Zobacz pełną wersję : "Fotograficzne patrzenie na świat"
Czesto, gdy wybieram sie w plener porobić jakies zdjecia i mijam kolejne (moim zdaniem) słabe miejsca do fotografowania zastanawiam sie, ze pewnie gdyby był ze mną jakis super fotografik pewnie wypatrzyłby swietne kadry tam gdzie ja ich nie widze...
Czy Waszym zdaniem da się nauczyc takiego patrzenia na swiat pod kątem juz konkretnych kadrów? Ja chyba nie mam takiej umiejetnosci. Zdarzylo mi sie, ze odpuscilem sobie jakis obiekt, bo uznalem, ze nieciekawy..a potem widzialem swietne ujęcia tego wlasnie obiektu, zrobione przez kogos innego :) Chodzi mi tu glownie o krajobraz i zdjecia miasta (architektury).
Moze macie jakąś recepte na taki stan rzeczy? Może jakies przydatne linki odnosnie kompozycji obrazu i wybierania z tego co nas otacza dobrych kadrów? O ile w ogole da się to zamknąć w jakies ramy i definicje...
Zresetuj się.
tzn tylko mózg.
to pomaga.
Jest też takie ćwiczonko. W grubym czarnym brystolu wycinasz kadr (Oddalając kartkę od oczu zumujesz) i wija w miasto (bez puszki).
LukaszWiecek
11-11-2007, 22:42
Ja mam z architekturą podobnie ;) Jakoś w ogóle jej nie łapię, ale to pewnie dlatego, że ogólnie architektura jakoś mnie tak nie kręci. Za to w tym, co lubię (portretasz, szczególnie dziecięcych) zauważam u siebie spore postepy w wypatrywaniu tych ciekawszych kadrów.
Może z tym trzeba się poprostu urodzic:D
cypherdid
11-11-2007, 23:11
"fotograficzne oko"...pisałem kiedyś o tym prace w związku z pewnymi anomaliami widzenia....głębszy temat...
myślę że coś takiego istnieje...jest to moment w którym przed chwyceniem aparatu i trzaśnięciem zdjęcia
widzisz..nie dosłownie...ale gdzieś w podświadomości wiesz co wyjdzie i robisz automatycznie <nie w sensie trybu aparatu ;) >
wszystko tak..żeby obraz był taki jaki widział go Twój umysł...
żeby do tego dojść trzeba mieć sporo <naprawde sporo> lat i niezliczoną ilość zdjęć na koncie...
jest to stan w którym nie bierzesz aparatu i nie szukasz ciekawego kadru...tylko sięgasz po aparat jak już wiesz jaki ma być kadr itp...
i tak w ok. 100% sytuacji...słowem...daleka droga...dla każdego...czytałem w jakiejś amerykańskiej książce o tym...były wywiady itp.
wniosek był taki że nie wiadomo czy to istnieje ale patrząc na niektóre <wybitne osobowości w świecie foto.> można mniemać że takie coś jest
"fotograficzne oko"...pisałem kiedyś o tym prace
Moglbys podesłac? Chetnie poczytam :)
Co do ilosci zdjec to tak. Zdaje sobie z tego sprawe, ze trzeba długo robic zdjecia by sie niejako wyuczyć postrzegania swiata jak klatek filmu... Ale chciałoby sie szybciej ;)
niezliczoną ilość zdjęć na koncie...
ilość zrobionych zdjęć wcale nie musi mieć wpływu na jakość zdjęć.
Przede wszystkim trzeba używać mózgu, a potem robić zdjęcia
Tez tak mam, ze chodze z aparatem codziennie do pracy i po tygodniu tak sobie mysle, ze zrobilem cale "0" zdjec, bo wydawalo mi sie, ze nie warto wyciagac puszki. Ale z domu bez aoaroatu nie wychodze, bo przeciez moge stracic po drodze jakas super okazje....
Ja troche to przelamalem na wakacjach jak robilem wypady tylko na robienie zdjec. Taki np 1-2h spacer w samotnosci po okolicy z nastawieniem tylko i wylacznie na pstrykanie i wtedy zupelnie inaczej sie na to patrzy niz jak w biegu cos mijasz i przy okazji chcesz cos strzelic. Pstryknalem kilka ujec, ktorych nie bylem na 100% pewien, ze beda fajne a na spokojnie na kompie okazalo sie, ze bylo warto, ale tylko dlatego, ze mialem duzo czasu na przymierzenie sie, na pochodzenie troche w lewo troche w prawo....
żółto-czarny
14-11-2007, 14:34
Trochę w lewo, trochę w prawo, trochę w dół, trochę do góry, trochę ciaśniej, trochę szerzej... itp. itd. Czasami jestem cholernie niezdecydowany :-? i żadna z możliwości mnie nie przekonuje. Co mogę zrobić? Kilka podobnych zdjęć, a spokojny wybór zostawić sobie na później. W końcu dzisiejsze nośniki nie ograniczają pojemnościowo jak kiedyś.
Ja mam zawsze problem czy nie za ciasny kadr robie, tym bardziej jak sie naczytam ocen zdjec na forum, ze tu reka obcieta, tu za malo glowy itp, wiec jak mam dylemat to robie jeden szerszy kadr, a potem na kompie kadruje zdjecie.
Jacek B.
14-11-2007, 17:21
Zresetuj się.
tzn tylko mózg.
to pomaga.
Jest też takie ćwiczonko. W grubym czarnym brystolu wycinasz kadr (Oddalając kartkę od oczu zumujesz) i wija w miasto (bez puszki).
może zorganizujemy jakiś nietypowy plenerek miejski? Tylko z kartonikami :mrgreen:
Hehe, ********** by to wygladalo, kilkanascie osob chodzi po miescie z kartonikami przy twarzy:) Ja sie pisze, wezme aparat i zrobie Wam zdjecie:):):)
tylko trzeba będzie zakleić loga na kartonikach bo dresy się czepną... ;)
A co do patrzenia to taka absolutnie techniczna rada - jak nie jestem do końca pewny kadru to zamykam jedno oko i patrzę na scenę dwoma pozostałymi (żarcik)... oczywiście patrzę na scenę jednym okiem i wtedy widzę zdjęciowo...
maciekjak
14-11-2007, 22:21
tylko trzeba będzie zakleić loga na kartonikach bo dresy się czepną... ;)
A co do patrzenia to taka absolutnie techniczna rada - jak nie jestem do końca pewny kadru to zamykam jedno oko i patrzę na scenę dwoma pozostałymi (żarcik)... oczywiście patrzę na scenę jednym okiem i wtedy widzę zdjęciowo...
ciekawy pomysl z tym przymykaniem oka, musze sam sprawdzic :)
łatwiej tak moim zdaniem po prostu ocenić kompozycję
tylko trzeba będzie zakleić loga na kartonikach bo dresy się czepną... ;)
A co do patrzenia to taka absolutnie techniczna rada - jak nie jestem do końca pewny kadru to zamykam jedno oko i patrzę na scenę dwoma pozostałymi (żarcik)... oczywiście patrzę na scenę jednym okiem i wtedy widzę zdjęciowo...
Dokładnie tak jak na twoim avatarze ? :D
Opciążenia psychiczne raczej nie pomagają w robieniu dobrych zdjęć. Trzeba mieć wolny umysł od problemów, wtedy łatwiej jest się z koncentrować tylko na robieniu zdjęć.
sprocket
20-11-2007, 23:10
Ja sie duzo nauczylem jeszcze na fotografii analogowej, kazde skopane zdjecie utrwalalo mi sie w pamieci i po paru latach czlowiek widzi juz jak kompiuter:)
sprocket
20-11-2007, 23:12
Crevius - swieta prawda, wkurzonym lub z problemem w glowie lepiej nie wychodzic w plener.
No tak, ale co maja powiedziec ci, ktorzy o fotografii analogowej tylko czytali w starych ksiazkach:) Ja co prawda troche moim eosem... TFUJ!!!! pstrykalem, ale wtedy to nie myslalem o "jakosci" tylko o tym, zeby jakies fotki byly... moze dlatego, ze to byl wlasnie eos a nie Nikon:)
sprocket
21-11-2007, 04:04
W dobie cyfry to mozliwe ze nie kazdy zamysla sie nad skopanym zdjeciem tylko do kosza i poszlo w niepamiec :)
Kiedy wywolalem te 36 klatek to te 36 zdjec analizowalem po parenascie razy dlaczego jest tak a nie inaczej, w pozniejszym czasie wlasnie te owe zdjecia pojawialy mi sie przed oczyma jak tylko mialem podobna sytuacje zdjeciowa, kiedy czlowiek przeliczy ile to szelesciunkow poszlo w papier to za glowe sie mozna zlapac ale nie zaluje bo w glowie duzo zostalo.
żółto-czarny
21-11-2007, 09:55
Crevius - swieta prawda, wkurzonym lub z problemem w glowie lepiej nie wychodzic w plener.
Na odreagowanie kłopotów najlepiej... patrz avatar sprocketa ;)
Zbigniew
21-11-2007, 17:58
Ja się dużo nauczyłem oglądając zdjęcia innych, głównie na tym forum. Patrzyłem jak są kadrowane, jak są doświetlone, co mi się na nich podoba, a co zrobiłbym inaczej, oczywiście starałem się również patrzeć pod kątem emocji, jakie przekazują.
W praktyce staram się eksperymentować - szukam nowych, nietypowych kątów, kadrów. A jak jestem bez aparatu to nieraz staram się patrzeć na świat tak, jakbym szukał pomysłów na kadry - np. wypatruję detale w krajobrazie albo jakieś ciekawe układy różnych rzeczy (np. w architekturze).
Niby nic, ale właśnie tak staram się rozwijać.
A ja juz nie potrafie patrzec "normalnie". Dla mnie kazdy widok albo sie nadaje na kadr/albo sie nie nadaje. Nie zapomne jak jechalem sobie zima na półwyspie, na drodze szklanka pod warstwa ubitego sniegu. Katem oka wypatrzylem łodke. Odruchowo po hamulcu, maly slalom na jezdni ;) ale po prostu MUSIAŁEM sie zatrzymać TERAZ/ZARAZ bo WIDZIAŁEM nie zwykły widok a zdjęcie (http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=17969)
;)
Ja cały czas próbuje patrzeć "fotograficznie", ale nie bardzo mi wychodzi, nie moge sie się zdecydować czy akurat "ten" kadr cos sobą reprezentuje. Szukam i szukam i znaleźć nie moge...
sprocket
21-11-2007, 22:22
Uczcie sie od dzieci kadrowac - powiadam wam mozna sie niezle zdziwic i wiele nauczyc od dziecka.
Moj avatar tez zrobilo dziecko z moja zdobycza ktorej nie smakowalem pare lat ;)
Uczcie sie od dzieci kadrowac - powiadam wam mozna sie niezle zdziwic i wiele nauczyc od dziecka.
Moj avatar tez zrobilo dziecko z moja zdobycza ktorej nie smakowalem pare lat ;)
A to swiete slowa.... Ostatnio na chrzcie moich malych fotki robil znajomy (C400D chyba z jakims szklem co to niby cos jak VR ma) a obok jego dzieciak (7 lat) z HP za 400zł, ktore dostal na urodziny. Efekty: z C wyszlo 95% fotek poruszonych, bo to cos a'la VR nie zastapilo jednak w kosciele lampy, a fotki z HPka 40% super, dlatego ze maly biegal dookola jak to dziecko po kosciele, tylko on biegal z aparatem:) a ojciec stal schowany za wszystkimi, zeby nie przeszkadzac ksiedzu:):):)
I tu wlasnie przypomnial mi sie kolejny problem jaki mam.... Nie dotyczy to krajobrazu czy architektury, ale raczej reportazu itp. Nawet jak cos fajnego widze, jakis ludzi fajnych, ciekawych itp to albo mi ogniskowej starczy i cos sciagne z daleka, albo mam beznadziejne zdjecie ludzi od tylu bo jakos tak nie potrafie podejsc i po prostu portretu trzasnac..... Czy na to ktos ma jakas rade?
sprocket
21-11-2007, 23:24
Ja sie uczylem robic z " lokcia" tzn robie z reki nie przykladajac do oka i juz niezle mi wychodzi, swietne efekty mozna uzyskac jak sie ktos wycwiczy i intymnie:)
I tu wlasnie przypomnial mi sie kolejny problem jaki mam.... Nie dotyczy to krajobrazu czy architektury, ale raczej reportazu itp. Nawet jak cos fajnego widze, jakis ludzi fajnych, ciekawych itp to albo mi ogniskowej starczy i cos sciagne z daleka, albo mam beznadziejne zdjecie ludzi od tylu bo jakos tak nie potrafie podejsc i po prostu portretu trzasnac..... Czy na to ktos ma jakas rade?
Piter, mam ten sam problem. Nie znalazłem innej rady jak się przełamać. Zamias zooma zakładam stałkę portretową i liczę, że w decydujących chwilach będę miał tyle śmiałości, aby zaproponować fotkę....najłatwiej to jak na razie idzie na imprezach plenerowych, gdzie osoby z aparatami w sposób naturalny wtapiają się w otoczenie, ale liczę, że może jeszcze w tym roku będę miał jakieś sukcesy przy zwykłych wyjściach na miasto.
Wydaje mi się, że podstawą jest pozytywne nastawienie i śmiałość w kontaktach z innymi ludźmi.
Swoją drogą mi też w ten sposób robilły zdjęcia w Łodzi osoby ze szkoły filmowej.
Zacznij od stałki :)
Zacznij od stałki :)
To jezeli ty robiles tym co masz w podpisie, czyli 85tka to ja z moim kitem musialem blizej podejsc:)
A tak na serio to wlasnie tej smialosci mi chyba brakuje. Jak podejsc do kogos na ulicy i co powiedziec, zeby sie zgodzila na fotke? Nie mam daru zagadywania ludzi i zawsze wydaje mi sie, ze jak juz podejde i zapytam czy moge zrobic zdjecie to mnie ktos pogoni... a jak z aparatem na karku uciekac..., strasznie niewygodnie musi sie z tym biegac:)
żółto-czarny
22-11-2007, 10:52
Ja sie uczylem robic z " lokcia" tzn robie z reki nie przykladajac do oka i juz niezle mi wychodzi, swietne efekty mozna uzyskac jak sie ktos wycwiczy i intymnie:)
Albo zmienić system na taki, w którym są odchylane wyświetlacze z LV ;)
Piter, z tym zaganiem kogoś na ulicy to chyba trochę jest tak, jak z podrywaniem dziewczyn...jak nie zaryzykujesz to nigdy się nie dowiesz jak zareaguje i co z tego wyjdzie :)
a propos śmiałości ...Pracuję w firmie komputerowej i od czasu do czasu wśród pracowników urządzane są konkursy fotograficzne, a najlepsze prace oprawiane w ramki i rozmieszczane w budynku.
Któregoś roku zwróciło moją uwagę, że tematyka prac jest dość monotonna...widoczki, krajobrazy, martwa natura...Uwagę zwracały jedynie prace jednej osoby. Były to zdjęcia ludzi, robione z bliska, portrety uliczne.
Autorem tych zdjęć była dziewczyna pracująca w marketingu...otwarta na ludzi, bardzo towarzyska i śmiała. Reszta prac to prace inżynierów, techników...typowych introwertyków miłujących piękno i fotografię.
Wtedy skojarzyłem, że temat zdjęcia nie zależy jedynie od otaczającego nas świata, ale drzemie w nas samych i naszej otwartości na ludzi. Sam ciągle mam z tym problemy i próbuję walczyć i wiem że to nie łatwe..oj nie łatwe :)
Pozdrawiam.. focus69
żółto-czarny
23-11-2007, 09:27
Zatem każdy nałogowy podrywacz jest potencjalnie dobrym ulicznym portrecistą (i na odwrót) ;-)
Ciekawe, jakimi ludźmi są nasi czołowi forumowi ptasiarze oraz inni przyrodnicy?
Zatem każdy nałogowy podrywacz jest potencjalnie dobrym ulicznym portrecistą (i na odwrót) ;-)
Ciekawe, jakimi ludźmi są nasi czołowi forumowi ptasiarze oraz inni przyrodnicy?
To moze niech sie tez wypowiedza.... A moze sa tacy, ktorzy nalogowymi podrywaczami sie stali i niech zdradza jak to zrobili... Przy okazji nauczymy sie dobre portrety robic... i podrywac dziewczyny przy okazji:)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.