PDA

Zobacz pełną wersję : Co polecam do nauki PSa (i jak obrabiam zdjęcia)...



bombel
25-06-2008, 13:34
Wstęp

Witajcie -

i pozwólcie na parę słów wstępu. Otóż od jakiegoś czasu dostaję dwa, za to często powtarzające się pytania:

a) jak obrabiam zdjęcia (to jest to rzadsze pytanie)
b) jakie książki lub strony z tutkami polecam do nauki PSa (to jest to częstsze).

W zasadzie nie pamiętam, żeby ktoś przysłał mi innego priva, tyle jest takich pytań... Nie mam o to pretensji, żeby nie było - przecież po to jest to forum. Moim problemem jest to, że jestem z natury leniwy i ciągłe odpisywanie na te dwa pytanie mnie już nie ekscytuje.

A ponieważ ani nie robię tajemnicy z tego, jak obrabiam, ani nie taję, jak się nauczyłem - odpisuję tak, odpisuję, odpisuję... I nagle, przypomniało mi się, że przecież już gdzieś, kiedyś o tym pisałem! Przecież bez przerwy o tym piszę, więc dlaczego by nie skompilować tych fragmentów w jednym miejscu, napisać nowego posta i dawać linka do niego wszystkim pytającym? No to niniejszym tak robię. Wybaczcie mi, że cytuję sam siebie, ale łatwiej mi wziąć text i go skopiować, niż pisać to na nowo.

To tyle tytułem wstępu. Do rzeczy.






Jakie książki do nauki PSa polecam


Niestety, chcąc być uczciwym, nie polecam żadnych. A czemu?

Posługuję się PSem od kilkunastu lat prawie na codzień, więc chyba kwestią wprawy jest, że mam to jako tako opanowane.

Dawniej połykałem jakieś tutoriale, różne czytanki i inne 'tips & tricks', a nawet gdzieś przy wersji PhotoShopa 3 kupiłem jakieś książki - ale stwierdziłem, że w zasadzie teraz to ich już nie za bardzo potrzebuję, a jak szukam czegoś, to jakiegoś mocno ukierunkowanego szczegółu na ogół, nie ogólnych opisów. Dlatego nie znam ani książek, ani stron, gdzie opisują takie rzeczy o jakie pytacie - i mówię to absolutnie szczerze.

Nie wiem gdzie teraz są jakieś przystępne strony opisujące jak to działa. Nie wiem, jakie książki opisują to rzetelnie, a przynajmniej przystępnie... Jak czasem kartkuję jakąś pozycję w księgarni, potrafi mnie rozdrażnić sposób, jak jest napisana. Otóż bywa, że czasem mówi mętnie o rzeczach najprostszych, a o bardziej skomplikowanych nie wspomina... Bywa, że wspomina, ale jest to napisane tak, że nie rozumiem słowa z tego, co napisali - a mówią o rzeczach, które wykorzystuję co chwilkę... Bywa, że albo dla szpanu, albo z głupoty używają jakiegoś pseudobranżowego żargonu, który potrafi tylko zaciemnić sprawę - a poza tym zdradza, że mylą pojęcia lub gubią się w tym, czego do końca nie znają...

Gdybym teraz spróbował polecić jakąś książkę nie czytając jej uprzednio, nie mając do niej przekonania lub dlatego, że ma ładną okładkę - byłbym normalnie nieuczciwy względem osoby, której tak powiem. Dlatego nie polecam żadnej książki. Nie dlatego, że mi się nie chce, czy dlatego, że trzymam to w tajemnicy. Mam nadzieję, że moje pobudki są czytelne.

Wiem jedno - help jest naprawdę dobrze napisany - ten angielski, nie wiem jak polski, bo unikam polskich wersji programu. Czytanie helpa daje naprawdę dużo, a przynajmniej mnie. I wbrew pozorom jest tam cała masa różnych rzeczowych porad, nie sama pusta teoria i wydumane przykłady. Wydaje mi się, że z helpa dowiedziałem się najwięcej i jeśli cokolwiek mogę polecić - to wlaśnie to. Help wersji oryginalnej. To działa, a przynajmniej na mnie.

To tyle w kwestii stron i książek (a raczej w kwestii ich braku).






Jak obrabiam zdjęcia (i czemu layerami korekcyjnymi :))

Otóż prawie zawsze obróbka pod PSem (jeśli nie przeklejamy nieba, nie stemplujemy syfków i nie doklejamy ciociom wąsów) wiąże się z manipulacjami kolorem, kontrastem, jasnością i nasyceniem. Wszystko to można osiągnąć za pomocą wielu różnych sposobów, ale layery korekcyjne są moim zdaniem nawygodniejsze, najbardziej efektywne i - co ma wielkie znaczenie - dają możliwość edycji w dowolnym czasie. Nie tylko podczas tej sesji obróbki, ale za pół roku też. Skupię się zatem na tej metodzie.

Nie chcę robić tu całego wykładu (ludzie piszą opasłe książki na ten temat), dlatego rzecz potraktuję możliwie prosto (i skrótowo). Nie znam lepszego patentu. Kto raz spróbuje i zobaczy ich wygodę, szybkość i funkcjonalność, nie zrezygnuje już dożywotnio.

Umiesz posługiwać się krzywymi? A levelsami? Tylko że krzywe zastosowałeś 30 operacji temu, ale dopiero teraz widzisz, że nie całkiem dobrze to wyszło. Zatem cofasz się w Historii, ale już nie masz tylu kroków, więc Twoja robota przepadła i zaczynasz na nowo. Przy okazji zauważasz, że Hue&Saturation, które zrobiłeś 10 operacji temu są niefajne, oraz że trzeba zrobić coś z kolorem skóry na twarzy modelki (a może i z jasnością tej skóry). Poprawić niebo i fatalnie ciemną prawą stronę obrazka, a lewą dla odmiany rozjaśnić.

To wszystko (a także wiele więcej) załatwiają layery korekcyjne. Dokładniej mówiąc layery korekcyjne i ich maski.

Dla przykładu layer z krzywymi, to layer, po dwukliknięciu którego pokazuje się krzywa z ustawieniami, jakie zrobiliśmy. Taka krzywa działa na wszystkie layery, które są niżej. Zauważ, że jest niezmienna cały czas, więc możesz ją edytować kiedy chcesz - teraz, za godzinę, za dwa tygodnie. W odróżnienu od zwykłych krzywych (Ctrl M), które raz zrobione możesz odwołać tylko przez Undo, lub Historię. Niewygodne.

A layer zawsze możesz włączyć, lub wyłączyć. Bardzo wygodne, ale to nie wszystko. Zawsze możesz taką krzywą edytować (inaczej mówiąc dawać jaśniej ciemniej kiedy Ci przyjdzie ochota), a nie wtedy, kiedy masz jeszcze Undo... Taki layer zapisze się z obrazkiem, więc edycję możesz zacząć jutro albo za pół roku, albo z niej zrezygnować w ogóle, wyrzucając layer, a wtedy zdjęcie wróci do pierwotnego wyglądu. Czyż to nie magia?

Teraz skup się: layer z krzywymi - ten z powyższego przykładu - ma jeszcze maskę. Maski to sama słodycz, to zbawienie dla operatora, trzeba tylko je poznać. To prawie tak fajne, jak sex!

Sam musisz pozanć działanie masek: weź byle jakie zdjęcie, w PSie wywołaj paletę Layers (F7 standartowo), kliknij w czarnobiałe kółko na dole, wybierz Curves, powykrzywiaj dość znacznie (niech zdjęcie będzie skopane), i daj Okeja. W palecie Layers pojawił się nowy layer - o tym właśnie mówimy. Jeśli ma dwie ikonki, to znaczy, że ma maskę, jeśli nie, zaznacz ten layer i kliknij u dołu palety trzecią ikonkę z lewej. Teraz masz mieć dwie ikony na layerze korekcyjnym - ta z prawej, to ikona maski. Włącz ten layer (oczkiem obok, ma być widoczne).

Kliknij w ikonę maski (ta prawa) i wypełnij cały obrazek na czarno (uderz w literkę D, a potem Ctrl+Backspace). Jak widzisz obrazek nie zrobił się czarny, ale ikona maski tak, bo to właśnie ją wypełniłeś na czarno. Weź teraz pędzel, ustaw kolor na biały i zacznij malować po obrazku - zauważysz różnicę.

Tam, gdzie malujesz maskę na biało, layer z krzywą działa; tam, gdzie maska jest czarna, leayer nie działa. Wspaniały sposób selekcji, nieprawdaż? Zawsze możesz zmienić wielkość pędzla, ostrość krawędzi, kolor na mniej biały a bardziej szary... Możesz tam dać gradient, możesz mazać gumką, malować różnymi pędzlami... Wszędzie tam, gdzie maska jest biała layer działa ze 100 procentową siłą, a gdzie jest bardziej ciemny, tym mniejsza siła działania krzywej. Czarny = krzywa nie działa.

Już wiesz, jak rozjaśnić samą twarz modelki, nie ruszając tła? Wywołać layer korekcyjny z krzywymi na przykład, zadać mu maskę, wypełnić ją na czarno (krzywe nie działają), wziąć miękki pędzel i po masce malować białym kolorem. Rozjaśni się tylko to, co pomalujesz. Czyż to nie piękne?

A teraz, Drogi Czytelniku pomyśl sobie, że to na razie tylko jeden layer. Chcesz zmienić kolor twarzy, kontrast tła, liście zgniłe na pomarańczowe, a potem niebo zrobić bardziej burzowe? Użyj do wszystkiego po layerze!

Nie należy się martwić, że ma się 5 layerów do jednej rzeczy - tej twarzy modelki na przykład. Nie zapominaj, że jeden layer oddziaływuje na inne, więc danie większego kontrastu zmieni też lekko nasycenie - zatem współzależności (i możliwości) są wręcz nieograniczome. Jedyne co ogranicza, to wyobraźnie i jakość materiału, jaki obrabiasz. Nic więcej.

Mam nadzieję, że wiecie już, jak obrabiam obrazki. Właśnie tak. :)







Wybaczcie mi długość posta (wiem, że czytanie może być potwornie męczące :)), ale chciałem odpowiedzieć porządnie, a nie po łebkach. Jeśli pomogłem, to jest mi miło. Jeśli nie, to w sumie też jest mi miło. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam -

Klemens Bombeliński

DXT
25-06-2008, 13:40
Swietny tekst - mam nadzieje ze beda kolejne:)

"Maski to sama słodycz, to zbawienie dla operatora, trzeba tylko je poznać. To prawie tak fajne, jak sex!"

Oplulem ze smiechu monitor...

Czornyj
25-06-2008, 13:43
Ze wszystkim się zgadzam, ale mam jedną uwagę:



Jakie książki do nauki PSa polecam

Real World Photoshop Bruce'a Frasera. Całe życie nie czytałem książek nt. PSa, ale tą przeglądnąłem (z uwagi na to, że szalenie cenię jej śp. autora) i mogę w ciemno polecić. Zaletą książek Frasera jest opis pewnej filozofii posługiwania się programem i zasad jego działania (konsultantem Frasera był m.in. Tom Knoll, "ojciec" PSa), bo oczywiście jeśli chodzi o objaśnienie funkcji programu, to help sprawdza się niezawodnie.

elix
25-06-2008, 13:44
Naszła mnie refleksja: Skoro nie polecasz żadnej książki to może czas napisać swoją. Ze stylu w jaki piszesz wnioskuję, że mogłaby stać się bestsellerem ;-)

Le Sir
25-06-2008, 13:45
Polecam jeszcze to:
Learn 101 Photoshop Tips & Techniques in a 5 Minute Video
http://www.labnol.org/software/tutorials/good-adobe-photoshop-video-tips/3676/

Kasandra
25-06-2008, 14:41
Naszła mnie refleksja: Skoro nie polecasz żadnej książki to może czas napisać swoją. Ze stylu w jaki piszesz wnioskuję, że mogłaby stać się bestsellerem ;-)

ja bym brała za każdą cenę!!!
post super, poczytam w domu, żeby zrozumieć;-)

MsbS
25-06-2008, 15:02
Bombel - nie wiem, czy napisałeś tego posta z chęci dzielenia się wiedzą, czy dla wygody - żeby za jednym zamachem odpowiedzieć na wszystkie PM-ki :D

W sumie nieważne. Ważne, że napisałeś - dobra robota, wielkie DZIĘKI za poświęcony czas.

Najważniejsza moim zdaniem jest inspiracja dla początkujących. "Bawcie się na warstwach korekcyjnych i maskach, nawet jak spierniczycie, da się to odwrócić". No i przesłanie: "Nie literatura lecz chęć szczera zrobi z ciebie PS-machera".

bombel
25-06-2008, 15:42
Bombel - nie wiem, czy napisałeś tego posta z chęci dzielenia się wiedzą, czy dla wygody - żeby za jednym zamachem odpowiedzieć na wszystkie PM-ki :D

I jedno i drugie. :) Przecież i tak się dzielę wiedzą, tyle, że dawniej indywidualnie, a teraz 'za jednym zamachem'. :)



Najważniejsza moim zdaniem jest inspiracja dla początkujących. "Bawcie się na warstwach korekcyjnych i maskach, nawet jak spierniczycie, da się to odwrócić". No i przesłanie: "Nie literatura lecz chęć szczera zrobi z ciebie PS-machera".

Yes! :)

Polsar74
25-06-2008, 16:04
Real World Photoshop Bruce'a Frasera - mogę w ciemno polecić.


dzięki za polecenie tej pozycji - tę na bank będę się starał przeczytać ze zrozumieniem :-)

sam - początkującym - mogę polecić jeszcze książki S.Kelby'ego jak np. Fotografia cyfrowa - edycja zdjeć
(bardzo przejrzyście i "łopatologicznie" wyłożone podstawy PS-a) + wklejona tzw. szachownica z podstawowymi kolorami do prostszej edycji zdjęć (szary/biały/czarny...)

pzdrw
Paweł

Kasandra
25-06-2008, 16:31
Tak tę mam-Kelby'ego. Bardzo łopatologicznie, ale nie ma tego co ja chcę, a więc podłogi i nieba;-( niebo tylko jest z imitacją szarej połówki.
No ale RAMKI;-)nauczyłam się dzięki niej robić rameczki;-)

lechupe
25-06-2008, 16:47
W istocie ksiązki (wlącznie ze słynnym Fraser'em) moga nie byc najbardziej efektywnym środkiem nauki.
Osobiscie polecam lekcje na video.

Niestety, te które mogę polecic maja dwie wady:
a/ są płatne
b/ sa w jezyku angielskim

Ale maja tez zalety:
a/ pokazują zwykle jak osiągnac pewien efekt
b/ wszystkie przykładowe zdjecia sa dostepne i mozna obrabiac je samemu
c/ jest sporo plików "technicznych" - wzorce kolorów, skale szarości, itp

Najbardziej obszerny jest chyba cykl Photoshop3.One-on-One, skladajacy sie z 3 częsci (3 dvd)
http://movielibrary.lynda.com/html/modPage.asp?ID=414

autograf
25-06-2008, 17:32
Przeczytam dokładanie wieczorkiem, dziękuję!

-ed

Przeczytałem od razu ;)

Polsar74
25-06-2008, 19:47
Tak tę mam-Kelby'ego. Bardzo łopatologicznie, ale nie ma tego co ja chcę, a więc podłogi i nieba;-( niebo tylko jest z imitacją szarej połówki.
No ale RAMKI;-)nauczyłam się dzięki niej robić rameczki;-)

jak tylko ramki umiesz po przeczytaniu tej pozycji to szybciutko sprzedaj - póki względnie nowa :-)

Strus
26-06-2008, 00:15
Prosto, czytelnie i zachęcajaco do prób.

Dzięki bombel