isav
10-08-2007, 13:17
witam Państwa.
no tak, w moim nieco ponad rocznym Nikonie D50 zrodził się paskudny bad pixel i, co więcej, problem zdaje się narastać. postanowiłem więc pozbyć się aparatu, zanim matryca zasieje się czerwonymi punktami, a sprzęt straci jakąkolwiek pieniężną wartość.
i dokonałem ciekawego odkrycia - okazuje się, że do zdobycia jest stary, ale bardzo przyzwoicie wyglądający Fuji S2 Pro (egzemplarz w bardzo fajnym stanie, zaraz po wymianie migawki, na co są papiery). zapoznałem się ze specyfikacjami, przeczytałem recenzje i moje zdziwienie stawało się coraz większe, bo o aparacie tym w zasadzie się nie mówi, choć wydaje się, że jego osiągi są bardzo przyzwoite, a cena na chwilę obecną, atrakcyjna.
jestem świadom jego wad: rzekomej powolności AF (choć system pomiaru ma taki jak Nikony F80, D100, D50 i 70...), niekoniecznie udanego rozwiązania kwestii zasilania, małego ekranu. większość z nich jednak nie wydaje mi się dyskwalifikująca, bo jestem typowym i nieuleczalnym portrecistą, nie wymagam więc sprawności a'la D2H.
mam jednak kilka pytań/wątpliwości:
1. jak w porównaniu do D50 sprawuje się wizjer? czy konstrukcja oparta na F80 okaże się lepsza dla portrecisty, często korzystającego z manualnych obiektywów?
2. jak ma się kwestia ergonomii? o ile przeżyję małe rozmairy LCD, zastanawia mnie wygoda aparatu. jak wygodne są przyciski i menu, bo to definitywnie inna bajka niż to, co pamiętam z D50. brak pionowego gripa przeboleję.
3. jak sprawny jest aparat, jeśli chodzi o zapis.odczyt zdjęć z karty? D50 robił to błyskawicznie, zdjęcia zapisywane byly w zasadzie bez opóźnień, a przeglądanie ich w porównaniu do masy innych aparatów, z jakimi miałem styczność, to bajka.
4. jakieś inne za lub przeciw?
decydując się na takie rozwiązanie kolejny raz próbuję przedłożyć jakość nad wygodę, wydając jak najmniej pieniędzy (zwyczajnie na wieksze szaleństwa mnie nie stać). naprzeciw ukochanemu Nikonowi postawiłem jakość sensora Fuji. ale pytam jeszcze raz: czy wedlug was opłaca się rezygnować z niemal nowego N. na rzecz starszego brata bliźniaka o łudząco podobnych paramertach?
za głosy, opinie i rady z góry dziękuję.
no tak, w moim nieco ponad rocznym Nikonie D50 zrodził się paskudny bad pixel i, co więcej, problem zdaje się narastać. postanowiłem więc pozbyć się aparatu, zanim matryca zasieje się czerwonymi punktami, a sprzęt straci jakąkolwiek pieniężną wartość.
i dokonałem ciekawego odkrycia - okazuje się, że do zdobycia jest stary, ale bardzo przyzwoicie wyglądający Fuji S2 Pro (egzemplarz w bardzo fajnym stanie, zaraz po wymianie migawki, na co są papiery). zapoznałem się ze specyfikacjami, przeczytałem recenzje i moje zdziwienie stawało się coraz większe, bo o aparacie tym w zasadzie się nie mówi, choć wydaje się, że jego osiągi są bardzo przyzwoite, a cena na chwilę obecną, atrakcyjna.
jestem świadom jego wad: rzekomej powolności AF (choć system pomiaru ma taki jak Nikony F80, D100, D50 i 70...), niekoniecznie udanego rozwiązania kwestii zasilania, małego ekranu. większość z nich jednak nie wydaje mi się dyskwalifikująca, bo jestem typowym i nieuleczalnym portrecistą, nie wymagam więc sprawności a'la D2H.
mam jednak kilka pytań/wątpliwości:
1. jak w porównaniu do D50 sprawuje się wizjer? czy konstrukcja oparta na F80 okaże się lepsza dla portrecisty, często korzystającego z manualnych obiektywów?
2. jak ma się kwestia ergonomii? o ile przeżyję małe rozmairy LCD, zastanawia mnie wygoda aparatu. jak wygodne są przyciski i menu, bo to definitywnie inna bajka niż to, co pamiętam z D50. brak pionowego gripa przeboleję.
3. jak sprawny jest aparat, jeśli chodzi o zapis.odczyt zdjęć z karty? D50 robił to błyskawicznie, zdjęcia zapisywane byly w zasadzie bez opóźnień, a przeglądanie ich w porównaniu do masy innych aparatów, z jakimi miałem styczność, to bajka.
4. jakieś inne za lub przeciw?
decydując się na takie rozwiązanie kolejny raz próbuję przedłożyć jakość nad wygodę, wydając jak najmniej pieniędzy (zwyczajnie na wieksze szaleństwa mnie nie stać). naprzeciw ukochanemu Nikonowi postawiłem jakość sensora Fuji. ale pytam jeszcze raz: czy wedlug was opłaca się rezygnować z niemal nowego N. na rzecz starszego brata bliźniaka o łudząco podobnych paramertach?
za głosy, opinie i rady z góry dziękuję.