PDA

Zobacz pełną wersję : wakacje - zabrać 80 - 200?



tito
31-05-2006, 21:17
pytanie trochę dziwne, ale...
różne rzeczy się zdarzają, a szkoda "stracić" taki obiektyw...
może wystarczy 18 - 70?
może długi jest zbyteczny?

prawdopodobny wyjazd to Tunezja lub Turcja...
Podróżnicy doradzajcie 8)

ars
31-05-2006, 21:21
No ja to bym bral. Nigdy nie wiadomo co sie moze przydac. A dlugi sie przydaje... na plazy :P

Adam Trzcionka
31-05-2006, 21:27
tito, bez 2 zdań tele się przyda. byłem ostatnio na 2 wyjazdach bez tele, ze względów praktycznych nie zabrałem i ch... mnie brała nieraz, sporo straciłem. np. zdjęcia autoktonów, często osobliwych, ciekawych postaci, najlepiej robić tele - nie przewidzisz rekacji na szkło przystawione do nosa ;-) a widoki w turcji... pakuj!

Niedzwiedz
31-05-2006, 21:30
jak podrozuje tyle czasu z aparatem najdluzej co mialem to 105mm i prawie nie uzylem :)
sadze ze do ciekawych ludkow starczy 50mm i chwila rozmowy, landszafty to szeroko :)
jedynym wyjatkiem sa wakacje w dziczy i gorach tam moze sie przydac tele choc by do ptakow np 300 + tc , i gory 200mm :) to moje doswiadczenia z podrozy po calej polsce motocyklem :)

Jacek_Z
31-05-2006, 22:12
zobacz temat gmoszkowa o jego wyprawie.
ja na wyjezdzie miałem 18-70 i mi brakowało .... szerszego kąta.
podchwycone portrety ludzi - o ile lubisz robic - uzasadniają te tele. ale to wtedy jest za mało. poza tym to jest ten 2.8 ? - ciężki do targania cały czas, a zostawić na noclegu szkoda bo drogi.

pebees
31-05-2006, 22:13
zdjęcia autoktonów

Co to jest 'autokton'?

Adam Trzcionka
31-05-2006, 22:18
pebees, autochton cię satysfakcjonuje? myślę, że nie zgrzeszyłem, niepolski to wyraz, więc mi się fonetycznie pisze wygodnie

pebees
31-05-2006, 22:28
habakuk, zgrzeszyłeś, ale odkupiłeś winę :)

tito
31-05-2006, 22:28
zobacz temat gmoszkowa o jego wyprawie.
a podrzuciłbyś link? 8)


to jest ten 2.8 ? - ciężki do targania cały czas, a zostawić na noclegu szkoda bo drogi.
tak, to jest właśnie ten i mam takie same obawy :?

Robert_P
31-05-2006, 22:29
Oczywiście że brać no chyba że preferujesz tylko szeroki kąt ale jak byś chciał jakieś dziewcze sfocić czy ptaszka pstryknąć czy też wydobyć coś z tłumu niepostrzeżenie to tylko 80-200 .
Stare przysłowie mowi:
"Łatwiej kija obcienkować, niż go potem pogrubasić" :lol:

pebees
31-05-2006, 22:34
tito, jak masz obawy, to zostaw wszystko w sejfie w banku, a na wyprawę weź analogowego kompakta.
Wyprawa gmoszkowa http://forum.nikon.org.pl/viewtopic.php?t=24760 i http://www.centralamerica.pl/

gmoszkow
01-06-2006, 00:44
sadze ze do ciekawych ludkow starczy 50mm i chwila rozmowy,

Chciałbym zobaczyć jak Ty sobie radzisz po turecku albo po arabsku. Ja kiedyś podstawy arabskiego miałem, ale rozmowa o zrobieniu komuś zdjęcia, kto jest wyznania islamskiego (szczególnie sunnitom, których w Egipcie nie brakuje) nie ma sensu. Oni uważają, że robienie zdjęć to świętokradztwo i basta - tam mieli ogromne problemy z wprowadzeniem dowodów bo ludzie zdjęć nie chcieli sobie robić.

Spędziłem w Afryce Północnej prawie 2 lata, ale fotografowanie tam to zagwozdka.

Oczywiście Egipt to nie są ortodoksyjni muzułmanie, więc tam znacznie łatwiej niż w Algierii, Maroku czy Libii, ale w miejscach mniej turystycznych robiąc zdjęcia osobom bardzo religijnym, starszym i dzieciom to uważaj bo potrafią zaatakować. Miałem tę wątpliwą przyjemność i dziękuję wolę nie ryzykować.

Więc bierz 80-200 i dźwigaj je chłopie bo Ci będą fotki z przed nosa uciekać. Niesteety fotografia to cholernie często krew, pot i łzy i bez tego się nie da.

Turystycznie

Grzegorz

Paradox
01-06-2006, 09:33
Ja na podróże zakupiłem 18-200. Jezdze z grupami i nie mam za wiele czasu na wymiane obiektywow. Zreszta nawet jak sie chodzi samemu, czesto po prostu nie masz czasu lub checi (upal) Potwierdzam co napisał Gmoszkow: byłem w Maroku i na północy ludzie niezbyt chętni byli do pozowania. Pogadac owszem mozna, ale co to niby ma , jesli im wiara zakazuje ?
Na południu troszke lepiej, ale wciąż nie liczyłbym na wiele.
Ale jeszcze jedna istotna sprawa w czasie podrozy to ciezar. Tunezja i Turcja nie naleza do zimnych krajow. A w upale czujesz podwojnie kazdy kg. No i sa miejsca, w ktorych maly bagaz to podstawa ( Stary Fez z wąskimi uliczkami- zaden plecak sie tam nie zmieści)
Ale podstawowy problem to to, jaki zakres lubisz najbardziej. Bo jesli zle sie czujesz w tele, to zabieranie go zeby nie stracic okazji moze skonczyc sie tym, ze ani razu z niego nie skorzystasz.

Jacek_Z
01-06-2006, 10:58
Niestety obowiązuja w takich przypadkach prawa Murphiego. To jest pewne.

jak go nie zabierzesz, to bedziesz miał pełno okazji by go użyć.
a jak go zabierzesz, to go będziesz tylko nosił. :lol:

kwasik
01-06-2006, 12:18
tito, wez se jeszce statyw i w razie "W" pierz po łepie ile wlezie i w nogi. podobno działa...:mrgreen:

tito
02-06-2006, 16:35
tito, wez se jeszce statyw i w razie "W" pierz po łepie ile wlezie i w nogi. podobno działa...:mrgreen:

właśnie...
nad tym muszę się zastanowić :wink:

dziękuję za wszystkie rady

nygus
03-06-2006, 03:45
odpowiedz glownie do gmoszko, ktory spedzil w afryce polnocnej dwa lata i twierdzi ze do ludzi trzeba z tele :

nie wychodze powyzej dwudziestukilku mm , tylko szeroko, i prawie zawsze ludzie. ten region tutaj : http://www.nygus.info/westafrica.html

[ Dodano: Sob 03 Cze, 2006 ]
poza tym uwazam ze takie podejscie, ze ludzie ktorzy nie daliby sobie zrobic zdjecia gdyby wiedzieli moga byc bezczelnie okradani z prywatnosci w swojej niewiedzy, za pomoca tele, jest gleboko nieetyczne.

Irvine
03-06-2006, 03:58
[ Dodano: Sob 03 Cze, 2006 ]
poza tym uwazam ze takie podejscie, ze ludzie ktorzy nie daliby sobie zrobic zdjecia gdyby wiedzieli moga byc bezczelnie okradani z prywatnosci w swojej niewiedzy, za pomoca tele, jest gleboko nieetyczne.

Eee tam, to jest przesada. Tak by nie powstalo wiele swietnych zdjec nie mowiac juz chociazby o telewizji na zywo na przyklad transmisji meczu.

nygus
03-06-2006, 04:20
irvine , o jakiej telewizji ty mowisz? o filmowaniu sportowcow ktorzy pracuja i robia show czy tez ujeciach publiki, ktora w wiekszosci dumna bedzie widzac sie na ekranie TV, i porownujesz to ze zdjeciami z daleka ludzi ktorzy wyraznie nie zycza sobie ( jak gmoszek doskonale wie, bo o tym pisze ) zdjec, np z powodow religijnych, zatem rada na to jest odpowiedni obiektyw podgladacza i co sie bedziemy tam jakimis tubylcami przejmowac.
to nieprawda ze z ludzmi nie mozna sie porozumiec, nawet nie znajac jezyka ( mowa ciala, empatia, czyste intencje, to wszystko działa ) a jak juz jezyk sie zna ( niekoniecznie arabski w maghrebie, francuski wystarcza ) to juz w ogole. Dlatego robie zdjecia wylacznie szerokim , wiec jesli sa jakies "podgladane" to postac zwykle jest mala i nie narusza to jej prywatnosci.
Jak jedna z grup na Flickr.com poswiecona street photo mówi w swoim opisie ( nie moje słowa )

"We are less inclined toward telephoto grabs of people in the street. For the most part, we actually hate them. If you want to take a photo of someone, get in close. We subscribe to Petteri's Telephoto is For Cowards principle."

wiecej na temat tej idei :

http://www.prime-junta.net/pont/Pontification/n_Telephoto_Is_For_Wimps/a_Telephoto_Is_For_Cowards.html?page=1

esej otwiera stary cytat z Capy, warto przemyslec :

If your photographs aren't good enough, you aren't close enough.
-- Robert Capa


I have a few pet peeves on DPReview and other on-line camera fora. One of them is the question "Which is the best telephoto lens for candids?" It gets asked a lot, and answered a lot. Usually the answers are something like "The 135/2L" or "The 70-200/2.8 IS L" or even (God forbid) "The 100-400 IS L." To make it worse, lenses on all-in-one cameras are getting longer and longer, not even to mention the 33x zooms on camcorders. Now, I'm generally of the opinion that in photography anything goes -- do whatever rocks your boat. However, there are limits, and this is one of them. The fact is, real photographers don't shoot candids with telephoto lenses.

Photographers are going through all kinds of harassment nowadays. Taking a photo of a bridge is considered tantamount to planning to blow it up. One major reason for this is image. One pervasive image of the photographer is the celebrity-stalking paparazzi, the sleazy PI on Cheaters, and the creepy old guy in the trenchoat in the woods by the playground, all of whom wield big black cameras and three-foot-long lenses. This is the image of the photographer as stalker: someone who sees us from a long way off without us seeing him; who steals our picture without our knowledge, for some sinister purpose or other. This image is only reinforced by incompetent "professionals" shooting "candids" at weddings with similar gear, and making it a point of pride to get people on film or on chip when they didn't realize that they were being photographed.

The fact is that surveillance cameras and Big Brother notwithstanding, people should have the right to privacy: the right not to be photographed if they don't want to. This is something that transcends what law says about photography in public places ("knock yourself out"). It's simply rude and morally questionable to photograph people who don't want to be photographed.

The photographer as stalker is not a pretty image. If this is what people get in their heads when thinking of photographers, how enthusiastic do you think they will be in defending photographers' rights to take pictures freely? If we, as photographers, don't respect everybody else's rights not to be photographed, why should everyone else respect our rights to take photographs?

So, as usual, politics is the reason I get angry about people shooting candids with tele lenses: this type of "candid photographer" pollutes the waters for all of us. But that's actually pretty much beside the point. The fact is, candid photography with telephoto lenses doesn't even work!

Irvine
03-06-2006, 08:39
nygus, bardzo ciekawe i szczerze mowiac dla mnie nowe spojrzenie.
Dzieki. Podejrzewam jednak ze sa dwie szkoly?

Seeker
03-06-2006, 09:05
Od samego sfotografowania jeszcze nikt nie umarl, ale popieram
poglad Nygusa. Czyste sumienie, to fajna sprawa ;)
ale czesto sie to docenia po czasie.

Pozdrawiam

gmoszkow
03-06-2006, 23:07
Nygus: To co piszesz to prawda, ja absolutnie nie będę się z Tobą kłócił. Nawet więcej - zgadzam się z Tobą w 100% i też najbardziej jestem zadowolony z tych zdjęć, gdzie obiekt może milcząco, ale jednak wyraził zgodę na zdjęcie.

Oczywiście, że się da robić nawet na 12 czy 15 mm zdjęcia ludzi i jak może czytałeś w mojej wypowiedzi na temat sprzętu jaki zabrałem i jak go używałem teraz na wyjeździe to zobaczysz, że głównie to była tokina 12-24.

Ale pytanie jest od człowieka, który dopiero zaczyna focić w takich sytuacjach i zdecydowanie trudniej jest zrobić zdjęcie z bliska uzyskująć zgodę niż tele z daleka.

Co do mojej obecności w afryce północnej to było to już niestety blisko 20 lat temu i pewnie tam też się wiele zmieniło.

Co do uzyskania pozwolenia - to wtedy o nie poprosiłem i dostałem, ale nie spodobało się to starszyznie z tej wsi i zaczęła się awantura. Ja miałem wtedy 10 lat a i tak byłem obietem w który rzucano kamieniami bym sobie poszedł.

Wreszcie ostania sprawa, o której zapominać nie należy to to, że na takie zdjęcia jak Twoje potrzeba znacznie więcej czasu niż tele z odległości - takie przynajmniej są moje doświadczenia. Jeśli chłopak jedzie na tydzień czy nawet dwa do Egiptu to nie będzie miał wystarczająco czasu.

Wreszcie: Je sais, que francais est suffisant, mais qui parle francais ici???

W Gwatemali z hiszpańskim też obleci, aż znajdujesz się znienacka w sytuacji, gdzie nie obleci. WIem, wiem body language to język, który znają i rozumieją wszyscy, ale to wymaga wyczucia, dystansu do samego siebie, ogromnej empatii, dobrej obserwacji i jeszcze pewnie kilku innych umiejętności no i to o czym już wspomniałem - sporo czasu.

Na koniec (bez usprawiedliwiania się) - ja tak zaczynałem i choć teraz doceniam zalety rozmowy i pozwolenia nie zawsze tak robiłem

Pozdrawiam

Grzegorz

PS> Nygus: jest w Towjej galerii wiele emocji ...

nygus
04-06-2006, 18:03
to prawda, czas to kluczowa sprawa przy tego typu zdjeciach ( zreszta wiekszoci reporterskich ). dlatego coraz mniej interesuje mnie wspolczesna fotografia reporterska, ktorej poziom faktycznie obniza sie w porownaniu do ubieglych dziesiecioleci, bo coraz wiekszy nacisk konkurencyjnego rynku wymusza coraz krotsza, i co za tym idzie coraz plytsza robote. gadalem kiedys w Etiopii z kolesiem z agencji Gamma, mowil ze teraz utrzymuje sie glownie z robienia filmow, zeby moc przebierac w ofertach zlecen foto i nie jechac na typowy teraz assigment typu "zycie codzienne w Rio w dwa dni ". krotszy wyjazd jest oczywiscie tanszy, wiec tanszy produkt ktory mozna opchnac w gazecie i tak malo wybrednej klienteli, a zatem gorsze wypiera lepsze niestety.