Zobacz pełną wersję : Zink i jasność szkła
LZandecki, mogę się mylić, ale sądzę, że głębia ostrości nie zależy od liczby przysłony, ale od otworu względnego (to nie to samo). Na obiektywie f/4 przy ustawieniu na f/4 będziesz miał taką samą głębię jak na obiektywie f/2.8 ustawionym na f/2.8 - dlatego, że otwór względny (wielkość dziury, przez którą wpada światło) będzie w nich taki sam.
LZandecki, mogę się mylić, ale sądzę, że głębia ostrości nie zależy od liczby przysłony, ale od otworu względnego (to nie to samo). Na obiektywie f/4 przy ustawieniu na f/4 będziesz miał taką samą głębię jak na obiektywie f/2.8 ustawionym na f/2.8 - dlatego, że otwór względny (wielkość dziury, przez którą wpada światło) będzie w nich taki sam.
Zink, to się chyba jednak mylisz ;-)
Zink, to się chyba jednak mylisz ;-)
Zink nawet na pewno sie myli, a nie chyba.
zakładamy, ze ten sam format, ta sama ogniskowa, ta sama odleglosc
Zink nawet na pewno sie myli, a nie chyba.
zakładamy, ze ten sam format, ta sama ogniskowa, ta sama odleglosc
Jacek_Z, to 'chyba' miało mieć wydźwięk retoryczny :D
Jacek_Z, to 'chyba' miało mieć wydźwięk retoryczny :D
Na obiektywie f/4 przy ustawieniu na f/4 będziesz miał taką samą głębię jak na obiektywie f/2.8 ustawionym na f/2.8 - dlatego, że otwór względny (wielkość dziury, przez którą wpada światło) będzie w nich taki sam.
Gdzie jest Czornyj i jego komentarz :lol: ?
Na obiektywie f/4 przy ustawieniu na f/4 będziesz miał taką samą głębię jak na obiektywie f/2.8 ustawionym na f/2.8 - dlatego, że otwór względny (wielkość dziury, przez którą wpada światło) będzie w nich taki sam.
Gdzie jest Czornyj i jego komentarz :lol: ?
Fakt, trochę się pomyliłem z tym Otworem względnym (to jest co innego niż sadziłem), ale ogólna idea jest słuszna. Przykład: weźcie jakikolwiek obiektyw o jasności f/2.8 i zamontujcie przed nim filtr szary (taki do przyciemniania). Wypadkowa jasność zestawu się pogorszy, czyli będzie większa od 2.8 (przy zastosowaniu odpowiednej ilości filtrów może wynosić nawet f/4). I co, wtedy wzrośnie głębia ostrości (na pełnej dziurze oczywiście)?
Fakt, trochę się pomyliłem z tym Otworem względnym (to jest co innego niż sadziłem), ale ogólna idea jest słuszna. Przykład: weźcie jakikolwiek obiektyw o jasności f/2.8 i zamontujcie przed nim filtr szary (taki do przyciemniania). Wypadkowa jasność zestawu się pogorszy, czyli będzie większa od 2.8 (przy zastosowaniu odpowiednej ilości filtrów może wynosić nawet f/4). I co, wtedy wzrośnie głębia ostrości (na pełnej dziurze oczywiście)?
Zink i dalej sie mylisz. Ta idea nie jest słuszna :)
jak zalożysz filtr szary to zmniejszysz ilość wpadającego światła i tylko tyle. przysłona nadal będzie 2.8, głębia się nie zmieni. Ona nie zależy od ilości światła!
żeby wyrównać stratę światła możesz nie zmieniać przysłony (głębi ostrości w konsekwencji) ale przedłużyć czas naświetlania (lub zwiększyć ISO w cyfrówce).
jeśli chcesz to regulowac przysłoną - to wręcz odwrotnie, nie możesz przymknąc do 4 a musisz otworzyć do 2 czy 1,4 (zalezy od mocy filtra) i głębia ostrości sie zmniejszy.
Zink i dalej sie mylisz. Ta idea nie jest słuszna :)
jak zalożysz filtr szary to zmniejszysz ilość wpadającego światła i tylko tyle. przysłona nadal będzie 2.8, głębia się nie zmieni. Ona nie zależy od ilości światła!
żeby wyrównać stratę światła możesz nie zmieniać przysłony (głębi ostrości w konsekwencji) ale przedłużyć czas naświetlania (lub zwiększyć ISO w cyfrówce).
jeśli chcesz to regulowac przysłoną - to wręcz odwrotnie, nie możesz przymknąc do 4 a musisz otworzyć do 2 czy 1,4 (zalezy od mocy filtra) i głębia ostrości sie zmniejszy.
Zink i dalej sie mylisz. Ta idea nie jest słuszna :)
jak zalożysz filtr szary to zmniejszysz ilość wpadającego światła i tylko tyle. przysłona nadal będzie 2.8, głębia się nie zmieni. Ona nie zależy od ilości światła!
No właśnie, jeśli obiektyw 4 od 2.8 różni się tylko tym, że przepuszcza mniej światła (np. dlatego, że ma ciemniejsze soczewki/więcej soczewek, a nie dlatego, że ma mniejszą "dziurę"), to jest dokładnie to samo jakby na ten 2.8 założyć szary filtr. Jeśli natomiast różnią się one wielkością "otworu", to faktycznie nie mam racji :)
Nie masz racji.
Mówi się co prawda potocznie "obiektyw o jasności" - ale chodzi tu nie o jasność w sensie przeźroczystość szkła !!!
Obiektyw o F4 przepuszcza mniej swiatła od F2,8 nie dlatego, że ma zadymione soczewki, ale dlatego, że ma mniejszy otwór względny (w stosunku do swojej ogniskowej), czyli że ma mniejszą dziurę jak piszesz. A mniejsza dziura to większa głębia ostrości.
Szkła (soczewki) obiektywu F2,8 i F 4 są tak samo przeźroczyste. Chodzi tu o średnicę otworu przez które wpada swiatło.
Zmieniając przysłonę nie zmieniasz przeźroczystości soczewek (jak niby to sobie wyobrażasz?), tylko zmniejszasz dziurę. Popatrz w środek obiektywu jak kręcisz pierścieniem przysłony na obiektywie nie podpiętym do aparatu (obiektyw nie może byc typu G bo nie ma on pierścienia przysłon)
jeśli obiektyw na aparacie to przyciśnij przycisk podglądu głębi ostrości na body obok obiektywu (nie wiem jakie masz body)
nie mam pomysłu jak jeszcze inaczej ci już to wytłumaczyć.
Nie musisz mi tłumaczyć, wiem jak działa przysłona, miałem Zenita przez jakiś czas :)
Chodziło mi raczej o to czy nie jest możliwe żeby dwa obiektywy o takim samym rozmiarze dziury (na otwartej przysłonie) miały różną jasność? Nie dlatego, że szkła będą "zadymione", ale dlatego, że będą z lepszego materiału, cieńsze albo będzie ich mniej. Przecież nie ma jedynej słusznej konstrukcji optycznej obiektywu np. 50mm, inna firma może go zrobić zupełnie w inny sposób używając np. mniej soczewek, wtedy może być on jaśniejszy pomimo tej samej wielkości dziury na otwartej przysłonie.
Zink kiedy przyjmiesz do wiadomosci że nie masz racji.
odpuść sobie kombinowanie z przeźroczystością szkła.
2x mniej swiatła to jest bardzo duża róznica. Zobacz sobie jaki ciemny jest filtr szary 2X.
Mozna obiektywy konstruować róznie, z grubszych czy cieńszych soczewek, z róznej ich liczby. To nic nie zmienia w okresleniu jasnosci obiektywu. Weź literature z optyki czy fotografii i poczytaj jak cie to dokładniej interesuje, ale przestań tworzyc teorie. Liczy sie tylko długość ogniskowej i średnica otworu w ściśle okreslonym miejscu.
ta sama dziura to ta sama jasność (o ile ta sama ogniskowa) bo przysłona to proporcja jednego do drugiego.
Zink, to sie robi zalosne.
http://pstryk.pl/opis.php/3824 Wymiary (średnica x długość): 86x183mm
http://pstryk.pl/opis.php/59 Średnica [mm]: 163
sigma ma srednice 2x mniejsza, a swiatlo i tu 2.8 i tu 2.8. alles klar?
krystek, teraz ty sie nie popisałeś.
tu nie chodzi o długość obiektywu i jego średnice (podałeś wymiary obudowy)
tu chodzi o ogniskową obiektywu i o średnice otworu przez która wpada światło (a nie zewnętrzną obudowy).
Nie chodzi też o średnicę przedniej soczewki, ale o średnice przez którą przedostaje sie swiatło w pewnym miejscu układu optycznego.
W zoomach (dla uproszczenia pomyślcie o tych ze stałą jasnością) zmienia się ogniskowa a nie zmienia sie przecież fizycznie wielkość przedniej soczewki. A jest to z proporcji. Gdy jedna rzecz - ogniskowa sie zmienia, a nie zmienia sie śrdenica soczewki, to powinna sie zmieniać jasność. A tu nie. Może być jasność stała. Dlatego bo chodzi o średnicę układu optycznego w miejscu gdzie jest przysłona. A ta średnica przy zoomowaniu ulega nieznacznej zmianie (a mimo to wartość przysłony sie nie zmienia).
Jacek_Z, panimaju.
krystek got +1 experience: nie pisac po piciu/przynajmniej czytac dokladnie..
Po pierwsze: przepraszam za zaśmiecanie wątku :)
Po drugie: Jacek_Z, przyjmuję do wiadomości, że różnica 2X to za dużo jak na samą przezroczystość szkieł.
Ale jednak po trzecie.... nie tworzę teorii, tylko próbuję myśleć logicznie. No bo tak: załóżmy czysto teoretycznie, że mamy jakikolwiek obiektyw o jakiejkolwiek jasności. Teraz rozbieramy go, wymieniamy wszystkie soczewki na takie ze szkła, które przepuszcza mniej światła, składamy z powrotem. Co otrzymaliśmy? Według ciebie otrzymaliśmy dokładnie ten sam obiektyw, no bo "ta sama dziura to ta sama jasność (o ile ta sama ogniskowa)". A przecież takie coś byłoby równoważne umieszczeniu przed obiektywem filtru szarego (gradację pomińmy, to może być nawet nieistniejąca 1.1x). Na logikę: coś co przepuszcza mniej światła musi mieć mniejszą jasność (czyli max. ilość światła na jednostkę powierzchni kliszy/matrycy). Przepraszam jeśli wychodzę na idiotę :)
róznice w preźroczystości szkła zastosowanego w obiektywach będą rzędu 0,001% a nie 50%. To zupełnie zły trop.
Przepraszam, Zink ale wytłumacz mi - tak na chłopski rozum - który producent obiektywów wkładałby do swoich produktów jakieś umorusane/przybrudzone/przydymione soczewki (albo z jakiegoś szkła kolorowego) po to żeby w specyfikacji napisać f/4 zamiast f/2.8 i na dodatek sprzedać je trochę taniej (bo często jest tak że im szkło "jaśniejsze" tym droższe)
Jacek_Z, skoro tak mówisz, to ok. Ja nie mam pojęcia o ile się różnią szkła w obiektywach, więc nie będę się kłócił, ale przeczytałem w innym wątku, że np. filtry polaryzacyjne Hoya Standard i HMC różnią się przepuszczalnością o ok. 5%. Idąc tym tropem z obiektywani może być tak samo: tańsze mogą nie mieć aż tylu powłok antyodblaskowych. A przy ilości soczewek w zoomach na poziomie 12~16 efekt jeszcze bardziej się kumuluje.
Jakon, jak już napisałem wyżej: przyznaję, że różnica 2.8 a 4 (czyli 2X) jest za duża żeby miała zależeć tylko od przezroczystości szkieł. Teraz już kłócimy się tylko o ideę, a nie o praktykę :) Poza tym przepuszczalność szkła nie zależy tylko od jego czystości czy "zadymienia", ale też np. od ilości powłok antyodblaskowych. Jakiego rzędu mogą być to różnice (nie twierdzę, że są, bo nie mam w tej kwestii żadnych pewnych informacji) napisałem wyżej.
Zink, najśmieszniejsze jest to, że to ile światła nie wejdzie do obiektywu nie ma znaczenia dla jasności obiektywu. Nie ma znaczenia dla jego jasności tak samo jak to, ile filtrów przed obiektyw założysz.
Nie myl jasności obiektywu a ilość światła.
Zmniejszanie ilości światła załatwia się przedłużaniem czasu. Obojętnie czym to mniej światła jest spowodowane - flitrami, zadymieniem, odbiciami.
Janość obiektywu opisuje zupełnie co innego, wynika z optyki - geometrii.
jest to proporcja srednicy efektywnej żrenicy wejściowej (otwór) (w mm): długości ogniskowej (w mm)
średnica efektywnej żrenicy wejściowej 25mm - ogniskowa 50 mm
25mm / 50 mm = 1:2 - jasnośc obiektywu F=2
tu nigdzie nie jest nic uwzględniane związane z ilością czy nateżeniem światła. liczą sie dwa wymiary w mm, które sa w liczniku i mianowniku wyrażenia i ulegają uproszeczeniu
Zink, jeżeli dobrze rozumiem twoje argumenty to w/g Ciebie nie miały by miejsca bytu obiektywy o świetle poniżej f/1 - np: 50 mm f/0.75 Rodenstock TV-Heligon.
A same obiektywy o f/1 miałyby szkła o przejrzystości równej przeźroczystości najczystszego powietrza.
Jacek Z naprawde ma racje - średnica efektywnej żrenicy wejściowej 25mm - ogniskowa 50 mm = 25mm / 50 mm = 1:2 - jasnośc obiektywu F=2
Tak, przyznaję, chociaż dalej nie daje mi to spokoju, że jasność obiektywu nie zależy od przepuszczalności świetlnej soczewek (poszukałem też nieco w innych miejscach). Nie daje mi to spokoju ze względu na to co napisałem wyżej o wymianie soczewek na ciemniejsze. No bo skoro obiektyw przepuszczałby mniej światła (przepuszczałby mniej, prawda?), to do poprawnego naświetlenia trzebaby było ustawić dłuższy czas, tylko że wtedy wyszłoby, że to scena odbija mniej światła, a obiektyw przepuszcza tyle samo (EV = Fw + Tw + ISOw - wzór z artykułu gmoszkowa (http://forum.nikon.org.pl/viewtopic.php?t=10788) - skoro Fw zostało takie same a czas się zmienił, to żeby bilans był taki sam musi się zmienić też ISOw lub EV). Czy ktoś potrafi mi to wytłumaczyć? Bo ja już nic nie rozumiem.
Jakon, jeszcze niedawno sądziłem, że obiektywy o jasnościach ponizej 1.1 mają wbudowany wzmacniacz optyczny :)
Boguslaw B., proszę zrozum, że nie wszyscy są tacy mądrzy jak ty. Niektórzy naprawdę potrzebują trochę więcej czasu i tłumaczenia żeby niektóre rzeczy zrozumieć. Miej odrobinę tolerancji :D
Edycja: coś poszło źle z kopiowaniem i wklejaniem. Już poprawione.
Zink, załamujesz mnie.
Ciągle zakładasz, że ilość światła padającego na matrycę zależy wyłącznie od jasności obiektywu. A skoro jest mniejsza, to znaczy, że obiektyw jest ciemniejszy. Otórz nie, ten wniosek jest błędny !!! Piszę to po raz trzeci !!!
jak włożysz zadymione soczewki przepuszczające 2x mniej swiatła to nie spada jasność obiektywu!!!
możesz mieć te samą przysłonę i ten sam czas, ale możesz miec tez po drodze filtry, odblaski, różną czułośc filmu (matrycy) i co najistotniejsze - rózne natężenie światła - może być jaśniej i ciemniej. matrycy i obiektywu nie interesuje z jakiej przyczyny jest ciemniej. Rekompensuje sie to czułością lub czasem (zakładając stałą F).
Poprawne naswietlenie nie zależy wyłacznie od jasności obiektywu!!!
kiedyś dawano taki przykład dla dzieci - poprawne naswietlenie to napełnienie wiaderka wodą. możesz lac długo wąskim strumieniem, albo krótko szerokim strumieniem.
Czyli sama szerokośc strumienia nie ma wpływu!!! A tylko to oznacza w tym przykładzie przysłonę. Po co mieszasz w to napełnienie wiaderka? ono zależy nie tylko od tego.
masz totalne pomieszanie pojęć.
kombinujesz że jak coś sie zmienia na niekorzyść to zmienia to jasność. Jest wiele czynników które powoduje niedoświetlenie zdjęcia - i sie je kompensuje na rózne sposoby. tego dotyczył ten wzór w innnnym topiku.
we wzorze na jasność masz tylko milimetry w liczniku i mianowniku. fizyka to nauka bardzo ścisła. tu nie ma nic o luksach, lumenach i innych jednostkach swiatła.
Tu chodzi o dziurę a nie o natężenie światła !!!
Myślę, że Zink jako jasność traktuje, wg potocznego znaczenia tego słowa, ilość światła, które pada na film/matrycę (duża jasność - dużo światła, mala jasność - mało światła). Tymczasem jasność, o ktorej mówi Jacek_Z, to konkretnie zdefiniowany parametr obiektywu, wyrażony konkretnym wzorem i zależny tylko od dwoch konkretnych wartości: średnicy otworu przysłony i długości ogniskowej.
Podziwiam cierpliwość Jacka_Z. Przy okazji sam się sporo dowiedzialem. Jacek_Z, powodzenia! :D . Po przeczytaniu tego wątku, chyba każdy uczestnik forum do końca życia zapamięta, co to jest jasność obiektywu. :D
Jacek_Z, dziękuję za cierpliwość i proszę, nie załamuj się jeszcze :)
A wracając do tematu: mam wrażenie, że nie załapałeś o co mi chodziło. Mówisz, że mieszam pojęcia, ale ty starasz się mi wytłumaczyć wszystko, a pomijasz to, o co pytałem :) - tak to wygląda z mojej strony.
Czyli sama szerokośc strumienia nie ma wpływu!!! - Na końcową ilość wody oczywiśce, że nie, ale ma wpływ na inne parametry, między innymi czas. Wiem, że poprawne naświetlenie nie zależy wyłącznie od jasności obiektywu. Poprostu zrobiłem uproszczenie: założyłem, że nie zmieniamy wartości ISO, ani przysłony, tylko na zmianę ilośći światła docierającego do matrycy reagujemy zmianą czasu. Już rozumiem, że jasność obiektywu, to nie to samo co ilość światła.
Po kolei:
1. Mamy sobie jakiś obiektyw, otwieramy go na pełną dziurę, i ustwiamy stałe ISO w aparacie. Odczytujemy wartość czasu dobraną przez aparat.
2. Zmniejszamy ilość światła przepuszczanego przez obiektyw - zaciemniając soczewki (a nie zakładając filtr, bo wtedy to już nie byłaby ilość światła przepuszczanego przez obiektyw, tylko przez układ obiektyw-filtr). Według tego, co wszyscy mówią, a co wydaje mi się takie dziwne, jasność obiektywu pozostaje bez zmian. Tak?
3. Znowu odczytujemy czas dobrany przez aparat (zakładamy, że jasność sceny, ISO, ani ustawienie przysłony w obiektywie nie zmieniły się).
4. Czy ten czas będzie inny (dłuższy) od poprzednio odczytanego, czy taki sam?
5. Jeśli taki sam, to co będzie jak jedna z soczewek będzie z drewna (zerowa przepuszczalność światła)? :)
6. Jeśli dobrany czas będzie większy, to gdzie to ma uzasadnienie w powyższym wzorze? Dla sytuacji z punktu 1 jest to EV = Fw + Tw + ISOw. Żeby nie było wątpliwości: EV-jasność sceny mierzona w Ev, Fw-liczba określająca przysłonę (nie liczba przysłony, ale to nie ma znaczenia), Tw-liczba określająca czas, ISOw-liczba określająca czułość. Po zmianie sytuacji do tej z punktu 3 Tw zmieni się na inny odpowiednio dobrany, weźmy Tw2, natomiast wszystkie pozostałe parametry: EV, Fw (ta sama jasność i przysłona obiektywu, bo przecież one nie zależą od przepuszczalności soczewek), ISOw (oraz inne, które mogłyby wpływać na naświtenie) zostają stałe. Czyli wzór po zmianie wygląda tak: EV = Fw + Tw2 + ISOw. Rozwiązując prosty układ równań otrzymujemy Tw = Tw2, czyli wychodzi, że jednak czas będzie ten sam, a przecież wiemy, że czas po zmianie będzie inny (jeśli ma być taki sam, to patrz punkt 5). I teraz proszę, wytłumacz mi tą niezgodność, albo pokaż gdzie robię błąd, ale przestań mi ciągle powtarzać rzeczy, które wiem i które już zrozumiałem z twojego tłumaczenia :)
Zink,
piszesz - na zmianę ilości światła docierającego do filmu/matrycy reagujemy zmianą czasu. Tak - a ilość światła regulujemy przysłoną ;-)
Co do wzoru to:
2. tak
4. dłuższy
5. drewno też przepuszcza światło, w zależności od jego grubości ;-) a jak już znajdziesz materiał nie przepuszczający światła to czas będzie zdążał do nieskończoności :)
6. nie chce mi się w to zzagłębiać, ale jeśli EV=F+T+ISO *, gdzie zmienia się tylko czas, to masz dwa równania, wniosek słuszny. Tylko, że one nie tworzą w tym przypadku układu równań (bo w tym przypadku elementem łączącym układ dwóch wzorów matematycznych jest obiekt spoza układu - aparat fotograficzny :D).
*Nie wiem czy ten wzór jest prawdziwy.
2 - tak, jasność obiektywu bez zmian :D
4 - tak, czas będzie dłuższy. To nieistotne czy szkło będzie czyste, czy zadymimy soczewki czy nałozymy filtr. Aparat nie rozróżnia jaki jest powód wpadania mniejszej ilości swiatła. Czy jest to brudny obiektyw, załozony filtr czy zachodzące słońce. Ty sądzisz, że jeśli zadymione soczewki to znaczy że jasnośc obiektywu mniejsza, a jeśli filtr - to trzeba dać jakiś współczynnik. No i tu problem. Bo mniejsza przeźroczystośc szkieł to tez jakiś współczynnik, ale nie mniejsza jasność.
5 - nie będzie taki sam czas, więc nie ma co tłumaczyć drewna.
6 - ten wzór zakłada idealną sytuacje gdzie EV daje sie wyliczyć z czasu, przysłony i czułości. Tak generalnie jest. Ale co gdy założysz filtr szary? gdzie jest to uwzględnione w tym wzorze? powinno być coś o przeźroczystości (czego sie tak usilnie domagasz)- czyli mnożnik czasu.
jak załozysz filtr polar to zmieniasz jasność obiektywu? Nie. Ma miejsce pewien fakt, który sprawia, że dociera mniej światła. I tyle.
Mniej swiatła dociera też na dużym wyciągu obiektywów - to zagadnienie znają miłosnicy sporego makro, zakładający kilka pierścieni czy mieszek. Tego ten wzór chyba tez nie uwzględnia.
Przy bardzo długich lub ultrakrótkich czasach naświetlania ten wzór w analogu tez byłby niepełny - występuje efekt Schwarzschilda. (jak jest to w cyfrze? nie wiem, ciekawe)
Jeżeli rozwazamy sytuacje, w której robisz zdjęcia dwoma obiektywami - niby identycznymi, bo o tej samej jasności, ale jeden ma przydymione soczewki a drugi nie to:
pracując na manualu ten przydymiony niedoświetli zdjęcie. TAK. Nie świadczy to o jasności obiektywu. Na automatyce przysłony A zostanie to zrekompensowane czasem naświetlania i będą naświetlone równo (ale przy innych czasach).
Czasami jest tak, że obiektyw jest ciemniejszy niż wynikałoby to z jego jasności. Zaobserwować to się da najłatwiej w pracy w studio na manualu, ale nie wynika to z nieprzeźroczystości szkieł.
Ja sam miałem taki 35-135, w studio na manualu na zewnętrznym błysku dawał klatki ciemniejsze o 2/3 przysłony niż inny zoom 70-210. oba nikkory AF.
Uzywając światłomierza aparatu w większości sytuaji niesposób tego dostrzec.
Ale jak pracuje sie na manualu, zrobi zdjęcia na jakimś ustawieniu czasu i przysłony, potem zmieni obiektyw i robi dalej na tych samych ustawieniach aparatu, okazuje się że klatki po zmianie obiektywu sa jaśniejsze (lub ciemniejsze).
Łatwiej to zauważyc w tych ciemniejszych zoomach z popularnej półki.
Myślę, że wielu fotografów z tego forum, szczególnie ci pracujący wiele na manualu może potwierdzić, że jak zmienią obiektyw, to mimo stosowania tej samej przysłony zdjęcia sa inaczej naświetlone.
Może by sie pokusić o ranking które szkła maja największe odchyłki od nominalnych F z oprawki?
Aha, zink nie zmienia to nic we wzorze na jasność obiektywu. Czasami po prostu wartość F podawane jest to niesolidnie, podobnie jak nagminnie jest źle podawana krańcowa ogniskowa w zoomach. Tak naprawdę prawie zawsze jest wężej na szerokim końcu i szerzej na wąskim końcu. Lepiej to wygląda w parametrach obiektywu. W stałkach jest to precyzyjniej podawane. Z jasnościa jest podobnie.
danz1ger
16-05-2006, 01:46
ZINK, dam ci cynk poszukaj np. ksiazki "FOTOGRAFIA"-Tadeusz Cyprian i poczytaj sobie i prosze cie przestan o "zaciemnianiu soczewek".
poprawne naswietlenie to napełnienie wiaderka wodą. możesz lac długo wąskim strumieniem, albo krótko szerokim strumieniem.
Czyli sama szerokośc strumienia nie ma wpływu!!!
Hmmm, czy moglbys rozwinac te mysl?!?!?!?!?!? :?:
sama szerokość nie decyduje, ważny jest też czas napełniania. Kluczowe tu jest słowo SAMA.
A jeśli ci chodzi o sformułowanie szerokość strumienia to precyzyjniej powinienem uzywac określenia średnica.
Koniec moich tłumaczeń. Faktycznie zaśmiecamy czyiś wątek, miałem nadzieje, że to wyedukowanie zinka nie zajmie mi tyle czasu, przepraszam.
Dobra, koniec zaśmiecania, już wszystko wiem :)
Poszukałem trochę głębiej (do książek nie mam w tej chwili dostępu) i dotarłem do takiego bardzo ciekawego wyjaśnienia (chodzi o wyjaśnienie dlaczego wartość "jasności obiektywu" nie zależy od parametrów użytego szkła):
Umowmy sie w ten sposob:
Ilosc strat swiatla w soczewkach miesci sie w granicach tolerancji
dokladnosci odmierzania czasu i ustawienia przyslony.
Byłem już gotowy uznać to za wystarczającą odpowiedź, ale znalazłem też wątek jeszcze z 2001 roku, gdzie niejaki Stanisław B.A. Stawowy napisał:
> Dobrze myslisz, tylko zysk z lepszego szkla jest tak maly... ze nie wplynie
> znaczaca na jasnosc obiektywu.
Noo, w przypadku zoomów vs stałoogniskowe 4-soczewkowe różnica może wynosić nawet
ponad 1 działkę przysłony! Widać to choćby w przypadku głupich jasiów z
superzoomami, często pozbawionych powłok i ze światłem f/11 na dłuższym końcu -
w słoneczny letni dzień na filmie 400 ASA aparat sygnalizuje czas poniżej 1/30s.
Kilka firm, choćdy Kiron, wypuszczało obiektywy z tzw. T-stops. W odróżnieniu
od f/stops były to _rzeczywiste_ działki przysłony, uwzględniające pochłanianie
światła w układzie optycznym. Ale to było w czasach gdy dbano o fotografów.. ;)
(1975-1981) ;))))
Czyli wychodzi na to, że na dzisiejszych obiektywach podaje się f-stops, czyli liczbę przysłony niezależną od parametrów optycznych użytego szkła zamiast T-stops - uwzględniającą te parametry. Prawdopodobnie to jest przyczyna tego o czym pisze Jacek_Z, że dwa obiektywy o tej samej podanej jasności na tych samych ustawieniach dają różnie naświetlone zdjęcia. Czyli jednak miałem troszkę racji, że ta "jasność" to nie jest do końca tak idealna :)
Zainteresowanym podaję linki do dyskusji, z których można się więcej na ten temat dowiedzieć:
link 1 (http://groups.google.pl/group/pl.rec.foto/browse_thread/thread/3f4bdcbcd76305ed/bc040ccee9f10840?lnk=st&q=%22jasno%C5%9B%C4%87+obiektywu%22&rnum=23&hl=pl#bc040ccee9f10840)
link 2 (http://groups.google.com.pl/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&inlang=pl&threadm=3BE8FBEE.D7DFAD47%40ippt.gov.pl&rnum=1&prev=/&frame=on)
link 3 (http://groups.google.com.pl/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&inlang=pl&threadm=9vkj4i%2425s0%241%40news2.ipartners.pl&rnum=1&prev=/groups%3Fas_q%3Dstanislaw%2520stawowy%2520jasnosc% 26ie%3DISO-8859-2%26as_ugroup%3Dpl.rec.foto.*%26lr%3D%26num%3D100% 26hl%3Dpl)
Boguslaw B. i Cichy, zanim zaczniecie się naśmiewać z "zaciemniania soczewek", to może poczytacie nieco o takich rzeczach, jak współczynnik odbicia, szlif, skład chemiczny, powłoki antyodblaskowe, oraz wpływ tych czynników na przepuszczalność, czy raczej współczynnik przepuszczalności świetlnej szkła. A może według was wszystkie soczewki mają współczynnik przepuszczalności równy 100%? :)
lepiej sie nie ucz z tych dyskusji do których liniki podasłeś, bo tam podobnie temat jest poprzekręcany. czytałem tego część, bo nie chce mi się w to od nowa zagłębiać i nie mam zamiaru tego prostować.
Jasnośc to własnie jest parametr idealny. To producenci sa nierzetelni zaokraglając czasami te wartość, albo nie potrafiąc dobrze obliczyć zooma by miał F tyle co podają.
Straty swiatła nie mają nic do tego, przyjmij to do wiadomości. Jasności obiektywu nie wylicza się ze wzoru na ekspozycje.
może któryś z moderatorów wyczysciłby ten wątek - a ten problem zinka i moje odpowiedzi dał w innym dziale w nowym watku?
Jacek_Z, w takim razie zostawiam to jak jest, a do tematu może kiedyś wrócę, jak poczytam trochę fachowej literatury :)
Faktycznie dobrze by było oddzielić tą dyskusję od głównego wątku.
Ale o co chodzi? Przecież ja nawet nie zabierałem głosu w tej dyskusji.
Czy możesz mi w takim razie wyjaśnić co miało znaczyć "Załóżcie sobie odrębny kominiarski wątek." ? Bo ja to odebrałem jako aluzję do "zadymiania soczewek". Przepraszam jeśli się pomyliłem.
Dokładnie chodziło mi o to, żeby założyć sobie odrębny wątek o zadymionych soczewkach, a nie była to żadna aluzja bo nawet nie wnikałem komu i o co chodzi w tym temacie, który mnie akurat mało interesuje :)
danz1ger
18-05-2006, 06:50
"Boguslaw B. i Cichy, zanim zaczniecie się naśmiewać z "zaciemniania soczewek", to może poczytacie nieco o takich rzeczach, jak współczynnik odbicia, szlif, skład chemiczny, powłoki antyodblaskowe, oraz wpływ tych czynników na przepuszczalność, czy raczej współczynnik przepuszczalności świetlnej szkła. A może według was wszystkie soczewki mają współczynnik przepuszczalności równy 100%? "
z niczego sie nie nasmiewam i kup jak najszybciej ten D50, czy jakikolwiek inny, ktory mierzy swiatlo przez obiektyw i bedziesz mial "współczynnik odbicia, szlif, skład chemiczny, powłoki antyodblaskowe, oraz wpływ tych czynników na przepuszczalność" gleboko w powazaniu, bo aparat sobie z tym poradzi ,a ty nie osiwiejesz przedwczesnie.
Nie będziemy nikogo ograniczac w dostępie do forum, ze względu na posiadany system.
Dyżurny policjant
Dzięki szymony, za posprzątanie.
Cichy i Boguslaw B., jak już raz napisałem (ale gdzieś zniknęło, pewnie efekt uboczny dzielenia), po tej całej dyskusji byłem troszke przewrażliwiony w temacie :) i każde zdanie zawierające słowa związane z dymem albo zaciemnianiem brałem jako naśmiewanie się ze mnie. Przepraszam.
z niczego sie nie nasmiewam i kup jak najszybciej ten D50, czy jakikolwiek inny, ktory mierzy swiatlo przez obiektyw i bedziesz mial "współczynnik odbicia, szlif, skład chemiczny, powłoki antyodblaskowe, oraz wpływ tych czynników na przepuszczalność" gleboko w powazaniu, bo aparat sobie z tym poradzi ,a ty nie osiwiejesz przedwczesnie.
Już niedługo kupuję, ale to akurat nie rozwiąże problemu, bo problemem nie jest to że aparat mógłby sobie nie poradzić z doborem parametrów - poradzi sobie, bo on nie dobiera parametrów na podstawie liczby przysłony, tylko na podstwie faktycznej ilości światła, jaką dostaje (i stopnia przymknięcia przysłony od pełnej dziury). Problemem jest to, że informacja jaką dostajemy my - użytkownicy o ilości światła przepuszczanej przez obiektyw może być niepełna/błędna.
z tego wszystkiego można upraszczając stwerdzić że obiektyw ma inną jasność w dzień a inną w nocy..... :D
hmmm... ciekawe podejście... trzeba przemyśleć :)
Mam dziwne wrażenie, że cała dyskusja wynikła z podstawowego błędu. Z określenia "jasność" obiektywu - Bo z tego co się orientuje to oficjalnie nie ma takiego parametru jak "jasność" obiektywu (a tym określeniem sugerował się Zink, tworząc swoją teorię. Jasność to faktycznie ilość światła padająca na daną powierzchnię lub odbijana przez nią i chyba mierzy się ja w luxach, albo candelach - tak mi sie w głowie kołacze), jest za to "światło" obiektywu.
Żeby jeszcze bardziej odskoczyć dodam, że hamerykanie określają ten parametr jako "speed" czyli szybkość (co oddala nas jeszcze od tego nieszczęsnego określenia "jasności").
A owo "światło" obiektywu niekoniecznie oznacza ilość fal świetlnych które się tam po nim telepią, a oznacza dokładnie światło (względną średnice otworu, prześwit) obiektywu - czyli tę dziurę w pewnym miejscu układu optycznego, o której pisał Jacek_Z.
Może to troche "rozjaśni" tę dyskusję?
Poprawcie mnie jeżeli się bardzo mylę.
Q-bek, masz 100% racje, powiedzenie "jasność" jest potocznie nazwane "światło" ....... i wszystko "jasne".....
Przeczytałem zażartą dyskusję , i wiem co o tym wolno myśleć.
Zadawałem sobie to pytanie wiele lat temu. Mieliśmy z kolegą dwa obiektywy 200mm różnych firm ze światłem 3.5 , zawsze zazdrościłem mu że na swoim ma krótsze czasy 0 1,5EV , wniosek był prosty miał większą dziurę pomimo identycznych oznaczeń.
Lato 1984 , spływ Dunajcem pontonami ,wywrotka, straty w sprzęcie na granicy samobójstwa , Nowe bo roczne Pentaxy poszły z plecakami do wody. Pomijając kwestję opowiadania całego bólu , po powrocie do domu, ratowanie tego co można by było uratować , rozkręcanie obiektywów , wylewanie wody i czyszczenie . ąle co się okazało , mój obiektyw miał średnicę wszystkich soczewek większą o 0,5cm niż ten drugi a zgodnie z moją wiedzą powinno być odwrotnie. I tak się stało że jakiś konstruktor powalił pewne prawa i przez to nie poszedłem na fizykę a wybrałem inne studia. A zagadnienia nie rozumiem do dziś, choć przychylam się do waszych wyjaśnień to głowa mi się kręci w zaprzeczeniu. COŚ TU MUSI BYĆ JESZCZE INNE NA RZECZY.
PS.ze sprzętów naszych po ratowniu działały tylko pierścienie pośrednie i jeden konwerter.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.