Zobacz pełną wersję : d300 a tamron 90 Di SP 2.8
No wlasnie.. nie wiem czy ja czegos nie docczytalem czy jestesm moze nieuswiadomiony ale mam wrazenie ze nie mialem takiego zachowania wczesniej a mianowicie, podpinam ta 90tke i czy to w preselekcji przyslony czy w M nijak nie moge zejsc do f=2.8 .. zostaje na 3.0 po prostu. Przepialem 17-50 2.8 i ok, gra na 2.8 . Podpinam 90tke i znowu nijak wskoczyc na 2.8 .. czy ja czegos nie wiem czy to jakis bug ? bo juz zglupialem chyba ..hym.
ale przy kazdej odleglosci? to jest standardowe zachowanie macro szkiel ze sie zmienia przy zmianie ostrzenia. jesli wszedzie tak masz to rzeczywiscie dziwne.
olo
przy roznej odleglosci ? hym.. a wiesz co sprawdze bo .. sadzilem ze brak stalego swiatla to domena niektorych zoomow ale stalki macro od odleglosci ostrzenia ? hym.. ide testowac..
tak, jesli dobrze pamietam recke to nawet N105/2.8VR ma ten "feature".
Polece ponizszy watek
http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=1375&page=5
Mam nadzieje, ze pomoze
Jest to normalna rzecz w obiektywach macro, zarówno T90 jak i N60 itp.
Obiektyw ostrząc na obiekt znajdujący się w niedalekiej odległości, ustawia przesłonę na wyższą aby GO była wystarczająca. Jeśli by sie robiło macro na przesłonie 2.8 to za każdym razem miałoby sie odczucie, że jest nieostro ze względu na to iż ostrość znajdowałaby sie na kilku milimetrach na zdjęciu.
Jest kilka wątków na ten temat na forum, można wykorzystać szukajke :)
no 90 Tamiego akurat zmienia minimalna przeslone wraz z odlegloscia ostrzenia. strzel dalej, bedzie ok ;-)
W D50 nigdy nie było możliwości ustawienia wartości f2,8 z tym obiektywem. Kiedy podpiąłem T90 pod D300 okazało się że f2,8 działa bez żadnych problemów. No i faktycznie przesłona w T90 zmienia się w zależności od odległości od przedmiotu.
We współpracy T90 z D300 jest jeszcze jedna zmiana mianowicie w D50 (i D200 podobno też) występował problem prześwietlania zdjęć z lampą zewnętrzną w trybie BL. Teraz tego problemu nie ma, przynajmniej w moim szkle (bez DI) :-)
Wszystkie makroobiektywy tak mają i tak właśnie ma być.
Czornyj, troche przesadziles z tym 'wszystkie', Sigma 150mm tak nie robi... nie wiem co z reszta Sigm ;)
Wszystkie makroobiektywy tak mają i tak właśnie ma być.
No ładnie, trochę nowych ficzerów i już się zapomniało o świetnym Nikkorku 55/2.8Ais??? :-D
Pozdrawiam
No ładnie, trochę nowych ficzerów i już się zapomniało o świetnym Nikkorku 55/2.8Ais??? :-D
Pozdrawiam
Nie zapomiało się, tylko 55-tka nie była 1:1. A co do Sigmy, to się nie orientuję, bo mam Sigmowstręt :lol:
Sigma 150mm tak nie robi... nie wiem co z reszta Sigm ;)
a sprawdzałeś jak sobie radzi w okolicach skali odwzorowania 1:1 ? fizyki się nie przeskoczy, jesli nie pokazuje zmiany przysłony, to znaczy, że wydłuża czas. Tak się dzieje np u canona - oni się nie przejeli zmianą światła. Była spora awantura o test pewnego macro, gdzie ktoś skrytykował spadek jasności u nikona. A że było to 1 kwietnia, to sie potem wykręcano, że to żart. Autor testu pracował na canonie...
W D50 nigdy nie było możliwości ustawienia wartości f2,8 z tym obiektywem.
az sprawdzilem u siebie. D50 i jest 2.8. choc na wersji Di. odleglosc ostrzenia 2.5 - 3 m. blizej sie zwieksza.
W takim razie to co napisałem dotyczy tylko wersji starszej, bez "di" :-)
Czornyj, nie wykrecaj sie :D
Jacku, wlasnie sprawdzilem [bo wczesniej robilem po prostu test czy pokaze f2.8 na 1:1 nie sprawdzajac co sie dzieje z czasem ;) ;)] i masz racje - wydluza sie im wieksze powiekszenie. Co nie zmienia faktu ze S ma 2.8 na 1:1 niezaleznie od puchy ;) ;) ;) ;)
Ludzie, myślenie nie boli. KAŻDY obiektyw traci na "jasności" w miarę oddalania tylnej soczewki od matrycy/filmu. Znacie ze szkoły podstawowej zasadę, która mówi, że energia maleje do kwadratu odległości? Nauka poszła w las... Podpowiadam, że w tym przypadku chodzi o energię światła. Nominalna jasność obiektywu obliczona przez producenta dotyczy takiej sytuacji, kiedy obiektyw nastawiony jest na nieskończoność. Ergo, przy fotografowaniu z bliskiej odległości tylna soczewka znajduje się dalej od matrycy/filmu przez co dociera do niej mniej światła, a ściślej mówiąc energia fal elektromagnetycznych jest mniejsza. I teraz są dwie możliwe sytuacje: 1) automatyka aparatu "myśli", że po prostu "na dworze" jest ciemniej i wydłuża odpowiednio czas, 2) fikuśna elektronika obiektywu koryguje wartość przysłony tak, a by zachować poprawny czas naświetlania. Nikon, o ile mi dobrze wiadomo, był jedyną firmą, produkującą obiektywy makro podające rzeczywistą "jasność". Miło czytać, że Tamron ulepszył swoje konstrukcje. Dodam jeszcze, że mój N 105 VR zachowuje się dokładnie tak jak opisałem.
Jest to normalna rzecz w obiektywach macro, zarówno T90 jak i N60 itp.
Obiektyw ostrząc na obiekt znajdujący się w niedalekiej odległości, ustawia przesłonę na wyższą aby GO była wystarczająca. Jeśli by sie robiło macro na przesłonie 2.8 to za każdym razem miałoby sie odczucie, że jest nieostro ze względu na to iż ostrość znajdowałaby sie na kilku milimetrach na zdjęciu.(...)
hehehe, ale żeś sobie bajkę wymyśłił ;)
hehehe, ale żeś sobie bajkę wymyśłił ;)
No to wytłumacz mi łapotologicznie co źle napisałem :D
No to wytłumacz mi łapotologicznie co źle napisałem :D
http://www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/porady.php?p=1
No to wytłumacz mi łapotologicznie co źle napisałem :D
napisałeś, że skośnooki krasnoludek ustawia przesłonę na wyższą aby GO była wystarczająca... :D
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.