Zobacz pełną wersję : Polaryzacja liniowa, kołowa a może eliptyczna(?)...
Witam,
Jak się ma sprawa z różnicą między filtrami polaryzacyjnymi kołowymi a liniowymi, większość dostępnych polarek na rynku to polarki kołowe (prawo lub lewo skrętność chyba nie gra większego znaczenia?), na allegro spotkałem się również kilka razy z polarkami liniowymi, gdzieś kiedyś czytałem, że w aparatach cyfrowych stosuje się polaryzację kołową z uwagi na to iż liniowa zakłócała pracę jakiś tam urządzeń elektronicznych w aparatach cyfrowych, nie bardzo mi się chce jednak wierzyć w ten bełkot. Filtr nie emituje żadnych fal elektro-magnetycznych które mogły by powodować zakłócenia. Jego praca polega na przepuszczaniu niektórych składowych fali a odcinaniu innych. Bez filtra (obojętnie czy liniowego czy kołowego) do matrycy (filmu) dotrze cała fala ze wszystkimi składowymi i aparat jakoś robi normalnie zdjęcia. Jak więc w rzeczywistości ma się sprawa z polaryzacją kołową i liniową? Czy jest to po prostu ukłon producentów w stronę naszych portfeli? Jakby ktoś mógłby co nieco dodać od siebie, ewentualnie wytknąć błędy w moim rozumowaniu to byłbym wdzięczny, bo ten problem chodzi mi po głowie już od jakiegoś czasu ;).
Pozdrawiam,
Władca Pixeli
06-12-2007, 07:50
Filtr nie emituje żadnych fal elektro-magnetycznych które mogły by powodować zakłócenia.
Ale polaryzuje światło, które jest używane do ustawiania AF i pomiaru ekslpozycji.
Przy liniowym mogą wystąpić problemy.
Kiedyś miałem polarka liniowego jeszcze z czasów analoga i porównywałem go do liniowego na D50. Oba fitry były firmy marumi wielopowłokowe. Nie było żadnych różnic.
Pozdrawiam
Kiedyś miałem polarka liniowego jeszcze z czasów analoga i porównywałem go do liniowego na D50. Oba fitry były firmy marumi wielopowłokowe. Nie było żadnych różnic.
Pozdrawiam
Czyli, że nie ma żadnej różnicy w działaniu aparatu cyfrowego, obojętnie czy jest na nim polarka kołowa czy liniowa?
polaryzuje światło, które jest używane do ustawiania AF i pomiaru ekslpozycji
Nie wiem na jakiej zasadzie odbywa się pomiar AF oraz ekspozycji (ktoś się zagłębiał w tajniki technologiczne :D ?), ale czy to możliwe żeby te urządzenia były aż ta wyczulone, że przy takich składowych będą działać a przy jeszcze innych nie?
Chyba bardziej chodzi o to, że praktycznie każda odbijająca powierzchnia w pewnym stopniu polaryzuje światło. Oczywiście siła polaryzacji pewnie będzie dużo mniejsza niż filtra polaryzacyjnego, ale trzeba wziąć pod uwagę, że czujniki AF działają przy odpowiedniej jasności. Praktyka jednak, jak to inni piszą, pokazuje co innego.
Jeśli chodzi o kołowe filtry, to zastanawiam się czy to nie jest pewien skrót myślowy. Bo skoro zmienia się siła polaryzacji podczas jego kręcenia, to bardziej mi to wygląda na polaryzator eliptyczny. Kiedyś właśnie miałem o to nawet pytać na forum jak to jest, ale w końcu zapomniałem. Czy dobrze mi się wydaje czy coś pokręciłem??
Czyli, że nie ma żadnej różnicy w działaniu aparatu cyfrowego, obojętnie czy jest na nim polarka kołowa czy liniowa?
Według mnie tak, przynajmniej na tych filtrach które testowałem
Filtr liniowy może powodować problemy w lustrzankach (nie tylko cyfrowych) w których czujniki AF znajdują się pod półprzpuszczalnym lustrem.
teoria teoria a ja napisze jak wyglada praktyka. uzywam od wielu lat polarow liniowych (kolowych zreszta tez) z wieloma lustrzankami analogowymi i cyfrowymi i nigdy nie zauwazylem jakichkolwiek roznic. pracowalem na F100, F5 i F90x z analogow i D70, D1x, D2x i D200 z cyfrowek. naswietlalem wiele slajdow profesjonalnych i robilem duzo wydrukow jpg bezposrednio z aparatu. wedlug moich obserwacji nie ma jakichkolwiek problemow zarowno w pracy AF jak i pomiaru swiatla z filtrami polaryzacyjnymi liniowymi - po co wiec przeplacac - lepiej kupic wypasiona wersje liniowego niz standartowa kolowego.
Dokładnie to tak:
Kołowy filtr polaryzacyjny to normalny filtr liniowy z dodaną t.zw. ćwierćfalówką (płytką zmieniającą fazę fali).
Współczesne systemy pomiaru światła i AF w lustrzankach używają małego półprzepuszczalnego lusterka, które rozdziela światło przechodzące przez obiektyw na dwie wiązki: jedna, odbijana przez lusterko (ok. 75%), leci do systemu pomiaru ekspozycji w wizjerze, druga (ok. 25%) przechodzi przez to lustro i dalej jest odbijana przez kolejne lusterko na sensor AF. Jeśli na obiektyw założony jest liniowy filtr to stosunek światła odbitego do przechodzącego przez pierwsze lusterko zmienia się w zależności od kąta przekręcenia filtru i w ten sposób zmienia się ilość światła padającego na sensor AF oraz system pomiaru światła. To oczywiście powoduje zakłócenia w pracy systemu AF. To samo dotyczy systemu pomiaru ekspozycji, ale jest trudniejsze do zauważenia niż zakłócenia w pracy AF. Dodana płytka ćwierćfalowa koryguje ten problem. Jak to robi to już niestety może być trudne do wyjaśnienia na podstawowym poziomie fizyki.
Dokładnie to tak:
Kołowy filtr polaryzacyjny to normalny filtr liniowy z dodaną t.zw. ćwierćfalówką (płytką zmieniającą fazę fali).
Współczesne systemy pomiaru światła i AF w lustrzankach używają małego półprzepuszczalnego lusterka, które rozdziela światło przechodzące przez obiektyw na dwie wiązki: jedna, odbijana przez lusterko (ok. 75%), leci do systemu pomiaru ekspozycji w wizjerze, druga (ok. 25%) przechodzi przez to lustro i dalej jest odbijana przez kolejne lusterko na sensor AF. Jeśli na obiektyw założony jest liniowy filtr to stosunek światła odbitego do przechodzącego przez pierwsze lusterko zmienia się w zależności od kąta przekręcenia filtru i w ten sposób zmienia się ilość światła padającego na sensor AF oraz system pomiaru światła. To oczywiście powoduje zakłócenia w pracy systemu AF. To samo dotyczy systemu pomiaru ekspozycji, ale jest trudniejsze do zauważenia niż zakłócenia w pracy AF. Dodana płytka ćwierćfalowa koryguje ten problem. Jak to robi to już niestety może być trudne do wyjaśnienia na podstawowym poziomie fizyki.
Dlaczego w takim razie na osiągałem takie same wyniki przy polarze liniowym i kołowym na różnych aparatach. Testowałem to na nikonach F80, F801 i D50. Obiektywy i natężenie światłe też były różne i nigdy nie zaobserwowałem żadnych problemów z AF
Pozdrawiam
Według mnie to pic na wodę producentów filtrów;-)
OK. Cała sprawa z filtrami polaryzacyjnymi zaczęła się dawno temu (lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte) od problemów użytkowników Olympusa. To właśnie oni zgłaszali do firmy, że po założeniu filtra polaryzacyjnego (wtedy były tylko liniowe) błądzi im pomiar światła. No i lekiem okazała się polaryzacja kołowa. Od tej pory w użyciu dominuje filtr kołowy. Ja tylko podałem możliwe fizyczne wyjaśnienie zjawiska. Sam praktycznie tego nie sprawdzałem, bo zasadniczo mam tylko filtry kołowe, oprócz jednego, którego przywiozłem dawno temu z kraju co się nazywał NRD. Niestety, wtedy byłem Canoniarzem, więc filtr ma nietypową jak na Nikona średnicę: 55 mm. Jak znajdę jakiś adapter to wypróbuję na moich puszkach. Bo to może też zależeć od rodzaju aparatu. Nie wiem czy te, które wymieniasz mają lustro półprzepuszczalne. Może sprawa dotyczy nielicznych puszek, a już się tak utarło, że lepiej kupić kołowy, bo zadziała wszędzie i pomiaru ani AF nie zepsuje.
A może zrobić praktyczne badanie przez członków forum, które pozwoli stwierdzić, które puszki Nikona są odporne na filtr liniowy, a których ewentualnie nie można używać z tego typu filtrem?
No dobra ale kolega Veyron ma takie same odczucia jak ja na innych puszkach nikona i szkłach
Ja tam niedowiarek jestem i jak sam nie sprawdzę to nie wierzę :-D a tu sam sprawdzałem , więc w tym przypadku trudno będzie mnie przekonać że białe jest białe a czarne jest czarne :mrgreen:
A co przeszkadza, żebyśmy się zabawili i posprawdzali w większym gronie? Z większej ilości danych można wyciągnąć lepsze ogólne wnioski.
Oczywiście ja bardzo chętnie przyłącze sie do eksperymentu:-D
Pozdrawiam
Dodana płytka ćwierćfalowa koryguje ten problem. Jak to robi to już niestety może być trudne do wyjaśnienia na podstawowym poziomie fizyki.
A na trochę bardziej zaawansowanym poziomie jak to by wyglądało :)?
A co do eksperymentu to również uważam, że byłby to dobry pomysł i sądzę, że temat też całkiem ciekawy, bo w sieci nie ma o tym zbyt wiele informacji popartych empirycznie.
sprocket
16-12-2007, 07:46
Ja wlasnie oddalem polarka kolowego do sklepu, byl to polar firmy Optex made in japan moze w polsce takich nie ma ale przezylem szok na drugi dzien przy testowaniu, kazde zdjecie nieostre a juz na dlugim koncu porazka totalna.
A na trochę bardziej zaawansowanym poziomie jak to by wyglądało :)?
A co do eksperymentu to również uważam, że byłby to dobry pomysł i sądzę, że temat też całkiem ciekawy, bo w sieci nie ma o tym zbyt wiele informacji popartych empirycznie.
1. Np. tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Polaryzacja_fali
Niestety niezbyt strawne dla niefizyka.
2. Pewno, że temat ciekawy, bo wieści z netu są nieuporządkowane i do tego zwykle: "wiem od kolegi kolegi, że to nie działa". Byle tylko pogoda się przekręciła na coś bardziej słonecznego.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.