Zobacz pełną wersję : Wyłączanie aparatu a zmiana obiektywu
Czy jak przepinacie obiektyw to wyłączacie na tą operację body?
Czy używanie przejściówki M42 zwiera styki i czy nic nie nawali przez to?
z mojego doswiadczenia wynika ze powinno sie wylaczac body przy zmianie obiektywu, w moim F100 jak zapomne wylaczyc i zmienie obiektyw, nie kreci obiektywem - musze go wlaczyc i wylaczyc i jest ok. Ale kiedys mi sie zablokowal na dluzej. Wiec od tamtej pory zawsze wyalczam.
Ja zawsze wyłączam i kumpel który obi czasami ze mną zdjęcia też.
ale napisałem to pytanie, bo na forum canona było takie pytanie i prawie wszyscy byli zdziwieni po co wyłączać, zdecydowana większość canonierów tego nie robi i udowadnia, że nie trzeba.
Ja się trochę boję. Czy sa tacy co normalnie wypinają i się nie przejmują i nie mieli problemów (głównie o D70 mi chodzi, ale o D200 też)?
Nikon w istrukcji napisał, by wyłączać. To wyłączaj :)
glownie chodzi o paprochy.
jak aparat w czasie wymiany jest wlaczony to sie przyciagaja paprochy. jak nie jest to nie.
to wszystko!
JELO: jesli tak masz jak piszesz to znaczy ze masz walniete body. Moje F100 nigdy nie sprawialo takich problemow. Moich znajomych tez.
nigdy nie wylaczam bo nie ma to zadnego ujemnego wplywu - obojetnie czy zmieniam obiektyw AF czy MF. nie ma tez znaczenia czy zwykly AF czy AF-S (HSM).
robilem tak ze wszystkimi body jakie mialem (F80, F100, D70, D200)
JELO: jesli tak masz jak piszesz to znaczy ze masz walniete body. Moje F100 nigdy nie sprawialo takich problemow. Moich znajomych tez
Zaraz po Twoim poscie zadzwonilem do Nikona i przedstawilem proble, powiedzieli w serwisie ze nic sie nie dzieje zlego.
A jak mi sie cos takiego powtorzy to moge im wyslac aparat i to sprawdza
Witam!
Ale o co ta cała zadyma. :)
Aparat to nie komputer, że trzeba czekać aż się włączy. Pisze tu o dSLR, ale chyba w klasycznych SLR nie jest jakoś diametralnie inaczej pod tym wzgledem.
Czy może we włączaniu i wyłączaniu apartu tkwi jakaś trudność o której nie wiem. Chętnie poczytam.
No własnie chcę wiedzieć czym to grozi. W instrukcji piszą, że nie, a jak wymienię to co? Serwis odmówi mi naprawy gwarancyjnej?
Czy tez nic się nigdy nikomu poza JELO nie stało przy wymianie z włączonym aparatem?
Instrukcja swoje, a życie swoje !!! Wiele razy naprawdę wiele, zapomniałem wyłączyć body
i dzięki bogu nic. Używam kitowy obiektyw i sigmę 70-300, wczoraj robiłem zdjęcia koni na mrozie i też parę razy wymieniałem szkła. Jest wszystko ok !!!
Po długim namyśle postanowiłem Wam te koniki pokazać.
Z góry się przyznaje że jestem amatorem (chylę czoła zawodowcom)
Zdjęcia są bez obróbki (a przydało by się)JPG
Pokazuje je Wam abyście poznali urok tych koni
http://miniurl.pl/konie-fryzyjskie
Robert_P
19-01-2006, 22:52
Również wielokrotnie zapominałem wyłączyć aparat ale jak dotychczas jest OK.
I myślę że zawsze będę wyłączał wszak to nic nie kosztuje a lepiej chuchać na zimne :)
crazyjack
19-01-2006, 23:28
..u mnie to samo co u Roberta, tez bardzo czesto zapominalem wylaczac (setki razy - D70)..i rowniez nigdy nic sie nie stalo.
W przeciwienstwie do d200, ktory na pierwszym foceniu sie zawiesil...i dopiero reset menu pomogl..(ale to ja sam namieszalem w menu :D:D:D)
jak to dlaczego tak jest ( z tymi paprochami)?
przeciez to proste - chodzi o elektrostatyke - cos przyciaga drobinki kurzu bo jest podpiete do zasilania. bylo to walkowane milion razy w necie na roznych forach. ludzie przeprowadzali eksperymenty itd.
moze dlatego pokazujecie na forum tak zasyfione matryce ze nie wylaczacie przy wymianie? zawsze sie zastanawialem skad moze sie wziac tyle syfu w aparacie jak na niektorych matrycach pokazywanych tutaj. fotografowalem moim d70 w najrozniejszych warunkach. w koksowni lataja drobinki wegla i nawet tam nic sie nie stalo.
moze to jest przyczyna?
jasne ze jak nie wylaczysz to nic sie nie stanie z aparatem tylko sie latwiej przytwierdzaja syfy do matrycy.
ale przeciez nic na sile. lepiej zyc w nieswiadomosci:-)))
nie ma co sie bac .. mi wiele razy zdazylo sie zapomniec ze aparat jest "pod pradem" i zmienialem szkla :) zauwazylem tylko taka rzecz ze nowe szkla dzialaja po takiej operacji bez zarzutu (odrazu da sie focic) natomiast ze starszymi szklami jest czasem problem i trzeba aparac wy i wł - aczyc ponownie bo pojawia sie jakis error :?:
z przyzwyczajenia wylanczam zawsze zmieniajac szklo, podpinajac kabel, zmieniajac karte. D70 startuje tak szybko ze nie jest to problem. Ale dobrze ze nic sie nie dzieje bo czasem w ferworze walki :mrgreen: :wink: :mrgreen:
przeciez to proste - chodzi o elektrostatyke - cos przyciaga drobinki kurzu bo jest podpiete do zasilania.
Trochę wątpię aby tak małe natężenie prądu jakie jest podawane na matrycę stworzyło wystarczającao silne pole elektrostatyczne... Choć mogę się mylić.
Nie czytałem informacji zammieszzonych na forach, o których piszesz, i może dobrze, gdyż dzięki temu nie dałem się porwać kolejnemu polowaniu na czrownice. Nie jestem zawodowym Myth Busterem, jednak nie zauważyłem aby poziom zabrudzenia matrycy w jakiś znacżący sposób zwiększał się przy wymianie szkła na włączonym body.
Myślę jednak, że lepiej jest wyłaczać - zwłaszcza jeśli podpinasz obiektyw z CPU, wtedy elektronika body i szkła ma lepszą szansę się "zestroić". To tak jak wykonujesz restart kompa po zaistalowaniu nowego harware`u.
żółto-czarny
21-01-2006, 20:59
z przyzwyczajenia wylanczam zawsze zmieniajac szklo, podpinajac kabel, zmieniajac karte. D70 startuje tak szybko ze nie jest to problem. Ale dobrze ze nic sie nie dzieje bo czasem w ferworze walki :mrgreen: :wink: :mrgreen: Ja to samo + zakładanie i zdejmowanie flesza (wyłączone jedno i drugie) :!: Tutaj trzeba chyba być bardziej ostrożnym.
krzysztof jot
21-01-2006, 21:33
Ja to samo + zakładanie i zdejmowanie flesza (wyłączone jedno i drugie) Tutaj trzeba chyba być bardziej ostrożnym
:) pewnego dnia, dawno dawno temu kiedy miałem najnowszy model Minolty
kupony za kilka tys. $ (taki był przelicznik :) a w CSH można było kupic
CanonaT90 bawiłem się w domu tym nowym cudem i robiłem fotki ze statywu.
No i w pewnym momencie zdejmowałem lampę na włączonym aparacie. Body
dostało bzika - non stop warczał silnik AF, ja nie wiedziałem co sie dzieje, (młody byłem :)
ale juz miałem przeczucie - że coś złego, aparatu nie dało sie wyłączyć - po kilku
sekundach sparaliżowany strachem "załapałem" aby wyjąć baterie. Ogniwo było
tak gorące że wypadło mi z ręki, a po powtórnym włożeniu....juz nie zagrało.
Pomyslałem, cóz wyładowała się cała bateria, alenowa bateria (only "z tamtad"za 10$:)
i niestety aparat nawet nie zamrugał. I tak kasa (wtedy, to jak za mały polski samochód)
poszła w piz..u. Okazało sie, ze nastapiło zwarcie pomiedzy stykami - elektronika
zgłupiała a temperatura tak rozgrzała plastik wewnątrz komory baterii że wtyopiły!!! się
styki do baterii w body. Generalnie aparat do spuszczenia w kiblu....od tego czasu zawsze
wykonuje wszelkie operacje na wyłączonym aparacie... tak na wszelki wypadek :)
żółto-czarny
21-01-2006, 23:40
Na Twoim miejscu to ja bym dostał bzika, najdelikatniej mówiąc :(
Nie pamiętasz czy lampa też była włączona jak ją zdejmowałeś? Może to okazało się decydujące dla losów tego cacka?
Ja mam tylko dwa proste pytania pomocnicze. Czy próbowaliście dolewać oleju do silnika samochodu bez jego wyłaczania :?: Czy próbowaliście wyjąć procesor z pracującego komputera :?: To przecież działania bardzo podobne do tego co robicie ze swoimi Nikonami. :shock:
Ja mam tylko dwa proste pytania pomocnicze. Czy próbowaliście dolewać oleju do silnika samochodu bez jego wyłaczania
To akurat można, aczkolwiek tylko przy niektórych konstrukcjach.. no i nie wiadomo, ile dolać :D
Czy próbowaliście wyjąć procesor z pracującego komputera
To akurat też można, o ile nie jest to jedyny procesor, to niektóre konstrukcje będą pracowały :D
Inna sprawa, że nie powinno się :D
Niektóre może i można, ale zdecydowana większość ulegnie uszkodzeniu, niestety.
ja nie miałem problemów z analogowymi EOSami czy F90X, F100 i D100. nie przywiązywałem do tego większej roli. może dlatego los był dla mnie łaskawy :) fakt, że zewnetrzna lampa zawsze była wyłączona podczas zdejmowania lub zakładania na sanki aparatu.
JK, samochodów czy komputerów? Bo samochodów to nie, a są komputery z prockami hot plug, nie wiem czy wiesz :)
pebes, wyjmij procek ze swojego prcującego PC to zobaczysz co sie stanie. A to że pewna grupa komputerów specjalnego przeznaczenia (np. serwerów przeznaczonych do pracy cięgłej) ma takie możliwości to fakt. Tylko zapominasz, że przed wyjęciem z takiego komputera procesora, czy dysku należy go wcześniej odłączyć od systemu, czyli WYŁĄCZYĆ. Nie ma takich komputerów, z których, bez wykonania odpowieniej procedury, można podczas pracy bezpiecznie wyjąć procesor, czy dysk. Jeśli chodzi o samochód, to spróbuj samodzielnie wymienić olej w pracującym silniku, a jeszcze lepiej wymień płyn w chłodnicy. O czym tu dyskutować - trzeba sprawdzić jak to jest. :D
Trochę wątpię aby tak małe natężenie prądu jakie jest podawane na matrycę stworzyło wystarczającao silne pole elektrostatyczne... Choć mogę się mylić.
To nie prąd tworzy pole elektrostatyczne, a napięcie, a dokładniej ładunek. Nie musi być przyłożone duże napięcie, aby pole elektrostatyczne miało stosunkowo duże natężenie.
JK, No to Ci odpowiem tak: z olejem przetestowałem (dolewanie, teraz mówisz o wymianie, zmieniasz zeznania :P), domyć się nie mogłem :D Z kompem też przetestowałem swego czasu, przez pomyłkę, z dwuprockowego wyjąłem procek jeden, i dalej działał, część jednak procesów poszła się kochać. Tu chyba miałem baaaaaaaaardzo duuuuużo szczęscia :) W tych kompach z hot pluggable cpu jest różnie, generalnie jednak 'system' martwi się o odłączenie procka, jak z dyskiem usb pod windą, więc nie masz się co przejmować. A są nawet takie sprzęta, co jak przewidzą, że się usterka niedługo może zdarzyć np. dysku, to same powiadomią serwis, który niespodziewanie Cię odwiedzi :)
Ale to już OT - ja o ile pamiętam, aparat wyłączam :)
a mam tylko dwa proste pytania pomocnicze. Czy próbowaliście dolewać oleju do silnika samochodu bez jego wyłaczania Question Czy próbowaliście wyjąć procesor z pracującego komputera Question To przecież działania bardzo podobne do tego co robicie ze swoimi Nikonami. Shocked
A czemu podajesz tylko skrajnie niekorzystne przypadki? Na przykład urządzenia USB można podłączać i odłączać (nawet bez odinstalowywania ich z systemu) w czasie pracy komputera. Przecież to też działanie bardzo podobne do tego, co robią ze swoimi Nikonami. Z drugiej jednak strony, skoro Nikon w instrukcji napisał żeby wyłączać, to chyba lepiej jednak wyłączać.
Urządzenia USB tak, ale powinieneś powiadomić system, że będziesz urządzenie USB odłączał, jeśli chcesz to zrobić bezpiecznie. Jeśli tego nie zrobisz możesz utracić dane. Slużą do tego specjalne polecenia systemów operacyjnych. Jeśli Nikon pisze, że należy wyłączać aparat, to raczej nie jest to przypadek, o którym piszesz. Jeśli nie wyłączysz, nie odepniesz obiektywu bezpiecznie, ale rób jak chcesz - to twoje zabawki. A skrajne przypadki podaję dlatego, żebyś zrozumiał, że to może się zepsuć. Jak się "przypadkiem" zepsuje, to nie lamentuj na forum, że kiepski serwis, że Nikon do d..., albo że masz niefart.
Urządzenia USB tak, ale powinieneś powiadomić system, że będziesz urządzenie USB odłączał, jeśli chcesz to zrobić bezpiecznie. Jeśli tego nie zrobisz możesz utracić dane. Slużą do tego specjalne polecenia systemów operacyjnych.
Oraz opcja "Optymalizacja szybkiego usuwania", która działa tak, że "...wyłącza buforowanie zapisu na dysku i w systemie Windows, więc można odłączyć to urządzenie nie używając ikony Bezpieczne usuwanie sprzętu." - cytat z Windowsa. Ta opcja jest domyślnie włączona, czyli nie trzeba nikogo powiadamiać.
Jeśli Nikon pisze, że należy wyłączać aparat, to raczej nie jest to przypadek, o którym piszesz.
Dokładnie jak napisałem :)
Jeśli nie wyłączysz, nie odepniesz obiektywu bezpiecznie, ale rób jak chcesz - to twoje zabawki.
Niestety jeszcze nie moje ;)
A skrajne przypadki podaję dlatego, żebyś zrozumiał, że to może się zepsuć.
Wiem, dlatego napisałem, że jednak lepiej wyłączać.
Jak się "przypadkiem" zepsuje, to nie lamentuj na forum, że kiepski serwis, że Nikon do d..., albo że masz niefart.
Nigdy w życiu tak nie mówiłem i nie zamierzam (o ile nie będę miał uzasadnionego powodu). A tak na marginesie, co ma kiepski serwis do tego, że aparat uległ uszkodzeniu, bo jakoś nie kumam tej części?
ano ma
bo ekipa sama sobie psuje sprzet a potem ma problem bo czeka w serwisie na naprawe i pisze bzdury na forum.
swoja droga to chyba juz czas na final!!!
wszystko zostalo powiedziane.
ci ktorzy wylaczaja sie wypowiedzieli i podali powody.
ci ktorzy nie chca wylaczac powiedzieli dlaczego.
nikon sie wypowiedzial w instrukcji
dalej to juz bedzie bicie piany
Wielkie brawa dla "specjalistów", którzy porównują obiektyw aparatu z pracującym samochodem, albo płytą główną. Zerowa wiedza z zakresu elektroniki, ale do pisania głupot pierwsi ;p
Złączę obiektywu jest zrobione tak, że przy przekręcaniu pierwszy jest odłączany pin zasilający. Więc potem kiedy inne styki się łączą ze sobą podczas przekręcenia obiektywu, całość nie jest już zasilana. Reszta pinów jest zabezpieczona diodami Zenera przed przepięciami.
Body wykrywa odłączenie obiektywu, co można zobaczyć na wyświetlaczu. Praktyka wyłączania body może być dyktowana w celach prewencyjnych albo w celu zapobiegania błędów programowych. Ale na pewno nie zniszczycie w ten sposób aparatu. W najgorszy przypadku z możliwych go zawiesicie, chociaż to mało prawdopodobne.
Po za tym ze schematu wynika (piny SCK oraz SIO), że obiekty używa jakiejś magistrali szeregowej do komunikacji, (zgaduje, że jest to SPI lub I2C), tego typu magistrale są odporne na zwarcia z natury.
Poniżej pinout dla przykładowego obiektywu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/R0TS560x5602178577-1.jpg
źródło (http://forums.dpreview.com/files/g/R0~TS560x560~2178577.jpg)
Dodam jeszcze, że sam posiadam Nikona D90 + (18-105mm, 35mm i 50mm) i zazwyczaj nie wyłączam body podczas zmiany obiektywu - nigdy nie miałem żadnych problemów. Chociaż jeśli producent napisał, żeby to robić, uważam, że należy to robić. Chociaż z drugiej strony, ja tworząc dokumentację (jestem inżynierem) też często rekomenduje odłączenie zasilania, czasami nad częścią sprzętową i programową czuwają różne zespoły i trzeba uwzględnić różne scenariusze.
Pozdrawiam :)
Siedem lat - masz refleks szachisty!
Siedem lat - masz refleks szachisty!
Zobacz od kiedy jestem na tym forum. Po za tym, co z tego? Lepiej późno niż wcale. Za to Ty nie dość, że jeszcze później ode mnie, to nie na temat nawet ;p
Dexter88
26-01-2013, 22:25
Co z tego, że siedem lat jak na temat, wiedza nie zaginie, komuś się przyda.
Siedem lat - masz refleks szachisty!
ale konkretnie i na temat ;)
w 90% nie wyłączam body i jak na razie OK ;).
hydra_ulik
27-01-2013, 14:41
Mnie to nic nie kosztuje więc wyłączam :)
Ludzie mówią, że "strzeżonego Pan Bóg strzeże"
Ja nie zwracam uwagi na głupoty :)
jeremi1234
27-01-2013, 18:46
Ja mam już 2gie body Nikona odkąd zacząłem swoją przygodę i nigdy nie wyłączałem aparatu przy zmianie szkła, nigdy nic się nie działo, wszystko było OK.
Coś takiego. Mój temat :)
Uważam, że nic się nie stanie i praktyka (szczególnie innych, nie moja) pokazuje, że się nic nie psuje.
A ja ... jakos tak za kazdym razem jak wymieniam akku i jak zmieniam obiektyw to wyłączam. Nie wiem dlaczego - mam juz taki nawyk. :)
Również należę do grona, które wyłącza aparat przed zmianą obiektywu. Niemniej jednak, kilka razy zdarzyło mi się zapomnieć :).
Lepiej wyłączać bo można przejechać nie tymi stykami co trzeba po stykach w body, jakieś zwarcie czy coś.
Nie oszczędzać wyłącznika!
RobertMiernik
29-01-2013, 09:32
Lepiej wyłączać bo można przejechać nie tymi stykami co trzeba po stykach w body, jakieś zwarcie czy coś.
Nie oszczędzać wyłącznika!
Właśnie już zostało udowodnione, że bagnet jest tak skonstruowany, żeby styki się rozłączały/załączały poprawnie i bezpiecznie, nic się na pewno nie zepsuje.
Ja też zwykle odpinam obiektyw z wyłączonym aparatem, ale nie jest to reguła, jak mam czas i ochotę, to pstryknięcie off zajmuje tak mało czasu, że jest prawie automatyczne.
Ale czasem zdarza mi się, majstrować 'na szybko' i przepinać obiektywy na gorąco - szczególnie przy używaniu pionowego spustu, wtedy mam dalej do onoffa.
Baterię zawsze i obowiązkowo przy wyłączonym body, za dobre zdjęcia robię (haha), żeby mi miała karta od nieopróżnionego bufora paść ;)
kolinmak
29-01-2013, 10:08
Nie wiem po co ten temat wałkujecie. Wiadomym jest że body jest tak skonstruowane żeby nie uległo uszkodzeniu poprzez zmianę szkła bez wyłączenia zasilania. Pomyślcie gdyby było inaczej to 80% użytkowników systemu swoje puszki miałoby w serwisie. Ale każdy kto przynajmniej trochę zawodowo miał kontaktu z elektroniką to w nawyku ma wyłączanie czegokolwiek przed gmeraniem w środku, a nawet tak banalną czynnością jak zmiana szkła.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.