PDA

Zobacz pełną wersję : pierścienie pośrednie - Jaki obiektyw do nich



FalconPL
14-05-2008, 21:04
Stałem się przypadkiem posiadaczem kompletu pierścieni pośrednich kenko. Ot... trafiłem do likwidowanego sklepu przy ul. Karmelickiej i znalazłem je na półce za ok. 200zł i nie mogłem się oprzeć :) Leży tam jeszcze konwerter kenko x2 za pół ceny, są też spore obniżki na polary i inne drobiazgi - ale już dosyć mocno przetrzebione.

No ale do rzeczy. Sprawdziłem pierścienie z posiadanymi obiektywami i się okazało, że to co posiadam zupełnie się do
macro fotografii z pierścieniami nie nadaje, bo już po nakręceniu najmniejszego pierścienia ostrość można było złapać jakieś 1-2cm od przedniej soczewki. A po przykręceniu większego ostrość wypada gdzieś w środku obiektywu.

Przeszukałem forum i dotarłem do informacji że powinienem poszukać czegoś w okolicy 100mm z przeznaczeniem do macro. Widzę, że jest tamron 90/2.8, 2x droższy nikkor 105/2.8 i pewnie jeszcze parę innych. Może coś taniego na początek - bo w sumie głupio by wyszło, zaoszczędziłem 400zł na pierścieniach i przez to wydam 2300zł na obiektyw :)

Moje pytanie jest następujące - jaką odległość od przedmiotu fotografowanego będę mógł osiągnąć używając poszczególnych obiektywów i kompletu pierścieni? Bo rozumiem że ta odległość będzie różna dla poszczególnych konstrukcji bo próbowałem ustawić 100mm na moim 18-200 i nie uzyskałem ostrości. Więc rozumiem że nie sama ogniskowa jest ważna ale jeszcze jakieś szczegóły konstrukcyjne.

jarek76
14-05-2008, 22:18
Co do obiektywu to optycznie jest między tymi szkłami niewielka różnica
Cokolwiek weźmiesz będziesz zadowolony, oprócz wymienionych polecam jeszcze tokinę 100 i nikkora 60
Co do odległości ostrzenia to podaj adres e-mail wyślę ci program w którym można to w miarę poprawnie obliczyć

FalconPL
14-05-2008, 22:46
autopoprawka - ostrość już uzyskałem, nawet z trzema pierścieniami, ale do żadnej owadofotografii się to nie nada, bo 18-200 strasznie się rozsuwa i żeby mieć duże powiększenie i ostrość trzeba jednak wjechać obiektywem w obiekt

Jarku jeśli poślesz na sc malpa rybnet kropka pl to dotrze do mnie :) Choć myślę, że zaraz się odezwie więcej chętnych, więc może od razu URL :)

jarek76
14-05-2008, 23:00
Program wysłałem
Innym chętnym też wyślę na meila :mrgreen:

pawlusz
14-05-2008, 23:04
wasze wywody tylko mnie martwią na przyszłość, widze że zabawa w fotografie na dobrym poziomie to drogi interes :(

puch24
15-05-2008, 09:49
Zoomy (zwłaszcza w zakresie szerokim) źle współpracują z pierścieniami.
Ponadto, we wszystkich zoomach nastawianie ostrości odbywa się w rzeczywistości poprzez skracanie ogniskowej - ogniskowe nominalne podane na skali obowiązują tylko dla nieskończoności. W teście Tamrona 28-200 kiedyś wyczytałem, że przy nastawieniu na 200 mm i najbliższej odległości fotografowania ok. 50 cm, jego faktyczna ogniskowa wynosi zaledwie ok. 80-90 mm. Sam mam Tamrona 24-135, którym można robić zdjęcia z odległości 38 cm - ale przy tej odległości i ustawieniu na 135 mm jego faktyczna ogniskowa wynosi zaledwie ok. 70mm, wg mojej oceny. Podobnie będzie w przypadku wielu nowoczesnych obiektywów makro o stałej ogniskowej - wykorzystują one mechanizmy wewnętrznego ogniskowania, ruchomych soczewek, itd, a to oznacza, że ich ogniskowa zmienia się wraz z nastawioną odległością.
Dlatego wszystkie wzory do obliczeń do makrofotografii są dobre tylko wtedy, gdy znamy FAKTYCZNĄ ogniskową obiektywu. Ponadto, obowiązują one tylko dla obiektywów o budowie konwencjonalnej, zbliżonej do symetrycznej - a zoomy takie nie są. Dlatego obliczenia mogą się nie zgadzać.

JK
15-05-2008, 10:46
Zoomy (zwłaszcza w zakresie szerokim) źle współpracują z pierścieniami.
Ponadto, we wszystkich zoomach nastawianie ostrości odbywa się w rzeczywistości poprzez skracanie ogniskowej - ogniskowe nominalne podane na skali obowiązują tylko dla nieskończoności. W teście Tamrona 28-200 kiedyś wyczytałem, że przy nastawieniu na 200 mm i najbliższej odległości fotografowania ok. 50 cm, jego faktyczna ogniskowa wynosi zaledwie ok. 80-90 mm. Sam mam Tamrona 24-135, którym można robić zdjęcia z odległości 38 cm - ale przy tej odległości i ustawieniu na 135 mm jego faktyczna ogniskowa wynosi zaledwie ok. 70mm, wg mojej oceny. Podobnie będzie w przypadku wielu nowoczesnych obiektywów makro o stałej ogniskowej - wykorzystują one mechanizmy wewnętrznego ogniskowania, ruchomych soczewek, itd, a to oznacza, że ich ogniskowa zmienia się wraz z nastawioną odległością.
Dlatego wszystkie wzory do obliczeń do makrofotografii są dobre tylko wtedy, gdy znamy FAKTYCZNĄ ogniskową obiektywu. Ponadto, obowiązują one tylko dla obiektywów o budowie konwencjonalnej, zbliżonej do symetrycznej - a zoomy takie nie są. Dlatego obliczenia mogą się nie zgadzać.

Nawet to ciekawe, co piszesz, ale może jeszcze napisz nam, dlaczego wraz z tym "skracaniem ogniskowej", nie rośnie jasność obiektywu i dlaczego nie rośnie głębia ostrości. Praktyka mówi, że jasność obiektywu ze wzrostem skali odwzorowania raczej spada, a i głębia ostrości też się zmniejsza i to bardzo. Czy należy rozumieć, że dopinanie różnych mieszków, czy pierścieni, też ma za zadanie "skracanie ogniskowej"? Tak się zastanawiam, co na te ciekawe teorie powie pani optyka?

puch24
16-05-2008, 01:45
Teoretycznie skrócenie ogniskowej powinno zapewne dać jakieś zwiększenie jasności, ale chyba w minimalnym stopniu, nieistotnym dla zdjęcia. Głębia ostrości powinna zwiększać się ze zmniejeszeniem ogniskowej, ale jednocześnie zmniejsza się wraz ze zmniejszeniem odległości fotografowania.

Oczywiście dopinanie mieszków czy pierścieni pośrednich nie zmienia ogniskowej obiektywu - ma za zadanie ustawienie obiektywu w takiej odległości od błony, by dawał ostry obraz przedmiotów położonych bliżej niż w nieskończoności. I na tej zasadzie działa np. nastawianie ostrości podwójnym ślimakiem w typowych, klasycznych obiektywach do lustrzanek, np. 1,8/50 - cały obiektyw wysuwa się do przodu. Gdy zabraknie ślimaka, obiektyw wysuwa się na jeszcze większą odległość pierścieniami, mieszkami, itd.

Natomiast jeśli obiektyw ma w środku jakieś ruchome soczewki, to siłą rzeczy ruch tych soczewek musi zmieniać w jakimś zakresie jego ogniskową. To samo dzieje się jeśli dodamy jakieś soczewki - np. soczewki nasadkowe do zdjęć z bliska, ew. wręcz odwrócony drugi obiektyw, albo - w drugą stronę - telekonwerter - dodanie jakiegoś układu optycznego zmienia ostateczną ogniskową całego zespołu.

W przypadku obiektywu o stałej ogniskowej nastawianie ostrości na bliższe przedmioty tradycyjnie odbywało się przez wysuwanie całego obiektywu do przodu, najczęściej mechanizmem ślimakowym, a w starych aparatach często miechem. Oczywiście ogniskowa obiektywu się przy tym nie zmieniała.

Jeśli jednak obiektyw ma dawać ostry obraz przedmiotów położonych bliżej niż w nieskończoności, a jednocześnie obiektyw ma być w tej samej odległości od błony, to nie da się tego zrobić inaczej niż skracając jego ogniskową. Dlatego w wielu obiektywach, zwłaszcza w aparatach z migawką centralną, żeby uniknąć konieczności przesuwania razem z obiektywem całego mechanizmu migawki, zastosowano znacznie prostsze technicznie rozwiązanie - nastawianie ostrości poprzez obrót samej przedniej soczewki w oprawie, powodujący jej odsunięcie do przodu od reszty obiektywu. Powodowało to pewne niewielkie skrócenie ogniskowej obiektywu, co przy stałej odległości obiektywu od błony dawało ostry obraz obiektów położonych bliżej niż w nieskończoności. Gdybyśmy chcieli, aby taki obiektyw z częściowo wysuniętą przednią soczewką dawał ostry obraz obiektów w nieskończoności, trzeba by go było nieco dosunąć do płaszczyzny błony, bo miał on nieco krótszą ogniskową. Rozwiązanie to stosowano jednak przeważnie tylko w dość prostych aparatach bo spadała jakość obrazu; w "porządnych" aparatach dalmierzowych i lustrzankach ostrość nastawiało się "porządnie", poprzez wysuwanie do przodu całego obiektywu.
Zastosowanie soczewki nasadkowej do zdjęć z bliska wykorzystuje ten sam efekt - nasadzona soczewka skraca nieco ogniskową obiektywu, a sam obiektyw jest w tej samej odległości od błony, a więc tworzy ostry obraz obiektów położonych bliżej.
Tę samą zasadę ustawiania ostrości poprzez "wykręcanie" przedniej soczewki, a więc efektywnie skracanie ogniskowej, zastosowano też w pierwszych obiektywach zmiennoogniskowych - działanie mechanizmu zmiany ogniskowej zakładało ściśle określone położenie obiektywu względem błony przy danej ogniskowej, i nastawianie ostrości nie mogło odbywać się poprzez ruch całego obiektuwu do przodu.
Później wprowadzono systemy "szybujących soczewek", stosowane w obiektywach szerokokątnych i makro - ale wszystkie one powodują zmianę ogniskowej obiektywu w jakimś, niewielkim zakresie. Także systemy ogniskowania wewnętrznego, stosowane początkowo tylko w stałoogniskowych teleobiektywach, ale obecnie także stosowane powszechnie w zoomach, opierają się na zasadzie skracania ogniskowej tak, by obiektyw pozostając w tej samej odległości od błony dawał obraz coraz bliższych przedmiotów. Na przykład typowy obiektyw 300 mm nastawiony na odległość 3m ma ogniskową zaledwie około 200 mm (wg testu w Amateur Photographer).
Dlatego właśnie pisałem, że wszelkie wzory są dobre tylko wtedy, gdy mamy stałoogniskowy obiektyw w rodzaju Nikkora 1,8/50. Jeśli obiektyw to zoom w którym ostrość nastawia się poprzez obrót przedniej soczewki, jego ogniskowa skraca się przy tym. Jeśli obiektyw ma wewnętrzne ogniskowanie (IF), dzieje się to samo, tylko jeszcze bardziej. Podobnie jest w obiektywach makro, w których nie cały obiektyw przesuwa się do przodu przy nastawianiu ostrości (np. Tamron 90, czy Micro Nikkor 60, który ma układ CRC) - wtedy ogniskowa obiektywu jest inna niż nominalna, i obliczenia wg wzorów stają się niedokładne.