PDA

Zobacz pełną wersję : Rozbite górne LCD w D80 :(



pgreg
11-03-2008, 19:35
Witajcie,
własnie kończę swój (jakże zasłużony) urlop i mam nie lada problem na głowie ... Jak to zwykle bywa pod koniec pięknych chwil spędzanych w górach upuściłem plecak z aparatem na podłogę. Nie było wysoko - sami wiecie - chwyciłem nie za to co potrzeba i bęc. Krótko mówiąc po wyciągnięciu aparatu zauważyłem że "poszło" górne LCD. Żeby było ciekawiej to nie zbiło się "od góry" (szybka zewnętrzna jest nienaruszona), lecz rozbiło się na skutek nacisku wewnątrz aparatu. Tak jakby pod wpływem przeciążenia coś w środku zbyt mocno nacisnęło na krawędź LCD. Pajęczynka i wylane czarne takie coś - nie wygląda to najlepiej. Szybko posprawdzałem resztę - aparat działa, ostrzy, zdjecia robi - ustawienia zmieniam - da się, ale robię to na czuja bo zwykle w takich sytuacjach podpatruję na wyświetlaczu jake są statusy. Teraz mam kłopot - zawieźć do serwisu Nikona i czekać (około miesiąca - taki dzisiaj mi powiedzieli termin na telefon) czy próbować znaleźć jakiś złom i przekładać? Przy okazji jeszcze pytanie za 100 pkt- jaki jest orientacyjny koszt wymiany LCD u NIkona ? czy ktoś wie? W serwisie bronili się jak mogli i wykęcali że dopiero jak wezmą aparat to zrobią kosztorys i wtedy poznam koszty - a jak mi nie będzie pasowało to za kosztorys policzą 90 zł i się pożegnamy. Co byście mi poradzili? Mogę poczekać i poszukać czegoś na przekladkę - ale mam trochę obaw że coś tam jeszcze mogło pójść i że dopiero za jakiś czas to wyjdzie. Z drugiej strony, może naiwnie, łudzę sie że w Nikonie skóry ze mnie nie zedrą a i sprawdzą wszystko co i jak. Będę wdzięczy za Wasze pomysły i porady.
Podrawiam

chicken
11-03-2008, 19:45
Jak masz kase i DUZO czasu to do serwisu. A jak chcesz się pobawić to prosze TU (http://www.nikon.org.pl/showthread.php?t=49582) masz wszytko.

Wiewioor
15-03-2008, 23:46
Witam,

Oj niestety znam ten problem z autopsji, ale poradziłem sobie sam, co już zostało tutaj wspomniane. Mogę jedynie dodać, że przy rozkręcaniu body trzeba naprawdę uważać (za pierwszym razem miałem podwójne, bliskie spotkanie z Panem Kondensatorem - brrrrr :( ). Ważna jest sumienność i planowość rozkręcania korpusu - poszczególne elementy trzeba demontować w odpowiedniej kolejności, a śrubki nie są jednakowe! Rozkręcenie nie jest aż tak trudne, skręcenie może być trudniejsze - ważne coby nic nam nie zostało:)

Narzędzia - ja skręcając body po wymianie do jednej ze śrub (tej trzymającej obudowę wizjera) podszedłem ze zbyt drobnym śrubokrętem. Efekt - zjechana śruba:( Żyję bez niej. No i delikatnie uszkodziłem taśmę wyświetlacza (tą starą, bo nie chciałem się bawić w przelutowywanie całego wyświetlacza - wymieniłem tylko "szkiełko"), w związku z czym straciłem podświetlenie. Nauczyłem się bez niego żyć.

Wniosek - jeżeli chcesz to zrób to sam, ale bądź świadom, że nie wszystko może pójść zgodnie z planem! Ja nie żałuję - aparat miałem cały czas w domu i mogłem fotografować, a że ma on już swoje lata to nie przejmowałem się aż tak bardzo ewentualną porażką (zawsze zostawał mi serwis w odwodzie).

PS. W ramach nagrody za "samodzielną wymianę LCD" zakupiłem SB-800:D

Pozdrawiam,
Konrad

pgreg
14-04-2008, 18:56
Witajcie,
czas na mały upadate mojego problemu z LCD.
przyznaję że pomimo Waszych sugestii, zdesperowany zaniosłem sprzęt do Serwisu Nikona. Dlaczego? Bo podzwoniłem po kilku aukcjach i nie udało się znaleźć tego LCD, tzn sprzedający nie byli pewni czy to do D80. Wolałem nie ryzykować a przy okazji zacząłem się niepokoić że może jednak coś w środku oprócz tego walnęło. i tutaj zaczyna się nowy rozdział w historii mojego D80. Albo raczej w moich kontaktach i doświadczeniach z Serwisem N. Na początek odniosłem raczej pozytywne wrażenie - nie straszyli nie wiadomo jakimi kosztami, umówiliśmy się że jak go rozbiorą to zadzwonią i potwierdzimy koszt naprawy. Przygotowany zostałem na około 350 zł. Termin - około dwóch tygodni ale może uda się szybciej. I tutaj zaczęły się schody. Po dwóch tygodniach dzwonię zaniepokojony czy w ogóle go już oglądali i czy zmieścimy się w koszcie. Nic jeszcze nie wiedzą, proszą o kontakt za tydzień. W kolejnym tygodniu już miałem mniej szczęścia żeby się dodzwonić do serwisu i jako że jestem przewrażliwiony na punkcie obsługi klienta (zboczenie zawodowe) poprzez sekretariat udało mi się rozmawiać z miłym Panem który mi wszystko równie miło wytłumaczył. Nie będę cytował - nie brzmiało to jednak wiarygodnie, w każdym razie osiągnąłem sukces bo ktoś zainteresował się aparatem i przerzuciłem problem dowiadywania się o stan mojego aparatu już na kogoś innego. Minął kolejny tydzień (czwarty) i oto pięć minut przez zamknięciem serwisu telefon - można odebrać, gotowy!. I tak byłem poza Warszawą i nie zdążył bym w te pięć minut - choć powiadam Wam że wahałem się :-) .. Przyjechałem następnego dnia po odbiór i jeszcze odstanie 15 minut w kolejce i.... po miesiącu rozłąki znów miałem swój aparat w rękach z nowym LCD rzecz jasna. Jeszcze tylko zapłata i ...zdziwienie - koszt wymiany: 148,77 zł (w tym koszt samego LCD 15,77 zł). Tak więc nie bolało tak bardzo. Upewniłem się (pomny Waszych doświadczeń - przynajmniej niektórych) że aparat został wyczyszczony i bez zbędnych odcisków palca np. na matrycy wróciłem do domu. Zabrałem się od razu za ustawianie opcji „tak jak lubię” i przy okazji stwierdziłem że upgradowany został firmware. Dobrze – przynajmniej sam tego nie będę musiał robić. Póki co wszystko działa. I oby tak dalej. I powiem Wam że pomijając fatalną jakość obsługi klienta (telefoniczną przede wszystkim!) to z serwisu jestem zadowolony. I obym nie musiał częściej z niego korzystać – czego życzę Wam i Waszym aparatom.
Pozdrawiam
Grzesiek

vasper31
15-04-2008, 07:37
hmm... jakieś takie "budujące" jest to co napisałeś.. dziękujemy za życzenia i również życzymy miłego focenia bez złych przygód a tylko tych dobrych..

:)