PDA

Zobacz pełną wersję : gdzie podziewa sie kurz z matrycy?



Altro
19-02-2008, 20:50
W związku z coraz częstszym wyposażaniem lustrzanek w systemy "strząsające" pyłki kurzu z matrycy zastanawiam się - gdzie się podziewa usunięty stamtąd kurz? Jeden producent zastosował rodzaj "lepu" pod matrycą, inny pokrył matrycę zabezpieczeniem antystatycznym - ale przecież ten kurz nadal pozostaje wewnątrz. Czy ktos z bardziej doswiadczonych kolegów zna odpowiedź jak to jest w D 300? Czy też pozostaje nadal metoda gruchy?

Seeker
19-02-2008, 21:01
Mysle, ze w duzym stopniu sam sobie odpowiedziales.

Jesli lep, to raczej smieci nie lataja po puszce. Moze on tez byc wymienny (rzep). W przypadku elektrostatycznym, gruszka powinna zalatwic sprawe.

Takie rozwiazanie wydaje sie rozsadne i uzasadnione, szczegolow nie znam.

jtr
19-02-2008, 21:29
Tak na chłopski rozum... czy to ma znaczenie, gdzie ten kurz trafia? Ważne, że nie ma go na matrycy. Niech sobie będzie gdziekolwiek indziej:)

FajaR
19-02-2008, 22:38
Ważne, że nie ma go na matrycy. Niech sobie będzie gdziekolwiek indziej:)Hehe, np. w szkiełku? ;)

jtr
19-02-2008, 22:56
Tam od razu w szkiełku:) najpierw na szkiełku, a to się daje bardzo łatwo wyczyścić. Mam na myśli to, że nie ma większego znaczenia, co się dzieje z kurzem, skoro matryca stale się oczyszcza. Jak trafi na szkiełko, to można je przeczyścić, a profilaktycznie czasem dmuchnąć gruchą w puchę. Innymi słowy, nie podejrzewam, żeby ten kurz znikał w jakiś magiczny sposób albo zbierał się w "kurzowym zbieradełku":). Nie są to poza tym jakieś wielkie ilości...

velaskez
20-02-2008, 09:52
po kilku latach otwierasz puszkę...w środku pełno "kotów", kurzu i syfy tylko czysty prześwit - a właściwie tunelik prowadzący do matrycy:)

Altro
20-02-2008, 17:46
po kilku latach otwierasz puszkę...w środku pełno "kotów", kurzu i syfy tylko czysty prześwit - a właściwie tunelik prowadzący do matrycy:)

I właśnie o to chodzi - na razie wśród aparatów Nikona tylko D 300 i D 60 są wyposażone w system czyszczenia matrycy - ale jak inżynierowie Nikona przewidzieli usuwanie strząśniętego kurzu? Czy jakaś zaawansowana technologicznie anihilacja, czy też jednak - jak dawniej - sami użytkownicy mają się martwić o to, jak i czym usunąć nagromadzone badziewie? Czy strząśnięty kurz ląduje już poza kurtyną migawki, gdzie jednak dostęp jest ułatwiony, czy tez rozłazi sie po całej wnęce "camera oscura"? Jeśli ktoś ma już praktykę w tym zakresie, proszę niech się wypowie - najlepiej bez zbędnych dowcipów...

markB
20-02-2008, 18:04
A nie jest to tak jak w Olympusach, że sensor otoczony jest wąskim skrawkiem "taśmy klejącej", która zbiera kurz, a którą można wymienić w serwisie?

who
20-02-2008, 19:07
Mam na myśli to, że nie ma większego znaczenia, co się dzieje z kurzem, skoro matryca stale się oczyszcza.

no i tu nie do końca się zgodzę, gdzie podziewa się ten kurz jest dość istotną sprawą, bu kurz (a przynajmniej większa ilość kurzu) przewodzi prąd, czyli innymi słowy, jeżeli kórz ten pójdzie na elektronikę, w pewnym momencie może się zdarzyć niewielkie spięcie, które spowoduje awarię całego aparatu
nie mówię, że tak będzie, ale że jest to możliwe, więc jestem ciekaw w jaki sposób poradzili sobie z tym ludzie z nikona

velaskez
20-02-2008, 19:25
płytki drukowane są pokryte warstwą lakieru więc nie sądzę żeby miało się cokolwiek spinać

Altro
20-02-2008, 19:50
A nie jest to tak jak w Olympusach, że sensor otoczony jest wąskim skrawkiem "taśmy klejącej", która zbiera kurz, a którą można wymienić w serwisie?

Gdybym miał dotarcie do takich danych od Nikona bym nie zawracał głowy nikomu na forum. Mam D80 - fantastyczny aparat ale gdy przez kilka miesięcy podpinałem do niego wszystkie nikonowskie szkła jaki mi się uzbierały, w serwisie Nikona z trudem doczyszczono mi matrycę. Chcę kupic D 300 i dlatego rozpaczliwie pytam - dokąd wędruje cały kurz? To nie muszą być kłaki - wystarczy parę pyłków, wędrujących dowolnie na wolnych orbitach. Czy nikt się tym dotąd nie zajmował?

markB
20-02-2008, 20:23
O ile pamiętam, w którymś z grudniowych numerów Amateur Photographer był test D300 i tam właśnie napisali to co sugeruję. Dokładniej, że filtr dolnoprzepustowy poddawany jest wibracjom o czterech różnych częstotliwościach, a spadający kurz wychwytywany jest przez znajdujące się pod filtrem skrawki taśmy z warstwą kleistej substancji ("sticky strips" było chyba w oryginale). To, że taką taśmę można wymienić jest moim domniemaniem przez porównanie z tym co robi serwis Olympusa.
A potwierdza to Thom Hogan: http://www.bythom.com/cleaning.htm
Zacytuję: If you've got a D300, regularly use the built-in dust cleaning mechanism. About once every shooting session and after any long period of disuse should be fine. Remember to hold the camera normally (sensor perpendicular to the ground) so that the dust falls to the adhesive strip at the bottom of the sensor chamber designed to catch the dust.

Altro
20-02-2008, 20:48
O ile pamiętam, w którymś z grudniowych numerów Amateur Photographer był test D300 i tam właśnie napisali to co sugeruję. Dokładniej, że filtr dolnoprzepustowy poddawany jest wibracjom o czterech różnych częstotliwościach, a spadający kurz wychwytywany jest przez znajdujące się pod filtrem skrawki taśmy z warstwą kleistej substancji ("sticky strips" było chyba w oryginale). To, że taką taśmę można wymienić jest moim domniemaniem przez porównanie z tym co robi serwis Olympusa.
A potwierdza to Thom Hogan: http://www.bythom.com/cleaning.htm
Zacytuję: If you've got a D300, regularly use the built-in dust cleaning mechanism. About once every shooting session and after any long period of disuse should be fine. Remember to hold the camera normally (sensor perpendicular to the ground) so that the dust falls to the adhesive strip at the bottom of the sensor chamber designed to catch the dust.

Dziękuję bardzo, to jest wreszcie konkretna odpowiedź. Wiadomo, że każdy producent aparatów foto będzie się puszył i reklamował własne rozwiązanie, niemniej w przypadku Nikona brak szczegółów - nawet jeśli chodzi o D60 - co to za korytarze powietrzne, dokąd one wiodą, co to za przedziwne przedmuchy odbywają się pod naszą nieświadomość. Kurz na matrycach do podstawowy wróg fotografii cyfrowej i zanim zostanie dogłębnie rozwiązany nie może być mowy o spokoju użytkowników. Przez ponad 20 lat pracy na Nikonach mam sporo szkieł i wkurza mnie dogłębnie jeśli nie mogę ich spokojnie podpinać. A tak przy okazji - mimo czyszczenia matrycy w serwisie jest wielki paproch...