pgreg
11-03-2008, 19:35
Witajcie,
własnie kończę swój (jakże zasłużony) urlop i mam nie lada problem na głowie ... Jak to zwykle bywa pod koniec pięknych chwil spędzanych w górach upuściłem plecak z aparatem na podłogę. Nie było wysoko - sami wiecie - chwyciłem nie za to co potrzeba i bęc. Krótko mówiąc po wyciągnięciu aparatu zauważyłem że "poszło" górne LCD. Żeby było ciekawiej to nie zbiło się "od góry" (szybka zewnętrzna jest nienaruszona), lecz rozbiło się na skutek nacisku wewnątrz aparatu. Tak jakby pod wpływem przeciążenia coś w środku zbyt mocno nacisnęło na krawędź LCD. Pajęczynka i wylane czarne takie coś - nie wygląda to najlepiej. Szybko posprawdzałem resztę - aparat działa, ostrzy, zdjecia robi - ustawienia zmieniam - da się, ale robię to na czuja bo zwykle w takich sytuacjach podpatruję na wyświetlaczu jake są statusy. Teraz mam kłopot - zawieźć do serwisu Nikona i czekać (około miesiąca - taki dzisiaj mi powiedzieli termin na telefon) czy próbować znaleźć jakiś złom i przekładać? Przy okazji jeszcze pytanie za 100 pkt- jaki jest orientacyjny koszt wymiany LCD u NIkona ? czy ktoś wie? W serwisie bronili się jak mogli i wykęcali że dopiero jak wezmą aparat to zrobią kosztorys i wtedy poznam koszty - a jak mi nie będzie pasowało to za kosztorys policzą 90 zł i się pożegnamy. Co byście mi poradzili? Mogę poczekać i poszukać czegoś na przekladkę - ale mam trochę obaw że coś tam jeszcze mogło pójść i że dopiero za jakiś czas to wyjdzie. Z drugiej strony, może naiwnie, łudzę sie że w Nikonie skóry ze mnie nie zedrą a i sprawdzą wszystko co i jak. Będę wdzięczy za Wasze pomysły i porady.
Podrawiam
własnie kończę swój (jakże zasłużony) urlop i mam nie lada problem na głowie ... Jak to zwykle bywa pod koniec pięknych chwil spędzanych w górach upuściłem plecak z aparatem na podłogę. Nie było wysoko - sami wiecie - chwyciłem nie za to co potrzeba i bęc. Krótko mówiąc po wyciągnięciu aparatu zauważyłem że "poszło" górne LCD. Żeby było ciekawiej to nie zbiło się "od góry" (szybka zewnętrzna jest nienaruszona), lecz rozbiło się na skutek nacisku wewnątrz aparatu. Tak jakby pod wpływem przeciążenia coś w środku zbyt mocno nacisnęło na krawędź LCD. Pajęczynka i wylane czarne takie coś - nie wygląda to najlepiej. Szybko posprawdzałem resztę - aparat działa, ostrzy, zdjecia robi - ustawienia zmieniam - da się, ale robię to na czuja bo zwykle w takich sytuacjach podpatruję na wyświetlaczu jake są statusy. Teraz mam kłopot - zawieźć do serwisu Nikona i czekać (około miesiąca - taki dzisiaj mi powiedzieli termin na telefon) czy próbować znaleźć jakiś złom i przekładać? Przy okazji jeszcze pytanie za 100 pkt- jaki jest orientacyjny koszt wymiany LCD u NIkona ? czy ktoś wie? W serwisie bronili się jak mogli i wykęcali że dopiero jak wezmą aparat to zrobią kosztorys i wtedy poznam koszty - a jak mi nie będzie pasowało to za kosztorys policzą 90 zł i się pożegnamy. Co byście mi poradzili? Mogę poczekać i poszukać czegoś na przekladkę - ale mam trochę obaw że coś tam jeszcze mogło pójść i że dopiero za jakiś czas to wyjdzie. Z drugiej strony, może naiwnie, łudzę sie że w Nikonie skóry ze mnie nie zedrą a i sprawdzą wszystko co i jak. Będę wdzięczy za Wasze pomysły i porady.
Podrawiam