Zobacz pełną wersję : Histogram...i jego tajemnice
No dobrze. Krótko mówiąc, histogram przedstawia informację o rozkładzie jasności zdjęcia. Histogramy mogą być wyświetlane dla każdego koloru niezależnie (histogram RGB), albo może to być jeden wspólny jakoś uśredniony histogram dla wszystkich składowych koloru. Taki uśredniony histogram zazwyczaj przedstawia coś zbliżonego do luminancji. Często przyjmuje się tu wzór: 0.299 * R + 0.587 * G + 0.114 * B, choć współczynniki mogą się nieco zmieniać. Taka metoda prezentacji histogramu przeszła już chyba do historii, bo jest mało precyzyjna, a w dobie wyświetlaczy kolorowych mało przydatna.
Najlepszą formą histogramu jest oczywiście wyświetlenie rozkładu jasności dla każdej składowej koloru, czyli osobno dla R, G i B. Jak taki histogram czytać? Oś pozioma histogramu przedstawia wszystkie poziomy jasności, jakie mogą się znaleźć na zdjęciu. W przypadku obrazu o 8-mio bitowej głębi koloru (np. format JPEG) będą to liczby z zakresu 0-255. Jest ich więc 256 i w konsekwencji histogram składa się z 256 kresek lub słupków, w zależności od rozdzielczości wyświetlacza i sposobu graficznej prezentacji. Dla uproszczenia przyjmijmy, że jest to 256 pojedynczych linii, których wysokość jest zależna od ilości elementów zdjęcia (sensorów lub pikseli), które mają taką właśnie wartość jasności. Program który sporządza histogram, zlicza kolejno wszystkie elementy zdjęcia, które mają jasność 0, następnie wszystkie, które mają jasność 1 i tak dalej, aż do momentu, w którym policzy ilość elementów mających jasność 255. W efekcie otrzymamy 256 różnych liczb całkowitych, które informują nas, ile elementów o każdej jasności znaleziono na zdjęciu. Następnym krokiem jest graficzna prezentacja tych wyników i tu napotykamy na pewien kłopot. Trzeba tak przeskalować policzone wartości, żeby dało się je jakoś wyświetlić. Dlaczego kłopot? Dlatego, że jeśli na zdjęciu występuje bardzo dużo elementów o jednej jasności, to pionowa linia, która odpowiada tej jasności może być tak wysoka, że wszystkie inne linie staną się mało widoczne. Stosuje się różne metody wyświetlania: obcinanie, przeskalowanie i wiele metod pośrednich. Wszystko to zmierza jednak do tego, żeby na histogramie przedstawić te 256 liczb całkowitych, w proporcjach, możliwie najlepiej oddających rozkład jasności zdjęcia. W sposób, który pozwoli szybko ocenić jasność tego, co zarejestrowaliśmy na zdjęciu. Dla uproszczenia przyjmijmy, że programista zrobił to prawidłowo i wysokości poszczególnych pionowych kresek dobrze odzwierciedlają proporcje ilości elementów o poszczególnych stopniach jasności.
Dlaczego mówimy tu o jasności, a nie o kolorze. Przyczyna jest prosta. We współczesnych cyfrowych urządzeniach nie są rejestrowane kolory jako takie, ale stopnie jasności trzech składowych R, G i B. Kolor powstaje ze złożenia takich trzech wartości i jest informacją o charakterze wynikowym. Gdybyśmy chcieli wyświetlić histogram dla wszystkich kolorów, to w przypadku 8-mio bitowego JPEGa taki histogram musiał by mieć 16777216 różnych pionowych linii. Nie ma takiego wyświetlacza, na którym można by to wyświetlić. Jeśli jednak wyświetlimy trzy niezależne histogramy dla trzech składowych R, G i B, to takich pionowych linii będzie już tylko 3 * 256, czyli da się to wyświetlić nawet na LCD aparatu. Dostaniemy wtedy niezalezne informacje o rozkładzie jasności każdej z trzech składowych koloru.
Nasuwa się pytanie, jak takie informacje wykorzystać? W fotografii cyfrowej można wykorzystać histogram do podjęcia różnych decyzji. Pierwszą i najważniejszą z nich jest decyzja o poprawności ekspozycji. Jeśli histogram dla jakiejkolwiek składowej koloru "dotyka" prawej strony obszaru przeznaczonego na jego wyświetlenie (ramka ograniczająca histogram), to oznacza, że na zdjęciu są elementy o jasności równej 255. Z wartością 255 jest ten problem, że nie wiadomo, czy są to elementy naświetlone poprawnie, czy elementy prześwietlone, czyli "obcięte" do wartości 255 (w 8-mio bitowym obrazie nie mogą występować wartości większe niż 255, czyli zamiast wszystkich wartości większych, wstawiana jest wartość 255). Jeśli te elementy są naświetlone poprawnie, to wszystko jest OK - wartość 255 jest wtedy dopuszczalna, ale jeśli zostały "obcięte", to będą one zmieniały wynikowe kolory składane z wartości R, G i B. Właśnie dlatego lepiej jest unikać jasności 255 na zdjęciach. Co oznacza słowo unikać? Oznacza ono, że jeśli histogram dotyka prawej strony ramki, to warto zmniejszyć ilość światła docierającego do matrycy tak, żeby był widoczny odstęp histogramu od ramki po prawej stronie, czyli żeby jasności 255 na zdjęciu nie było. Jeśli na żadnym histogramie składowych R, G i B nie wystąpi wartość 255, to mamy pewność, że zdjęcie nie zostało przepalone, czyli w jasnych miejscach zdjęcia nie będzie przebarwień.
To była podstawowa informacja zawarta w histogramie. Nasuwa się jednak pytanie co będzie, jeśli nasz histogram "dotknie" do ramki z lewej strony? Będzie to oznaczało, że na zdjęciu są elementy o jasności równej 0. Nie będzie to jednak miało większego znaczenia dla zdjęcia. Problemem może się stać dopiero zbyt duża ilość elementów o niskiej jasności. Dlaczego? Dlatego, że im niższą jasność mają poszczególne składowe koloru, tym mniej wynikowych kolorów może powstać z tych składowych. Jeśli jasność wszystkich składowych koloru będzie się mieściła w przedziale 0-3, to z takich informacji mogą powstać tylko 64 różne kolory. Jeśli ta jasność będzie się mieściła w przedziale 0-10, to różnych kolorów będzie już 1331. Widać z tego, że w drugim przypadku kolory mogą być oddane o wiele dokładniej. Między innymi dlatego, w cieniach częściej niż w światłach obserwujemy kolorowy szum.
Widać z tego, że zbyt duża ilość elementów o niskiej jasności też nie jest zbyt korzystna. Co więc robić jeśli takich elementów o niskiej jasności jest zbyt dużo. Odpowiedź jest prosta - zwiększyć ilość światła docierającego do matrycy, żeby zarejestrowana jasność tych elementów była większa. Nie zawsze jest to możliwe, bo musimy ciągle uważać na przepalenia, pamiętając, że przepalenia (czyli dosunięcie histogramu do prawej strony ramki) są o wiele bardziej groźne dla jakości zdjęcia, niż elementy o jasności równej 0. Założyliśmy, że histogram jest opracowywany dla obrazka o 8-mio bitowej głębi koloru, ale matryce rejestrują obrazy 12-to, czy 14-to bitowe. Mamy więc możliwość "wyciągania" cieni (rozjaśniania) w procesie obróbki na komputerze. Najważniejsze jest więc to, żeby nie przepalić żadnej składowej koloru. Jeśli robimy zdjęcia w RAWach, to cieniami można zająć się później.
W przypadku fotografii cyfrowej nie warto się sugerować 18% szarością. Nie warto przykładać wielkiej wagi do wskazań światłomierza znanych z fotografii analogowej. Jeśli tylko można, to warto "dosuwać" histogramy do prawej strony ramki, czyli dopuszczać do matrycy możliwie dużo światła, uważając jednak żeby nie przepalić, czyli unikając jasności równej 255. Jeśli zdjęcie zostanie zarejestrowane jako zbyt jasne, zawsze można je przyciemnić i to bez straty jakości. Im jaśniejsze (ale nie przepalone) będzie zdjęcie, tym dokładniej zostaną oddane kolory na tym zdjęciu.
Czy histogram może informować o kontrastach na zdjęciu? Czasem może, ale najczęściej te dane nie są wiarygodne i nie zawsze mogą być świadomie wykorzystywane. Niektórzy przyjmują, że jeśli na histogramie występuje tzw. "pik" to zdjęcie jest zbyt kontrastowe. Nic bardziej mylnego. Jeśli robimy letnie zdjęcie z dużą ilością czystego jasnego nieba, to na histogramie dla koloru niebieskiego zapewne zobaczymy duży "pik", ale nie świadczy to o tym, że zdjęcie jest zbyt kontrastowe, tylko o tym, że jest na nim dużo elementów o jasnych niebieskich składowych. To, że histogram jest "płaski" wcale nie świadczy o tym, że zdjęcie jest mało kontrastowe, bo na histogram składają się elementy z całego zdjęcia, a więc położone w różnych miejscach tego zdjęcia. W ogólnym przypadku nie da się z histogramu wyciągać wniosków na temat kontrastowości zdjęć, bo na histogram wpływa zarówno kontrast ogólny, jak też tak zwany mikro-kontrast utożsamiany z ostrością zdjęcia.
To na tyle. Z tego wywodu warto zapamiętać tylko to, że w fotografii cyfrowej korzystne jest takie naświetlanie, żeby histogramy wszystkich składowych koloru były możliwie maksymalnie dosunięte do prawej strony, ale żeby ramki z prawej strony nie "dotykały", czyli żeby żadna ze składowych koloru nie była przepalona. Reszta jest już tylko mało istotnym dodatkiem, możliwym do poprawienia w NXie, PSie lub w czymś podobnym.
Jacku, a czy przypadkiem informacji o kontraście nie można odczytać z "długości (rozpiętości)" wykresu? Im dłuższy, tym kontrast większy, oczywiście biorąc pod uwagę rozkład ilościowy przypadający na poszczególne zakresy.
W ogólnym przypadku, nie. Bo to o czym piszesz nie jest związane z kontrastem, tylko z rozpiętością rejestrowanej sceny i jej prawidłowym naświetleniem. Ale może zaraz wszystko się wyjaśni.
Wyobraź sobie obraz przedstawiający ciągły gradient, w którym każda kolejna kolumna pikseli ma jasność o 1 większą od kolumny poprzedniej. Histogram takiego obrazu będzie idealną linią poziomą, a obraz wyda się zapewne mało kontrastowy i niewątpliwie nic na nim nie będzie ostre. Ale wystarczy losowo poprzestawiać te pionowe linie i już odbiór obrazka się zmieni. Pojawi się na nim coś, co nazywamy ostrością (zwiększonym mikro-kontrastem pomiędzy sąsiednimi liniami), zróżnicują się również lokalne kontrasty w różnych miejscach takiego obrazu, ale jego histogram będzie identyczny, jak ten z pierwszego obrazka. Możemy pójść dalej i świadomie (nie losowo) poprzestawiać te linie. Bez większego trudu uzyskamy pionowe pasy o grubości np. pięciu pikseli, które będą się różniły od pasów sąsiednich o prawie 50% maksymalnego kontrastu. Taki obraz będzie sprawiał wrażenie jeszcze bardziej kontrastowego, a na dodatek jeszcze bardziej wzrośnie wrażenie ostrości tego obrazu. Bez zmian pozostanie tylko histogram, który nadal będzie identyczny, jak ten z pierwszego przykładu.
Mogą sie oczywiście znaleźć takie zdjęcia, na których histogram będzie się zmieniał w jakimś powiązaniu z kontrastem, ale będą to raczej szczególne przypadki. Trzeba pamiętać, że histogram jest czymś w rodzaju statystyki jasności, a to nie jest to samo, co informacja o kontrastach, czyli o lokalnych zmianach tej jasności. Niewątpliwie można taki wykres zrobić, ale trzeba go zupełnie inaczej przygotować - nie powinna być rejestrowana jasność, tylko zmiany tej jasności pomiędzy dwoma sąsiednimi pikselami. Pojawi się oczywiście problem interpretacji tak przygotowywanych wykresów w trybie R, G i B, bo zmiana jasności składowych, w ogólnym przypadku, przekłada się na zmianę koloru, a zmianę koloru nie zawsze rejestrujemy jako zmianę kontrastu. No ale to już inny problem i nie dotyczy histogramu.
W przypadku fotografii cyfrowej nie warto się sugerować 18% szarością. Nie warto przykładać wielkiej wagi do wskazań światłomierza znanych z fotografii analogowej.
To czemu w studiu używa się światłomierzy? I dlaczego kosztują one niemałe pieniądze? Jeżeli robimy na automacie to rzeczywiście nie warto... Ale jeżeli to my robimy zdjęcie (a nie firmware aparatu) to chyba logiczne,że musimy mieć jakiś punkt odniesienia.
Jeśli tylko można, to warto "dosuwać" histogramy do prawej strony ramki, czyli dopuszczać do matrycy możliwie dużo światła, uważając jednak żeby nie przepalić, czyli unikając jasności równej 255. Jeśli zdjęcie zostanie zarejestrowane jako zbyt jasne, zawsze można je przyciemnić i to bez straty jakości. Im jaśniejsze (ale nie przepalone) będzie zdjęcie, tym dokładniej zostaną oddane kolory na tym zdjęciu.
I tu też się nie zgodzę.Chyba powinno się utrzymywać oscylację wokół prawidłowej expozycji (podanej przez światłomierz), bo jak zdjęcie będzie prześwietlone (histogram przy prawej) to będziemy musieli dokonać drastycznej korekty w programie graficznym, który sztucznie doda nam ciemne tony. A skąd jest weźmie? wzmocni to, co jest już naświetlone (a raczej nienaświetlone, bo to ciemne tony, czyli osłabi ilość światła). To tak jakby zobaczyć cień człowieka na ziemi i potem ręcznie dorysowywać szczegóły (oczy, usta, włosy...).
Takie moje zdanie. Może się mylę, ale to tak na chłopski rozum ;)
To czemu w studiu używa się światłomierzy? I dlaczego kosztują one niemałe pieniądze? Jeżeli robimy na automacie to rzeczywiście nie warto... Ale jeżeli to my robimy zdjęcie (a nie firmware aparatu) to chyba logiczne,że musimy mieć jakiś punkt odniesienia.
Światłomierz w tym momencie jest najbardziej przydatny do ustawiania oświetlenia. W poście JK jest wyjaśnione dlaczego dobry histogram jest ważniejszy od naświetlenia w punkt, które w zasadzie ważne jest już tylko przy tradycyjnych materiałach, najbardziej slajdach (a dokładniej w punkt + potrzebna korekcja wynikająca z rodzaju materiału i fotografowanej sceny).
I tu też się nie zgodzę.Chyba powinno się utrzymywać oscylację wokół prawidłowej expozycji (podanej przez światłomierz), bo jak zdjęcie będzie prześwietlone (histogram przy prawej) to będziemy musieli dokonać drastycznej korekty w programie graficznym, który sztucznie doda nam ciemne tony. A skąd jest weźmie? wzmocni to, co jest już naświetlone (a raczej nienaświetlone, bo to ciemne tony, czyli osłabi ilość światła). To tak jakby zobaczyć cień człowieka na ziemi i potem ręcznie dorysowywać szczegóły (oczy, usta, włosy...).
Takie moje zdanie. Może się mylę, ale to tak na chłopski rozum ;)
Histogram z prawej strony nie oznacza tu zdjęcia prześwietlonego, zresztą dokładna odpowiedź jest w cytacie, którego użyłeś. Jest w nim wyraźnie żeby nie prześwietlać - nie zbliżać się do 255 (więc histogram jest tylko przesunięty, nie "leży" na prawym brzegu). Z lepiej naświetlonych obszarów lepiej wyciągać kolory i detale niż z ciemnych, ponieważ w tych obszarach informacje są lepiej rejestrowane i o to chodzi. Mając RAWa z histogramem z prawej strony więcej z nim zrobisz, bo jest w nim więcej pożytecznych informacji. Powyżej wszystko jest wyjaśnione. Zbliżając się w kierunku prawej strony automatycznie pozwalasz cieniom na lepszą rejestrację obrazu.
Histogram z prawej strony nie oznacza tu zdjęcia prześwietlonego, zresztą dokładna odpowiedź jest w cytacie, którego użyłeś. Jest w nim wyraźnie żeby nie prześwietlać - nie zbliżać się do 255 (więc histogram jest tylko przesunięty, nie "leży" na prawym brzegu). Z lepiej naświetlonych obszarów lepiej wyciągać kolory i detale niż z ciemnych, ponieważ w tych obszarach informacje są lepiej rejestrowane i o to chodzi. Mając RAWa z histogramem z prawej strony więcej z nim zrobisz, bo jest w nim więcej pożytecznych informacji. Powyżej wszystko jest wyjaśnione. Zbliżając się w kierunku prawej strony automatycznie pozwalasz cieniom na lepszą rejestrację obrazu.
Ale mi bardzie chodziło o ciemne tony niż o jasne. Nie chodziło mi o teoretyczne przekroczenie wartości 255 (teoretyczne,bo praktycznie się nie da), a o nieosiągnięcie niskich tonów w przedziału powiedzmy 0-50. Jeżeli w tym przedziale nic nie będzie zarejestrowane/a raczej nienaświetlony materiał światłoczuły (w tym przypadku zdjęcie prześwietlone) to nie ma możliwości,żeby ciemne tony były dobrze "wstawione", bo z pustego to i salomon nie wywoła...
Oto szybki schemacik:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img21.imageshack.us/img21/9062/histogramt.jpg)
Chodzi mi o "martwy przedział" zaznaczony na czerwono. Jeżeli czegoś nie ma to nie da się tego wzmocnić...
Co do kolorów to się zgadzam, ze im więcej światła tym intensywniejsze kolory i więcej możemy z tym zrobić.
Światłomierz w tym momencie jest najbardziej przydatny do ustawiania oświetlenia. W poście JK jest wyjaśnione dlaczego dobry histogram jest ważniejszy od naświetlenia w punkt, które w zasadzie ważne jest już tylko przy tradycyjnych materiałach, najbardziej slajdach (a dokładniej w punkt + potrzebna korekcja wynikająca z rodzaju materiału i fotografowanej sceny).
No dobrze, a pomiar światła w aparacie? Po co jest ta opcja, skoro się nie przydaje? Po co pokazuje się podziałka o ile EV ekspozycja jest za niska? (niedoświatlona) lub za wysoka (prześwietona). Czym się posiłkować na trybie manualnym? Robić 15 prób i może się kiedyś trafi? Dotego służy światłomierz właśnie (niekoniecznie "sekonik" za 2500zł, ale ten nasz wbudowany, który mierzy światło rzeczywiste przeciskającej się przez przysłonę...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img21.imageshack.us/img21/9062/histogramt.jpg)
Chodzi mi o "martwy przedział" zaznaczony na czerwono. Jeżeli czegoś nie ma to nie da się tego wzmocnić...
Co do kolorów to się zgadzam, ze im więcej światła tym intensywniejsze kolory i więcej możemy z tym zrobić.
To nie tak do końca. Histogram, który opisałeś jako prześwietlone, nie oznacza jeszcze prześwietlenia. To co oznaczyłeś jako martwy przedział, nie ma znaczenia, żadne informacje nie są tracone, bo ich tam wcale nie ma i nie było - punkt gdzie zaczyna się histogram jest najciemniejszym miejscem w odwzorowywanej scenie, a koniec histogramu, to odwzorowanie najjaśnieszego punktu.
Przykładowy histogram losowego zdjęcia, posłużyłem się Twoim szablonem:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/03/h2-1.jpg
źródło (http://i246.photobucket.com/albums/gg98/pawel7/h2.jpg)
Miejsca zaznaczone kropką oznaczają ten sam, najciemniejszy punkt w scenie. Jeśli prawidłowo zmierzone światło da efekt jak na moim rysunku, to możemy zwiększyć ekspozycję tak jak na drugim rysunku z pożytkiem dla cieni w sensie, że otrzymamy lepszy wyjściowy materiał do edycji. Wszystko zależy od fotografowanej sceny, ale robiąc np. low-key, jeśli naświetlimy tak jak byśmy naświetlali slajd, siłą rzeczy stracimy przejścia tonalne, wyjdą szumy. Przesuwając histogram w prawo otrzymamy za jasny obraz, ale lepszy do dalszej obróbki.
No dobrze, a pomiar światła w aparacie? Po co jest ta opcja, skoro się nie przydaje? Po co pokazuje się podziałka o ile EV ekspozycja jest za niska? (niedoświatlona) lub za wysoka (prześwietona). Czym się posiłkować na trybie manualnym? Robić 15 prób i może się kiedyś trafi? Dotego służy światłomierz właśnie (niekoniecznie "sekonik" za 2500zł, ale ten nasz wbudowany, który mierzy światło rzeczywiste przeciskającej się przez przysłonę...
W studiu światłomierz w aparacie jest bezużyteczny. A po co w ogóle jest, to chyba pytanie retoryczne ;) Żeby wyznaczać ekspozycję. Ale mając powyższe informacje wiemy, że można wprowadzać w razie potrzeby korekty, dzięki którym możliwości dalszej obróbki będą większe. Podgląd histogramu mówi dodatkowo np. czy możemy pozwolić sobie na taką korektę, czy warto. Nie tyczy się to oczywiście przypadków kiedy robimy JPG bez zamiaru jakiejkolwiek późniejszej ingerencji. Wtedy naświetlamy po prostu "prawidłowo".
Pozostaje tylko pytanie, ile kardynalnych błędów popełniłem w tym wyjaśnieniu.. Z zielonymi nie ma taryfy ulgowej ;)
Okej, co do pierwszej części odpowiedzi (tej z wykresem) to mnie przekonałeś. Dziś rano jak się goliłem to na spokojnie jeszcze raz to przemyślałem i rzeczywiście to jest sensowne. Ja wtedy przeoczyłem jeden mały aczkolwiek istotny szczegół. W histogramie bez lewej części wykresu (oznaczonym jako prześwietlony) Tony ciemne powstają na skutek przesunięcia (lub rozciągnięcia) całęgo wykresu w lewo, a nie tak jak ja teoretyzowałem, że te tony są dodane z nikąd.
Dlatego też obu kolegom przyznaję rację i przepraszam za zamieszanie.
Co do drugiej części...
Owszem w studiu panują dość specyficzne warunku i tak naprawdę dobry fotograf (czt. rzemieślnik) potrafi ustawić expo w pamięci przeliczając moc światła z lamp ;)
Ale w plenerze, gdzie co chwila jest inne światło to chyba bez światłomierka się nie obejdzie...
Ale w plenerze, gdzie co chwila jest inne światło to chyba bez światłomierka się nie obejdzie...
Z naciskiem na 'chyba' ... ;-)
Z naciskiem na 'chyba' ... ;-)
Ba... mówiłem, że są goście co po zapachu powietrza potrafią określić czas i przysłonę dla dowolnego ISO z zakresu 6-104200 ;) Nie mówiłem? Ale chciałem...
Tak czy siak, jak ze światłomierza nie będę całkowicie rezygnować :) Wg mnie to turbo-potrzebny przyrząd pomiarowy, który jest pomocny w niestandardowych sytuacjach (a takich jest więcej niż tych innych).
Leningrad 9 na Prezydenta!
To ja tylko dodam, tak dla uzupełnienia. Jedynym przypadkiem, w którym rola światłomierza się nie zmieniła i jest identyczna jak w czasach analogowych, jest robienie zdjęć w JPEGach i całkowita rezygnacja z ich komputerowej obróbki. Wtedy rzeczywiście trzeba zachować reguły poprawnego naświetenia, znane z czasów analogowych. Jeśli jednak zamierzamy robić ze zdjęciem cokolwiek (w sensie komputerowej obróbki), to tzw. "prawdłowe naświetlenie wdług światłomierza" jest mało istotne, bo bez większego trudu może być korygowane. W czasach, gdy "obrabia" się większość cyfrowych zdjęć, najważniejsze jest zarejestrowanie możliwie największej ilości informacji, a o tym decyduje nie światłomierz, tylko matryca, a w konsekwencji - kształt histogramu.
..Owszem w studiu panują dość specyficzne warunku i tak naprawdę dobry fotograf (czt. rzemieślnik) potrafi ustawić expo w pamięci przeliczając moc światła z lamp ;)
Ale w plenerze, gdzie co chwila jest inne światło to chyba bez światłomierka się nie obejdzie...jest odwrotnie. Przy kilku lampach studyjnych ustawionych na jakieś cząstkowe moce, z nałożonymi softboxami i ustawionymi w różnych odległościach nie sposób określić przysłony na oko, czy coś przeliczając. Chyba, że rzemieślnik ma ustawione parę lat te lampy tak samo, tłucząc zdjęcia legitymacyjne czy ślubne będzie udawał znawcę, a tak naprawde będzie powtarzał swój schemat.
Obliczyć parametry naświetlania można jedynie z zwykłych lamp błyskowych, znając LP i odległość to proste.
Są osoby które bez światłomierza określą ekspozycję w terenie (chodzi o światło zastane). Jest sporo zmiennych, to fakt, ale mając duże doświadczenie da się to określić z dokładnością do 1/2 EV. "Po prostu" nalezy mieć w głowie takie prymitywne ale skuteczne koło naświetleń.
JK zaryzykuje stwierdzenie ze to co piszesz nie do konca jest sluszne i skoro sporo mozna poprawic majac 16bit glebia mniejsze szumy itp, itd to role swiatlomierza mozna sprowadzic na margines czy tez pominac jak to wielu opowiada. Przy "pojedynczych" zdjeciach przypadkowego (malo znaczacego) tematu mozna w ten sposob robic. Nie wyobrazam sobie jednak dlubania i np grubszej korekty np kontrastu na twarzy modela i tracenia cennego czasu dla wiekszej ilosci zdjec nie mowiac juz o irytacji kliencie który musi czekac na material koncowy.
Na pewno rola swiatlomierza ulega zmianie ale chyba tak jak kiedys sluzy on nadal do tego zeby pomagac fotografowi i zeby material wyjsciowy byl lepszej jakosci a nie przeszkadzał w pracy.
JK ..... Na pewno rola swiatlomierza ulega zmianie ale chyba tak jak kiedys sluzy on nadal do tego zeby pomagac fotografowi i zeby material wyjsciowy byl lepszej jakosci a nie przeszkadzał w pracy.
No, tu niewątpliwie masz rację, ale trzeba jeszcze określić co to jest materiał "lepszej jakości" i co to jest "przeszkadzanie w pracy". Materiał "najlepszej jakości" to nie zawsze jest zdjęcie zrobione zgodnie ze wskazaniami światłomierza. Powiem więcej - w fotografii cyfrowej to prawie nigdy nie jest materiał "najlepszej jakości". Ja wolę przyjmować, że materiałem "dobrej jakości" jest zdjęcie do maksimum wykorzystujące możliwości rejestracyjne matrycy, a nie światłomierza. A pojęcia "przeszkadzanie w pracy" nie rozumiem. Możliwość robienia technicznie lepszych zdjęć nigdy nie jest przeszkadzaniem w pracy.
Jeśli robisz zdjęcia "na światłomierz", to często masz przepały, mikroporzepały, albo bardzo głębokie cienie, a to jest zawsze strata jakości obrazu (oczywiście mówię o RAWach). Nie wykorzystujesz wtedy możliwości rejestracyjnych matrycy, choć masz z tym nieco mniej roboty. Często rzut oka na histogram i odpowiednia korekta parametrów ekspozycji pozawlają na uzyskanie dużo lepszego materiału wyjściowego do dalszej obróbki.
Ale obowiązku analizy histogramów nie ma. Można robić na światłomierz. Szczególnie wtedy, gdy nie chce się chwilę pomysleć i zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.
Gdy jest jedno źródło światła to bez światłomierza można sie obyć. Gdy są dwa - jest juz gorzej. Gdy jest już ich np pięć (mam na myśli "studio") to ja nie chciałbym pracować bez światłomierza. Bo służy on do szybkiego ustawienia mocy kilku lamp by świeciły one w odpowiednich proporcjach, a sumaryczny pomiar (histogram) jest już w tym wszystkim najłatwiejszy, to w tym wszystkim jest w akurat najprostsze. Niektóre światłomierze mają spota i można sprawdzić jaka jest rozpiętość - różnica w EV najjaśniejszego i najciemniejszego miejsca naszego kadru.
Przy dopalaniu lampą w terenie przydaje się bardzo funkcja pokazywania proporcji między zastanym a błyskowym. Oczywiście gdy się pracuje z lampą w manualu albo z lampą studyjną. Pamiętajcie, że określenie fotografia studyjna jest trochę myląca, bo z tym studiem się często wychodzi w teren, robiąc jakies zdjęcia w klubach, restauracjach itd. Nie wyobrażam sobie wtedy pracy z wieloma lampami, ze zrównywaniem z światłem zastanym bez pomocy światłomierza.
W wielu sytuacjach kręcąc potencjometrem mocy lampy studyjnej na histogramie nic się nie dzieje. Wskazuje to na to, że wzmacniamy moc lampy która "świeci najsłabiej" (jej światło ma najmniejszy udział w tworzonym obrazie - a może świeci na coś czarnego?). Mierząc pojedyńczo daną lampe ja od razu to wiem. Osoba która nie ma światłomierza musi jednoczęsnie zajmować się histogramem i obserwować efekty zmian na LCD i to najlepiej na takim laptopowym, a nie na takim 3 calowym w body.
Jednym słowem ze światłomierzem ustawie moce lamp 5x szybciej i nie popełnie błędów np zapominając o wypełnieniu cieni itd. A gdy czeka na fotografa cała ekipa, modelki, stylistka itd to nie ma o czym mówić.
Flashmeter w tego rodzaju fotografii to podstawowe narzędzie pracy. Służy generalnie do ustawienia mocy lamp. Do pomiaru sumarycznego mocy także (ale to ostatni etap) i dopiero wtedy należy zająć się histogramem.
JK podobnie jak swiatlomierz histogram zostal wymyslony po to zeby pomagac wiec nalezy z niego jak najbardziej korzystać. Przy takim znawcy techniki fotografowania jak Ty pisanie o tym jest o tyle dziwne co splycanie roli zewnetrznego swiatlomierza jedynie do miernika całkowitej ekspozycji rejestrowanej przez matryce aparatu.
Jesli chodzi o okreslenie "przeszkadzania w pracy" to zadaj pytanie o role swiatlomierza i histogramu w czasach fotografii cyfrowej i sensu ich uzywania 10 przypadkowo napotkanym osobom z aparatem ktore w ogole slyszaly o takich pojeciach a mysle ze odpowiedzi moga bardzo Cie zaskoczyc.
JK podobnie jak swiatlomierz histogram zostal wymyslony po to zeby pomagac wiec nalezy z niego jak najbardziej korzystać. Przy takim znawcy techniki fotografowania jak Ty pisanie o tym jest o tyle dziwne co splycanie roli zewnetrznego swiatlomierza jedynie do miernika całkowitej ekspozycji rejestrowanej przez matryce aparatu.
Jesli chodzi o okreslenie "przeszkadzania w pracy" to zadaj pytanie o role swiatlomierza i histogramu w czasach fotografii cyfrowej i sensu ich uzywania 10 przypadkowo napotkanym osobom z aparatem ktore w ogole slyszaly o takich pojeciach a mysle ze odpowiedzi moga bardzo Cie zaskoczyc.
Wszystko to prawie prawda, ale czasem wystarczy, że się coś przeczyta, przemysli, zrozumie i już sprawy nie wyglądają aż tak jednoznacznie.
Wniosek jest prosty - wyłącz histogram i polegaj na światłomierzu. Twój wybór.
JK to ja juz nic nie rozumiem :D
Czy gdzies napisalem ze histogram jest bez sensu i do niczego sie nie nadaje ?
Jedynie co chcialem zauwazyc to to ze nie do konca jest tak ze majac 16bitowa glebie, niskoszumiace iso i wiedzac jak dziala i co przedstawia histogram wystarczy to do uzyskania materialu (czyli zarejestrowanie maksymalnej ilosci informacji) bo reszte i tak obrobi sie w programie graficznym. Co w takim razie z oswietleniem sceny i jej charakterem ktory fotograf chce uzyskac o czym szczegolowo napisal Jacek_Z. W czym pomoze Ci histogram jesli bedziesz chcial np ocenic siłę oswietlenia kontrowego czy zamierzonego efektu oswietleniowego ?
Wydaje mi sie ze dzieki histogramowi co najwyzej mozesz uzyskac potwierdzenie o zajasnych lub zaciemnych obszarach sceny (o ile nie byly one zamierzone lub z jakiegos powodu godzisz sie na ich obecnosc) oraz co najwyzej mozesz wyciagnac jakies ogolne wnioski o pozostalych obszarach sceny i to dla pełne światłocieniowego oswietlenia obiektu. I tu faktycznie w dobie pomiaru matrycowego w polaczeniu z histogramem (tak dla pewnosci) swiatlomierz stal sie przeżytkiem. Czy sie myle ?
JK to ja juz nic nie rozumiem :D
Czy gdzies napisalem ze histogram jest bez sensu i do niczego sie nie nadaje ?
Jedynie co chcialem zauwazyc to to ze nie do konca jest tak ze majac 16bitowa glebie, niskoszumiace iso i wiedzac jak dziala i co przedstawia histogram wystarczy to do uzyskania materialu (czyli zarejestrowanie maksymalnej ilosci informacji) bo reszte i tak obrobi sie w programie graficznym. Co w takim razie z oswietleniem sceny i jej charakterem ktory fotograf chce uzyskac o czym szczegolowo napisal Jacek_Z. W czym pomoze Ci histogram jesli bedziesz chcial np ocenic siłę oswietlenia kontrowego czy zamierzonego efektu oswietleniowego ?
Wydaje mi sie ze dzieki histogramowi co najwyzej mozesz uzyskac potwierdzenie o zajasnych lub zaciemnych obszarach sceny (o ile nie byly one zamierzone lub z jakiegos powodu godzisz sie na ich obecnosc) oraz co najwyzej mozesz wyciagnac jakies ogolne wnioski o pozostalych obszarach sceny i to dla pełne światłocieniowego oswietlenia obiektu. I tu faktycznie w dobie pomiaru matrycowego w polaczeniu z histogramem (tak dla pewnosci) swiatlomierz stal sie przeżytkiem. Czy sie myle ?
No więc właśnie nie masz racji. Albo gloryfikujesz światłomierz i na zdjęciu jest tak, jak wyszło z pomiaru, albo wolisz histogram i światłomierz jest tylko do zgrubnego pomiaru ekspozycji. Nie da się sensownie korzystać z histogramu, jeśli zakładasz, że 18% jasność ze światłomierza jest najważniejsza. Wtedy histogram można co najwyżej sobie pooglądać, ale niczego to nie zmienia. Po co więc tracić czas na ogladanie histogramu? Jesli na podstawie tego histogramu wprowadzisz jakąś korektę, to już działasz tak, jak ja to opisałem. Jeśli żadnej korekty nie wprowadzisz, to oglądanie histogramu, a nawet jego istnienie, nie mają żadnego sensu.
Ja tam wolę naświetlanie na prawą stronę histogramu (bez przepaleń i jednocześnie z rejestrowaniem maksymalnej możliwej ilości informacji), niż naświetlanie na 18% jasności według światłomierza. Obrabiam wszystkie zdjęcia, wszystkie zdjęcia robie jako RAWy i zawsze mogę sobie korygować te 18% jasność w komputerze. Ty ze swoim światłomierzem już nie zawsze, bo przypadkowych przepaleń i czarnych plam nie zlikwidujesz. Chyba jasno się wyraziłem?
Chyba jasno się wyraziłem?
Jasno! Tzn. tak na 18% ;)
..Ja tam wolę naświetlanie na prawą stronę histogramu (bez przepaleń i jednocześnie z rejestrowaniem maksymalnej możliwej ilości informacji), niż naświetlanie na 18% jasności według światłomierza. .ja też naświetlam do prawej. A światłomierz mi służy do czego innego. Do ustalenia mocy lamp.
Ja zaczynając fotografowanie wiem, że chce mieć przysłonę (załóżmy) 2.8, a czas w studiu (zaciemnionym) jest nieistotny, powiedzmy 1/125. Światłomierz przydaje się ustawiać moc lampy 1 na przysłonę 2.0, lampy 2 na przysłonę 1.8, lampy 3 na przysłonę 2.2, lampy 4 na przysłonę 1.4 itd, co w sumie da mi (w pewnych warunkach) przysłonę jaką chciałem - 2.8.
Jeśli się okaże że histogram nie jest do prawej to ja musze zmienić moc wszystkich lamp o te samą wartość. A niestety lampy nie sa idealnie wyskalowane, oznacza to drugą serie pomiarów światłomierza.
Bez światłomierza nie chciałbym tego robić.
Wg mnie przy wielu lampach w studiu światłomierz jest niezbędny. W terenie jak sie robi tylko na świetle zastanym ten zenetrzny światłomierz jest zbędny (w ogóle go nie zabieram gdy nie mam zamiaru błyskać).
Jacku. Nikt tego nieguje, ale ja piszę o tym światłomierzu wbudowanym w puszkę. Dla mnie to tylko zgrubna informacja o tym, jak można ustawić ekspozycję i nic więcej. I tak zazwyczaj decyduje histogram.
Kurde JK bo juz nie wiem gdzie nie mam racji ? Co w ogole ma 18% do ustawiania kontrastu pomiedzy swiatlami ?
Kurde JK bo juz nie wiem gdzie nie mam racji ? Co w ogole ma 18% do ustawiania kontrastu pomiedzy swiatlami ?
:shock:
O czym Ty piszesz? Co to jest "ustawianie kontrastu pomiedzy światlami"?
Jedyną zmienną jest tu ilość światła "dopuszczanego" do matrycy. Albo ustawiasz to tak, żeby "środek" widma znalazł się w "środku" obszaru możliwego do zarejestowania na matrycy (tak robi każdy normalny światłomierz), albo ustawiasz to tak, żeby maksimum widma znalazło się w punkcie maksimum obszaru mozliwego do zarejestrowania na matrycy. To są oczywiście rozwiązania idealne i te realne nie zawsze się z nimi pokrywają, ale to jest chyba oczywiste. I tylko się zastanawiam, gdzie tu jest miejsce dla "ustawiania kontrastu pomiędzy światłami"?
"ustawianie kontrastu pomiedzy światlami" czyli jak chyba wynikalo z mojej wczesniejszej wypowiedzi stosunek pomiedzy sila z różnych zrodel swiatla(np lamp w studio) np kluczowego do wypelniajacego czy stosunku swiatla konturowego do pozostalych zrodel. Przy wyliczaniu owych proporcji w przypadku gdyby swiatlomierz mierzyl inna niz 18% szarosci zwyczajnie byloby mozliwe. Po co w ogole mierzyc kontrast pomiedzy swiatlami w sudio pozostawie bez komentarza bo nie jest to tematem watku ...
Ponawiam wiec prosbe o wyjasnienie gdzie w poscie #19 nie mam racji ?
Jacku, może można to przyrównać do samochodu? Bo to oczywiste jak drut o czym piszesz :D
A więc można jechać przepisowo odcinek 100 km z tym, że pierwszą połowę przejeżdżasz z prędkością 50km/h, bo jedziesz przez długi teren zabudowany a drugą połowę jedziesz z prędkością 90 km/h poza terenem zabudowanym.
Możesz również złamać zasady i jechać cały czas z prędkością 90 km/h i dojedziesz szybciej i mniej spalisz benzyny.
Pierwszy przypadek to korzystasz, ze światłomierza (jedziesz zgodnie z zasadami ale używasz samochodu nieoptymalnie) a drugi przypadek to próbujesz jak najlepiej wykorzystać możliwości matrycy (wykorzystujesz samochód optymalnie).
Czy takie obrazowanie lepiej opisuje to o czym mówi Jacek? :D
"ustawianie kontrastu pomiedzy światlami" czyli jak chyba wynikalo z mojej wczesniejszej wypowiedzi stosunek pomiedzy sila z różnych zrodel swiatla(np lamp w studio) np kluczowego do wypelniajacego czy stosunku swiatla konturowego do pozostalych zrodel. Przy wyliczaniu owych proporcji w przypadku gdyby swiatlomierz mierzyl inna niz 18% szarosci zwyczajnie byloby mozliwe. Po co w ogole mierzyc kontrast pomiedzy swiatlami w sudio pozostawie bez komentarza bo nie jest to tematem watku ...
Ponawiam wiec prosbe o wyjasnienie gdzie w poscie #19 nie mam racji ?
A co ma do tego histogram? To nie ten wątek.
Jacku, może można to przyrównać do samochodu? Bo to oczywiste jak drut o czym piszesz :D
A więc można jechać przepisowo odcinek 100 km z tym, że pierwszą połowę przejeżdżasz z prędkością 50km/h, bo jedziesz przez długi teren zabudowany a drugą połowę jedziesz z prędkością 90 km/h poza terenem zabudowanym.
Możesz również złamać zasady i jechać cały czas z prędkością 90 km/h i dojedziesz szybciej i mniej spalisz benzyny.
Pierwszy przypadek to korzystasz, ze światłomierza (jedziesz zgodnie z zasadami ale używasz samochodu nieoptymalnie) a drugi przypadek to próbujesz jak najlepiej wykorzystać możliwości matrycy (wykorzystujesz samochód optymalnie).
Czy takie obrazowanie lepiej opisuje to o czym mówi Jacek? :D
To chyba kiepski przykład.
To chyba kiepski przykład.
No mnie się zdaje, że trochę wyjaśnia co poniektórym :D Choć akurat nie do naśladowania ;)
Ale ty tu rządzisz :D
baaardzo kiepski przykład jak dla mnie - podam przykład (jedna z ostatnich prac) duża hala na środku stoi maszyna, z jednej strony światełko z zewnątrz, 4 lampy błyskowe i wewnętrzne oświetlenie hali, fakt mogłem się patrzeć na wyświetlacz, robić zdjęcia i biegać od lampy do lamy, przypuszczam, że w miedzy czasie słoneczko poszło za oknem by dalej i cała moja zabawa na nic, a tak światłomierz do łapki, analiza zastanego do błyskowego i lampki każda inaczej ustawiona (i parami różnej mocy) i dwie minuty lampy ustawione - nie, nie wyobrażam sobie pracy ze światłem studyjnym powyżej 2 szt beż światłomierza do błysku, no chyba, że ustawię wszystkie na max i dobiorę ekspozycję z wyświetlacza zmieniając przysłonę, w takim użytkowaniu światłomierz mógł bym wywalić do śmieci pod warunkiem oczywiście, że lampy są równe, a to różnie bywa
Panowie. Nie rozmawiamy tu o lampach studyjnych, tylko o histogramie. Proszę zakończyć ten OT. Załóżcie sobie nowy wątek i tam dyskutujcie o lampach studyjnych. To jest wątek o HISTOGRAMIE.
JK przesledz prosze moje watpliwosci (jedynie watpliwosci !) nad sensem uzywania histogramu jako wyznacznika poprawnosci ekspozycji w sesie wyciskania z matrycy jak najwiekszej ilosci informacji od postu #13 w tym watku. Ja poddalem watpliwosci sugerowanie sie nim w przypadku gdy ewentualne zmiany oswietlenia chodz znaczace dla odbioru powstalego w ten sposob zdjecia nie spowoduja na tyle znaczacych zmian ktore znajda odzwierciedlenie w histogramie. Stad tez moj przyklad z lampami studyjnymi i caly wywod ktory z tego powstal.
albo mi się*coś*przywidziało albo był na forum wątek n/t edycji zdjęć - swoistego workflow - i coś tam było również o histogramie, i co robić "na histogramie" żeby z zdjęcia wyciągnąć co się da.. Może ktoś podlinkować? późno.. nie potrafię znaleźć..
Dzięki i pozdrawiam
O to: http://www.nikonklub.pl/?/content/read/tutorial_nx_ustaw_histogramu ci chodzi?
O to: http://www.nikonklub.pl/?/content/read/tutorial_nx_ustaw_histogramu ci chodzi?
o to dokładnie chodziło, dzięki. Powstaje kolejne pytanie - odnośnie histogramu, już wiem co na nim widzę, nawet potrafię go w jakimś stopniu optymalizować - jak używać tych suwaczków bezpośrednio przy poziomej (3 suwaki) i pionowej (dwa) linii wykresu? Co daje zmiana kształtu krzywej odwzorowania?
Oczywiście wiem.. mogę próbować sam i dojść do wniosków, mogę poszukać w sieci i coś znaleźć, ale jeśli jest temat, to może jakieś zależności zmiany owych wspomnianych jinxów do zmian informacji ze zdjęcia są do opisania?
Pozdrawiam
marcin_G
04-12-2012, 20:04
Koledzy
Ja stoję przed następującym problemem: mam czarno-białą izohelię nieba w formie rozwiniętej panoramy sferycznej. Tak jak poniżej. Interesuje mnie ile % powierzchni zdjęcia zajmuje obszar najciemniejszy i ile zajmują pozostałe stopnie szarości. Pomoże ktoś?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img32.imageshack.us/img32/4269/dsc1637izopan.jpg)
MariuszJ
04-12-2012, 21:53
Koledzy
Ja stoję przed następującym problemem: mam czarno-białą izohelię nieba w formie rozwiniętej panoramy sferycznej. Tak jak poniżej. Interesuje mnie ile % powierzchni zdjęcia zajmuje obszar najciemniejszy i ile zajmują pozostałe stopnie szarości. Pomoże ktoś?
Najprostszą formą policzenia pola takich powierzchni jest metoda Monte Carlo: wykonujesz dużo prób losowań punktów bitmapy wg rozkładów jednostajnych na obu bokach. Ileś z tych punktów będzie wpadało pod względem jasności w wyznaczony przez Ciebie jej przedział. Stosunek liczby tych punktów do liczby wszystkich losowań da Ci przebliżenie udziału procentowego, tym dokładniejsze im więcej losowań przeprowadzisz.
marcin_G
04-12-2012, 21:59
Tak, to wiem - podobne medoty przybliżone znane są w katrografii do wyznaczania pól obszarów nieregularnych. A mi zależy na rozwiązaniu ścisłym... Skoro generacja histogramu wymaga i tak uporządkowania wszystkich pikesli obrazu, to gdzieś jest informacja ile% wszystkich ma jasność - powiedzmy - 128 itp...
MariuszJ
04-12-2012, 22:03
Tak, to wiem - podobne medoty przybliżone znane są w katrografii do wyznaczania pól obszarów nieregularnych. A mi zależy na rozwiązaniu ścisłym... Skoro generacja histogramu wymaga i tak uporządkowania wszystkich pikesli obrazu, to gdzieś jest informacja ile% wszystkich ma jasność - powiedzmy - 128 itp...
Chcesz ściśle to musisz po prostu zliczyć - w końcu masz bitmapę czyli macierz luminancji, podwójna pętla i wio.
Marcin,
Photoshop,
- menu Window>Info
- menu paletki Info w prawym górnym rogu, przełączyć na Expanded View, Show Statistics
- zaznaczyć na histogramie obszar odpowiadający interesującym nas wartościom tonalnym - po zaznaczeniu odczytać wartość procentową
Koledzy
Ja stoję przed następującym problemem: mam czarno-białą izohelię nieba w formie rozwiniętej panoramy sferycznej. Tak jak poniżej. Interesuje mnie ile % powierzchni zdjęcia zajmuje obszar najciemniejszy i ile zajmują pozostałe stopnie szarości. Pomoże ktoś?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img32.imageshack.us/img32/4269/dsc1637izopan.jpg)
marcin_G
05-12-2012, 12:01
Dzięki Czornyj. Czy wskazanie obszaru może odbyć się poprzez jego obrysowanie, czy wystarczy kliknąć w punkt o interesującej mnie wartości szarości?
Nie ma za co ;) Można kliknąć i odczytać procent dla pojedynczej wartości tonalnej.
Wavehunter
04-07-2017, 20:09
Takie pytanie: mam zdjęcie, na którym histogram dotyka zarówno lewej strony, jak i prawej i to w dużym zakresie. Jak to rozumieć, czy zdjęcie jest jednocześnie niedoświetlone i prześwietlone? Jeśli tak, to jakie ustawienia aparatu pozwalają wstrzelić się w jakiś kompromis?
Zapis do RAW 14 bit, użycie funkcji ADL. Troszeczkę to pomoże. Ale jeśli fotografowana scena ma za dużą rozpiętość to nic na to nie poradzisz. No chyba, że da radę doświetlić jakoś najciemniejsze fragmenty planu zdjęciowego.
Takie pytanie: mam zdjęcie, na którym histogram dotyka zarówno lewej strony, jak i prawej i to w dużym zakresie. Jak to rozumieć, czy zdjęcie jest jednocześnie niedoświetlone i prześwietlone? Jeśli tak, to jakie ustawienia aparatu pozwalają wstrzelić się w jakiś kompromis?
Za duża rozpiętość tonalna sceny,
proponowałbym jednak zredukować prześwietlenia (ustawić aby nie było przepałów), z których jest ciężko wyciągnąć informację,
na niekorzyść niedoświetleń, z których łatwiej jest wydobyć informację, ale pojawia się szum, ale zawsze lepiej niż jasna plama,
lub posiłkować się brecetingiem zwał "hdr" :)
Takie pytanie: mam zdjęcie, na którym histogram dotyka zarówno lewej strony, jak i prawej i to w dużym zakresie. Jak to rozumieć, czy zdjęcie jest jednocześnie niedoświetlone i prześwietlone? Jeśli tak, to jakie ustawienia aparatu pozwalają wstrzelić się w jakiś kompromis?
Opis sugeruje zbyt duży kontrast. Na początek sprawdź ustawienia Picture Control. Być może wystarczy zmniejszyć kontrast (i ew. jasność lub nasycenie) w ustawieniach lub ustawić mniej kontrastowy preset PC (np. neutral lub flat). Czasami pomaga też odpowiednie ustawienie balansu bieli. Prawie zawsze pomaga zapis w RAW ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.