Zobacz pełną wersję : Polacy I Fotografia
nieczesto znajduje w internecie cos co WARTO PRZECZYTAC!!!
tym razem tak sie stalo i dlatego polecam material pod ponizszym linkiem.
kilkanascie razy pisalem wlasnie o tym na forum przy okazji mojego wysmiewania onanizmu sprzetowego i roznego rodzaju bzdurnych testow, czy problemow z wyborem aparatu w rodzaju czy kupic bo mnie stac.
manie aparatu nie rowna sie z robieniem fotografii. warto sie rozwijac fotograficznie ale nie chodzi tu o sprzet.
mysle ze kazdemu przyda sie przejzenie sie w tym krzywym zwierciadle jakie zafundowal nam autor artykulu. oby wiecej takich tresci w necie!!!
http://www.fotopolis.pl/index.php?n=7274
Moim zdaniem autor żadnej ameryki tu nie odkrył - to, że Polacy uważają się za specjalistów w każdej dziedzinie wie chyba każdy (i oczywiście każdy powie, że jego to nie dotyczy ;P ).
Inną natomiast sprawą jest samo podejście do fotografii - moim zdaniem tak samo jak do każdej innej dziedziny sztuki, bo przecież równie dobrze można by zadać podobne pytanie: "Skoro wszyscy słuchają muzyki to czemu tak mało ludzi chodzi na ambitniejsze koncerty?" Problem (swoją drogą nie wiem czy to problem) leży w tym, że po pierwsze ludzie traktują aparat cyfrowy jako kolejny gadżet który trzeba/wypada mieć, po drugie większość traktuje fotografię tylko i wyłącznie jako "szybkie obrazki z wycieczki/imprezy itp" i nie postrzega fotografii w kategoriach estetycznych ale wyłącznie w kategoriach dokumentalnych (swojego życia) i tyle im wystarcza. Co więcej, nie sądzę, żeby to podejście było akurat specyficzne dla Polski i Polaków.
no niestety porownanie do sluchania muzyki jest malo albo wcale nie logiczne.
tu nie chodzi o ogladanie marnej fotografii ale o jej wykonywanie i uwazanie sie za specow.
porownanie mialo by sens gdyby chodzilo o to ze wiekszosc polakow muzyke byle jaka tworzy.
czy odkrywanie ameryki - nie, z pewnoscia nie! zwaz tylko ze na forum roi sie od bzdur w stylu czy to juz koniec mojego aparatu bo mam paproszka:-((( pomozcie bo sie kuwa potne.
ludzie z aparatami chodza nawet do kibla i nic sie nie zmienia bo zajmuja sie maniem aparatow a nie robieniem zdjec.
tak wiec to nie jest odkrywanie ameryki ale kolejna proba otwieranioa oczu.
olo
Zabawny ten felietonik, jednak jak najbardziej prawdziwy. Jak jednak przedrzeć się przez tę niewidzialną zasłonę oddzielającą światek od amatorów? Z pewnością trudno. Gdzie znaleźć informacje, na co patrzeć na jakim zdjęciu? W zasadzie takich informacji nie ma. Dziś ważne jest by było dużo, ostro, oczojebnie i ... na komputerze, bo po co to wszystko przenosić na papier, szkoda kasy. A, przepraszam, zapomniałem o ilości pikseli, i zoomie :) A jakakolwiek edukacja fotograficzna? Znakomita większość opiera się na opiniach z peelfotopodobnych portali. I kończy się to w miejscu, gdzie okazuje się, że tak naprawdę nie mają własnego zdania na temat obrazu, który widzą. Nie potrafią uzasadnić, dlaczego swoje zdjęcie zrobili tak, a nie inaczej, co im się spodobało/zainspirowało/spowodowało w danej sytuacji, że warto było nacisnąć spust migawki. Ważne, by mieć cyfraka z pierdyliardem pikseli i paręsetkrotnym zoomem. A co on zarejestruje, to już nieistotne.
rabijki - chyba źle mnie zrozumiałeś. Autor stawia tam na początku tezę, że skoro w Polsce sprzedaje się tyle milionów sztuk aparatów to dlaczego fotografia jako sztuka nie jest popularna i w tym kontekście użyłem tego porównania. Przecież większość z tych posiadaczy aparatów traktują fotografię wyłącznie w sposób jaki napisałem (użytkowy) i nie ma w tym nic dziwnego. Przecież nie można wymagać, że każdy kto kupuje aparat musi automatycznie traktować fotografię tak jak traktujemy ją my. W końcu kredek i farb też się sprzedaje dużo, a malarstwo i wystawy też nie są popularne. :)
Natomiast jeśli chodzi o onanistów sprzętowych to w zupełności się z Tobą zgadzam bo mnie też to śmieszy kiedy czytam o tych paproszkach i podobnych "tragediach", ale nie widzę żeby autor wspominał o tego typu osobach w swoim artykule. Ale czy warto się tym przejmować? Tym bardziej, że takich ludzi będzie niestety coraz więcej bo też coraz więcej jest posiadaczy aparatów. Myślę, że po prostu róbmy swoje - róbmy zdjęcia a nie zajmujmy się pierdołami :P
Inną sprawą jest też to, że My polacy mamy to już w naturze żeby mieć wszystko lepsze niż sąsiad/znajomy/kolega - ale to już jak napisałem kompletnie inny temat i na dodatek niezbyt związany z fotografią :)
.... I kończy się to w miejscu, gdzie okazuje się, że tak naprawdę nie mają własnego zdania na temat obrazu, który widzą. Nie potrafią uzasadnić, dlaczego swoje zdjęcie zrobili tak, a nie inaczej, co im się spodobało/zainspirowało/spowodowało w danej sytuacji, że warto było nacisnąć spust migawki. Ważne, by mieć cyfraka z pierdyliardem pikseli i paręsetkrotnym zoomem. A co on zarejestruje, to już nieistotne.
A muszą? Przecież większość z nich się tym tylko bawi. Robią sobie fotki okolicznościowe, takie na pamiątkę dla cioci Jasi; żeby się pośmiać z dziadka; bo się Kazio przewrócił w psie gówno i śmiesznie wygląda. Robią fotki takie, jakie im się podobają. Nie mają zadęcia na artyzm, na kompozycję, bo nie o to w tych fotkach chodzi. Przeszkadza to komuś? Ano przeszkadza. Bo z tej masy "grilowych fotopstryków" wyrasta zdecydowanie więcej niezłych młodych fotografów niż kiedyś i jednak podnosi się poziom konkurencji na rynku. To już nie jest wiedza tajemna zarezerwowana tylko dla wybranych, jak to było kilkadziesiąt lat temu. Jest zdecydowanie taniej, jest łatwieszy dostęp do dobrego sprzętu, czyli równeż łatwiej jest rozwinąć swoje zdolności - oczywiście jeśli ktoś je ma i chce je rozwijać.
Już było kilka wątków na temat fotografii ślubnej i marudzenia na zaniżanie stawek. Było na temat reporterki i gazetowych akcji w stylu "przeslij nam zdjęcie, to je opublikujemy za darmo na ostaniej stronie". Może ta popularność nie ma przeniesienia na poziom uznawany przez niektórych za artystyczny (i tylko nadal pozostaje aktualne pytanie, co to jest poziom artystyczny i kto ma to oceniać?), ale niewątpliwie jest zagrożeniem, dla starych rzemieślników fotograficznych - głółwnie tych słabych i przeciętnych. To głównie oni czują się zagrożeni, bo to im ta cała popularność cyfrówek odbiera chleb i sens wykonywania zawodu. Mam wrażenie, że gdyby pomieszać najlepsze zdjecia amatorskie z przeciętną produkcją takich fotograficznych rzemiechów, to bardzo trudno by było właściwie je posortować.
Co komu przeszkadza, że ludzie kupuja aparaty i pstrykają to, co chcą? Czy komuś przeszkadza to, że posiadanie i prowadzenie własnego samochodu stało się dziś powszechne? Jeszcze 30-40 lat temu była to w Polsce zabawa dla wybranych, czyli takich co mieli bardzo dużo kasy, albo mieli znajomości w KW. Ale czy te zmiany przeszkadzają Kubicy walczyć o punkty w F1? Czy powszechność domowych PC-tów przeszkadza profesjonalistom z prawdziwego zdarzenia zarabiać na informatyce? Zgoda, niektórym zrobiło się nieco trudniej i trudniej jest różnym nieudacznikom z dyplomami ukrywać swoją niewiedzę, nieumiejetność, czy brak doświadczenia. Ale dla profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia jest to całkowicie obojętne. Tak jak dla Kubicy obojętne jest to, że znów sprzedano kilkaset tysięcy Fiatów Seicento.
"w Polsce czyli nigdzie, zdjecie czyli nic" ten tekst autora mnie rozbil jak schabowego
Co komu przeszkadza, że ludzie kupuja aparaty i pstrykają to, co chcą? Czy komuś przeszkadza to, że posiadanie i prowadzenie własnego samochodu stało się dziś powszechne? Jeszcze 30-40 lat temu była to w Polsce zabawa dla wybranych, czyli takich co mieli bardzo dużo kasy, albo mieli znajomości w KW. Ale czy te zmiany przeszkadzają Kubicy walczyć o punkty w F1?
troszke kiepskie porownanie. by zostac zawodowym kierowca i na tym zarabiac jednak troche sie trzeba pstarac i jakiekolwiek umiejetnosci miec. nikt tez nie jezdzi ponizej kosztow benzyny :)
Czy powszechność domowych PC-tów przeszkadza profesjonalistom z prawdziwego zdarzenia zarabiać na informatyce? Zgoda, niektórym zrobiło się nieco trudniej i trudniej jest różnym nieudacznikom z dyplomami ukrywać swoją niewiedzę, nieumiejetność, czy brak doświadczenia. Ale dla profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia jest to całkowicie obojętne.
przeszkadza .. i nie tylko nieudacznicy maja trudno, bo specjalisci z dyplomami microsoftu, cisco i olbrzymia wiedza czasem sa zmuszeni do pracowania za 2kpln lub do wyjazdu. glownie dzieki pracodawcom ktorzy uwazaja ze informatyka to mozna za 800pln zatrudnic bo za tyle student przyjdzie do pracy.
autor poruszyl problem edukacji - i moim zdaniem w tym wlasnie tkwi najwieszy problem zwiazany z polska fotografia, zreszta nie tylko z nia. ludzie nie sa w stanie odroznic dobrego zdjecia od kiepskiego bo nikt ich nie nauczyl estetyki, nikt nie wbil im do glowy podstaw kompozycji, odrobiny historii sztuki i paru innych drobiazgow, ktore wcale drobiazgami nie sa. dlatego potem obok pstrykajacych ciocie na imieninach (ta grupa byla jest i bedzie), wyrastaja dyrektorzy artystyczni, spece od reklamy i cale dzialy specjalistow dla ktorych ze wzgledu na ich niewiedze miedzy sztuka a gniotem nie bedzie zadnej roznicy. oni nigdy nie zrozumieja ze dobre zdjecie/dobra reklama kosztuje prace wielu osob wiec musi kosztowac odpowiednia ilosc papierkow nbp. nie zrozumeije bo nie zauwaza roznicymiedzy obrazkiem ktory sami pstrykna, lub ktory pstryknie kuzynek szefa :)
A muszą? Przecież większość z nich się tym tylko bawi. Robią sobie fotki okolicznościowe, takie na pamiątkę dla cioci Jasi; żeby się pośmiać z dziadka; bo się Kazio przewrócił w psie gówno i śmiesznie wygląda. Robią fotki takie, jakie im się podobają. Nie mają zadęcia na artyzm, na kompozycję, bo nie o to w tych fotkach chodzi.
Ja pisałem o tych, co mają zadęcie na artyzm, co ich zdjęcia/fotki/pstryki później ktoś ogląda i musi odpowiedzieć na trune pytanie 'niezłe, nie?' :)
Przeszkadza to komuś? Ano przeszkadza. Bo z tej masy "grilowych fotopstryków" wyrasta zdecydowanie więcej niezłych młodych fotografów niż kiedyś i jednak podnosi się poziom konkurencji na rynku. To już nie jest wiedza tajemna zarezerwowana tylko dla wybranych, jak to było kilkadziesiąt lat temu. Jest zdecydowanie taniej, jest łatwieszy dostęp do dobrego sprzętu, czyli równeż łatwiej jest rozwinąć swoje zdolności - oczywiście jeśli ktoś je ma i chce je rozwijać.
Tak, o to właśnie chodzi. Po pierwsze - może się pojawiać konkurencja. Osobiście mi to nie przeszkadza, pewnie dlatego, że traktuję to jako hobby. Jednak przydałoby się, by te zdolności można było rozwijać nie tylko w teorii wyczytanej z netu, ale też w praktyce. I tu się zaczynają schody - bo kto Ci pokaże, na czym cały myk polega przy takim czy innym zdjęciu, jak je zrobić dobrze, jak oświetlić, czego unikać? Nie ma chętnych, trzeba gmerać w necie i książkach (a te są jakoś mniej popularne wśród tych, co nie muszą :D). Choć nie da się ukryć, że dla chcącego nic trudnego, i jeśli komuś zależy, faktycznie ma łatwiej, duuuużo łatwiej niż kiedyś.
Już było kilka wątków na temat fotografii ślubnej i marudzenia na zaniżanie stawek.
Było. Ostatnio trafił się mnie zaszczyt wziąć aparat na ślub znajomych, czekam teraz na ich zdjęcia, chcę sobie obejrzeć jak je zrobił profesjonalny fotograf :) Ale o tym napiszę gdy nabiorę dystansu do swoich pstryków i obejrzę te profesjonalne :)
(i tylko nadal pozostaje aktualne pytanie, co to jest poziom artystyczny i kto ma to oceniać?),
To jest świetne pytanie na baardzo długą dyskusję. I brak czasem tego typu pytań. Ja przestałem je zadawać, gdy zjechano mojego kita za plastykę obrazu i zapytałem, cóż to ta plastyka jest i jak to się określa na monitorze patrząc na zdjęcie 800x600 punktów :) Teraz już chyba wiem, co to jest ta plastyka. I też nie umiem wytłumaczyć (poza lakonicznym 'sposób obrazowania') :D
ale niewątpliwie jest zagrożeniem, dla starych rzemieślników fotograficznych - głółwnie tych słabych i przeciętnych. To głównie oni czują się zagrożeni, bo to im ta cała popularność cyfrówek odbiera chleb i sens wykonywania zawodu. Mam wrażenie, że gdyby pomieszać najlepsze zdjecia amatorskie z przeciętną produkcją takich fotograficznych rzemiechów, to bardzo trudno by było właściwie je posortować.
Byłoby to niemożliwe. Pozwoliłem sobie swego czasu na taki eksperyment wśród znajomych, tak samo jak pomieszałem swego czasu zdjęcia odbite analogowo z kliszy, i z cyfraka :) Wyniki były zaskakujące :)
Co komu przeszkadza, że ludzie kupuja aparaty i pstrykają to, co chcą? Czy komuś przeszkadza to, że posiadanie i prowadzenie własnego samochodu stało się dziś powszechne? Jeszcze 30-40 lat temu była to w Polsce zabawa dla wybranych, czyli takich co mieli bardzo dużo kasy, albo mieli znajomości w KW.
Chyba nikomu nic nie przeszkadza. Chodzi raczej o kulturę szeroko rozumianą. Zarówno tą prostą kulturę jazdy (w przypadku samochodów), jak i kulturę posiadania, użytkowania, robienia zdjęć, oglądania wyników, komentowania, uczenia się. Kulturę, która zanika. Nie, nie zanika. Zmienia się :)
Ale czy te zmiany przeszkadzają Kubicy walczyć o punkty w F1?(..)
Święte słowa. Dobry będzie robił dobrze, a paprak - zawsze spaprze :) Po prostu trudniej teraz jest 'ściemniać' (choć PS pomaga łatwiej, niż szara połówka :D) :)
po co zatrudniac fotografa na slub kuzyn Karol ma cyfraka to pstryknie... znacie to? pewnie znacie...od razu powiem nie robie zdjęc slubnych...ale to własnie tak działa...choc w branży budowlanej jest identycznie: każdy Polak potrafi murowac, zna sie na elektryce, naprawia auta itp. itd.
z fotografią jest tak że ogólnie jak cos "widac" to jest to dobre w przekonaniu milionów...ciemne, za ciemne, zle wykadrowane, ucięte głowy, czerwone oczy, malutki ludzik na tle wielkiej budowli, itp. błędy nikogo nie zrażają...czy trzeba z tego powodu rozpaczac...pewnie ci którzy zarabiają na slubach rozpaczaja...ale na szczęscie jest wiele magazynów, gazet i agencji fotograficznych które rozróżniają dobrą fotografię i za nią placa dobrze...
problem jak zwykle lezy w braku edukacji...zajrzyj do podręcznika plastyki: malarz awangardowy to Picasso, i to cała wiedza Polaka...plus oczywiste uwielbienie dla impresjonizmu, który umarł ponad sto lat temu...
jak sie uczyc? trzeba ogladac mnóstwo zdjec i zastanawiac sie jak autor osiągnął dany efekt, jaki użył obiektyw, dlaczego tak zrobił? jak ja bym zrobił...
Sailor. Chyba jednak mylisz pojęcia. Tu przecież nie chodzi o podejście profesjonalne do fotografii kiełbasy z grilla. Po co takiemu fotografowi wiedza o kompozycji, itp. Dziś nikt nie jest w stanie opanować choćby podstaw wszelkich dziedzin wiedzy. Niby dlaczego każdy musi znać zasady kompozycji obrazu, skoro wielu z nich nie wie nic o Konstytucji 3 Maja, nie wie co to jest sinus i nie zna jeszcze wielu innych podstawowych pojęć.
Jakoś nie widzę owczego pędu do organizowania przez tych masowych fotopstryków wystaw autorskich w szanujących się galeriach. Moim zdaniem autor tego artykułu jest lekko sfrustrowany, bo tak się porobiło, że można już robić poprawne zdjęcia nie kończąc żadnych kursów, nie czytając książek, nie rozumiejąc jak powstaje zdjęcie. A na dodatek nie wiedząc nawet co to przysłona, migawka, czułość, ogniskowa, czy głębia ostrości. Co więcej te zdjęcia czasem wychodzą wcale nie gorzej od tych niby zawodowych.
A odnośnie informatytki. Zaczynałem zawodową pracę pod koniec lat siedemdziesiątych. Zarabiam na tym do dziś - chyba nieźle. I wcale mi nie przeszkadza, że jakiś uczniak może zaprojektować arkusz w Excelu, albo napisać makro do Worda. Przeszkadza mi dużo bardziej pazerność i sposób działania wielkich koncernów, ale to już zupełnie inny temat.
No cóż, pomijając to że w paru miejscach autor trochę przesadził z wyrażaniem opinii (mógłby ją zatrzymać dla siebie, szczególnie że nie miało to związku z fotografią) to sam felieton chyba jednak jest trochę naciągany.
Ktoś już podawał chyba przykład z samochodem. Ale nie wszyscy użytkownicy aparatów fotograficznych chcą być artystami tak jak nie wszyscy kierowcy samochodów od razu rajdowcami, jak użytkownicy komputerów informatykami, jak rowerzyści kolarzami (wyścigowymi), itd, itd. I chyba tutaj autor felietonu zabłądził.
Moim zdaniem autor tego artykułu jest lekko sfrustrowany
Mam podobne odczucia... ale nie tylko w dziedzinie fotografii...
jk
ale chyba jednak to nie jest tak jak piszesz.
czy przybywa osob w branzy utalentowanych to bym polemizowal. dzis ten niby talent nie jest wiedza, znajomoscia zasad a potem ich lamaniem bo wiem jaka mam mysl przewodnia tylko wolna amerykanka w eksperymentowaniu i olbrzymia iloscia przypadkowych czasem nawet ciekawych ale wciaz przypadkowych zdjec.
to jednak nie jest to samo co swiadoma fota przynajmniej dla mnie.
moj syn uczy sie grac na instrumentach perkusyjnych. czesto przychodzi zalamany z lekcji bo po dwoch latach wciaz zle trzyma paleczki. tak przynajmniej uwaza. na prawde chodzi o minimalne poprawki ktore nam gluchym ludziom nic nie mowia, ale w swiecie muzyki robia te delikatna roznice ktora decyduje o tym czy ktos gra czy mu sie wydaje ze gra. w sobote byl na ogolnopolskim konkursie. tam zobaczyl po co cwiczyl najnudniejsze rzeczy na swiecie czyli odbijanie palek od stolu czy czegokolwiek by nauczyc sie idealnej rownosci uderzen. konkurs wygral i zrozumial ze aby zaczac grac swoje trzeba najpierw byc perfekcujnym technicznie.
tej wydawaloby sie prostej zasady nie rozumie wiekszosc ludzi zajmujacych sie fotografia. od czasu do czau przypadkiem zrobia jakies nadajace sie do czegos zdjecie bo ich aparat robi zdjecia prawie w ciemnosci i nie widac szumow, albo dlatego ze robi 60 zdjec na sekunde i sam uchwycil grymas twarzy modela. tyle tylko ze dla mnie to wciaz nie to samo od umiejetnosci znalezienia tematu, przemyslenia go i sfotografowania tak jak sobie to wymyslilem. mysle ze mowie to innymi slowami ale to samo co autor tego materialu.
tak wiec jesli piszesz jk o tych ktorym to przeszkadza to ja do nich naleze. wole gdy zjecia robi czlowiek i ma cos do powiedzenia niz gdy robi je aparat i mu sie udalo a ktos ( nie wazne kto) trzymal ten aparat w reku.
olo
Moim zdaniem autor tego artykułu jest lekko sfrustrowany, bo tak się porobiło, że można już robić poprawne zdjęcia nie kończąc żadnych kursów, nie czytając książek, nie rozumiejąc jak powstaje zdjęcie.
Tu IMHO siedzi kwintesencja artykułu.
Ktoś mówi, że kuzyn Bolek ma cyfraka, to cyknie nam ślub. I dobrze! Nie będą dobre, pewnie będą niedobrze naświetlone, nieostre i krzywo skadrowane - ale będą wyśmienitą pamiątką. I po latach będą równie dobrze przypominać ślub, co te od zawodowca z lustrzanką.
A autor artykułu tych ludzi trochę postponuje, twierdząc, źe dostrzega paradoks: niby coraz więcej aparatów, a ludzkość do galerii się nie garnie. W domyśle: co za głąby kapuściane, kupują byle małpkę i udają fotografów.
A przecieź ci ludzie wcale do tego nie aspirują. Robią fotkę, patrzą, czy ładne kolorki i mają pamiątkę - ot i wszystko. Jak ktoś uważa, że to źle, albo chce to zmienić - to znaczy że albo burak, albo idiota.
BTW, 'w Polsce czyli nigdzie' to oczywiście cytat z Ubu Króla. :)
Rabijki, to może zacznij od tego, że podzielisz tych ludzi na przynajmniej dwie grupy: tych którzy chcą to robić zawodowo i tych, którzy mają zawodowe foto głęboko w d..., czyli tych, o których mówi ten tekst. Jeśli mówisz o ludziach zajmujących się fotografią na poważnie, to masz trochę racji, ale też nie do końca. Co kogo obchodzą metody, jakimi zostało zrobione rewelacyjne zdjęcie? Co kogo obchodzi, czy to był efekt zamierzony, czy tylko przypadek? Jeśli zdjęcie ma być dziełem, to nie jest ważne jak powstaje i ważny jest tylko efekt końcowy (widza w galerii nie interesuje, w jaki sposób malarz przygotowyje sobie farby - liczy się efekt). Jeśli kompletny laik ma w swoim albumie 100 rewelacyjnych fotek, które zrobił przypadkowo, bez znajomości tematu, to być może jest to właśnie artysta. Zrobi wystawę i okaże się, że te jego przypadkowe dzieła (zdjęcia) są lepsze od prac wszechstronnie wykształconego specjalisty od fotografii, który wszystko wie, wszystko przemyślał, tylko z różnych powodów (np. braku szczęścia) nie udało mu się takich zdjęć zrobić. Rozdzielaj proszę kategorie: artystyczne (zdjęcie, jako dzieło), rzemieślnicze (codzienna praca zarobkowa) i zabawowe (ta fotografia z grilla). Nie da się tego wrzucić do jednego worka.
tyle ze dla mnie "na powaznie" wcale nie musi oznaczac "zawodowo"
robiac foty w ramach hobby nie trzeba przeciez byc idiota! nic czlowieka do tego nie zobowiazuje!
olo
No dobrze. To podzielmy tych wszystkich fotografów na dwie grupy: poważnych i niezbyt poważnych. Tekst dotyczy tych drugich, czyli tych, którym nie zależy. Tych, którzy chcą coś tam byle jak pstryknąć, zanieść do labu, albo przesłać cioci lub kumplowi.
Nie wiem, o co chodzi? Przecież ststystycznie będzie jeszcze gorzej, bo ze szkół będą wychodzić coraz więksi ignoranci. Więc cieszcie się, że jest, jak jest bo za kilka lat 15 latek powie wam, żebyście sobie swoją wiedzę w d..ę włożyli, a na słowa jakijkolwiek krytyki zmiesza was z błotem, oczywiście nie wszyscy, ale juz wkrótce będzie to zjawisko statystycznie przytłaczające... Nie wierzycie? Wiedza będzie towarem już nawet nie luksusowym, ale podejrzanym.
no walsnie o to chodzi, o to chodzi niestety.
olo
Ostatnio zadzwonił do mnie delikwent że chce fotki ślubne. Ok umówiliśmy się w celu pogadania i obejrzenia zdjęć. Przeglądają, przeglądają i przyszły młody mówi, że mu się nie podobają takie z rozmytym tłem i wskazuję mi na fotkę portretową robioną 85mm, młoda na propozycję pleneru gdzieś w fajnym miejscu, w tygodniu po ceremonii stwierdziła że woli plener przed ślubem gdzieś pod drzewem bez specjalnych wodotrysków ... na propozycję zdjęć w dużym formacie, w fajnym albumie stwierdzili ,że wolą fotki tylko na płycie DVD i żebym im z ceny opuścił za to ... :???:
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.