l77
15-05-2008, 13:27
Witam
Przez ostatnie 0,5 roku miałem do czynienia z D70 i D200 (sam pstrykam, na razie, byle czym) i oba egz. miały ten sam problem, mianowicie zacinające się lustro! Często-gęsto zaraz po włączeniu i oddaniu pierwszego strzału lustro podnosiło się do góry i za nie opadało! Obraz w wizjerze był ciemny, autofokus głupiał, wyglądało to nieciekawie. W D70 po jakimś czasie mechanizm "rozgrzewał sie" i było niby OK. Jednak żeby zlikwidować ten problem aparat trzeba było włączyć i wyłączyć. W wypadku D200 wpadłem na genialny pomysł wciskania przycisku podnoszenia lustra - i to działało. Dwie puchy i ciągle to samo, dodam tylko, że mam jeszcze F801s, w którym lustro podniosło się i do dzisiaj nie opada. czy to jakaś permanentna cecha (wada!) Nikonów, czy tylko ja mam takiego za....tego pecha, że co do ręki wezmę to rozwale.
Dodam, że D70 był już trochę przechodzony, D200 miał zaledwie kilka miechów, natomiast F801s to trupek z komisu, wszystkie miały sprawne baterie. Więc o so chodzi, ja sie pytam??
Przez ostatnie 0,5 roku miałem do czynienia z D70 i D200 (sam pstrykam, na razie, byle czym) i oba egz. miały ten sam problem, mianowicie zacinające się lustro! Często-gęsto zaraz po włączeniu i oddaniu pierwszego strzału lustro podnosiło się do góry i za nie opadało! Obraz w wizjerze był ciemny, autofokus głupiał, wyglądało to nieciekawie. W D70 po jakimś czasie mechanizm "rozgrzewał sie" i było niby OK. Jednak żeby zlikwidować ten problem aparat trzeba było włączyć i wyłączyć. W wypadku D200 wpadłem na genialny pomysł wciskania przycisku podnoszenia lustra - i to działało. Dwie puchy i ciągle to samo, dodam tylko, że mam jeszcze F801s, w którym lustro podniosło się i do dzisiaj nie opada. czy to jakaś permanentna cecha (wada!) Nikonów, czy tylko ja mam takiego za....tego pecha, że co do ręki wezmę to rozwale.
Dodam, że D70 był już trochę przechodzony, D200 miał zaledwie kilka miechów, natomiast F801s to trupek z komisu, wszystkie miały sprawne baterie. Więc o so chodzi, ja sie pytam??