Zobacz pełną wersję : Perspektywa, czy to jest aż tak bardzo skomplikowane?
Na wstępie warto wyjaśnić, że słowo perspektywa, w powszechnym użyciu jest bardzo ogólne i często niejednoznacznie rozumiane. Czasem oznacza ono perspektywę powietrzną. Innym razem perspektywę linearną. A czasem jeszcze coś innego. Bywa, że jest kojarzone z plastyką obrazu i głębią ostrości. Niezależnie od zastosowanych środków, celem jest zawsze możliwie najlepsze oddanie przestrzennego obrazu na płaszczyźnie, czyli na przykład, zarejestrowanie trójwymiarowej sceny, na płaskim zdjęciu. Tylko w jaki sposób na płaszczyźnie oddać głębię? Już bardzo dawno zauważono, że bardziej oddalone obiekty wydają się być mniejsze od tych znajdujących się bliżej, że występują tak zwane punkty zbiegu, że im dalej w kierunku horyzontu znajdują obiekty, tym są jaśniejsze i zazwyczaj mają lekką niebieskawą dominantę. Zauważono też, że obiekty w kolorach ciepłych są przez widza odbierane jako położone nieco bliżej, niż obiekty w kolorach zimnych. W fotografii dochodzi dodatkowo możliwość sterowania głębią ostrości, która uwydatnia obiekty o podstawowym znaczeniu. To wszystko może być wykorzystywane do nadania efektu głębi płaskiemu obrazowi, ale i tak zazwyczaj najważniejsza jest perspektywa linearna i dlatego dalej będziemy się zajmować właśnie linearnym rzutem perspektywicznym.
Jak dotąd były same oczywistości. To zagadnienie nie należy do specjalnie trudnych i być może właśnie dlatego, jest często oceniane intuicyjnie. Może właśnie ta pozorna prostota jest przyczyną wielu nieporozumień związanych z intuicyjnym pojmowaniem pojęcia perspektywy. W dalszej części tego tekstu postaram się trochę to wszystko uporządkować. Zacznę od tego, że zagadnienie perspektywy linearnej, a właściwie rzutu perspektywicznego w fotografii, jest jedynie niewielkim podzbiorem tego, o czym powinien wiedzieć i pamiętać grafik, czy malarz. Oni muszą cały ten płaski obraz zbudować od podstaw. Muszą rozmieścić horyzont, punkty zbiegu, zdecydować się na ich ilość, itp.. My musimy jedynie w miarę prawidłowo i w sposób przemyślany zarejestrować na filmie lub na matrycy obserwowaną scenę.
Zacznijmy od podstawowych założeń. Zakładamy, że światło rozchodzi się po liniach prostych, że nie będziemy się zajmować załamaniem, rozszczepieniem i ugięciem światła na krawędziach przedmiotów. Nie będziemy się też zajmowali głębią ostrości, czyli zakładamy, że ostrość jest ustawiona na odległość hiperfokalną, a głębia ostrości rozciąga się aż do nieskończoności. Dzięki takim założeniom łatwiej będzie zagadnienie opisać. Wszyscy doskonale wiemy, że aparat z zapiętym obiektywem ma coś takiego jak oś optyczna. Jest to linia prosta, zazwyczaj prostopadła do filmu lub matrycy, będąca osią obiektywu i biegnąca aż do nieskończoności. Właśnie ta linia będzie miała dla nas bardzo duże znaczenie. Przyjmiemy również, że obiektyw ma “środek optyczny”, który leży na osi optycznej. Założymy, że ten “środek optyczny” obiektywu jest punktem, w którym przecinają się wszystkie promienie świetlne wychodzące z dowolnego punktu trójwymiarowej sceny. Te założenia są niewielkim uproszczeniem, ale pozwolą opisać całe zagadnienie znacznie prostszymi metodami. Błędy powodowane tymi uproszczeniami są praktycznie pomijalne.
Wszyscy wiedzą ze szkoły, że punkty w przestrzeni trójwymiarowej są opisywane za pomocą trzech współrzędnych: X, Y i Z - jest to typowy kartezjański układ współrzędnych. My jednak nieco ten układ współrzędnych zmodyfikujemy, bo to umożliwi ograniczenie rozważań do zagadnień płaskich, co z kolei ułatwi przedstawienie zagadnienia na rysunkach. Zamiast układu kartezjańskiego, będziemy stosowali układ biegunowy, w którym każdy punkt w przestrzeni jest opisany przez trzy współrzędne:
R - promień, który opisuje odległość punktu od środka optycznego obiektywu.
ALFA - kąt na płaszczyźnie PL, pomiędzy linią łączącą zadany punkt P ze środkiem optycznym obiektywu, a osią optyczną.
BETA - kąt obrotu płaszczyzny PL, wokół osi optycznej.Zapewne łatwiej będzie to zrozumieć po zapoznaniu się ze schematycznym rysunkiem.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp1-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp1.jpg)
Na rysunku widzimy oś optyczną obiektywu, środek optyczny obiektywu O, przykładowy punkt P oraz płaszczyznę PL, utworzoną przez oś optyczną oraz nasz przykładowy punkt P. Widzimy też promień R oraz kąty ALFA i BETA. Łatwo zauważyć, że z uwagi na “obrotową” budowę każdego typowego obiektywu (obiektyw ma oś obrotu pokrywającą się z osią optyczną, a soczewki są okrągłe), możemy się ograniczyć do rozważań na temat tego, co się dzieje na przykładowej płaszczyźnie PL. Wszystkie inne takie płaszczyzny (choć ich ilość jest nieskończona) będą jedynie obrócone wokół osi optycznej o jakiś inny kąt BETA. Możemy zatem skupić się na tym co dzieje się na płaszczyźnie PL.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp2-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp2.jpg)
Na rysunku widać dwie dodatkowe wielkości H i L. Wielkości te opisują typowe wzory trygonometryczne: H=R*SIN(ALFA) i L=R*COS(ALFA). Wartość H będzie oznaczała odległość punktu P od osi optycznej (umowną wysokość obiektu). Wartość L będzie umowną odległością obiektu od środka optycznego i będzie odpowiadała wynikowi rzutowania promienia R na oś optyczną.
Musimy pamiętać, że robiąc zdjęcie, zawsze będziemy wykorzystywali jedynie szczególny przypadek rzutowania perspektywicznego. Oś optyczna zawsze będzie przechodziła przez środek kadru (punkt przecięcia przekątnych kadru) i na zdjęciu będzie widoczna jako pojedynczy punkt lezący dokładnie w środku kadru. Za pomocą typowego obiektywu nie możemy zdjęcia wykonać inaczej. Skręcenie lub przesuniecie osi optycznej w bok, w dół lub w górę kadru może być wykonane tylko poprzez późniejsze obrabianie już wykonanego zdjęcia, albo przy zastosowaniu specjalnego obiektywu, ale o tym późnej.
Wystarczy już tych założeń, możemy teraz zastanowić się nad tym jak będzie tworzony dwuwymiarowy obraz trójwymiarowej sceny. Na znanym już rysunku, w odległości l od środka optycznego, została narysowana linia odpowiadająca położeniu matówki, filmu lub matrycy, na którą będzie rzutowany obraz.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp3-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp3.jpg)
Wyraźnie widać, że wysokość obiektu, czyli współrzędna punktu P na matówce będzie wynosiła h=H*l/L (wynika to wprost z twierdzenia Talesa – tego, z greckiego Miletu). Jeśli takich obiektów będzie na zdjęciu kilka i w rzeczywistości będą one miały jednakową wysokość (na przykład latarnie wzdłuż ulicy), to ich wysokości na matówce nie będą jednak takie same.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp4-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp4.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp1z-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp1z.jpg)
Z podanego wzoru jednoznacznie wynika, że będą one tym mniejsze im większa będzie odległość L. Za pomocą podanego wzoru można dokładnie obliczyć, jaką te obiekty będą miały wysokość na naszej umownej matówce. Jeśli pomiędzy dwa obiekty wstawimy trzeci, to na matówce, jego wysokość h też znajdzie się pomiędzy wysokościami obu pierwotnych obiektów. A co się stanie jeśli obiekt o wysokości H zostanie podzielony na trzy równe części?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp5-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp5.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp2z-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp2z.jpg)
Nie stanie się nic godnego uwagi, bo wysokość h zostanie podzielona dokładnie w takich samych proporcjach, jak wysokość H i to niezależnie od tego, z jakiej odległości będziemy taki obiekt obserwować. Widać wyraźnie, że jeden prosty wzór oparty na twierdzeniu Talesa bardzo dobrze opisuje wszystko, co będzie się działo na każdej płaszczyźnie PL. Ten sam prosty wzór opisuje również wszystkie zniekształcenia perspektywy, jakie możemy uzyskać celowo lub otrzymać w sposób niezamierzony, na przykład odchylając oś optyczną (jest to przypadek fotografowania wysokiego budynku ze zbyt małej odległości, z uniesionym do góry obiektywem).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp6-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp6.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp3z-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp3z.jpg)
Wyraźnie widać, że w tym przypadku, dla wszystkich trzech punktów będą się zmieniały zarówno wysokości H (zwiększenie tej wartości powoduje zwiększenie wysokości obrazu na matówce), jak też odległości L (zwiększenie tej wartości działa dokładnie przeciwnie - powoduje zmniejszanie się obrazu na matówce). W konsekwencji, na matówce nie uzyskamy pożądanego podziału. Wszystkie elementy takiego obiektu będą skracane - im są wyżej, tym będą krótsze. Tak samo będzie z ich szerokością – im są wyżej, tym będą węższe, ale tu trzeba by przeanalizować to, co się będzie działo na sąsiednich płaszczyznach PL. Powstaje pytanie, jak można to korygować? Poza prostowaniem w programie graficznym, które jest rozwiązaniem najgorszym z możliwych, bo zawsze zniekształca detale takiego prostowanego obiektu (program musi “dorobić” coś, czego na oryginalnym zdjęciu nie było), możliwości są dwie. Pierwsza to zastosowanie specjalnego obiektywu (np. Nikkor serii PC), który pozwoli na taką modyfikację całego układu optycznego, aby nasza matówka (film lub matryca) nadal była równoległa do fotografowanego obiektu, pomimo uniesienia osi optycznej ku górze.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp7-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp7.jpg)
Jak widać taki obiektyw nie będzie powodował zniekształceń, pomimo znacznego uniesienia osi optycznej. Druga metoda, to zachowanie poziomego ustawienia osi optycznej, na przykład kosztem późniejszego kadrowania zdjęcia (wycięcia niepotrzebnego dołu kadru) albo zrobienie zdjęcia z większej wysokości (najlepiej z wysokości odpowiadającej połowie wysokości fotografowanego obiektu).
I właściwie na tym już koniec. Ten jeden prosty wzór opisuje wszystko co jest związane z linearnym rzutem perspektywicznym, ale oczywiście tylko wtedy, gdy całe zagadnienie opisujemy matematycznie i na dodatek w układzie biegunowym. Jeśli będziemy chcieli to zagadnienie opisywać w układzie kartezjańskim, za pomocą współrzędnych X, Y i Z, to również dojdziemy do odpowiednich wzorów, ale nieco bardziej skomplikowanych. Jeśli chcielibyśmy to wszystko opisać metodami tradycyjnymi, takimi jakich uczą na zajęciach z rysunku, to zapewne zajęłoby to kilka godzin wykładu i miałoby bardzo dużo różnych przypadków szczególnych i wyjątków.
Można jeszcze zapytać, co będzie się działo z liniami skośnymi względem osi optycznej, liniami, które nie leżą na żadnej płaszczyźnie PL? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie będzie się działo nic szczególnego.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp8-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp8.jpg)
Na rysunku widać, że jeśli kolejne punkty dowolnej linii prostej będziemy opisywali we współrzędnych biegunowych, to wraz ze zmianami kąta BETA, dla kolejnych płaszczyzn PL będzie się zmieniała wartość promienia R, czyli odległość tych punktów od środka optycznego i osi optycznej. Wzory na obliczanie zmian promienia R są równie proste, ale nie będę ich tu podawał, bo nie są do niczego potrzebne.
Z całego tego materiału wynika, że robiąc zdjęcia scen podatnych na “przerysowania”, na przykład zdjęcia architektury, ale również portrety ludzi, trzeba uważać na możliwe zniekształcenia perspektywy. Szczególnie te, które mogą być nie akceptowalne dla odbiorcy. Trzeba uważać szczególnie wtedy, gdy obraz zawiera dużą ilość linii prostych, szczególnie poziomych i pionowych, bo tu oko człowieka najszybciej wykrywa wszelkie odstępstwa od standardu. Warto pamiętać także o tym, że zniekształcona będzie każda płaszczyzna, która nie jest idealnie równoległa do płaszczyzny matówki (filmu lub matrycy). Jeśli fotografujemy budynki za pomocą typowego obiektywu i nie chcemy, żeby były krzywe, to musimy zadbać o to, żeby oś optyczna była do takiej ściany (elewacji) prostopadła. Jeśli nie będzie prostopadła, to zawsze otrzymamy jakieś zniekształcenia. Jeśli oś optyczna będzie ustawiona poziomo, to obserwator zazwyczaj uzna takie zniekształcenia za typowe (akceptowalne), ale jeśli oś optyczna będzie uniesiona lub opuszczona, to zniekształcenia będą o wiele wyraźniejsze i mogą być drażniące dla widza (szczególnie jeśli aparat zostanie dodatkowo skręcony i poziom nie będzie odpowiadał poziomowi na zdjęciu), co oczywiście nie wyklucza tego, że takie zniekształcenia czasem mogą być specyficznym środkiem wyrazu.
Pozostaje jeszcze pytanie, co się będzie działo podczas wykonywania portretu człowieka? Także nic szczególnego. Zastosujemy dokładnie te same reguły i wzory.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp9-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp9.jpg)
Na tym schematycznym rysunku zaznaczono elementy, które mniej więcej odpowiadają umiejscowieniu nosa i ucha. Wyraźnie widać, że punkty położone dalej od środka optycznego (ucho) będą na naszym płaskim obrazie mniejsze, bo zwiększy się dla nich odległość L. Za to element położony najbliżej (nos), będzie największy. Cała głowa będzie dodatkowo zmniejszona, bo zobaczymy tylko jej niewielką część. Wszystko co znajdzie się poza czerwoną linią, będzie zasłonięte, czyli niewidoczne. To wszystko jest dość oczywiste, ale zazwyczaj trzeba się jeszcze zastanowić jak duże te wszystkie zniekształcenia będą i jaka powinna być odległość L, żeby te zniekształcenia stały się akceptowalne. Z podanego wzoru wyraźnie widać, że zniekształcenia występują zawsze i nie da się ich uniknąć, ale im większa będzie odległość pomiędzy środkiem optycznym, a obiektem, tym te zniekształcenia będą mniejsze. Właśnie dlatego klasycznych portretów nie robi się z małych odległości. Biorąc do ręki linijkę, kalkulator i stosując wzór podany na początku, możemy dość dokładnie wyliczyć wszystkie zniekształcenia obrazu, które uzyskamy, robiąc zdjęcie dowolnego obiektu, z określonej odległości.
Jak widać, nigdzie dotąd nie wystąpiło pojęcie ogniskowej obiektywu. Po prostu rzut perspektywiczny nie zależy od ogniskowej. W ogóle nie zależy on od zastosowanego obiektywu i aparatu. Do przedniej soczewki dociera już praktycznie płaski obrazek, będący wynikiem perspektywicznego rzutowania rzeczywistej trójwymiarowej sceny. Perspektywa i zniekształcenia perspektywy zależą tylko od dwóch parametrów: od odległości pomiędzy aparatem, a fotografowanymi obiektami oraz od położenia fotografowanych obiektów względem osi optycznej. Bardzo łatwo to wywnioskować intuicyjnie, bez dokonywania żadnych obliczeń. Żeby obraz mógł być zarejestrowany przez aparat, do obiektywu (na takiej samej zasadzie jak do ludzkiego oka) muszą dotrzeć wszystkie “promienie świetlne” (będące liniami prostymi), wyprowadzone ze wszystkich punktów fotografowanej sceny. Właśnie te “promienie świetlne” pozwalają później zarejestrować obraz na filmie, czy matrycy. Dopóki nie dotrą one do obiektywu, nie mogą być przez ten obiektyw nijak modyfikowane, uginane, załamywane, czy zakrzywiane – to jest chyba oczywiste. Obiektyw nie może więc wpływać na ich przebieg pomiędzy fotografowana sceną, a przednią soczewką, czyli nie może także wpływać na ogólnie rozumianą perspektywę. Jedyne co obiektyw może zrobić, to w szczególnych przypadkach spowodować, że pewne elementy obrazu będą mniej ostre niż inne, może też wprowadzić własne błędy, ale podstawowej geometrii tego obrazu zmienić już nie może.
Jak więc ma się do tego wszystkiego obiektyw? To też dość proste. Jedynym, poza głębią ostrości, dystorsjami i aberracjami, pośrednim wpływem obiektywu wraz z aparatem na perspektywę rejestrowanej sceny, jest kąt widzenia. Kąt widzenia zależny zarówno od obiektywu, jak tez od aparatu – od wielkości klatki. Kąt widzenia, który ogranicza obszar obrazu rejestrowanej sceny. Jeśli obiektyw ma zbyt długą ogniskową, to ma również zbyt mały kąt widzenia, aby zarejestrować cały obszar sceny, ale środek tej sceny zawsze zostanie zarejestrowany tak samo, jak w przypadku innego dowolnego obiektywu. Jeśli ogniskowa będzie zbyt krótka, to kąt widzenia będzie zbyt duży i rejestrowana scena wypełni tylko niewielką część kadru (będzie konieczne powiększanie środka kadru). W konsekwencji, jeśli ogniskowa obiektywu jest zbyt długa, to musielibyśmy odejść dalej, a jeśli zbyt krótka, to podejść bliżej, tym samym zmieniając parametry rzutowania perspektywicznego, ale zmieniając parametry rzutowania ze względu na odległość od fotografowanego obiektu, a nie na ogniskową. Jeśli zrobimy dwa zdjęcia z tego samego miejsca, ze statywu, na przykład dla ogniskowej 20 mm i 70 mm, a następnie powiększymy środek zdjęcia zrobionego ogniskową 20 mm tak, żeby kadr obejmował taki sam obszar sceny, jak dla ogniskowej 70 mm, to otrzymamy dwa takie same zdjęcia. Oczywiście z pominięciem parametrów, które nie mają wpływu na rzut perspektywiczny, takich jak na przykład głębia ostrości oraz różnego rodzaju dystorsji i aberracji. Nikt z rodziny nie zdecydował się na pozowanie w celu zobrazowania zniekształceń perspektywy, więc zamieszczę tylko dwa zdjęcia lalki przedstawiającej Hansa Christiana Andersena, tego od duńskich bajek. Oba zdjęcia zostały zrobione z tego samego miejsca, ale pierwsze obiektywem o ogniskowej 17mm, a drugie standardową 50mm. Zdjęcie z 17mm zostało następnie powiększone i poddane kadrowaniu, a oto wyniki:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp4z-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp4z.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/08/persp5z-1.jpg
źródło (http://plieth.com/jurek/persp5z.jpg)
Twierdzenia, że perspektywa (rzut perspektywiczny) zależy od ogniskowej obiektywu, można chyba między bajki włożyć.
Pozostało jeszcze tylko jedno zagadnienie. W naszym wzorze mamy wartość l, która jest odległością matówki, filmu lub matrycy od środka optycznego. Ta wartość (po pewnych mało istotnych uproszczeniach) wynika bezpośrednio z równania soczewki i jest zależna od odległości pomiędzy środkiem optycznym, a fotografowanym obiektem (tym obiektem, na który ustawiono ostrość). Po przekształceniu równania soczewki otrzymamy wzór: l=F*(Y/(Y-F)), gdzie F jest ogniskową, a Y odległością ostrzenia. Widać wyraźnie, że jeśli odległość Y jest dużo większa od ogniskowej (na przykład ogniskowa ma 50 mm, a odległość wynosi 10 m), to wartość l jest bardzo bliska ogniskowej F. Dla typowych przypadków można więc z dobrym przybliżeniem uznać, że jest to wartość równa ogniskowej. Przy okazji możemy tez zauważyć, że kąt widzenia obiektywu o stałej ogniskowej wcale nie jest stały i zmienia się nieznacznie wraz ze zmianami odległości ostrzenia.
Świadome robienie zdjęć powinno polegać na tym, że fotograf zaczyna od wybrania miejsca, z którego najlepiej będzie wykonać dane zdjęcie, biorąc od uwagę warunki oświetlenia, ale również perspektywę, jaką uzyska na zdjęciu. Na tym etapie fotograf powinien przewidzieć wszystkie możliwe zniekształcenia obrazu, zaakceptować je, albo zmienić miejsce, z którego zrobi zdjęcie. Dopiero na samym końcu może on dobierać obiektyw i jego ogniskową. Dobierać je tak, żeby z miejsca, które wybrał, mógł sfotografować taki obszar sceny, jaki chce mieć na finalnym zdjęciu. Właśnie tak, a nie odwrotnie. Nie bez przyczyny fotografowie z wieloletnim stażem i dużym doświadczeniem twierdzą, że zoomy nie są obiektywami dla początkujących. Początkujący adept fotografii powinien nauczyć się robienia zdjęć za pomocą obiektywów o stałej ogniskowej, bo tylko wtedy ma szansę nauczyć się prawidłowego doboru perspektywy. Zoom i tak zwane przybliżenia, nigdy nie zastąpią świadomej zmiany miejsca, z którego robione jest zdjęcie.
Na koniec, idąc za podpowiedzią ALFa, kilka rad dla początkujących fotografów architektury (portretów również):
przed zrobieniem zdjęcia dokładnie przemyśl, co i jak chcesz sfotografować, jakie chcesz osiągnąć efekty,
popatrz na fotografowana scenę z różnych miejsc i z różnych odległości,
jeśli nie chcesz, żeby obiekt był zniekształcony, poszukaj miejsca możliwie najbardziej oddalonego,
sprawdź, czy będziesz mógł zrobić zdjęcie nie podnosząc obiektywu ku górze i nie skręcając aparatu w płaszczyźnie prostopadłej do osi optycznej,
jeśli masz wątpliwości, że się to nie uda, poszukaj miejsca położonego nieco wyżej (np. schodków przy sąsiednim budynku),
obiektyw i jego ogniskową dobieraj na końcu, już po wybraniu miejsca, z którego chcesz zrobić zdjęcie,
jeśli to możliwe, staraj się nie podnosić obiektywu i zachować poziome ustawienie aparatu, nawet kosztem zostawienia niepotrzebnego marginesu na dole kadru,
pamiętaj, że każde skręcenie aparatu i podniesienie lub opuszczenie obiektywu w efekcie dadzą istotne zniekształcenia perspektywy,
jeśli jest to możliwe, staraj się robić zdjęcia architektury ze statywu – łatwiej wtedy uniknąć przypadkowej zmiany położenia aparatu i obiektywu względem fotografowanej sceny, łatwiej też wszystko sprawdzić i przemyśleć,
zawsze wybieraj obiektyw o nieco mniejszej ogniskowej, (większym kącie widzenia) i zostawiaj niewielkie marginesy, bo to ułatwi poprawienie w programie graficznym kadrowania i ewentualnych błędów perspektywy (prostowanie),i jeszcze dwie ważne uwagi dodane bezpośrednio przez ALFa:
pamiętaj, że złamać można każdą z powyższych zasad, ale trzeba to najpierw dokładnie przemyśleć i mieć na to szczególne uzasadnienie,
zapamiętaj...lenistwo przy kadrowaniu jest największym wrogiem dobrego zdjęcia architektury!
niooo...to niech ktoś wstawi mi teraz walące się domy do architektury...:D
świetna robota Jacku...jak zwykle :)
1. W takim razie twierdzenie ze 50 mm nie nadaje sie do portretow bo maga nastapic jakies "przerysowania" nalezy wlozyc miedzy bajki?
2. A jak to jest z obiektywem typu fisheye? Skad wynikaja jego przerysowania?
3. Jezeli ustawie moj 18-70 prostopadle do budynku, nie podnoszac aparatu w gore, jedyne znieksztalcenia jakie dostane to beczka i wienieta?
Dlugi tekst, ale dzieki - w weekend skocze na miasto "na architekture", zobaczymy co z tego bedzie ;)
W przypadku obiektywu typu fisheye, trudno jest już mówić o rzutowaniu obrazu na płaszczyznę. Tam obraz rzutowany jest na coś podobnego do wycinka sfery (choć zazwyczaj nie jest to idealna sfera) i nie jest póżniej korygowany. A poza tym obiektywy fisheye nie nadają się do zdjęć obiektów, dla których ma być zachowany prawidłowy rzut perspektywiczny. Są to obiektywy do nietypowych, dziwacznych ujęć, które mogą być ciekawe właśnie dlatego, że nie są typowe i są dziwaczne.
Zbigniew
22-08-2007, 23:10
Dziękuję za lekcję. Dobrze oderwać się o wątku o nowościach Nikona i poczytać coś, co spowoduje, że bez wydania złotówki będziemy robili lepsze zdjęcia :)
Pozdrawiam, jak zawsze.
1. W takim razie twierdzenie ze 50 mm nie nadaje sie do portretow bo maga nastapic jakies "przerysowania" nalezy wlozyc miedzy bajki?
JK napisał o czymś innym.
Taka sama perspektywa PRZY TAKIEJ SAMEJ ODLEGŁOŚCI OD PRZEDMIOTU!
Czyli owszem, możesz zrobić za pomocą 10mm portret o takiej samej perspektywie (w centrum kadru) jak przy 200mm, ale.. to, co będzie widać w kadrze to będzie coś zupełnie innego (przy 10mm przedmiot będzie zajmował tylko niewielką powierzchnię w centrum kadru, a przy 200mm wypełni kadr) . Żeby za pomocą 200mm uzyskać taką samą wielkość modela jak przy 10mm, musisz odejść kilkanaście (dziesiąt) metrów do tyłu a wtedy.. perspektywa już się zmienia.
Więc podsumowując: jeśli założymy taką samą wielkość obiektu w kadrze, to perspektywa przy różnych ogniskowych się zmienia.
Fotografując portrety priorytetem jest właśnie wielkość modela w kadrze.
No tak. JK coś pisze, a każdy i tak rozumie z tego to, co mu wygodniej. :wink: Andy_O, niby masz rację. Ten niby-portret na 17mm to oczywiście tylko test. Test, który miał pokazać niedowiarkom, że perspektywa nie zależy od ogniskowej. Wszyscy jednak wiemy, że tak nie da się robić portretów. Ale pytanie jakie zadał till na temat 50-tki wcale nie jest od rzeczy. Jeśli zostaną spełnione dwa proste warunki, to z DXa i 50-tki powinniśmy dostać praktycznie to samo co z FFa i 85-tki. Jakie to warunki?
Pierwszy z nich dotyczy odległości aparatu od modela. Jeśli robiąc zdjęcie DXem z 50-tką staniemy dokładnie w tym samym miejscu, w którym stali byśmy z FFem i 85-tką, to perspektywa będzie taka sama. To chyba oczywiste. Nasza 50-tka na DXie ma nieco większy kąt widzenia niż 85-tka na FFie, czyli dostaniemy jakieś marginesy do późniejszego wykadrowania. Tylko jakie to są marginesy? Jak się to policzy, to wychodzi, że jest to około 5,5% przekątnej kadru (szerokości i długości kadru także) na stronę. Jeśli te 5,5% marginesu na stronę wykadrujemy później w programie graficznym, to dostaniemy obraz o takiej samej perspektywie, jak z FFa i 85-tki.
Drugi warunek to zachowanie głębi ostrości. Ta z FFa i 85-tki będzie mniejsza. To oczywiste. Ale tylko przy takiej samej przysłonie. Jeśli 50-tkę na DXie otworzymy o mniej więcej 1,5EV-2EV, to różnice rozkładu głębi ostrości będziemy już liczyli w milimetrach. Dla odległości od obiektu równej 3 metry i FFa z 85-tką przymkniętą do f/4 szerokość głębi ostrości będzie wynosiła około 0,242 metra i zacznie się około 2,884 metra od aparatu. Dla DXa z 50-tką przymkniętą do f/2.2 dostaniemy odpowiednio głebię 0,250 metra, która zacznie się od 2,880 metra. Trzeba aptekarskiej dokładności, żeby twierdzić, że to nie jest to samo.
Widać wyraźnie, że dla DXa 50-tka bardzo ładnie potrafi zastąpić typowy portretowy obiektyw, ale ta 50-tka powinna być jasna i dobra optycznie, bo ze względu na głębię ostrości, trzeba wtedy pracować z dużo bardziej otwartym obiektywem.
Świetnie się czyta Twój tekst, niezłe kompendium :mrgreen:
legologo
24-08-2007, 11:40
Wygląda na świetny artykuł. Jednak nie chciało mi się czytać całosci :D Jak będę wyspany i będę miał więcej czasu to przejże.
No tak. JK coś pisze, a każdy i tak rozumie z tego to, co mu wygodniej. :wink:
JK, bo Ty piszesz o matematyce, a czytający myślą o fotografii i stąd ten galimatias.
Andy_O napisał wniosek, którego wyraźnie zabrakło w Twoim tekście, żeby poprawnie zrozumieli go początkujący (i nie tylko ;-)) fotografowie.
Ty pisałeś o odwzorowaniu perspektywicznym abstrahując od używanego sprzętu (wielkości klatki i ogniskowej). Ale nieuważny czytelnik zrozumie go tak: "bez względu na ogniskową zniekształceń nie będzie". Perspektywa dla fotografa to jednak nie matematyka, tylko to co widzi w wizjerze. I zbieżność perspektywy dla PEŁNEGO KADRU (nie mylić z wymiarami matrycy/filmu!) będzie inna przy ogniskowej 17, a inna przy 50mm. I tak jak pisał Andy_O:
jeśli założymy taką samą wielkość obiektu w kadrze, to perspektywa przy różnych ogniskowych się zmienia.
bo model zajmując (prawie) pełen kadr będzie inaczej wyglądał przy 17 i 50mm.
Owszem, można z 17mm uzyskać taką samą perspektywę, ale model zajmie niewielką część kadru. Po powiększeniu uzyskamy ten sam obrazek, ale stracimy znacznie na jakości (a nad tym większość tego forum się trzęsie). Zresztą po to się robi szkła i różnych ogniskowych, żeby przy wykorzystaniu pełnego kadru dawały inną perspektywę. Tu (http://www.camerahobby.com/Photo-Magnification.htm) jest to świetnie pokazane na obrazkach.
Niemniej pod wnioskami podpisuję się obiema rękami i nogami.
P.S. Tak w ogóle polecam stronę www.camerahobby.com (http://www.camerahobby.com) Chyba mało znana jest na forum.
akrzykalski
24-08-2007, 13:21
JK, odwaliłeś naprawdę kawał solidnej roboty. Dziękuje serdecznie za tak profesjonalnie napisany artykuł!
Pozdrawiam
AK
JK, bo Ty piszesz o matematyce, a czytający myślą o fotografii i stąd ten galimatias. ......
Niestety, w tym aspekcie to jest dokładnie to samo - i matematyka, i fotografia. Z tym, że matematyka opisuje to wszystko za pomocą wzorów, czyli dokładnie, a twoja fotografia opiera się na niewyartykułowanych odczuciach jakiegoś tam fotografa. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to chyba miał do szkoły pod górkę.
..... Ty pisałeś o odwzorowaniu perspektywicznym abstrahując od używanego sprzętu (wielkości klatki i ogniskowej). Ale nieuważny czytelnik zrozumie go tak: "bez względu na ogniskową zniekształceń nie będzie". Perspektywa dla fotografa to jednak nie matematyka, tylko to co widzi w wizjerze. I zbieżność perspektywy dla PEŁNEGO KADRU (nie mylić z wymiarami matrycy/filmu!) będzie inna przy ogniskowej 17, a inna przy 50mm. ......
A co to jest odwzorowanie perspektywiczne? Co to jest rzut perspektywiczny? Gdzie tu jest miejsce dla fotografii? Czy to, co widzi twoje oko (bez wizjera), to też fotografia? Jeszcze raz powtarzam. PERSPEKTYWA NIE ZALEŻY OD OBIEKTYWU I APARATU. Perspektywa zależy od odległości i usytuowania obiektów względem osi optycznej. Od obiektywu i aparatu zależy jedynie kąt widzenia.
..... jeśli założymy taką samą wielkość obiektu w kadrze, to perspektywa przy różnych ogniskowych się zmienia. ......
Piszesz, że zgadzasz się z wypisanymi na końcu zasadmi, a tu piszesz coś dokładnie odwrotnego. Perspektywa zmienia się nie dlatego, że zmienia się ogniskowa, tylko dlatego, że zmienia się odległość. Czy to tak trudno zrozumieć? Jeśli perspektywa miałaby zależeć od ogniskowej, to we wzorach matematycznych powinna ta ogniskowa występować. Pytam, gdzie ona tam jest? Jeśli jej tam nie ma, to znaczy, że prespektywa nie może zależeć od ogniskowej. Analogicznie w obliczeniach obiektywu powinno występować pojęcie perspektywy. Pokaż mi, gdzie w równaniu soczewki, czy w bardziej skomplikowanych obliczeniach obiektywów występuje perspektywa.
Nie należy mylić przyczyn, ze skutkami.
No, czyli przyjdzie dzień kiedy matryce będą miały po 100MP i wtedy wystarczy jeden świetny obiektyw szerokokątny i wizjer lunetkowy ;)
Uważam, ze JK odwalił kawał dobrej roboty i poświęcił sporo czasu żeby swoją wiedzą podzielić się z innymi.
Jednak osoby dopiero zaczynające swoją przygode z fotografią mogłbyby dojśćdo błędnych wniosków.
Otóż fotografowanie portretowe można podzielić na takie etapy:
1 - zaplanowanie, jak będzie wyglądał model w kadrze (czyli czy widoczny do pasa, cała postać, twarz)
2 - zaplanowanie, ile tła (głębi) chcemy pokazaćza modelem (w studio tła jest mało i jest ubogie, w plenerze - odwrotnie)
3 - dobranie ogniskowej tak, żeby przy wypełnieniu kadru modelem wg punktu 1 pokazać tyle tła ile zaplanujemy w punkcie 2. Tutaj musimy pogodzić się ze zniekształceniami jakie pociągają niektóre ustawienia (np. zbyt bliska odległość od modela). Na tym etapie musimy podejśćlub odejść od modela, żeby skomponować kadr. Tak, tak - mimo, że mamy zoom musimy "nogami" skomponować kadr.
Oczywiście pozostają parametry takie jak czułość, czas i przysłona, ale pisze tutaj o planowaniu kadru.
Więc dobór ogniskowej jest wykonywany na końcu.
Więc zoom nie służy do "niebiegania", tylko do uzyskania wcześniej zaplanowanej głębi zdjęcia.
JK, bo Ty piszesz o matematyce, a czytający myślą o fotografii i stąd ten galimatias.
Matematyka królową nauk jest, i tego nie zmienisz :)
JK - swietna robota...nie chce mi sie szukac paru dyskusji w ktorych probowalem wytlumaczyc z miernym skutkiem to co widac w Twoim tekscie jak na dloni - mam nadzieje ze pomoze niektorym...
[quote=Zbigniew;390466]Dziękuję za lekcję. Dobrze oderwać się o wątku o nowościach Nikona i poczytać coś, co spowoduje, że bez wydania złotówki będziemy robili lepsze zdjęcia :)
Przepraszam ale chyba jesteś w błędzie dobre zdjęcia będą robić już tylko własciciele D3, i D300 :-)
Przeczytałem za drugim podejściem - dopiero kiedy znalazłem parę minut spokoju :-)
Świetny artykuł - dzięki przede wszystkim za CZAS włożony w przygotowanie go (bo chyba czas jest dziś najbardziej deficytowym dobrem).
Widzę, że mnie nie zrozumiałeś. Postaram się być bardziej precyzyjny.
Niestety, w tym aspekcie to jest dokładnie to samo - i matematyka, i fotografia. Z tym, że matematyka opisuje to wszystko za pomocą wzorów, czyli dokładnie, a twoja fotografia opiera się na niewyartykułowanych odczuciach jakiegoś tam fotografa. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to chyba miał do szkoły pod górkę.
Bo na prawdę niewielu amatorów patrząc przez wizjer myśli o matematyce. Dla zaawansowanych fotografów (celowo nie piszę "zawodowców") to co napisałeś powinno być oczywistością.
A co to jest odwzorowanie perspektywiczne? Co to jest rzut perspektywiczny? Gdzie tu jest miejsce dla fotografii? Czy to, co widzi twoje oko (bez wizjera), to też fotografia? Jeszcze raz powtarzam. PERSPEKTYWA NIE ZALEŻY OD OBIEKTYWU I APARATU. Perspektywa zależy od odległości i usytuowania obiektów względem osi optycznej. Od obiektywu i aparatu zależy jedynie kąt widzenia.
Tak, zgadza się.
A propoos odwzorowania - Bogusław Grochowski "Geometria wykreślna z perspektywą stosowaną". Polecam.
Szczególnie analizę pojęć "tło", "ognisko", oraz zależności zbiegu linii w zależności od wzajemnej odległości tych dwóch. Zresztą całego działu o rzutowaniu zbieżnym. Ma to szalenie dużo wspólnego z fotografią.
Piszesz, że zgadzasz się z wypisanymi na końcu zasadmi, a tu piszesz coś dokładnie odwrotnego. Perspektywa zmienia się nie dlatego, że zmienia się ogniskowa, tylko dlatego, że zmienia się odległość. Czy to tak trudno zrozumieć? Jeśli perspektywa miałaby zależeć od ogniskowej, to we wzorach matematycznych powinna ta ogniskowa występować. Pytam, gdzie ona tam jest? Jeśli jej tam nie ma, to znaczy, że prespektywa nie może zależeć od ogniskowej. Analogicznie w obliczeniach obiektywu powinno występować pojęcie perspektywy. Pokaż mi, gdzie w równaniu soczewki, czy w bardziej skomplikowanych obliczeniach obiektywów występuje perspektywa.
Nie należy mylić przyczyn, ze skutkami.
Niczego nie mylę. Na wstępie swojej pracy poczyniłeś pewne założenia (odległość aparatu od obiektu jest stała) i tym tokiem rozumowania podążyłeś. Wyjaśniłeś wszystko jasno, spójnie i logicznie. Natomiast przy zmianie tego założenia, wywód ulegnie znacznej zmianie (reguły matematyczne - NIE). I tylko przed tym chciałem przestrzec.
Moim celem nie było ani nie jest negowanie tego co napisałeś, bo masz w 100% rację!
Chciałem tylko sprecyzować wniosek, który moim zdaniem był zbyt ogólny (czyt. "nie obwarowany zastrzeżeniami będzie zbyt dosłownie, a przez to mylnie, zinterpretowany przez niektórych odbiorców). Jeśli moje uzupełnienie odebrałeś jako włażenie z butami w Twoją pracę i wymądrzanie się, to przepraszam. Nie takie miałem intencje.
JK przyłączam się do podziękowań, bo odwaliłeś kawał dobrej roboty i wyjaśniłeś w bardzo przystępny sposób zależności geometryczne pomiędzy odległościami pomiędzy aparatem/okiem a obserwowanymi przedmiotami.
Po prostu kawa na ławę.
Moim zdaniem, szczególnie ci, którzy wiedzą i rozumieją o co tu chodzi, nie powinni mieszać w głowach młodzieży. Z młodymi jest tak, że możesz ich uczyć i uczyć czego tylko chcesz, a oni w większości pewnie i tak się tego nie nauczą. Ale powiedz jeden raz słowo "dupa" i już powtarzać nie musisz - wszyscy przyswoili. Właśnie dlatego ważne jest to, żeby zwracać uwagę na meritum zgadnienia, bo jak raz napiszesz: "można podejść do sprawy inaczej i w konkretnym przypadku powiązać wzorami: obiektyw, wielkość klatki, kąt widzenia, odległość od przedmiotu, wielkość kadru i perspektywę", to większość początkujących adeptów fotografii opuści słowa "powiązać", "wzory", "kąt widzenia", ...... i pominie całe to rozumowanie. Pominie, bo nie bardzo wie o co tu chodzi i zapamięta tylko tyle, że gdzieś było napisane, że perspektywa jakoś tam może zależeć od ogniskowej. Następni pójdą jeszcze dalej i zaraz perspektywa stanie się cechą charakterystyczną obiektywu. W kolejnym kroku DX zrobi się do d..y, bo "perspektywę trzeba mnożyć przez crop", tylko nie wiadomo jak to robić, a za chwilę będzie kolejny pomysł: "DX nie ma obiektywu standardowego, bo daje przerysowania perspektywy".
Jeszcze raz napiszę. Perspektywa nie zależy od obiektywu. Perspektywa nie zależy od aparatu. Perspektywa nie zależy od kąta widzenia. Natomiast od obiektywu, aparatu i w konsekwencji od kąta widzenia zależy to, co zobaczymy na finalnym zdjęciu, czyli kadr. Kadr, który ogranicza rejestrowany obszar sceny. Sceny będącej wynikiem perspektywicznego rzutowania trójwymiarowej przestrzeni. Poprzez zmianę apratu, czy obiektywu możemy zmieniać obszar sceny, który zostanie zarejestrowany na zdjęciu, czyli kadr. Ale jeśli nie zmienimy odległości aparatu od fotografowanego obiektu, to nie zmienimy perspektywy. Żeby zmienić perspektywę, trzeba zmienić odległość. I nie jest ważne, czy równocześnie ze zmianą odległości, zmienimy również obiektyw, czy go nie zmienimy.
Brawo JK. Wreszcie można linkować jakiś poważny tekst do często pojawiających się wątpliwości czy 50 mm sie nadaje do portretu.
Andy, wrrum - lepiej znać zasady i na ich podstawie wyciągac wnioski, a nie tak od końca, na wyczucie. Wyczucie mozna sobie wyrobić pracując na jednym formacie. Ale jak będzie się miało sprzęt FF, DX i średni format - to informacja o ogniskowej sama w sobie jest stosunkowo mało znacząca. Więcej "wyczuciu" pomaga proporcja ogniskowej danego obiektywu w stosunku do ogniskowej standartowej. W cyfrze operuje sie ekwiwalentem ogniskowej dla małego obrazka i to powoduje najwięcej nieporozumień, a w sumie jest bardzo wygodne.
JK - na końcu napisałeś o zasadach i konsekwencjach ich nie przestrzegania przy fotografii architektury, portretem zajełeś się mniej. A można napisać co sie dzieje gdy ktos ma głowę pochyloną (większe czoło, dłuzszy nos), podniesioną (mniejsze czoło, większa broda, krótszy nos), gdy sie jest skręconym ramionami to są one węższe, gdy ręce są wyciagnięte w strone fotografującego to ramiona się stają krótsze itd, itd.
Często takie "poruszanie" modelem bardziej zmieni proporcje twarzy (czyli w efekcie jej wygląd) niż fotografowanie z za małej odległości zbyt szerokim kątem.
...... można napisać co sie dzieje gdy ktos ma głowę pochyloną (większe czoło, dłuzszy nos), podniesioną (mniejsze czoło, większa broda, krótszy nos), gdy sie jest skręconym ramionami to są one węższe, gdy ręce są wyciagnięte w strone fotografującego to ramiona się stają krótsze itd, itd. .....
Pewnie, że można. Tylko czy warto. Jeśli ktoś zrozumiał to, co zostało napisane, to jest w stanie sobie wyobrazić (a jak trzeba, to i policzyć) jakie te zniekształcenia będą. Wymienianie tego wszystkiego po kolei chyba nie ma większego sensu, bo i tak znajdą się takie sytuacje, które nie zostaną wymienione. Zawsze byłem zwolennikiem zrozumienia problemu, a nie nauczenia się na pamięć kilku regułek. Jeśli chcesz, to dopisz tu swoje uwagi o portrecie, tylko nie zapomnij o tym, że model może też leżeć, albo stać na głowie. :wink: A te końcowe "przykazania", to pomysł Alfa - początkowo ich nie było.
Świetny artykuł, nareszcie wyjaśniło się o co chodzi z tą "walącą się architekturą", której nie mogłem zrozumieć :)
Jacku...od zrozumienia do zastosowania w praktyce, zwłaszcza pod wpływem emocji, droga daleka...i dlatego uważam, że zapodanie pewnej ilości regułek jest bardzo pomocne, szczególnie dla humanistów, których wyobraźnia jest nieco inaczej skalkulowana niż ścisłowców :)
Właśnie dlatego, idąc za Twoja radą, takowe zamieściłem. Jeszcze raz dziękuję za pomoc w przygotowaniu tego materiału.
abstrahując od treści - po przeczytaniu pierwszych linijek i zobaczeniu wykresu nagle w żołądku zrobiła mi się gula i podskoczyło ciśnienie ! Dzizus ! Zakuwałem to w szkole fotograficznej, że po nocach mi się śniło !!! Jak dobrze, że pozostało już tylko robić zdjęcia :))))
artykuł świetny, teorię zrozumiałem ale kłóci mi się ona z praktyką (niewielką w moim przypadku). taka sytuacja: jest obiekt a za nim tło. nie zmieniając odległości od obiektu (a zatem nie zmieniając perspektywy) robię dwie foty: jedną na długiej ogniskowej, drugą - na krótkiej. oczywiście obraz obiektu będzie na pierwszej większy. ale chodzi mi o tło. na pierwszej fotce wyda się ono być bliżej za obiektem (z krótszą perspektywą) niż na drugiej. gdzie tu jest błąd myślowy?
na pierwszej fotce wyda się ono być bliżej za obiektem (z krótszą perspektywą) niż na drugiej. gdzie tu jest błąd myślowy?
kluczowe jest określenie wyda mi się.
Wykadruj zdjęcie z szerokiego kąta i popatrz na te dwie fotki
teoria i praktyka sie zgadza.
kluczowe jest określenie wyda mi się
otóż to! użyłem go świadomie. dlatego główna teza tego artykułu: "perspektywa zależy tylko od odległości" jest jak najbardziej prawdziwa ale dla praktyki bardzo myląca. bo w praktyce nawet bez zmiany odległości od obiektu, sfotografowanie obiektu szerszym kątem da nam złudzenie większej perspektywy. a przecież istotne jest, jak coś postrzegają nasze zmysły, a nie jak wygląda teoria.
nie, niestety źle mnie zrozumiałeś. Tobie się tak wydaje, nie wszystkim.
złudzenie większej perspektywy? Co to oznacza? Szerszy kąt widzi szerzej - żadne odkrycie. Nie mieszaj pojęć.
nie mnie się tylko wydaje, wszystkim się wydaje. zrób dwie fotki osoby, za którą np. stoją drzewa. na fotce, która będzie zrobiona dłuższą ogniskową te drzewa będą się wydawać być bliżej za osobą niż na fotce zrobionej szerszym kątem.
no to ci odpisałem. Wykadruj to zdjęcie z szerokiego kąta tak by odpowiadało zdjęciu z tele i ci się przestanie wydawać. Twoje wrażenia wynikają z róznej skali powiększenia zdjęć jakie oglądasz. Oglądaj ten sam wycinek w identycznym powiększeniu.
Wykadruj to zdjęcie z szerokiego kąta tak by odpowiadało zdjęciu z tele i ci się przestanie wydawać. Twoje wrażenia wynikają z róznej skali powiększenia zdjęć jakie oglądasz. Oglądaj ten sam wycinek w identycznym powiększeniu.
ja z tym nie polemizuję, co napisałeś. ja piszę o możliwości sterowania wrażeniem perspektywy w zależności od zastosowanej dla danej sceny ogniskowej. bo stąd się, moim zdaniem, bierze ten fałszywy pogląd wśród początkujących, że ogniskowa wpływa na rzeczywistą perspektywę.
Kraftsman
17-11-2007, 02:07
Wow... zawrze gdzieś głęboko pod skórą podejrzewałem, że są na świecie ludzie, którzy potrafią to policzyć :mrgreen:.
Teraz poważniej: z tego wywodu dowiedziałem się, że ogniskowa obiektywu nie ma wpływu (albo ma pomijalny wpływ) na perspektywę (rozumianą jak wyżej). Trapi mnie to samo o czym napisał eRJot. Co się zatem zmienia wraz ze zmianą ogniskowej (poza kątem widzenia oczywiście)? Głębia ostrości? Rozumiem, że tak (tak piszą w podręcznikach dla lamerów). Wrażenie odległości pomiędzy obiektami w kadrze? Przy większej ogniskowej obiekty "przybliżają się do siebie", przy niższej - oddalają (znowu z książek dla lamerów).
Wybaczcie jeśli zaniżyłem poziom dyskusji tymi dylematami.
No dobrze. Popatrzcie na te dwa obrazki:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/persp-a.jpg)
Narysowałem tu dwa typowe przypadki. Pierwszy z nich to schemat rzutu perspektywicznego dla teleobiektywu, a drugi dla obiektywu szerokokątnego. Położenie fotografowanych obiektów na obu schematach jest identyczne. W obu przypadkach identyczna jest też wysokość pierwszego (głównego) obiektu na matrycy aparatu. Wyraźnie widać, że na zdjęciach, dla obiektywu o większym kącie widzenia obiekty położone w tle będą znacznie mniejsze, niż dla obiektywu o mniejszym kącie widzenia. Chyba właśnie o to wam chodziło.
Człowiek ocenia odległości przedmiotów poprzez porównywanie ich wielkości (wysokości), czyli na obu zdjęciach te odległości pomiędzy obiektami ocenimy jako różne. W przypadku obiektywu z dużym kątem widzenia będziemy mieli wrażenie, że odległości pomiędzy obiektami są większe niż w rzeczywistości, a w przypadku teleobiektywu będzie dokładnie odwrotnie. Wszyscy wiemy, że są obiektywy standardowe, ale czasem nie wiemy dlaczego nazywaja się one standardowymi. Te standardowe obiektywy odwzorowują obraz na zdjęciu podobnie do tego, jak ten obraz widzi oko człowieka - mają kąt widzenia zbliżony do kąta widzenia oka. Na zdjęciach robionych obiektywami standardowymi wszystkie obiekty wydają się prawidłowo rozmieszczone, czyli ich wzajemne odległości odwzorowane są tak, jak widzi to człowiek. Jeśli kąt widzenia obiektywu będzie się różnić od tego przyjętego za standardowy, to możemy zauważyć, że obraz na zdjęciu nie będzie naturalny.
To wszystko widać na rysunkach, ale jak się do tego ma perspektywa? Ano tak, że chcąc zrobić zdjęcie obiektu za pomocą teleobiektywu musieliśmy odejść dalej, niż w przypadku obiektywu szerokokątnego, bo zazwyczaj zależy nam na tym, żeby główny obiekt był na zdjęciu odpowiednio duży. Jeśli odchodzimy dalej lub podchodzimy bliżej, to zmieniamy również prespektywę. Reszta chyba jest już jasna.
W obu przypadkach identyczna jest też wysokość pierwszego (głównego) obiektu na matrycy aparatu. Wyraźnie widać, że na zdjęciach, dla obiektywu o większym kącie widzenia obiekty położone w tle będą znacznie mniejsze, niż dla obiektywu o mniejszym kącie widzenia. Chyba właśnie o to wam chodziło.
Nie, eRJot wyraźne pisał (podkreślił), że chodzi mu o stałą odległość. Przy zmianie goniskowej nie oddala/przybliża się. Wielkość przedmiotów odwzorowanych na matrycy da się narysować. Ale jak mu wyrysować GO?
W różnych wątkach ciągle wraca motyw cropa i ogniskowej, czy 50 mm na DX da takie same przerysowania na zdjęciu jak 75 mm na FF. Za którymś razem wybuchnę, więc dla swojego zdrowia psychicznego :) tu wklejam zdjęcia i będę na przyszłośc tu odsyłał.
W poniedziałek zrobię to samo na FF i DX i z uzyciem szerokiego kata w portrecie, bo niedowiarki po dzisiejszych zdjęciach i tak pewnie jeszcze nie uwierzą.
Co zrobiłem poniżej? Wykorzystałem fakt, że szerokość matrycy DX - 24 mm (x16 mm) jest taka sama jak wysokość kadru małego obrazka 24 mm (x36 mm). Jakie to ma konsekwencje? Można sobie łatwo wyciąć cropa z DX (czyli wyciąc z cropa proporcjonalnego cropa). Wystarczy zrobić zdjęcie poziome na ogniskowej (przykładowo) 70 mm i będzie ono naszym przykładem niby zdjęcia z FX, a potem zdjęcie pionowe na ogniskowej z cropem 70x1,5=105 mm. Zdjęcie to będzie wycinało 1,5x obrazek z całej klatki.
Czyli tu porównujemy cropy 1,5 do cropa 1,5x1,5 czyli 2,25. To taka sama zależność jak między FX a DX.
Zdjęcia mają exif (prosto z body D200, jpg basic, rozmiar S), czas 1/200, przysłona 2,8, czułość 100 takie samo na obu zdjęciach. Obiektyw Nikkor 70-200/2.8 VR. Ta sama odległość od modelki.
Zdjęcie 1 jest odpowiednikiem zdjęcia z małego obrazka, ogniskowa 70 mm, załóżmy, że matryca ma wysokość 24 mm (jak mały obrazek)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img116.imageshack.us/my.php?image=dsc3618xv1.jpg)
Zdjęcie 2 jest naszym cropem DX ze zdjęcia nr 1, gdyż zastosowano ogniskową 105 mm. Objąłem tyle samo na szerokości matrycy - czyli też na 24 mm
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img262.imageshack.us/my.php?image=dsc3617pq4.jpg)
Zdjęcie 1a - dla ułatwienia porównania - ze zdjęcia nr 1 wycięłem obrazek o proporcjach 2:3
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img116.imageshack.us/my.php?image=dsc3618pionnd6.jpg)
Zdjęcie 2a - zdjęcie nr 2 przeliczyłem na identyczny rozmiar jak zdjęcie nr 1a (by były piksele 1:1) i obróciłem by łatwiej sie oglądało i porównywało
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img116.imageshack.us/my.php?image=dsc3617resizefo0.jpg)
no i proszę sobie porównac oba ostatnie obrazki. Są wykonane na ogniskowych 70 mm (cała klatka) i 105 mm (na cropie 1,5) z tej samej odległości. Perspektywa jest identyczna!
Jak wyżej pisałem pewnie niedowiarki będą pisały o przerysowaniach z użyciem krótkich obiektywów. Otórz proszę zauważyć, że ja nie pisze, że nie będzie przerysowań (w portrecie) z użycia na DX szkła o ogniskowej 50 mm, ale będzie ono takie same! jak przy użyciu na FX obiektywu 75 mm.
W poniedziałek w studiu wyląduje D3 z pełną klatką i będę miał krótsze obiektywy. Wtedy dam test z szerszymi kątami. Ja wiem jaki będzie wynik.
35/2 i 50/1.4 nic oprucz obiektywu się nie zmieniało (chyba koniec końców minimalnie uślizło się w prawo, ale to dziwne przesunięcie tyłu nie jest winą tylko tego, odległość dokładnie ta sama, naprawdę), zdjęcie z 50 zeskalowałem 69,5% i dopasowałem do siebie wg znaczka "mini" i crop. moim zdaniem na 50tce widać lekkie takjakby ściskanie się prestrzeni w stronę mini. To jest gif i nie wiem czemu w moim firefoksie animuje się dopiero jak zrobię prawym i view image. Jak uznacie, że zaśmiecam, to nie obrażę się jeśli usuniecie pozdrawam.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img176.imageshack.us/img176/1294/map2fu2.gif).
W moim Firefoxie (2.0.0.11) animuje się sam, bez dodatkowych zabiegów.
To "ściskanie perspektywy" może być spowodowane tym, że w różnych obiektywach tzw. środek optyczny leży w innej odległości od matrycy. Jeśli odległość sceny od środka optycznego obiektywu (nie od matrycy aparatu!) jest taka sama, to perspektywa się nie zmieni. Na tym zdjęciu nie jest, stąd róznice (w każdym razie tak się domślam, bo nie napisałeś, która odległość była "dokładnie taka sama"). Różnice są tak małe, że w większości zdjęć innych niż makro są pomijalne, ale przy tak małej odległości aparatu od sceny, jak na powyższym zdjęciu, zaczyna to być już widoczne.
...bo nie napisałeś, która odległość była "dokładnie taka sama"
od atrapy chłodnicy do obiektywu
no to nieprawidłowo. Powinna byc równo do matrycy. Jest taki znaczek na body pokazujące gdzie to jest.
Nie pomyślaem o tym, ale nieświadomie zrobiem dobrze. To coś przez co przechodzi pasek (nazwijmy to X) na szyję byo przyciśnięte do ramy krawędzi ramy okiennej poprzez 5 krotnie zożony pasek, później dociskaem do ramy okiennej i patrzylem coby X konczyl sie równo z oknem. Docisk byl nierówny minimalnie, stąd to przsunięcie w bok, ale odlegość od matrycy myślę, że rowne zwlaszcza w kontekscie tego ze aparat stal ok metra od miniaka.
Fakt, nieprawidłowo, ale nie powinna być do matrycy, tylko do środka optycznego obiektywu.
Jacku, zwróć uwagę na to, że w pierwszym poście JK zawsze (albo prawie zawsze - nie chce mi się czytać drugi raz żeby się upewnić :)) pisze właśnie o środku optycznym i odległości od niego, a nie odległości od matrycy.
Poza tym wystarczy zrobić prosty test: załóż 50-tkę, ustaw na ręczną ostrość i kręć ostrością tak, żeby aparat się nie przesuwał. Zmienia się perspektywa, pomimo, że odległość od matrycy jest stała? Zmienia. A dlaczego? Dlatego, że zmienia się odległość obiektu od środka optycznego obiektywu (w 50-tce, tak jak we wszystkich stałkach, ostrość ustawia się przez przesuwanie całego obiektywu do przodu i do tyłu, zmieniajc między innymi właśnie tą odległość).
Odległość ostrzenia faktycznie ustawia się od matrycy, po to tam jest ten znaczek (i pewnie przydaje się też do innych rzeczy).
Fakt, nieprawidłowo, ale nie powinna być do matrycy, tylko do środka optycznego obiektywu.
Masz rację. Odpisałem za szybko i bez zastanowienia. :oops:
Nie musisz się zaraz rumienić. Obiektyw to nie jest pojedyncza soczewka. To jest złożony układ optyczny, którego środek optyczny jest pojęciem umownym. Każdy obiektyw ma coś takiego jak przedni kąt widzenia, tylny kąt widzenia, płaszczyzny ogniskowe, płaszczyzny główne, płaszczyzny węzłowe i jeszcze sporo innych "ciekawych" parametrów. Gdyby chcieć to dokładnie rozpisać i policzyć, to można dojść do wniosku, że czegoś takiego jak "środek optyczny" obiektywu właściwie nie ma. Stosuje się to pojęcie tylko umownie, dla uproszczenia pewnych zagadnień, w celu ich łatwiejszego opisania, bo błędy wprowadzane przez takie uproszczone założenia są najczęściej niewielkie. Mając dwa różne obiektywy (a nawet mając jeden zoom ustawiony na różne ogniskowe), nie da się mówić o stałej odległości umownego środka optycznego od matrycy (matówki), czy od przedniej soczewki.
ale ja to wiem, a co więcej sam skonstruowałem uniwersalną (z mozliwościami niezłych regulacji) głowicę do robienia panoram (do obrotów w poziomie oraz nawet w pionie), w której to jest zachowywany tzw punkt nodalny - określenie "panoramistów", a jest to chyba środek optyczny obiektywu.
Bardzo ladnie JK, tym razem jeszcze bardziej, niz zwykle, a wiele pracy juz wczesniej wkladales w edukacje.
Zastanawia mnie tylko (nie, tym razem bez obiekcji ;) ),
czy nie byloby warto kruciutko dopisac, z czym pewne pojecia bywaja czesto mylone (a bywaja, czego przykladem
sa fragmenty dyskusji pod artykulem).
Mysle, ze mogloby to jeszcze poprawic skutecznosc
oddzialywania tego przystepnie i rzeczowo skrojonego
materialu.
No i oczywiscie wszystkiego dobrego w nowym roku!
arturherda
13-01-2008, 19:14
W różnych wątkach ciągle wraca motyw cropa i ogniskowej, czy 50 mm na DX da takie same przerysowania na zdjęciu jak 75 mm na FF. Za którymś razem wybuchnę, więc dla swojego zdrowia psychicznego :) tu wklejam zdjęcia i będę na przyszłośc tu odsyłał.
W poniedziałek zrobię to samo na FF i DX i z uzyciem szerokiego kata w portrecie, bo niedowiarki po dzisiejszych zdjęciach i tak pewnie jeszcze nie uwierzą.
Co zrobiłem poniżej? Wykorzystałem fakt, że szerokość matrycy DX - 24 mm (x16 mm) jest taka sama jak wysokość kadru małego obrazka 24 mm (x36 mm). Jakie to ma konsekwencje? Można sobie łatwo wyciąć cropa z DX (czyli wyciąc z cropa proporcjonalnego cropa). Wystarczy zrobić zdjęcie poziome na ogniskowej (przykładowo) 70 mm i będzie ono naszym przykładem niby zdjęcia z FX, a potem zdjęcie pionowe na ogniskowej z cropem 70x1,5=105 mm. Zdjęcie to będzie wycinało 1,5x obrazek z całej klatki.
Czyli tu porównujemy cropy 1,5 do cropa 1,5x1,5 czyli 2,25. To taka sama zależność jak między FX a DX.
Zdjęcia mają exif (prosto z body D200, jpg basic, rozmiar S), czas 1/200, przysłona 2,8, czułość 100 takie samo na obu zdjęciach. Obiektyw Nikkor 70-200/2.8 VR. Ta sama odległość od modelki.
Zdjęcie 1 jest odpowiednikiem zdjęcia z małego obrazka, ogniskowa 70 mm, załóżmy, że matryca ma wysokość 24 mm (jak mały obrazek)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img116.imageshack.us/my.php?image=dsc3618xv1.jpg)
Zdjęcie 2 jest naszym cropem DX ze zdjęcia nr 1, gdyż zastosowano ogniskową 105 mm. Objąłem tyle samo na szerokości matrycy - czyli też na 24 mm
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img262.imageshack.us/my.php?image=dsc3617pq4.jpg)
Zdjęcie 1a - dla ułatwienia porównania - ze zdjęcia nr 1 wycięłem obrazek o proporcjach 2:3
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img116.imageshack.us/my.php?image=dsc3618pionnd6.jpg)
Zdjęcie 2a - zdjęcie nr 2 przeliczyłem na identyczny rozmiar jak zdjęcie nr 1a (by były piksele 1:1) i obróciłem by łatwiej sie oglądało i porównywało
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img116.imageshack.us/my.php?image=dsc3617resizefo0.jpg)
no i proszę sobie porównac oba ostatnie obrazki. Są wykonane na ogniskowych 70 mm (cała klatka) i 105 mm (na cropie 1,5) z tej samej odległości. Perspektywa jest identyczna!
Jak wyżej pisałem pewnie niedowiarki będą pisały o przerysowaniach z użyciem krótkich obiektywów. Otórz proszę zauważyć, że ja nie pisze, że nie będzie przerysowań (w portrecie) z użycia na DX szkła o ogniskowej 50 mm, ale będzie ono takie same! jak przy użyciu na FX obiektywu 75 mm.
W poniedziałek w studiu wyląduje D3 z pełną klatką i będę miał krótsze obiektywy. Wtedy dam test z szerszymi kątami. Ja wiem jaki będzie wynik.
Witam
nie zdarza sie to czesto, ale w tym watku absolutnie i calkowicie sie z Toba zgadzam :)
Nawet nie sadzilem, ze ludzie maja inne zdanie :)
pozdrawiam i obysmy czesciej sie zgadzali :)
Oj - przecież to co napisał JK jest proste ;-). Na górze rozszerzyć, na dole zawęzić i potem lekko wyprostować w pionie. No i oczywiście prosto trzymać aparat. Przecież tu na tym forum wszyscy to wiedzą?
Kiedyś musieliśmy kupować drogie szkła PC, teraz mamy możliwość taniej korekcji perspektywy programowo - ale to ma swoje granice - rozdzielczość w górnej części fotek spada w miarę korekcji. Tylko ile Klientów na to zwróci uwagę?
wodstock
07-07-2009, 21:33
Teoria niby prosta, lecz mam problem. Ostatnio zauważyłem na zdjęciach, gdzie ok 70% kadru wypełnia cała postać, robionych ogniskową 200mm (aparatem DX, obiektywem 70-200VR) efekt jakby spłaszczenia. Postać staje się mniejsza i grubsza.
Może to być spowodowane pochyleniem osi optycznej? Czy wynika ze zbyt dużej ogniskowej, dobieranej do tego typu zdjęć?
Z góry dziękuję za jakieś porady.
marcin:b
23-02-2010, 23:32
Na koniec, idąc za podpowiedzią ALFa, kilka rad dla początkujących fotografów architektury (portretów również):
przed zrobieniem zdjęcia dokładnie przemyśl, co i jak chcesz sfotografować, jakie chcesz osiągnąć efekty,
popatrz na fotografowana scenę z różnych miejsc i z różnych odległości,
jeśli nie chcesz, żeby obiekt był zniekształcony, poszukaj miejsca możliwie najbardziej oddalonego,
sprawdź, czy będziesz mógł zrobić zdjęcie nie podnosząc obiektywu ku górze i nie skręcając aparatu w płaszczyźnie prostopadłej do osi optycznej,
jeśli masz wątpliwości, że się to nie uda, poszukaj miejsca położonego nieco wyżej (np. schodków przy sąsiednim budynku),
obiektyw i jego ogniskową dobieraj na końcu, już po wybraniu miejsca, z którego chcesz zrobić zdjęcie,
jeśli to możliwe, staraj się nie podnosić obiektywu i zachować poziome ustawienie aparatu, nawet kosztem zostawienia niepotrzebnego marginesu na dole kadru,
pamiętaj, że każde skręcenie aparatu i podniesienie lub opuszczenie obiektywu w efekcie dadzą istotne zniekształcenia perspektywy,
jeśli jest to możliwe, staraj się robić zdjęcia architektury ze statywu – łatwiej wtedy uniknąć przypadkowej zmiany położenia aparatu i obiektywu względem fotografowanej sceny, łatwiej też wszystko sprawdzić i przemyśleć,
zawsze wybieraj obiektyw o nieco mniejszej ogniskowej, (większym kącie widzenia) i zostawiaj niewielkie marginesy, bo to ułatwi poprawienie w programie graficznym kadrowania i ewentualnych błędów perspektywy (prostowanie),i jeszcze dwie ważne uwagi dodane bezpośrednio przez ALFa:
pamiętaj, że złamać można każdą z powyższych zasad, ale trzeba to najpierw dokładnie przemyśleć i mieć na to szczególne uzasadnienie,
zapamiętaj...lenistwo przy kadrowaniu jest największym wrogiem dobrego zdjęcia architektury!
świetny text :) gratulacje
ja dorzucę swoją radę na koniec - zasadę jaką ja się kieruję przy fotografowaniu architektury:
jeśli nie jesteś wstanie uniknąć zniekształceń - to je wykorzystaj!
Teoria niby prosta, lecz mam problem. Ostatnio zauważyłem na zdjęciach, gdzie ok 70% kadru wypełnia cała postać, robionych ogniskową 200mm (aparatem DX, obiektywem 70-200VR) efekt jakby spłaszczenia. Postać staje się mniejsza i grubsza.
Może to być spowodowane pochyleniem osi optycznej? Czy wynika ze zbyt dużej ogniskowej, dobieranej do tego typu zdjęć?
Z góry dziękuję za jakieś porady.
Jeśli to jest DX-owe 200mm, a postać wypełnia 70%, to nie dziwota. Głębia ostrości musi być tak duża, że nie ma tu mowy o jakiejś płytkiej głębi. Stąd postać staje się płaska.
czy trzeba czegoś więcej? bardzo fajna lekcja wystarczy trochę skupienia i wie się więcej niż ze szkoły wyniosłem, dzięki serdeczne!
Ale, nie wiem czy dobrze myślę, czy to skracanie ogniskowej do np.3-5m przy max ogniskowych powoduje, że np. twarz/sylwetka fotografowanej osoby NIE "rozciąga" się wszerz a zachowuje prawidłowe proporcje?
Co właściwie miałeś na myśli??
No właśnie :)
Gdzieś w sieci znalazłem www.phototrip.pl/porady/perspekt/perspekt.html fotografie twarzy przy różnych ogniskowych pokazujące zniekształcenia perspektywiczne.
No i tak się zastanawiam (sam takiego testu nie przeprowadziłem podpinając 70-200; FJ, czas goni, sprzedawca patrzy czy zaraz nie ucieknę mu z obiektywem :)) czy Nikoś 70-200 skracając, na bliskich odległościach, ogniskowe nie zachowuje właśnie prawidłowej perspektywy?!
Wiadomo, że jak odejdziemy dalej to już inna sprawa, ale z bliska?
I, jeśli tak rzeczywiście jest, to czy nie jest to plusem nowego Nikkora???
Tak sobie gdybam ;)
Chyba już czaję bazę o co Ci chodzi. Perspektywa zależy, niech mnie ktoś poprawi albo uzupełni, od ogniskowej, odległości i kąta pod którym fotografujesz. Największe zniekształcenia występują podczas fotografowania obiektywami szerokokątnymi. Myślę, że fotografując obiektywem 85mm i dłuższym możesz zapomnieć o problemie.
..Gdzieś w sieci znalazłem www.phototrip.pl/porady/perspekt/perspekt.html (http://www.phototrip.pl/porady/perspekt/perspekt.html) fotografie twarzy przy różnych ogniskowych pokazujące zniekształcenia perspektywiczne.
czy Nikoś 70-200 skracając, na bliskich odległościach, ogniskowe nie zachowuje właśnie prawidłowej perspektywy?!
Wiadomo, że jak odejdziemy dalej to już inna sprawa, ale z bliska?
I, jeśli tak rzeczywiście jest, to czy nie jest to plusem nowego Nikkora???
Tak sobie gdybam ;)ta twarz była fotografowana z różnych odległości, a nie zoomowana, więc twoje wnioski są ni etakie.
..zależy, niech mnie ktoś poprawi albo uzupełni, od ogniskowej, odległości i kąta pod którym fotografujesz. Największe zniekształcenia występują podczas fotografowania obiektywami szerokokątnymi. Myślę, że fotografując obiektywem 85mm i dłuższym możesz zapomnieć o problemie.Nie zależy od ogniskowej. Zależy od odległości.
ta twarz była fotografowana z różnych odległości, a nie zoomowana, więc twoje wnioski są ni etakie.
Nieprawda , bo i jedno i drugie. Zdjęcia robione szerokim kątem zostały wykonane bliżej.
Nie zależy od ogniskowej. Zależy od odległości.
Aż mnie zaciekawiłeś tematem :)
Perspektywa linearna
Zwana też perspektywą geometryczną lub zbieżną to sposób oddania głębi za pomocą rzutu środkowego. Jest to specyficzny sposób przedstawienia trójwymiarowej przestrzeni na płaszczyźnie, odpowiadający w przybliżeniu obrazowi przestrzeni, jaki tworzy oko ludzkie.
Istotą perspektywy jest rzutowanie wszystkich punktów przestrzeni na płaszczyznę lub inną powierzchnię, względem pewnego punktu zwanego środkiem perspektywy. Taki sposób przedstawienia powoduje powstawanie obrazu, w którym (oprócz pewnych specyficznych sytuacji) nie zostają zachowane prawdziwe wymiary i kąty w przestrzeni. Obraz ulega deformacji — charakterystyczne jest "zmniejszanie się" na obrazie przedstawianych elementów wraz z ich oddalaniem się od punktu obserwacji. Linie równoległe do siebie w perspektywie stają się zbieżne i spotykają się w pewnym teoretycznym punkcie. Konstrukcja perspektywy w rysunku i malarstwie opiera się właśnie na stosowaniu tzw. punktów zbiegu, które pozwalają wyznaczyć prawidłowy kształt przedstawianych obiektów. Perspektywa jest najczęściej używanym i najbardziej naturalnym dla człowieka sposobem odwzorowania przestrzeni na płaskiej powierzchni.
A to oznacza, że perspektywa zależy od odległości, ogniskowej i kąta robienia zdjęcia.
Nieprawda , bo i jedno i drugie. Zdjęcia robione szerokim kątem zostały wykonane bliżej.No przecież napisałem, że były wykonane z róznych odległości. Zmiana ogniskowej to kwestia "praktyczności". Gdyby robić portret szerokim kątem i zarazem stojąc daleko od modela to większość kadru by była "zmarnowana". Musiałbyś zrobić mocnego cropa. Ale perspektywa przy tej samej odległości jest taka sama! Dostałbś identyczny portret jak ten robiony teleobiektywem.
A to oznacza, że perspektywa zależy od odległości, ogniskowej i kąta robienia zdjęcia.Nie. Nie wiem jak to wydedukowałes z tej definicji. Tam tak nie napisano. Nawet nigdzie w tej definicji nie uzyto słowa "ogniskowa".
Potwierdzam to co napisał Jacek. Zresztą było to nieraz poruszane. Perspektywa zależy tylko i wyłącznie od odległości. Zresztą można to łatwo sprawdzić, stając od modela w jakiejś odległości z zoomem i robiąc kilka zdjęć na różnych ogniskowych, a później zrobić jednakowe cropy
. Zresztą można to łatwo sprawdzić, stając od modela w jakiejś odległości z zoomem i robiąc kilka zdjęć na różnych ogniskowych, a później zrobić jednakowe cropy
Wszystko na ten temat zostało powiedziane TUTAJ (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=34393).
No przecież napisałem, że były wykonane z róznych odległości. Zmiana ogniskowej to kwestia "praktyczności". Gdyby robić portret szerokim kątem i zarazem stojąc daleko od modela to większość kadru by była "zmarnowana". Musiałbyś zrobić mocnego cropa. Ale perspektywa przy tej samej odległości jest taka sama! Dostałbś identyczny portret jak ten robiony teleobiektywem.
Może coś mi umknęło, Ty robiłeś te zdjęcia?
Nie. Nie wiem jak to wydedukowałes z tej definicji. Tam tak nie napisano. Nawet nigdzie w tej definicji nie uzyto słowa "ogniskowa".
Ok, już tłumaczę.
1. Odległość - tu jesteśmy tego samego zdania.
2. Ogniskowa
Obraz ulega deformacji — charakterystyczne jest "zmniejszanie się" na obrazie przedstawianych elementów wraz z ich oddalaniem się od punktu obserwacji.
Zastosowanie obiektywu o ogniskowej krótszej niż przekątna matrycy/klatki filmu powoduje pozornej oddalenie się obiektu. Oczywiście dotyczy sytuacji kiedy cały czas fotografujemy z tej samej odległości.
3. Kąt fotografowania
Obraz ulega deformacji — charakterystyczne jest "zmniejszanie się" na obrazie przedstawianych elementów wraz z ich oddalaniem się od punktu obserwacji.
Przykład 1.
Fotografujesz osobę kadrując tak, aby twarz znajdowała się na środku kadru. Potem, z tej samej odległości od tej osoby, robisz drugie zdjęcie, z poziomu ziemi, kadrując tak jak wcześniej.
Przykład 2.
Ta sama osoba, pierwsze zdjęcie takie samo. Drugie zdjęcie: przesuwasz się, np. w Twoje lewo, ruchem po okręgu (odległość od obiektu jest dokładnie taka sama) o kąt 45 stopni, kadrując jak poprzednio.
Zakwas - w podanym już linku http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=34393
jest wszystko już wytłumaczone.
Nie muszę robić zdjęć, wystarczy, że wiem jak je można zrobić by coś pokazac/udowodnić.
andrzej_suse10
06-09-2010, 12:50
Nie wiem jak mozna uwazac ze perspektywa i przerysowania zależą od ogniskowej. Proponuję podejść tak blisko do jakiejś osoby i spojrzeć jej w oczy z tak bliska, żeby ogległość z której patrzymy była tak mała żeby aż nie było widać uszu tej osoby. Z takiej samej odległości to niezależnie czy przytkniemy obiektyw rybie oko, czy rektalinearną sigme 8-16 ustawioną na 8, czy też 70-200 ustawionego na 186,3 mm i tak nie zobaczymy tych uszu bo jest to fizycznie niemożliwe. :lol:
Jacek_Z ma absolutną rację. Zniekształcenia zależą tylko od odległości od fotografowanego przedmiotu/osoby, i można zrobić "portret" bez przerysowań nawet sigmą 8-16 z odległości np 6 metrów i robiąc cropa. :)
Jacek_Z ma absolutną rację. Zniekształcenia zależą tylko od odległości od fotografowanego przedmiotu/osoby, i można zrobić "portret" bez przerysowań nawet sigmą 8-16 z odległości np 6 metrów i robiąc cropa. :)
Oczywiście.
Wciągnąłem się w dyskusję :)
Najpierw komentarze:
Zakwas - w podanym już linku http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=34393
jest wszystko już wytłumaczone.
Nie muszę robić zdjęć, wystarczy, że wiem jak je można zrobić by coś pokazac/udowodnić.
Ależ Jacku, gdzie mi tam do Ciebie... parafrazując słowa z książki Krzysztofa Daukszewicza "Meneliki":
Ty jest fotografem zamożnym, a ja tylko pieskiem przydrożnym :D
Ja jednak na mój mały rozumek widzę, że te zdjęcia były robione z innej odległości, w miarę skracania ogniskowej fotograf podchodził bliżej. Gdyby było inaczej, tzn. zdjęcia robione z tej samej odległości a potem cropowane, to, zgodnie z tym co tu piszecie, twarz nie byłaby zniekształcana.
Nie wiem jak mozna uwazac ze perspektywa i przerysowania zależą od ogniskowej.
Proponuję podejść tak blisko do jakiejś osoby i spojrzeć jej w oczy z tak bliska, żeby ogległość z której patrzymy była tak mała żeby aż nie było widać uszu tej osoby. Z takiej samej odległości to niezależnie czy przytkniemy obiektyw rybie oko, czy rektalinearną sigme 8-16 ustawioną na 8, czy też 70-200 ustawionego
na 186,3 mm i tak nie zobaczymy tych uszu bo jest to fizycznie niemożliwe. :lol:
Jacek_Z ma absolutną rację. Zniekształcenia zależą tylko od odległości od fotografowanego
rzedmiotu/osoby, i można zrobić "portret" bez przerysowań nawet sigmą 8-16 z odległości np 6 metrów
i robiąc cropa. :)
Proponuję Andrzeju żebyś sam wykonał ten eksperyment, do którego mnie tak namawiasz. Jeśli weźmiesz ten obiektyw 186,3mm i podejdziesz do osoby tak blisko, że wypełni cały kadr bez uszu, a potem użyjesz obiektywu np 35mm i z robisz zdjęcie z tej samej odległości, to sam sobie odpowiedz czy uszy pojawią
się w kadrze czy nie. I tyle wnosi ten eksperyment.
Co to znaczy "odległość od obiektu"? Jeśli fotografuję osobę to co jest za odległość: od głowy, od brzucha a może od stóp? Każda z nich jest inna. Tak jak pisałem wcześniej, użycie mniejszej ogniskowej obiektywu powoduje pozorne oddalenie od obiektu oraz zgodnie z definicją z wikipedii (myślę, że akurat w tej sprawie można jej wierzyć)
Obraz ulega deformacji — charakterystyczne jest "zmniejszanie się" na obrazie przedstawianych elementów wraz z ich oddalaniem się od punktu obserwacji.
wynika z tego, że zmiana ogniskowej ma wpływ na perspektywę.
Co się tyczy kąta Jacku, to, z godnie z linkiem, który zapodałeś:
Ten sam prosty wzór opisuje również wszystkie zniekształcenia perspektywy, jakie możemy uzyskać celowo lub otrzymać w sposób niezamierzony, na rzykład odchylając oś optyczną (jest to przypadek fotografowania wysokiego budynku ze zbyt małej odległości, z uniesionym do góry obiektywem).
(nota bene dotyczy to nie tylko fotografowania budynków, vide Przykład 2 z mojego skromnego posta
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2059633&postcount=689)
oraz definicją z wikipedii:
Linie równoległe do siebie w perspektywie stają się zbieżne i spotykają się w pewnym teoretycznym punkcie. Konstrukcja perspektywy w rysunku i malarstwie opiera się właśnie na stosowaniu tzw. punktów zbiegu, które pozwalają wyznaczyć prawidłowy kształt przedstawianych obiektów. Perspektywa jest najczęściej używanym i najbardziej naturalnym dla człowieka sposobem odwzorowania przestrzeni na płaskiej powierzchni.
no, czarno na białym jest napisane, że zmiana kąta fotografowania zmienia perspektywę.
Na koniec, uprzedzając fakty, oświadczam, że naprawdę nie przeszkadza mi to, kto co uważa za perspektywę. W związku z tym nie życzę sobie żadnych złośliwości czy chamstwa w odpowiedziach na ten post, oczekuję na rzeczowe argumenty.
Ależ Jacku, gdzie mi tam do Ciebie... parafrazując słowa z książki Krzysztofa Daukszewicza "Meneliki":
Ty jest fotografem zamożnym, a ja tylko pieskiem przydrożnym :D
Ja jednak na mój mały rozumek widzę, że te zdjęcia były robione z innej odległości, w miarę skracania ogniskowej fotograf podchodził bliżej.
czy ty aby na pewno mnie czytasz? Zobacz co napisałem, to już wtedy wytłusciłem, teraz to podkreślę:
ta twarz była fotografowana z różnych odległości, a nie zoomowana, więc twoje wnioski są ni etakie.
Nie zależy od ogniskowej. Zależy od odległości.
Gdyby było inaczej, tzn. zdjęcia robione z tej samej odległości a potem cropowane, to, zgodnie z tym co tu piszecie, twarz nie byłaby zniekształcana.Owszem, tak właśnie jest. Precyzyjniej - byłaby zniekształcana tak samo :)
Gdyby było inaczej, tzn. zdjęcia robione z tej samej odległości a potem cropowane, to, zgodnie z tym co tu piszecie, twarz nie byłaby zniekształcana.Bingo. No chyba, że się z tym nie zgadzasz. Ale jak masz kilka obiektywów o różnych ogniskowych (lub zooma) to to łatwo sam sprawdzisz.
Proponuję Andrzeju żebyś sam wykonał ten eksperyment, do którego mnie tak namawiasz. Jeśli weźmiesz ten obiektyw 186,3mm i podejdziesz do osoby tak blisko, że wypełni cały kadr bez uszu, a potem użyjesz obiektywu np 35mm i z robisz zdjęcie z tej samej odległości, to sam sobie odpowiedz czy uszy pojawią
się w kadrze czy nie. I tyle wnosi ten eksperyment.Wtedy uszy będzie widac dokładnie tak samo. Namawiamy cię do tego eksperymentu. Bo zmiana ogniskowej 186,3 - 35 mm nic nie zmieni w widzeniu twarzy. Bo się nie zmieniła odległość. To odległość decyduje o perspektywie. O kącie z jakiego obserwujemy obiekt.
Co to znaczy "odległość od obiektu"? Jeśli fotografuję osobę to co jest za odległość: od głowy, od brzucha a może od stóp? Każda z nich jest inna. potrafisz patrzeć na osobę pod takim samym kątem, a zmeinić odległość do głowy, a do brzucha juz nie? Bo ja nie potrafię. Chodzi o zmianę odległości do całej osoby, jej wszystkich części ciała.
Tak jak pisałem wcześniej, użycie mniejszej ogniskowej obiektywu powoduje pozorne oddalenie od obiektuNie.
wynika z tego, że zmiana ogniskowej ma wpływ na perspektywę.Nie.
.. czarno na białym jest napisane, że zmiana kąta fotografowania zmienia perspektywę.Zapewne słyszałeś określenia "perspektywa żabia" i "perspektywa ptasia". Pierwsze określenie oznacza spoglądanie od dołu, drugie - od góry. W tym momencie właśnie chodzi o kąt z jakiego widzimy obiekt, ale w innym ujęciu. Jak się położysz alb staniesz na drabinie zmieni się perspektywa, mimo, że będziesz używał tego samego obiektywu, był w tej samej odległości itp.
Ustalmy, że o perspektywie w tym ujęciu nie rozmawiamy, bo sie nie dogadamy już wcale. Rozmawiamy o odległościach i ogniskowych.
PS - przeniosę za chwilę te nasze dywagacje, bo to wątek o nowym 70-200 a nie perspektywie.
andrzej_suse10
07-09-2010, 01:14
Z eksperymentem chodzi o to że jeżeli przytkniesz oko komuś blisko nosa tak bardzo że nie widzisz uszu tej osoby, to poprostu NIE DA RADY żadnym urządzeniem optycznym, obiektywem fisheye 4,5 "dziurka od klucza", camerą obscura, CZYMKOLWIEK tych uszu zobaczyć, bo Z TEJ ODLEGŁOŚCI i tak "reszta" twarzy te uszy zasłoni. I to jest najbardziej (moim! zdaniem) "łopatologiczny" klucz do zrozumienia, dlaczego właśnie przerysowania zależą od odległości, a nie od ogniskowej, skali odwzorowania, rodzaju matrycy itp.
Piotrek 77
21-09-2010, 10:13
Świetny tekst. Dopiero teraz go przeczytałem.
Ale widzę ze dużo ludzi trochę myli pojęcia.
Po zmianie obiektywu, żeby zapełnić cały kadr zmieniamy odległość aparatu względem obiektu i zmieniamy perspektywę. Dlatego są różne przerysowania względem obiektu.
Po zmianie obiektywu, żeby zapełnić cały kadr zmieniamy odległość aparatu względem obiektu i zmieniamy perspektywę. Dlatego są różne przerysowania względem obiektu.Proste to - prawda?
Niektórzy jednak dają głowę za to, że perspektywa im się zmieniła, bo obiektyw zmienili.
Nie rozróżniają przyczyny i skutku.
JK wielkie dzięki za ten opis, w miarę prosto opisane. Zazdroszczę Ci zdolności dydaktycznych i zabieram się do czytania kolejnych postów.
kolaczek
28-02-2011, 17:38
Świetny temat, dzięki za poświęcony czas.
To czysto teoretyczny zapis matematyczny. Niestety przeniesienie tego w praktykę nie jest możliwe. Po pierwsze interesuje nas nie to czy modelka stoi 3 czy 4 metry od nas, tylko jaką część kadru zajmuje. W fotografii interesują nas na raz 3 parametry: odległość od obiektu, ogniskowa i wielkość obiektu po rzutowaniu na matrycę. Wyizolowanie jednego elementu to sztuka dla sztuki. Trzeba o tym wiedzieć, ale nie ma co tego przeliczać.
Jest jeszcze jeden problem, trzeba założyć, że porównywane obiektywy mają dokładnie takie samo rzutowanie. Im szerszy kąt tym bardziej rozciągnięte są brzegi kadru przy rzutowaniu rektilinearnym. I każdy obiektyw rzutuje trochę inaczej. Są to różnice niewidoczne gołym okiem, ale jednak są.
Mam do oceny niewielki problem jak poniżej. To nie mój wątek jednak dla wyjaśnienia moich watpliwości załączone zdjęcia są niezbędne.
Proszę o niewielkie tresci odpoiedź czy moje podejscie jest sensowne, cz błedne w stosunku do zasady powstawania perspektywy.
Prosił bym o autorytatywną opinię na temat mojego sporu z innym fotografem.
Problem jest następujący: Często fotografuje architekturę, są to z reguły fotografie wieloplanowe. Ponieważ oko widzi nieco inaczej niż obiektyw trudno tak przed zrobieniem zdjęcia wyobrazić sobie jak wyjdzie to na planach bliższych i dalszych.
W celu zrobienia tego zdjęcia finalnego wykonuję trzy zdjęcia z różnych odległości i wybieram to które mi odpowiada.
Wykonałem sobie model do sprawdzenia jak to wygląda jeżeli chodzi o te plany przy różnych perspektywach.
1. Wykonałem zdjęcie Foto 8 z bliska (z odległości około 1,8 metra) w tym celu żeby wszystko zmieścić na klatce filmu (matrycy) musiałem użyć malej ogniskowej, było to 18mm.
2. Następnie przez odejście na bardziej odległą pozycję (około 3 metry) od modelu wykonałem zdjęcie Foto 9 z inna perspektywą wynikłą ze zmiany miejsca aparatu.
3. Oddalając się od modelu na większą odległość (około 5-6 metrów) wykonałem zdjęcie Foto 10.
Od początku chciałem aby pierwszy plan mniej więcej obejmował to co na zdjęciach.
Do wykonania pierwszego zdjęcia ustawiłem konieczna do tego celu ogniskową by objąć plan. Ponieważ ogniskowa nie ma wpływu na perspektywę mogłem wykonać dwie pozostałe fotografie bez jej zmiany i potem kadrować zdjęcia. To trzecie wykonane tym sposobem było by dość marnej jakości.
Miałem w Nikonie kit 18-105, gdybym miał 18-200 i wykonał następne zdjęcie tą metodą to już chyba nic bym nie uzyskał.
Ponieważ perspektywa nie zależy od ogniskowej, kąta itp. Możemy użyć niemal rozsądnie dowolnej i potem kadrować.
Moje pytanie jest takie czy zamiast kadrować i wykorzystać w efekcie kawałek klatki nie lepiej świadomie zastosować odpowiednią ogniskową i otrzymać to co chcemy od razu. Przecież zmiana ogniskowej nie zmieni perspektywy. Jakość będzie lepsza i uzyskana bez późniejszego kadrowania.
Taką możliwość przedstawiłem znanemu specowi a ten orzekł że rozumowanie jest błędne bo nie wiem jak powstaje perspektywa.
Prosił bym by ktoś biegły w temacie ustosunkował się do mojej koncepcji.
Poniżej trzy fotografie modelu i jedna złożona z dwu dla jednoczesnego wglądu na obie.
Te fotografie wykonałem opisanym sposobem. Ze zmianą miejsca zmieniłem ogniskową, wyeliminowałem kadrowanie. A perspektywa wyszła zgodnie z zasadami
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://desmond.imageshack.us/Himg88/scaled.php?server=88&filename=testowe08.jpg&res=medium)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://desmond.imageshack.us/Himg97/scaled.php?server=97&filename=testowe09.jpg&res=medium)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://desmond.imageshack.us/Himg845/scaled.php?server=845&filename=testowe10.jpg&res=medium)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://desmond.imageshack.us/Himg705/scaled.php?server=705&filename=testowe17.jpg&res=medium)
...Ponieważ ogniskowa nie ma wpływu na perspektywę...
...Ponieważ perspektywa nie zależy od ogniskowej, kąta itp....
...Przecież zmiana ogniskowej nie zmieni perspektywy....
...Taką możliwość przedstawiłem znanemu specowi a ten orzekł że rozumowanie jest błędne bo nie wiem jak powstaje perspektywa....
...Prosił bym by ktoś biegły w temacie ustosunkował się do mojej koncepcji.
Biegły to może w tych sprawach nie jestem, ale moim zdaniem Twoje tezy są fałszywe.
To od ogniskowej i odległości fotografowania zależy perspektywa sceny. Zrobiłeś porównanie, więc spojrzyj na swoje zdjęcia. Na 18mm i 105mm. Widzisz różnicę? Myślisz, że z czego ona wynika?
Myślę, że ten "znany spec" ma rację.
Panowie. Proponuję uważnie przeczytać pierwszy post tego wątku. Przeczytać i postarać się zrozumieć. OGNISKOWA NIE MA WPŁYWU NA PERSPEKTYWĘ.
Popełniłem błąd odpowiadając na post wyżej. Mea culpa. Nie jestem juz pewien, czy dobrze rozumiem wywód Vifoto. Perspektywa nie zmienia się ze względu na ogniskową. Ok. to jasne. Ale zmienia się po zmianie odleglości od obiektu. I tu to widać. Wypelniając kadr takim samym obrazkiem (czerwone puszki z ograniczają) fotografujący zmienia perspektywę zmieniając odległość od przedmiotu fotografowanego. Jeżeli robilby zdjęcia z tego samego miejsca zmieniając ogniskową i kadrując to perspektywa pozostałaby taka sama.
Perspektywa się nie zmienia, zmienią się dystorsje :D
To może prościej na każdym zdjęciu jest jakaś perspektywa zależna od odległości z jakiej zdjęcie zostało zrobione. To chyba nie rodzi wątpliwosci. Wszystkie zdjęcia zrobione jedną ogniskową można by potem wykadrować do tego stanu jak w przykladach . Dla pierwszego musiała by być taka ogniskowa zeby z tej malęj odległości wszystko objąć. Pytanie jest takie czy zamiast wykonać kolejne i potem kadrować nie lepiej je przyciąć od razu podczas fotografowania zmieniając ogniskową nie naruszawszy perspektywy.
Jeszcze prościej. Chcę mieć takie zdjęcia jak te trzy albo te piętrowe (kazde osobno). Mam Nikona z 18-105. Zdjęcia z kartą wysyłam do labu a oni nie obrabiają graficznie, nie kadrują. A chcę mieć takie trzy pierwsze plany i takie dwa jak te w terenie z takimi perspektywami.
.. Pytanie jest takie czy zamiast wykonać kolejne i potem kadrować. Czy nie lepiej je przyciąć od razu zmieniając ogniskową nie naruszawszy perspektywy...Oczywiście. Tylko po co pytasz o perspektywę, jak tu chodzi o kadrowanie i wysyłkę zdjęć na lab? To nie ma nic do perspektywy.
Używaj przecinków, ciężko cię zrozumieć.
Dziękuję Jacku_Z
Tylko jeszcze małe wyjaśnienie do Twojego pytania po co pytasz o perspektywę.
Zadanie polegało na tym czy i jak jest możliwe wykonanie tych zdjęć z takimi a nie innymi perspektywami i takimi pierwszymi planami bezpośrednio w aparacie.
A gdzie wykonałes te zdjęcia jak nie w aparacie? Zmiana ogniskowej i zmiana odległości.
Właśnie wykonalem bezpośrednio aparatem pespektywy zmieniając miejscem stania czyli odchodząc od planu jednocześnie kadrowałem korzystająć z ogniskowej. Dziękuję za odpowiedzi. W międzyczasie oponent zmienił zdanie i ocenił pozytywnie moje podejscie. Poprzednio uznawał tylko kadrowanie w PSie a nawet składanie z wycinków panoramy. Nie mogąc go przekonać uciec się chciałem do opinii uznaych. Jeszcze raz dzięki za poświecony mi czas
No wszystko pięknie rozrysowane, ale co powiesz na to, że załadowałem oba zdjęcia pluszaka do photoshopa, utworzyłem z nich warstwy w jednym obrazku i włączając i wyłączając jedną z warstw widać jak uszy i ściana przesuwają się do przodu (zmiana perspektywy). Więc te wyliczenia nie do końca pokrywają się z prawdą. Mimo wszystko uważam, że do portretu kompletnie nie nadaje się 50mm na DX, który niby "daje" 75mm.
Mimo wszystko uważam, że do portretu kompletnie nie nadaje się 50mm na DX, który niby "daje" 75mm.Ja też uważam, że 50 mm to za krótka ogniskowa. Nawet 85 na FX to "krótka" portretówka.
Natomiast często się czyta, że kupują 35/1.8 do DX do portretów. Dla mnie to pomyłka, ale no cóż. W końcu rózne są portrety, nie zawsze to ciasne kadry.
SlaWasII
27-04-2012, 00:19
Odgrzeję kotleta.
Wszystko o co tu jest spór, dotyczy wyłącznie perspektywy linearnej.
Jeśli popatrzymy na definicję (jaka by ona nie była) słowa perspektywa, to dojdziemy do wniosku, że w fotografii służy przede wszystkim do przedstawienia na płaskim obrazku przestrzeni. Zatem, jeśli zmniejszymy głębię ostrości, otrzymamy rozmyte tło, a więc wrażenie przestrzenności, plastyczności.
Ergo: perspektywa (nielinearna) zależy od ogniskowej! ;)
PS
Zmiana przysłony zmienia perspektywę, zmiana kolorowego filtra też. :mrgreen:
PPS
Kilka lat temu już czytałem ten wątek. Jest rewelacyjny! Podziękowania dla autora.
Zmiana głębi ostrości zmieni tylko ostrość, a nie perspektywę. Podobnie filtr kolorowy zmieni tylko kolory. Zmiana przysłony również perspektywy nie zmieni. Zmieni się wygląd zdjęcia, ale nie perspektywa. To tak jakbyś pisał, że zmieniając wspomniane parametry zmienisz odległość postaci od tła. Ale to nieprawda. Zmieni się pozorna odległość. W sieci można znaleźć mnóstwo przykładów na to, jak można oszukać ludzki umysł, wystarczy wpisać hasło "iluzja optyczna".
Właśnie wpadłem na ciekawy, moim zdaniem, eksperyment, który może sobie przeprowadzi każdy, kto myśli, że perspektywa zależy od czegokolwiek innego niż punkt, z którego coś fotografujemy. Eksperyment jest prosty. Robimy jedno zdjęcie, a następnie usiłujemy wykonać identyczne ujęcie, z identycznymi zbiegami linii w tle, czy identycznie wyglądającą twarzą, ale z innego punktu (z innej odległości i/lub kąta). Można sobie zmieniać cokolwiek się chce, ogniskowe, obiektywy, przysłony filtry. A jak przypadkiem komuś się będzie wydawać, że się udało, to niech przesunie się jeszcze o dwa metry do przodu lub do tyłu i powtórzy ten efekt.
Powodzenia!
SlaWasII
06-05-2012, 19:17
Z całym szacunkiem, mOSAd, nieuważnie czytasz co napisałem. A napisałem to dlatego, bo mnie odsyłają do tego wątku w sporze oczywistym. Ja tylko zwracam uwagę na pierwszy akapit pierwszego postu w tym wątku. To bardzo ważne!
Ty próbujesz uogólnić to, co się tyczy perspektywy linearnej do perspektywy w ogóle. Wielu popełnia ten sam błąd. Jak fotografujesz góry, łąki, zwierzęta, portret wreszcie... to będzie wszystko płaskie?! Twój avatar jest płaski?! Czy ma znaczenie jaką ogniskową robi się takie zdjęcia? Perspektywa to przede wszystkim głębia! Vide definicja.
Również życzę powodzenia! :)
Perspektywa to przede wszystkim głębia!
Dla mnie nie. I dla wielu, którzy piszą o perspektywie także nie. Dlaczego chcesz nadawać słowom inne znaczenia? Po to wymyślono sformułowanie "głębia ostrości", by go używać. I tak - rzeczywiście celowo zawężamy znaczenie pojęcia perspektywa, do perspektywy linearnej, matematycznej, gdyż chcąc z tego zrezygnować pojęcie traci cechy użytecznego,. Staje się równoznaczne z "wygląd zdjęcia". Czyli nie znaczy nic konkretnego i prowadzi do jałowej dyskusji. Dlatego tak ostra reakcja za każdym razem, gdy ktoś próbuje lać wodę na matematyce, zamiast na języku polskim.
Ale głębia nie musi oznaczać głębi ostrości, tylko budowę poszczególnych planów. Jeśli odwołamy się do malarstwa to mamy perspektywy:
liniową,
powietrzną,
kulisową,
barwną.
Filtr Skylight ocieplający np modyfikował perspektywę powietrzną, odcinając barwę niebieską. Wszystko co jest daleko wydaje się niebieskie, ponieważ para wodna w powietrzu pochłania najsilniej promieniowanie czerwone.
Na samą perspektywę linearną może mieć wpływ rodzaj odwzorowania w obiektywie. Inaczej wygląda świat w obiektywie rektealinernym, a inaczej w rybim oku. W przypadku takiego samego odwzorowania na perspektywę linearną ma wpływ jedynie punkt, z którego fotografujemy.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.