PDA

Zobacz pełną wersję : jak to jest z użytkowaniem d80 w trudnych warunkach?



mmmak
07-10-2007, 19:06
witam

zastanawia mnie kolejny problem zawarty w temacie :)
zbliżają sie chłodne mokre dni oraz zima (która nota bene mnie interesuje najbardziej). i stad zacząłem się zastanawiać nad zabezpieczeniem mojego d80.
jak wy to robicie?
w instrukcji pisze ze najlepiej uzywac w temp. od + 5 do +35 stopni, więc co sie stanie z aparatem w temperaturach ujemnych? niechodzi mi o sama wilgoc tj. przechodzenie ze skrajnych do skrajnych temp.. chodzi mi o same uzytkowanie na zewnatrz budynków( czy coś grozi body i obiektywowi)?

przedstawcie swoje pomysły na zabezpieczenie sprzetu, swoje doswiadczenia w czasie fotografowania w zimie z tym body i proszę opiszcie co sie moze sac złego z aparatem.

do tej pory fotografowałem panasonic-kiem fz-7 i niebyło zadnych problemów tj. po powrocie do domu na kilka godz. aparat odkładałem aby wilgoć nie otparowała i było super.

dziekuje i pozdrawiam :)

pebees
07-10-2007, 19:09
Ja swój aparat w zimne dni kładę pod kołderkę, a zdjęcia robię pożyczonym. Tylko ciii, bo się pożyczkodawca dowie... :D

dwl
07-10-2007, 19:21
witam

Również witam.


co sie stanie z aparatem w temperaturach ujemnych?

Zamarznie na amen. :mrgreen:

A poważnie to noś baterię za pazuchą jak masz dłuższy plener i wkładaj do focenia tylko. Po powrocie tak jak do tej pory robiłeś i wg mnie wystarczy.

Jacek Wrzesińsk
07-10-2007, 19:27
witam

zastanawia mnie kolejny problem zawarty w temacie :)
zbliżają sie chłodne mokre dni oraz zima (która nota bene mnie interesuje najbardziej). i stad zacząłem się zastanawiać nad zabezpieczeniem mojego d80.
jak wy to robicie?
w instrukcji pisze ze najlepiej uzywac w temp. od + 5 do +35 stopni, więc co sie stanie z aparatem w temperaturach ujemnych? niechodzi mi o sama wilgoc tj. przechodzenie ze skrajnych do skrajnych temp.. chodzi mi o same uzytkowanie na zewnatrz budynków( czy coś grozi body i obiektywowi)?

przedstawcie swoje pomysły na zabezpieczenie sprzetu, swoje doswiadczenia w czasie fotografowania w zimie z tym body i proszę opiszcie co sie moze sac złego z aparatem.

do tej pory fotografowałem panasonic-kiem fz-7 i niebyło zadnych problemów tj. po powrocie do domu na kilka godz. aparat odkładałem aby wilgoć nie otparowała i było super.

dziekuje i pozdrawiam :) No i z d80 postępuj tak samo a będzie ok.:-D

Tomas24
07-10-2007, 19:29
Myślę, że z tą temp. to przesada. Nie mam zamiaru za dużo się martwić i w piękną zimowa pogode cieszyć się robieniem zdjęć ile tylko się da :-) Oczywiście jak bedzie -20 to nawet mi się nie będzie chciało wyjść.

Wojteksw
07-10-2007, 19:33
Zachować zdrowy rozsądek i będzie zawsze w gotowości do robienia ładnych zdjęć.

Zbigniew
07-10-2007, 20:26
Zeszłej zimy robiłem D80-tką dużo zdjęć i generalnie aparat spisywał się dobrze. Czasami coś tam zaparowało lub trochę go ochlapało, ale nie było problemów z eksploatacją. Nic nie piszczało, nie blokowało się, elektronika działała poprawnie. No może starałem się go za długo nie trzymać na mrozie ze względu na baterię - raczej nosiłem w torbie/pod kurtką i wyciągałem do pstrykania.

Jedyną ważną rzeczą jest moim zdaniem to, aby postępować z nim jak z każdego rodzaju sprzętem elektronicznym - jak używasz na zewnątrz przy -20 stopniach Celsjusza, to po przyjściu do domu pozwól mu odleżakować pewien czas - nie co ryzykować kondensowania się wilgoci wewnątrz i możliwości zwarć.

buskibj
07-10-2007, 21:37
Witam,miałem przyjemność uzytkować D80 zimą przy -26 stopniach
jedyny problem-zimno w łapki :)
bateria nie wyjmowana,bo i po co? zrobiłem ponad 400zdjęć i nie padła,
przed wyjściem z domu miałem aparat w worku foliowym żeby biedak szoku nie doznał po wyjęciu-
po powrocie zostawiony na parę godzin z wyjetym szkłem,
pozdr

david555
07-10-2007, 21:47
mmmak, D80 nie jest tak przemakalna, jak myślisz i można z powodzeniem nawet w mżawkę pofocić. Co do niskich temperatur, to owszem akumulatory nie lubią niskich temperatur, ale na tą okoliczność powinien się znajdować w kieszeni spodni zapasowy akumulator.:) Pamiętaj, że w kieszeni spodni, a nie w torbie.:):):)

piotr w
08-10-2007, 17:04
Warto używać worków foliowych, najlepiej w miarę szczelnych. Po przyjściu do domu zostawiamy aparat w worku i czekamy, aż złapie odpowiednią temperaturę, zapobiega to nadmiernej kondensacji pary. Sposób sprawdzony.

b707
08-10-2007, 18:35
Może tak krok po kroku... Czyli czy dobrze rozumuje...
Jestem w domu...
Wsadzam aparat do worka, zamyka i wsadzam do torby
Wychodzę na dwór i daje aparatowi uzyskać zewnętrza temp poprzez rozszczelnienie torby..
Czyli nie wyciągam go odrazu bo jak z ciepłego go wystawie na mróz to też może mu zaszkodzić?
Gdy temperatura się wyrówna wyciągam z worka i foce... Jak robie przerwa to aparat normalnie do już do torby a bateria w kieszeń najlepiej... by jej było ciepło
Gdy juz skończę się już bawić aparatem:P to aparat do worka i do torby
Wracam do domu i tam zostawiam aparat w worku i torbie

Tak to powinno wyglądać? [zwłaszcza te podkreslony punkty...] Torba działa po części jak termos który zapobiega szybkim zmianą temperatury więc lepiej nie wnosić do domu aparatu w samym worku foliowym prawda?
pzdr

Zbigniew
08-10-2007, 18:47
Tak jak piszesz jest ok, przy czym torba to nie tyle termos, co zapobiega szybkim zmianom temperatury (w sumie pośrednio tak), ale głównie zapobiega kondensacji pary wodnej przy jej zmianach. Przynajmniej ja to tak rozumiem.

edit.: Trochę namieszałem. OK, poprawka - torba zapobiega szybkim zmianom temperatury, a worek - kondensacji :)

mmmak
08-10-2007, 19:00
a nie bedzie tak ,że przy szczelnym worku w którym bedzie aparat po pzryniesieniu z zewnatrz skropli sie woda pod wpływem temperatury?

chyba chodzi o to aby po przyjsciu wyciagnac aparat z worka i ustabilizowac jego temperature

pozdrawiam

vertigo
08-10-2007, 19:22
mmmak: nie skropli się. W cieplejszym powietrzu więcej wody jest w stanie gazowym. Zatem zimne powietrze z dworu po ociepleniu będzie mogło "przyjąć" nawet więcej pary wodnej niż zostało przyniesione z zewnątrz.

Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy ciepłe powietrze z mieszkania styka się z zimnym aparatem. Wtedy ochładza się, a "nadmiar" pary wodnej skrapla się na zimnym aparacie. Gdy aparat jest w szczelnym worku, powietrze z mieszkania nie ma dostępu do aparatu. Styka się z zimnym workiem i para skrapla się na worku.

b707: W mojej opini wkładanie aparatu do worka przed wyjściem na zewnątrz nie ma sensu. Chodzi nawet o coś odwrotnego. Należy przewietrzyć aparat z ciepłego powietrza, którego wilgotność bezwzględna (tzn. liczona w g/m3) jest duża.

Zresztą zaglądnijcie do podręcznika fizyki z liceum (gimnazjum?) a wszystko stanie się jasne. :-)

Laku
08-10-2007, 20:28
Heh. ten temat powraca co roku jak bumerang :)

Gdy juz skończę się już bawić aparatem:P to aparat do worka i do torby
Wracam do domu i tam zostawiam aparat w worku i torbie

Tak. Trzeba go włożyć do tego worka jeszcze na dworze.


a nie bedzie tak ,że przy szczelnym worku w którym bedzie aparat po pzryniesieniu z zewnatrz skropli sie woda pod wpływem temperatury?
Skropli się na zewnątrz worka (tzn na jego zewnętrznej powierzchni dla ścisłości :) )

Pamiętam jak kupilem swoje D50 to właśnie była taka sytuacja :) To było w lutym, zima taka że musiałem 5-6 dni czekać na przesyłkę bo żadna firma kurierska nie działała w Warszawie (kupowałem od Hesji). Jak wreszcie kurier go dostarczył to się okazało że pudełko jest tak wyziębione że się zaczęła para skraplać na powierzchni po wniesieniu do domu. Przez kilka godzin się w nie gapiłem i nie otwierałem. Wyobrażacie sobie? :D

kronos28
08-10-2007, 20:36
co do temperatury już wiesz :) ja mogę powiedzieć, że jest też odporny na deszcz/mżawkę (oczywiście w miarę rozsądku tak aby nie ciekło z niego ciurkiem ;)).

mrfreak
08-10-2007, 20:47
Pamiętam jak kupilem swoje D50 to właśnie była taka sytuacja :) To było w lutym, zima taka że musiałem 5-6 dni czekać na przesyłkę bo żadna firma kurierska nie działała w Warszawie (kupowałem od Hesji). Jak wreszcie kurier go dostarczył to się okazało że pudełko jest tak wyziębione że się zaczęła para skraplać na powierzchni po wniesieniu do domu. Przez kilka godzin się w nie gapiłem i nie otwierałem. Wyobrażacie sobie? :D

Ała:) to musiało boleć:-D

piotr w
10-10-2007, 15:20
Może tak krok po kroku...

Najważniejsze jest włożenie aparatu do worka w zimnym ośrodku (na dworze) i tak należy przenieść go do ciepłego ośrodka (czyli do domu). Para wodna się skondensuje, ale tylko ta, która jest w worku (albo się do niego dostanie).
Przy przeniesieniu z ciepłego ośrodka, do zimnego nie ma większych problemów.

b707
10-10-2007, 16:22
Acha... Ale tak czy owak aparat w worku foliowym dobrze jest włożyć jeszcze do torby... bo rozumiem ze najlepiej jak by para wodna w ogóle nie ulegała kondensacji tylko aparat spokojnie uzyskał temp pokojową. A worek ma stanowić dodatkową barierę jak już by ta para się pojawiła.
BTW a co myślicie o wrzucenia jakiegoś pochłaniacza wilgoci do tego worka? W samochodzie zwykle używam wyborczej:P ale tutaj myślę o silicagel
pzdr

piotr w
10-10-2007, 16:49
co myślicie o wrzucenia jakiegoś pochłaniacza wilgoci do tego worka? W samochodzie zwykle używam wyborczej:P

Do pochłaniania błota, to Super Express, ale wilgoci ... ?

b707
10-10-2007, 18:32
Do pochłaniania błota, to Super Express, ale wilgoci ... ?

Sprawdza się ;] Przepraktykowane juz wielokrotnie... Jak szyby zaczynają nadmiernie parować to wrzucam na noc Wyborczą na dywaniki i rano nim słońce oświetli samochód wyciągam je razem z zawarta w nich wodą. Dobra sprawa jak ktoś niema Klimy która jest błogosławieństwem i zapobiega parowaniu ;)

BTW... Czyli już dobrze myślę w sprawie worka i torby?
pzdr

jaari
10-10-2007, 18:44
Zachować zdrowy rozsądek i będzie zawsze w gotowości do robienia ładnych zdjęć.


Dokładnie! Przeżyłem kilka baaardzo stresujących przygód z D50 i D80 w górach jednak obydwa egzemplarze jeszcze żyją i maja się dobrze.

westmaciek
10-10-2007, 20:02
Ja może nie napiszę o używaniu w zimie, ale o sytuacji, która mnie spotkała 2 tygodnie temu. W trakcie zwiedzania Pompejów, około 3h, cały czas lało. Miałem nikosia w futerale, który przemókł. Tego samego dnia po powrocie do chałupy nie otwierałem futerału, dopiero następnego dnia. Co się okazało? Aparat cały mokry, wszystko zaparowane- zauważyłem to w trakcie następnej ekspedycji do Watykanu. Na szczęście było bardzo ciepło, więc wystarczyło trzymać aparat przez około 20minut na zewnątrz i wysechł. Nie było żadnych strat. Na szczęście. D80 okazała się w miarę odporna na wodę.

piotr w
11-10-2007, 10:30
Miałem nikosia w futerale, który przemókł. Tego samego dnia po powrocie do chałupy nie otwierałem futerału.
Ja tam wyjmuję w domu z futerału niezależnie, czy było ciepło, czy zimno i mokro. W takich przypadkach jak wyżej, to dodatkowo baterię trzeba wyjąć czym prędzej.

123jan
11-10-2007, 12:01
Jak wielu nie mam doświadczenia z D80 ale mój wcześniejszy COOLPIX 8700 przeszedł troszkę np lądowanie w zaspie śnieżnej razem se mną i nie było problemów to dlaczego z D80 mam być gorzej.Wystarczy minimum rozsądku o którym wielu kolegów pisało a będzie ok.

ezin
11-10-2007, 12:09
jeju ludzie... niewiem moze to tylko moje zdanie ale bardzo duzo osob jest naprawde przewrazliwionych na punkcie uzywania aparatu w tak naprawde normalnych warunkach dla naszego klimatu.

Fakt ze lustra sa ogolnie wrazliwe bo to masa drobnej elektroniki, mechaniki itp. ale nie przesadzajmy. Niewiem po co ta panika przed jesienia [bo deszcze] czy przed zima [bo zimno, snieg]. Ja mialem D50 w zeszla zime i focilem nim bez najmniejszych problemow. Jedyna rzecz ktora powinno sie robic to po przyjsciu do domu odlozyc wylaczony aparat na troche zeby sobie odtajal [tak samo jak sie robi z laptopami, monitorami i inna elektronika].

Wbrew pozorom aparaty sa bardzo odporne podczas takiego zwyklego uzytkowania i nic im sie nie stanie. Focilem swoim D50 nie raz w deszczu [przecieralem tylko soczewke zeby nie bylo kropli na fotach i body wycieralem z wody], focilem D50-tka, D70s i Minolta D5 w zimie przy -16 do -26 stopniach oraz podczas opadow sniegu [no chyba ze za granica snieg jest inny niz w polsce to niewiem bo w polsce nie udalo mi sie spotkac takich temp w zeszla zime :P] i nic mu sie nie stalo. Po powrocie do domku aparat na parapet nad kaloryferem na godzinke i styka.


Wiadomo że jeśli wyskoczymy sobie "pofocic" podczas oberwania chmury i nie bedziemy dbali o to aby aparat byl w miare suchy [przecierajac go] to moze mu sie cos stac. Ale bez przesady, teraz nie mamy aparatow jak 80lat temu które były wynalazkiem a nie przedmiotem codziennego uzytku. Przecież aparat jest produkowany nie po to aby robić zdęcia tylko w słoneczne dni. Każdy aparat wytrzyma w miarę normalny mróz [do -15st] i jakąśtam wilgotność powietrza czy drobną mżawkę. Pozatym skoro głupie "małpki" mając jakąś elektronikę w sobie focą bez problemu w zimne dni czy deszcz to pomyślcie logicznie że jeśli ktoś produkuje lustrzanke średnio 10x droższą od zwykłej małpki to chyba nie jest tak ułomnym producentem aby jej nie uodparniać na ZWYKŁE [tak, w naszym klimacie temperatury od -20 do +30 st. są temperaturami ZWYKŁYMI, tak samo jak zwykłe opady] warunki atmosferyczne.


Ktoś zaraz wyskoczy że może dla mnie uszkodzić sprzęt za 2500 czy 3000zł to nic a dla innych to kupa forsy. Dla mnie też jest to trochę kasy ale skoro płaci się tyle za coś to chyba nie po to żeby focić tym tylko w lato i dni bez deszczu bo w inne pory roku to zimno, a to wilgotno itp. itd.



Podstawowe zasady dbania o sprzęt jak wytarcie z kropli podczas deszczu/mzawki, w miare możliwości osłonięcie aparatu podczas deszczu czy danie mu czasu na nabranie temperatury pokojowej po powrocie z zimnego plenerka - owszem. Ale nie szalejmy z jakimiś workami, uszczelnianiem niewiem czym etc. Bez jaj.


PS. A jak ktoś się boi deszczu to niech sobie kupi wodoszczelną puszkę na aparat do fotografii podwodnej - wtedy wam nie zmoknie x.X

piotr w
11-10-2007, 12:13
100 % racji.
Co do worka, to używam i będę używał z jednego powodu, aparat szybciej "dochodzi do siebie".

fader_audio
13-10-2007, 02:56
kazde urządzenie elektroniczne powinno dobrze działać w przypadku przeniesienia z temp dodatnich na ujemne na odwrót lepiej poczekać aż elektronika dojdzie do siebie bo zaparowanie obwodów może grozić uszkodzeniem (zwarciem)
Co do d80 nie przejmuj sie on sobie poradzi napewno, mój stary aparat 5700 nikona radził sobie w mrozach ok -20 stopni beż zarzutu jedynie baterie szybciej lecialy, ale chodził.
Dlaczego z d80 ma być inaczej. pzdr

kobyll
13-10-2007, 06:48
Powiedzcie mi Panowie co zrobić jak np. leje jak z cebra, a wyjścia nie ma i zdjęcia trzeba robić. Chodzi mi konkretnie o sytuacje podczas meczu. Cały czas się tego obawiam i (odpukać) jeszcze nie miałem deszczu (nie wiem jakim cudem...) na ani jednym meczu. Foce D70 z zapiętą Sigma 70-200.

Jak rozłoże sobie parasol nad głową to coś to pomoże? Wiadomo przecież, że będzie zacinać i tak aparat będzie cały mokry (i obiektyw).

Myślałem nawet o tym by go owinąć czymś. Ale jak wtedy zdjęcia robić :mrgreen: Może opatulić sam obiektyw?

Napiszcie jak sobie radzicie w takich sytuacjach.

Pozdrawiam
Piotrek

Fenek
13-10-2007, 08:46
Zawsze możesz zrobić amatorski pokrowiec za pomocą reklamówki z Biedronki i gumek recepturek. :) Nie używałem na razie D80 przy ostrym deszczu ale wystarczy na pewno byle jaka ochrona przed wodą. Zachlapanie mój D80 już niejedno przeżył i nie szwankuje (jeszcze).

ekonet
13-10-2007, 09:59
po powrocie zostawiony na parę godzin z wyjetym szkłem
Duży błąd - w ten sposób wpuszczasz parę wodną do wnętrza aparatu.

Dziku
13-10-2007, 10:34
Duży błąd - w ten sposób wpuszczasz parę wodną do wnętrza aparatu.

Nie tyle wpuszczasz parę do środka, co dopuszczasz do kondensacji wewnątrz body. Jak ktoś już tu pisał: po powrocie do domu z pleneru na którym temp. powietrza jest niższa niż temp. w domu, zostawiamy aparat zamknięty w torbie na godzinkę, dwie. To pozwoli na ogrzanie aparatu do temp. pokojowej i zapobiegnie skraplaniu się pary wodnej.

legologo
13-10-2007, 10:48
To ja może zarzucę artykulikiem z Fotopolis:
http://www.fotopolis.pl/index.php?n=4175

Lagunman
14-10-2007, 11:20
ale czy ja gdzies kiedyś nie czytałem że w zasadzie nie powinno się używać aparatu przy temperaturze ujemnej ?? chyba gdzieś na stronie producenta czytałem. Oczywiście wiem że wszyscy mają jakies tam swoje widzi mi się ale pytam ogólnie czy może w jakiś instrukcjach obsługi piszą coś o tym ? i nie mówię tutaj o szkle bo to zostawmy bo zachowanie jego przy zmianach temperatur jest oczywste i chyba znane ale chodzi mi bardziej o samo body :)

pebees
14-10-2007, 11:22
ale czy ja gdzies kiedyś nie czytałem że w zasadzie nie powinno się używać aparatu przy temperaturze ujemnej ??
W instrukcji masz zakres temperatur, w których urządzenie ma pracować poprawnie. Przeważnie jest to od 0 do +40 stopni Celsjusza.

Fenek
14-10-2007, 13:01
ale czy ja gdzies kiedyś nie czytałem że w zasadzie nie powinno się używać aparatu przy temperaturze ujemnej ?? chyba gdzieś na stronie producenta czytałem. Oczywiście wiem że wszyscy mają jakies tam swoje widzi mi się ale pytam ogólnie czy może w jakiś instrukcjach obsługi piszą coś o tym ? i nie mówię tutaj o szkle bo to zostawmy bo zachowanie jego przy zmianach temperatur jest oczywste i chyba znane ale chodzi mi bardziej o samo body :)

Sprzęt ma tolerancję pewną nawet na niskie temperatury, a jedynie producent chce się ubezpieczyć że "na mrozie focisz na własną odpowiedzialność". To tak jak z radzieckimi półprzewodnikami, które dopuszczalne parametry miały tak ze 2x większe niż podawały datasheety.

żółto-czarny
14-10-2007, 13:30
Nawet specyfikacja D3 sugeruje 0-40 stopni, a to przecież sprzęt stworzony do fotografowania wszędzie :-D

Bjania
14-10-2007, 13:36
Często robie na mrozie i do tej pory nic nie działo mi sie z aparatem.
Jak mam ochotę zrobić zdjęcie wyjmuje aparat i je robie. Nie rzadko mam aparat na mrozie kilka godzin.
Jedynie po przyjściu do domu zostawiam go w torbie (bynajmniej nie plastikowej) na jakiś czas, a ja w tym czasie pije ciepłą herbatkę ;)

Lagunman
17-10-2007, 10:16
wybaczcie może to pytanie było banalnie ale ja swoim lustrem również robię na mrozie ale to analog :/ a w instrukcji mam napisane że do - 10 to spoko :D stąd moje pytanie :) jestem właśnie w trakcie przymiarek do całego zestawu z D80 na czelu ( lub końcu ;p ) i stąd moje pytanie :)

Krzysiek29
17-10-2007, 10:34
D70 przy -10 stopniach nie miałem problemów. Prawdę mówiąc to nie zwróciłem uwagi na ten zapis w instrukcji.:?

rotor
18-10-2007, 19:31
D50 i D80 + (-15st) idą JAK BURZA, nawet kilka godzin bez chowania do kurteczek

wanczyk
18-10-2007, 20:04
Mój D70 (jeszcze za poprzedniego własciciela) przetrwał przejście przez north west passage....czyli skoro arktyka nie zaszkodziła elektronice przez długi okres to nie ma sie co bardzo tym obawiać.....Przeżył także (już jako mój) pobyt w Meksyku czyli temp powyżej 35stopni i cholerną wilgotność a także Egipt.....i parę deszczowych mroźnych bądź śnieżnych sesji i po 20 000 strzałów nadal spisuje się świetnie.....moim zdaniem do wszystkiego należy podchodzić z odrobiną rozsądku, do cyfrówki też wtedy będzie służyła wiernie.....sorki za takie długaśne przemówienie ;p

tomajk
18-10-2007, 20:51
D80, 4 godziny -18 i zero problemów po powrocie do szafy pod jakieś ciuchy i tak kilka razy w mniejsze i większe mrozy, deszcz byle nie zalewał wizjera, ale narzucałem jakąś folię, więc nie jest tak zle można śmiało robić fotki, nie tylko przy ładnej i cieplej pogodzie.
Wilgoć to chyba może więcej narobić bałaganu w obiektywie, szkła silnie się ochładzają, jeśli zajdą kilkakrotnie parą od wewnątrz może się pojawić matowa powłoka i wtedy serwis i czyszczenie szkieł, może być nie przyjemnie, bo matrycę to można samemu wyczyścić, nie miałem tego problemu z obiektywami ale kiedyś rozszczelniła mi się lornetka a nie chowałem po powrocie do domu z dworu zimą i kaplica, zmatowiały właśnie od wilgoci soczewki od wewnątrz.

Ksiazkiewicz
27-10-2007, 22:38
A mi ostatnio (w sobotę tydzień temu - 20 października) podczas pierwszego ataku zimy, zwariowała D80-tka z battery packiem. Zwariowała - zgasła całkowicie. Dopiero po wyjęciu i włożeniu aku (EN-EL3e x 2) do battery packu zaczął wczytywać poziom baterii i działał już bez problemu.

waski79
27-10-2007, 23:09
Witam.
Też miałem okazję fotografować zimą i to przy dużym mrozie.
Dokładnie przy zastosowaniu w astrofotografi
Czas otwarcia migawki do 5minut po 12 zdjęć daje to godzinkę pracy aparatu :)
Nie zauważyłem żadnych problemów związanych ze spadkiem jakości czy braku energi w bateriach
Fakt po przyjściu w ciepłe pomieszczenie koniecznie zostawiam w plecaku przystosowanym do powolnego klimatyzowania sie sprzętu
d80 nie jest szczelnym body jak już d200 więc praca w deszczu czy w b. wietrzny dzień nie jest wskazana
POZDRAWIAM

stachmuszel
28-10-2007, 13:19
Cóż z tego, że D200 jest uszczelnione? Najczęściej podpinamy do niego obiektywy, które nie są uszczelnione i z zewnątrz łapią wszystko co się da, do środka puszki.
Pozdrawiam!

Maciek321
28-10-2007, 14:18
Witam.
Też miałem okazję fotografować zimą i to przy dużym mrozie.
Dokładnie przy zastosowaniu w astrofotografi
Czas otwarcia migawki do 5minut po 12 zdjęć daje to godzinkę pracy aparatu :)
Nie zauważyłem żadnych problemów związanych ze spadkiem jakości czy braku energi w bateriach
(...)


Ja myśle, że zakres pracy aparatu podawany przez producenta jest zakresem w jakim producent gwarantuje utrzymanie parametrów podanych w manualu. A nie zakresem po za którym jego użytkowanie prowadzi do jego zniszczenia. Czas naświetlania 5 minut nie wynika z pomiaru wewnętrznego światłomierza aparatu. Mało tego, przy tego rodzaju fotografii pracujesz na manualnych ustawieniach, a poza zakresem temperatur jedynie moze "świrować" automatyka urządzenia. Może dlatego nie zauważasz różnicy. Ale może ona występowac u poszczególnych egzemplarzy - wynika to z charakterystyki pracy podzespołów elektronicznych w zaleznosci od temperatury, a to jest normalne.

brodnica
28-12-2008, 00:36
ja kiedys jak robiłem zdjęcia na sporym mrozie canonem zamarzł mi LCD, moze nie całkiem ale wyswietlanie bardziej przypominało smużenie niż normalną pracę :)
poza tym wszystko działało spoko. Wydaje mi się, że na zamarzanie duży wplyw miała aluminiowa obudowa i niewielka wielkość LCD