Zobacz pełną wersję : bagnet, a jasność obiektywów
czy może się ktoś odnieść do tego zdania?:
"Nikon poprzez swój stary i mały bagnet mocujący obiektywy, zablokował sobie na zawsze możliwość konstruowania jasnych obiektywów - dlatego teraz z uporem maniaka promuje wysokie czułości w swoich aparatach (cóż jak ma ciemne szkła wynikłe z małych średnic wyjściowych soczewek)."
źródło: http://www.korex.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1192&start=15
nie znam się na zagadnieniach konstrukcyjnych, ale niby oczywista kwestia przełożenia wielkości bagnetu na jasność obiektywów jakoś do mnie nie trafia...
ostatnio Ken Rockwell o tym pisał - wychodzi, że używając różnych "trików" w konstrukcji szkła, można skonstruować obiektyw o (prawie) dowolnej jasności.
http://www.kenrockwell.com/nikon/f-095.htm
ostatnio Ken Rockwell o tym pisał - wychodzi, że używając różnych "trików" w konstrukcji szkła, można skonstruować obiektyw o (prawie) dowolnej jasności.
http://www.kenrockwell.com/nikon/f-095.htm
wielkie dzięki! tak też czułem pod skórą, że to bzdura
Mała srednica nikonowskiego bagnetu F jest powodem wielu urban legends. Kiedyś wielu "ekspertów" twierdziło, że z tego powodu nie będzie full frame w systemie nikona. Co ciekawe, takie twierdzenia padały już po wprowadzeniu Kodaka DCS 14n - ktory jest zrobiony na bazie nikona F80. Caly czas są głosy, że bagnet nikona nie pozwala na jasne szkła. A 50/1.2 Ai-S? A AF-S 200/2? A MF 300/2 (tak, tak, było takie szkło - nikon wyprodukował ok. 400 szt., połowę przejęło Hollywood i przerobiło mocowanie do stosowania z kamerami filmowymi)?
Oczywiście nikon nie ułatwia sobie zycia za pomocą stosowania rozwiązania technicznego sprzed 50 lat (pierwszy Nikon F), ale duża średnica bagnetu nie przekłada sie na jasne szkła. Canony 50/1.0 i 85/1.2 tanie nie są - być może w archiwum nikon ma odpowiedniki takich szkieł, ale mieć projekt a wdrożyc opłacalny projekt to dwie różne sprawy. Szkła z górnej półki to nie gadżety dla nawiedzonych hobbystów, tylko narzędzia pracy i relacja cena/jakość/efekt zawsze będzie odgrywała rolę.
Granicą jasności szkła jest chyba f/0.7 - takie szkła, zresztą z arsenalu NASA stosował Stanley Kubrick w filmie Barry Lydon. Ale superprodukcje Hollywood a normalną praktykę fotograficzną (nawet na najwyższym poziomie) dzieli jednak sporo.
Ken jednak nagina trochę fakty do tego co stara się udowodnić. Podaje super jasne szkła Nikona do dalmierzowców. W tych aparatach ze względu na brak klapiącego lustra ostatnia soczewka obiektywu może niemalże siedzieć na materiale światłoczułym co zdecydowanie ułatwia ich projektowanie bez względu na to, że średnica bagnetu Nikonowskich dalmierzy była dużo mniejsza.
Tomson zrobił to zdecydoawnie lepiej podając jako przykłady jasnych szkieł obiektywy nikona do SLR. Widać zatem, że się da tylko być może jest rzeczywiście trudniej. A i tak o wszystkim decyduje dział marketingu należy mieć to w pamięci.
Pozdrawiam
czy może się ktoś odnieść do tego zdania?:
"Nikon poprzez swój stary i mały bagnet mocujący obiektywy, zablokował sobie na zawsze możliwość konstruowania jasnych obiektywów - dlatego teraz z uporem maniaka promuje wysokie czułości w swoich aparatach (cóż jak ma ciemne szkła wynikłe z małych średnic wyjściowych soczewek)."
źródło: http://www.korex.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1192&start=15
nie znam się na zagadnieniach konstrukcyjnych, ale niby oczywista kwestia przełożenia wielkości bagnetu na jasność obiektywów jakoś do mnie nie trafia...
He... na tej samej stronie niejaki slawoj napisał:
Czym Wy się zachwycacie?
Przecież nikon to aparaty przereklamowane i to bardzo mocno (jadą na wyrobionej marce swoich poprzednich modeli analogowych, które zresztą były rewelacyjne. Sam używam Nikona_FA).
Nikon D3 ze swoim 14 bitowym przetwarzaniem obrazu? ( już FujiFilm S9600 posiada 16 bitowy przetwornik).
Ale realia są inne. Teraz na rynku liczą się dwaj producenci: Canon oraz Sony (A350).
Myślę że bezsensem jest komentować takie wypowiedzi na forum Nikona. "MAŁY" bagnet Nikona był od wieków przedmiotem drwin ze strony Canona i ..... niczego to przez 50 lat nie zmieniło. Nie zmiennie pozostaje fakt że Nikon do 200mm ma lepsze szkła od Canona i dopiero powyżej "mały" bagnet Nikona stwarza problemy konstrukcyjne przy projektowaniu jasnych obiektywów.
Ale gdyby porównac bagnety Canona i Nikona to jakie by były różnice?
Stary bagnet Canona FL/FD czy nowy EOS/EF?
Stary bagnet Canona FL/FD miał większą średnicę niż Nikon F, ale był bardzo skomplikowany mechanicznie. Wszelkie sprzężenia z korpusem (sterowanie przysłoną, przekazywanie informacji o maksymalnej i aktualnie nastawionej przysłonie, o włączeniu trybu automatycznego, itp.) przekazywane były mechanicznie. Możliwości były chyba nieco większe niż w bagnecie Nikona. Canon eksperymentował ze zbudowaniem aparatu AF opartego na bagnecie FD, ale okazało się to ślepą uliczką - mechaniczne sprzężenia stawiały za dużo ograniczeń.
W 86 roku Canon wprowadził zupełnie nowy bagnet EOS/EF, o jeszcze większej średnicy (co miało, wg reklamy, ułatwiać budowę jasnych obiektywów), w którym wszelkie sprzężenia mechaniczne zostały zastąpione elektrycznymi - całkowicie elektryczny jest zarówno napęd przysłony, jak i AF.
Elektryczne połączenia z obiektywem mają swoją zaletę - np. nie jest problemem zbudowanie prostych mechanicznie pierścieni pośrednich czy nawet mieszków makro, które zapewniają pełne sprzężenie obiektywu z korpusem, a także obiektywów z pokłonami i przechyłami - zamiast skomplikowanych mechanicznych połączeń potrzebny jest tylko wielożyłowy kabelek.
Niejako aby udowodnić swą tezę o przekładaniu się szerokiego bagnetu na jasność obiektywów, Canon stosunkowo szybko (pod koniec lat 80-tych) wyprodukował rekordowy obiektyw 1,0/50 - podobno dość kiepski optycznie, ale rekordowo jasny.
Więc rozumiem że obecny bagnet Canona spełnia wszystkie współczesne wymagania (pełna elektronika).
A jak to wygląda u Nikona?
W Nikonie masz też pełną elektronikę, pozostało tylko mechaniczne złącze w profesjonalnych i semiprofesjonalnych puszkach po to żeby możliwa była obsługa starszych obiektywów. Nowe obiektywy wykorzystują styki elektroniczne.
Bagnet EOS został wprowadzony nie w 1986, a w 1987 roku. W 1986 roku na rynku pojawił się Canon T90, ostatni z bagnetem FD, puszka o wielkich możliwościach. Stąd wielkie było zaskoczenie, że rok później Canon porzucił bagnet FD. Dla mnie podstawowa wadą tego bagnetu był brak zatrzasku.
Elektronika w Nikonie nie jest pełna! Elektronicznie przenoszone są informacje o otworze maksymalnym obiektywu, o jego ogniskowej, ustawionej odległości, i pewnie jeszcze parę danych, ale samo sterowanie przysłoną i przymykanie jej do właściwej wartości w chwili zdjęcia odbywa się na drodze całkowicie mechanicznej, za pomocą dźwigienek.
Do tej pory pozostało jeszcze także sporo obiektywów z mechanicznym sprzęgłem AF.
Elektronika w Nikonie nie jest pełna! Elektronicznie przenoszone są informacje o otworze maksymalnym obiektywu, o jego ogniskowej, ustawionej odległości, i pewnie jeszcze parę danych, ale samo sterowanie przysłoną i przymykanie jej do właściwej wartości w chwili zdjęcia odbywa się na drodze całkowicie mechanicznej, za pomocą dźwigienek.
Do tej pory pozostało jeszcze także sporo obiektywów z mechanicznym sprzęgłem AF.
Czy to prawda? A jeśli tak, to czy mechanika ustępuje elektronice?
owszem, puch24 masz racje, ale nei do konca, bo szkla typu PC-E maja przyslone sterowana elektronicznie i elektrycznie. czyli pelna elektryka jesli mozna tak powiedziec. A nad wyzszoscia elektroniki nad mechanika moznaby sie spierac bez konca - po odpowiedniej dawce jakiegos mocniejszego trunku... I podejrzewam, ze wnioski bylyby takie, ze nadal bylby to spor nierozwiazany.
velaskez
28-12-2008, 08:09
Nie zmiennie pozostaje fakt że Nikon do 200mm ma lepsze szkła od Canona i dopiero powyżej "mały" bagnet Nikona stwarza problemy konstrukcyjne przy projektowaniu jasnych obiektywów.
Bzdura. Z tego co wiem najdłuższy i najjaśniejszy obiektyw Canona to 1200/f5.6 i zgadnij co? Nikon ma w ofercie 1200-1700/f5.6-8 (http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/nikon/nikkoresources/zoomsMF/12001700mm.htm). Widzisz jakieś problemy, bo ja widzę tylko, że się da...
Nota bene, Nikon zrobił zoom z takim światłem, a w Canonie najdłuższy tele zoom to co...100-400? Gdzie tu porównywać:mrgreen:
Ale Canon ma za to ma najdłuższe stałki - http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/canon/fdresources/fdlenses/reflex8002000/cat.htm :)
Ale Canon ma za to ma najdłuższe stałki - http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/canon/fdresources/fdlenses/reflex8002000/cat.htm :)
Proponuję sprzedajmy te przestarzale nikony z mechanicznym przeniesieniem napędu i kupmy np d40 lub d60 a najlepiej zmieńmy sys. na Canona.
Proponuję sprzedajmy te przestarzale nikony z mechanicznym przeniesieniem napędu i kupmy np d40 lub d60 a najlepiej zmieńmy sys. na Canona.
bueheheheheheheeheeh....:mrgreen:
velaskez
28-12-2008, 16:12
Ale Canon ma za to ma najdłuższe stałki - http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/canon/fdresources/fdlenses/reflex8002000/cat.htm :)
i tak nigdy ich nie dotknę:)
Trochę off-topic ...
mały bagnet = mała dziura,
duży bagnet = duża dziura.
Czyli wychodzi na to, że przy zmianie szkieł więcej paprochów na matrycę wleci ;).
Piękna riposta ze strony ku6i (http://www.korex.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1192&postdays=0&postorder=asc&start=30&sid=b4db47154593963821be53c4a58c8b73) (mniej więcej w środku dyskusji)
velaskez
29-12-2008, 07:22
Trochę off-topic ...
mały bagnet = mała dziura,
duży bagnet = duża dziura.
Czyli wychodzi na to, że przy zmianie szkieł więcej paprochów na matrycę wleci ;).
Myślę, że wleci tyle samo. W końcu matryca mieści się cała w dziurze. To zadanie na mechanikę płynów:) Więc ilość paprochów będzie tylko zależeć od ich ilości we wpadającej jednostce powietrza.:)
nie znam się na zagadnieniach konstrukcyjnych, ale niby oczywista kwestia przełożenia wielkości bagnetu na jasność obiektywów jakoś do mnie nie trafia...
a ja zawsze myślałem, że na "jasność" obiektywu największy wpływ ma średnica/wielkość przedniej soczewki, czyli ilość światła wpadającego do obiektywu, a nie średnica/wielkość bagnetu...
bo na logikę to jeśli dużo światła wpadnie przez duży otwór obiektywu, to podobna ilość światła z niego wyleci (uwzględniając straty po drodze) i wydaje się, że średnica wylotu (bagnetu) ma małe znaczenie, co najwyżej z mniejszego otworu z tyłu obiektywu wyleci światło bardziej "skoncentrowane" ;)
to tak bardzo w uproszczeniu i na chłopski rozum ;)
a ja zawsze myślałem, że na "jasność" obiektywu największy wpływ ma średnica/wielkość przedniej soczewki, czyli ilość światła wpadającego do obiektywu, a nie średnica/wielkość bagnetu...
bo na logikę to jeśli dużo światła wpadnie przez duży otwór obiektywu, to podobna ilość światła z niego wyleci (uwzględniając straty po drodze) i wydaje się, że średnica wylotu (bagnetu) ma małe znaczenie, co najwyżej z mniejszego otworu z tyłu obiektywu wyleci światło bardziej "skoncentrowane" ;)
to tak bardzo w uproszczeniu i na chłopski rozum ;)
kurcze, no coś w tym jest:)
velaskez
29-12-2008, 20:27
Nie ma w tym absolutnie nic;) Zrób prosty eksperyment. Weź kartkę A4 zwiń w lejek i powiedz mi czy światło wypadające jest mocniejsze od wpadającego:-P Jeśli tak...to po co używać soczewek do ogniskowania światła!:twisted:
Nie ma w tym absolutnie nic;) Zrób prosty eksperyment. Weź kartkę A4 zwiń w lejek i powiedz mi czy światło wypadające jest mocniejsze od wpadającego:-P Jeśli tak...to po co używać soczewek do ogniskowania światła!:twisted:
no ale z jakiegoś powodu np. 85 1.4 ma większą soczewkę niż 85 1.8. Zatem większa jasność = większa przednia soczewka. Nie jestem żadnym fizykiem, mogę się mylić, ale tak sobie tylko kombinuję
velaskez
29-12-2008, 21:23
to obejrzyj soczewkę z 50/1.8 i z dowolnego zooma:) Może i tak to działa, ale nie sądzę by miało ogromne znaczenie. Raczej wielkość przedniej soczewki w porównaniu z długością. Im dłuższy (fizycznie dłuższy) tym większa soczewka dla większej jasności. Ja bym to tak widział.
to obejrzyj soczewkę z 50/1.8 i z dowolnego zooma:) Może i tak to działa, ale nie sądzę by miało ogromne znaczenie. Raczej wielkość przedniej soczewki w porównaniu z długością. Im dłuższy (fizycznie dłuższy) tym większa soczewka dla większej jasności. Ja bym to tak widział.
50tka to jedna z prostszych konstrukcji optycznych, pewnie im więcej soczewek i grup tym większe straty jasności po drodze i tym więcej światła trzeba na wejściu, tak jak z telekonwerterami.
Stałki są jaśniejsze i dużo lżejsze od zoomów nie bez powodu.
BTW, http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/nikon/nikkoresources/fisheyes/6mmf28.htm
Ogniskowa 6mm, światło 2.8, 23cm średnicy soczewki i 5kg szkła. Widzisz związek?
Ciemniejsza wersja (http://www.mir.com.my/rb/photography/companies/nikon/nikkoresources/6070nikkor/fisheyes/6mm56.htm) waży zaledwie 430g i jest o połowę mniejsza.
velaskez
29-12-2008, 21:49
W każdym bądź razie, ja tu tylko kupuję:) Od myślenia w tym zakresie są inni.
dobra, ja się nie wypowiadam. chodziło mi tylko o to, że moim zdaniem mimo niedużej wielkości bagnetu możliwe jest zbudowanie jasnej stałki. tutaj (http://www.nadir.it/pandora/ZEISS.htm) Zeiss f/0.33
Nie ma w tym absolutnie nic;) Zrób prosty eksperyment. Weź kartkę A4 zwiń w lejek i powiedz mi czy światło wypadające jest mocniejsze od wpadającego:-P Jeśli tak...to po co używać soczewek do ogniskowania światła!:twisted:
to ja proponuję - weź palca (niekoniecznie swojego) i podłub mim w nosie (miekoniecznie swoim) :evil:
to ja proponuję - weź palca (niekoniecznie swojego) i podłub mim w nosie (miekoniecznie swoim) :evil:
hehe
Dyfuzor Panowie! To wszystko działa na zasadzie dyfuzora... albo jak kto woli silnika odrzutowego. Im więcej powietrza wpadnie do silnika tym więcej paliwa można spalić. Im więcej światła wpadnie przez pierwszą soczewkę tym więcej go wyjdzie bagnetu stroną. Ostatnia soczewka jest odpowiedzialna za "rozciągnięcie" tego światła na całej powierzchni matrycy. I nie jej wielkość ma znaczenie tylko wartość promienia krzywizny obu powierzchni roboczych szkła R1 i R2 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/16/Soczewka1.svg ja tak to rozumiem. ktoś się ze mną nie zgodzi? Tyle że ostatnia soczewka jest wklęsło-wypukła (ta w środku) http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b0/Soczewka2.svg
dobra, ja się nie wypowiadam. chodziło mi tylko o to, że moim zdaniem mimo niedużej wielkości bagnetu możliwe jest zbudowanie jasnej stałki. tutaj (http://www.nadir.it/pandora/ZEISS.htm) Zeiss f/0.33
To akurat słaby przykład :-) Ten obiektyw, co zresztą przytaczany artykuł opisuje, to ściema przecząca prawom fizyki. Super-Q-Gigantar powstał z byle jak skleconych ze sobą soczewek i miał być odpowiedzią na prezentowanie coraz to jaśniejszych obiektywów o ograniczonych zastosowaniach praktycznych, a których jakość (przy dużych otworach) pozostawiała wiele do życzenia.
Panie i Panowie
Osobiście używam Nikona D80 (dawno temu analogowego Canon A1), córka Canona A710IS.
Wiecie co. Canonierzy są bardziej wyluzowani (forum Canona).
Jesli na forum Canona ktos napisze, że używa Nikona spotka się z prośbami o opinię i życzliwe zainteresowanie.
Jeśli ktoś na forum Nikona wspomni o Canonie to sami wiecie. Czyżby kompleksy Nikonowców i próba ich rozładowania poprzez męczące udowadnianie na każdym kroku wyższoiści ICH systemu.
Jak napisałem używam Nikona i jestem bardzo zadowolony, z równoważnego Canona też byłbym zapewne zadowolony. Nie piszcie, że nie ma równoważnych Canonów, są inne ale równie dobre i ciekawe.
Inne systemy, inne własności.
Czasami u profi widzę body Canona z obiektywem Nikona, zaleta dużego bagnetu w którym daje się zmieścić co nieco.
To tylko puszki i szkiełka.
Wracając do tematu, zalety dużego bagnetu.
Łatwiej i zapewne taniej w produkcji (nie mylić w sklepie) jest zrobić bardzo jasne szkła zawłaszcza do FF gdy ma się duży bagnet. koszt masy szkła zapewne nie ma decydującego znaczenia.
Duża średnica ostatniej soczewki pozwala łatwiej zachować prostopadłość padania promieni światła na matrycę dla FF. Upraszcza konstrukcję, nie trzeba stosować trików konstrukcyjnych, emulacji itp.
Oczywisty jest również mniejszy wpływ zawsze istniejących lokalnych wad szkła, "rozmywają" się w większej przestrzeni/powierzchni. Im mniejsza fizyczna średnica układów optycznych tym większe kłopoty z prawami fizyki typu dyfrakcja itp. Wadą jest wzrost masy do 3 potęgi.
Paweł
niedzielny pstrykacz z okropnym i zarazem bardzo wygodnym spazirenzoomem.
Jesli na forum Canona ktos napisze, że używa Nikona spotka się z prośbami o opinię i życzliwe zainteresowanie.
Jeśli ktoś na forum Nikona wspomni o Canonie to sami wiecie.
Nie wiem, kurde, może oświecą mnie Canoniarze którzy należą do tego forum i jego grup regionalnych? :mrgreen:
Dyfuzor Panowie! To wszystko działa na zasadzie dyfuzora... albo jak kto woli silnika odrzutowego. Im więcej powietrza wpadnie do silnika tym więcej paliwa można spalić. Im więcej światła wpadnie przez pierwszą soczewkę tym więcej go wyjdzie bagnetu stroną. Ostatnia soczewka jest odpowiedzialna za "rozciągnięcie" tego światła na całej powierzchni matrycy. I nie jej wielkość ma znaczenie tylko wartość promienia krzywizny obu powierzchni roboczych szkła R1 i R2 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/16/Soczewka1.svg ja tak to rozumiem. ktoś się ze mną nie zgodzi? Tyle że ostatnia soczewka jest wklęsło-wypukła (ta w środku) http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b0/Soczewka2.svg
A jeśli obiektyw zamknięty będzie z tyłu dekielkiem?
Duża przednia soczewka nie ma tu nic do rzeczy. Jasność obiektywu jest stosunkiem średnicy wejściowej do jego ogniskowej. A średnica wejściowa leży wewnątrz optyki i z reguły w jej płaszczyźnie pracuje przysłona.
To akurat słaby przykład :-) Ten obiektyw, co zresztą przytaczany artykuł opisuje, to ściema przecząca prawom fizyki. Super-Q-Gigantar powstał z byle jak skleconych ze sobą soczewek i miał być odpowiedzią na prezentowanie coraz to jaśniejszych obiektywów o ograniczonych zastosowaniach praktycznych, a których jakość (przy dużych otworach) pozostawiała wiele do życzenia.
wiem, że to żart:) litera Q w nazwie oznacza Quatsch co znaczy głupota, bzdura... czy jakośc tak
Mnie osobiście w bagnecie Nikona denerwuje, że nie mogę podczepić obiektywów M42 i mieć ostrzenia na nieskończoność.
Co do małych rozmiarów - jeśli światło musi przedostać się przez mniejszą dziurę to trzeba je bardziej skupić, a jeśli soczewki je bardziej skupiają to znaczy, że łatwiej o ujawnienie się wad tych soczewek i muszą być dokładniej wykonane. Np. ostatnia soczewka musi być mniejsza ale "rzucić" obraz na taką samą powierzchnię jak w większych bagnetach, a więc trudniej na niej skompensować aberrację sferyczną. Tak jest przynajmniej w teorii, a jak to się przekłada na technologię produkcji i koszty, trzeba by zapytać eksperta.
yyy jak nie można podpiąć M42 jak można i to z ostrzeniem na nieskończoność? przecież pełno jest tzw przejściówek choćby na allegro ;)
yyy jak nie można podpiąć M42 jak można i to z ostrzeniem na nieskończoność? przecież pełno jest tzw przejściówek choćby na allegro ;)
Czy mógłbyś mi w takim razie polecić przejściówkę, która umożliwi ostrzenia na nieskończoność, a zdjęcie nie będzie wyglądać jak zrobione z wnętrza nieodśnieżonego samochodu stojącego w środku mgły?
raczej nie, po pierwsze nie siedzę w tym temacie aż tak żeby móc coś polecać, sam posiadam tylko jedną przejściówkę z "soczewka" która dostałem w prezencie, (przykręconą do heliosa i dla mnie jest ok) po drugie na forum temat takich przejściówek/M42/itp był opisywany wiele razy wiec nie ma sensu kolejny raz robić OT ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.