Zobacz pełną wersję : [ Architektura ] Trochę z Irlandii
Witam
a zamek z Irlandii...
1.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img136.imageshack.us/img136/1754/dsc4000rd3.jpg)
Pozdrawiam ze słonecznej Irlandii...
mam osobistą prosbe: o przerzucenie do krajobrazu :)
takie krzywizny nie pasują mi do architektury.... albo niech będą bardziej zdecydowane jak nie da sie inaczej (czasem sie nie da...)
a zamek super, moze jakies inne kadry masz?
Megazordon
06-06-2008, 11:35
Całkiem ładne. Podoba mi się oświetlenie, kolor budowli i niebo. Zameczek może idealnie prosto nie stoi, ale też nie widać tutaj jakichś drażniących krzywizn. Nie pasują mi za to te ciemne liście po prawej.
mnie tez sie podoba zamek, podoba mi sie w ogóle Irlandia i lubie słoneczko.
Natomiast zdjecie mi sie w ogole nie podoba.
Nie podoba mi sie wszystko począwszy od dystorsji, poprzez kadr, skończywszy na obróbce.
A najbardziej nie podoba mi sie brak jakiegokolwiek wysiłku włozonego w wykonanie tego zdjęcia.
Kazda z tych kilku osob, wedrująca w oddali mogła zrobic z powodzeniem takie samo (a wielce prawdopodobne jest, ze i lepsze) zdjecie i opublikować tu na forum.
I co by sie zdarzyło wtedy ? Otóz forum chodziło by jeszcze wolniej, nie wnosząc przy tym zadnej wartości dodanej...
Witam -
mam samym wstępie chcę szczególnie mocno podkreślić, że nie mam pretensji do Autorki powyższego zdjęcia.*
Ponieważ jednak jest to forum dotyczące fotografii, należałoby moim zdaniem komentować zdjęcia, a razem ze zdjęciami również technikalia. Skupię się tutaj na technicznych aspektach, pomijając temat, kadr, ujęcie i tak dalej. To niech sobie każdy ocenia według własnego zdania.
http://img292.imageshack.us/img292/9190/irl1pi0.jpg
Otóż to zdjęcie stanowi świetny przykład na pokazanie tego, co widzi aparat. Zwracam na to uwagę: co widzi aparat, nie człowiek. Posunąłem się do tego, żeby zaznaczyć kółeczkami co też aparat ma nam do zaorferowania, i niestety nie jest to dużo. Naświetlanie zostało ustawione (obojętne czy celowo czy p[rzypadkiem) na niebo, zatem wszystyko to, co ciemniejsze wyszło za ciemno. Z zatem: człowiek nie widzi zieleni drzew jak w kółku 1, tylko raczej jak w kółku 2. TO samo z kółkami 5 i 6 - jeśli człowiek nie jest ślepy, widzi raczej drzewo jak w kółku 5 a nie 6. Idąc dalej - mury zamku widzimy jako ludzie widzący tak jak w kółku 3, a nie 4...
Wiem oczywiście, z czego wynika ta ciemna strona... Z małej rozpiętości dynamicznej matrycy w porównaniu do oka. Na razie technika ludzka nie doszła do tego, żeby matryca miała choćby zbliżoną dynamikę do tej, jaką mamy w oku. Ale to wcale nei znaczy, że nie można robić dobrych zdjęć!
Wiem z innego postu Autorki, że nie lubi obrabiać zdjęć, a pracę pod PSem uważa za zbędną. Niestety! To widać. Wiem też (co tym bardziej mnie dziwi), że miała w domu ciemnię i ponoć zna pracę i metody tam używane.
Po powyższym obrazu widać najwyraźniej, że nie da się zrobić dobrego (a choćby nawet poprawnego) obrazka bez jakiejś formy obróbki... Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie da się. Nie jest to kwestia umiejętności, talentu czy zdolności; po prostu się nie da i już. Dlatego zdanie niektórych, że nie obrabiają zdjęć można porównać do stwierdzenia: niektórych zdjęć nigdy (z własnego wyboru) nie będę robić dobrze.
Po co to piszę?
Otóż niektórzy nie wiedzą (i nie widzą) tego, że ich zdjęcia są obarczone powyższym błędem. NIgdy (nawet przypadkiem) nie zrobiśą dobrego zdjęcia (bo już wyjaśniałem, że to niemożliwe) i w związku z tym przyjmują, że jest dobrze. Otóż nie jest! Można takie błędy poprawiać, tylko podstawowym warunkiem jest to, żeby wiedzieć, że jest błąd!
A jak się tego błędu nie widzi, robi się dziesiąte i setne takie zdjęcie - to potem człowiek się tak przyzwyczaja, że choćby i widział lepsze zdjęcia - u siebie tego nie dostrzeże. Dlatego uważam, że zwracanie uwagi na fachową ekspozycjęc (lub metody jej poprawienia) jest celowe i zasadne, zwłaszcza, żeśmy na forum, dotyczącym fotografii.
http://img258.imageshack.us/img258/4664/dsc4000rd3copykf7.jpg
Oczywiście można obrabiać nie tylko podłogę, która tutaj wyraźnie niedomaga. Można się zająć również niebem, któremu daleko do dobrego. Nie chcę tu pisać poematu o niebie i jego obróbce, ale powyiżej tylko dwa layery korekcyjne symulujące polara. Tylko dwa! 20 sekund roboty i niebo wygląda lepiej (nie świeci nachalnie niebieskim).
Z tegoi zdjęcia za pomocą tak prostych metod nie uda się zrobić (moim zdaniem) zdjęcia dobrego, ale po raz drugi zwracam uwagę, że mowię tylko o technicznych aspektach zdjęcia. A te widać jak na dłoni.
I teraz powiedzcie mi, przeciwnicy obróbki: czemu samodzielnie i z własnego wyboru chcecie robić gorsze zdjęcia niż lepsze?
Uwaga: jeśli Autorce to przeszkadza, usunę obrazki (choć komentarza pewnie nie).
*
Podkreślenie wynika stąd, że w innym wątku napisałem, że nie mam pretensji do autora (ale bez podkreślenie), na co on się obraził i wytykał mi, że nie rozumie moich pretensji. Opadły mi wtedy ręce. :)
bombel, ty to jednak masz dar przekonywania, no i konkretną, prostą i zrozumiałą "gadkę" na temat.
A jak ktoś nie wierzy Bomblowi, to niech przeczyta pierwsze kilkanaście stron książki Roba Shepparda 'Krajobrazy i natura w Photoshopie CS2', gdzie jest pięknie pokazane jak obrabiał swoje zdjęcia niejaki pan Adams.
Pozdrawiam serdecznie,
Hael
Nie no spoko... przeczytałam... i jest ok. W końcu jestem na tym forum po to, żeby się czegoś nauczyć. (nie wiem czemu ludzie się tak oburzają, że ktoś ma inne zdanie i co innego mu się podoba) Nie zawsze się muszę zgodzić z czyjąś opinią, ale ją szanuję. (hej, w końcu to forum - różni ludzie, różne zdania) Co do obrazków to mogą oczywiście zostać, tyle, że nie wiem dlaczego na pierwszym zdjęciu niebo nie wygląda na takie jakie było w rzeczywistości. Ponieważ byłam w miejscu wykonywania przeze mnie zdjęcia, wiem też jakie niebo wtedy było - i było dokładnie takie jakie widać na moim zdjęciu. Może się to komuś nie podobać, ale w Irlandii w trakcie dobrej pogody niebo jest właśnie takie.
Zdjęcie pierwsze jest ostrzejsze (mój błąd) ale ponieważ jestem fanką nieba, nie zgodzę się z jego interpretacją. Nie lubię zmieniać natury. Może jest to też wina monitorów. Uważam też że można zrobić dobre zdjęcie bez obróbki, ale to moje zdanie i nie musicie się z nią zgadzać. Czasem oczywiście korzystam z programów do obróbki zdjęć (bo już wyszło, że pale je w ognisku) ale tylko wtedy, gdy chce poprawić zdjęcie, które nie do końca mi wyszło.
Dziękuje za komentarze i mam nadzieję, że będzie można tu kiedyś mieć odmienne zdanie, bez palenia na stosie...
Pozdrawiam
Witch
W ciemni się maskuje, używa papierów zmiennogradacyjnych, w cyfrze się obrabia. Problemem jest, gdy obróbka zaczyna być głównym elementem fotografii, gdy zaciera się idea tematu, kadru, gdy "dosłownie wszystko" jest w PS'ie zmieniane.
Jestem stanowczym zwolennikiem poprawiania krzywych z tej prostej racji, że matryce wciąż okrutnie kuleją w stosunku do negatywów (a bardziej pozytywów)
Ale stanowczym przeciwnikiem wymiany nieba między fotkami, bo dobry efekt wprawny fotograf zrobi przy użyciu filtrów. Takie zmiany, to czyste oszustwo dla oglądającego..
Przesada w kazdym temacie jest zła..
Pozdrawiam i ide do lodówki po klisze ;)
Pasjami lubię te kawałki o oszustwie oglądającego. Całe szczęście, że wyklucza to takie techniki jak Hi i Low Key, a także choćby fotografie czarno-białe. Bo przecież tam nie było tam czarno-biało, tylko kolorowo, więc nie ma co oszukiwać. Mówię, że szczęście, bo konkurekcji mi nie przybywa.
Problem w tym, że do rejestracji 'jak tam było' - to mam komórkę, a jak chcę pokazać fajny obrazek biorę aparat z całym dostępnym mi oprzyrządowaniem i wiedzą (filtry, śmiltry, obróbka, PS i wszystkie sztuczki na jakie mnie stać)... Jak potrzeba nawet robię czarno-białe, a potem je koloruję (przykład taki (http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=59669) lub taki (http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=60946)), co jest już wyjątkowym oszustwem. Bo podmieniam to, czego w nadmiarze było na planie.
Ale stanowczym przeciwnikiem wymiany nieba między fotkami, bo dobry efekt wprawny fotograf zrobi przy użyciu filtrów. Takie zmiany, to czyste oszustwo dla oglądającego..
BTW - w powyższym zdjęciu nie wymieniłem nawet jednego pixela nieba, zasymulowałem tylko to, co zrobiłby filtr polaryzacyjny. Czyli stłumiłem nienaturalnie świecące niebieską składową z monitora niebo. CO akurat polecają wszyscy od analogów (i dobrze).
BTW - w powyższym zdjęciu nie wymieniłem nawet jednego pixela nieba, zasymulowałem tylko to, co zrobiłby filtr polaryzacyjny. Czyli stłumiłem nienaturalnie świecące niebieską składową z monitora niebo. CO akurat polecają wszyscy od analogów (i dobrze).
Jak to co by zrobił filtr polaryzacyjny? Przecież miałam go na obiektywie... miałam założyć dwa czy jak?
Zresztą jak mówiłam... takie było niebo.
Widzisz - powiem to możliwie najprościej, żeby już nie powtarzać w nieskończoność i zakończyć tą lekko nużącą dyskusję: nie interesuje mnie stan zachmurzenia w danym dniu (czyli jak tam było naprawdę), ani nie oceniam ilości i jakości założonych filtrów.
Oceniam obrazek, jaki wystawiłaś, a oceniam go jako kiepski, w tym szczególnie kiepski technicznie. Jest wyjatkowo marnie naświetlony i ma kiepskie, nienaturalniie świecące niebo niezależnie od ilości filtrów, jakie nałożyłaś.
Gdyby to było forum meteorologów być może byłaby to zaleta tego zdjęcia, ale na forum o fotografii dla mnie to wada.
Nie musisz się zgadzać, ani broń boże stosować do tego, co mówię. Na szczęście nie ma jeszcze takiego obowiązku, żeby robić dobre zdjęcia, każdy może robić jakie chce. Tylko jak na osobę, która ponoć miała ciemnię, a także ponoć zna pracę w ciemni wystawiasz prace zdecydowanie zbyt surowe i zbyt nieobrobione.
A ponieważ rozmawiamy sobie o fotografii, a słuchający (tzn. czytający) też mają coś z takiej rozmowy wynieść zwróciłem na to uwagę. Nie martw się, ani Tobie pierwszej, ani - niestety - pewnie nie ostatniej. Wypada mi się tylko pochwalić, że podjęte starania nie idą całkowicie w las i ilość zdjęć z takimi błędami trochę spadła, a nawet powiedzonko o 'za ciemnej podłodze' zatacza coraz szersze kręgi.
Nie biłem do tej fotki w sensie wymiany nieba.. Wiem, ze tutaj nie było wymiany niczego.
Powiedziałęm to jako ogólną ideę.
Jeżeli chcesz zrobić fajny obrazek, to do czego Ci wogóle aparat? Narysuj od podstaw w PS'ie. Efekt ten sam. Zatraca się pierwotna idea fotografii. To już nie są właśnie FOTOGRAFIE lecz OBRAZKI..
Nie chodzi o to, żeby dzielić pojęcie rejestrowania od dzieła artystycznego. Chodzi o to, by je połączyć. Zarejestrować i stworzyć tym samym "fajny obrazek".
Jeżeli chcesz zrobić fajny obrazek, to do czego Ci wogóle aparat? Narysuj od podstaw w PS'ie. Efekt ten sam.
Mylisz pojęcia. Nie ma na świecie fotografii bez obróbki, coś takiego nie istnieje w naturze. Obróbka jest immanentną częścią fotografii - udowadniałem to już nie raz (można poszukać, gdyby ktoś był ciekaw). Postaram się niedługo napisać na ten temat osobny wątek, żeby się nie powtarzać w kółko.
Zmianie uległy tylko narzędzia: kiedyś opary chemii, dziś software. Idea została ta sama, nie zmieniła się o jotę.
A ludzie obrażają się, bo dziś byle łamaga dorysuje coś PSem. Dawniej też się dało, tylko liczba ludzi umiejących to zrobić była mniejsza. Ale do tego trzeba przynajmniej troszeczkę znać historię fotografii i może jakieś działania w ciemni.
Ciemnie skłądam w najbliższych czasach. Co do metod w ciemni stosowanych, to mam pewną wiedzę i przyzam rację - faktycznie w ciemni yteż można cuda robić, ale..
Uderzę w ten wspomniany przykład wymiany nieba..
Fotografowie stoją w tatrach godzinami ze zmontowanym statywem, tonami szkła i filtrów z obiektywem wycelowanym w doskonały kadr i czekają... właśnie - czekają na niebo, albo na tą jedną niepowtarzalną anomalię pogodową, po to, by ich fotografia była czymś inny, nietuzinkowym i zarazem "fajnym obrazkiem"
Inny mistrz fotografii uruchomii PS po tym, jak zrobił średnio naświetlona fotkę w tym samym miejscu, przekadruje, lekko obróci (bo oczywiscie zrobił krzywo), pomiesza krzywymi (Tu akurat w dobie cyfry wogole sie nie sprzeciwiam) Podmieni kolor na inny, wytnie niebo, wstawi niebo z innej fotki, dorzuci ładne schronisko, bo akurat jego brakowało w kadrze, dobrze je dopasuje a nawet zmieni sposób oświetlenia sceny przez słońce, bo "akurat źle padało"..
I ja się pytam się: czy obu tych fotografów traktować podobnie? czy któryś z nich nie zagubił nieco sensu fotografii?
Wiem, ze obróbka istnieje od dawien dawna, ale ona zaczyna już wypierać fotografię samą w sobie.
No, więc powoli dochodzisz do tego, co twierdzę od dawna: nie ma znaczenia, czym dokonamy podniesienia kontrastu (koloru, nasycenia, jasności, blaksu, świateł, cieni - można podstawiać byle co) - nie ma znaczenia powtarzam, czym to robimy: softem, czy analogowo.
Tylko Ty uważasz, że ślęczenie w ciemni jest szlachetne i to jest prawdziwa robota, a suwanie suwaczkami to już łatwizna i pogardliwie piszesz: przyjdzie taki, podmieni, wytnie, dorzuci i będzie ładnie... Zapomniałeś tylko zauważyć, że cały czas ja mówię o obróbce, a Ty o fotomontażu. A jedno nie równa się automatycznie drugiemu.
Ja, widzisz, znam tę łatwiznę i uważam, że to taki sam ciężki kawałek chleba, jak inne. Też fach, na którym trzeba się znać i trzeba posiąść umiejętnościu, czasami rozleglejsze niż dawniej w ciemni. I jeśli uważasz, że to łatwizna, weź i popróbuj - to popłatny zawód i jeśli to takie łatwe, zarób sporo łatwego grosza.
Ja mam szacunek dla mistrzów w ciemni, ale mam też dla mistrzów nowoczesnej obróbki softwareowej. Po prosatu wiem, że i na tym i na tym najnrmalniej w świecie trzeba się znać.
Zastanawiam się, czy chodzi tutaj o zdjęcia, fotografię, czy raczej grafikę? Czy nie uważasz się za dobrego fotografa, który bez korzystania z drogiego oprogramowania, nie zrobi dobrego zdjęcia? Czy producenci aparatów stworzyli połowę, a twórcy takich programów jak PS, drugą część układanki? Naprawdę nie wierzysz w to, że da się zrobić dobre zdjęcie bez korygowania wszystkiego w Photoshopie? A takim razie, co chcesz przedstawiać? Fantazję czy rzeczywistość? Dla mnie ważny jest dobry kadr, oświetlenie (najlepiej naturalne - co nie zawsze się zdarza), odpowiednie ustawienia i odrobina szczęścia - a zdjęcie po prostu się pojawi. Ślęczenie i kreowanie zupełnie nowego zdjęcia jest oczywiście dobre - przydaje się np. w mojej pracy, bo zajmuję się również grafiką, sprzedaje także moje zdjęcia, ale gdzie tu fotografia.
Potem zachwycasz się jakimiś zdjęciami, bo są dobrze zrobione, gdyż ktoś zdolny przerobił je w PS-sie, jednak większość tych zdjęć bez przeróbki może być naprawdę kiepska. Czy taka osoba jest zatem fotografem czy po prostu zdolnym grafikiem? Czytając również Twoich wypowiedzi, natychmiast powinnam przestać robić zdjęcia, gdyż jak twierdzisz nigdy, ale to nigdy nie zrobię dobrego zdjęcia, nawet fuksem, gdyż po prostu tego nie widzę (może dlatego, że miałam mały wypadek w ciemni jako dziecko, zalałam sobie oczy odczynnikami) Zatem? Powinnam zrezygnować? Naprawdę nie nauczę się tego? W takim razie PS też mi nie pomoże...
Czy właśnie uśmierciłeś moje hobby?
Pozdrawiam
Nie wiem, czy uśmierciłem Twoje hobby, ale jeśli uważasz, że robisz zdjęcia bez obróbki, to tkwisz w straszliwym błędzie. Aparat jakiego używasz (niezależnie od marki), jeśli tylko jest cyfrowy, to sam w sobie przeprowadza dość skomplikowaną obróbkę.
Dla przykładu: możesz podnieść kontrast i obniżyć jasność, każdego powiedzmy o 2 działki. A któż to ustalił poziom zerowy i wielkość działki? Ty, czy bezimienny inżynier od firmware'u? To znaczy kto ma większy wpływ na zdjęcie, jakie podobno Ty wykonujesz: Ty, czy tenże inżynier, który dyktuje Ci jaki ma być kontrast i nasycenie? A to tylko dwa z kilkudziesięciu ustawień, które mają jakiś wpływ na wynik...
W dodatku firmware takich aparatów ustawiony jest na uśrednione warunki, słowem ani zimno, ani gorąco... Ma być srednio (i mdło przy okazji, żeby się nie wychylać i przesadzić z jednym ustawieniem w którąś stronę).
To, że akurat Ty nie obrabiasz zdjęć, nie znaczy w najmniejszym stopniu, że one są bez obróbki. One są jaknajbardziej z obróbką, tyle, że przeciętną, uśrednioną obróbką bezimiennego inżyniera od firmware'u. Średnio, letnio i w miarę dopuszczalnie do wszystkich warunków. Takie właśnie obrazki prezentujesz.
Przykro mi, że zabijam Twoje hobby. Jeśli chcesz robić zdjęcia 'tak jak tam było' - kup sobie komórkę. Będziesz miała to samo, ale taniej i wygodniej. A jeśli chcesz robić zdjęcia świadome, tak jak Ty widzisz, a nie jak dyktuje Ci uśredniony firmware od inżynierka - to musisz zmienić podejście do obróbki.
Sorry, innej drogi nie ma. Można się na to zżymać, ale właśnie tak jest.
I błagam Cię - jeśli naprawdę sprzedajesz takie zdjęcia, daj mi adresy Twoich klientów. Błagam!
A myslicie, ze Ansel Adams to co niby robil - proponuje dokladnie zaglebic sie w tajniki robienia jego bw - przeciez to naswietlanie strefowe i rzezba przez 2 dni w ciemni nad jedna odbitka to nic innego jak dzisiejsze warstwy i maski - ehhh szkoda gadac - niektorzy wciaz nie moga zrozumiec, ze wszystko idzie do przodu......
Temat można tłuc przez kolejne 10 stron tego posta..
Nie ma sensu go ciągnąć..
Ja tak czy inaczej nadal pozostane zwolennikiem poprawy krzywych w PS'ie (maskowania i używania zmiennogradacyjnych w ciemni), ale przeciwnikiem gruntownych przemian zmierzających bardziej do grafiki..
Pozdrawiam serdecznie
over and out
Adresów swoich klientów na pewno nie dam:)
Komórkę już mam... ale nie robię nią zdjęć, bo to bezsensu, skoro mam lepszy aparat. Jeśli nie podobają Ci się moje zdjęcia, to naprawdę nie musisz ich komentować. I tak dalej mnie nie rozumiesz... więc nie ma o czym rozmawiać. Zamiast siedzieć godzinami przy PS-ie wolę szukać ciekawych plenerów... Zresztą - z fotografią, jak ze sztuką - każdemu podoba się coś innego. I na tym poprzestańmy... Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej udanych zdjęć, których aż tak bardzo nie trzeba będzie poprawiać...
Wiem oczywiście, z czego wynika ta ciemna strona... Z małej rozpiętości dynamicznej matrycy w porównaniu do oka. Na razie technika ludzka nie doszła do tego, żeby matryca miała choćby zbliżoną dynamikę do tej, jaką mamy w oku.
I tutaj kolego bombel nie do końca masz rację :) To nie do końca jest kwestia rozpiętości tonalnej. Wbrew pozorom oko ludzkie wcale nie ma ogromnej rozpiętości tonalnej. Nasz wzrok działa trochę inaczej niż aparat. Po pierwsze kąt widzenia jest stosunkowo wąski w porównaniu z szerokokątnymi obiektywami do krajobrazu. A po drugie wzrok ludzki działa punktowo. Nie obejmujemy wzrokiem całej scenerii. Oko ludzkie wybiera kilka punktów i szybko przez nie przeskakuje ustawiając źrenicę (przysłonę) w zależności od ilości docierającego światła z danego punktu. Tym samym nie widzimy przepalonego nieba i zaraz pod nim czarnej plamy zamiast lasu. Nie twierdzę, że rozpiętość tonalna matrycy (czy kliszy) jest porównywalna z ludzkim wzrokiem, ale ta przepaść nie jest wcale taka ogromna.
Nie jestem autorem tych mądrości. Przeczytałem to gdzieś... nie pamiętam, ale była to chyba jakaś mądra książka :) Jeśli się mylę, to oczywiście należy mnie poprawić :)
A poza tym, to masz absolutną rację :)
To o czym piszesz to akomodacja (skupianie wzroku na poszczególnych przedmiotach). Mówi się o akomodacji oka, ale coraz bardziej staje się widoczna prawda, że to bardziej akomodacja pary oko-mózg.
I wbrew pozorom oko ma potężny kąt widzenia. Łatwo się o tym przekonać: zrób sobie na moment z dłoni tzw. klapki na oczy (widziane czasem u koni). Patrzysz prosto, a mimo to widać klapki; ot, i dowód, że oko ma bardzo szeroki kąt widzenia (prawie 180, choć oczywiście nie aż tyle)...
I dowód, żeby nie wierzyć wszystkiemu, co piszą. :)
To o czym piszesz to akomodacja (skupianie wzroku na poszczególnych przedmiotach). Mówi się o akomodacji oka, ale coraz bardziej staje się widoczna prawda, że to bardziej akomodacja pary oko-mózg.
I wbrew pozorom oko ma potężny kąt widzenia. Łatwo się o tym przekonać: zrób sobie na moment z dłoni tzw. klapki na oczy (widziane czasem u koni). Patrzysz prosto, a mimo to widać klapki; ot, i dowód, że oko ma bardzo szeroki kąt widzenia (prawie 180, choć oczywiście nie aż tyle)...
I dowód, żeby nie wierzyć wszystkiemu, co piszą. :)
Z tym się zgadzam. Klapki widać. I potencjalnie wszystko co wokół widać. Ale poziom skupienia uwagi (to już bardziej zależne od mózgu) jest na "krawędziach kadru" już znikomy. Akomodacja - zgadza się. Jest to związane z przystosowaniem oka do zmian światła i odległości obserwowanego punktu. Ale sam fakt tego istnienia powodowany jest tym, że skupiamy wzrok na wybranych punktach scenerii, a nie patrzymy "szeroko".
No właśnie. Bo pomieszałeś zdolność do skupienia uwagi (para oko-mózg) od prostej do empirycznego policzenia dynamiki (czyli reakcji na bodziec widzialny) zakresu najjaśniejsze - najciemniejsze.
Jak się tym interesujesz, mam ciekawostkę (http://forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=255614&postcount=6) (pod koniec postu, w PS).
jacoslavgth
09-06-2008, 19:23
to nawet nie chodzi o percepcje i tonalność, jak ktoś nie chce obrabiać zdjęc i zmieniac rzeczywistości utrwalonej przez aparat ( nierzadko mdłej, płaskiej ) niech ogląda, pokazuje czy sprzedaje zdjęcia prosto z puchy - kiedys na tym forum przeczytałem cos co bardzo mi sie spodobało " prosto z puszki to dobre są śledzie" i duzo w tym prawdy, ja zawsze stosuje obróbke, mniej lub bardziej inwazyjną, czasami jest mniejsza potrzeba, ale ja wybrałem drogę gdzie fotografia ociera sie o grafike, takie moje zboczenie zawodowe, od długiego czasu staram sie stworzyc swój algorytm obróbki zdjęcia, cos co ktos pewnie kiedys wymyslił, ale co jest moje i do czego dochodziłem metodą prób i błędów i tak sie sklada ze wielu osobom moje obrabianie i zmienianie rzeczywistosci sie podoba, a jest to dowód ze czasami wazniejsza jest tresc i jej pokazanie, czasami kadr, swiatło nie zostanie oddane tak jak by sie chciało, człowiek ma wolną wole i sam moze decydowac jak cos podac, jeden woli mdłe prosto z puchy zdjęcia a drugi lubi ślęczeć dniami nad zdjęciem aby osiągnąc efekt w który moze sie wpatrywać godzinami - ja tak mam :)
heheh.. to ja sie zastanawiam, po co ja fotografuje PanF+ do którego do kazdej sceny potrzebuje statywu, samowyzwalacza i pewnego kadru, zamiast walić na byle jakiej 400etce potem skanować i młucić dziesiątkami algorytmów cyfrowych, żeby osiągnąć praktycznie to samo, co na PanF'ie...
Powtarzam.. zatracił się pierwotny duch fotografii.. To jest GRAFIKA!! a nie fotografia..
Przynajmniej miejmy świadomośc tego co robimy i w niejednym wypadku nie nazywajmy swoich prac fotografiami, lecz grafikami.. Będzie dużo jaśniej z czym mamy do czynienia..
Grafika - gdy ktoś podmienia niebo, wkleja coś w kadr, nakłada fakturę - ok
Natomiast nigdy nie zgodzę się na to aby grafiką nazywać zdjęcie, na której poprawiono kontrast, tonalność czy lekko kolorystykę nie przesadzając.....
jacoslavgth
09-06-2008, 23:21
heheh.. to ja sie zastanawiam, po co ja fotografuje PanF+ do którego do kazdej sceny potrzebuje statywu, samowyzwalacza i pewnego kadru, zamiast walić na byle jakiej 400etce potem skanować i młucić dziesiątkami algorytmów cyfrowych, żeby osiągnąć praktycznie to samo, co na PanF'ie...
Powtarzam.. zatracił się pierwotny duch fotografii.. To jest GRAFIKA!! a nie fotografia..
Przynajmniej miejmy świadomośc tego co robimy i w niejednym wypadku nie nazywajmy swoich prac fotografiami, lecz grafikami.. Będzie dużo jaśniej z czym mamy do czynienia..
mozna sie z tym zgodzic ale jest jedno ale - na nic obróbki, psucie, jezeli kadr jest skopany,nieciekawy, zle naswietlone ujęcie, pewnych rzeczy nie da sie naprawic, pewnych rzeczy nie da sie zrobic nie mając odpowiedniego materiału do tejże obróbki, widzisz ja choc przeprowadzam forsowną obróbke, takze korzystam namiętnie ze statywu, wielokrotnej ekspozycji, wężyka i czasu na ciekawe ujęcie, jezeli robie krajobraz to wciskam spust w momencie kiedy jest odpowiednie światło, niebo itd. nie wymieniam nieba, elementów krajobrazu bo tak mi pasuje, staram sie z ekspozycji wydobyc wszystkie smaczki,rzeczy które powodują ze zdjęcie jest ciekawsze, pełniejsze, dosadniej pokazuje to co chciałem powiedziec i co myslałem w danej chwili, bardzo czesto robie tak, ze jadą c w plener mam pomysl na kadr, nie zawsze wychodzi za pierwszym razem, bo warunki nie sprzyjają, czesto wracam do tego samego miejsca i czekam, chodze, próbuje, nie strzelam setek zdjęc a potem wybieram najmniej obciachowe i rezam z niczego, tak jak i ja robi zapewne wiele osób, wrzucasz do jednego wora ludzi którzy uprawiają fotografie z pasją i ludzi-spacerowych fotografów, którzy braki w wiedzy i umiejętnościach zastępują jeszcze mniej udaną obróbką
btw, pojecie grafiki to cos innego niz forsowna obróbka, niestety dzis przyjęło sie tak, ze jakakolwiek ingerencja programu uznan jest jako graika, a na szczescie korzenie są zupełnie gdzie indziej
Grafika - gdy ktoś podmienia niebo, wkleja coś w kadr, nakłada fakturę - ok
Natomiast nigdy nie zgodzę się na to aby grafiką nazywać zdjęcie, na której poprawiono kontrast, tonalność czy lekko kolorystykę nie przesadzając.....
Zupelnie się z Tobą Calme zgadzam!
jacoslavgth:
"mozna sie z tym zgodzic ale jest jedno ale - na nic obróbki, psucie, jezeli kadr jest skopany,nieciekawy, zle naswietlone ujęcie, pewnych rzeczy nie da sie naprawic, pewnych rzeczy nie da sie zrobic nie mając odpowiedniego materiału do tejże obróbki"
No właśnie nie do końca.. Ja ostatnio np. będąc totalnie nie zadowolony z efektów, jakie zrobił mój kolega w studiu.. sam zacząłem w PS zmieniać naświetlenie sceny, dokłądać cienie tam gdzie ich brakowało, prostować kadr, przekadrowywać tak, by było lepiej.. - A więc jednak się da..
Nadmienię tylko, że tej fotki już nie uznaje jako fotke.. lecz obrazek graficzny..
Pozdrawiam
jacoslavgth
10-06-2008, 15:56
wiesz, mozna tez całośc wygenerować w maxie albo maya, ale po co, cała przyjemnosc polega na odpowiednim uchwyceniu a nastepni odpowiednim w zaleznosci od koncepcji przygotowaniu zdjęcia, jeden podkreca kontrasty a inny pracuje na kilkunastu warstwach, ale dalej pozostaje to zdjęciem, oczywiscie jak wyzej było wspomniane bez montazu, wklejania czy wycinania :)
cybulski
11-06-2008, 21:58
z puszki tylko śledzie może są dobre a zdjęcia tylko do przydomowego albumu
Tylko śledzie z puszki? jesteś pewien? Ja tam wole kukurydzę. A co to jest przydomowy album?:)hehe ...
cybulski
12-06-2008, 08:40
spoko, chciałem przerysować to o czym pisał bombel
dobry watek, dyskusja ocierajaca sie o filozofie fotografii. Idealistyczne podejcie: zero obrobki, zdjecie ma byc wiernym odwzorowaniem rzeczywistosci jest trudne do obrony, chocby dlatego, wiele zle zrobionych zdjec, prosto z puszki i bez grama obrobki jest czesto zaprzeczeniem tej idei - zdjecie nie przedstawia rzeczywistosci a nawet ja deformuje (np. przeswietlone niebo + czarny las na horyzoncie).
Poza tym jesli potraktujemy fotografie jako sztuke to musimy dac prawo Autorom do wlasnej interpretacji rzeczywistosci, a ocene tej interpretacji pozostawic odbiorcom, ocene, ktora moze byc skrajnie negatywna lub skrajnie pozytywna.
PS. Ja ucze sie rzemiosla fotografii, podstawowych regul kompozycji i ekspozycji. Jak te wiedze posiade i zrobie dobre zdjecie zastanej rzeczywistosci to juz bedzie dla mnie sztuka;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.