Zobacz pełną wersję : Tamron AF 70-300 mm F4-5.6 Di LD Macro 1:2 - z silnikiem dla Nikona
technolub
25-01-2008, 19:00
Witam
nie znalazłem tego na forum więc:
http://www.fotopolis.pl/index.php?n=6820
w końcu i tamron sobie przpomina że jest coś takiego jak d40/x :)
Pozdrawiam
Ja go wczoraj kupiłem i nawet nie wiedziałem, że ma wbudowany silnik :) Plus dla mnie jeśli będę chciał go kiedyś odsprzedać :)
pioter m
26-01-2008, 16:09
Zebys sie nie zdziwil. Bez silnika tez jest. Z silnikiem jest/ma byc jeszcze wczesniej 18-250, ale nie o takie szkla wiekszosci fotoamatorow chodzi. 17-50 f/2.8 i 90 f/2.8 - te by nas ucieszyly. Tamtymi niebardzo, aczkolwiek ten 70-300 moze byc niezly, bo bez silnika tez go sobie ludzie chwala.
Ja go wczoraj kupiłem i nawet nie wiedziałem, że ma wbudowany silnik :) Plus dla mnie jeśli będę chciał go kiedyś odsprzedać :)
No chyba nie bardzo:/ z foopolis "Obiektyw trafi do japońskich sklepów na początku lutego. Prawdopodobnie niedługo później znajdzie się w Polski. Na razie nie znamy jego ceny." No chyba że mamy początek lutego i sprowadziłes z Japonii:D
A tak z ciekawości ile dałes za to cudo? Bo właśnie sie zastanawiam nad sprzedażą takiego:) Szkoda mi troche bo nic lepszego za tą kase miał nie będe ale.... przydałoby sie dołożyć do lampy:) i oto mam dylemat:/
przem_ki
28-03-2008, 23:44
Niedawno dostałem odpowiedź z informacji polskiego działu Tamrona, że ta wersja pojawi się w Polsce z początkiem kwietnia ^^
Na jakimś forum ktoś się żalił, że jego 70-300 ma plastikowy bagnet (wersja do Canona) - nie wiem czy tak jest na prawdę , ale jeśli tak to skoro ta wersja z napędem zapewne jest jakąś adaptacją tej do Canona, to możliwe jest, że w ramach obniżenia kosztów też zastosują w niej plastikowy bagnet - czy ktoś coś wie na ten temat?
przem_ki
29-07-2008, 17:23
Odgrzewam temat, sam sobie odpowiadam... ale dobra - do rzeczy.
Długo to trwało, ale w końcu kupiłem to tele, mam je cały jeden dzień, więc mogę już dużo o nim powiedzieć ;)
Po pierwsze rozdzielczość - używam go z D40. Przy tej matrycy, oraz przy ogniskowej 200-300mm rozdzielczość obiektywu nie jest podstawowym czynnikiem wpływającym na jakość zdjęć - dużo większym problemem są poruszenia (mimo wszystko większość użytkowników D40 nie taszczy ze sobą statywu), i błędy AF (o którym za chwilę). Generalnie - jakość kita, miejscami ciut gorzej (te miejsca są na brzegach kadru ;) ), ale na 6mpix mało to widać. W kwestii blików, to pod słońce (z osłoną, i bez) można ich uzyskać całe eskadry, ale przy normalnym użytkowaniu nie powinny przeszkadzać. Aberracja w sumie jest lepiej korygowana niż w kicie. Jeśli się nie używało żadnego szkła poza kitowym, to w kwestii rysowania nie powinno być rozczarowań.
Obiektyw wbrew (moim) obawom ma piękny, lśniący, metalowy bagnet :) Obudowa całkiem dobrze wykonana, tyle że ogromny tubus zwieńczony 62mm filtrem (grubszy niż w Sigmie) zasysa znaczne ilości powietrza. W pozycji makro wysuwa się on o 4/5 długości szkła! D40 nie należy do szczelnych konstrukcji, a w połączeniu z tym szkłem dochodzi do takiej śmiesznej sytuacji, że przy szybszym "zoomowaniu" powietrze zostaje wydmuchiwane każdym otworem aparatu... łącznie z wizjerem - na początku odruchowo mrużyłem oko przy ogniskowaniu :P To wbrew pozorom ma swoje zalety - obiektyw w jeden dzień zdmuchnął mi z matrycy pyłka z którym nie mogłem sobie poradzić gruszką lekarską :P Nie wiem jak będzie w przyszłości z paprochami, ale na razie mam jednego fabrycznego ( ;) ) pod przednią soczewką - nie będę robił z tego problemu, bo jakość optyczna mojego egzemplarza chyba nie jest najgorsza.
W kwestii budowy warto jeszcze wspomnieć o masie. Nie jest ona może bardzo duża, ale przy D40 (nawet w pozycji złożonej) środek ciężkości znacznie przesuwa się do przodu, (poza grip, i zaczep paska). Aparat zawieszony na szyi zwisa obiektywem do dołu, co pewnie w przyszłości rozluźni włókna paska w pobliżu mocowania :(. Przy wysuniętym tubusie środek ciężkości ucieka na tyle wprzód, że trzymanie aparatu staje się dużo mniej pewne.
Pierścienie chodzą równo, i wprowadzanie małych korekt nie odbywa się skokami. Ten od ogniskowej stawia duży opór, ale ze względu na znaczną masę części ruchomych, i to że ta wersja nie ma blokady zooma, to raczej dobrze. Pierścień ostrości stawia natomiast malutki opór, ale też można nim precyzyjnie operować (i niestety trzeba go często używać). To nieistotny detal, ale przedni dekielek pomimo tego, że można go od środka chwycić, to jest to (ze względu na słabe wyprofilowanie) bardzo niepewne - łatwo może się wyślizgnąć, rysując przy tym soczewkę.
Na koniec deser - niestety dosyć gorzki - AF :/
Nie chodzi tutaj o prędkość - silniczek zasuwa z podobnym (no dobra - ciut niższym) tempem jak w kicie, robiąc przy tym nieco więcej hałasu (mniej jak w Sigmie). Nie chodzi też o to, że ze względu na masę obracającego się tubusa silniczek szarpie całym aparatem w czasie ostrzenia.
Przeszkadza mi to, że mechanizm lubi od czasu do czasu się zawiesić ;(. Na razie zaobserwowałem regułę, że dzieje się to najczęściej po tym jak z ostrzenia na nieskończoność próbuje się przejść na kilka metrów. Po prostu przez jakiś czas AF przestaje reagować (nie zależnie od tego czy zmieni się punkt na który ostrzę), i trzeba poczekać, pstryczkiem go zrestartować, albo pobawić się chwilę ogniskową, żeby się obudził. Poza tym AF generalnie mało się myli (najczęściej na 200+mm), tyle że jak się już pomyli, to często towarzyszy temu takie jak powyżej zawieszenie w czasie którego wiele może nas ominąć :(. Poza tym AF sprawia taki problem, że po przejechaniu całego zakresu gdy nic nie zwróci jego uwagi z reguły zatrzymuje się, i czeka aż coś się zmieni, żeby wtedy ustawić ostrość - ja tam bym wolał żeby wiercił do upadłego, bo czasami reaguje z dużym opóźnieniem na zmiany w kadrze. Z samą prędkością ostrzenia wiąże się jeszcze to jak ono przebiega. Otóż często jak mechanizm znajdzie już ostry punkt, to zaczyna się wokół niego kręcić - rekord mojego egzemplarza to 7x rundka po zakresie 4.5m - 7m, ale w końcu mu się udało :]. Generalnie to gdy miałem jakąś sytuację która mogła się nie powtórzyć, to wolałem polegać na moich palcach, niż na tym AF-ustrojstwie.
Możliwie uogólniając, to obiektyw 70-300 jest ciut za dużym zakresem - patrzyłem na zdjęcia, które wczoraj zrobiłem, i większość z nich oscylowała wokół 200mm. Poza tym ważna jest też uniwersalność, a przeskok między 55 a 70 jest chyba bardziej widoczny niż między 200 a 300. Gdybym miał 55-200 VR pewnie bym psioczył, że zawsze robię zdjęcia na końcowej ogniskowej, ale w zasadzie chyba więcej nie potrzeba. Szczerze zazdroszczę kanonierom 55-250mm IS, bo wydaje mi się to idealnym zakresem. W zasadzie to ciągle nie wiem czy nie wolał bym 55-200 VR, szczególnie że bez tych ostatnich dwóch literek ciężko zrobić jakąś fotkę pod wieczór, z drugiej strony powiększenie 1:2 (3:4 na DX) piechotą nie chodzi, a prawdopodobnie przez najbliższy czas nie będe miał lepszego szkła do macro, więc kończę narzekać :]
Na koniec deser - niestety dosyć gorzki - AF :/wielkie dzięki za ten post, bo już myślałem, że z moim Tamronikiem jest coś nie tak. Dodam, że także jestem posiadaczem puszki D40 :). Dla potomnych napiszę, że mam dokładnie te same objawy autofocusa co i Ty (to bolesne "zawieszanie" :)), a więc nie jest to kwestia jednego egzemplarza. Ale obiektyw mimo jego wad kupiłbym ponownie, gdybym miał wybrać jeszcze raz, bo chyba w jego klasie cenowej nie znajdzie się lepszego, w dodatku współpracującego z D40/D40X/D60.
BTW. Z jednym się nie zgodzę, osobiście często używam ogniskowej 300mm :) Fotografia małych zwierząt, ptaków, a nawet ludzi z większej odległości (szczególnie, gdy nie chcemy być zauważeni :)) - tu właśnie potrzeba takiej ogniskowej.
BTW2. Piszesz także o 55-200 VR, używałem go przez dość długi czas (pożyczka od ojca, też Nikoniarza :)) dopóki nie kupiłem Tamrona i trochę bolało mnie właśnie to jego "tylko 200mm" :). VR fajna rzecz, powiedziałbym nawet, że cholernie przydatna, ale poza VRem ten obiektyw też ma swoje małe wady. Przede wszystkim strasznie winietuje na 200mm no i o makro można zapomnieć :). Posiada za to bezszelestny i precyzyjny AF, cóż - coś za coś. Każdy niech kupuje wedle swoich potrzeb, ja jestem zadowolony z Tamrona.
W porównaniu Nikkora 55-200 VR i Tamrona AF 70-300 f/4-5.6 LD Di zauważyłem też, że przy tych samych parametrach ekspozycji, ogniskowych i tych samych warunkach oświetleniowych (robiłem test, zdjęcia z jednego i drugiego obiektywu w odstępie max. 1 minuty :)) zdjęcia z Tamrona wychodzą nieco jaśniejsze - ot taki szczegół, ale akurat mi to odpowiada (więcej szczegółów w cieniach).
mp3playerfan
05-04-2009, 21:17
Witam
Mam ten obiektyw i żałuję zę wcześniej go nie kupiłem.
Dla mnie daję radę jako teleobiektyw, pseudoportetówka i jako pseudomakro.
Jak za tą cene te trzy rzeczy robi nad wyraz dobrze. Uzywam go z Nikonem D40.
Mój sposób na zawieszanie się autofocusa:
Jeśli próbójesz robić zdjęcie i autofocus się zawiesi to wyceluj obiektyw w niebo i nacisnij do połowy spust migawki.
Autofcus ożywa i można kontynuować robić zdjęcie :)
Sprwdzone działa w 100% ( w zamkniętych i otwartych pomieszczeniach )
Pozdrawiam
Jurek
mp3playerfan
06-04-2009, 10:37
Odnośnie tego obiektywu nasunęły mi się pewne spostrzeżenia.
Gdy kupiłem D40 to pytałem się jak mogę uzyskać pewne efekty - chodziło o zdjecia portretowe.
Jaka byłą odpowiedź? Kup stałkę itd.
Gdyby ktoś powiedział:
Kup sobie jakiś tele 55-200 lub 70-300 i będziesz miał to bez problemu + niezłe makro no i wiadomo teleobiektyw.
Gdyby ktoś mi to powiedzał jakieś pół roku temu to bym nie musiał przerabiać kilku zakupów a i wiadomo mógłbym uzyskać lepsze zdjęcia.
Ja tam uważam że dla amatorów nie ma co się podniecać super mega ostrością tylko patrzeć na zakres oraz funkcjonalność.
Naprawdę uważam że dla amatorów i ludzi którzy nie chcą wywalać kupy kasy a chcący robić portrety i makra to taka Sigma 70-300 lub Tarmon 70-300 jest super wyborem. A to że wolny autofocus i aberacja (nie wersja APO) to naprawdę za tą kasę naprawdę ujdzie. Jakość jest naprawdę niezła.
Dla ludzi bezkompromisowych to wiadomo herezja, ale dla amatorów to naprawdę dobra nowina.
Ale umówmy się wiele osób na tym forum to amatorzy.
Pozdrawiam
Jurek
wicher123
13-09-2009, 11:16
Bardzo fajnie to opisaliście.Wciąż mam wątpliwości, czy kupić właśnie Tamrona 70-300 czy Sigmę 70-300 f4-5,6 APO DG Macro.Tamrona mam 17-50/2.8 i teraz też myślę o 70-300 ;) ale Sigma mi po głowie też chodzi.Używane te szkła można kupić w cenie ok 500zł.Sam nie wiem co wybrać kurcze :(
arturmsi
13-09-2009, 22:06
Bardzo fajnie to opisaliście.Wciąż mam wątpliwości, czy kupić właśnie Tamrona 70-300 czy Sigmę 70-300 f4-5,6 APO DG Macro.Tamrona mam 17-50/2.8 i teraz też myślę o 70-300 ;) ale Sigma mi po głowie też chodzi.Używane te szkła można kupić w cenie ok 500zł.Sam nie wiem co wybrać kurcze :(
Mam tą sigme apo (na sprzedaż nawet ;p ) i wydaję mi się że chyba nie warto przepłacać w porównaniu do tego tamrona czy sigmy bez apo..abberacje zdarzają się i tak, a o fotografowaniu na tle słońca przy ogniskowej ponad 150 mm zapomnij...
wicher123
13-09-2009, 22:16
No tak tylko Tamrony używane kosztują tyle samo co te Sigmy,więc to też troszkę dziwne,skoro Sigma nowa jest sporo droższa ;)
Pawda jest taka że te 400zł trzeba dać czy za Tamrona czy za Sigmę.
Poszedł PW do Ciebie ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.