienta. Notabene wspomniałeś że koszt fotografii to ułamek kosztów w przypadku katalogu - tak i nie, jeżeli są to np. katalogi/ reklamówki w niskich nakładach to koszt fotografii nawet ze stocków stanowi duży udział w projekcie.
PS A te śmieszne filiżanki też się sprzedają i to wbrew pozorom całkiem nieźle.
Chcesz szacunku dla fotografii - proszę bardzo, jak tylko będzie również szacunek dla wykorzystania tych fotografii w projektach i za te projekty będą odpowiednio płacić klienci.
a czy ja zabraniam posiadana szacunku dla robiacych strony czy inne projekty??
wrecz przeciwnie. uwazam ze kazda dobra robota powinna kosztowac. nie da sie zrobic dobrej strony internetowej za 1000pln bo webdesignerzy powinni sie cenic podobnie jak nie da sie napisac oprogramowania dla banku za 100pln
ale oczywiscie zawsze znajda sie tacy ktorzy to zrobia taniej ..
Wracajac do kwestii kasy (podobno gentlemani o tym nie dyskutują ;)) - to na stockach osoba startująca w komercyjnej fotografii ma szansę szybciej zarobić niż dostać sie do grupy osób zarabiających na reporterce (nie licząc ślubnej, ale to zostawmy tym którzy to lubią), czy też zarabiajacych podobnie jak Ty na zdjęciach pod konkrenego klienta.
tez tak kiedys myslalem na szczescie zanim zaczalem zarabiac na zdjecia szybko mi to wybito z glowy. i slusznie.
potem wybito mi jescz ekilka rzeczy a nastepnie sam sobie wybilem z prawie juz pustego lba jeszcze pare glupot :D teraz hula tam wiatr i prznosi fajne pomysly na zdjecia :)
Notabene wspomniałeś że koszt fotografii to ułamek kosztów w przypadku katalogu - tak i nie, jeżeli są to np. katalogi/ reklamówki w niskich nakładach to koszt fotografii nawet ze stocków stanowi duży udział w projekcie.
w przypadku niskonaklaowych katalogow wystarczy zastosowac stawki zpafu i wszystko bedzie ok. one naprawde sa bardzo niskie.
wiem .. pewnie niedlugo pozostae jednym z niewielu dinozaurow ktorzy nie zarabiaja na stockach ale chyba bym wolal rzucic fotografie w ogole i zajac sie handlem marchewka niz sprzedawac zdjecia po dolarze
PS A te śmieszne filiżanki też się sprzedają i to wbrew pozorom całkiem nieźle.
nigdzie nie napisalem ze zdjecia filizanek sa smieszne. fotografia produktowa jest bardzo trudna i bardzo potrzebna. zrobic niebanalnie prosty produkt to naprawde sztuka. smiesznym nazwalem wrzucanie na stocki 50 prawie takich samych kadrow.
Panowie, zapomnieliście o najważniejszym.. tytule wątku "Czy amator może coś zarobić na fotografii?" :)
Panowie, zapomnieliście o najważniejszym.. tytule wątku "Czy amator może coś zarobić na fotografii?" :)
właśnie nie zapomnieliśmy - amator może zarobić na stockach, w innych dziedzinach fotografii jest mu trudniej
właśnie nie zapomnieliśmy - amator może zarobić na stockach, w innych dziedzinach fotografii jest mu trudniej
widze ze sie nie dogadamy :D
ja mam swoje zdanie a ty swoje ... ja mam w pamieci proby zarabiania na fotografii gdy naprawde trudo bylo komukolwiek zdjecia wcisnac i zrobienie portfolio kosztowalo jakies kosmczne pieniadze, ty uwazasz stocki za lekarstwo dla mlodych chcacych zarabiac na fotografi. wg mnie stocki sa zabojstwem fotografii, przy okazji zabiajac myslenie. kupic sprzet, robic w miare poprawne technicznie zdjecia i wrzucac na stocki wszystko co sie da i nie odrzuca, dac cene kilku centow i zarabiac zarabiac zarabiac.. byc najlepszy sposob na zarobek..byc moze nawet skuteczn bo chinczcy robia to z odzieza a markety z wedlina. ale jak npisalem wczesniej - wole by moje zdjecia bly traktowane jako cos wyjatkowego. na mijescu mlodego czlowieka wcisnalbym sie na praktyki do jakiegos fotografa albo usilowal zalapac w dobrej agencji .. do tego powazne konkursy i w koncu kos te zdjecia zauwazy jesli sa tego warte.
piszesz ze trudno sie przebic ze zdjeciami reklamowmi .. znam dziewczne ktora p prostu wziela portfolio, przeszla po agencjach i zatrudnic ja chciala .. KAZDA z odwiedzonch. po prostu trzeba robic to co sie umie jak najlepiej i z czasem sie to dobrze sprzeda
nysander
30-08-2008, 13:06
tyle że żeby amator zarobił na stockach to jednak musi być bardzo dobry w tym co robi, bo przy takiej ilości dobrych zdjęć na stockach tandety się nie sprzeda. Więc defakto kupując aparat i od razu pstrykać stocki się nie da bo do nich jak pisali powyżej inni też trzeba posiadać pełną czapkę wiedzy i doświadczenia
Marian K
30-08-2008, 21:49
Na początku fajne hobby, D80 + T17-50, niestety zanim się zorientowałem na sprzęt fotograficzny poszły wszystkie pieniądze. Lampa błyskowa, 3 obiektywy, statyw, komputer zaczął nie wydajać trzeba było nad nowym myśleć.... Na szczęście wzrosły też moje umiejętności, i tak zacząłem się zastanawiać czy dałoby się zarobić coś na fotografii. Powoli zaczynam uploadować zdjęcia na iStockPhoto, niestety na razie bez korzyści. Myślę też nad udziałem w jakichś konkursach.
Ok teraz pytania:
- Czy zdjęcia które umieszczam na iStockPhoto mogą być pracami konkursowymi, czy wysyłając zdjęcie na konkurs tracę jakieś prawa do zdjęcia?
- Gdzie najlepiej szukać informacji o konkursach fotograficznych?
- Są jeszcze jakieś inne sposoby na zarobienie pieniędzy na na fotografii? (Weźcie pod uwagę fakt że mam 18 lat czyli nie wszyscy będą mnie traktować całkiem poważnie)
+ jakie zdjęcia najlepiej sprzedają się na stronach typu shutterstock czy istockphoto?
Witaj.
Rozumiem że pytasz nie o to czy jest to zgodne z prawem ?!
Moim zdaniem możesz a nawet powinieneś zarobic na czymś -
- Co robisz dobrze ,a nawet lepiej od innych.
- Ktoś będzie tego potrzebował ( zechce to kupic ).
Tylko tyle i aż tyle !
Ps
Dewizą moiego Mistrza było:" rób dobrze i licz jak za woły ".
Na początek mogą byc mniejsze zwierzątka.
Dotyczy nie tylko fotografii
Mam kolegę, który zainwestował w sprzęt parę tysiaków i ostro wrzuca zdjęcia na różnego rodzaju "stocki". Fotki, technicznie i merytorycznie bez zarzutu, nie sposób odróżnić (w kwestii jakości) od tych dobrze sprzedających się. Gość zarobił po mniej więcej roku parę $.
Na stockach "urzędują" już ci co wyrobili sobie markę i oni koszą kaszanę. Reszta to plankton. Choć sama idea fajna.
Najłatwiej chyba rozpowiadać wśród znajomych o swojej pasji, sprzęcie i pokazywać "profesjonalne zdjęcia zrobione profesjonalną lustrzanką" :-) Większość, która pstryka byle co i byle jak automatami to łyknie, zwłaszcza jeśli zdjęcia są faktycznie interesujące. I może ktoś z nich będzie potrzebował fotki ze ślubu, chrzcin, komunii... taniej niż od zawodowców.
Na początku fajne hobby, D80 + T17-50, niestety zanim się zorientowałem na sprzęt fotograficzny poszły wszystkie pieniądze. Lampa błyskowa, 3 obiektywy, statyw, komputer zaczął nie wydajać trzeba było nad nowym myśleć.... Na szczęście wzrosły też moje umiejętności, i tak zacząłem się zastanawiać czy dałoby się zarobić coś na fotografii. Powoli zaczynam uploadować zdjęcia na iStockPhoto, niestety na razie bez korzyści. Myślę też nad udziałem w jakichś konkursach.
Ok teraz pytania:
- Czy zdjęcia które umieszczam na iStockPhoto mogą być pracami konkursowymi, czy wysyłając zdjęcie na konkurs tracę jakieś prawa do zdjęcia?
- Gdzie najlepiej szukać informacji o konkursach fotograficznych?
- Są jeszcze jakieś inne sposoby na zarobienie pieniędzy na na fotografii? (Weźcie pod uwagę fakt że mam 18 lat czyli nie wszyscy będą mnie traktować całkiem poważnie)
+ jakie zdjęcia najlepiej sprzedają się na stronach typu shutterstock czy istockphoto?
Amator może zarobić w zęby od zleceniodawcy za źle wykonane zlecenie :)
Choć sama idea fajna.
powiedz mi co fajnego w idei oddaania zdjec za prawie darmo?
taniej niż od zawodowców.no comments :/ wyjasnilem juz wczesniej ze nie ma szans by amator byl znacznie tanszy od zawodowca .. jesli jest legalny. moze byc co najwyzej lepszy
Idea fajna. Tzn, możliwość zarobkowania a więc satysfakcji dla kogoś kto główne źródło utrzymania ma w innym fachu. A to, że ta idea w praktyce jest tak zrealizowana, że satysfakcja pozostaje głównie psychologiczna a nie materialna, to jest inna kwestia i tu się zgadzamy, że stocki to marny sposób na zbijanie kokosów.
W kwestii stawek, nie rozumiemy się. Gdyby znajomy poprosił mnie o pstryknięcie kilkunastu fotek na imprezie, zrobiłbym to za opłatę znacznie niższą niż zawodowiec dla którego jest to główne albo jedyne źródło utrzymania. Ot, przysługa za symboliczną (w stosunku do zawodowców) gratyfikację.
jedni robią mnóstwo fotek i prawie nic nie zarabiają a inni za jedną fotkę dostają krocie.
Oczywiscie najlepiej zarabia sie na stockach.
Oczywiscie najlepiej zarabia sie na stockach.
A żebyś wiedział :)
W kwestii stawek, nie rozumiemy się. Gdyby znajomy poprosił mnie o pstryknięcie kilkunastu fotek na imprezie, zrobiłbym to za opłatę znacznie niższą niż zawodowiec dla którego jest to główne albo jedyne źródło utrzymania. Ot, przysługa za symboliczną (w stosunku do zawodowców) gratyfikację.
zrobilbys mu to taniej - rozumiem. pytanie czy robic to po znajomosci wystawilbys fkture/rachunek, zaplacil podatek czy tez zrobilbys to na lewo wierzac ze nikt cie nei podkabluje i ciesac sie ze wpadlo pare groszy?
jedni robią mnóstwo fotek i prawie nic nie zarabiają a inni za jedną fotkę dostają krocie.
na to pytanie nalezy sobie odpowiedziec samemu.. czy lepiej sprzedac 1 foto za 2tys pln czy sprzedac 2000tys zdjec po 1pln.
poza tym - sa stocki na ktorych pojedyncze zdjecia sa drozsze niz zorganizowanie calej sesji zdjeciowej od nowa. ale zeby sie na nie dostac trzeba miec portfolio, ktorym spokojnie mozna zarabiac bez ich pomocy
A żebyś wiedział :)
polemizowalbym :) pomijjac fakt jak to wplywa na klientow ... "panie.. 500pln za zdjecie? to zna stocku znajde je za 5$", z reguly po przeszuakniu stockow klient wraca.. a jak wraca to zdjecie kosztuje uz 30% drozej.:)
polemizowalbym :) pomijjac fakt jak to wplywa na klientow ... "panie.. 500pln za zdjecie? to zna stocku znajde je za 5$", z reguly po przeszuakniu stockow klient wraca.. a jak wraca to zdjecie kosztuje uz 30% drozej.:)
Odpowiedź była w kontekście tytułu wątku :)
Amator może zrobi raz na parę lat ślub w ramach prezentu znajomym/rodzinie albo za symboliczną opłatą, czasem ktoś zapragnie zdjęcie wykorzystać znalezione gdzieś w sieci i wpadnie parę zł za publikację, zdaży się jakaś nagroda w konkursie. Tak rozumiem zarobki amatorów na fotografii. W tej sytuacji kilkaset zdjęć na stockach, to dla amatora konkretny stały dochód, starczający np. na nowy sprzęt :)
Zresztą, stockowi amatorzy podają często za przykład swojego (chyba już zawodowego) stockowego guru, którym jest obecnie niejaki Yuri Arcurs. Może coś pokręcę, ale niedawno w jakimś wywiadzie stwierdził, że jego zdjęcia są kupowane ponad 40 tys. razy miesięcznie, co po przemnożeniu przez 1-2$ za sztukę daje niezłą sumkę :)
tak rozumiem zarobki amatorów na fotografii.
eee tam .. w polsce przeciez kazdy posiadacz lustrzanki jest zawodowcem .. :D
Zresztą, stockowi amatorzy podają często za przykład swojego (chyba już zawodowego) stockowego guru, którym jest obecnie niejaki Yuri Arcurs. Może coś pokręcę, ale niedawno w jakimś wywiadzie stwierdził, że jego zdjęcia są kupowane ponad 40 tys. razy miesięcznie, co po przemnożeniu przez 1-2$ za sztukę daje niezłą sumkę :)
widzisz .. jakbym sprzedawal zdjecia po 1-2$ tez pewnie znalazloby sie znacznie wiecej chetnych.
jelsi policzysz koszt przygotowaia sesji i zrobienia jednego zdjecia, to dostaniesz sume za jaka musisz je sprzedac. owszem .. z sesji mozna wrzucic 100 zdjec (np kadry filizanki z kawa, na ktorych filizanaka obrocona jest o 5stopni) .. pytanie tylko do czego to prowadzi? do filmu ktory bedize sie wrzucac an stocka ze stwierdzeniem prosze podac nr klatki?
piszesz o duzym obrocie guru fotografii stockowej - a pomysl ile kasy zarobilby nikon gdyby sprzedawal d3 po 2000pln?? podejrzewam ze taki (lub nizszy) jest mniej wiecej koszt wytworzenia jednej sztuki (bez kosztu technilogii, kasy na rozwoj nastepnych projektow, kosztow zuzycia linii produkcyjnej itp) mam nadzieje ze analogia wystarcajaca do zobrazowania mojego rozumowania :)
marszull
29-10-2008, 21:38
ale on do swoich sesji ma kilku (czy tez nawet teraz kilkunastu asystentow) i jego sesje to typowe produkcje komercyjne
mozna zerkanac na strone www.arcurs.com , z tego co wiem to teraz lepiej zarabia ze zlecen a nie microstockow
ps przy okazji Yuriego sponsoruje hassel, fajna sprawa ;-)
widzisz .. jakbym sprzedawal zdjecia po 1-2$ tez pewnie znalazloby sie znacznie wiecej chetnych.
jelsi policzysz koszt przygotowaia sesji i zrobienia jednego zdjecia, to dostaniesz sume za jaka musisz je sprzedac.
Zgadza się, ale nie uwzględniasz pewnej rzeczy: jedno jego zdjęcie sprzedaje się kilkaset razy rocznie, a bywa że i kilka tysięcy. Planując sesję trzeba po prostu założyć, że temat będzie chodliwy i kilka/kilkanaście zdjęć z sesji przez rok zarobi w sumie np. 1000$,a przecież po roku ich żywot na stocku się nie kończy :)
jasiu102
31-10-2008, 19:58
można uderzyć do lokalnej redakcji. zrobić kilka akcji z miasta jakiś wypadek, pożar jakąś niecodzienną rzecz np. straż miejską ściągająca pijaka z dachu kamienicy i uderzyć z tym do redakcji. jak nie będzie od nich fotoreportera na pewno łykną bo gazety lubia takie rzeczy. fakt, że dostaniesz nie więcej niż 50 złotych chyba że bedzie to naprawde fajna rzecz to dostaniesz 200-400 złotych. ale już cię zapamiętaja dasz swój numer i jak wypadnie im fotoreporter, bo szwagier będzie miał imieniny mogą zadzwonić do Ciebie.
przykład jak fotoreporter superaka w łodzi jest zajęty dzwonią do mnie :)
W samym temacie nic więcej nie powiem, bo wszystko na temat powiedział Sailor.
Jednak samo pytanie niesie w sobie pewien błąd - jeśli amator zaczyna na swoim hobby zarabiać pieniądze, to przestaje być amatorem, tylko zaczyna wykonywać dodatkowy zawód i podlega tym samym prawom co inni żyjący (w różnym stopniu % dochodów) z tej profesji. Jeśli robi to na zasadzie - pstryknę znajomym i odpalą mi kilka stówek - jest oszustem podatkowym. Niby tylko semantyka, ale sądzę, że istotna i być może ułatwi niektórym zrozumienie tego, co pisze Sailor.
Do zadającego pytanie Capitana - posłuchaj rady Sailora, stocki to zły pomysł.
W samym temacie nic więcej nie powiem, bo wszystko na temat powiedział Sailor.
Jednak samo pytanie niesie w sobie pewien błąd - jeśli amator zaczyna na swoim hobby zarabiać pieniądze, to przestaje być amatorem, tylko zaczyna wykonywać dodatkowy zawód i podlega tym samym prawom co inni żyjący (w różnym stopniu % dochodów) z tej profesji. Jeśli robi to na zasadzie - pstryknę znajomym i odpalą mi kilka stówek - jest oszustem podatkowym. Niby tylko semantyka, ale sądzę, że istotna i być może ułatwi niektórym zrozumienie tego, co pisze Sailor.
niekoniecznie:
- jeżeli pstryknie zdjęcia znajomym i oni mu dadzą zlecenie (umowę o dzieło/ umowę zlecenie), zapłaci podatek to żadnym oszustem podatkowym nie jest
- jeżeli pstryknie te zdjęcia za friko lub np. za flaszkę (lub inny przedmiot) to jest oszustem? czy też nie - chciałbym aby Ci wszyscy co tak szafują tym określeniem przyznali się przed samym sobą (nawet nie przed forum), że nigdy nie zrobili w ten sposób, a co jeśli np. zrobi np. za darmo, a potem zadowoleni znajomi zaproszą go za to na dobry obiad lub dadzą mu nawet jakąś kasę jako DAROWIZNĘ - jest oszustem?
- czy jeżeli dostanę dowolne wynagrodzenie za wykonane zdjęcia to już nie jestem amatorem? to kimże wówczas jestem? a jeśli wygram nagrodę pieniężną w konkursie? albo ktoś zafascynowany moją totalnie amatorską wystawą będzie chciał kupić jedno zdjęcie? mam założyć wówczas firmę?
jedna rzecz która mnie najbardziej wkurza na tym świecie to hipokryzja - jak Kali robi niewłaściwie to dobrze, a jak inni robią to źle - ilu z tych co teraz się tak pieklą na nieuczciwą konkurencję zaczynało w taki sam sposób? ilu ganiących za piractwo samemu jechało przez lata na pirackich photoshopach, corelach, windowsach itd.? aaaa nie... sorry - wtedy było można
małe pytanie:
czy jeżeli dzieciak sąsiadów np. posprząta mi piwnicę i dam mu za to na lody to też jest oszustem, bo nie zapłacił podatku i biedni poszkodowani profesjonalni czyściciele nie zarobią?
... z sesji mozna wrzucic 100 zdjec (np kadry filizanki z kawa, na ktorych filizanaka obrocona jest o 5stopni) .. :)
28 będzie takich samych - no chyba, że kawa troszkę wyparuje ;)
Erie - jeśli bierzesz za coś pieniądze, to nie jesteś amatorem. Za słownikiem wyrazów obcych: amator - miłośnik, zwolennik, człowiek zajmujący się czymś z upodobania, niezawodowo /.../ bezinteresownie, bez czerpania z tego korzyści.
Co do oszusta, mocne słowo, jednak jeśli ktoś otrzymuje pieniądze i nie odprowadza od tego podatku, oszukuje system skarbowy. Od darowizny czy nagrody też obowiązuje podatek. Jest oczywiście coś takiego jak kwota wolna od podatku, co nie oznacza, że jej się nie wykazuje w zeznaniu rocznym.
Co do hipokryzji, bo odbieram ten zarzut osobiście - wyobraź sobie, że od kiedy używam komputerów (pierwszy był apple IIGS, więc parę lat temu), pracują one na legalnym oprogramowaniu, co moi znajomi uważają za "naiwny debilizm". "Soft" na moich komputerach jest dużo więcej wart, niż "hard" na którym chodzi. A co do uczciwości - zarabiam na życie zdjęciami od 1992 roku. Nigdy nie zgodziłem się na jakikolwiek "układ" - łapówkę, nienależny % czy prezenty za zlecenia (choć takich propozycji były tuziny) i wiesz co? Funkcjonuję, żyję, zarabiam. Da się.
Pozdrawiam
Adam
Władca Pixeli
01-11-2008, 02:51
Za słownikiem wyrazów obcych: amator - miłośnik, zwolennik, człowiek zajmujący się czymś z upodobania, niezawodowo /.../ bezinteresownie, bez czerpania z tego korzyści.
To brzmi jak definicja sportowców, w naszym kraju, którzy jeszcze niedawno nazywali się amatorami :mrgreen:
W wielu organizacjach, konkursach za zawodowców bierze się osoby, które osiągają 60-80% dochodu z danej działalności.
Co do hipokryzji, bo odbieram ten zarzut osobiście - wyobraź sobie, że od kiedy używam komputerów (pierwszy był apple IIGS, więc parę lat temu), pracują one na legalnym oprogramowaniu, co moi znajomi uważają za "naiwny debilizm". "Soft" na moich komputerach jest dużo więcej wart, niż "hard" na którym chodzi. A co do uczciwości - zarabiam na życie zdjęciami od 1992 roku. Nigdy nie zgodziłem się na jakikolwiek "układ" - łapówkę, nienależny % czy prezenty za zlecenia (choć takich propozycji były tuziny) i wiesz co? Funkcjonuję, żyję, zarabiam. Da się.
Nie odbieraj zarzutu osobiście, bo nie do Ciebie był skierowany, byłęś tylko bodźcem do napisania powyższego. Fajnie że jesteś uczciwy, ale na jednego Adama przypada duża ilość (100? 1000? - nie wiem) takich co najpierw się dorobili na nieuczciwości, a teraz sie bawią w pseudo uczciwość. Wybacz że na Ciebie trafiło i Tobie się oberwało, ale nie było to celowe z mojej strony.
BTW najbardziej zabawna jest wogóle sprawa piractwa w wykonaniu BSA i innych instytucji (jak urzędy w Polsce i nie tylko) - jak sprawdzili komputery należące do jakiegoś biura BSA to się okazało, że ponad 60% to były programy legalne inaczej.
I znów wróciło. Ten temat jest nieśmiertelny. Niestety.
A ja jeszcze raz napiszę. Jeśli ktoś, kto sie profesjonalnie zajmuje fotografią, boi się amatora, to niestety profesjonalistą nie jest. Może jest zawodowym "gniotorobem" zyjącym z fotografii, ale nie profesjonalistą.
A odnośnie tej definicji amatora. Mniej więcej się zgadza, a mniej więcej dlatego, że czerpanie korzyści nie zaczyna się po pierwszej sprzedaży fotki, tylko po osiągnięciu pierwszych zysków. Jeśli od sumy swoich fotograficznych zarobków odejmiecie koszty (sprzęt, odbitki, albumy, dojazdy, książki, kursy, całą resztę) i wyjdzie to wszystko na plus, to można mówić o czerpaniu korzyści. Dopiero wtedy.
Jacku, nie do końca masz rację. Taki amator może zaszkodzić rynkowi, ponieważ wyceniając swoją usługę, chce tylko zmniejszyć obciążenie własnego budżetu idącego na hobby. Zawodowiec musi kalkulować cenę tak, żeby brać pod uwagę amortyzację sprzętu i możliwość dalszego inwestowania.
Swego czasu robiłem dużo tak zwanych "packshotów". Wiesz po ile teraz niektórzy wykonują taką usługę? Od 8 (słownie ośmiu) do 15 zł za sztukę. Naprawdę sądzisz, że jest w tym podatek, amortyzacja i zysk na czysto? W innych branżach nazywa się to dumping.
Wiem, ze fotografia jest specyficzną branżą (większość profesjonalistów było wcześniej amatorami/hobbystami) i że legalizm w naszym kraju jest kwestią umowną. Nie zmienia to faktu, że można pewne rzeczy/procesy nazywać po imieniu. Ja do nikogo nie mam pretensji, naprawdę dobrze sobie radzę zajmując się na tyle specjalistyczną dziedziną fotografii, że nie muszę obawiać się amatorów. Także Sailor nie zamierza (moim zdaniem) przeprowadzać tu jakiejś krucjaty, bo jego pozycja nie jest przez np. stocki zagrożona. Chodzi tylko o pokazanie pewnych zależności i nazwanie ich po imieniu. To trochę jak ze wspomnianą wędliną po 8 zł za kilogram - nie walczę z jej sprzedażą, chociaż sam nie kupuję. Co nie zmienia faktu, że mogę wypowiedzieć się na temat sposobu jej produkcji.
Uwaga, jeszcze będzie OT. Z racji, że wypiłem herbatkę z rumem - sentymentalny :)
Otóż ja po kilku latach zabawy z fotografią, postanowiłem zacząć na tym zarabiać. Pomysłem było fotografowanie motoryzacji - poszedłem więc ze swoimi fotkami do wszystkich (pięciu bodaj w 92' roku) redakcji motoryzacyjnych z tekstem, że chcę u nich pracować. W czterech mnie wyśmiali wykonując, jak to się dzisiaj mówi, pełen ROTFL, a w piątej okazało się, że właśnie ich fotograf miał wypadek i leży w szpitalu. Powiedzieli mi - jutro jedziesz na rajd, przywieziesz dobre zdjęcia - współpracujemy, nie - do widzenia. Przywiozłem dobre. Przez pół roku współpracowałem za wierszówkę, później dostałem etat i jakoś się to wszystko potoczyło. Po trzech latach postanowiłem założyć studio - kupiłem lampy, średni format, znalazłem lokal, zwolniłem się z dotychczasowej pracy i... trzy miesiące, po kilkanaście godzin na dobę próbowałem dowiedzieć się, jak się robi zdjęcia studyjne :) No i kolejny raz jakoś się udało. Od tego czasu różnych zwrotów było jeszcze kilka, jednak nauczyło mnie to, że jeśli się czegoś chce, to można. Czemu to piszę?
Otóż, Captain Borrow, zastanów się spokojnie, kilka razy, czego naprawdę chcesz. A potem to zrób. Myślę, że Ci się uda.
Powodzenia
Adam
Zgadza się, ale nie uwzględniasz pewnej rzeczy: jedno jego zdjęcie sprzedaje się kilkaset razy rocznie, a bywa że i kilka tysięcy. Planując sesję trzeba po prostu założyć, że temat będzie chodliwy i kilka/kilkanaście zdjęć z sesji przez rok zarobi w sumie np. 1000$,a przecież po roku ich żywot na stocku się nie kończy :)
ale powiedz mi .. po co sobei utrudniac zycie?
wlasnie mam podobna sytuacje. klient zamowil zdjecia z konkretna modelka dostal prevki, po czym wybral 13 do kalendarza. i okazalo sie ze nagle znalazl podobne i woli kupic na stocku po 2$szt. oczywiscie za 2$ kupilby tez ode mnie, ale biorac pod uwage ze koszt sesji to ok 2-3kpln glupoa byloby oddwac zdjecia za darmo.
pytanie - po co sobie utrudniac zycie i zalewac swiat kadrami ktore "moze sie sprzedadza" ?
nie lepiej robic foty na zlecenie - pod dyktando klienta za duzo wieksze pieniadze?
co do sprzedawanych wielokrotnie zdjec - sprzedac zdjeie tysiac razy to sztuka. latwiej sprzedac zdjecie 10 razy.
wiec jesli sprzedamy 10 razy po 100 dolarow (i tak nisko ceniac swoja tworczosc) to zarobimy tyle co sprzedajac 1000razy za 1$. tak przynajmniej mi sie wydaje. wbrew pozorom im drozej sprzedajesz swoje prace .. tym wiecej masz klientow :) .. to tak z doswiadczenia
Wiesz po ile teraz niektórzy wykonują taką usługę? Od 8 (słownie ośmiu) do 15 zł za sztukę. Naprawdę sądzisz, że jest w tym podatek, amortyzacja i zysk na czysto? W innych branżach nazywa się to dumping.
optymista ... ostatnio widzialem oferte 1 (slownie jeden) pln za zdjecie :D
Także Sailor nie zamierza (moim zdaniem) przeprowadzać tu jakiejś krucjaty, bo jego pozycja nie jest przez np. stocki zagrożona.
mozna by to krucjata nazwac :) staram sie uswiadomic ludziom zaczynajacym przygode z fotografia komercyjna ze oddawanie zdjec za bezcen jest podcinaniem sobie galezi. nie mnie i kolegomktorzy maja stalych klientow i jakas tam ugruntowana pozycje na rynku. bo jak ja nie zrobie jednego czy dwoch kalendarzy to nie zbiednieje. najwyzej poplyne na jeden rejs mniej :D .. ale poczatkujacy ustalajac ceny na poziomie kilku pln/zdjecie lub wrzucajac je na stocki niedugo doprowadza do sytuacjize beda musieli doplacac by moc zrobic zdjecie.
inna sprawa jest kwestia uczciwosci i odprowadzania podatkow. z tym bede walczyl do upadlego. skoro jest prawo to nalezy go przestrzegac lub je zmienic.
A ja jeszcze raz napiszę. Jeśli ktoś, kto sie profesjonalnie zajmuje fotografią, boi się amatora, to niestety profesjonalistą nie jest. Może jest zawodowym "gniotorobem" zyjącym z fotografii, ale nie profesjonalistą.
a ja ci po raz kolejny napisze ze po raz kolejny sie mylisz ale oczywiscie masz prawo do wlasnego zdania. jak zaczniesz leczyc sie u studentow pierwszego roku albo naprawiac auto u uczniow podstawowki i uznasz ich za profesjonalistow - bede sklonny przyznac ci racje
pytanie - po co sobie utrudniac zycie i zalewac swiat kadrami ktore "moze sie sprzedadza" ?
nie lepiej robic foty na zlecenie - pod dyktando klienta za duzo wieksze pieniadze?
Lepiej, masz rację. Tylko, że klientów ma zawodowiec, a amator .. amatorowi to zwisa, może się sprzedadzą i będzie fajnie, a jak nie to nie, i tak nic nie traci :)
Można też intensywnie fotografować coś czego nie mają inni. Ostatnio bardzo duża firma stwierdziła, że fotografie będzie wybierać u mojego kolegi bo w bankach od lat nie mogą znaleźć zadowalających ujęć. Twierdzą też, że w stockach nie ma bogatego wyboru i tylu dobrych zdjęć o tematyce... powiedzmy ich interesującej :-)
pytanie - po co sobie utrudniac zycie i zalewac swiat kadrami ktore "moze sie sprzedadza" ?
nie lepiej robic foty na zlecenie - pod dyktando klienta za duzo wieksze pieniadze?
Wiesz, wszystko jest kwestią tej odrobiny talentu, chyba potrzebnej w każdej dziedzinie, również w umiejętności wyboru tematyki zdjęć do stocków. Jeden tłucze hurtowo na stocki gnioty typu "może się sprzedadzą", drugi robi za dużo większe pieniądze na zlecenie, a jeszcze inny za jeszcze większe do stocków, bo potrafi dobrze wstrzelić się tematem w zapotrzebowanie. W dodatku wyłącznie pod własne dyktando, co dla wielu może być sporą zaletą.
Problem jednak w tym, że zdecydowana większość stockowców należy do tej pierwszej kategorii, łudząc się, że może kiedyś wskoczą na szczyt, a tymczasem zalewają rynek gniotami właśnie :)
inna sprawa jest kwestia uczciwosci i odprowadzania podatkow. z tym bede walczyl do upadlego. skoro jest prawo to nalezy go przestrzegac lub je zmienic.
W 100% popieram :)
Problem jednak w tym, że zdecydowana większość stockowców należy do tej pierwszej kategorii, łudząc się, że może kiedyś wskoczą na szczyt, a tymczasem zalewają rynek gniotami właśnie :)
ale my walsnei o tej kategorii rozmawiamy. wiem ze sa fotografie na stockach ktore kosztuja po kilka tys za szt. tak samo jak sa fotorgafowie ktorzy robia zlecenia z 6 cyfrowym budzetem sesji
pytanie bylo od czlowieka planujacego wejsc na rynek. moim zdaniem zdanie sie na stocki jest lekkim utopieniem sie .. chyba ze bedize to robione z bardzo duza doza zdrowego rozsadku .. o co coraz trudniej.
tomekudla
14-11-2008, 01:16
Bardzo ciekawy wątek, sam na razie nie zastanawiam się nad rynkiem bo jestem lajkonikiem fotograficznym. Jak dobrze sprzedać swoje prace to faktycznie problem zwłaszcza gdy chała i "chińszczyzna" zalewa rynek. Stocki można idealnie porównać do tej chińszczyzny. Faktycznie zdanie sailora jest mi chyba najbliższe z kilkoma zastrzeżeniami. Jeśli to nie problem, mógłbyś się podzielić jak wyglądało twoje wchodzenie na rynek?
Ludzie kur... a co to za roznica czy kupisz nowy zarabisty sprzet ze sprzedazy zdjec na istock photo czy shuterstock czy walisz w studio i masz za jeden strzal tyle samo, jesli tu i tu sie sprzedaje i mozna zarobic tyle samo lub wogole mozna zarobic to dla mnie wszystko jedno, tylko nie kazdy ma studio lampy co by to jedno foto lub sesje za duza kase sprzedac... Niech mi ktos napisze ze zaczal od zera i sam dorobil sie studia i calego sprzetu dzieki swoim zdolnoscia, bez pomocy innych to zrobie szpagat na stadionie slaskim.... Wylacznie ze sprzedazy swoich zdjec w jakikolwiek sposob. Uff
vASQ, zapraszam do przeczytania postu nr. 34 a później na stadion śląski...
Niech mi ktos napisze ze zaczal od zera i sam dorobil sie studia i calego sprzetu dzieki swoim zdolnoscia, bez pomocy innych to zrobie szpagat na stadionie slaskim.... Wylacznie ze sprzedazy swoich zdjec w jakikolwiek sposob. Uff
no to czekam na ten szpagacik.
tomekudla
15-11-2008, 13:50
:mrgreen:
DarekD80
19-11-2008, 23:26
1. A czy te stocki ustalają cenę czy fotograf ? Jaki procent jest dla fotografa ?
2. Czy można wrzucić to samo zdjęcie na kilka stocków (jak mówi licencja?) ?
3. Zastanawiam się jeszcze na jednym - Czy te stocki nie kantują? Przecież mogą zwyczajnie sprzedawać więcej zdjęć niż podają w statystykach... Jak to oceniacie ?
4. Mój angielski jest słabiutki (znam tylko niemiecki):
Co oznaczają licencje:
Multi-Seat (unlimited)
Unlimited Reproduction / Print Runs
Items for Resale (limited run)
Electronic Items for Resale (unlimited run)
??
istnieje teoria, która mówi, że jeśli coś chcesz robić- musisz mieć wizję, pasję i działać. Mając pasję i działając zazwyczaj machamy rękoma, z wypiekami na twarzy tworzymy coś twórczo, ale i tak bez wizji pozostaje to bełkotem. Jeśli ktoś ma wizję i sumiennie działa- to bez pasji zostaje najczęściej miernotą. Bo potrzebny jest ten jeden krótki wybuch ognia raz na czas, a nie chuchanie od rana do wieczora.
streszczając- masz pasję, to ją realizuj i ona przyniesie Ci uznanie, pewnie pieniądze też.
tego życzę i pozdrawiam
tomekudla
25-11-2008, 18:31
istnieje teoria, która mówi, że jeśli coś chcesz robić- musisz mieć wizję, pasję i działać. Mając pasję i działając zazwyczaj machamy rękoma, z wypiekami na twarzy tworzymy coś twórczo, ale i tak bez wizji pozostaje to bełkotem. Jeśli ktoś ma wizję i sumiennie działa- to bez pasji zostaje najczęściej miernotą. Bo potrzebny jest ten jeden krótki wybuch ognia raz na czas, a nie chuchanie od rana do wieczora.
Hehe, skąd ja to znam:mrgreen:
Witam,
Uff przebrnąłem przez wątek, ciekawy.
Wtrące tylko swojego grosika w obronie stocków, gdyż firma która reprezentuje kupuje dziennie kilkaset zdjęć właśnie za ich pośrednictwem.
Mam wrażenie, że mowa tu o zdjęciach i zarabianiu na nich w sensie strikte reklamowym/katalogowym generalnie jako reprezentacja danego produktu, branży etc., a co z ilustracją, infografiką, która tak bardzo jest potrzebna, często baaaardzo szybko - patrz np. wiadomości w portalach internetowych. Dodatkowo infografika/zdjęcie, często jest tłem, mniej istotna od merytoryki danego textu i tu właśnie przydają się "chińczyki".
pozdrawiam.
pustelnik
13-12-2008, 01:10
Korzystam ze stock'ów i póki co dochodów z tego nie mam (niestety, może dlatego że nie traktuje tego na poważnie), ale ostatnio na jednym z blogów znalazłem coś takiego: iStosck Watermarks (http://www.pdnpulse.com/2008/12/are-people-scoffing-at-your-watermark.html) a dla bardziej leniwych : Klik (http://photoshopdisasters.blogspot.com/2008/03/imagine-babyz-whats-watermark.html).
O ile nie do końca zgadzałem się z Sailor'em o tyle muszę przyznać że jego sposób zarabiania nie niesie za sobą problemów opisanych w powyższych linkach
A ja jestem ciekaw, czy vASQ zagląda czasem do tego wątku?
Bo ja nie lubię, jak mi się coś obiecuje a później kicha...
Korzystam ze stock'ów i póki co dochodów z tego nie mam (niestety, może dlatego że nie traktuje tego na poważnie), ale ostatnio na jednym z blogów znalazłem coś takiego: iStosck Watermarks (http://www.pdnpulse.com/2008/12/are-people-scoffing-at-your-watermark.html) a dla bardziej leniwych : Klik (http://photoshopdisasters.blogspot.com/2008/03/imagine-babyz-whats-watermark.html).
O ile nie do końca zgadzałem się z Sailor'em o tyle muszę przyznać że jego sposób zarabiania nie niesie za sobą problemów opisanych w powyższych linkach
jeszcze oprócz wstawiania linków opisujących "nadużycia" trzeba sprawdzić rzetelność źródeł - to jest tylko makieta, do makiet zawsze wrzuca się tylko te prevki, bo nie wyobrażam sobie kupowania zdjęć "na zapas" np. 50 do projektu, z którego zarobi się np. 300 zł - kupujesz tylko te finalnie użyte
a tutaj masz proszę końcowy produkt http://www.webitpr.com/writeitfiles/Imagine%20Babies_DS_pack2D.jpg i byłoby miło napisać "przepraszam" w stosunku do oskarżonego
DDominik
13-12-2008, 13:12
Wracając do tematu i pomijając stocki, chciałbym zadać jeszcze pare pytań.
Powiedzmy że mam dostęp + akredytacje na pewnego rodzaju imprezy sportowe. Do tej pory byłem raptem 2 razy ale tylko dla siebie żeby porobić sobie zdjęcia. Dostęp mogę mieć dalej, ale teraz moje pytanie jak to wykorzystać tak żeby na tym jeszcze zarobić?
Czy praca w agencjach reporterskich się opłaca? bo z tego co patrzyłem na przykład rmf daje 50zl za zdjęcie(możliwe że czegoś nie dopatrzyłem)
I jeszcze pytanie przyszłościowe. Załóżmy że mam już zbudowane portfolio. I teraz co robie dalej? Biore laptopa i robie sobie spacer po agencjach reklamowych? Czy po prostu wkładam moje zdjęcia do wszystkich możliwych serwisów typu plfoto i czekam na to aż znajdzie się jakaś firma którą powale na kolana swoimi pracami?
Wracając do tematu i pomijając stocki, chciałbym zadać jeszcze pare pytań.
Powiedzmy że mam dostęp + akredytacje na pewnego rodzaju imprezy sportowe. Do tej pory byłem raptem 2 razy ale tylko dla siebie żeby porobić sobie zdjęcia. Dostęp mogę mieć dalej, ale teraz moje pytanie jak to wykorzystać tak żeby na tym jeszcze zarobić?
Czy praca w agencjach reporterskich się opłaca? bo z tego co patrzyłem na przykład rmf daje 50zl za zdjęcie(możliwe że czegoś nie dopatrzyłem)
I jeszcze pytanie przyszłościowe. Załóżmy że mam już zbudowane portfolio. I teraz co robie dalej? Biore laptopa i robie sobie spacer po agencjach reklamowych? Czy po prostu wkładam moje zdjęcia do wszystkich możliwych serwisów typu plfoto i czekam na to aż znajdzie się jakaś firma którą powale na kolana swoimi pracami?
Portfolio najlepiej zrobic sobie porządne w postaci dużych odbitek o wysokiej jakości, a nie na laptopie pokazywać komukolwiek jeśli już.
Portfolio najlepiej zrobic sobie porządne w postaci dużych odbitek o wysokiej jakości, a nie na laptopie pokazywać komukolwiek jeśli już.
ja zrobilem tekturowe pudlo. Miesci sie w nim ok 20 prac, oprawionych w passepartout w formacie 28x35 (same zdjecia to ok 15x20, zaleznie od proporcji). Koszt bardzo niewielki (passepartout wycinam sobie sam, kartony kupuje w hurtowni), a efekt robi wrazenie.
pozdr.
Art.
ja zrobilem tekturowe pudlo. Miesci sie w nim ok 20 prac, oprawionych w passepartout w formacie 28x35 (same zdjecia to ok 15x20, zaleznie od proporcji). Koszt bardzo niewielki (passepartout wycinam sobie sam, kartony kupuje w hurtowni), a efekt robi wrazenie.
pozdr.
Art.
dokładnie, zdecydowanie inne wrażenie niż przy odpaleniu prezentacji na laptopie czy też w skrajnych przypadkach przeglądarki zdjęć :)
DDominik
16-12-2008, 23:27
Zna ktoś może odpowiedzi na resztę moich pytań, które zadałem powyżej?
swietny watek, dzieki Sailor ze tak doglebne wyjasnienia odnossnie stockow i tego jak zaczac, ''oswietlily'' mi one troche droge...
DarekD80
18-12-2008, 03:08
W pełni się zgadzam z Sailorem w całej rozciągłości. Microstocki to kiszka i tandeta, tylko nieliczni robią na nich kasę, reszta się przygląda i emocjonuje różnymi "guru" od microstocków.
Natomiast ciekawym tematem są stocki tradycyjne, gdzie zdjęcie nie kosztuje 0.5-10 $ tylko kosztuje 50, 70 czy 100$ - to już wygląda sensownie, ale oczywiście trzeba reprezentować odpowiedni poziom...
Przykłady polskich (może trochę tańszych) to: www.krajobrazy.pl www.fotobank.pl i com.pl 3n.com.pl i inne
Zajrzalem wlasnie na strone "microstock" co sie okazuje (chyba ze nie rozumiem) zamieszczenie zdjecia kosztuje $2,50! Upss to taka loteria z fantami:)
Pershing
18-12-2008, 23:05
Pewnie zaraz oberwę ale trudno, przebrnąłem przez wątek i na te 6 stron w zasadzie tylko kilka osób wie o czym pisze i broni swoich racji co jak najbardziej szanuję, każdy ma jakiś pomysł na życie i stara się go realizować. Niektórzy są idealistami inni materialistami. W dziedzinie fotografii są artyści i rzemieślicy ale są też amatorzy hobbyści tacy jak ja. I jakie taki amator hobbysta ma szanse na rozwijanie swoich zainteresowań kiedy wybrał sobie dość drogie hobby. Otóż temu amatorowi znudziło się wstawianie zdjęć w różnych portalach i forach, gdzie oceniają go najczęściej inni amatorzy, którzy przeczytali kilka książek o fotografii wiedzą co to złoty podział, że kadr centralny wyszedł z mody itd. I co mi to daje?-Nic. Nie idę przez to do przodu, nie rozwijam się fotograficznie, czytam -zdjęcie to gniot, ewetualnie zdjecie mi się podoba. Koniec kropka. Artyści i rzemieślnicy o których wspomniałem nie mają czasu oglądać i komentować naszych zdjeć, bo Ci pierwsi tworzą a ci drudzy zarabiają na życie. W wątku tym w większości zabrali głos jak mniemam ludzie, którzy słyszeli o microstockach , ale nie próbowali tam swoich sił i powielają opinie 90% tych, którzy spróbowali i po miesiącu sobie darowali twierdząc, że tam się nie da zarobić, że rynek zapchany, że zarabiają tylko wybrańcy. A jak czytam że za upload zdjęcia do sprzedaży trzeba płacić to mi szczęka spada. Za chwilę okaże się, że rejestracja tam jest płatna i w sumie to złodzieje bo każą sobie płacić za wszystko a Twoje zdjęcie sprzedają za 30 centów. Nie chce mi się tego nawet komentować bo nie warto. Nie zamierzam tu nikogo przekonywać, że tacy amatorzy jak ja i pewnie paru innych na tym forum mogą tam z powodzeniem sprzedawać i zarabiać na nowe body, obiektywy a nawet żyć z tego, a jedynie chciałem w swoim poście prosić LUDZIE JAK NIE WIECIE O CZYM PISZECIE TO NIE PISZCIE WCALE, bo co innego jest mieć własne zdanie i poczucie wartości jak sailor, a co innego powielać głupoty które gdzieś przeczytaliście, czy usłyszeliście na zasadzie gluchego telefonu.
Reasumując amator może zarobić na stockach jeśli tylko chce, profesjonalista, który wie na czym polega licencja royalty free i jest mu obojętne czy sprzeda jedno zdjęcie za 1000$ czy 1000 zdjęć za 1 $ w tym samym czasie, może zarabiać gruube tysiące dolarów bo stocki rządzą się taki samymi prawami jak inne gałęzie biznesu czyli jak jesteś w tym dobry to zarobisz.
Acha i jeszcze od kiedy sprzedaję na stockach recenzentami moich prac jest klient, który nie paple co mu się w zdjęciu podoba lub nie tylko je kupuje bo mu się podoba lub nie. I dzięki temu stać mnie na nowe body, obiektywy a w wkrótce własne studio. Gdyby nie stocki dalej byłbym w punkcie wyjścia czyli posiadał jakiegoś marnego kompakta Canona i pstrykał zdjęcia u cioci na imieninach, czekając potem na ich krytykę.
Wioletta
19-12-2008, 00:43
No w koncu :) Zgadzam sie z Pershig-iem w 100%
Na przyklad dla mamy ktora siedzi w domu z dziecmi 24h na dobe, i nie potrzebuje fuury pieniedzy ;) Stocki sa uwazam bardzo dobrym rozwiazaniem na zarobienie kilku groszy.
Autor watku pytal "Czy amator, moze zarobic na stockach" OCZYWISCIE ZE MOZE! Jesli tylko chce ;)
A jak sprawy podatkowe wyglądają?
Pershing
19-12-2008, 16:42
Normalnie, jak wszędzie płacisz i już. Jeśli masz firmę to możesz co miesiąc rozliczyć dochód dorzucając do tego z firmy, odliczając oczywiście koszty uzyskania itd. Jęśli nie prowadzisz firmy rozliczasz raz przy zeznaniu roczym wpisująć dochód w rubrykę inne dochody z tym, że tu już raczej nic z odliczeniami nie pokombinujesz. Acha oczywiście rozliczasz tylko pieniądze, króre faktycznie wpłynęły na Twoje konto w Polsce, = przekroczyły granice RP. Tych kóre masz na kocie w danej agencji nie liczysz. Wszystko. Wcześniej był jeszcze PIT 51, który co misiąc się zanosiło do US bez względu czy w danym miesiącu osiągnąłeś dochód czy nie. Obecnie nie ma takiej potrzeby.
Jeśli ktoś ma ochotę spróbować swoich sił na stockach to zapraszam na moją stronę, gdzie opisałem w kilku slowach mechanizmy działania wiodących agencji i jak zacząć. Poprzez stronę można się też rejestrować w największych i najbnardziej opłacalnych agencjach. Jest ich znacznie więcej ale na pozostałe szkoda czasu, sprawdziłęm na własnej skórze, a że siedzę w tym od dwóch lat myślę że mam już jakieś dośwaidczenie w tej materii. Jeśli ktoś ma konkretne pytania na które nie znajdzie odpowiedzi na stronie zapraszam na Priv, lun ogólnego maila.
DarekD80
20-12-2008, 04:32
Reasumując amator może zarobić na stockach jeśli tylko chce, profesjonalista, który wie na czym polega licencja royalty free i jest mu obojętne czy sprzeda jedno zdjęcie za 1000$ czy 1000 zdjęć za 1 $ w tym samym czasie, może zarabiać gruube tysiące dolarów bo stocki rządzą się taki samymi prawami jak inne gałęzie biznesu czyli jak jesteś w tym dobry to zarobisz.
A ile jest takich zdjęć co się sprzedają w 1000 kopii? Są takie gdzie jest 10-20 tys. ściągnięć i właściciel może zarobić na samochód, ale to są nieliczne przypadki. To jest 1 na 10000 sytuacji, gdzie zdjęcie się cieszy taką popularnością. Na setki tysięcy czy miliony zdjęć które się tam znajdują nie ma aż tylu chętnych!
Zobaczcie np. te statystyki: http://www.istockphoto.com/most_popular.php
13 tys. ściągnięto topowe zdjęcie, 15-te na liście już połowę tego. To jest duży zarobek,ale jak przejrzysz zdjęcia w rożnych kategoriach na stockach to wiele nie ściągnięto WCALE ! A sporo kilka, kilkanaście razy - to się nie zwraca koszt wykonania zdjęcia! (zużycie aparatu, utrata wartości, akumulatory) nie mówiąc o poświęconym czasie.
Z moich obserwacji (patrząc na liczbę ściągnięć i mikroskopijne ceny) na stockach zarabia (sensowne) pieniądze tylko garstka ludzi...
Ciekawe spostrzeżenia można wyczytać na http://www.bankizdjec.fotochiny.com/index.html
A ile jest takich zdjęć co się sprzedają w 1000 kopii? Są takie gdzie jest 10-20 tys. ściągnięć i właściciel może zarobić na samochód, ale to są nieliczne przypadki. To jest 1 na 10000 sytuacji, gdzie zdjęcie się cieszy taką popularnością. Na setki tysięcy czy miliony zdjęć które się tam znajdują nie ma aż tylu chętnych!
Powyższe można odwrócić i spytać, ile zdjęć na dużym stocku sprzedało się za 1000$? Nieliczne. Tam jest tak, że fotograf by się utrzymać, musi mieć wiele tysięcy zdjęć, z których sprzeda się raz jedno za 100$, za jakiś czas inne za 300, a raz na ruski rok wpadnie 1000 albo więcej za sztukę. Gdyby przeliczyć, ile $ rocznie średnio przypada na jedno zdjęcie wstawione do sprzedaży, to na microstocku wychodzi więcej. Oczywiście i tu i tam da się wskazać fotografów, którzy zarabiają dużo więcej od reszty, ale moje porównanie dotyczy tych prezentujących średni poziom, których jest najwięcej.
Należy natomiast wyraźnie zaznaczyć: microstock nie jest jakimś cudownym środkiem na szybkie zarobienie dużej kasy. Zarabiane kwoty są jednak porównywalne z otrzymywanymi z innych działów fotografii, przy założeniu, że ktoś wkłada w to porównywalną ilość czasu i środków (znów biorąc pod uwagę średniaków, a nie jednostki wybitne).
Z moich obserwacji (patrząc na liczbę ściągnięć i mikroskopijne ceny) na stockach zarabia (sensowne) pieniądze tylko garstka ludzi...
Moje obserwacje są podobne :)
Wiele osób, sugerując się właśnie tymi mikroskopijnymi cenami, myśli, że wystarczy wrzucić byle co i będzie ok. Choćby pojechać gdzieś na wycieczkę, natrzaskać kupę zdjęć, potem zrobić zrzut karty na stock i już. Albo zrobić kilkadziesiąt zdjęć tej przykładowej filiżanki z któregoś postu, obróconej na każdym o kilka stopni. Tak to niestety nie działa. Trzeba najpierw włożyć w to trochę pracy, właśnie sprawdzając, co się najlepiej sprzedaje, zastanowić się dlaczego, po czym postarać się robić właśnie takie chodliwe zdjęcia :)
Pershing
20-12-2008, 12:05
Dobrze ajt, że wpadłeś bo czułem się osamotniony. Jest jeszcze inny sposób na dobre zarabianie na stockach. trzeba znaleźć niszę tematyczną i wtedy dularki płyną z pędem wodospadu, tylko to już takie proste nie jest.
A generalnie ajt w swoim poście zawarł całą filozofię stocków. Nie jest to złoty środek na szybką kasę. Trzeba być dobrym fotografem to raz, cierpliwym i pracowitym to dwa. Wtedy po dwóch trzech latach pracy i zbudowaniu odpowiedniego folio w kilku wiodących agencjach można zarabiać średnią krajową i żyć z tego. Jakie są plusy? Ano takie, że lubisz to co robisz i możesz się z tego utrzymać a to chyba marzenie każdego człowieka na ziemi.
Może się powtórzę, ale zarobki na stockach są wprostproporcjonalne do talentu i odpowiedniego przygotowania warsztatowego. Jak jesteś słaby to nikt nie kupi Twojego zdjęcia bo jak zauważyliście konkurencja jest na tyle duża, że można wybierać, jak jesteś średni to zarabiasz jak 75% amatorów na stockach czyli średnio, a jak jesteś dobry to twoje zarobki są ponadprzeciętne z tej prostej przyczyny że twoje zdjecia wybijają się na tle szarzyzny.
Reasumując i czysto teoretyzując gdyby np. sailor zagorzały przeciwnik stocków ale za to ponadprzeciętny fotograf zaczął sprzedawać na stockach to z pewnością szybko znalzłby się w tej jak ktoś ich nazwał garstką najlepiej zarabiających bo to normalne prawo rynku.
po dwóch trzech latach pracy i zbudowaniu odpowiedniego folio w kilku wiodących agencjach można zarabiać średnią krajową i żyć z tego. Jakie są plusy? Ano takie, że lubisz to co robisz i możesz się z tego utrzymać a to chyba marzenie każdego człowieka na ziemi.
po 2-3 latach budowania portfolio jesl jestes dobry spokojnie mozesz zarabiac wiecej niz srednia krajowa.
Może się powtórzę, ale zarobki na stockach są wprostproporcjonalne do talentu i odpowiedniego przygotowania warsztatowego. Jak jesteś słaby to nikt nie kupi Twojego zdjęcia bo jak zauważyliście konkurencja jest na tyle duża, że można wybierać, jak jesteś średni to zarabiasz jak 75% amatorów na stockach czyli średnio, a jak jesteś dobry to twoje zarobki są ponadprzeciętne z tej prostej przyczyny że twoje zdjecia wybijają się na tle szarzyzny.
widzisz .. wszystko jasne i absolutnie sie z tym zgadzam. nie zgadzam sie tylko z jednym. czemu sprzedawac zdjecia za 1/1000 ich wartosci? odejdzmy na chwile od tematu fotografowanej fiizanki w kazdym mozliwym ustawieniu (a tego typu zdjeci ana stockach sa notoryczne). wezmy sobie ze robisz zwykla sesje, zalozmy mody aktu czy czegokolwiek. z sesji wychodzi 10 dobrych ujec (tzn ze to byla naprawde dobra sesja, ale niech bedize ze jestesmy naprawde swietni)
koszt wynajecia studio na sesje -500-800pln/dzien
wizazystka - 200-300
stylistka - 300-1000
modelka - 500-3000
zalozmy najtansza wersje - koszty produkcji sesji wyniosly nas 1500pln.
zalzmy ze fotograf chcialby zarobic swoje 1000pln na tej sesji (wariant naprawde bardzo niskokosztowy, zakladamy ze nasz amator wdraza sie w rynek)
mamy 2500pln i 10 zdjec. czyli kazde po 250pln. zakladajac dla uproszczenia 1$=2,5pln musmy kazde ze zdjec sprzedac po 100 razy!!!!! czyli dokonac tysiaca sprzedazy zeby wyjsc na swoje. a to naprawde wariant optymistyczny bo tak tanie modelki na przyklad przeszly do historii z poczatkiem wieku.
powiedz mi wiec jaki jest sens sprzedawania zdjec za 1/100 lub 1/1000 ich wartosci? bo to jest to czego w stockach absolutnie nie rozumeim i nie akceptuje.
Reasumując i czysto teoretyzując gdyby np. sailor zagorzały przeciwnik stocków ale za to ponadprzeciętny fotograf zaczął sprzedawać na stockach to z pewnością szybko znalzłby się w tej jak ktoś ich nazwał garstką najlepiej zarabiających bo to normalne prawo rynku.
fotografem nie jestem ponadprzecietnym tylko normalnym :D mam dwie rece dwie nogi i nie lewituje w powietrzu :)
co zas do stockow - szczerze mowiac watpie bysmy mieli mozliwosc sprawdzenia tej sytuacji. chyba ze dla jaj zarejestruje sie na jakims stocku umiescze z 50 fot i poczekamy na efekt :D:D:D
A ja jestem ciekaw, czy vASQ zagląda czasem do tego wątku?
Bo ja nie lubię, jak mi się coś obiecuje a później kicha...
w byles ostatnio na starionie slaskim? :) moze ciezko mus ie podniesc ze szpagatu :D
zastanwiam sie czy go dobic informacja ze czasem kupuje sie sprzet tylko pod jedno konkretne zlecenie :D
Pershing
20-12-2008, 18:59
Sailor ja Ciebie jak najbardziej rozumiem, podałem twój przykład bo zabrałeś głos w tym wątku i zresztą jako jedyny potrafisz umotywować dlaczego nie chcesz bawić się w stocki. ja to rozumiem i szanuję i absolutnie nie namawiam, choć wiem że gdybyś się zarejestrował i to do tego z mojego linka referencyjnego np. na Shutterstocku to miałbym z Ciebie niezłą kasę:mrgreen:. A tak poważnie to co piszesz o kosztach sesji to w istocie tak jest u zawodowców. Amator w życiu nie wynajmie modelki, studia, wizażyski i całej potrzebnej reszty bo faktycznie na zwrot może się nie doczekać. Amator szuka modeli wśród rodziny znajomych ewentualnie początkujących modelek, które robią sesję za zdjęcia. pstrykasz najczęściej w domu w zaimprowizowanym studio, ewentualnie plener. Poza tym robi się dużo przedmiotów izolowanych na białym tle, można się specjalizować w żarełku, znam też fotografów przyrody. Znam Twój pogląd i ok, dla mnie jest bez różnicy czy sprzedam 1000 zdjęć za dolara czy 1 zdjęcie za 1000$w tym samym czasie. Ja po dwóch latach pracy na stockach zauważyłem, że robię technicznie lepsze foty nbiż zaczynałem, ale do dobrego fotografa to jeszcze długa droga przede mną. A tak jako ciekawostkę podam, że jest taki jeden guru w branży nazywa się Yuri Ackurs, który zaczynał jak każdy z nas, a że był ponadprzeciętnym fotografem teraz ktoś mu obliczył, że jego zdjęcie sprzedaje się co kilka sekund każdego dnia, zarabia po 50tyś $ miesięcznie i zatrudnia sztab ludzi na potrzeby stocków.
A co do mojej opinii o Tobie to jej nei zmienię: jesteś normalnym człowiekiem z krwi i kości ale fotografem ponadprzeciętnym.
Abstrahując od wszelkich stockowych offtopów, to amator, jeśli w miarę świadome robi foty, może sobie conieco zarobić wykonując początkującym modelkom folio lub książki. mam na myśli takie modelki, które głównie reklamują się internetowo, a chcą z czymś przyjść do agencji... można ten 1000 miesięcznie wyczesać (a raczej można było jakieś półtora roku temu, teraz nie wiem jak to jest) :)
vincent vega
20-12-2008, 20:44
chyba jednak wolę drogę Sailor'a. Wolę robić zdjęcia dla konkretnego klienta na konkretne zamówienie i za konkretne pieniądze...nie chce mi się przepychać ze swoimi zdjęciami w tłumie kilku milionów fotografów, to kosztuje za dużo pracy w stosunku do (nie?)możliwych zysków.
mz. oczywiście :)
...
co zas do stockow - szczerze mowiac watpie bysmy mieli mozliwosc sprawdzenia tej sytuacji. chyba ze dla jaj zarejestruje sie na jakims stocku umiescze z 50 fot i poczekamy na efekt :D:D:D ...
ciekawy jestem jaki byłby efekt, jakby te 50 fot przyniosło Ci np. dochód po miesiącu powiedzmy 2 000 USD, a dołozenie kolejnych 50-100 i byłoby 5 000 USD miesięcznie, czy wówczas zmieniłbyś zdanie :)
Pershing
20-12-2008, 22:45
To dobre pytanie, ciekawe czy nadal byłby takim idealistą. W/g mnie każdy się sprzeda tylko każdy ma inną cenę. No sailor powiedz jaka byłaby twoja cena żeby zmienić punkt widzenia?
Salilor uprawia fotografię na wyższym poziomie a na stockach jest popelina i nikt nie szuka tam dobrych zdjęć tylko byle co do zapchania dziury w gazecie czy serwisie.
Wyjście z takimi fotkami na stock to jakby proponować wielbicielowi jabola degustację markowego wina.
To dobre pytanie, ciekawe czy nadal byłby takim idealistą. W/g mnie każdy się sprzeda tylko każdy ma inną cenę. No sailor powiedz jaka byłaby twoja cena żeby zmienić punkt widzenia?
ciekawy jestem jaki byłby efekt, jakby te 50 fot przyniosło Ci np. dochód po miesiącu powiedzmy 2 000 USD, a dołozenie kolejnych 50-100 i byłoby 5 000 USD miesięcznie, czy wówczas zmieniłbyś zdanie :)
Panowie - mylicie pojecia.. i to bardzo :)
ja naprawde jestem daleki od idealizmu :) robie zdjecia by je sprzedawac. jesli robie wystawe to po to by pokazac ze robie cokolwiek innego poza czysta komercja.
wszystkie moje zdjecia sa na sprzedaz .. jedne za mniej drugie za wiecej, kazda sesja jest robiona albo pod konkretne zlecenie albo z zamiarem konkretnej sprzedazy.
jelsi by na stocku za zdjecie placili odpowiednia stawke - nie mam nic przeciwko.
Erie - 2000$ za 50 zdjec to raptem 40$/fote .. szalu nie ma, tym bardziej ze to kwota brutto...za tyle mozna zdjecia na www sprzedac co najwyzej :)
tak jak mowilem - nie jest problemem ilosc sprzedazy zdjecia tylko jego cena jednostkowa.
ktos kiedys porownal fotografow do prostytuki - jest to dosc trafne porownanie - za okreslona cene robisz to czego wymaga klient. idac dalej tym porownaniem - kobieta pracujaca moze wykonac usluge raz za 100$ lub 20 razy w ciagu nocy za 5$ - jakie jest prawdopodobienstwo ze da rade tak pracowac codziennie???
z fotografami i fotografia stockowa jest dokladnie tak samo - robisz swietne zdjecie i jestes w stanei je sprzedac raz bardzo drogo albo kilkaset razy za bezcen. niesetty wiekszosc wybiera bezcen nie myslac przyszlosciowo.
ja na przykald mam w folio troche zdjec ktorych nie pokazuje ani w sieci ani na stronie. czekaja sobie na bogatych klientow albo na jakis porzadny miedzynarodowy konkurs.. jak sie nie sprzedadza .. to moze za jakis czas wyladuja w portfolio ...
Panowie - mylicie pojecia.. i to bardzo :)
ja naprawde jestem daleki od idealizmu :) robie zdjecia by je sprzedawac. jesli robie wystawe to po to by pokazac ze robie cokolwiek innego poza czysta komercja.
wszystkie moje zdjecia sa na sprzedaz .. jedne za mniej drugie za wiecej, kazda sesja jest robiona albo pod konkretne zlecenie albo z zamiarem konkretnej sprzedazy.
jelsi by na stocku za zdjecie placili odpowiednia stawke - nie mam nic przeciwko.
Erie - 2000$ za 50 zdjec to raptem 40$/fote .. szalu nie ma, tym bardziej ze to kwota brutto...za tyle mozna zdjecia na www sprzedac co najwyzej :)
tak jak mowilem - nie jest problemem ilosc sprzedazy zdjecia tylko jego cena jednostkowa.
ktos kiedys porownal fotografow do prostytuki - jest to dosc trafne porownanie - za okreslona cene robisz to czego wymaga klient. idac dalej tym porownaniem - kobieta pracujaca moze wykonac usluge raz za 100$ lub 20 razy w ciagu nocy za 5$ - jakie jest prawdopodobienstwo ze da rade tak pracowac codziennie???
z fotografami i fotografia stockowa jest dokladnie tak samo - robisz swietne zdjecie i jestes w stanei je sprzedac raz bardzo drogo albo kilkaset razy za bezcen. niesetty wiekszosc wybiera bezcen nie myslac przyszlosciowo.
ja na przykald mam w folio troche zdjec ktorych nie pokazuje ani w sieci ani na stronie. czekaja sobie na bogatych klientow albo na jakis porzadny miedzynarodowy konkurs.. jak sie nie sprzedadza .. to moze za jakis czas wyladuja w portfolio ...
Sailor, problem w tym że porównanie nie jest dobre, zdjęcia na stockach się nie męczą (no chyba że masz na myśi nasycenie rynku okreslonym zdjęciem). W każdym razie są ludzie którzy wrzucili zdjęcia na stocki kiedys i cały czas mają z tego konkretny, stały dochód - bez wysiłku. I teraz można dorobić ideologię, zapierać się nogami i rękami, traktować stocki jako zło, ale... to działa i pozwala ludziom zarobić na sprzęt, na opłaty, na różne inne rzeczy.
A czy myślą przyszłościowo to sądzę, że jednak tak. Liczysz pojedyncze zdjęcie, że jest warte np. 200 USD. W takim układzie sesja ślubna Adama czy Kaliny 100 zdjęć x 200 USD = 20 000 USD za ślub. A nie tak jak teraz załóżmy 1 000 USD czyli wychodzi jedno zdjęcie za 10 USD i... niemal tak samo jak na stockach. Przy czym okreslone zdjęcie ślubne sprzeda się raz, a na stockach może się okazać, że zdjęcie x sprzeda się dziś za 10 USD, za tydzień, za miesiąc, dwa razy za pół roku i 10 razy za rok.
A co ze zdjęciami na zlecenie - idę do fotografa i chcę np. zdjęcie studyjne swoje, żony, psa, kota, rybek czy czegokolwiek. Obawiam się, że nie licząc paru przypadków nikt mi nie zaśpiewa 200 USD za to zdjęcie, bo jest to nierealne w tym kraju.
BTW 2000 USD za 50 fot daje średnio 40$ za fotę, ale... miesięcznie w moim powyższym szacowanym wyliczeniu, więc po roku byłoby już 480 USD. Ale oczywiście można trzymać zdjęcia w teczce i liczyć, że potencjalnie są one warte milirad USD ;).
Sailor, problem w tym że porównanie nie jest dobre, zdjęcia na stockach się nie męczą (no chyba że masz na myśi nasycenie rynku okreslonym zdjęciem). W każdym razie są ludzie którzy wrzucili zdjęcia na stocki kiedys i cały czas mają z tego konkretny, stały dochód - bez wysiłku. I teraz można dorobić ideologię, zapierać się nogami i rękami, traktować stocki jako zło, ale... to działa i pozwala ludziom zarobić na sprzęt, na opłaty, na różne inne rzeczy.
oczywiscie masz racje .. teraz zdjecia sa po doalrze .. za pare lat beda po 50 centow a potem po 1c - bo przeceiz trzeba byc konkurencyjnym. ja osobiscie wole podnosic jakosc niz obnizac cene :)
A czy myślą przyszłościowo to sądzę, że jednak tak.
wlasnie powyzej napisalem czemu m.in. nie :)
Liczysz pojedyncze zdjęcie, że jest warte np. 200 USD. W takim układzie sesja ślubna Adama czy Kaliny 100 zdjęć x 200 USD = 20 000 USD za ślub.
mysle ze ani adam ani kalina nie daja z sesji 100fot :) a jesl album 20 zdjec kosztyje 5tys pln to mysle ze jest to calkiem rozsadna stawka.
A nie tak jak teraz załóżmy 1 000 USD czyli wychodzi jedno zdjęcie za 10 USD i... niemal tak samo jak na stockach.
no wlasni enapisalem ci ze jest troche inczej :) pomijajac fakt ze fotografii slubnej na stockach sie nie sprzedaje (chyba ze sie myle .. bo stockow nie odwiedzam)
Przy czym okreslone zdjęcie ślubne sprzeda się raz, a na stockach może się okazać, że zdjęcie x sprzeda się dziś za 10 USD, za tydzień, za miesiąc, dwa razy za pół roku i 10 razy za rok.
ile zdjec musisz wsadzic na stocka by zarobic na wlsne utrzymanie? setki ? tysiace? jak bardoz trzeba zajechac sprzet by zarobic na nowy? ile osob na ten sprzet zarobi?? zaznacze ze caly czas mowimy tu o amatorze ktory zastanawia sie jak zarobic na fotogrfii - czyli na 99% nie jest to mlody avedon ktory za pol roku przebije sie do czolowki, tylko czlowiek ktory w pocie czola pracuje na to by zamorytyzowc swojego kupionego z oszcezdnosci nikona
A co ze zdjęciami na zlecenie - idę do fotografa i chcę np. zdjęcie studyjne swoje, żony, psa, kota, rybek czy czegokolwiek. Obawiam się, że nie licząc paru przypadków nikt mi nie zaśpiewa 200 USD za to zdjęcie, bo jest to nierealne w tym kraju.
uwierz mi - 200$ to nie jest jakas przerazliwa cena. zdjecie (jedno gotowe wybrane zdjecie) z kamapnii reklamowej znanego centrum handlowego jakis czas temu zmiescilo sie ponizej 10tys. ale niewiele ponizej.
oczywiscie takich zdjec nie sprzedaje sie tysiace a zaledwie kilka.
Ale oczywiście można trzymać zdjęcia w teczce i liczyć, że potencjalnie są one warte milirad USD ;).
nie chce miliarda. chce uczciwej stawki za uczciwie zrobione foto. i nie chce zyc ze swiadomoscia ze praca w ktora wkladam swoje serce sily i pieniadze jest warta 1$ czyli rolke papieru toaletowego. chcoby nie iwem jak wiele tych rolek sie sprzedalo .. nadal bedzie to zbyt malo.
Sailor Ty chyba naprawdę nie chcesz zrozumieć. Podajesz przykłady ile to sesja kosztuje, jakie to stawki można dostać za zdjęcia z kampanii reklamowej itd. Ale niestety nowej matury byś nie zdał, bo piszesz nie na temat. Wątek jest o amatorach, nie posiadających studia, sprzętu za niewiadomo jaką kasę. Amatorów nie stać na wynajęcie wizażystki, stylistki, modelki za podawane przez Ciebie w tym momencie absurdalne stawki (mimo iż dla Ciebie one są jak najbardziej realne). Modelami są znajomi, rodzina, przygodne osoby chcące zapozować, wizaż/ stylizacja jest zrobiona samodzielnie.
Odpowiedziałeś o stawkach Kaliny, czy Adama, że nie dają 100 fot, tylko 20 za 5000 zł. Może i tak (dość drogo wówczas by było, ale może i takie maja stawki). Zatem załóżmy inne osoby na tym forum, które dają te 100 zdjęć za 2000 zł (nawet nie USD) - toż to wogóle bezeceństwo i makabra. Ale... podobnie jak z ubraniami, można kupić spódnicę, czy buty za 10 000 USD (i wiecej), ale osoba zarabiająca 2000 zł miesiecznie (co jest mimo wszystko stosunkowo dużo w Polsce) TEŻ MUSI się ubrać, TEŻ WEŹMIE ślub, też będzie chciała mieć zdjęcia. Występujesz z innego pułapu (doceniony artysta fotograf, obojętnie od tego czy przyznasz sie do tego czy nie), który ma inne stawki za roboczogodzinę, czy też za roboczoklatkę, ale zrozum że wątek jest o amatorach, o kimś kto chce przełożyć swoją pasję, zamiłowanie na wymierny wkład do garnka. Notabene to co oferuja polskie agencje reklamowe fotografom, to co oferują fotoreporterom gazety to stawki są jeszcze niższe niż stocki, więc wogóle trzeba wywalić ten rynek ;). Bądźmy jednak realistami... kijem rzeki nie zawrócisz.
Twoje argumenty są mniej więcej takie, jakbym chciał zbudować budę dla psa dla paru znajomych, a Ty kazał byś zainwestować w firmę budowlaną i rąbnąć stawki developera z centrum Warszawy. To trochę dziwna analogia, ale chyba lepsza od tych prostytutek.
BTW zdjęcia na mikrostockach akurat drożeją, a ich jakość wzrasta, ale wypowaidasz się na temat o którym nie masz i nie chcesz mieć pojęcia. Kiedys kupowałem (bo akurat korzystam z mikrostocków w tym zakresie głównie) zdjęcia za tego dolara, teraz za zdjęcia do druku płacę po 10-15 USD. Coraz więcej zdjęć jest robionych przez profesjonalistów, którym sie jednak opłaca, bo z sesji mają np. wykonane 100 zdjęć i 50 ląduje na stocku, może nie są tak udane jak by było te Twoje max 10 wspomniane powyżej, ale przegięcia są zawsze - np. jeden fotograf zrobił Relidze 100 filmów 36 klatkowych zdjęć, aby wybrać 1 (jedną) sztukę.
Występujesz z innego pułapu (doceniony artysta fotograf, obojętnie od tego czy przyznasz sie do tego czy nie),
po pierwsze - ani artysta ani doceniony :) z footgrafem sie zgodze :)
Notabene to co oferuja polskie agencje reklamowe fotografom, to co oferują fotoreporterom gazety to stawki są jeszcze niższe niż stocki, więc wogóle trzeba wywalić ten rynek ;). Bądźmy jednak realistami... kijem rzeki nie zawrócisz.
tu sie akurat zgodze w 110% co zas do zawracania kijem rzeki - da sie .. wystarczy sie cenic a nie oddawac zdjecia za podpis
po drugie - piszesz ze ja daje za przykald profesjonalna sesje - a jakie przyklady dajecie w opcji za stockami? ze taki to a taki pan sprzedal jedno zdjecie 10tys razy. czyli podajecie przyklad garstki ludzi ktorym ualo sie znalezc na topie a mnei zarzucacie podawanie przykaldow z wyzszej polki :)
wiec albo rozmawiajmy o tym samym poziomie albo dajmy sobie spokoj. oczywiscie ze amator fotografii na sesji reklamowej zarobi mniej niz topowy fotograf stockowy. i oczywiscie ze poczatkujacy footgraf stockowy zarobi mniej niz fotograf robiacy kampanie reklamow diora. wiec tak jak napisalem podawajmy przyklady z tych samych polek.
BTW zdjęcia na mikrostockach akurat drożeją, a ich jakość wzrasta, ale wypowaidasz się na temat o którym nie masz i nie chcesz mieć pojęcia.
wybacz ale cie ponosi .. wypowiadam sie na temat o ktorym mam pojecie ogolne - znam ceny, wiec ze sa stocki oderujace zdjecie za 1$ a sa takie ktore oferuja zdjecia za kilkaset $. tyle tylko ze to drugie zdarza sie rownie rzadko jak sprzedaz zdjecia reklamowego za kilkanascie tys.
Kiedys kupowałem (bo akurat korzystam z mikrostocków w tym zakresie głównie) zdjęcia za tego dolara, teraz za zdjęcia do druku płacę po 10-15 USD.
super .. jak zdjecia dojda co 100$/szt sam sie zarejestruje na stocku. jak napisalem wieloktornie - nie mam nic rzeciw tej formie sprzedazy jesli odbywalaby sie za rozsadna cene. odawanie zdjecia ponizej wartosci 1 piwa jakos mi nie pasuje. nie wiem jak ty ale ja w zdjecia wkladam bardzo duzo samego siebie, pomyslow emocji pracy .... gdybym sprzedal te zdjecia za dolara ba nawet za 15$ to czulbym sie jak bondynka ktora pracujac w burdelu dowiedziala sie po roku ze inne dziewczyby biora za to kase.
Coraz więcej zdjęć jest robionych przez profesjonalistów, którym sie jednak opłaca, bo z sesji mają np. wykonane 100 zdjęć i 50 ląduje na stocku
to nie tak - na stockach znajdziesz profesjonalistow glownie dlatego ze agencje maja w glebokim powazaniu jakosc zdjecia jakie kupuja .. liczy sie koszt a nie jakosc. dla wielu moze byc nawet z komorki. przeceiz i tak 90% klientow sie nie zna wiec po co przeplacac. w polsce taka zlodziejska polityka panuje w wiekszosci agencji reklamowych. chwala tym ktore wciaz zamawiaja sesje zdjeciowe.
a jezeli z sesji dla klienta polowa zdjec laduje na stocku to na miejscu klienta podawalbym fotografa do sadu :D
ani ja ciebei nie przekonam ani ty mnie. bylem jestem i bede zdania ze stocki sa zlym wyborem dla swiadomego fotografa-amatora. bo trzeba miec duza doze dyscypliny samozaparcia i ambicji zeby nie popasc w marazm lub nie trzaskac 100zdjec przyslowiowej filizanki
zakladam ze rozmawiamy tutaj o amatorze - fotografie ktory cos umie, wie z ktorej strony jest obiektyw, potrafi skomponowac kadr i swiadomie nacisnac przycisk wyzwlania migawki.
moim zdaniem lepsza aczkolwiek oczywiscie trudniejsza droga jest inwestycja w wlasny rozwoj i szukanie klientow poza stockami. wtedy przynajmneij masz swiadomosc ze twoje zdjecia sa cos warte. ale oczywiscie kazdy ma prawo do swojego zdania. ja zawsze przedkladalem jakosc nad iloscia. wole zjesc roladki z dzika w sosie z borowikow, ktore sie przygotowuje 2 dni niz isc do mcdonald'sa i kupic big maca. ale jak napisales - na jedno i drugie znajda sie amatorzy. prosilbym tylko zebyscie nei podawali stockow jako rewelacyjnego panaceum na nauke fotografii i zarabianie na nowy sprzet i nie dorabiali ideologii typowo marketowej - kielbasa za 4,99 piekny akt za 2,49, a jak kupisz 3 to ramke ostaneisz gratis.
Pershing
21-12-2008, 14:04
Salilor uprawia fotografię na wyższym poziomie a na stockach jest popelina i nikt nie szuka tam dobrych zdjęć tylko byle co do zapchania dziury w gazecie czy serwisie.
Wyjście z takimi fotkami na stock to jakby proponować wielbicielowi jabola degustację markowego wina.
Podejrzewam, że niejednego zdjęcia ze stocków niepowstydziłby się sam sailor (sorry że znowu wywołany do tablicy)i paru innych profi fotografów. A popelina jest i owszem jak wszędzie, a najczęściej wrzucają ją ludzie którzy piszą podobne posty, że na stockach nie da się zarobić i wogóle to złodziejstwo, bo komuś się wydaje, że wrzuci 10 pstryków przysłowiowej filiżanki na białym tle i już zarobi Bóg wie ile. Jak zauważył Erie na stockach coraz trudniej się przebić amatorowi bo coraz więcej tam profesjonalistów, co nie znaczy że jak ma się pomysł i reprezentujesz przyzwoity technicznie poziom to nadal amator na rozwój swojego hobby może sobie dorobić, bo wątek o amatorach jest przecież i nie zapominajmy o tym szanowni koledzy i koleżanki.
A tak na marginiesie zdjęcia ślubne też się sprzedają i to całkiem nieźle.
Pershing
21-12-2008, 14:14
cyt."super .. jak zdjecia dojda co 100$/szt sam sie zarejestruje na stocku. jak napisalem wieloktornie - nie mam nic rzeciw tej formie sprzedazy jesli odbywalaby sie za rozsadna cene. odawanie zdjecia ponizej wartosci 1 piwa jakos mi nie pasuje. nie wiem jak ty ale ja w zdjecia wkladam bardzo duzo samego siebie, pomyslow emocji pracy .... gdybym sprzedal te zdjecia za dolara ba nawet za 15$ to czulbym sie jak bondynka ktora pracujac w burdelu dowiedziala sie po roku ze inne dziewczyby biora za to kase. "
No to możesz się spokojnie rejestrować na Dreamstime. Tam masz opcję ustalenia ceny sam, kiedy chcesz sprzedać licencję z prawami do zdjęcia, a ceny zaczynają się od 350$. W ten właśnie sposób w tym roku poszło zdjęcie róży za 5000$, które kupił producent czekoladek.
Co do stocków anie microstoków to wiodąca firma Alamy sprzedaje zdjęcia za grubą kasę. Proponuję wejść z ciekawości i przejrzeć niektóre porfolia- żenada na micro duży procent tych zdjęć nie przeszła by weryfikacji, ale na Almamy możemy kupić totalnego gniota za 1000$ no ale mamy pewność, że tego gniota nie kupi nikt inny przez okres powiedzmy 3-5 lat bo tak jest skonstruowana licenja RM.
A na micro poza standardowymi licencjami są też rozszerzone i wtedy dostajesz znacznie więcej niż przysłowiowego dolara a zdarza się to nie rzadko a piszę to z autopsji, nie czysto teoretycznie bo słyszałem że tak jest jak co poniektórzy.
pershing - ja nie pisze nigdzie ze tam sa zle zdjecia . pisze ze sa oddawane za darmo. i tyle.
przed chwila wszedlem na shuttersock zeby nie zostac pomowionym ze sie nie interesuje, pierwsza oferta - 750zdjec w najlepszej jakosci za 249$ do sciagneicia w ciagu miesiaca.... wychodzi za zdjecie 0.33$ z czego polowe dostaje fotograf czyli 0.17$ wychodzi 51groszy za foto ... naprawde za tyle sprzdajecie swoje zdjecia? pytam z czystej ciekawosci bo dla mnei jest to niewyobrazalne i jesli tak to naprawde wyglada to pora pomyslec nad zmiana zawodu
Pershing
21-12-2008, 14:24
pershing - ja nie pisze nigdzie ze tam sa zle zdjecia . pisze ze sa oddawane za darmo. i tyle.
przed chwila wszedlem na shuttersock zeby nie zostac pomowionym ze sie nie interesuje, pierwsza oferta - 750zdjec w najlepszej jakosci za 249$ do sciagneicia w ciagu miesiaca.... wychodzi za zdjecie 0.33$ z czego polowe dostaje fotograf czyli 0.17$ wychodzi 51groszy za foto ... naprawde za tyle sprzdajecie swoje zdjecia? pytam z czystej ciekawosci bo dla mnei jest to niewyobrazalne i jesli tak to naprawde wyglada to pora pomyslec nad zmiana zawodu
To akurat nie było adresowane do Ciebie, ktoś inny pisał o popelinie, a co do cen, to co wyczytałeś to abonament dla kupującego. Początkujący fotograf dostaje 0,25$ za sprzedane zdjecie, potem są progi sprzedaży które jak się przekroczy to cena wzrasta. Poza tym jak pisałem wcześniej jest licencja rozszerzona za którą dostajesz 28$ od zdjęcia i pośrednie tak zwane on demand za które płacą po np. 2.48$.
A tak na marginiesie proponuję poczytać jak jest skonstruowana licencja Royalty free na której opiera się cała sprzedaż na microstockach. To wiele wyjaśni, bo niektórym wydaje się że kupi zdjęcie za 0,25$ i może sobie z nim zrobić wszystko co mu się spodoba a tak nie jest.
to ja pozwole sobie przedstawić wam zupełnie inny punkt widzenia...
tym bardziej, że w tytule wątku jest "amator".....
czy tylko kasa...? tylko to się liczy....?
ja kiedys zrobiłem kilka zdjęć na koncercie zdrowej wody
pokazałem im, spodobały sie...
dziś zawsze jest dla mnie miejsce w koncertowym busie, miałem okazję poznać osobiście i spokojnie porozmawiać za kulisami z całą czołówką polskiego blues-rocka. kiedys dalem kilka odbitek Mirze Kubasińskiej... kilka miesięcy później na innym koncercie rozpoznała mnie i wręczyła płytę z dedykacją. miła pamiątka tym bardziej, dziś gdy Miry nie ma wśród nas...
i takich korzyści mógłbym wymienić wiele....
bo jestem amatorem
a na życie zarabiam jako elektryk-automatyk.
i to pozwala mi bawic się fotografią, bo nic nie muszę...
spróbujcie tak...:)
Pershing
21-12-2008, 14:50
Zauważ kolego kux, że w tytule poza słowem amator jest też "czy może zarobić" i o tym głównie jest ten wątek. A o korzyściach które opisujesz są niewątpliwie bardzo miłym dodatkiem do hobby , ale za uśmiech, itp. amator nie kupi sobie nowego body, szkła itd. nie obciążając przy tym budżetu domowego.
a na życie zarabiam jako elektryk-automatyk.
i to pozwala mi bawic się fotografią, bo nic nie muszę...
spróbujcie tak...:)
a moge tez sprobowac wykonywac twoja prace za usmiech u twoich klientow bo na zycie zarabiam fotografia a automatyka to moje hobby?
oczywiscie ze nei zawsze wszystko robi sie za kase bo sa rzeczy wazniejsze i duzo wazniejsze... ale w watku bylo napisane o sposobach zarobkow i w tym temecie toczy sie dyskusja :) choc przerodzila sie w dyskusje czy stocki sa dobre czy nie :D
a moge tez sprobowac wykonywac twoja prace za usmiech u twoich klientow bo na zycie zarabiam fotografia a automatyka to moje hobby?
jeśli taki z ciebie automatyk jak ze mnie fotograf to nie radzę.... :mrgreen:
ja fotografowania u twoich klientów bym sie nie podjął...
chociaż za usmiech... to obaj pewnie byśmy mogli...
tylko nie wiem czy na ten uśmiech moglibyśmy liczyć... :)
dyskusja o czym innym fakt....
ale obserwuję pewne zjawisko i do tego jakby chciałem nawiązać...
odkąd lustra spowszechniały jest ich więcej, więcej szkieł... itp...
tylko dośc często u ich posiadaczy widze własnie takie ciśnienie że trzeba by na tym zarobić... to mnie dziwi po prostu... nie czepiam sie bron boże autora wątku... taki ogólny trend po prostu...
aaa sailor ty bys jeszcze mógł zostavc ambasadorem canona i robic testy porównawcze... :rotfl:
przewaliła sie ostatnio przez net instrukcja jak sie do tego zabrać.... :mrgreen:
Miałem się nie odzywać, bo temat cokolwiek drażliwy, ale co tam...
Obserwuję sobie na forum taką tendencję do podziałów amator-zawodowiec, która zarysowuje się wyraźniej zwłaszcza przy wątkach takich jak ten. Podobnie zresztą jest w przypadku rozmów o warsztatach, szkoleniach, które zawodowcy mogliby za darmo prowadzić dla chętnych forumowiczów. Czy chcemy tego czy nie, to duża część (żeby nie powiedzieć większość) amatorów na naszym forum ma cichą nadzieję, że czasem, albo na stałe zacznie czerpać korzyści z fotografowania. I nie zrozumcie mnie źle, wcale się nie dziwię, bo robić to co się kocha i jeszcze brać za to kasę to marzenie nas wszystkich. Trzeba jednak rozgraniczyć chęć zarobkowania od tworzenia nieuczciwej konkurencji - psucie rynku, robienie zdjęć za podpis albo za grosze czy nawet zupełną darmochę itp. Ja nie boję się konkurencji, dopóki jest ona zdrowa. Mogę konkurować jakością, tematyką, ale nie będę bił się cenami. Stąd też rozbieżności w patrzeniu na dorabianie sobie amatorów do pensji. Wszak często fotografia to nasze jedyne źródło dochodu, a amator ma zwykle pracę, ZUS i świadczenia.
Pershing
21-12-2008, 16:50
Wszystko fajnie, tylko z tego co piszesz amator nie powinien próbować dorabiać, bo psuje rynek, powinien robić zdjecia za uśmiech, wrzucać na forum żeby go oceniali i ewentualnie u cioci na imieniach, żeby rodzina była dumna. A wszystko to tylko dlatego bo ma inne źródło dochodu. Tylko, że tym sposobem ten amator do końca życia pozostanie amatorem. Stocki coby o nich nie mówić dają możliwość temu amatorowi dopracować warsztat dokupić potrzebny sprzęt i może z czasem ten amator zostanie zawodowcem otwierając własne studio i porzucając to co robi bo musi zacznie robić to co kocha i żyć z tego. A tak jak w tym wątku zauważył trafnie sailor klient, który robi kampanie reklamową czy daje zlecenie pod konkretny temat nie będzie szukał zdjęć na stockach bo potrzebuje mieć pewność, że tych samych zdjeć nie zobaczy u konkurencji np. więc reasumując rynek jest tak duży że dla wszystkich starczy miejsca, pod warunkiem że jest się dobrym oczywiście.
j
tylko dośc często u ich posiadaczy widze własnie takie ciśnienie że trzeba by na tym zarobić... to mnie dziwi po prostu... nie czepiam sie bron boże autora wątku... taki ogólny trend po prostu...
bo przeceiz kupujac sprzet stajesz sie zawodowcem :D czemu wiec nie oddac zdjecia za 1$ (mimo ze powinno wziac sie 100$) i nie powiedziec - zarabiam zawodowo na fotografii :D (zart of koz nie wymierzony w nikogo z forum - ale taka jes tendencja)
aaa sailor ty bys jeszcze mógł zostavc ambasadorem canona i robic testy porównawcze... :rotfl:
przewaliła sie ostatnio przez net instrukcja jak sie do tego zabrać.... :mrgreen:
niestety canona nie stac na to :) nikonowi moge poambasadorowac za usmiech :D
Wszystko fajnie, tylko z tego co piszesz amator nie powinien próbować dorabiać, bo psuje rynek, powinien robić zdjecia za uśmiech, wrzucać na forum żeby go oceniali i ewentualnie u cioci na imieniach, żeby rodzina była dumna. A wszystko to tylko dlatego bo ma inne źródło dochodu.
zupelnie ale to zupelnie jak mi sie wydaje nie zrozumiales wypowiedzi Filka
przeceiz on wlasnie pisal o tym zeby nie oddawac zdjec za darmo lub za usmiech tylko sie cenic jesli zdjecia sa dobre. a amatorzy ktorzy maja inne zrodlo dochodu badzo czesto tego nie rozumieja. tak samo jak si enei naprawia za doarmo hobbystycznie samochodow tak samo nie powinno sie hobystcznie oddawac zdjec do publikacji.
Miałem się nie odzywać, bo temat cokolwiek drażliwy, ale co tam...
Obserwuję sobie na forum taką tendencję do podziałów amator-zawodowiec, która zarysowuje się wyraźniej zwłaszcza przy wątkach takich jak ten. Podobnie zresztą jest w przypadku rozmów o warsztatach, szkoleniach, które zawodowcy mogliby za darmo prowadzić dla chętnych forumowiczów. Czy chcemy tego czy nie, to duża część (żeby nie powiedzieć większość) amatorów na naszym forum ma cichą nadzieję, że czasem, albo na stałe zacznie czerpać korzyści z fotografowania. I nie zrozumcie mnie źle, wcale się nie dziwię, bo robić to co się kocha i jeszcze brać za to kasę to marzenie nas wszystkich. Trzeba jednak rozgraniczyć chęć zarobkowania od tworzenia nieuczciwej konkurencji - psucie rynku, robienie zdjęć za podpis albo za grosze czy nawet zupełną darmochę itp. Ja nie boję się konkurencji, dopóki jest ona zdrowa. Mogę konkurować jakością, tematyką, ale nie będę bił się cenami. Stąd też rozbieżności w patrzeniu na dorabianie sobie amatorów do pensji. Wszak często fotografia to nasze jedyne źródło dochodu, a amator ma zwykle pracę, ZUS i świadczenia.
Nie twierdzę, że temat jest łatwy, bo nie jest. problem chyba nie w tym kto ma rację, ale jaką wyznaje zasadę. Ja wyznaję taką oto:
Są takie zawody jak np. lekarz, inżynier, kierowca, gdzie trzeba mieć na niego certyfikat, bo zagrożenie dla życia z tyt. błędu w sztuce jest ogromne. Ale są i takie, gdzie certyfikatu nie trzeba, np. aktor czy fotograf. Każdy może fotografować, bariera sprzętowa nieomal nie istnieje, jest wolny rynek, nie ma tabel czy taryfikatorów. I to powinno nam wystarczyć.
Piszesz o "psuciu rynku". Rozumiem obiegowe znaczenie tego pojęcia, ale w moim przekonaniu takiego pojęcia nie ma tak długo jak nie ma obligatoryjnych przepisów na monopol (pracy, ceny czy czego tam)!!! To, co jest złe dla konkurencji (niska cena za usługę), jest dobre dla zlecającego i zleceniobiorcy. Gdzie tu miejsce na zepsucie? Kiedyś fotografów było niewielu (bariera sprzętowa i technologiczna), teraz jest ich wypas, ceny w dół i tyle. Prosta sprawa. Nie ma obawy, wybitni dalej będą zarabiać krocie, a średnica niech się bierze za drugi, trzeci zawód. Aktor, zanim został megagwiazdą był kelnerem, zamiatał studio, roznosił kwiaty albo kręcił filmy porno. Kto powiedział, że fotograf musi mieć czyste rączki???
Jeśli chodzi o ZUS, to zawsze można nie płacić. Mam grafika, pracujemy ze sobą 7-8 lat. Zawsze jego wynagrodzenie ustalaliśmy wspólnie, ale firmę założył dopiero teraz. Wcześniej wolał pracować jako wolny strzelec (umowa o dzieło). Taka jego wola.
Nie chcę przypisywać tego tylko Tobie, ale z tonu wielu podobnych wypowiedzi wnoszę, że tak za odrobinką socjalu to Koledzy tęsknicie co? Żeby tak prawo chroniło zarobki, może za pieniądze to tylko ci co zdobędą certyfikat i zapiszą się do związku??? A ja mam pogląd ukształtowany jeszcze w połowie lat 80, kiedy mój wykładowca mówił: "dzieci, nie ważne co będziecie w życiu robić, szlifować diamenty, czy wywozić gówna z posesji. Róbcie to tylko bardzo dobrze, a robota i pieniądze same was znajdą. A wille jednego i drugiego będą stały na tym samym osiedlu i nikt, kto tamtędy będzie przechodził, nie pozna czyja jest czyja."
Nie twierdzę, że temat jest łatwy, bo nie jest. problem chyba nie w tym kto ma rację, ale jaką wyznaje zasadę. Ja wyznaję taką oto:
Są takie zawody jak np. lekarz, inżynier, kierowca, gdzie trzeba mieć na niego certyfikat, bo zagrożenie dla życia z tyt. błędu w sztuce jest ogromne. Ale są i takie, gdzie certyfikatu nie trzeba, np. aktor czy fotograf. Każdy może fotografować, bariera sprzętowa nieomal nie istnieje, jest wolny rynek, nie ma tabel czy taryfikatorów. I to powinno nam wystarczyć.
Piszesz o "psuciu rynku". Rozumiem obiegowe znaczenie tego pojęcia, ale w moim przekonaniu takiego pojęcia nie ma tak długo jak nie ma obligatoryjnych przepisów na monopol (pracy, ceny czy czego tam)!!! To, co jest złe dla konkurencji (niska cena za usługę), jest dobre dla zlecającego i zleceniobiorcy. Gdzie tu miejsce na zepsucie? Kiedyś fotografów było niewielu (bariera sprzętowa i technologiczna), teraz jest ich wypas, ceny w dół i tyle. Prosta sprawa. Nie ma obawy, wybitni dalej będą zarabiać krocie, a średnica niech się bierze za drugi, trzeci zawód. Aktor, zanim został megagwiazdą był kelnerem, zamiatał studio, roznosił kwiaty albo kręcił filmy porno. Kto powiedział, że fotograf musi mieć czyste rączki???
Jeśli chodzi o ZUS, to zawsze można nie płacić. Mam grafika, pracujemy ze sobą 7-8 lat. Zawsze jego wynagrodzenie ustalaliśmy wspólnie, ale firmę założył dopiero teraz. Wcześniej wolał pracować jako wolny strzelec (umowa o dzieło). Taka jego wola.
Nie chcę przypisywać tego tylko Tobie, ale z tonu wielu podobnych wypowiedzi wnoszę, że tak za odrobinką socjalu to Koledzy tęsknicie co? Żeby tak prawo chroniło zarobki, może za pieniądze to tylko ci co zdobędą certyfikat i zapiszą się do związku??? A ja mam pogląd ukształtowany jeszcze w połowie lat 80, kiedy mój wykładowca mówił: "dzieci, nie ważne co będziecie w życiu robić, szlifować diamenty, czy wywozić gówna z posesji. Róbcie to tylko bardzo dobrze, a robota i pieniądze same was znajdą. A wille jednego i drugiego będą stały na tym samym osiedlu i nikt, kto tamtędy będzie przechodził, nie pozna czyja jest czyja."
Niestety, większość amatorskiego podejścia do tematu zarobku to zwykła szara strefa. Ja nie zazdroszczę socjalki, bo i po co. Wkurza mnie jednak, że np. kasa ze stocków nie jest opodatkowana, to samo śluby na lewo, czyli kasa do kieszeni. Chcą robić? Niech zakładają działalność i płacą podatki. Co do odpowiedzialności, to nie do końca masz rację - wystarczy, że np. domorosły fotopstryk, który ma gadane skopie komuś zdjęcia ślubne i co wtedy? Powtórzysz ślub? Nie sądzę. Mam wrażenie, że zupełnie, ale to zupełnie nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Nie odmawiam nikomu prawa do zarabiania na fotografii, ale rozumowanie w Twoim stylu, że jak nie ma koncesjonowania w tej branży to wolno wszystko jest typową filozofią Kalego. Dopóki Ciebie to nie dosięgnie, dopóty będziesz to rozwiązanie chwalił. Pozostaje jeszcze jedno - większość z dorabiających sobie obecnie na fotografii zarabia na kotletach. Co będzie, gdy skończy się wyż demograficzny i spadnie liczba ślubów? Z tego co pamiętam, to jeszcze 2 latka i bye bye ślubniaki. Zostaną tylko najlepsi. Ale co zrobią w okresie przejściowym wyznawcy szarej strefy? Obniżą ceny. A co do Twojego grafika - pracował na umowę o dzieło przez tyle lat? Przecież musiał płacić ZUS, a jeśli tego nie robił, to ma teraz spory problem, lub będzie miał za jakiś czas.
Są takie zawody jak np. lekarz, inżynier, kierowca, gdzie trzeba mieć na niego certyfikat, bo zagrożenie dla życia z tyt. błędu w sztuce jest ogromne. Ale są i takie, gdzie certyfikatu nie trzeba, np. aktor czy fotograf. Każdy może fotografować, bariera sprzętowa nieomal nie istnieje, jest wolny rynek, nie ma tabel czy taryfikatorów. I to powinno nam wystarczyć.
zastanawia mnie dlczego za kzdym razem przy tego tpu dyskusji pojawia sie watek o lekarzach kierowcach itp.
pominmy zawody specjalnego zaufania.
rozmawiajmy o zawodach typu hydraulik elektryk fotograf.
To, co jest złe dla konkurencji (niska cena za usługę), jest dobre dla zlecającego i zleceniobiorcy. Gdzie tu miejsce na zepsucie? Kiedyś fotografów było niewielu (bariera sprzętowa i technologiczna), teraz jest ich wypas, ceny w dół i tyle. Prosta sprawa.
bardzo ale to bardzo sie mylisz... kazdy z zawodowcow jest za konkurencja. ale zdrowa konkurencja. z szara strefa nei wygrasz. szara strefa w fotografii stanowi jaies 80% dziwne ze jeszcze sie tym zadna skarbowka nie zajela. widziales keidys fakture za slub albo umowe zlecenie??
dzieki temu mamy ceny po 500pln za zdjecie na billboard bo fotograf bierze w keiszen zamiast odprowadzic z tego podatek. wiec przynajmniej o ten podatek ZAWSZE bedzie tanszy
Nie ma obawy, wybitni dalej będą zarabiać krocie, a średnica niech się bierze za drugi, trzeci zawód. Aktor, zanim został megagwiazdą był kelnerem, zamiatał studio, roznosił kwiaty albo kręcił filmy porno. Kto powiedział, że fotograf musi mieć czyste rączki???
nie rozmawiajmy o wybitnych .. bo tych jest kilkudziesieciu na swiecie. rozmawiajmy o nas malutkich przecietnych fotografach, ktorzy zarabiaja na chlebek i na maselko. o zwyklych prostych ludziach ktorzy usiluja byc UCZCIWi. a takich niestety w branzy bardzo ale to bardzo malo
Nie chcę przypisywać tego tylko Tobie, ale z tonu wielu podobnych wypowiedzi wnoszę, że tak za odrobinką socjalu to Koledzy tęsknicie co? Żeby tak prawo chroniło zarobki, może za pieniądze to tylko ci co zdobędą certyfikat i zapiszą się do związku??? A ja mam pogląd ukształtowany jeszcze w połowie lat 80, kiedy mój wykładowca mówił: "dzieci, nie ważne co będziecie w życiu robić, szlifować diamenty, czy wywozić gówna z posesji. Róbcie to tylko bardzo dobrze, a robota i pieniądze same was znajdą. A wille jednego i drugiego będą stały na tym samym osiedlu i nikt, kto tamtędy będzie przechodził, nie pozna czyja jest czyja."widzisz - powiem ci jak ja to widze - w glebokim ale to bardzo glebokim powazaniu mam zwiazki certyfikaty i inne teg typu *******y ( swiadczyc moze o tym cala teczka papierow ktora lezy gdzies gleboko w szafie i do ktorej do kiedy nie bede zmuszony nei bede zagladal)
wymagam uczciwosci i nei lamania prawa od siebie i konkrencji. jesli bedizemy przestrzegac prawa to konkurencja mi nie straszna. natomiast z ludzmi z szarej strefy konkurowac sie nie da. z racji tego ze oni moga sobei pozwolic na zrobienie czegos na pol darmo.
edit: FILEK chyba pisalismy jednoczesnie .. problem w tym ze i tak jest to jak groch o sciane .. szkoda klawiatury ... niech obnizaja ceny .. nie dlugo trzeba bedzie doplacac za mozliwosc zrobienia zdjec.
fIlek; Wątków pobocznych nie ruszam, bo nie chcę rozmydlać tematu, ale nie pisz, że mnie to nie dotyka, i zmienię zdanie jak dotknie. To jest sprawa zasad, a nie punktów widzenia :). A spaprane zdjęcia ze ślubu, no toż o tym pisze właśnie, jak zamówili u amatora, to liczyli się z ryzykiem, wszystko. Zresztą, zawodowiec na ślubie, śmiech na sali. Nie pomylmy dwóch rzeczy: Fantastycznych ślubniaków, które można czasami zobaczyć na forum i tych (autentycznie) żyjących ze zdjęć ślubnych zawodowców za astronomiczną kasę. Ja kilka takich sesji widziałem, tragedia!!! Ale to nawiasem tylko.
[...]Zresztą, zawodowiec na ślubie, śmiech na sali. Nie pomylmy dwóch rzeczy: Fantastycznych ślubniaków, które można czasami zobaczyć na forum i tych (autentycznie) żyjących ze zdjęć ślubnych zawodowców za astronomiczną kasę. Ja kilka takich sesji widziałem, tragedia!!! Ale to nawiasem tylko.
Widzisz, w ten sposób obraziłeś całą rzeszę solidnych fotografów ślubnych, których wielu znam i szanuję. Wychodzi na to, że jednak mało w życiu widziałeś. Ja sam znam przynajmniej kilkanaście firm, które KAŻDEMU klientowi oddają zdjęcia ze ślubu na ZAWSZE BARDZO WYSOKIM POZIOMIE.
Nie pomylmy dwóch rzeczy: Fantastycznych ślubniaków, które można czasami zobaczyć na forum i tych (autentycznie) żyjących ze zdjęć ślubnych zawodowców za astronomiczną kasę. Ja kilka takich sesji widziałem, tragedia!!! Ale to nawiasem tylko.
mylisz drogi kolego zawodowcow z rozreklamowanymi fotopstrykami ktorzy po kilkudziesieciu latach kiepkiego warsztatu nadal nie potrafia robic zdjec
z
wymagam uczciwosci i nei lamania prawa od siebie i konkrencji. jesli bedizemy przestrzegac prawa to konkurencja mi nie straszna. natomiast z ludzmi z szarej strefy konkurowac sie nie da. z racji tego ze oni moga sobei pozwolic na zrobienie czegos na pol darmo.
Kolego, to mów od razu, że to wątek w sprawie uczciwego płacenia podatków, a fotografia to tylko skromny przykład. Jeśli Ci się to nie podoba (a może), to jestem z Tobą, ale zdania na temat cen za usługi fotograficzne nie zmienię. Mam działalność gospodarczą z inne go obszaru, ale dopisałem sobie fotografię, i jak zrobię foty (a robię głównie dla firm), to podatek płacę. Co jak zrobi im ktoś bez rachunku, albo pstrykną sami kompaktem (np. do kalendarza - sam widziałem). Ano nic. Jak chcieli tak mają.
Widzisz, w ten sposób obraziłeś całą rzeszę solidnych fotografów ślubnych, których wielu znam i szanuję. Wychodzi na to, że jednak mało w życiu widziałeś. Ja sam znam przynajmniej kilkanaście firm, które KAŻDEMU klientowi oddają zdjęcia ze ślubu na ZAWSZE BARDZO WYSOKIM POZIOMIE.
Jeśli obraziłem, to nie solidnych, tylko tych co oddają chałę, a tych mi nie żal. Że mało widziałem? Być może.
Kolego, to mów od razu, że to wątek w sprawie uczciwego płacenia podatków, a fotografia to tylko skromny przykład. Jeśli Ci się to nie podoba (a może), to jestem z Tobą, ale zdania na temat cen za usługi fotograficzne nie zmienię. Mam działalność gospodarczą z inne go obszaru, ale dopisałem sobie fotografię, i jak zrobię foty (a robię głównie dla firm), to podatek płacę. Co jak zrobi im ktoś bez rachunku, albo pstrykną sami kompaktem (np. do kalendarza - sam widziałem). Ano nic. Jak chcieli tak mają.
No jasne! Jak mogłem na to nie wpaść? Przecież w fotografii obowiązują inne zasady :)
No jasne! Jak mogłem na to nie wpaść? Przecież w fotografii obowiązują inne zasady :)
Jakoś chodzi nam o to żeby się nie porozumieć :(. Z reguły, ci którym bliżej do "wolnej amerykanki", nie dogadują się z tymi, którzy mają do nie trochę dalej. To jasne.
Jak ktoś nie płaci podatków, to jego sprawa, jego konsekwencje, zyski/straty. tak uważam :). Dopóki nie zatrudnię się w US, nic do nich nie mam.
Pershing
21-12-2008, 18:17
Powinienem się czuć urażony, bo jestem amatorem zarabiającym na stockach i nie prowadząc żadnej działalności płacę podatki od dochodu ze stocków. To właśnie kwestia zasad. A kolega generalizuje, że jak ktoś dorabia na boku to już musi kantować w US.
A wracając do pseudozawodowców ślubnych to ja też absolutnie ich nie żałuję, bo sam padłem ofiarą takiego przereklamowanego zawodowca. Było to w czasach zamierzchłych kiedy nie było tego forum i możliwości znalezienia fachowca. Ten miał studio, nazwisko i wszyscey mówili że świetny, a wyszła kicha ale może ja małofotogeniczny jestem.:-D Naszczęście tamte foty poszły do pieca ceremonie powtórzyłem po 10 latach no już z inną "modelką" :mrgreen:coprawda ale wyszło ok.
Prawda jest taka, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Pitolenie o psuciu rynku, szarej strefie... Ilu z tych obecnych "profi" zaczynało robiąc zdjęcia za niewielkie pieniądze? Ilu nie miało działalności? Bardzo wielu. Tyle ode mnie.
ps.
Ciśnie mi się na klawiaturę kilka konkretów, ale się powstrzymam bo nie o to chodzi...
Pershing
21-12-2008, 18:31
Też myślę, że dyskusję czas zamknąć bo schodzi coraz bardziej na zły tor. Autor wątku pytał, dostał kilka rozwiązań, a którą drogą pójdzie zależy tylko d niego i jego przekonań. Radosnych świąt Bożego Narodzenia i wszystkiego naj w Nowym roku życzy amator wszystkim amatorom i zawodowcom.
cieszę się, że głos zabierają też koledzy o bardziej liberalnych poglądach na wolny wybór, fachowca i ceny. :). Amatorzy i nie amatorzy, róbcie zięcia, za taką kasę za jaką się da, płacicie podatki, albo i nie, jeśli jesteście gotowi ponosić tego konsekwencje. Moim zdaniem, amator może zarobić na fotografii !
Jak już Pershing napisał, uogólnienie, że stockowcy podatków nie płacą, jest dla wielu osób krzywdzące
Ja każdą kasę ze stocków od samego początku księguję jako przychód z działalności, choć zapewne trafiają się i tacy, zwłaszcza początkujący, którym wpadnie te 100$ raz do roku i o podatkach "zapominają" :) Tak samo pewnie, jak wielu ślubniaków robiących na czarno.
Dla mnie stocki to w tej chwili już główne źródło dochodu. Zaczynałem jako typowy, 100% amator właśnie, ponad 5 lat temu. Początkowo to była wyłącznie zabawa, beznadziejne technicznie fotki z kompaktu 3mpix i satysfakcja, że ktoś w ogóle to kupił od czasu do czasu. Potem się okazało, że zaczyna wystarczać na zakup sprzętu foto i akcesoriów, a teraz na utrzymanie rodziny. Dojście do tego momentu zajęło aż 5 lat, bo po pierwsze cały czas starałem się doskonalić warsztat, a tego się nie da tak od razu przeskoczyć (zwłaszcza dla takiego beztalencia jak ja), a po drugie stocki robiłem z doskoku w wolnych chwilach, z konieczności zarabiając na życie w inny sposób. Teraz jednak coraz częściej myślę nad tym, by przekwalifikować się na 100% stockowca, wynająć gdzieś porządny lokal na studio i wreszcie zacząć to robić na poważnie :) Poza tym, mając studio gdzieś "na mieście", a nie w największym pokoju w domu, mógłbym zacząć dorabiać do stocków w inny sposób, choć do poziomu Sailora i tak nigdy się nawet nie zbliżę, bo z tym się trzeba urodzić :)
Marcin Stawiarz
21-12-2008, 19:13
Jako ze nie pracuje jako zawodowy fotograf, ale tez przy okazji mam dosyc spore pieniadze z fotografii, to dodam moze jeszcze jedna ciekawą forme zarabiania na fotografii, a dajaca mysle calkiem duzo satysfakcji, szczegolnie jesli zdjecia robi sie tylko i wylacznie dla siebie a nie dla klienta, czy na stocki - sprzedaz zdjec w formie papierowej :)
Oczywiscie zdjecia sprzedawane w ten sposob nie znajduja klineta tak szybko jak kajzerki w spozywczym, ale jak juz sie sprzedadza, to za konkretne pieniadze.
Dlatego pomijajac zawodowcow, to wg mnie najlepsze wyjscie dla amatora, to robic zdjecia, robic zdjecia dla siebie (i byc w tym szczerym) a nie dla pieniedzy. A one predzej czy pozniej i tak sie pojawia.
Prawda jest taka, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Pitolenie o psuciu rynku, szarej strefie... Ilu z tych obecnych "profi" zaczynało robiąc zdjęcia za niewielkie pieniądze? Ilu nie miało działalności? Bardzo wielu. Tyle ode mnie.
[quote]
nie chodzi o dzialalnosc tylko o uczciwosc zawodowa. oczywiscie ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
i byc moze jestem naiwny ale ja na przyklad kazde zlecenie mam opodatkowane. niewazne czy mialem dzialanosc czy nie mialem
[quote]
Ciśnie mi się na klawiaturę kilka konkretów, ale się powstrzymam bo nie o to chodzi...
alez poprosimy o konkrety .. bo wlasnie o konkrety chodzi a nie o teoretyzowanie.
Jak już Pershing napisał, uogólnienie, że stockowcy podatków nie płacą, jest dla wielu osób krzywdzące
Ja każdą kasę ze stocków od samego początku księguję jako przychód z działalności, choć zapewne trafiają się i tacy, zwłaszcza początkujący, którym wpadnie te 100$ raz do roku i o podatkach "zapominają" :) Tak samo pewnie, jak wielu ślubniaków robiących na czarno.
ajt - przeceiz ani ja ani filek nei pisalismy o tych ktorzy zdjecia sprzedaja i podatki placa tylko o tej olbrzymiej wiekszosci ktora tego nei robi..
nie mam nic przeciwko dorabianiu. jest to naturalna forma zdobywania dodatowych funduszy. ale niech to bedzie uczciwe.
Dla mnie stocki to w tej chwili już główne źródło dochodu. Zaczynałem jako typowy, 100% amator właśnie, ponad 5 lat temu.
i gratulacje. pomijajac fakt ze z fotografia stockowa sie absolutnie nie zgadzam bo jak dla mnei jest to zarzynanie fotografii to wiem ze niestety jest na nia zapotrzebowanie. jesli robisz to uczciwie i do tego czerpiesz z tego przjemnosc to naprawde tylko pogratulowac
Za gratulacje dziękuję :)
Co do uogólnienia o podatkach, coś takiego z czyjegoś postu wyczytałem. Być może to była nadinterpretacja z mojej strony :)
Stocki dla mnie mają bardzo ważną zaletę: fotografuję co chcę i kiedy chcę. Nie gonią mnie żadne terminy, umowy, uzgodnienia z klientami, czasem walka o kasę, do tego jeszcze autopromocja i zdobywanie klientów. Zapewne są tacy, którzy tak działając czują się jak ryba w wodzie i to ich jeszcze nakręca, mnie to akurat strasznie męczy i na dłuższą metę nie potrafię (na podstawie doświadczeń z innej dziedziny niż fotografia, ale w tym przypadku to bez znaczenia). Czyli dla każdego coś miłego :)
Sailor, gdybyś kiedyś dla urozmaicenia, dla jaj albo z innych pobudek postanowił coś eksperymentalnie wrzucić na jakiś stock, to na początek polecam Dreamstime lub Fotolię. I broń Boże moda, akty, czy jakieś inne artystyczne zdjęcia, to się kiepsko sprzedaje. Na obecną chwilę to najlepiej zaimprowizować w studio coś biuropodobnego, wziąć kilka młodych osób wyglądających jak prosto z biura i jak z tą filiżanką, natrzaskać w sesji kilkadziesiąt zdjęć np. w takich klimatach (pierwsze znalezione):
http://www.fotolia.com/id/4971078
http://www.fotolia.com/id/5584848
http://www.fotolia.com/id/363735
tylko rzecz jasna lepiej, co z pewnością potrafisz :)
Coś mi to przypomina: http://prawo.vagla.pl/node/8277
Niestety, sailor, jak chcesz to możesz programować za ładny uśmiech. Mi to nie będzie przeszkadzać. Ja jestem programistą a w wolnych chwilach zdarza mi się psuć Twój rynek. Wybacz. Choć na podatkach nie oszukuję. Z drugiej strony cieszę się, że ten rynek jest wolny. Żyjemy w wolnym kraju, o który tak walczyliśmy...
No to termin chlopaki ustalamy na ten szpagat :-p.
Bryan Peterson sprzedaje fotki na takich badziewnych stockach i jest zadowolony, ma renome swiatowa duzo wieksza od najlepszych na tym forum, pewnie tez sprzedaje foty za duze pieniadze ale jak widac kazda droga do zarobienia kasy wydaje sie byc dobra. I tak cisnie mnie pytanie skoro koles ktory ma doswiadczenie 40 letnie bodajze, rozmienia sie na drobne by cos zarobic to dlaczego my nie mozemy ? Dla mnie odpowiedz jest jedna, jesli chcesz byc rozpoznawany i zauwazony w swiecie pelnym konkurencji to lepiej sprzedac zdjecie 1 000 razy po 1 Zeta niz 1 raz za 1 000 (to samo). Takie mam zdanie na ten temat, nie bic !
Pershing
23-12-2008, 02:03
Myślę, że znalazło by się jeszcze paru znanych fotografów, którzy się sprzedają na stockach. Dla mnie osobiście poza kasą rzecz jasna jest jeszcze jeden plus z uprawiania tego procederu. Czasem mogę zobaczyć swoje zdjęcie w różnych tabloidach i portalach internetowych, a ostatnio niemiecka firma produkująca kalendarze tematyczne kupiła moje zdjęcie kawy i bedzie w kalendarzu o kawach świata na 2010r. Jest to naprawdę miłe uczucie dla fotoamatora. To że sprzedaję na stockach pozwala mi też wyrobić sobie spojrzenie na świat reklamy co w przyszłości mam nadzieję zaowocuje tym, że jak dostanę zlecenie na jakiś produkt to zdobyte doświadczenie pozwoli mi je zrealizować zadawalając wybrednego klienta. Ale to w przyszłości bo warsztat ciągle jeszcze nie ten.
czytam ostatnie kilka postów i serce mi rośnie, bo już myślałem, że zwolennicy - "zmowy cenowej" (to dopiero jest psucie rynku), dominują na tym forum, próbując nam udowodnić, że "trzeba się cenić" bez oglądania się na to co proponuje rynek.
generalnie nie mam nic przeciwko zarabianiu na stockach czy gdziekolwiek, ale jak by każdy się cenił to i rynek był by skłonny zapłacić więcej za to samo za co teraz płaci mniej...
wiecie co panowie ..rece opadaja.. skoro chcecie inwestowac w sprzet kupe kasy ponosic koszty sesji a potem charytatywnie sprzedawac swoje zdjecia to przeciez nikt wam tego nie broni .... tylko czemu az tak drogo? czemu nie sprzedajecie zdjec za 1 centa? jak napisal filek - za rok dwa wszyscyobniza ceny.. za nastepny rok ponownie .. zastanowcie sie w wolnej chwili za jakie grosze trzeba bedzie sprzedaac zdjecia za kilka lat? bo wciaz beda przychodzic kolejni "mlodzi gniewni" i zamiast konkurowac jakoscia beda obnizac ceny do ktorych wy bedziecie musieli rownac
reasumuja - ja tam swojego zdania nie zmienie. widocznie jestem wymierajacym dinozaurem ktory ceni swoja prace i nie chce oddawac zdjec za darmo. a jak przestana sie sprzedawac to mam jeszcze kilka zawodow ktore moge wykonywac i ktorych wykonywanie bedize sprawialo rownie duza przyjemnsoc co fotografia. tym optymistycznym akcentem koncze swoj udzial w tym watku bo szkoda klawiatury na przekonywanie tych ktorzy przekonac si enie dadza i na tlumaczenie tym ktorzy doszukuja sie checi powrotu do socjalizmu (sic!) ze chodzi zupelnie o cos innego, a mianowicie szacunek do wlasnej czasem bardzo ciezkiej pracy. zycze wam wszystkim wesolych swiat zadowolenia z teo co robicie i przekucia tego zadowolenia na korzysci materialne.
czemu nie sprzedajecie zdjec za 1 centa?
Jak to nie? Ja czasem oddaję za darmo...
wiecie co panowie ..rece opadaja.. skoro chcecie inwestowac w sprzet kupe kasy ponosic koszty sesji a potem charytatywnie sprzedawac swoje zdjecia to przeciez nikt wam tego nie broni .... tylko czemu az tak drogo? czemu nie sprzedajecie zdjec za 1 centa? jak napisal filek - za rok dwa wszyscyobniza ceny.. za nastepny rok ponownie .. zastanowcie sie w wolnej chwili za jakie grosze trzeba bedzie sprzedaac zdjecia za kilka lat? bo wciaz beda przychodzic kolejni "mlodzi gniewni" i zamiast konkurowac jakoscia beda obnizac ceny do ktorych wy bedziecie musieli rownac
reasumuja - ja tam swojego zdania nie zmienie. widocznie jestem wymierajacym dinozaurem ktory ceni swoja prace i nie chce oddawac zdjec za darmo. a jak przestana sie sprzedawac to mam jeszcze kilka zawodow ktore moge wykonywac i ktorych wykonywanie bedize sprawialo rownie duza przyjemnsoc co fotografia. tym optymistycznym akcentem koncze swoj udzial w tym watku bo szkoda klawiatury na przekonywanie tych ktorzy przekonac si enie dadza i na tlumaczenie tym ktorzy doszukuja sie checi powrotu do socjalizmu (sic!) ze chodzi zupelnie o cos innego, a mianowicie szacunek do wlasnej czasem bardzo ciezkiej pracy. zycze wam wszystkim wesolych swiat zadowolenia z teo co robicie i przekucia tego zadowolenia na korzysci materialne.
bzdury Waść opowiadasz, ale jak już mówiłem wypowiadasz się o czymś czego nie do końca znasz do końca - ceny na microstockach wzrastają, a nie maleją w czasie - najwiekszy z microstocków - iStockphoto - zaczął z 0,50 USD za zdjęcie niezależnie od wielkości (wówczas każde zdjęcie byo warte 1 kredyt), potem był 1,00 USD za kredyt, potem wprowadzili podział na S, M i L (za odpowiednio 1, 2 i 3 kredyty, potem zmienili na 1, 3, 5 kredytów za S, M, L), potem doszły kolejne wielkości XS, XL, XXL, potem doszły rozszerzone licencje itd.
ten rynek wbrew temu co się niektórym wydaje się rozwija - od stricte domowej działalności Bruce'a do firmy z obrotami wielu wielu milionów USD rocznie
Ty sprzedajesz z sesji np. 1 zdjęcie ze 100 zrobionych za 1000 usd, czyli tak naprawdę sprzedajesz pojedyncze zdjęcie w sensie nie końcowego dzieła, a amortyzaji aparatu, czasu spędzonego, przygotowań, sesji itd. za 10 usd
Na stockach z takiej sesji sprzeda się np. 10 ze 100 zdjęć z sesji, ale za to np. 100 razy każde, więc przy cenie średniej ok. 5 usd za pobranie (wliczam rozmiary XS, XXL, EL) będzie to 5 000 usd, oczywiście mówię o sesjach porównywalnych z Tobą ludzi, a nie kompletnych laików, co to sobie kupili cyfraka i chcą walczyć o miliony USD. Wyjdzie na to, że zdjęcie w sensie jak wyżej jest warte 5 razy tyle co u Ciebie.
bzdury Waść opowiadasz
.
.
.
Wyjdzie na to, że zdjęcie w sensie jak wyżej jest warte 5 razy tyle co u Ciebie.
jak juz napisalem nie zamierzam dyskutowac w tym watku bo nikogo a w szczegolnosci ciebie nie przekonam. przyjmijmy ze opowiadam bzdury i zajmijmy sie pieczeniem swiatecznych ciast.
dla mnie sprzedaz zdjecia za 1 10 czy 20 $ zawsze bedzie sprzedaza za ta wlasnie cene. bez wzlgedu na ilosc. ale jak juz napisalem jestem dinozaurem dla ktorego zdjecie jest warte wiecej niz rolka papieru toaletowego.
Sailor, w fotografii jestem amatorem, bez dwóch zdań. Rozumiem co piszesz i staram się szanować Twój sposób myślenia. Mało tego, podzielam go co do zasady. Jednak mam problem. Mój nowy aparat kupiłem za 7500. Ostatnie zlecenie (architektura firmy) robiłem za 3200 (200pln/sztuka - odstąpienie autorskich paw majątkowych 16 zdjęć) czego ja mogę jeszcze chcieć? Wiem, że 200 pln to nie jest wygórowana kwota ale przy trzecim takim zleceniu dokupię np. jakieś szkło. Powiedzmy, że by to był ślubniak (nie będzie, bo w to nie wchodzę tak długo jak nie będę musiał - wypstrykałem swoje na studiach). Jeśli bym wziął 1000 pln za jeden, to zamortyzuję się po 8 imprezach. Krótko mówiąc wydaje mi się (wydaje!!!), że zawodowiec pracujący pełną parą, nie ma aż takich kosztów żeby podawać argumenty o których Ty piszesz. To są usługi, nie produkcja, udział kosztów własnych jest stosunkowo niski. Żeby wybudować statek trzeba włożyć kupę kasy w materiały, projekt, robociznę, skasować parę milionów dolarów i można strać, to fakt. Na usługach, można zarobić mniej albo więcej, ale nie rozumiem jak można stracić. Nie załamuj rąk, nie twierdzę, że nie masz racji, jak tylko nie umiem jej dostrzec.
Chyba wszystko juz zostalo napisane, tyle racji ile nacji nie nygujac nikogo oczywiscie...
Oby w nowym roku kazdy cosik zarobil z fotek w taki sposob jaki uwaza za stosowny.
Wesolych Swiat !
niekoniecznie:
małe pytanie:
czy jeżeli dzieciak sąsiadów np. posprząta mi piwnicę i dam mu za to na lody to też jest oszustem, bo nie zapłacił podatku i biedni poszkodowani profesjonalni czyściciele nie zarobią?
O, to już poważny paragraf- wykorzystywanie nieletnich do pracy fizycznej ;)
wiecie co panowie ..rece opadaja.. skoro chcecie inwestowac w sprzet kupe kasy ponosic koszty sesji a potem charytatywnie sprzedawac swoje zdjecia to przeciez nikt wam tego nie broni .... tylko czemu az tak drogo? czemu nie sprzedajecie zdjec za 1 centa? jak napisal filek - za rok dwa wszyscyobniza ceny.. za nastepny rok ponownie .. zastanowcie sie w wolnej chwili za jakie grosze trzeba bedzie sprzedaac zdjecia za kilka lat? bo wciaz beda przychodzic kolejni "mlodzi gniewni" i zamiast konkurowac jakoscia beda obnizac ceny do ktorych wy bedziecie musieli rownac
reasumuja - ja tam swojego zdania nie zmienie. widocznie jestem wymierajacym dinozaurem ktory ceni swoja prace i nie chce oddawac zdjec za darmo. a jak przestana sie sprzedawac to mam jeszcze kilka zawodow ktore moge wykonywac i ktorych wykonywanie bedize sprawialo rownie duza przyjemnsoc co fotografia. tym optymistycznym akcentem koncze swoj udzial w tym watku bo szkoda klawiatury na przekonywanie tych ktorzy przekonac si enie dadza i na tlumaczenie tym ktorzy doszukuja sie checi powrotu do socjalizmu (sic!) ze chodzi zupelnie o cos innego, a mianowicie szacunek do wlasnej czasem bardzo ciezkiej pracy. zycze wam wszystkim wesolych swiat zadowolenia z teo co robicie i przekucia tego zadowolenia na korzysci materialne.
Tak czytam i czytam ten wątek. Sailor- tym razem nieco demagogizujesz z tymi cenami. Wszystkie branże i wszystkie rynki działąją w ten sposób. Klient- czy to ostateczny, czy też pośrednik- chce zarabiac więcej i więcej. W producencie, czy też artyście nadzieja. Aby nadal wymyślał nowe formy, był elastyczny.
Niestety, w obecnych czasach nie wystarczy byc fotografem uczciwym. Co więcej- nie wystarczy byc fotografem obiektywnie dobrym, z dobrym warsztatem, świetnym portfolio. Trzeba też miec jakiś błysk marketingowy, tak jak w innych branżach. Zwłaszcza przez wzgląd na konkurencję, nieuczciwą konkurencję, zwalanie permanentne cen/stawek, etc. Bez tego można zawsze utyskiwac na szarą strefę, amatorów, biorących za śluby po kilka stówek, czy też stocki.
Pozdrawiam serdecznie.
Powiedzmy, że by to był ślubniak (nie będzie, bo w to nie wchodzę tak długo jak nie będę musiał - wypstrykałem swoje na studiach). Jeśli bym wziął 1000 pln za jeden, to zamortyzuję się po 8 imprezach. Krótko mówiąc wydaje mi się (wydaje!!!), że zawodowiec pracujący pełną parą, nie ma aż takich kosztów żeby podawać argumenty o których Ty piszesz.
Ok, ok, zasadniczo rozumiem, ale w tym wypadku bym jednak nie wychodził zbyt daleko z rozumieniem słowa "amortyzacja". Sprzęt Ci się zamortyzuje, ale wyniknie z tego, że na ślubie pracujesz za stawkę ok. 8 PLN za godzinę. A umówmy się, nie jest to bynajmniej praca na kasie w markecie. Pozdr.
O, to już poważny paragraf- wykorzystywanie nieletnich do pracy fizycznej ;)
a jak dzieciak jest pełnoletni? i chce dorobić do studiów?
Pershing
30-12-2008, 23:00
Erie nie ma sensu, kilka osób ma już wyrobione zdanie - "microstoki to strzelanie sobie w kolano" taki ostatnio tekst przeczytałem, a wogóle jesteśmy oszustami i Tsunami to też nasza wina.
S Mój nowy aparat kupiłem za 7500. Ostatnie zlecenie (architektura firmy) robiłem za 3200 (200pln/sztuka - odstąpienie autorskich paw majątkowych 16 zdjęć) czego ja mogę jeszcze chcieć?
alez absolutnie nic 3200 za zlecenie to calkiem przyzwoita suma, sczegolnie jesli w calosci zostaje w reku :)
pytanie czy bylbys zadowolony gdybys sprzedal te 16 zdjec kazde po 200razy.. w cenie 1$?
Krótko mówiąc wydaje mi się (wydaje!!!), że zawodowiec pracujący pełną parą, nie ma aż takich kosztów żeby podawać argumenty o których Ty piszesz. To są usługi, nie produkcja, udział kosztów własnych jest stosunkowo niski.
troche sie mylisz. czasem budzet sesji to kilka-kilkanascie tys pln. i czasem zdarza sie ze fotografowi niewiele z tego zostaje .. serio serio :)
Na usługach, można zarobić mniej albo więcej, ale nie rozumiem jak można stracić. Nie załamuj rąk, nie twierdzę, że nie masz racji, jak tylko nie umiem jej dostrzec.
nei przekonam cie .. nie zycze ci zebys zawodowo zaczal robic zdjecia i duze sesje .. tzn szczerze ci tego zycze ale w moemencie gdy z duzej inwestycji cokolwiek zostanie :)
TZwłaszcza przez wzgląd na konkurencję, nieuczciwą konkurencję, zwalanie permanentne cen/stawek, etc. Bez tego można zawsze utyskiwac na szarą strefę, amatorów, biorących za śluby po kilka stówek, czy też stocki.
wybacz ale sprzedawcy samochodow nie musza walczyc ze zlodziejami ktorzy za 1/3 ceny sprzedaja swiezo ukradzione auta .. prawda szara strefa w fotogafii (sczegolnei slubnej) to ok 80% ludzi. znasz jakakolwiek branze z takim odsetkiem uczciwych wykoanwcow do oszustow?
Erie nie ma sensu, kilka osób ma już wyrobione zdanie - "microstoki to strzelanie sobie w kolano" taki ostatnio tekst przeczytałem, a wogóle jesteśmy oszustami i Tsunami to też nasza wina.
widze ze jednak niezbyt uwaznie czytales to co pisalem ..
pogadamy za 5-10 lat o ile bedziesz dalej zarabial na fotografii .. :)
Sailor, wreszcie rozmawiamy o konkretach a nie o ideach typu "mało - dużo" W zleceniu o którym pisałem była pula wydzielona na koszty jego wykonania (musiałem trochę pojeździć by dotrzeć do obiektów) i pula za zdjęcia (ta kwotę podałem bo to było istotne). Być może problem tkwi w kalkulacji? Być może określana jest jedna kwota ? np. Za ile zrobisz katalog biżuterii? Albo, mam 10 tys. zrób mi katalog biżuterii? No to faktycznie, zaczyna się jazda. Zlecenie chcesz utrzymać, modelki i wizaż trzeba wynająć, może jeszcze jakieś stylowe pomieszczenia itp. itd. (to tylko przykład).
Amator - to jest ktoś kto nie żyje z fotografii, ma łatwiej, alb tego nie weźmie, albo weźmie bo zarobi mało lub wcale, ale ma frajdę (stać go - zawodowca nie). Być może kluczowy jest sposób negocjowania ceny zlecenia i takiego podawania struktury ceny, że klient wie dlaczego i za co płaci. odstąpienie majątkowych praw autorskich do zdjęcia za 200 to jest bardzo bardzo tanio - ja wiem o tym i dla mnie wystarczy, ale dumny z tego nie jestem (uzyskanej ceny). Jednak koszty z tym związane określiłem bardzo realnie, dając alternatywę _ "proszę bardzo, ja nie muszę ich ponosić, ponoście je wy (bilety za przejazd, nocleg, wyżywienie)". Są takie składowe zlecenia, których nie przeskoczysz i klient "musi za to zapłacić" albo zmienić wymagania. Może ten tekst wyjaśni moje stanowisko jeszcze lepiej.
Inna sprawa to fotografia stockowa. Myślę, że nie ma co stawiać jej na tej samej półce co zlecenia. To jak porównywanie fotografii z rzeźbą - to w moim odczuciu nie ma sensu. Kameralna paca w studio, bez nacisków i zobowiązań - pracuję tak bo tak chcę - może być wyceniana inaczej. Zresztą, czy za wyższe pieniądze ten interes by się kręcił tak dobrze??? Obawiam się, że nie. Mój grafik w firmie, kupuje zdjęcia do stron WWW i o nic nikogo nie pyta, nawet tego nie ujmujemy w kalkulacji usługi bo 1,5$ to kropla w morzu "zadowolenia klienta". Ale to oddzielny temat, nie będę go rozwijać. Pozdrawiam i samych komfortowych zleceń w Nowym Roku :).
Na początku fajne hobby, D80 + T17-50, niestety zanim się zorientowałem na sprzęt fotograficzny poszły wszystkie pieniądze. Lampa błyskowa, 3 obiektywy, statyw, komputer zaczął nie wydajać trzeba było nad nowym myśleć.... Na szczęście wzrosły też moje umiejętności, i tak zacząłem się zastanawiać czy dałoby się zarobić coś na fotografii. Powoli zaczynam uploadować zdjęcia na iStockPhoto, niestety na razie bez korzyści. Myślę też nad udziałem w jakichś konkursach.
Ok teraz pytania:
- Czy zdjęcia które umieszczam na iStockPhoto mogą być pracami konkursowymi, czy wysyłając zdjęcie na konkurs tracę jakieś prawa do zdjęcia?
- Gdzie najlepiej szukać informacji o konkursach fotograficznych?
- Są jeszcze jakieś inne sposoby na zarobienie pieniędzy na na fotografii? (Weźcie pod uwagę fakt że mam 18 lat czyli nie wszyscy będą mnie traktować całkiem poważnie)
+ jakie zdjęcia najlepiej sprzedają się na stronach typu shutterstock czy istockphoto?
Z posta zrobiła się mega dyskusja na temat tego czy można zarabiać na stockach czy na fotografii "studyjnej". A może warto wrócić do zasadniczego pytania..
1. Zależy jakie zdjęcia robiłeś, daj jakiegoś linka do własnego portfolio. Tak to rozmowa o żelaznym wilku, którego nikt nie widział.
2. Zarabiać można na wielu formach fotografii. Na robieniu zdjęć i wrzucaniu na stocki, na fotografii mody, na fotografii reklamowej produktu, na reportażu i na fotografii ślubnej. Zależnie od tego jakim kto dysponuje sprzętem, ile ma czasu, czy i do jakiego studia ma dostęp, jak radzi sobie z obróbką zdjęć w PSie, wreszcie jakie ma predyspozycje, możliwości, umiejętności.
Spłaszczanie dyskusji do tematu czy Stocki to dobry czy zły sposób na zarabianie kasy, to bez urazy, ale absurd.
Poza tym, moim zdaniem jest też trzecia droga. Fotografia mody, ok, wazna dziedzina. Stocki, ok, są potrzebne. Ale jest wiele nisz gdzie naprawdę brakuje ludzi. Kiedyś potrzebowałem kogoś kto zrobi trochę zdjęć typu pack shot i naprawdę chętnych brakowało. Znajomy robił duży sklep internetowy i z braku laku musiał zlecać swojemu grafikowi, aby porobił zdjęcia jakiś sprzetów i je wyszparował, bo także chętnych brakowało, choć płacił nieźle.
3. Jeśli w tym co robisz będziesz naprawdę dobry na pewno wcześniej czy później zaczniesz zarabiać na fotografii, niezależnie od tego jaka to będzie jej dziedzina.
marszull
03-01-2009, 17:38
Poza tym, moim zdaniem jest też trzecia droga. Fotografia mody, ok, wazna dziedzina. Stocki, ok, są potrzebne. Ale jest wiele nisz gdzie naprawdę brakuje ludzi. Kiedyś potrzebowałem kogoś kto zrobi trochę zdjęć typu pack shot i naprawdę chętnych brakowało. Znajomy robił duży sklep internetowy i z braku laku musiał zlecać Swojemu grafikowi aby porobił zdjęcia jakiś sprzetów i je wyszparował, bo także chętnych brakowało choć płacił nieźle.
.
dziwna sprawa bo ja znam przynajmniej kilka osob ktore robia packshoty
ale czesto jest tak ze klient kory sie zglasza oczekuje ze zdjecia beda po 5-10 zl ;-)
a to raczej nie jest cena za ktora ktos kto robi to dobrze bedzie pracowal
dziwna sprawa bo ja znam przynajmniej kilka osob ktore robia packshoty
ale czesto jest tak ze klient kory sie zglasza oczekuje ze zdjecia beda po 5-10 zl ;-)
a to raczej nie jest cena za ktora ktos kto robi to dobrze bedzie pracowal
Wcale nie dziwna i wcale nie za 5-10 zł :) Po prostu mimo wszystko trudniej znaleźć kogoś kto zrobi packshoty czy dysponuje stołem bezcieniowym niż kogoś kto pocyka fotki modelki.
Wcale nie dziwna i wcale nie za 5-10 zł :) Po prostu mimo wszystko trudniej znaleźć kogoś kto zrobi packshoty czy dysponuje stołem bezcieniowym niż kogoś kto pocyka fotki modelki.
modelki teraz fotorafuja wszyscy bo kazdy jest profesjonalista, pomijajac ze co drugi robi akty .. bo po to przeciez kupil aparat .. co si ebeda zajmowac jakimis glupimi packshotami :)
z drugiej strony rynek packshotow sam sie zabil zjezdzajac z cenami w dol (podobnie bedize z pozostalymi dziedzinami footgrafii jak robiacy zdjecia sie nei opanuja)
dobry packshot nie powinien zejsc ponizej 50pln/szt - mowie tu o packshocie a nie stylizowanym zdjeciu produktu, ktore powinno kosztowac odpowiednio wiecej w zaleznosci od skomplikowania stylizacji.
jak sam pewnie wiesz malo kto chce taka cena zaplacic. a co do znajdywania stolów bezcieniowych w paru rozmiarach lacznie z podwieszanymi sufitami i innymi gadzetami - wystarczy napisac maila :D
dobry packshot nie pwoiniene zejsc ponizej 50pln/szt - mowie tu o packshocie a nie stylizowanym zdjeciu produktu, ktore powinno kosztowac odpowiednio wiecej w zaleznosci od skomplikowania stylizacji.
Te 50/szt to jednak pewne uproszczenie. W końcu inaczej można podejść do wyceny zdjęć np. kilkuset prawie jednakowych i łatwych do sfotografowania przedmiotów, gdzie sesja może polegać na serii typu postaw kolejny/pstryk, a inaczej do sytuacji, gdy klient dostarcza kilkanaście bardzo różnych kształtem i gabarytowo obiektów, w dodatku szklanych, błyszczących czy jeszcze innych z gatunku tych "trudniejszych" :)
Jakich widełek cenowych należałoby się trzymać w obu przypadkach, by nie psuć rynku?
No i co wchodzi w cenę: samo zdjęcie prosto z aparatu (konwertera raw), czy razem z jakąś obróbką (jaką i jak bardzo pracochłonną?). Pytam tak na przyszłość, bo skoro już mam do stocków lampy i stoło/namiot bezcieniowy własnej roboty, to może czegoś takiego się podejmę, jak się klient trafi :)
Te 50/szt to jednak pewne uproszczenie. W końcu inaczej można podejść do wyceny zdjęć np. kilkuset prawie jednakowych i łatwych do sfotografowania przedmiotów, gdzie sesja może polegać na serii typu postaw kolejny/pstryk, a inaczej do sytuacji, gdy klient dostarcza kilkanaście bardzo różnych kształtem i gabarytowo obiektów, w dodatku szklanych, błyszczących czy jeszcze innych z gatunku tych "trudniejszych" :)
Jakich widełek cenowych należałoby się trzymać w obu przypadkach, by nie psuć rynku?
No i co wchodzi w cenę: samo zdjęcie prosto z aparatu (konwertera raw), czy razem z jakąś obróbką (jaką i jak bardzo pracochłonną?). Pytam tak na przyszłość, bo skoro już mam do stocków lampy i stoło/namiot bezcieniowy własnej roboty, to może czegoś takiego się podejmę, jak się klient trafi :)
ajt - totez wlasnie mowilem o 50pln w najprostszym ukladzie produkt pstryk nastepny produkt pstryk. plus wyszparowanie tego i dostarczenie klientowi. za trudniejsze rzeczy powinno brac sie wiecej. oczywiscie przy np 2000 czarnych pudelek od zapalek nie bedizesz zadal 50pln/szt tylko ustalisz cene za calosc.
przy szkle - to tez zalezy od rodzaju szkla ..z jakimis wazonami lampami roboty jest od diabla i ciut szczegolnie w postprocessingu wiec trzeba wziac to pod uwage.
tye tylko ze ja pisalem o tym jakie powinny byc minimalne ceny zeby to miala jakies znamiona oplacalnosci a nie o tym jakie sa .. bo jakie sa to niestety wiadomo
ajt - ja pisalem o tym jakie powinny byc minimalne ceny zeby to miala jakies znamiona oplacalnosci
Kolego, walczysz z wiatrakami, które sam ustawiasz. Co to znaczy "jakie powinny być" !?? Powinny być takie jakie są ! A nie powinny być takie jakie ustawisz Ty, ja czy jakiś inny wodzuś.
Rozumiem, że Tobie nie opłaca się pracować za mniej, niż stawiki, o których piszesz. Dla wielu na tym forum może to być powód do pozytywnej zazdrości i uznania dla Ciebie. Ale dlaczego fakt, że komuś opłaca się podnosić "mniejszy grosz" jest dla Ciebie powodem do dezaprobaty? To już nie wiem.
Jak moi klienci mają wątpliwości co do wysokości ceny ( a zawsze staram się mieć cenę rzetelnie kalkulowaną) opowiadam im taki dowcip: "(A) Panie, po ile u pana cielęcina? (B) Po 3,50. (A)Dlaczego tak drogo? W sklepie obok jest po 2,50. (B)To idź pan tam i sobie kup. (A)To tak, ale teraz tam nie mają. (B) Panie, gdybym ja nie miał cielęciny, to by u mnie była po 1,50."
Ten kawał to dla mnie świętość jeśli chodzi o poglądy na temat kalkulowania ceny. Zastanawiam się co jest złego w tym, że na to samo można wystawić różną cenę i czemu to powoduje irytację części konkurencji, a nie dopinguje do silnej argumentacji czemu tyle trzeba zapłacić, albo co sam muszę zrobić (zbić koszty) by być bardziej konkurencyjnym? Jeszce krok i będziemy się zrzeszać, zabraniając nie zrzeszonym prawa wykonywania zawodu.
Mniejsza o to kto ma rację. Wydaje mi się, że takie poglądy gdzie zdanie zaczyna się od tego, że ceny powinny być wyższe niż są, są mało konstruktywne, ale może się mylę?
[QUOTE=sailor;1053684]ajt - totez wlasnie mowilem o 50pln w najprostszym ukladzie produkt pstryk nastepny produkt pstryk. plus wyszparowanie tego i dostarczenie klientowi. za trudniejsze rzeczy powinno brac sie wiecej. oczywiscie
O rety, teraz się z Tobą Sailor ja nie zgodzę :) Taki sklep internetowy sprzedający skarpetki, który ma ich 100 rodzajów i raz w miesiącu dochodzi 10 nowych wydałby w roku ok. 12k na same packshoty na to wychodzi ze stawki o jakiej napisałeś :) Jak doliczą do tego inne koszta związane z produkcją, prowadzeniem sklepu, promocją, etc. taki sklep albo by zbankrutował albo musiał sprzedawać te skarpetki po 200 zł za parę :)
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Nie 5 zł za zdjęcie z obróbką ale i nie 50 za najprostszy układ. Mysle ze jest duża przestrzeń po środku..
[QUOTE=sailor;1053684]ajt - totez wlasnie mowilem o 50pln w najprostszym ukladzie produkt pstryk nastepny produkt pstryk. plus wyszparowanie tego i dostarczenie klientowi. za trudniejsze rzeczy powinno brac sie wiecej. oczywiscie
O rety, teraz się z Tobą Sailor ja nie zgodzę :) Taki sklep internetowy sprzedający skarpetki, który ma ich 100 rodzajów i raz w miesiącu dochodzi 10 nowych wydałby w roku ok. 12k na same packshoty na to wychodzi ze stawki o jakiej napisałeś :) Jak doliczą do tego inne koszta związane z produkcją, prowadzeniem sklepu, promocją, etc. taki sklep albo by zbankrutował albo musiał sprzedawać te skarpetki po 200 zł za parę :)
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Nie 5 zł za zdjęcie z obróbką ale i nie 50 za najprostszy układ. Mysle ze jest duża przestrzeń po środku..
taki sklep wówczas zatrudnia fotografika/ grafika na stałe (lub na umowę zlecenie) - płaci mu określoną stawkę za miesiąc i wszyscy oprócz nielicznych, którym marzą się niewiadomo jakie stawki są zadowoleni, przy stawkach jakie podaje tutaj Sailor to żaden sklep internetowy z własną ofertą (a nie jakimiś gotowcami w stylu aparaty, sprzęt komputerowy itp. gdzie można dostać od dystrybutora zdjęcia produktów) by długo nie pociągnął
BTW jak się stosuje nierealne do rzeczywistości w Polsce stawki to może od razu zaproponujmy kasjerce w Tesco 5000 na rękę - przecież to i tak są gówniane pieniądze w stusunku do realiów zachodnich, stróżowi podobnie, strony www powinny być ze 2000 zł za podstawową prezentację firmy (strona + 3 podstrony, bo przecież jak sie tam da np. 5 zdjęć po 200 zł sztuka to nie jest duży zarobek) - przecież każdy zawód się powinien cenić, tylko że wówczas okaże się że chleb kosztuje 10 zł, że tasówkarz za przejazd do centrum bierze 200 zł itd... co jest mało realne w Polsce (może na szczęście)
a nikt nikomu nie zabrania zatrudniać fotografa. Chodzi przecież o to, że jak każdy krzyknął by cenę 50 zł za zdjęcie, to firma by zapłaciła albo zatrudniła sobie fotografa, a tak, to rzeczywiście w gospodarce rynkowej każdy chce się wybić, pokazać a żeby zaistnieć musi dać niższą cenę żeby go wybrano do sesji a nie kogoś innego. Oczywiście zgadzam się, że z punktu widzenia zlecającego jest to opcja dobra, bo skoro może mieć podobne jakościowo zdjęcia, to pewnie, że lepiej wybrać tańszą opcję, ale jesteśmy jakby po tej drugiej stronie i to nam powinno zależeć na tym aby ceny były jak najwyższe...
Czego wam i sobie życzę
Oczywiście zgadzam się, że z punktu widzenia zlecającego jest to opcja dobra, bo skoro może mieć podobne jakościowo zdjęcia, to pewnie, że lepiej wybrać tańszą opcję, ale jesteśmy jakby po tej drugiej stronie i to nam powinno zależeć na tym aby ceny były jak najwyższe...
Jeśli tylko Ty tak myślisz, to nie ma strachu. Gorzej, jak podobnie będą myśleli na tym forum pozostali, a już tragedią będzie jak podobne teksty zaczną wypisywać na swoich forach internetowych piekarze, lekarze krawcowe i inni, na usługi i produkcję których jesteśmy skazani.
Może patrząc z tej perspektywy, dostrzeżesz absurdalność pisania z pozycji "drugiej strony". W naszym interesie jest to, żeby usługę (towar) można było kupić jak najtaniej!!! . Dlaczego? Bo bez względu na to czy jesteśmy zawodowcami czy amatorami, to producentami albo świadczącymi usługi to my BYWAMY, a konsumentami to jesteśmy cały czas.
i koło się zamyka, bo jak ty weźmiesz więcej za swoją pracę, to przecież więcej możesz zapłacić komuś innemu, a jak za zdjęcie dostaniesz tylko 5 zł, to nie poszalejesz jak znajdzie się jeden który podniesie cenę .. ot taka ekonomiczna zależność
Kolego, walczysz z wiatrakami, które sam ustawiasz. Co to znaczy "jakie powinny być" !?? Powinny być takie jakie są ! A nie powinny być takie jakie ustawisz Ty, ja czy jakiś inny wodzuś.
to ze walcze z wiatrakami wiem od samego poczatku tego watku .. mimo to nadal mam nadzieje ze jesli choc jednej osobie otworza sie oczy to nie byla to dyskusja stracona
Rozumiem, że Tobie nie opłaca się pracować za mniej, niż stawiki, o których piszesz. Dla wielu na tym forum może to być powód do pozytywnej zazdrości i uznania dla Ciebie. Ale dlaczego fakt, że komuś opłaca się podnosić "mniejszy grosz" jest dla Ciebie powodem do dezaprobaty? To już nie wiem.
powiedz mi - dlaczego nigdzie nie ma chleba po zlotowce tylko wszedzie jest po minimum dwa?
ano wlasnie dlatego ze licza sie m.in. procz koszta surowcow koszta pracy, utrzymania piekarni, podatki do zaplacenia i zarcie dla piekarza zeby mial sile chleb zagniatac (dobra wiem ze to robia maszyny..ale tym gorzej bo tanie nie sa)
w fotografii to samo. po pierwsze koszty sprzetu, po drugie koszty eksploatacji, po trzecie studio, po czwarte zarobek, po piate ... itp itd wymianiec by mozna bardzo dlugo .
to 50pln za packshota to wcale nei jest jakas wielka kwota. biorac pod uwage ze a) musisz wiedizec jak zrobci zdjecie b) miec kutemuodpowiedni sprzec c) spedzic czas na na dopracowniu swiatla (jesli fotografujemy wymienione przez ciebei wazony to przy kazdyn bedzie inaczej) d) obrobic zdjecie (a to zajmuje konkretny czas)
oczywiscie ta kategoria fotografii umiera dla wiekszosci szanujacych sie footpstrykow bo nikt nie bedzie robic packshotow po 5pln/fote. szkoda sprzetu
Jak moi klienci mają wątpliwości co do wysokości ceny ( a zawsze staram się mieć cenę rzetelnie kalkulowaną) opowiadam im taki dowcip: "(A) Panie, po ile u pana cielęcina? (B) Po 3,50. (A)Dlaczego tak drogo? W sklepie obok jest po 2,50. (B)To idź pan tam i sobie kup. (A)To tak, ale teraz tam nie mają. (B) Panie, gdybym ja nie miał cielęciny, to by u mnie była po 1,50."
dowcip znam i bardoz go lubie - stosuje o w krotszej wersji "czemu u pn takdrogo jak konkurencja ma o polowe taniej" - "to idzcie do konkurencji, po co przyszliscie do mnie?"
Ten kawał to dla mnie świętość jeśli chodzi o poglądy na temat kalkulowania ceny. Zastanawiam się co jest złego w tym, że na to samo można wystawić różną cenę i czemu to powoduje irytację części konkurencji, a nie dopinguje do silnej argumentacji czemu tyle trzeba zapłacić, albo co sam muszę zrobić (zbić koszty) by być bardziej konkurencyjnym? Jeszce krok i będziemy się zrzeszać, zabraniając nie zrzeszonym prawa wykonywania zawodu.zrozum - zaden taksowkarz nie bedzie jezdzil ponizej kosztow benzyny, zaddna piekarnia nie bedzie sprzedawala chleba ponizej kosztow wytworzenia. bardzo wielu fotografow kalkulujc cene nie liczy po prostu kosztow sprzetu (bo przeciez on jest, np ciocia dala na imieniny :) ), nie liczy tez kosztow obrobki - bo majac "darmowego" PSa i poswiecajac dwa dni czasu na obrobke (zamiast ogladania tv) przeciez nic to nie kosztuje. uogolniam oczywiscie ale bardzo bardoz czesto takie jest wlasnie podejscie
Wydaje mi się, że takie poglądy gdzie zdanie zaczyna się od tego, że ceny powinny być wyższe niż są, są mało konstruktywne, ale może się mylę?mozemy porozmawiac o tym za kilka lat jesli jeszcze bedizemy sie zajmowac fotografia :) byc moze nie mam racji a byc moze za lat 4-5 bedizesz musial zaplacic firmie zeby jej moc zrobic zdjecia reklamowe. oby nie
O rety, teraz się z Tobą Sailor ja nie zgodzę :) Taki sklep internetowy sprzedający skarpetki, który ma ich 100 rodzajów i raz w miesiącu dochodzi 10 nowych wydałby w roku ok. 12k na same packshoty na to wychodzi ze stawki o jakiej napisałeś :) Jak doliczą do tego inne koszta związane z produkcją, prowadzeniem sklepu, promocją, etc. taki sklep albo by zbankrutował albo musiał sprzedawać te skarpetki po 200 zł za parę :)
po pierwsze - jak sklep prowadzi skarpetki to nie sprzedaje ich po 1 parze. 12k na zdjecia to zaledwie 1kpln miesiecznie .. poza tym przy takim produkcie jak skarpetki wiadomo ze mozna cene zmniejszyc - lub ustalic sobei z frma miesieczna stawke za zlecenie. (skarpetki mozna tu porownac do wspomnainego przeze mnei pakieto 100 pudelek zapalek)
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Nie 5 zł za zdjęcie z obróbką ale i nie 50 za najprostszy układ. Mysle ze jest duża przestrzeń po środku..posrodku jest ogromna przestrzen.problem w tym ze dazymy do tego by zdjecia byly jak najtansze ... po co? powiedz mi tylko dlaczego dobre packsotowe zdjecie potrafi na zachodize kosztowac po kilkaset euro a w polsce usilujemy je sprzedawac za kilka zlotych?
przy stawkach jakie podaje tutaj Sailor to żaden sklep internetowy z własną ofertą (a nie jakimiś gotowcami w stylu aparaty, sprzęt komputerowy itp. gdzie można dostać od dystrybutora zdjęcia produktów) by długo nie pociągnął
moglbym ci podac kilka takich ktore calkiem niezle sie trzymaja, ale wole nie bo zaraz ktos do nich napisze i zaproponuje im zdjecia za 10pln/szt :D:D:d
BTW jak się stosuje nierealne do rzeczywistości w Polsce stawki to może od razu zaproponujmy kasjerce w Tesco 5000 na rękę - przecież to i tak są gówniane pieniądze w stusunku do realiów zachodnich, stróżowi podobnie, strony www powinny być ze 2000 zł za podstawową prezentację firmy (strona + 3 podstrony, bo przecież jak sie tam da np. 5 zdjęć po 200 zł sztuka to nie jest duży zarobek) - przecież każdy zawód się powinien cenić, tylko że wówczas okaże się że chleb kosztuje 10 zł, że tasówkarz za przejazd do centrum bierze 200 zł itd... co jest mało realne w Polsce (może na szczęście)bredzisz kolego i to bardzo ... zastanawiam sie tylko dlaczego?
proponuje skonczyc dyskusje w tym watku ... ani ja was nie przekonam zebyscie wolli wiecej za zdjecie ani wy mnie bym obnizyl stawki .. zycze wielu udanych strzalow .. i lepszych kleintow
mozemy porozmawiac o tym za kilka lat jesli jeszcze bedizemy sie zajmowac fotografia :)
Jeśli nie będziemy się cenić nie będzie o czym gadać, chyba że ktoś lubi powspominać...
powiem Wam że czasami narzekam że sprzęt jest tak tani bo przez to jest jak jest czyli niegdyś ceniony zawód fotograf dziś jest pospolity jak kartofel
to ze walcze z wiatrakami wiem od samego poczatku tego watku .. mimo to nadal mam nadzieje ze jesli choc jednej osobie otworza sie oczy to nie byla to dyskusja stracona
powiedz mi - dlaczego nigdzie nie ma chleba po zlotowce tylko wszedzie jest po minimum dwa?
Żeby przeforsować twój sposób myślenia trzeba by przekonać nie jednego a "masy". Bo dopiero "Kraj Rad" będzie mógł przeprowadzić takie prawo, gdzie wyjdzie na Twoje. Jako ekonomista z wykształcenia (fotograf - pożal się Boże- z upodobania), zapewniam Cię, że tak jak jest, jest lepiej. Ci, o których piszesz, że nie uwzględniają kosztów sprzętu, padną - bo muszą. Ci rozsądni, zostaną, może lekko "poobijani" ale z zamortyzowanym sprzętem, pieniędzmi na jego odtworzenie i na wolnym polu. A jeśli napiszesz mi, że pojawią się następni gotowi pracować za friko. To ja odpowiem - widać nie ma masowego zapotrzebowania na fotografię inną niż ta jaka jest, tak jak nie ma już masowego zapotrzebowania na zdunów, cieśli okrętowych. wróżki, konduktorów w tramwajach czy radiooficerów na statkach. Tak jak Ty chcesz, to już tylko na Kubie. Bo niby kto ma wprowadzić te regulacje?
W teorii gier, jest takie pojęcie jak "dylemat więźnia", kto to zna (a ekonomiści powinni) wie, że takie "sztywne" rozwiązania możliwe są do zastosowania tylko przez państwo lub organizacje korporacyjne (np. adwokaci). A i tam są poważne rysy i zagrożenia, co mieliśmy szczęście poznać z autopsji. Środowiska fotografów, drukarzy, malarzy itp. mogą o tym zapomnieć i MUSZĄ szukać innych sposobów ochrony własnych interesów. Ale to już temat na inny watek :).
A z tym chlebem to bywa różnie. Moja mama (o zgrozo) pojedzie na drugi koniec miasta i kupi tańszy chleb ( mieszka sama). Jeszcze powie Ci, że po pierwsze, jeździ za darmo, po drugie, do południa i tak nie ma nic lepszego do roboty i "ręce opadają" :).
Jeśli nie będziemy się cenić nie będzie o czym gadać, chyba że ktoś lubi powspominać...
powiem Wam że czasami narzekam że sprzęt jest tak tani bo przez to jest jak jest czyli niegdyś ceniony zawód fotograf dziś jest pospolity jak kartofel
No, to trud Sailora nie poszedł na marne. Kolega idzie jeszcze dalej. Robi się ciekawie. Może okazać się, że winni są ci "krwiopijcy" producenci sprzętu. Nie wahający się dawać zatrudnienie "malutkim rączkom" byle tylko obniżyć koszty i zwiększać zyski, jak nie ceną to przynajmniej skalą produkcji (zgroza!!!).
Zwracam uwagę, że to właściwy kierunek myślenia dla epoki średniowiecza, gdzie sukces gospodarczy często opierał się na tajemnicy receptury, monopolu (np. jedna karczma, jeden młyn). Czy to nie jest przypadkiem atawizm??? Może kiedyś znów tak będzie, ale jeszcze nie teraz - co sobie bardzo chwalę :).
nie tragizujmy... aż tak spaczonych poglądów nie mam, po prostu gdy czytam takie rzeczy przypominam sobie pewnego Pana fotografa (starszy już człowiek zakład otworzył po wojnie) , w sejfie 2 mamiye, zawsze robił piękne zdjęcia czy to do ślubu czy do reklamy jak ktoś chciał mieć wzorowo wykonaną robotę to wiedział gdzie iść.
Wiadomo, te czasy (na szczęście) nie wrócą ale drażni mnie rzeczywistość bo ja żyję z fotografii i chciał bym zeby miała się dobrze.
nie tragizujmy... aż tak spaczonych poglądów nie mam,
Kolego, niestety masz, tylko może o tym nie wiesz. A skąd ja to wiem? Wiem, bo czytam co piszesz. Jeśli nie podajesz, że się gdzieś pomyliłeś to znaczy, że tak właśnie myślisz, bez względu na to jaką sobie sam nadasz etykietkę. A dlaczego piszę, że "niestety". A no dlatego, że te Twoje poglądy szkodzą głównie Tobie, a nie otoczeniu. jestem daleki od wygłaszania prawd absolutnych, a więc napisze tak: moim zdaniem, zrozumiesz, pojedziesz. Nie zrozumiesz, masz problem.
Ty żyjesz z fotografii, ja z zarządzania. Tyle mam na swoje usprawiedliwienie.
Piotrze, jeden i drugi, głową muru nie przebijesz, więc IMO nie ma sensu przekonywać tych, co nie chcą dać się przekonać. Jak ktoś chce mieć klapki na oczach to nic mu nie poradzisz...
Czy to jest takie dziwne że chcę aby moja praca była dobrze opłacana?, nie chcę być konkurencyjny jeśli ma to się równać z zerowym lub nikłym zarobkiem a do tego wielu dąży, tylko po co? żeby wcześniej czy później zmienić zawód?
Tobie wydaje się że jestem starym komunistą :) nie nie jestem, dobrze sie czuję w dzisiejszym ustroju i radzę sobie, ale nie wierzę w pierdoły typu rynek przesieje albo dobra praca sie obroni ... slepo wierzysz w cudowne działanie kapitalizmu, to błąd, każdy ustrój jest kaleką tylko ten zostawia mniej ofiar
Żeby przeforsować twój sposób myślenia trzeba by przekonać nie jednego a "masy". Bo dopiero "Kraj Rad" będzie mógł przeprowadzić takie prawo, gdzie wyjdzie na Twoje. Jako ekonomista z wykształcenia (fotograf - pożal się Boże- z upodobania), zapewniam Cię, że tak jak jest, jest lepiej.
wlasnie tej twojej ekonomii obawiam sie najbardziej :) jak widac po kryzysie posuniecia ekonmistow nie zawsze sa sluszne :) i wybacz ale to ja bede ocenial jak jest dla mnei lepiej .. wystarczajaco duzo decyzji jest podejmowane za mnie odgornie przez "ludzi znajacych sie a zarzadzaniu panstwem" wiec o wlasnym zyciu i stawkach wole decydowac samodzielnie.. i twoje ze lepiej jest inaczej za cholere mnie nie przekona :)
Ci, o których piszesz, że nie uwzględniają kosztów sprzętu, padną - bo muszą.
nie padna bo zarabiaja np bedac hydraulikami :)
Tak jak Ty chcesz, to już tylko na Kubie. Bo niby kto ma wprowadzić te regulacje?
to a w takim razie chce na kube .. tam przynajmniej cieplej :)
kto ma wprowadzic regulacje? alez ne potrzeba zadnych regulacji. wystarczy najprostsza z mozliwych - kontrola skarbowa. jelsi za sprzedawanie zdjec na lewo taki hydraulik dostalby 50tys grzywny a do tego drugie tyle za "darmowego" PSa to ceny od razu byly by realne. ne mowie wysokie. REALNE. kiedys pisalem ze zrobienie slubu ponizej 1500 jest nieoplacalne jesli chce sie pracowac uczciwie. sam wiesz ze spokojnie mozna znalezc slub za 300pln
W teorii gier, jest takie pojęcie jak "dylemat więźnia", kto to zna (a ekonomiści powinni) wie, że takie "sztywne" rozwiązania możliwe są do zastosowania tylko przez państwo lub organizacje korporacyjne (np. adwokaci). A i tam są poważne rysy i zagrożenia, co mieliśmy szczęście poznać z autopsji. Środowiska fotografów, drukarzy, malarzy itp. mogą o tym zapomnieć i MUSZĄ szukać innych sposobów ochrony własnych interesów. Ale to już temat na inny watek :).
pora z kolejny powtarzam ze nie chodzi o rozwaizania sztywne tylko o normalne podejscie do zdjec .. a ty po raz kolejny udowadniasz mi ze mam myslenie rodem z przeszlej epoki. powtorze wiec raz jescze - uczciwie NIE da sie zejsc ponizej pewnego pulapu cenowego. kropka. a walczenie z szara strefa ktora siega 80 i wiecej procent jest walka z wiatrakami. kiedys spytalem jednego dziennikarza poczytnej gazety czemu o tym nie napisza - odpoiedzial ze nikt o tym nie napisze bo reporterzy gazety w weekendy robia sluby. bez umowy oczywiscie .. wiec nie beda sobie podcinac galezi na ktorej siedza
A z tym chlebem to bywa różnie. Moja mama (o zgrozo) pojedzie na drugi koniec miasta i kupi tańszy chleb ( mieszka sama). Jeszcze powie Ci, że po pierwsze, jeździ za darmo, po drugie, do południa i tak nie ma nic lepszego do roboty i "ręce opadają" :).
jezdzi za darmo bo pewnie wypracowala to dlugimi latami pracy to ze kupi chleb taniej to nie znaczy ze kupi go ponizej kosztow jego produkcji prawda?
jestes ekonomista wiec wiesz ze dumping nie moze byc prowadzony ciagle :D na czyms w koncu trzeba zarobic
Kolego, niestety masz, tylko może o tym nie wiesz. A skąd ja to wiem? Wiem, bo czytam co piszesz.
wiesz .. twoje stwierdzenie tak troche bogiem zalatuje .. wiesz wicej niz cala reszta .. nawet wiesz co ludzie mysla :)
Jeśli nie podajesz, że się gdzieś pomyliłeś to znaczy, że tak właśnie myślisz, bez względu na to jaką sobie sam nadasz etykietkę. A dlaczego piszę, że "niestety". A no dlatego, że te Twoje poglądy szkodzą głównie Tobie, a nie otoczeniu. jestem daleki od wygłaszania prawd absolutnych, a więc napisze tak: moim zdaniem, zrozumiesz, pojedziesz. Nie zrozumiesz, masz problem.
mam delikatne wrazenie ze sie troszke zagalopowales ...
szczgolnie ze szkodzeniem pogladow..bo akurat jesli chodzi o poglady na zarzadzanie to na calym swiecie mamy piekny przyklad ich skutecznosci :)
Ty żyjesz z fotografii, ja z zarządzania. Tyle mam na swoje usprawiedliwienie.
skoro zyjesz zarzadzania a nie fotografii to po co usilujesz wmowic tym zyjacym z fotografii ze sie myla? moze pozyj tak jak my i zobaczymy czy po kilku latach pracy bedizesz mial nadal takie samo zdanie?
Piotrze, jeden i drugi, głową muru nie przebijesz, więc IMO nie ma sensu przekonywać tych, co nie chcą dać się przekonać. Jak ktoś chce mieć klapki na oczach to nic mu nie poradzisz...
widzisz .. a ja wciaz naiwnie wierze ze ludzie przejrza na oczy i zaczna sie cenic :)
Czy to jest takie dziwne że chcę aby moja praca była dobrze opłacana?, nie chcę być konkurencyjny jeśli ma to się równać z zerowym lub nikłym zarobkiem a do tego wielu dąży, tylko po co? żeby wcześniej czy później zmienić zawód?
Tobie wydaje się że jestem starym komunistą :) nie nie jestem, dobrze sie czuję w dzisiejszym ustroju i radzę sobie, ale nie wierzę w pierdoły typu rynek przesieje albo dobra praca sie obroni ... slepo wierzysz w cudowne działanie kapitalizmu, to błąd, każdy ustrój jest kaleką tylko ten zostawia mniej ofiar
niestety jestes starym komunista ktoremu sie marzy zeby twoja praca byla dobrze oplacana. a trzeba spojrzec prawdzie w oczy .. robic zdjecia za darmo i dziekowac ze firmy je wezma. chcesz pracowac? to idz do fabryki. fotografia to nie zawod . to przyjemnosc wiec nie mow ze pracujesz bo tylko sie obijasz degeneracie .. naucz sie podstaw ekonomii - sprzedac duzo przy malym zysku. zalac rynek chlamem byle tylko komus to wcisnac. przez pierwsze dwa lata stosowac ceny rowne 50% kosztow .. a jak konkurencja zacznie schodizc nizej z cenami to rozdawaj zdjecia za darmo .. w ramach reklamy. jak bedizesz twardy to wykonczysz innych zanim wykoncza ciebie. i bedizesz mial chwile oddechu zanim przyjdzie nastepna partia kolegow po fachu
tak to mniej wiecej widze z tego co pisza koledzy oponenci
to ja się dobrowolnie poddam utylizacji :evil:
Sailor. A to 50 PLN to Ci wyszło z kalkulacji, czy z sufitu?
Może policzmy. Jesteś wybitnym fachowcem, więc zrobienie i obrobienie takiej fotki przeciętnie nie powinno ci zająć więcej niż 10 minut (w końcu jesteś w pracy). Są łatwiejsze, są trudniejsze, ale jak ktoś nie potrafi zrobić średnio około 6 sześciu takich zdjeć w godzinę, to chyba powinien zmienić zawód. Liczmy więc dalej - 6 fotek za godzinę razy 50 PLN za fotkę daje 300 PLN za godzinę pracy. Przyjmijmy, że działasz sam i możesz na podstawą pracę poświęcić siedem godzin dziennie, bo ta dodatkowa ósma godzina będzie potrzebna na inne sprawy (księgowość , zakupy, szukanie kilentów, itp). Dziennie wychodzi to więc 300 x 7, czyli 2100 PLN. W miesiącu masz przeciętnie 20 dni roboczych (w soboty, niedziele i święta nie pracujesz, bo i po co?). Daje to miesięcznie przychód netto (bez VAT) 42 tysiące PLN. Mało? Moim zdaniem bardzo dużo za tak prostą robotę, jak fotki ilustracyjne do gazetek handlowych. Załóżmy, że lubisz ponad standardowe życie i przeznaczysz na nie 10 tys. PLN miesięcznie (wielu z nas pewnie już się burzy, że to dużo za dużo). Zostanie ci 32 tys. PLN miesięcznie na prowadzenie firmy, czyli 384 tys. PLN rocznie. Załóżmy, że na prowadzenie firmy (koszty ogólne, bez sprzętu foto) musisz wydać 100 tys. PLN rocznie, co mało nie jest. Rocznie zostaje więc 284 tys. PLN na pokrycie amortyzacji sprzętu foto. Biorąc pod uwagę, że przeciętna amortyzacja sprzętu do prowadzenia działalności gospodarczej to jakieś 3 lata, czyli w okresie trzech lat powinieneś kupić tego złomu za 852 tys. PLN ( po doliczeniu VAT - ponad 1 milion złotych). Jeśli chodzi o sprzęt foto do zdjęć skarpetek i innych takich drobiazgów, to ten sprzęt musi chyba być ze złota. No chyba, że liczyć nie umiesz, a to 50 PLN to wartość z sufitu.
Pomyliłem sie gdzieś? Jeśli się pomyliłem to chyba tylko w oszacowaniu ilości zdjęć, jakie średnio potrafisz zrobić i obrobić w ciągu jednej godziny. Te artystyczne robi się wolniej. :wink:
.......Pomyliłem sie gdzieś? :wink:
-godzina? na wycieczki do US, księgowej i urzędów - mało
-marketing i reklama kosztuje, a jak sie ją robi samemu to sie nie zarabia w tym czasie
-rozmowy biznesowe z klientami, często na wyjeździe
-kiedy sprzedać gotową pracę i wprowadzić ewentualne poprawki ?
-zakupów sie nie robi bo kasy brak :???:
coś mało czasu pozostaje na pracę
To policz inaczej. Na to wychodzi 20 godzin miesięcznie (20 x 1 godzina), , czyli trzy i poł dnia roboczego. Mało? A jeśli mało, to zawsze można popracować w sobotę. Korona z głowy nie spadnie.
Jacku, nie wszystko da się zmierzyć i policzyć. Pokaż mi takiego fotografa, który ma obłożenie na studio na 7-8 godzin codziennie. Ba, pokaż mi takiego, co ma chociaż 3 godziny dziennie przez wszystkie dni robocze miesiąca. Twoje rozważania niestety są dalece pozbawione realizmu. A jak w ciągu godziny jesteś w stanie zrobić 6 dobrych fotek produktów, to chylę czoła.
Ależ to nie są żadne dokładne wyliczenia. To są jedynie szacunki, które wykazują, jak idiotyczne jest to Sailorowe 50 PLN za takie zdjęcie. Piszesz, że nie ma fotografa, który ma obłożony cały miesiąc. Zgoda, ale jeśli fotograf nie ma obłożonego całego miesiąca, to nie może sobie wypłacać pensji w wysokości 10 tys. PLN miesięcznie i kupować w ciągu trzech lat sprzętu za milion PLN.
Moim zdaniem, dla osoby która się tym zajmuje zawodowo (a nie z doskoku), cena w granicach 5-10 PLN jest bardziej bliska realiów, niż to 50 PLN. I tyle. Wiadomo, ze każdy woli więcej niż mniej, ale są jakieś granice zdrowego rozsądku. Moim zdaniem, nie ma tu o czym dyskutować.
Ależ to nie są żadne dokładne wyliczenia. To są jedynie szacunki, które wykazują, jak idiotyczne jest to Sailorowe 50 PLN za takie zdjęcie. Moim zdaniem, dla osoby która się tym zajmuje zawodowo (a nie z doskoku), cena w granicach 5-10 PLN jest bardziej bliska realiów, niż to 50 PLN. I tyle. Wiadomo, ze każdy woli więcej niż mniej, ale są jakieś granice zdrowego rozsądku. Moim zdaniem, nie ma tu o czym dyskutować.
Ale taka cena miałaby rację bytu w sytuacji, gdyby obłożenie na studio było chociaż 50-60%, a takiego nie ma raczej nikt. Trzymając ceny na takim poziomie po miesiącu musiałby się zwinąć. Stąd też, jeśli klient przyniesie 300 produktów do sfotografowania, każdy jest w stanie obniżyć cenę, ale 50zł to podstawowa stawka za takie zdjęcia i nie jest bynajmniej wzięta z kosmosu. Takie rozważanie równie dobrze mógłbym zacząć prowadzić odnośnie oprogramowania obrabiarek numerycznych, czy czego tam dotyczy Twoja właściwa działalność. Dla mnie ktoś, kto nie ma swojego studia, nie płaci czynszu za nie, nie szuka klientów, nie powinien tak pochopnie wyciągać, błędnych zresztą, wniosków.
Pomyliłem sie gdzieś? Jeśli się pomyliłem to chyba tylko w oszacowaniu ilości zdjęć, jakie średnio potrafisz zrobić i obrobić w ciągu jednej godziny. Te artystyczne robi się wolniej. :wink:
pomyliles sie i to bardzo .. nie zwracajac uwagi na koncowy sarkazm, pokaz mi prosze fotografa ktory ma oblozenie 8h/dzienie 5dni/tyg. chyba ze masz na mysli fotografa w media markcie robiacego zdjecia do gazetki ktorego rola polega na nacisnieciu guzika.
jesli znasz takiego co pracuje wg twjego schematu (niekoniecznie na takich stawkach)- bradzo bym prosil o przyklad. glownie dlatego ze wtedy przekonalbym sie ze zyja na swiecie cyborgi.
troche ci sie pomylily zawody. fotograf to nie pan doktor na polibudzie przegladajacy poganiajacy adiunktow i patrzacy na zegarek kiedy mozna isc do domu.
podobnie mozna by zastosowac twoje obliczenia do kapeli bioracej 2kpln za koncert w pubie. puby otwarte sa codziennie kapela zarabia 60tys miesiecznie, a czasem trafi sie i lepsze zlecenie. a taka doda codziennie grajac zarabiala by miliardy
jak dla mnie takim wyliczeniem jak opisales osmieszasz sie jesli chodzi o znajomosc realiow fotografii.
fotograf jest w stanie zrobic max 4 sese reklamowe w miesiacu. i jest to naprwde bardzo dobry wynik.
nie wiem ile jest w stanie zrobic sesji packsotowych zalozmy po 100produktow. 2? 3?
jesli jestes w stanie zrobic 6 fotek na godzine to z checia podesle ci kilkadziesiat do obrobki i zaplace dobra stawke godzinowa.albo jeszcze inaczej - jesl robisz i obrabiasz zdjecia w takim tempie to podesle ci produkty ty mi odeslesz gotowe foty. ja je jedynie przefakturuje dla klienta. bo np moja wspolniczka ktora perfekcyjnie fotografuje szklo nad pojedyczym zdjeciem potrafi spedzic 2-3godziny.
zalozmy ze place ta stawke ktora zadeklarowalem (a ktora wydaje ci sie taka wysoka) ale wprowadzamy umowe ze za kazde odrzucone przez klienta zdjecie ty placisz razy dwa. co ty na to?
Moim zdaniem, dla osoby która się tym zajmuje zawodowo (a nie z doskoku), cena w granicach 5-10 PLN jest bardziej bliska realiów, niż to 50 PLN. I tyle. Wiadomo, ze każdy woli więcej niż mniej, ale są jakieś granice zdrowego rozsądku. Moim zdaniem, nie ma tu o czym dyskutować.
5-10pln w granicy zdrowego rozsadku??? Jacku .. dasz sie zatrudnic?? prooooosze :) nawet za 15pln
No to ja mam propozycję. Będę pracował godzinę miesięcznie i chce za to 5 tys. PLN, bo na resztę nie mam obłożenia. Idzie ktoś na taki układ? Mądre to?
Jak ktoś nie ma "obłożenia", to albo jest zbyt drogi, albo nie potrafi, albo powinien zamknąć firmę, bo nie jest ona potrzebna. To są proste reguły gospodarki rynkowej. Taki ktoś może oczywiście nie zamykać firmy, tylko starać się jakoś przeczekać kiepski okres, ale musi się liczyć ze spadkiem przychodów i rentowności. To aż takie dziwne?
5-10pln w granicy zdrowego rozsadku??? Jacku .. dasz sie zatrudnic?? prooooosze :) nawet za 15pln
Jeśli podpiszesz ze mną stałą umowę na robienie 840 takich zdjęć miesięcznie po 10 PLN netto (około 10 tys. PLN miesięcznie z VAT), przez wszystkie 12 miesięcy w 2009 roku, to szybko zatrudnię człowieka, zorganizuję mu stanowisko pracy i obaj na tym przyzwoicie zarobimy. Nawet nie musisz mi dawać tych 15 PLN. :wink:
Ja się za to samodzielnie nie wezmę, bo mam lepsze i ciekawsze źródła przychodów, ale nie każdy ma takie możliwości zarabiania. Zapewniam cię, że 10 PLN za taką robotę, to bardzo przyzwoita stawka.
No i jesteśmy na poziomie "co się komu opłaca i za ile". To doskonały poziom, tylko nie idźmy w kierunku: "kto za ile powinien pracować", bo to poziom do d....
Sailor nie zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, ale z tą, że z dyskusji trzeba wyłączyć tych, którzy omijają fiskusa, zgadzam się całkowicie.
(...)
Pomyliłem sie gdzieś? Jeśli się pomyliłem to chyba tylko w oszacowaniu ilości zdjęć, jakie średnio potrafisz zrobić i obrobić w ciągu jednej godziny. Te artystyczne robi się wolniej. :wink:
Mało racjonalne wyliczenie. Obłożenie studia 7hx20 dni miesięcznie. Tia... Godzina na pozyskiwanie klientów... Chyba przy szklanej kuli...
donkiszot
07-01-2009, 17:04
Dwa razy mi tekst wcielo (z przyczyn sprzetowych). Dlatego krotko powiem, ze w pelni popieram fjerzego (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=18671). I nie zapominajcie, ze klient to nie idiota, i widzi za co placi. A jesli nie widzi, to trzeba mu pokazac.
Powodzenia w dyskusji.
A Sailor swoje... na argumenty, że głupie zdjęcie skarpetek nie powinno kosztować 50 PLN, bo można takich zdjęć zrobić w ciągu godziny 10, 20 czy choćby wpomniane 6 sztuk odpowiedź "wspólniczka robi zdjęcie szkła w 3 godziny". Motoryzacyjna analogia (z doświadczenia wiem że jest najszybciej rozumiana) - strona A mówi, że taczka do przewożenia nawozu nie powinna kosztować 5000 zł, na co strona B mówi "ale moja wspólniczka ma w ofercie wywrotkę za 150 000 zł".
Zrozumcie, że mówimy o dwóch różnych rzeczach - zdjęcia jakie robi Sailor (czy też jego wspólniczka) są nieporównywalne z tymi zdjęciami skarpetek, więc nie mierzmy tego jedną miarą. 50 PLN za te skarpetki to za dużo - NIKT mi jako firmie wdrożeniowej nie zapłaci za gotowy sklep internetowy np. 50 000 zł, bo jest w nim 1000 zdjęć takich produktów (nie liczę nawet kosztów samego oprogramowania, szaty graficznej, przygotowania opisów i całej reszty). Jednakże 50 PLN za zdjęcia np. biżuterii, szkła artystycznego i innego asortymentu tej klasy to znowuż za mało i z tym się zgadzam. Problem w tym, że nie o tym była mowa...
Przyznajcie się teraz sami - dostajecie np. 100 plecaków, 100 toreb i pokrowców foto do sfotografowania na potrzeby sklepu internetowego xyz i oferta jest np. 4000 zł za to zlecenie (cena pojedynczej sztuki to 20 zł). Podejmujecie się? Zlecenie jest typu: 1. ustaw stanowisko pracy (stół, lampy, aparat na statywie), 2. ustaw na nim produkt, 3. zrób zdjęcie, 4. zdejmij produkt, powtórz od pkt. 2 - całe zlecenie zajmuje Wam 2, góra 4 dni robocze.
Przy proponowanej minimalnej przez Sailora stawce 50 PLN zlecenie wyniosłoby 10 000 zł, co za 4 dni pracy jest naprawdę niezłym wynikiem. Owszem od tego ZUS, VAT, PIT, koszty, amortyzacja i zostanie pewnie połowa, czyli 5 000 zł. Całkiem nieźle jak na głupie bezmyślne niemal pstrykanie, bo fotografii i sztuki to wielkiej tu nie ma. Stawka ta jest jednak minimalną, to może powinno być np. 100 zł to takie zdjęcie? Albo 200 zł... a może 500 by Was satysfakcjonowało? Problem w tym że tak jak wspomniałem jest to nierealne... no chyba że macie takich klientów, czego Wam życzę z całego serca. Ja nie mam i raczej nie zapowiada się, abym miał.
Ale pewnie znowu "bredzę"....
No to ja mam propozycję. Będę pracował godzinę miesięcznie i chce za to 5 tys. PLN, bo na resztę nie mam obłożenia. Idzie ktoś na taki układ? Mądre to?
przelicz swoje godziny RZECZYWISTEJ pracy na pensje i zobacz ile ci wyjdzie :)
Jak ktoś nie ma "obłożenia", to albo jest zbyt drogi, albo nie potrafi, albo powinien zamknąć firmę, bo nie jest ona potrzebna. To są proste reguły gospodarki rynkowej. Taki ktoś może oczywiście nie zamykać firmy, tylko starać się jakoś przeczekać kiepski okres, ale musi się liczyć ze spadkiem przychodów i rentowności. To aż takie dziwne?
pokaz mi tak ja prosilem studio i fotografa, ktore ma 100% oblozenia. skoro mowisz ze takie sa realia rynku to pewnie sie na tym znasz i masz jakies dane ktore to potwierdzaja
Jeśli podpiszesz ze mną stałą umowę na robienie 840 takich zdjęć miesięcznie po 10 PLN netto (około 10 tys. PLN miesięcznie z VAT), przez wszystkie 12 miesięcy w 2009 roku, to szybko zatrudnię człowieka, zorganizuję mu stanowisko pracy i obaj na tym przyzwoicie zarobimy. Nawet nie musisz mi dawać tych 15 PLN. :wink:
jezeli zalozymy ze za kazde odrzucone przez klienta zdjecie placisz 20pln to wchodze w to jak w maslo. tyle tylko ze nie zarobimy na tym oboje bo po pierwszch odrzutach klienci pojda do kogos innego, czyli to umowa bez sensu bo NIE MA mozliwosci zrobienia dobrych jakosciowo zdjec w takim czasie. po prostu nie da sie.
Zapewniam cię, że 10 PLN za taką robotę, to bardzo przyzwoita stawka.
wybacz ale dla mnie stawka 10pln za zdjecie jest stawka ponizej granicy oplacalnosci.
kazdy sadzi wg siebie.
A Sailor swoje... na argumenty, że głupie zdjęcie skarpetek nie powinno kosztować 50 PLN, bo można takich zdjęć zrobić w ciągu godziny 10, 20 czy choćby wpomniane 6 sztuk odpowiedź "wspólniczka robi zdjęcie szkła w 3 godziny". Motoryzacyjna analogia (z doświadczenia wiem że jest najszybciej rozumiana) - strona A mówi, że taczka do przewożenia nawozu nie powinna kosztować 5000 zł, na co strona B mówi "ale moja wspólniczka ma w ofercie wywrotkę za 150 000 zł".
jakbys czytal to co jest wyraznie w postach napisane to pewnie ne pisal po raz kolejny glupot. napisalem cos o zdjeciach skarpet i chyba nie raczyles tego zauwazyc, wiec bardoz prosze przeczytaj jeszcze raz.
Zrozumcie, że mówimy o dwóch różnych rzeczach - zdjęcia jakie robi Sailor (czy też jego wspólniczka) są nieporównywalne z tymi zdjęciami skarpetek, więc nie mierzmy tego jedną miarą. 50 PLN za te skarpetki to za dużo - NIKT mi jako firmie wdrożeniowej nie zapłaci za gotowy sklep internetowy np. 50 000 zł, bo jest w nim 1000 zdjęć takich produktów (nie liczę nawet kosztów samego oprogramowania, szaty graficznej, przygotowania opisów i całej reszty). Jednakże 50 PLN za zdjęcia np. biżuterii, szkła artystycznego i innego asortymentu tej klasy to znowuż za mało i z tym się zgadzam. Problem w tym, że nie o tym była mowa...
widzisz ... i tu dochodzisz wreszcie do wlasciwych wnioskow. napisalem ze pckshotowe zdjecie nie powinno kosztowac mniej niz 50pln - z zalozeniami ze nie sa to pudelka zapalek czy jak potem twoje wspomniane skarpety.
Przyznajcie się teraz sami - dostajecie np. 100 plecaków, 100 toreb i pokrowców foto do sfotografowania na potrzeby sklepu internetowego xyz i oferta jest np. 4000 zł za to zlecenie (cena pojedynczej sztuki to 20 zł). Podejmujecie się? Zlecenie jest typu: 1. ustaw stanowisko pracy (stół, lampy, aparat na statywie), 2. ustaw na nim produkt, 3. zrób zdjęcie, 4. zdejmij produkt, powtórz od pkt. 2 - całe zlecenie zajmuje Wam 2, góra 4 dni robocze.
ja bym sie nie podjal. bo metada jaka proponujesz polowa wroci do poprawki.
szczegolnie przy torbach. plecaki fotografuje sie latwiej :)
4 dni roboty? dzien pracy fotografa powinien opiewac na min. 2kpln netto . jak zmiescisz sie z ta robota w 2dni rob za 4000 jak w 4 rob za 8000.
pomijam oczywiscie prawa do wykorzystania zdjecia (bo ktos sobie zazyczy np billboard z tgo plecaka i co ?? policzysz mu 20pln?)
Problem w tym że tak jak wspomniałem jest to nierealne... no chyba że macie takich klientów, czego Wam życzę z całego serca. Ja nie mam i raczej nie zapowiada się, abym miał.
zapewniam cie ze 100pln za zdjecie packshotowe z prawami publikacji w prasie i reklamie jest jak najbardziej realne. rzeklbym nawet ze bardzo realne jest to 500 ktore z tak niesamowita niewiara napisales.
sa przypadki ze firmy placa po kilka lub kilkadziesiat tysiecy za fote. tyle tylko ze sa to firmy ktore znaja wartosc fotografii.
Panowie fotografowie ktorzy zarabiacie na zdjeciach utrzymujac sie z tego i Panowie fotografowie ktorzy fotografie traktujecie wyjatkowo hobbystycznie (pomijam fakt ze 90% ludzi na forum mysli tylko o tym jak tu sie gdzies wepchnac ze swoimi fotami i na nich zarobic :) ) - dajmy sobie juz spokoj z ta dyskusja. ani ja was nie przekonam a nie wy mnie. ja nie bede robil zdjec po 10pln/szt a niektorzy z was nie beda ich robic za 5000pln/szt. nie dlatego ze nie mozecie ale dlatego ze nie chcecie. i tyle. byc moze kiedys zmienicie zdanie a moze okaze sie ze to wy mieliscie racje jak juz zaden klient nie zgodzi sie placic za zdecia tylko to jemu trzeba bedzie placic.
jakbys czytal to co jest wyraznie w postach napisane to pewnie ne pisal po raz kolejny glupot. napisalem cos o zdjeciach skarpet i chyba nie raczyles tego zauwazyc, wiec bardoz prosze przeczytaj jeszcze raz.
zarzut o wyraźnym czytaniu jest w obie strony
ja bym sie nie podjal. bo metada jaka proponujesz polowa wroci do poprawki.
szczegolnie przy torbach. plecaki fotografuje sie latwiej :)
4 dni roboty? dzien pracy fotografa powinien opiewac na min. 2kpln netto . jak zmiescisz sie z ta robota w 2dni rob za 4000 jak w 4 rob za 8000.
pomijam oczywiscie prawa do wykorzystania zdjecia (bo ktos sobie zazyczy np billboard z tgo plecaka i co ?? policzysz mu 20pln?)
no to, że Ty byś się nie podjął to było wiadome przed napisaniem tego tekstu, minimum 2000 zł za dniówkę pracy fotografa - ciekawa teoria, tylko sama kwota jak zwykle z nieba wzięta... to może powyceniaj pracę innych, którzy w tym chorym kraju zarabiaja po 2000 zł, ale miesiecznie... może sprzedawca chleba też powinien określić minimum 1000 zł za dniówkę bo mi sie nie opłaca - na jakim Ty świecie żyjesz? odrobinę oderwanym od ogółu w Polsce chyba, ciekawi mnie czy są tutaj osoby które zarabiają miesięcznie po 20 czy też 40 tys. zł z fotografii wykonując zlecenia dla zwykłych zleceniodawców
zapewniam cie ze 100pln za zdjecie packshotowe z prawami publikacji w prasie i reklamie jest jak najbardziej realne. rzeklbym nawet ze bardzo realne jest to 500 ktore z tak niesamowita niewiara napisales.
sa przypadki ze firmy placa po kilka lub kilkadziesiat tysiecy za fote. tyle tylko ze sa to firmy ktore znaja wartosc fotografii.
są przypadki, że samochód kupuje się za milion dolarów, co nie przeszkadza kupować normalne samochody dla zwykłęgo Kowalskiego za np. 50 000, ale znów wracamy do tego "wyraźnego czytania" - jak to się ma do konkretnego zagadnienia powyżej,
w każdym razie nie bronię mieć komukolwiek stawek jakie sobie wymyśli, niech będzie to nawet i 10 000 za zdjęcie - jak mu się uda znaleźć klienta to tylko dobrze o nim świadczy
Panowie fotografowie ktorzy zarabiacie na zdjeciach utrzymujac sie z tego i Panowie fotografowie ktorzy fotografie traktujecie wyjatkowo hobbystycznie (pomijam fakt ze 90% ludzi na forum mysli tylko o tym jak tu sie gdzies wepchnac ze swoimi fotami i na nich zarobic :) ) - dajmy sobie juz spokoj z ta dyskusja. ani ja was nie przekonam a nie wy mnie. ja nie bede robil zdjec po 10pln/szt a niektorzy z was nie beda ich robic za 5000pln/szt. nie dlatego ze nie mozecie ale dlatego ze nie chcecie. i tyle. byc moze kiedys zmienicie zdanie a moze okaze sie ze to wy mieliscie racje jak juz zaden klient nie zgodzi sie placic za zdecia tylko to jemu trzeba bedzie placic.
Sailor problem w tym że niektórzy z Twoich rozmówców są zleceniodawcami i mimo iż sami nie robią zdjęć to zleceją ich zrobienie i uwierz mi, że stawki o jakich piszesz są mało realne (przynajmniej na Śląsku). I to nie chodzi o to że ktoś chce lub nie chce zarobić za zdjęcie 5000 zł, tylko o to że klientów skłonnych do zapłacenia takiej sumy za zdjęcie dużo nie ma.
Ostatnio, jestem po ogromnym wrażeniem katalogów firmy APART. Powiem tak, ani za 5-10pln od zdjęcia, ani żaden hobbysta amator z aparatem od Cioci, tych zdjęć nie robił. Tego zlecenia, żaden profan (ceny i aparatu) tym fotografom nie zabierze, jestem tego pewien. Nie pójdzie do APART i nie powie: "nie wiem ile daliście, ale ja wezmę 1/2 następnym razem". Dlaczego nie powie? Bo nikt go nawet nie będzie słuchać, zanim nie pokaże co umie. A Jak pokaże co umie i zechcą go wysłuchać, to już takiego tekstu nie będzie musiał wypowiadać (sic!) Jesteśmy w unii, jeśli autorzy tych zdjęć nie znajdą zleceń " w biednej" Polsce, znajdą w Europie.
"Psucie rynku" o którym tu piszą niektórzy, zachodzić może tylko na tych obszarach fotografii, które stykają lepszych amatorów z zawodowcami (np. folio początkującej modelki, albo stylistki, ślub, gacie do sklepu internetowego, zdjęcie prezesa firmy). Ale to nie jest "psucie rynku" tylko zwykła konkurencja na polu którego dosięgają niektórzy amatorzy (bo nie moja kuzynka przecież i kilku znajomych i sąsiadów) i ci zawodowcy, którzy na ten zaawansowany rynek nie wchodzą, albo wchodzą czasami.
Panowie malkontenci, oburzeni na foty za 5-10 pln. jak z tego żyjecie, to do roboty! Dużo ćwiczyć i zmieniać ligę. A jak talentu nie wystarczy (tak bywa) to zmieniać zawód - teraz to już norma, nawet kilka razy w życiu.Alternatywą jest klepanie biedy, a nie pomstowanie na rynek, więc nie warto pomstować. Przynajmniej moim zdaniem :)
Sailor problem w tym że niektórzy z Twoich rozmówców są zleceniodawcami
i mimo iż sami nie robią zdjęć to zleceją ich zrobienie
widac kiepscy z nich zleceniodawcy skoro tak slabo placa :) moze czas zmienic podejscie .. wiecej zaplacisz - lepszy towar dostaniesz?
i uwierz mi, że stawki o jakich piszesz są mało realne (przynajmniej na Śląsku).
hmm nei mam pojecia jak jest na slasku .. robilem tam jedno zlecenie w zeszlym roku .. kleinta stac bylo na troche wiecej niz 50pln/zdjecie. poza tym mam kilku znajomych fotopstrykow z okolic wroclawia krakowa ktorych dzien zdjeciowy zaczyna sie od 2,5kpln .. wiec prosze cie .. nie wmawiaj mi ze nie ma firm ktore placa rozsadne pieniadze. byc moze ty jako zleceniodawca tyle nie palcisz albo jako fotograf tyle nie zadasz. ale to sa realne koszta zdjeciowe..
I to nie chodzi o to że ktoś chce lub nie chce zarobić za zdjęcie 5000 zł, tylko o to że klientów skłonnych do zapłacenia takiej sumy za zdjęcie dużo nie ma.
mi wystarczy zeby ich bylo kilku miesiecznie. nie mowie ze za kazde zdjecie trzeba brac 5kpln bo wiadomo ze to dobry strzal w BTLu .. ale naprawde jest duzo firm ktore placa i chca placic za fote po kilka tysiecy pln i cale mnostwo ktore po uslyszeniu 10pln/zdjecie wywaliloby sie za drzwi mowiac - jak sie pan nauczy robic zdjecia niech pan przyjdzie, nawet nie patrzac w portfolio.
z malych obliczen:
koszt miesieczny studio - zalozmy tanie studio 2tys miesiecznie czyli 24 rocznie
koszt utrzymania studio - 200 (prad wada itp) - 2400rocznie
koszt sprzetu foto - zalozmy 15tys raz na dwa lata
koszt oswietlenia - 15 tys tez srednio na 2-3 lata bo lampy jak samochody robia sie coraz bardziej awaryjne.
koszt zus- 900 miesiecznie + 100 dla ksiegowej za powadzenie papierkow. czyli 12 tys rocznie
koszt zycia fotografa - 2tys/m-c raczej nie wygoowana kwota (nie mowcie tylko ze sprzataczki pracuja za 600 bo to nie argument) - 24tys rocznie
koszty inne stale (zawsze cos wypadnie, paliwo na przyklad, podroz sluzbowa itp) - 1000pln czyli 12tys rocznie
reasumujac mamy
24000+2400+7500(sprzet na dwa lata) + 7500 + 12000 + 24000(zycie) +12000= 89400
dzielac to na 12 miesiecy: 7450 miesiecznie. wychodzi na to ze przy proponowanych przez ciebie i JK stawkach trzeba sprzedac 745 zdjec miesiecznie. ktos tyle sprzedaje? bo ja nie.
przy zalozeniu JK - przy 6 zdjeciach na godzine i 100% oblozeniu studio (jedno i drugie jest rzecza nierealna) przy 160godzinnym miesiacu pracy - nawet zostanie na szampana na sylwestra....
co prawda nie wierze zeby zarowno to co pisze dotarlo do zwolennikow fotki za 10pln podobnie jak nie trafiaja inne argumenty.
chcialbym zebysmy wszyscy wrocili do tego czym sie zajmujemy i robili to jak najlepiej i nie dyskutowali wiecej bo jak napisalem to bez sensu.
hmm nei mam pojecia jak jest na slasku .. robilem tam jedno zlecenie w zeszlym roku .. kleinta stac bylo na troche wiecej niz 50pln/zdjecie. poza tym mam kilku znajomych fotopstrykow z okolic wroclawia krakowa ktorych dzien zdjeciowy zaczyna sie od 2,5kpln .. wiec prosze cie .. nie wmawiaj mi ze nie ma firm ktore placa rozsadne pieniadze. byc moze ty jako zleceniodawca tyle nie palcisz albo jako fotograf tyle nie zadasz. ale to sa realne koszta zdjeciowe..
Sailor za jakie zdjęcia oni biorą 2,5k? Za te o których mowa? Czyli kilkadziesiąt/ kilkaset zdjęć do sklepu internetowego? Za to biorą za dniówkę 2,5k? Fajnie zatem i wcale się nie dziwię dlaczego Foto7 tak dużo sprzedaje zestawów do fotografii produktowej - widać sklepom bardziej sie opłaca to podejście...
Mam wrażenie, że nie masz nawet odrobiny ochoty zrozumieć o czym wogóle mowa i wciąż szastasz zupełnie nieadekwatnymi przykładami.
z malych obliczen:
koszt miesieczny studio - zalozmy tanie studio 2tys miesiecznie czyli 24 rocznie
koszt utrzymania studio - 200 (prad wada itp) - 2400rocznie
koszt sprzetu foto - zalozmy 15tys raz na dwa lata
koszt oswietlenia - 15 tys tez srednio na 2-3 lata bo lampy jak samochody robia sie coraz bardziej awaryjne.
koszt zus- 900 miesiecznie + 100 dla ksiegowej za powadzenie papierkow. czyli 12 tys rocznie
koszt zycia fotografa - 2tys/m-c raczej nie wygoowana kwota (nie mowcie tylko ze sprzataczki pracuja za 600 bo to nie argument) - 24tys rocznie
koszty inne stale (zawsze cos wypadnie, paliwo na przyklad, podroz sluzbowa itp) - 1000pln czyli 12tys rocznie
reasumujac mamy
24000+2400+7500(sprzet na dwa lata) + 7500 + 12000 + 24000(zycie) +12000= 89400
dzielac to na 12 miesiecy: 7450 miesiecznie. wychodzi na to ze przy proponowanych przez ciebie i JK stawkach trzeba sprzedac 745 zdjec miesiecznie. ktos tyle sprzedaje? bo ja nie.
przy zalozeniu JK - przy 6 zdjeciach na godzine i 100% oblozeniu studio (jedno i drugie jest rzecza nierealna) przy 160godzinnym miesiacu pracy - nawet zostanie na szampana na sylwestra....
znów jakieś dziwaczne obliczenia wzięte trochę dla udowodnienia "ja mam rację" i tyle...
a teraz błędy i/lub celowe przeinaczenia
a) ja mówię o konkretnym zleceniu - 2-4 dni roboty za 20 zł za sztukę (a nie 10, co "lekko" zmienia Twoje wyliczenia), nie sądzę aby fotograf miał ich więcej niż jedno miesięcznie
b) do tego typu zlecenia nie jest potrzebne studio za 2000 zł miesięcznie
c) przez pozostałe 16-18 dni w miesiącu fotograf też może coś innego robić, czyli może tam równie dobrze sprzedać 1 zdjęcie za 5000 zł, może zrobić 10 000 odbitek za 1 PLN (zarabiając na nich pewnie z 1000 zł - nie wiem jakie są realne przeroby i koszty więc strzelam), może zrobić ślub, chrzciny itd.
w podobnym stylu możemy dyskutować o tym czy robienie zdjęć do dokumentów za 30 zł za 4 sztuki jest opłacalne czy nie i czy nie powinno być np. 100zł albo więcej, bo tak to się nie opłaca... ale wszystko jest kwestią skali - sądzę, że wiele osób (zajmujących się zawodowo fotografią a nie np. sterownikami jak JK, czy też projektowaniem jak ja) tutaj na forum zgodziłoby się ze mną, że hipotetyczna oferta powyżej byłaby ciekawa
S
Mam wrażenie, że nie masz nawet odrobiny ochoty zrozumieć o czym wogóle mowa i wciąż szastasz zupełnie nieadekwatnymi przykładami.
rzeklbym ze to samo moge powiedzeic w druga strone ;D to wyliczenie bylo raczej do "rozsadnej" kwoty podnej przez JK
znów jakieś dziwaczne obliczenia wzięte trochę dla udowodnienia "ja mam rację" i tyle...
wierz mi .. ja naprawde nie musze udowadniac co i za ile nalezy sprzedawac. ja sprzedaje za stawki ktore sobie ustalilem i jakos nie jest mi z tym zle .. moze czasem uwazam ze sa za niskie, prynajmniej te w polsce.
to ze ze nie chcesz przyjac do wiadomosci ze sa ludzie ktorzy nie odadja swoich zdjec za pol darmo to naprawde nie moja wina. ale nie udowadniaj na sile ze zdjecie powyzej 20pln to bezsens. bo jesli tak to powiedz mi dlaczego pojedyncze foto na billboard moze kosztowac np 20tys? glupi klient czy fotograf szczesciarz? a moze jede i drugi wie ze jakosc kosztuje?
a teraz błędy i/lub celowe przeinaczenia
a) ja mówię o konkretnym zleceniu - 2-4 dni roboty za 20 zł za sztukę (a nie 10, co "lekko" zmienia Twoje wyliczenia), nie sądzę aby fotograf miał ich więcej niż jedno miesięcznie
b) do tego typu zlecenia nie jest potrzebne studio za 2000 zł miesięcznie
rzeklbym ze do takiego zlecenia nic niejest potrzebne. wynajmujesz studio za 1000pln/dzien wynajmujesz aprat za 1,5tys za dwa dni robisz zdjecia, wynajem wrzucasz w koszty. tyle tylko ze z tych twoich 4000 pozostaje 500pln od ktorych musisz odjac koszty operacyjne (przejazdy do klienta itp ) wiec zostajesz z hmmm.. 300pln? w kieszeni. daltego 20pln za zdjecie pry zleceniu jakie wskazales jest moim zdaniem zbyl mala kwota.
oczywiscie mozesz kupic zestaw do fotografii bezcieniowej na alllegro za 1000pln i zrobic to w domu jakims kitowym aparatem .. a potem spedzic pare dni wiecej na obrobce ... i liczenie na to ze kleint bedzie zadowolony
ale wszystko jest kwestią skali - sądzę, że wiele osób (zajmujących się zawodowo fotografią a nie np. sterownikami jak JK, czy też projektowaniem jak ja) tutaj na forum zgodziłoby się ze mną, że hipotetyczna oferta powyżej byłaby ciekawa
coz .. ja sadze ze wiele osob zgodziloby sie ze mna .. chcesz to zrob ankiete .. choc szczerze mowiac wynik mnie malo interesuje. ja mam zlecenia i na nich zarabiam. i tyko to mnie interesuje. to czy bedziesz oddawal zdjecia darmo czy do nich doplacal i mial dzieki temu klientow i robote czy nie to naprawde nie moj biznes.
ja jedynie przedstawiam swoj punkt widzenia z ktorym mozesz sie zgodzic albo nie. ja poszedlem w jakosc, bo wg mnie to jakosc a nie ilsoc zdjec w reklamie sie liczy na dluzsza mete. oczywiscie mozesz pojsc w ilosc a nie narobic sie po lokcie i wyjsc na to samo. bylebys nie stracil szacunku do siebie i tego co robisz.
tyle mojego w tym temacie.
Sailor ja o wozie, Ty o kozie (lub na odwrót) - masz dwubiegunowe patrzenie na świat - albo super za super stawki, albo od razu dno (te uwagi o kompaktach itd są trochę bez sensu). Pomiędzy wynajęciem aparatu za 1500 zł i studia za 2000 zł za te dwa oraz robieniem zdjęć w domku kompaktem jest jeszcze parę innych możliwości.
Można za parę tysięcy kupić zestaw lamp, stół itd., kupić dobrą lustrzankę (nie potrzebujesz do tego typu zleceń przecież od razu D700 czy D3x) - alternatywa przyszłościowa. Można wynająć sprzęt za mniejsze pieniądze, podobnie zresztą jak studio - to nie musi być takie do jakich jesteś przyzwyczajony, a torbom nie trzeba robić makijażu ;). Notabene wyśmiewany przez Ciebie kompakt do tego celu wcale zły nie będzie, bo zdjęcia i tak mają potem rozmiar np. 600 x 400 px, a przynajmniej masz dużą głębię ostrości niejako gwarantowaną.
Co do bilbordów i wyceniania zdjęć do tego typu zleceń - NIGDY nie powiedziałem, że sprzedaż zdjęcia za np. 20 000 złotych na ten billboard jest przegięciem. Tylko znów... brak związku z tematem. Kolejny Twój nieadekwatny przykład. Wróć do tego o czym jest mowa - zdjęcia konkretnych trywaialnych produktów do konkretnego celu jakim jest sklepik internetowy.
posrodku jest ogromna przestrzen.problem w tym ze dazymy do tego by zdjecia byly jak najtansze ... po co? powiedz mi tylko dlaczego dobre packsotowe zdjecie potrafi na zachodize kosztowac po kilkaset euro a w polsce usilujemy je sprzedawac za kilka zlotych?
Po co? Bo są różne firmy na rynku. Nie chciałem za daleko odchodzić od tematu wątku jaki napisał jego autor ale skoro wszyscy i tak zrobili to i ja coś dorzucę. Szczególnie AD VOCEN Tobie Sailor..
Na rynku jest ok. 900 firm odzieżowych które mają własne strony www, wizytówki w sieci (napisze o odzieżowych, prowadzę agencję modelek wiec najłatwiej mi się w tej materii wypowiedzieć..). Drugie tyle, które w sieci jeszcze nie wisi. Przyjmijmy więc roboczo, że 1500 firm odzieżowych istnieje i rzadziej lub częściej potrzebuje zdjęć (raz packshotów, częściej katalogowych, czasem coś bardziej wizerunkowego..).
Są marki, które chcą naprawdę wartościowego efektu. Chcą zdjęć z ciekawą opracowaną koncepcją (to też praca), ze świetnymi modelkami, z dobrym wizażem, stylizacją włosów, ze wsparciem doświadczonej stylistki, ze zbudowaną scenografią, z wielogodzinną obróbką materiału w PSie. Oczywiście z prawami do eksploatacji materiału przez długi czas na szerokim polu i w jakości pozwalającej na wydruk w formacie A0 najlepiej. OK, i nie powinno się, nie można takiemu klientowi wyceniać takiej pracy na jakieś śmieszne pieniądze. Chce usługę na wysokim poziomie, powinien płacić godne pieniądze.
I daj Boże jak najwięcej takich klientów wszystkim!
Ale.. ale są firmy, które potrzebują prostych zdjęć, prostego katalogu zrobionego na młodej modelce bez oszałamiających osiągnięć. Nie chce blurowania, kasowania niedoskonałości cery modelki, zmieniania Jej koloru oczu, etc. Nie potrzebują tego, nie chcą a czasem po prostu ich na to nie stać, bo z trudem starcza im na opłacenie pensji 3 pracowników i ich ZUSów.
Jeśli od takiego klienta będziemy oczekiwać europejskich stawek, on po prostu nie zrobi tej sesji, ewentualnie sam porobi zdjęcia ubrań na manekinie Coldpixem. A jeśli zrobimy, może nawet za za małe pieniądze, może ta firma za rok czy dwa urośnie i wówczas będzie ich stać na pierwszą opcję.
Dlatego stawki powinny być godne, OK, racja. Ale powinny być zależne od klienta, od tego co on oczekuje i od możliwości rynku.
Oczywiście możesz powiedzieć, że Ty się cenisz, ponizej takich cen nie schodzisz, jak się komuś nie podoba niech idzie dalej. Ty obsługujesz tylko tę pierwszą "grupę". I OK, masz do tego święte prawo! :)
wiecie co panowie .. nie mam sily z wami walczyc .. zlecajcie tanie sesje .. robcie zdjecia za grosze tlumaczac ze kiedys firmy urosna i zaplaca wiecej (tyle tylko z e wtedy zamit zrobic sesje z wami pojda do tych ktorzy sie cenia a wy bedizecie musieli "wychowywac" kolejna firme ktora moze kiedys urosnie)
ja pisalem jedynie ile powinnien sie fotograf cenic za zdjecia .. kalkulacje ktore podawalem tez nie byly wziete z kosmosu .. jesli potraficie taniej/lepiej, jelsi wasi klienci wola zdjecia za male pieniadze bez obrobki i zrobione na odwal sie .. a c najwazniejsze jesli sie pod tym podpisujecie i czerpiecie z tego zadowolenie - Wasze prawo ..
pozostanmy zatem jak juz apelowalem przy tymco robimy bo szkoda waszego i mojego czasu szkoda klawiatur i transferu oplacanego przez admina.
dobrej nocy
Po co? Bo są różne firmy na rynku. Nie chciałem za daleko odchodzić od tematu wątku jaki napisał jego autor ale skoro wszyscy i tak zrobili to i ja coś dorzucę. Szczególnie AD VOCEN Tobie Sailor..
Na rynku jest ok. 900 firm odzieżowych które mają własne strony www, wizytówki w sieci (napisze o odzieżowych, prowadzę agencję modelek wiec najłatwiej mi się w tej materii wypowiedzieć..). Drugie tyle, które w sieci jeszcze nie wisi. Przyjmijmy więc roboczo, że 1500 firm odzieżowych istnieje i rzadziej lub częściej potrzebuje zdjęć (raz packshotów, częściej katalogowych, czasem coś bardziej wizerunkowego..).
Są marki, które chcą naprawdę wartościowego efektu. Chcą zdjęć z ciekawą opracowaną koncepcją (to też praca), ze świetnymi modelkami, z dobrym wizażem, stylizacją włosów, ze wsparciem doświadczonej stylistki, ze zbudowaną scenografią, z wielogodzinną obróbką materiału w PSie. Oczywiście z prawami do eksploatacji materiału przez długi czas na szerokim polu i w jakości pozwalającej na wydruk w formacie A0 najlepiej. OK, i nie powinno się, nie można takiemu klientowi wyceniać takiej pracy na jakieś śmieszne pieniądze. Chce usługę na wysokim poziomie, powinien płacić godne pieniądze.
I daj Boże jak najwięcej takich klientów wszystkim!
Ale.. ale są firmy, które potrzebują prostych zdjęć, prostego katalogu zrobionego na młodej modelce bez oszałamiających osiągnięć. Nie chce blurowania, kasowania niedoskonałości cery modelki, zmieniania Jej koloru oczu, etc. Nie potrzebują tego, nie chcą a czasem po prostu ich na to nie stać, bo z trudem starcza im na opłacenie pensji 3 pracowników i ich ZUSów.
Jeśli od takiego klienta będziemy oczekiwać europejskich stawek, on po prostu nie zrobi tej sesji, ewentualnie sam porobi zdjęcia ubrań na manekinie Coldpixem. A jeśli zrobimy, może nawet za za małe pieniądze, może ta firma za rok czy dwa urośnie i wówczas będzie ich stać na pierwszą opcję.
Dlatego stawki powinny być godne, OK, racja. Ale powinny być zależne od klienta, od tego co on oczekuje i od możliwości rynku.
Oczywiście możesz powiedzieć, że Ty się cenisz, ponizej takich cen nie schodzisz, jak się komuś nie podoba niech idzie dalej. Ty obsługujesz tylko tę pierwszą "grupę". I OK, masz do tego święte prawo! :)
Dobrze czytać takie opinie. A jeszcze lepiej się do nich przekonać i nauczyć z nimi żyć.
Prorok78
07-01-2009, 23:58
Ostatnio, jestem po ogromnym wrażeniem katalogów firmy APART. Powiem tak, ani za 5-10pln od zdjęcia, ani żaden hobbysta amator z aparatem od Cioci, tych zdjęć nie robił. Tego zlecenia, żaden profan (ceny i aparatu) tym fotografom nie zabierze, jestem tego pewien. Nie pójdzie do APART i nie powie: "nie wiem ile daliście, ale ja wezmę 1/2 następnym razem". Dlaczego nie powie? Bo nikt go nawet nie będzie słuchać, zanim nie pokaże co umie. A Jak pokaże co umie i zechcą go wysłuchać, to już takiego tekstu nie będzie musiał wypowiadać (sic!) Jesteśmy w unii, jeśli autorzy tych zdjęć nie znajdą zleceń " w biednej" Polsce, znajdą w Europie.
A ja jestem rozczarowany jak malo kiedy :) Wybieralem niedawno obraczki - i kazda jedna wygladala zupelnie inaczej na zywo i na zdjeciu...mowie tu o konkretnych roznicach typu - na zdjeciu powierzchnia slicznie matowa a na zywca blyszczaca lub odwrotnie, o kolorach nie wspomne... owszem do ogladania bardzo ladne ale katalog to nie dzielo sztuki tylko pomoc dla klienta ... sorki za maly OT...
Gdzies tutaj czytalem ze 10pln za fote to dobra kasa, no nie wydaje mi sie, i raczej bym z wyra za 10pln sie nie podniosl. No chyba zebym palil i na fajki nie mial :-p
donkiszot
08-01-2009, 01:44
(...) dlaczego pojedyncze foto na billboard moze kosztowac np 20tys? glupi klient czy fotograf szczesciarz? a moze jede i drugi wie ze jakosc kosztuje?
Mysle, ze to jest zdanie klucz. Moim zdaniem klient wie kiedy potrzebuje jakosci (i innych zalet) zdjecia za 20tys nawet funtow szterlingow, a kiedy wystarczy mu fota brata szwagra za 3$. I dobrze jest, jesli ma taki wybor. Nie wyobrazam sobie zeby zdjecia do Vouge robil przypadkowy ktos, kto wczoraj dostal aparat pod choinke, jak rowniez nie wyobrazam sobie zeby Recuenco publikowal zdjecia w "Mlodej krawcowej"*. Dla wszystkich (branz, nie fotografow) jest miejsce, a kazda ma inna charakterystyke i swoje wymagania.
*mam nadzieje, ze nie ma takiego czasopisma.
Jeśli nie będziemy się cenić nie będzie o czym gadać, chyba że ktoś lubi powspominać...
powiem Wam że czasami narzekam że sprzęt jest tak tani bo przez to jest jak jest czyli niegdyś ceniony zawód fotograf dziś jest pospolity jak kartofel
Coś w tym jest. Z jednej strony chciałbym móc kupić sprzęt jak najtaniej, ale z drugiej strony jak spotykam się z np. z osobą, która nigdy nie fotografowała i pyta się mnie jakie "lustro" kupić tak do 2k pln bo chce fotografować śluby... to.. no cóż..
I tak jak rzadko zgadzam się z Sailorem tak z jednym się zgodzę (o czym napisał gdzieś tu w którymś z postów) - obyśmy nie musieli już niedługo płacić za możliwość fotografowania, zamiast nam płacić.
Ja już jakiś czas temu spotkałem się z tym, że właściciel agencji foto był zdziwiony, że chcę jakieś pieniądze za zdjęcia. Powiedział coś w stylu :"Jak to ?? Większość fotografów cieszy się, że pomagamy zdobyć im akredytację, nie przewidujemy zapłaty dla foto".
No i wzięli sobie jakiegoś łepka, który pstryka im mecze za friko.
Ja Was rozumiem - zawodowców. Macie drogi sprzęt, kupę doświadczenia i świetnie opanowany warsztat. Przynajmniej większość. Ale life is brutal. Nic na to co się dzieje nie poradzicie, ponieważ na wolnym rynku, to pieniądz zawsze wygra. A jak wygrywa pieniądz, to wymagania spadają. Jesteście rzemieślnikami, w dobrym tego słowa znaczeniu. I jak kiedyś wkurzeni byli szewcy, krawcy czy cieśle, tak teraz przychodzi czas na Was.
Dawniej, żeby dziecko miało pamiątkę z dzieciństwa, to rodzice zamawiali profesjonalnego fotografa do domu. Przychodził, wszyscy się ładnie ubierali, ustawiał ludzi do fotek, pstrykał, za tydzień dawał dobrej jakości wyselekcjonowane odbitki. Teraz każdy jest użytkownikiem aparatu i fotografa nie potrzebuje. Zawodowiec musi się starać o zlecenia.
Ale niestety czasami niektórzy goniąc za klientem, gubią też jakość. Ale to inna sprawa.
marszull
08-01-2009, 13:00
Ale jednak ktos tam jakosci potrzebuje. I mialem tez takie zlecenie, ze rodzice chcieli sie sfotografowac z dzieciakiem i zaplacili naprawde nie male pieniadze za taka sesje.
Podobnie z gazetami: jedne placa fotografom po 5 zl za zdjecie, a inne sa w stanie zaplacic po 500-600 zl kupujac zdjecia w agencji jako ilustracje.
Moim zdaniem w fotografii tak jak i w kazdej innej dziedzinie mozna postawic na jakosc lub na ilosc, i w jednym i w drugim przypadku mozna zarobic.
złota myśl producenta swietnej pizzy znaleziona dzis w necie : „nie sprzeczam się ze sprzedawcami tańszej pizzy. oni dobrze wiedzą, ile ich pizza jest warta”.
I jak kiedyś wkurzeni byli szewcy, krawcy czy cieśle, tak teraz przychodzi czas na Was.
Byłem ostatnio u szewca i musiałem zapisać się i czekać 2 tygodnie takie kolejki. Jakiś czas było biednie u szewców ale jednak ludzie zauważyli że kupowanie co parę miesięcy tanich butów które się psują jest mniej opłacalne niż kupno jednych dobrych ale droższych. Poza tym nastał, przynajmniej w świecie mody, trend do kupowania markowych rzeczy (tak uważam ;)) Więc jeżeli tak będziemy myśleć w kwestiach fotografii, minie okres kiedy kiedy na każdej uroczstości fotografem będzie wujo który kupił sobie lustro i ludzie wrócą do korzystania z usług profesjonalistów. Jest moda na fotografa wujka, potem będzie moda na profi. Oczywiście są to moje optymistyczne, osobiste przemyślenia ;)
marszull
08-01-2009, 13:43
Sailor z ta pizza to rzeczywiscie cos w tym jest. Mam kumpla w Radosci, wlasciciela pizzerii. Pizza u niego nie jest tania, nie daje w promocji drugiego placka gratis.
A oblozenie klientami ma takie, ze ledwo sie wyrabia (widzialem na wlasne oczy bedac nie raz w lokalu). Kiedys go zapytalem czy nie uwaza ze ta pizza jest za droga, tomi powiedzial ze nie bedzie zmniejszal ceny kosztem jakosci. I nie narzeka (jak pisalem), a wrecz przeciwnie rozbudowuje lokal. Co nie zmienia faktu ze tania pizza tez ma rzesze swoich fanow.
No i wzięli sobie jakiegoś łepka, który pstryka im mecze za friko.
Może się mylę ale chyba piszesz to z dezaprobatą. A niby dlaczego? "Łebek" zadowolony, agencja zadowolona, tylko koledzy fotografowie nie. A kogo to obchodzi??? Nawet klienci agencji są zadowoleni, bo inaczej szef by musiał zmienić zdanie na ten temat i wywalić "amatora".
Taka liga. Tak tu się gra. Nie ma miejsca dla Ronaldo. Jak ktoś jest Ronaldo, to niech szuka roboty w innej lidze. Jeśli liczy na dobrą kasę w trampkarzach, to ja jestem przeciw. Wiem, że nie każdy jest Ronaldo, ale w lidze, w której on gra jest wielu mniejszego formatu zawodowców. Ani on, ani oni, nie boją się konkurencji trampkarzy z Radowianki.
Byłem ostatnio u szewca i musiałem zapisać się i czekać 2 tygodnie takie kolejki. Jakiś czas było biednie u szewców ale jednak ludzie zauważyli że kupowanie co parę miesięcy tanich butów które się psują jest mniej opłacalne niż kupno jednych dobrych ale droższych. Poza tym nastał, przynajmniej w świecie mody, trend do kupowania markowych rzeczy (tak uważam ;)) Więc jeżeli tak będziemy myśleć w kwestiach fotografii, minie okres kiedy kiedy na każdej uroczstości fotografem będzie wujo który kupił sobie lustro i ludzie wrócą do korzystania z usług profesjonalistów. Jest moda na fotografa wujka, potem będzie moda na profi. Oczywiście są to moje optymistyczne, osobiste przemyślenia ;)
Chciałbym żeby się spełniły ;-) Jest na to szansa, jeśli ludzie (generalnie) zaczną cenić sobie jakość. I wiedzieć w ogóle co to ta jakość jest. Na razie jednak większe wzięcie (statystycznie) mają komedie romantyczne niż filmy Woody Allena ;-). Więc ja jestem jednak pesymistą i podejrzewam że zamawianie butów u szewca to póki co rodzaj snobizmu niż wymaganie jakości :-P (znowu generalizuję, bo nie mam akurat Ciebie na myśli).
Może się mylę ale chyba piszesz to z dezaprobatą. A niby dlaczego? "Łebek" zadowolony, agencja zadowolona, tylko koledzy fotografowie nie. A kogo to obchodzi??? Nawet klienci agencji są zadowoleni, bo inaczej szef by musiał zmienić zdanie na ten temat i wywalić "amatora".
bardzo ciekaw jestem przeniesienia twoich zasad co do fotografii na twoje podworko...zarzadzanie firma - gratis, specjalistyczne wyceny - gratis, kalkulacje kosztow - gratis ... nie sadzisz ze zycie byloby latwiejsze? :D tyle ze w tedy koeldzy ekonomisci podniesliby raban ze im sie krzwda dzieje
klienci agencji sa zadowoleni bo nie odroznia dobrego zdjecia od bylejakiego. a to glownei dlatego ze w naszym przewspanialym kraju wrazliwosc na obraz i swiadomosc ogolnie nazywana artystyczna jest taka jak dupy na zpach fiolkow. fotografia powinna m.in rowniez ksztaltowac sposob postrzegania swiata. a akutalnie jest on w 99% bylejaki.
bardzo ciekaw jestem przeniesienia twoich zasad co do fotografii na twoje podworko...zarzadzanie firma - gratis, specjalistyczne wyceny - gratis, kalkulacje kosztow - gratis ... nie sadzisz ze zycie byloby latwiejsze? :D tyle ze w tedy koeldzy ekonomisci podniesliby raban ze im sie krzwda dzieje
klienci agencji sa zadowoleni bo nie odroznia dobrego zdjecia od bylejakiego. a to glownei dlatego ze w naszym przewspanialym kraju wrazliwosc na obraz i swiadomosc ogolnie nazywana artystyczna jest taka jak dupy na zpach fiolkow. fotografia powinna m.in rowniez ksztaltowac sposob postrzegania swiata. a akutalnie jest on w 99% bylejaki.
Nawet nie wiesz jak jesteś blisko. Jak pisząc to co piszę muszę filtrować własne doświadczenia. Ile razy typowałem klientów składałem im ofertę marząc, że wreszcie dostaną dobry produkt za rozsądną cenę. I co słyszałem: dziękujemy my już mamy stronę internetową. A mieli jakiś chłam nie widząc różnicy bo się na tym nie znają, znają się na swojej branży. Stronę zrobił student za 500pln co dla niego było OK na cały miesiąc. Efekt. w Szczecinie nie szukam klientów, "bo nie chce mi się z nimi gadać". Mam tylko tych, którzy sami przyjdą. Szukam w Warszawie. Mam długie sięgające wielu lat relacje.
Mam też inny zawód, mój ulubiony. Znam się na zarządzaniu majątkowym w firmie. Nie wiem co to znaczy doprowadzić do utraty płynności finansowej, za to wiem jak szybko to zdiagnozować i naprawić, albo jeśli to nie jest możliwe "uszyć sobie spadochron" . Ale u nas zna się na tym każdy. Hurtownia prędzej padnie niż zleci takie analizy, bo szef sam wie co robi. Jak nie wychodzi, to widać nie można inaczej. KONKURENCJA wykańcza.
Zresztą kto się przyzna, nawet przed sobą, że jest za krótki i potrzebuje takiej pomocy??? Tak więc odpuściłem. Któregoś dnia, jak się klient zgłosił, a był spłukany, wszedłem do niego i pracowałem za udziały w spółce. Wyprowadziłem firmę, teraz nią zarządzam, klient został wspólnikiem. Mam stabilizację i cholernie mało frajdy, bo chętniej bym przyjmował zlecenia na naprawę firmy, monitoring, konsultacje. A tak siedzę i się nudzę bo wyłączając nowe kontrakty i koniec miesiąca wszystko kręci się samo.
Przeczytałem te wszystkie powyższe wypowiedzi i pewnie każdy ma trochę racji, ale żyjemy w świecie, gdzie rządzi gospodarka rynkowa, a w tym świecie każdy towar jest tylko tyle wart ile jest za niego skłonny zapłacić klient!!!
Nie ważne czy się z tym zgadzamy, czy nie - tak po prostu jest!
Jeżeli przyjmiemy to do wiadomości, to dalsze dyskusje tracą sens. Oczywiście przy tym założeniu na rynku (jakimkolwiek, czy to towarów, usług, czy pracy) toczy się nieustająca gra: klient szuka jak najtańszej oferty, która zaspokoi jego oczekiwania (!!!), a sprzedawca stara się przekonać klienta, że to jego towaru potrzebuje i że cena jaką za ten towar chce, jest właśnie taką jaką powinien zapłacić. Jeżeli się dogadają dochodzi do transakcji i tyle. Tak na prawdę klienta nie obchodzą nasze kalkulacje kosztów i to jak my cenimy naszą pracę, jak znajdzie korzystniejszą ofertę, to nic go nie przekona, zaznaczam korzystniejszą pod względami dla niego priorytetowymi, bo nie zawsze cena i jakoś muszą być priorytetem.
Jeżeli robimy coś i nie znajduje to nabywcy za cenę co najmniej pokrywającą nasze koszty, to nie znaczy, że klient się nie zna, tylko, że albo musimy obniżyć te koszty, albo źle szukamy klienta.
Oczywiście to pewne uproszczenie, nie mniej jest to prawda podstawowa.
Pomijam tu oczywiście różne patologie typu monopol w jakiejś branży, itp.
Może się mylę ale chyba piszesz to z dezaprobatą. A niby dlaczego? "Łebek" zadowolony, agencja zadowolona, tylko koledzy fotografowie nie. A kogo to obchodzi??? Nawet klienci agencji są zadowoleni, bo inaczej szef by musiał zmienić zdanie na ten temat i wywalić "amatora".
Taka liga. Tak tu się gra. Nie ma miejsca dla Ronaldo. Jak ktoś jest Ronaldo, to niech szuka roboty w innej lidze. Jeśli liczy na dobrą kasę w trampkarzach, to ja jestem przeciw. Wiem, że nie każdy jest Ronaldo, ale w lidze, w której on gra jest wielu mniejszego formatu zawodowców. Ani on, ani oni, nie boją się konkurencji trampkarzy z Radowianki.
Podałem to raczej za przykład tego, że wolą brać słabe zdjęcia za darmo niż lepsze i za nie cokolwiek zapłacić. Oczywiście ich wola.
Chodzi tylko o to, że osoba z którą rozmawiałem była wręcz zdziwiona, że chcę za zdjęcia JAKIEKOLWIEK pieniądze... (moje zdjęcia bardzo mu się podobały).
Wiesz ja nie znalazłem na śmietniku mojego sprzętu, zapłaciłem za niego spore pieniądze, które uczciwie zarobiłem. Nie widzę powodu by dawać zdjęcia za darmo komuś kto ma portal sportowy, na którym są reklamy etc.. i na nim zarabia. Tyle.
Aaaa... i jeszcze coś - ogłoszenie, że poszukują fotoreportera było w zakładce o nazwie PRACA. Zawsze myślałem, że za pracę się płaci... Może nawet byle jak, ale się płaci....
Podałem to raczej za przykład tego, że wolą brać słabe zdjęcia za darmo niż lepsze i za nie cokolwiek zapłacić. Oczywiście ich wola.
Chodzi tylko o to, że osoba z którą rozmawiałem była wręcz zdziwiona, że chcę za zdjęcia JAKIEKOLWIEK pieniądze... (moje zdjęcia bardzo mu się podobały).
Wiesz ja nie znalazłem na śmietniku mojego sprzętu, zapłaciłem za niego spore pieniądze, które uczciwie zarobiłem. Nie widzę powodu by dawać zdjęcia za darmo komuś kto ma portal sportowy, na którym są reklamy etc.. i na nim zarabia. Tyle.
Aaaa... i jeszcze coś - ogłoszenie, że poszukują fotoreportera było w zakładce o nazwie PRACA. Zawsze myślałem, że za pracę się płaci... Może nawet byle jak, ale się płaci....
Właśnie o tym napisałem - moim zdaniem musisz szukać w innej lidze, a nie wyrażać dezaprobatę dla tej w ktorej się to przydarzyło. Oczywiście nie definiuję co to znaczy "inna liga". W każdym razie ta, którą opisałeś, nie jest Twoja.
Twój ostatni akapit: a lekarze rezydenci?
Właśnie o tym napisałem - moim zdaniem musisz szukać w innej lidze, a nie wyrażać dezaprobatę dla tej w ktorej się to przydarzyło. Oczywiście nie definiuję co to znaczy "inna liga". W każdym razie ta, którą opisałeś, nie jest Twoja.
fjerzy, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że takie podejście do fotografii postępuje. Fotografia się upowszechnia i dla coraz większej rzeszy ludzi wręcz staje się oczywistym, że zdjęcia to przecież za darmo powinno się dawać... Każdy teraz przecież zdjęcia robi...
Pozwól, że jednak będę wyrażał dezaprobatę dla takiego stanu rzeczy, ok? Mogę?
Dlaczego mi nikt nie daje jedzenia za darmo? Przecież to takie powszechne... jedzenie... Sprzęt... Kurcze, Nikon tego tyle tłucze.. dlaczego nie mogą mi dać za darmo?
Ja rozumiem o co Ci chodzi, ale obawiam się, że za jakiś nie będzie gdzie szukać tych innych "lig" , jak to określiłeś.
marszull
08-01-2009, 16:36
Twój ostatni akapit: a lekarze rezydenci?
lekarze rezydenci dostaja pensje
lekarze rezydenci dostaja pensje
nie wiedziałem, stąd znak zapytania :).
nie wiedziałem, stąd znak zapytania :).
tiaaa... :)
Więc ja jestem jednak pesymistą i podejrzewam że zamawianie butów u szewca to póki co rodzaj snobizmu niż wymaganie jakości :-P
Ależ ja tylko naprawiałem buta, na szycie na zamówienie jeszcze mnie nie stać :P
Pozwól, że jednak będę wyrażał dezaprobatę dla takiego stanu rzeczy, ok? Mogę?
nie mozesz bo to pachnie poprzednia epoka :D
Dlaczego mi nikt nie daje jedzenia za darmo? Przecież to takie powszechne... jedzenie... Sprzęt... Kurcze, Nikon tego tyle tłucze.. dlaczego nie mogą mi dać za darmo?
widzisz .. bo fotografia to nie zawod ... o hobby.. a za hobby nie dostaje sie kasy tylko trzeba za nie placic. i to jest najwieksza bolaczka fotografii - jej atrakcyjnosc. bo nikt nie czysci kominow dla frajdy ani nie naprawia butow. jak juz zostalo napisane u szewcow jest wielka kolejka ... bo szewcw jest malo i nikt w tym zawodzie sie jzu nie uczy. nidelug przyjdzie taki czas na footgrafie, pytanie tyko czy bedzie wtedy ktos kto bedzie pamietal o takich glupotach jak kompozycja czy swiatlo
Ja rozumiem o co Ci chodzi, ale obawiam się, że za jakiś nie będzie gdzie szukać tych innych "lig" , jak to określiłeś.
masz absolutna racje. rzeklbym ze to jzu sie dzieje:
rynek reporterski - wiekszosc zdjec za grosze lub darmo - bo przeciez kazdy kto ma lustrzanke jest reporterem. rynek modowy i produktowy - pelen maszkar w wykonaniu wujkow/chlopakow/kolegow wolajacy o pomste do nieba. rynek modelingowy - jeszcze niedawno modelka by zrobic portfolio (do wykorzystane jedynie w agencjach) placila footgrafowi ok tysiaca zlotych. tyle realnie kosztowala sesja, wizaz, stylizacja. dzis fotograf z reguly musi zaplacic modelce mimo ze jedyne zdjecia jakie "modelka" posiada to zrobine wlasnorecznie lub przez chlopaka komorka na lozku. nie wiem jak wyglada rynek fotografii przyrodniczej ale podejrzewam ze tez nei jest wesolo.
wszystko byloby jeszcze do przyjecia gdyby ludzie decydujacy o zakupie zdjec mieli o zdjeciach jakiekolwiek pojecie. ale niestety w 90% przypadkow sa to ludzie maksymalnie przypadkowi, tak przypadkowi ze zdarzaja sie daltonisci na stanowiskach art directora. jak wiec maja decydowac o czyms o czym sami nie maja zielonego pojecia? w reporterce podobnie - reportaz umarl smiecia naturalna albo dogorywa w kaciku bo w wiekszosci przypadkow wysyla sie dziennikarza z malpka lub bierze zdjecia za free, poniewaz zdjecie jest jedynie dodatkiem do artykulu.
owszem - jest wyzsza liga, w ktorej kazde zdjecie idzie w tysiace zlotych/euro a budzety sesji w dziesiatki tysiecy tyle ze ta liga oprocz grama talentu, morza znajomosci i ukladow ce****e sie jeszcze jedna rzecza - setkami tysiecy w sprzecie i w sesjach. a na ten sprzet nalezy zarobic lub miec na jego wynajem.
donkiszot
08-01-2009, 17:55
(...)Fotografia się upowszechnia i dla coraz większej rzeszy ludzi wręcz staje się oczywistym, że zdjęcia to przecież za darmo powinno się dawać... Każdy teraz przecież zdjęcia robi...
Moim zdaniem to bardzo dobrze. Na tle stada szprotek znacznie lepiej widac ogrom wieloryba, niz na otwartym morzu. Za jakis czas sie okaze kto jest kto i czy fotograf jest komukolwiek potrzebny. Moze to tylko umiejetnosc, jak znajomosc jezyka obcego? A moze przeciwnie, w natloku kiepskich zdjec ludzie zaczna zauwazac te dobre?
(...) Dlaczego mi nikt nie daje jedzenia za darmo? Przecież to takie powszechne... jedzenie... Sprzęt... Kurcze, Nikon tego tyle tłucze.. dlaczego nie mogą mi dać za darmo?
Po pierwsze, to nic za darmo. Po drugie, przeciez rozdaja jedzenie w roznych jadlodajniach i innych. Na ulicy zebrak tez dostanie. Ale jak mowie, nic za darmo. Wspomniany lepek robil zdjecia za "napis", "frajde", "doswiadczenie", "punkt w CV" ale sam oferowal w zamian "umiejetnosci" i "czas" (a jak wiadomo, czas wolny jest dobrem luksusowym). Zawsze cos za cos. Zapewne wielu dostaje sprzet od nikona...
(...)w tym świecie każdy towar jest tylko tyle wart ile jest za niego skłonny zapłacić klient!!!(...)
Otoz to! jak i cala wypowiedz.
nie mozesz bo to pachnie poprzednia epoka :D
Nie wiem o co Ci chodzi, ale nie chce mi się dociekać :)
Żegnam ten temat, bawcie się dobrze :mrgreen:
Nie wiem o co Ci chodzi, ale nie chce mi się dociekać :)
zart sytuacyjny do wczescniejszych wypowiedzi w watku jakoby utrzymywanie wysokich cen bylo ciagota do socjalizmu i "cen urzedowych" .. no offence :)
donkiszot
08-01-2009, 18:52
widzisz .. bo fotografia to nie zawod ... o hobby.. a za hobby nie dostaje sie kasy tylko trzeba za nie placic. i to jest najwieksza bolaczka fotografii - jej atrakcyjnosc. bo nikt nie czysci kominow dla frajdy ani nie naprawia butow. jak juz zostalo napisane u szewcow jest wielka kolejka ... bo szewcw jest malo i nikt w tym zawodzie sie jzu nie uczy. nidelug przyjdzie taki czas na footgrafie, pytanie tyko czy bedzie wtedy ktos kto bedzie pamietal o takich glupotach jak kompozycja czy swiatlo
Niestety taka prawda. Kiedys szewc na kazdym kroku, dzis przynajmniej jeden fotograf w domu. Na szczescie fotografia nie jest taka latwa jak sie z zewnatrz wydaje, co kazdego dnia mozna zauwazyc nawet na tym forum. Do zwyklej poprawnosci Karsh'a wielu jest daleko. Tylko, ze atrakcyjnosc fotografii wcale nie oznacza, ze trzeba prawa rynku wywracac do gory nogami. Wystarczy instynkt przetrwania i moze sie uda. Dzis kazdy ma jakis sprzet muzyczny, ale niektorzy tylko maja taki (http://www.ancient.com.pl/brand_new_in.htm). Na ulicach pelno fiatow, a mercedesy i bentleye sie nadal sprzedaja.
wszystko byloby jeszcze do przyjecia gdyby ludzie decydujacy o zakupie zdjec mieli o zdjeciach jakiekolwiek pojecie. ale niestety w 90% przypadkow sa to ludzie maksymalnie przypadkowi, tak przypadkowi ze zdarzaja sie daltonisci na stanowiskach art directora.
Kolejna przykra prawda, ale swiata nie naprawisz. Trzeba sobie radzic. Twoja metoda to zlecenia za duze kwoty (oby jak najwieksze). Inni wola duzo za male. Moim zdaniem to sie nie wyklucza, bo to inne dziedziny i inni klienci.
A teraz takie pytanie hipotetyczne. Gdyby ktos kogo szanujesz i bardzo chcialbys poznac, zaprosil Cie na kameralny wieczorek (kilka osob), ale pod warunkiem, ze bedziesz pelnil jednoczesnie role goscia i baristy, bo podobno kawe parzysz calkiem dobra, zgodzilbys sie? Czy to tez jest psucie rynku?
obywatelgc
08-01-2009, 19:20
donkiszot a wyobraź sobie takie coś
Twój dobry kolega zaprosił Cie na kameralne przyjęcie , ale jednocześnie poprosił Cię abyś podawał do stołu
bo podobna wiesz jak to robić i dobrze wglądasz w przebraniu kelnera,
dobrze byś się czuł z tym że zamiast być gościem Twój kolega chcąc dobrze się zaprezentować przed pozostałymi gośćmi wykorzystując Ciebie i jednocześnie oszczędza bo po co się wykosztować skoro można tak !
Pozdrawiam
Tylko, ze atrakcyjnosc fotografii wcale nie oznacza, ze trzeba prawa rynku wywracac do gory nogami.
i to jest o o czym caly czas pisze :)
Twoja metoda to zlecenia za duze kwoty (oby jak najwieksze). Inni wola duzo za male. Moim zdaniem to sie nie wyklucza, bo to inne dziedziny i inni klienci.
dziedziny i klienci zblizone :) a moja metoda nie sa zlecenia za duze kwoty (oczywiscie tych nie odmawiam :) wrecz przeciwnie). moja metoda jest szanownie wlasniej pracy i nie sprzedawanie jej ponizej kosztow biorac pod uwage rowniez to ze zdjecia maja zarobic zarowno na nowy sprzet jak i maslo do chleba :)
A teraz takie pytanie hipotetyczne. Gdyby ktos kogo szanujesz i bardzo chcialbys poznac, zaprosil Cie na kameralny wieczorek (kilka osob), ale pod warunkiem, ze bedziesz pelnil jednoczesnie role goscia i baristy, bo podobno kawe parzysz calkiem dobra, zgodzilbys sie? Czy to tez jest psucie rynku?na wiekszosci imprez u znajomych pelnie funkcje kucharza lub barmana :D ale sa to imprezy wsrod znajomych i dla samego spotkania a nie czerpania korzysci ze sprzedazy drinkow czy teogo co kucharz w garach namiesza
co zas do hipotetycznego pytania - mysle ze wiem do czego zmierzasz i troche nie tak je sformulowales :)
wiadomo ze nie jest tak ze liczy sie tylko kasa i wiele rzeczy czasem robi sie chrytatywnie lub za usmiech. ale trzeba zachowac umiar. jesli z kameralnego wieczorku o ktorym mowisz organizator ma zysk to stac go rowniez na bariste. jesli zwalnia innego bariste bo bedzie mial jelenia za free a potem "ktos sie znajdzie" to grzecznzie dziekuje natomiast jesli organizuje wieczorek a dochod z niego przeznacza na glodne dzieci to nawet przyniose wlasna kawe.
donkiszot
08-01-2009, 20:16
donkiszot a wyobraź sobie takie coś(...)
Jezeli to byloby jedyne wyjsie zebym sie tam w ogole znalazl, a przy okazji zaproszeni goscie znajdowaliby sie w kregu "bardzo chcialbym ich poznac", to oczywiscie ze tak. Jezeli szukalby bylekelnera na obiad z wlasnym kotem, to zaden to dla mnie zysk, a i kolega marny. Z trzeciej strony, jesli mialbym za tydzien egzamin z kelnerowania, to chetnie wykorzystalbym okazje do treningu, bo wiem ze kolega jest wymagajacy, a jego kot nieznosi gdy ktos zle wino poleje. Wszystko zalezy od sytuacji i od kalkulacji zyskow i strat.
dziedziny i klienci zblizone :) a moja metoda nie sa zlecenia za duze kwoty (oczywiscie tych nie odmawiam :) wrecz przeciwnie). moja metoda jest szanownie wlasniej pracy i nie sprzedawanie jej ponizej kosztow biorac pod uwage rowniez to ze zdjecia maja zarobic zarowno na nowy sprzet jak i maslo do chleba :)
Moim zdaniem, nawet polska edycja znaczacego magazynu mody jest zupelnie innym kientem niz projektant "www" robiacy akurat storne dla stomatologa z malego miasteczka, ale moze sie myle. Pozatym ustalilismy juz, ze szarej strefy nie mieszamy, a tylko tam mozna sobie pozwolic na prace ponizej kosztow. Co do Twojej metody (moze za szybko nazwalem), chodzilo mi tylko o to, ze jest ona sluszna, ale zaledwie rownie sluszna jak kazda inna prowadzaca do celu (oczywiscie ferplej).
(...) co zas do hipotetycznego pytania - mysle ze wiem do czego zmierzasz i troche nie tak je sformulowales :)
wiadomo ze nie jest tak ze liczy sie tylko kasa i wiele rzeczy czasem robi sie chrytatywnie lub za usmiech. ale trzeba zachowac umiar. jesli z kameralnego wieczorku o ktorym mowisz organizator ma zysk to stac go rowniez na bariste. jesli zwalnia innego bariste bo bedzie mial jelenia za free a potem "ktos sie znajdzie" to grzecznzie dziekuje natomiast jesli organizuje wieczorek a dochod z niego przeznacza na glodne dzieci to nawet przyniose wlasna kawe.
Powiedzmy, ze zyski sa posrednie, a charytatywnosc, to dzialalnosc weekendowa tegoz jegomoscia. Gdyby nie Ty, nie byloby zadnego baristy, tylko paluszki i woda mineralna, ale nie byloby tez Ciebie jako goscia. Nie musisz odpowiadac, bo z analogiami jest tak, ze na dluzsza mete sie nie sprawdzaja. Wracajac do sprawy, powiedziales umiar, otoz to. Czyli znow najwieksza balaczka fotografii jest jej popularnosc, bo o ile kazdy ma jakis umiar, to zaraz znajdzie sie inny, ktory jeszcze swojego umiaru nie wykorzystal. Dlatego zawsze znajdzie sie ktos kto zrobi za "napis". Tylko, ze moim zdaniem klient, ktoremu wystarcza jakosc za "napis", to nie jest Twoj klient. Wedlug mnie, albo jest to bardzo przebigly gosc, albo juz sam sobie kopie grob, albo jest na poczatku i juz wkrotce stanie sie Twoim klientem -- widzi slaba jakosc, ale jeszcze go na Ciebie nie stac. Tylko, ze on musi miec mozliwosc rowniez na poczatku. Powtorze chyba po raz trzeci, starczy dla wszystkich (nie mylic z wszystkich fotografow). Za maly jestem zeby kazda galaz rynku przeanalizowac, ale moim zdaniem wolny rynek to jest sluszna koncepcja. A jak slysze o kolejnych nakazach i zakazach to mnie ch****a bierze.
zart sytuacyjny do wczescniejszych wypowiedzi w watku jakoby utrzymywanie wysokich cen bylo ciagota do socjalizmu i "cen urzedowych" .. no offence :)
hehe... OK :)
Choróbsko jakieś mnie dopada i przestaję kontaktować... :-/
znalazłem taki wątek http://www.forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=36463
czy amator może zarobic na fotografii? to jest odpowiedz:
z tego wynika że nie planujesz zająć sie tym na całego, nie chcesz oddać sie fotografii całą duszą, nie chcesz pakować w drogi sprzęt każdej zarobionej złotówki. jeśli tak jest to zarobisz najwyżej na lizaki. Żeby naprawde zagrało musisz długo inwestować kase i swój czas, jeśli jesteś uparty i masz talent - masz szansę
powodzenia
a ta wypowiedz bardzo mi sie spodobała i sobie zapisałem w notesie:
złota myśl producenta swietnej pizzy znaleziona dzis w necie : „nie sprzeczam się ze sprzedawcami tańszej pizzy. oni dobrze wiedzą, ile ich pizza jest warta”.
:)
marszull
09-01-2009, 15:40
Poszukajcie sobie przez google o autorze tych slow i jego pizzeri :-)
Moim zdaniem, nawet polska edycja znaczacego magazynu mody jest zupelnie innym kientem niz projektant "www" robiacy akurat storne dla stomatologa z malego miasteczka, ale moze sie myle.
czasem mzona sie zdziwic :D pomijam fakt ze polskie magazyny modowe sa na stale zwiazane zkonkretnymi agencjami modelek dla ktorych fotografuja konkretni fotografowie. zawsze mozna sie wbic w to towarzystwo :)
Tylko, ze moim zdaniem klient, ktoremu wystarcza jakosc za "napis", to nie jest Twoj klient. Wedlug mnie, albo jest to bardzo przebigly gosc, albo juz sam sobie kopie grob, albo jest na poczatku i juz wkrotce stanie sie Twoim klientem -- widzi slaba jakosc, ale jeszcze go na Ciebie nie stac. Tylko, ze on musi miec mozliwosc rowniez na poczatku
rozumiem towj tok myslenia ale to troche nie tak jak piszesz :) dopoki klient bedzie mial mozliwosci zdjecia za podpis i bedzi euwazal zdjecia za fanaberie i ze "wystarczy tylko pstryknac" nie bedzi ekorzystal z uslugo fotografow- zarowno lepszych jak i gorszych
wolny rynek to jest sluszna koncepcja. A jak slysze o kolejnych nakazach i zakazach to mnie ch****a bierze.
wolny rynek ze swiadomym klientem - jak najbardziej.tyle tylko ze do tego jeszcze w polsce bardzo daleka droga
Poszukajcie sobie przez google o autorze tych slow i jego pizzeri :-)
to ze gosc jest na zwolnieniu warunkowym (czy tez odsiadujac wyrok pracuje w pizzerii) swiadczy jedynei o tym ze nawet w wiezieniu maja swiadomosc ze jakosc kosztuje :D
donkiszot
09-01-2009, 18:59
czasem mzona sie zdziwic :D pomijam fakt ze polskie magazyny modowe sa na stale zwiazane zkonkretnymi agencjami modelek dla ktorych fotografuja konkretni fotografowie. zawsze mozna sie wbic w to towarzystwo :)
Moze przyklad byl nie najlepszy, ale zgodzisz sie, ze zdjec potrzebuja zarownio ci z wielo$$$ budzetem, jaki i ci, dla ktorych 10PLN ponad plan to duzo za duzo?
rozumiem towj tok myslenia ale to troche nie tak jak piszesz :) dopoki klient bedzie mial mozliwosci zdjecia za podpis i bedzie uwazal zdjecia za fanaberie, i ze "wystarczy tylko pstryknac" nie bedzi ekorzystal z uslugo fotografow- zarowno lepszych jak i gorszych
wolny rynek ze swiadomym klientem - jak najbardziej. tyle tylko, ze do tego jeszcze w polsce bardzo daleka droga
Owszem, jakby to powiedziec, "nie dla idiotow". Nie wroze jednak kariery tym, ktorzy zdjecia (powiedzmy polprodukt w ich biznesie) maja za fanaberie. Moze jestem optymista.
Pozatym kazda droga ma swoje wady i zalety. Badzmy szczerzy: zlecenie jest opcja bardzo komfortowa dla klienta. Nie kazdego stac na szycie na miare, a przeciez nie bedzie chodzil goly.
Pozwole sobie na male podsumowanie:
1. pretendentow do bycia fotografem jest dzis wielu;
2. w tym pieknym kraju nie kazdy docenia piekno ;)
3. szara strefa powinna dostac po lapach;
4. sa klienci i KLIENCI, dla kazdego cos milego;
5. wazny jest chwilowy, indywidualny bilans zyskow i strat (niekoniecznie $).
Konczonc powiem, ze doskonale rozumiem Twoje podejcsie. Jesli kiedykolwiek udaloby mi sie sprzedac odbitke kolekcjonerska, to tanio nie oddam. Przeciez sprzedaje siebie. Natomiast nie widze nic zlego w tym, ze pan Gienek bedzie mial gratis piwo za kazde zdjecie, ktore zrobi do archiwum imprezowego knajpy, w ktorej i tak siedzi kazdego wieczora.
marszull
09-01-2009, 19:14
jakby wlasciciel knajpy byl ok to pan Gienek mialby i piwo i jakas kase za te zdjecia ;-)
Prorok78
09-01-2009, 19:21
Moze przyklad byl nie najlepszy, ale zgodzisz sie, ze zdjec potrzebuja zarownio ci z wielo$$$ budzetem, jaki i ci, dla ktorych 10PLN ponad plan to duzo za duzo?
Owszem, jakby to powiedziec, "nie dla idiotow". Nie wroze jednak kariery tym, ktorzy zdjecia (powiedzmy polprodukt w ich biznesie) maja za fanaberie. Moze jestem optymista.
Pozatym kazda droga ma swoje wady i zalety. Badzmy szczerzy: zlecenie jest opcja bardzo komfortowa dla klienta. Nie kazdego stac na szycie na miare, a przeciez nie bedzie chodzil goly.
Pozwole sobie na male podsumowanie:
1. pretendentow do bycia fotografem jest dzis wielu;
2. w tym pieknym kraju nie kazdy docenia piekno ;)
3. szara strefa powinna dostac po lapach;
4. sa klienci i KLIENCI, dla kazdego cos milego;
5. wazny jest chwilowy, indywidualny bilans zyskow i strat (niekoniecznie $).
Konczonc powiem, ze doskonale rozumiem Twoje podejcsie. Jesli kiedykolwiek udaloby mi sie sprzedac odbitke kolekcjonerska, to tanio nie oddam. Przeciez sprzedaje siebie. Natomiast nie widze nic zlego w tym, ze pan Gienek bedzie mial gratis piwo za kazde zdjecie, ktore zrobi do archiwum imprezowego knajpy, w ktorej i tak siedzi kazdego wieczora.
tiaaa... a potem Pan Gienek pozyczy garnitur od szwagra, i pojdzie zrobic koledze Czesiowi slub za flaszke....
paranoja...
tiaaa... a potem Pan Gienek pozyczy garnitur od szwagra, i pojdzie zrobic koledze Czesiowi slub za flaszke....
paranoja...
I wiesz co, Dla pana Czesia, te zdjęcia pana Gienka, będą mieć większą wartość, niż niż foty miastowego profi "pogżeby, ślóby, kszciny", a nawet wtedy jeśli ten profi będzie mieć poprawny szyld i robi przyzwoite zdjęcia. Bo pan Gienek taki jest, że na zdjęciach liczą się dla niego ludzie i sytuacje, a nie kadr, ekspozycja i ostrość.
Ale są tacy, którym trzeba trochę więcej. Tam pan Czesio się już nie załapie, za to robotę weźmie jakiś profi. Czy to zły układ??? Chyba całkiem naturalny i godny polecenia.
Nie chodź profi tam gdzie cię nie chcą, szukaj roboty na innych rynkach. Konkuruj sobie z innymi profi, tam wygrywaj rywalizację, a nie płaczesz, że przegrałeś z amatorem. Tak uważam, dopóki pan Gienio nie zacznie brać kasy zapominając, że w jego okolicy jest jakiś Urząd Skarbowy.
Prorok78
09-01-2009, 22:23
I wiesz co, Dla pana Czesia, te zdjęcia pana Gienka, będą mieć większą wartość, niż niż foty miastowego profi "pogżeby, ślóby, kszciny", a nawet wtedy jeśli ten profi będzie mieć poprawny szyld i robi przyzwoite zdjęcia. Bo pan Gienek taki jest, że na zdjęciach liczą się dla niego ludzie i sytuacje, a nie kadr, ekspozycja i ostrość.
Ale są tacy, którym trzeba trochę więcej. Tam pan Czesio się już nie załapie, za to robotę weźmie jakiś profi. Czy to zły układ??? Chyba całkiem naturalny i godny polecenia.
Nie chodź profi tam gdzie cię nie chcą, szukaj roboty na innych rynkach. Konkuruj sobie z innymi profi, tam wygrywaj rywalizację, a nie płaczesz, że przegrałeś z amatorem. Tak uważam, dopóki pan Gienio nie zacznie brać kasy zapominając, że w jego okolicy jest jakiś Urząd Skarbowy.
i rozumiem ze ten Gienio od piwa tez zaplaci zus i podatek ??:) w koncu jak masz firme i zrobisz robote za 20 zeta na fakture to to tez 'podlega' prawda??
jasne ze kolega koledze w ramach przyslugi itd... nie ma sprawy niech robi... ale kiedy student dorabia slubem za 3 stowki do stypendium, albo Gienio zacznie robic za pifko w kolejnych knajpach to juz chyba nie jest ok prawda? wyobraz sobie, bedac finansista, ze kazdy na kazdym rogu udziela porad podatkowych, prawnych, czy medycznych za 'zlotowke'... co zrobili by lekarze prawnicy i ekonomisci??? a przeciez na tych rzeczach (prawie i medycynie) to tez sie kazdy 'zna' tak jak kazdy 'umie' robic zdjecia...
nie chodzi o 'bunt' profi... tylko o trzezwe spojrzenie- dzis zrobisz fotke do katalogu za 10 zl bo ci sie nudzi i fajnie bedzie miec na fajki, ale jutro, juz pracujac w zawodzie, nie zarobisz tym na zarelko...
i rozumiem ze ten Gienio od piwa tez zaplaci zus i podatek ??:) w koncu jak masz firme i zrobisz robote za 20 zeta na fakture to to tez 'podlega' prawda??
Nie przeginaj Kolego. Od piwa ani ZUSu ani podatku nie ma. Podałeś przykład, dałem odpowiedź i napisałem na koniec pod jakim warunkiem rozumiem pana Czesia, że woli Gienia. I trzymam kciuki za pana Gienia.
Tak na logikę, bym się wstydził przyznać, że jako zawodowiec przegrywam z amatorem. Tak bywa, ale to osobista porażka. A tu słyszę głosy oburzenia, że amator śmie wygrywać. To niech zawodowiec idzie robić zdjęcia tam, gdzie amator jest za krótki, prosta sprawa. Zawodowiec chce uczyć swojego potencjalnego pracodawcę, jak ma wydawać (albo nie wydawać) swoje pieniądze??? Jest taka dobra zasada, aby winy niepowodzeń szukać w sobie, a nie w otoczeniu. Nie będę dyskutować czy ta zasada jest słuszna, ale z całą pewnością na jej przestrzeganiu się lepiej wychodzi.
Prorok78
09-01-2009, 22:46
tiaaaaa. masz racje ... tylko ze zapominasz o jednym - o uczciwosci... zeby pro mogl konkurowac z amatorem to amator musi byc uczciwy - gdzie podatki, reklama, koszty firmy, sprzetu.. i cala reszta??? amator ma to w d... i krzyknie 3 razy mniej niz pro... a to ze zrobi najczesciej kiszke to juz inna sprawa.... nie mowie ze zawsze.. ale najczesciej...
a tak btw to dlaczego nie ma podatku od browara otrzymanego w zamian za usluge?? to przeciez jest zaplata i otrzymana korzysc materialna.. skoro jest podatek od 10 zl na FV to czemu nie ma od browara ??
tiaaaaa. masz racje ... tylko ze zapominasz o jednym - o uczciwosci... zeby pro mogl konkurowac z amatorem to amator musi byc uczciwy - gdzie podatki, reklama, koszty firmy, sprzetu.. i cala reszta??? amator ma to w d... i krzyknie 3 razy mniej niz pro... a to ze zrobi najczesciej kiszke to juz inna sprawa.... nie mowie ze zawsze.. ale najczesciej...
a tak btw to dlaczego nie ma podatku od browara otrzymanego w zamian za usluge?? to przeciez jest zaplata i otrzymana korzysc materialna.. skoro jest podatek od 10 zl na FV to czemu nie ma od browara ??
Podstawowa wiedza ekonomiczna to na innym forum. Zresztą podobnie podstawy logiki. Amator podatki płacić może (jak ma dochody i o takim amatorze tu piszemy, pomiń więc temat uczciwości i nie pisz, że o tym nie pamietam - kłania się umiejętnośc czytania ze zrozumieniem cudzych tekstów), reklama jest fakultatywna tak dla profi jak i dla amatora. żeby mieć koszty firmy trzeba ją mieć, sprzęt mają taki sam.
Pershing
10-01-2009, 00:04
tiaaaaa. masz racje ... tylko ze zapominasz o jednym - o uczciwosci... zeby pro mogl konkurowac z amatorem to amator musi byc uczciwy - gdzie podatki, reklama, koszty firmy, sprzetu.. i cala reszta??? amator ma to w d... i krzyknie 3 razy mniej niz pro... a to ze zrobi najczesciej kiszke to juz inna sprawa.... nie mowie ze zawsze.. ale najczesciej...
a tak btw to dlaczego nie ma podatku od browara otrzymanego w zamian za usluge?? to przeciez jest zaplata i otrzymana korzysc materialna.. skoro jest podatek od 10 zl na FV to czemu nie ma od browara ??
Z tym najczęściej to trochę pojechałeś. Znam choćby na tym forum amatorów, którzy robią zdjęcia lepsze od nie jednego pożal się Boże zawodowca, których ostatnio u nas nie brakuje co również na tym forum w paru wątkach było poruszane. Dzisiaj komuś się wydaje, że poczyta parę mądrych książek kupi D3 ze szklarnią założy firmę i heja robić śluby, akty i nie wiem jeszcze co. Niektórzy nawet własne studia otwierają za 5000 zł:-D
Rozumiem oczywiście, że jest wielu amatorów głównie w segmencie reportażu śłubnego, którzy robią na lewo, nie mając działalności, nie płacąc podatków i to dobre nie jest, ale ten proceder "żyje" praktycznie w każdej dzidzinie. Jak ktoś już tu mądrze powiedział prawdziwy zawodowiec obroni się na rynku swoimi ponadprzeciętnymi pracami, pseudozawodowcy giną śmiercią naturalną, bo po kilku zrobionych kiszkach nikt ich nie zatrudni, podobnie chyba z tymi cienkimi amatorami. problem stanowią tylko Ci utalentowani amatorzy bo choć zleceń przybywa to nijak nie chcą się zarejestrować i żyć uczciwie.
I żeby była jasność w temacie ja piszę jako cinki ale uczciwy amator.
Prorok78
10-01-2009, 00:36
no to po kolei :)
mowimy o sytuacji kiedy profi ma firme (bo jest profi-to apropos rozumienia tekstu) wiec nie pisz ze zeby miec koszty to trzeba miec firme - z tego jasno wynika ze profi koszty ma a amator nie...
amator - owszem moze placic podatki, profi majac firme musi to robic... tylko pokaz mi kogos kto na lewo robi zdjecia a potem idzie grzecznie i sie rozlicza.. znow rozumienie teksto - jesli sie rozliczy to ju znie jest na lewo prawda? No i zeby miec sie z czego rozliczyc to musi t uwzglednic w cenie uslugi a wtedy ta cena staje sie realna i podobna do profi... mowimy to o sytuacji kiedy ktos robi na czarno - to o tym mowie ze jest zle....
owszem - tez znam amatorow nie tylko z tego forum ktorzy robia lepiej niz nie jeden profi.. tylko ze ci ludzie znaja wartosc swojej pracy (nawet jesli robia to tylko dla siebie a nie dla klienta) i oni nie beda sie sprzedawac za poldarmo... wiec prosze Cie nie probuj mi tutaj wciskac na sile ze chce kogos obrazic.... juz samo bycie na forum i przeczytanie paru postow dziennie sprawia ze ludzie coraz wiecej wiedza... mowiac o amatorze ktory zrobi kiszke wyraznie pisalem o panu Gienku za pifko, albo o wojku Zenku ktory ma aparat od wczoraj....
Ludzie o co Wy sie tak burzycie tutaj... czy tak trudno jest przyznac ze dobra zetelna i uczciwa praca musi kosztowac??? Przeciez nawetna chlopski rozum.. nie chodzi o to zebyscie to Wy placili ale o to zeby Wam placili godziwe pieniadze...
jeszcze jeden bardzo ciekawy wątek...polecam przeczytac...http://www.forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=4555
no to po kolei :)
mowimy o sytuacji kiedy profi ma firme (bo jest profi-to apropos rozumienia tekstu) wiec nie pisz ze zeby miec koszty to trzeba miec firme - z tego jasno wynika ze profi koszty ma a amator nie...
amator - owszem moze placic podatki, profi majac firme musi to robic... tylko pokaz mi kogos kto na lewo robi zdjecia a potem idzie grzecznie i sie rozlicza.. znow rozumienie teksto - jesli sie rozliczy to ju znie jest na lewo prawda? No i zeby miec sie z czego rozliczyc to musi t uwzglednic w cenie uslugi a wtedy ta cena staje sie realna i podobna do profi... mowimy to o sytuacji kiedy ktos robi na czarno - to o tym mowie ze jest zle....
owszem - tez znam amatorow nie tylko z tego forum ktorzy robia lepiej niz nie jeden profi.. tylko ze ci ludzie znaja wartosc swojej pracy (nawet jesli robia to tylko dla siebie a nie dla klienta) i oni nie beda sie sprzedawac za poldarmo... wiec prosze Cie nie probuj mi tutaj wciskac na sile ze chce kogos obrazic.... juz samo bycie na forum i przeczytanie paru postow dziennie sprawia ze ludzie coraz wiecej wiedza... mowiac o amatorze ktory zrobi kiszke wyraznie pisalem o panu Gienku za pifko, albo o wojku Zenku ktory ma aparat od wczoraj....
Ludzie o co Wy sie tak burzycie tutaj... czy tak trudno jest przyznac ze dobra zetelna i uczciwa praca musi kosztowac??? Przeciez nawetna chlopski rozum.. nie chodzi o to zebyscie to Wy placili ale o to zeby Wam placili godziwe pieniadze...
powiedz mi jedno o tych profi co mają firmy - ile osób ze znanych Tobie zamawiających zdjęcia ślubne u profi dostało fakturę/paragon? na kazde 100 było tego 5? 10? a reszta co? więc przestańmy p... o tym jacy to profi są uczciwi, a amatorzy to z definicji złodzieje, odbierający chleb biednym profi...
zaczyna mnie już bawić ta dyskusja, obrzucanie się wyzwiskami i udowadnianie na siłę co jest dobre, a co nie
Pershing
10-01-2009, 01:24
Święte słowa ten wątek zaczyna robić się coraz nudniejszy. Wszystkim wszyscy coś chcą udowodnić, a zaczęło się tak niewinnie, pamiętacie może jeszcze o co pytał autor tego wątku. pewnie ma niezły ubaw czytając uważnie całość. Eeee ja też sobie dam już spokój z postowaniem w tym temacie, lepiej iść potrenować trochę "studio" coby w przyszłości z uczciwego amatora stać się uczciwym zawodowcem.
Tak w ogóle, to od jakiegoś czasu w dyskusji nie widać nic nowego, więc zaryzykuję, że nikomu nie będzie go brakowało.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.