isav
29-07-2007, 13:13
witam.
otóż ostatnimi czasy dokonałem u siebie dość nieprzyjemnego odkrycia. okazało się, iż mój roczny Nikon D50 choruje na raka, jakim jest niewątpliwie paskudny, czerwony martwy pixel. co więcej, jakkolwiek nie starałbym się zrozumieć zachowania mojej matrycy, nie mogę pojąć kilku spraw.
przedstawiając sprawę obrazowo, pixel umiejscowiony jest na północ od Gorzowa Wielkopolskiego. nie jest zakoczeniem, że wraz ze wzrostem czułości jest coraz bardziej widoczny, w szczególności wtedy, gdy znajdzie się w ciemnej partii obrazu. zastanawiające jest jednak to, że po sprawdzeniu matrycy (metoda zadelkowanego obiektywu), nawet przy najwyższym ISO i 30sek naświetlania, jest on zdecydowanie mniej rzucający się w oczy, niż na normalnym zdjęciu. to dziwota nr.1.
drugie miejsce zajmują inne bad pixele (sztuk 3), które zobaczyłem tylko na kilku fotografiach (zdjęcia robione w makabrycznych warunkach, przy ISO1600). rozrzucone są one między Krakowem a Górami Świętokrzyskimi i są całkowicie niewidoczne na innych fotografiach.
wróćmy jednak do pierwszego, z martwych pixeli. bliższa analiza niedoświetlonego NEFa ujawniła kolejną straszną tajemnicę. otóż okazuje się, że sprawa nie dotyczy pojedynczego punktu, lecz widoczna jest cała pionowa linia, biegnąca prawie przez cały kadr. jest nieco mniej widoczna niż pixel, aczkolwiek różowa kreska dzieląca ujęcie jest mi zdecydowanie nie w smak. rzecz jest wyraźnie widoczna przy ISO1600, tylko delikatnie (ale jednak!) przy najniższym.
zabolało mnie to.
aparat ma nieco ponad rok i dotychczas (co potwierdza analiza wcześniejszych zdjęć) sprawował się wyśmienicie. chciałem spytać o wasze doświadczenia z bad pixelami oraz wytłumaczenie opisanych zjawisk. co więcej, interesuje mnie, jak można się tego efektu pozbyć i z czym się to może wiązać (serwis?).
z góry dzięki za pomoc.
otóż ostatnimi czasy dokonałem u siebie dość nieprzyjemnego odkrycia. okazało się, iż mój roczny Nikon D50 choruje na raka, jakim jest niewątpliwie paskudny, czerwony martwy pixel. co więcej, jakkolwiek nie starałbym się zrozumieć zachowania mojej matrycy, nie mogę pojąć kilku spraw.
przedstawiając sprawę obrazowo, pixel umiejscowiony jest na północ od Gorzowa Wielkopolskiego. nie jest zakoczeniem, że wraz ze wzrostem czułości jest coraz bardziej widoczny, w szczególności wtedy, gdy znajdzie się w ciemnej partii obrazu. zastanawiające jest jednak to, że po sprawdzeniu matrycy (metoda zadelkowanego obiektywu), nawet przy najwyższym ISO i 30sek naświetlania, jest on zdecydowanie mniej rzucający się w oczy, niż na normalnym zdjęciu. to dziwota nr.1.
drugie miejsce zajmują inne bad pixele (sztuk 3), które zobaczyłem tylko na kilku fotografiach (zdjęcia robione w makabrycznych warunkach, przy ISO1600). rozrzucone są one między Krakowem a Górami Świętokrzyskimi i są całkowicie niewidoczne na innych fotografiach.
wróćmy jednak do pierwszego, z martwych pixeli. bliższa analiza niedoświetlonego NEFa ujawniła kolejną straszną tajemnicę. otóż okazuje się, że sprawa nie dotyczy pojedynczego punktu, lecz widoczna jest cała pionowa linia, biegnąca prawie przez cały kadr. jest nieco mniej widoczna niż pixel, aczkolwiek różowa kreska dzieląca ujęcie jest mi zdecydowanie nie w smak. rzecz jest wyraźnie widoczna przy ISO1600, tylko delikatnie (ale jednak!) przy najniższym.
zabolało mnie to.
aparat ma nieco ponad rok i dotychczas (co potwierdza analiza wcześniejszych zdjęć) sprawował się wyśmienicie. chciałem spytać o wasze doświadczenia z bad pixelami oraz wytłumaczenie opisanych zjawisk. co więcej, interesuje mnie, jak można się tego efektu pozbyć i z czym się to może wiązać (serwis?).
z góry dzięki za pomoc.