kowalski
01-01-2008, 23:40
Jakiś czas temu straciłem swój sprzęcik foto w wyniku kradzieży (D80 + T17-50 i akcesoria). Przemyślałem swoją decyzję dość mocno i kompletuję teraz następujący zestaw: D40x, Sigma 30 f/1.4, Sigma 10-20, Sigma 17-70 HSM.
Aparat i S30 już mam. Biorąc pod uwagę tutejsze dyskusje nt. wyboru body może się wydawać że zwariowałem, dlatego chciałem się z Wami podzielić argumentami nt. dlaczego wolę tańsze body i lepsze obiektywy i dlaczego moim zdaniem nie ma sesnu, szczególnie na początku, ładować się w sprzęt klasy D200-300. Oczywiście przy założeniu, że to jest jakieś obciążenie finansowe. Bo jak nie, to bym się nie zastanawiał i brał D3 :)
Tytułem wstępu: Jestem zwykłym fotoamatorem. Nie interesuje mnie (na razie) fotografia wyczynowa, foto sportowe, podwodne, reporterka itp. To co fotografuję można zobaczyć w linku w stopce.
Mając to na uwadze:
Co, moim zdaniem się wzgl. D80 nie różni (praktycznie, nie mierzyłem):
- Prędkość działania, włączania, focenia, ostrzenia.
- Czas pracy na bateriach.
- Viewfinder - nie czuję żadnej różnicy (nie mam porównania ale bym zauważył jakby to było coś a'la 4:3 :))
- Jakość zdjęć. Przy czym uwaga: W moim przypadku jest lepsza. Mój D80 smużył na fioletowo na wysokich ISO. Ponieważ używam PS-a było to naprawdę upierdliwe. D40x jest pozbawiony tej wady.
Co jest (dla mnie) w D40x lepsze:
- Nie ma fioletowej poświaty na wysokim ISO.
- AE-L/AF-L jest w wygodniejszym dla mnie miejscu. W D80 koszmarnie mnie denerwował. Teraz też mnie denerwuje, ale znacznie mniej.
- Cena.
- Z S30 wygląda to po prostu rewelacyjnie. I, uwaga: podoba się kobietom :)
Co jest (dla mnie) w D40x gorsze:
- Do przyzwyczajenia: Mało przycisków sterujących.
- Do przyzwyczajenia: Łapa nie mieści mi się na gripie.
- Do przyzwyczajenia: Tandetny dźwięk migawki.
- Ogranicza: Brak możliwości trzymania wygodnie gripa w skórzanych rękawiczkach.
- Denerwuje: Nie mam pojęcia jak sprawdzić co wybrało auto iso podczas np. ustawiania przesłony.
- Dobija: Ustawianie kompensacji ekspozycji i tego co ma się przypięte do FUNC zapala LCD, co jest fatalne podczas patrzenia przez viewfinder.
- Dobija: Nie wiem jak zrobić lock punktu AF. Bardzo łatwo przestawiam to przez przypadek i zapominam.
- Deal-breaker: Mniej 'sexy' :) Nie ma aż takiej frajdy z używania samego body.
Co mnie nie interesuje:
- Brak silnika. Nie przeszkadza jeśli się wybierze obiektywy takiej jak powyżej :) Dla mnie to są zakupy na dobre kilka miesięcy i zabawa na dużo dłużej więc problem odsuwa się bardzo daleko.
- 3 punkty AF. Wolał bym nawet 1, żeby się nie dało przestawiać :)
- Brak DOF preview. Moim zdaniem, nawet z obiektywem f/1.4 nie da się na lustrzankach tej klasy (d40-d80), ze względu na jakość viewfindera (nie wiem czy wogóle są jakieś lepsze) sensownie ocenić różnicy pomiędzy np. f/1.4 a f/2.0. Może jestem ślepy.
Mam takie zdanie, że jeśli patrzy się na modele aparatów z perspektywy amatora takiego jak ja (nie potrzebuję fotografować sportu, nie mam bazy szkieł, itp. -> myślę że większość z forumowiczów), to D40 nie jest aparatem dla początkującego, tylko jest zwyczajnie prostszy ale może dokłdanie to samo. Podejście na zasadzie 'Teraz jestem już duży i muszę mieć D300' jest nieuzasadnione.
Może się to komuś przyda :)
Aparat i S30 już mam. Biorąc pod uwagę tutejsze dyskusje nt. wyboru body może się wydawać że zwariowałem, dlatego chciałem się z Wami podzielić argumentami nt. dlaczego wolę tańsze body i lepsze obiektywy i dlaczego moim zdaniem nie ma sesnu, szczególnie na początku, ładować się w sprzęt klasy D200-300. Oczywiście przy założeniu, że to jest jakieś obciążenie finansowe. Bo jak nie, to bym się nie zastanawiał i brał D3 :)
Tytułem wstępu: Jestem zwykłym fotoamatorem. Nie interesuje mnie (na razie) fotografia wyczynowa, foto sportowe, podwodne, reporterka itp. To co fotografuję można zobaczyć w linku w stopce.
Mając to na uwadze:
Co, moim zdaniem się wzgl. D80 nie różni (praktycznie, nie mierzyłem):
- Prędkość działania, włączania, focenia, ostrzenia.
- Czas pracy na bateriach.
- Viewfinder - nie czuję żadnej różnicy (nie mam porównania ale bym zauważył jakby to było coś a'la 4:3 :))
- Jakość zdjęć. Przy czym uwaga: W moim przypadku jest lepsza. Mój D80 smużył na fioletowo na wysokich ISO. Ponieważ używam PS-a było to naprawdę upierdliwe. D40x jest pozbawiony tej wady.
Co jest (dla mnie) w D40x lepsze:
- Nie ma fioletowej poświaty na wysokim ISO.
- AE-L/AF-L jest w wygodniejszym dla mnie miejscu. W D80 koszmarnie mnie denerwował. Teraz też mnie denerwuje, ale znacznie mniej.
- Cena.
- Z S30 wygląda to po prostu rewelacyjnie. I, uwaga: podoba się kobietom :)
Co jest (dla mnie) w D40x gorsze:
- Do przyzwyczajenia: Mało przycisków sterujących.
- Do przyzwyczajenia: Łapa nie mieści mi się na gripie.
- Do przyzwyczajenia: Tandetny dźwięk migawki.
- Ogranicza: Brak możliwości trzymania wygodnie gripa w skórzanych rękawiczkach.
- Denerwuje: Nie mam pojęcia jak sprawdzić co wybrało auto iso podczas np. ustawiania przesłony.
- Dobija: Ustawianie kompensacji ekspozycji i tego co ma się przypięte do FUNC zapala LCD, co jest fatalne podczas patrzenia przez viewfinder.
- Dobija: Nie wiem jak zrobić lock punktu AF. Bardzo łatwo przestawiam to przez przypadek i zapominam.
- Deal-breaker: Mniej 'sexy' :) Nie ma aż takiej frajdy z używania samego body.
Co mnie nie interesuje:
- Brak silnika. Nie przeszkadza jeśli się wybierze obiektywy takiej jak powyżej :) Dla mnie to są zakupy na dobre kilka miesięcy i zabawa na dużo dłużej więc problem odsuwa się bardzo daleko.
- 3 punkty AF. Wolał bym nawet 1, żeby się nie dało przestawiać :)
- Brak DOF preview. Moim zdaniem, nawet z obiektywem f/1.4 nie da się na lustrzankach tej klasy (d40-d80), ze względu na jakość viewfindera (nie wiem czy wogóle są jakieś lepsze) sensownie ocenić różnicy pomiędzy np. f/1.4 a f/2.0. Może jestem ślepy.
Mam takie zdanie, że jeśli patrzy się na modele aparatów z perspektywy amatora takiego jak ja (nie potrzebuję fotografować sportu, nie mam bazy szkieł, itp. -> myślę że większość z forumowiczów), to D40 nie jest aparatem dla początkującego, tylko jest zwyczajnie prostszy ale może dokłdanie to samo. Podejście na zasadzie 'Teraz jestem już duży i muszę mieć D300' jest nieuzasadnione.
Może się to komuś przyda :)