PDA

Zobacz pełną wersję : Stałka 40mm na bagnet Z -> bardzo ciekawy filmik z porównaniem



BeatX
02-07-2026, 19:02
Heja, jak w tytule.
Gość miał u siebie na biurku pięć obiektywów 40mm z natywnym mocowaniem Nikon Z (Voigtlander Septon 40/2, Voigtlander Nokton 40/1.2, Voigtlander Ultron 40/2 /przez adapter FTZ/, TTArtisan 40/2 oraz Nikkor Z 40/2) i porównał je nie na zasadzie kolejnego testowania ostrości w rogach kadru na w pełni otwartej przysłonie - fotografując ceglaną ścianę, ale wrażenia z użytkowania oraz takie cechy jak obrazowanie na różnych dystansach, gwiazdki, pracę pod światło itp
Naprawdę solidna porcja informacji jak kogoś interesuje tego typu obiektyw.
Polecam :)


https://www.youtube.com/watch?v=kl7e22NV7K8

PS. Ja po tym zestawieniu już wiem, że jakbym miał brać stałkę 40mm do mojego Z6III to byłby to albo Voigtlander Nokton 40/1.2 albo Nikkor Z 40/2 8)

horn3t
02-07-2026, 20:48
Mam Z 40 F2 do moich zastosowań natto wystarczający tym bardziej, że ostrość na brzegach i narożnikach jest dla mnie mało istotna, a lekkość i nijaki wygląd mają duże znaczenie na ulicy jedynie czego mi w nim brakuje to Nikon Zf ;)

horn3t
04-07-2026, 10:41
Tutaj inne podejście uwzględniające różne ogniskowe. ;)

https://youtu.be/k0yRfOk5BwA?is=bgA3uxOtVIwNZZgD

BeatX
04-07-2026, 15:30
Faktycznie, ciekawe.
Kurcze coraz bardziej zaczyna mi pasować ten Nikkor 40/2 :D

grissley
04-07-2026, 18:27
Kurcze coraz bardziej zaczyna mi pasować ten Nikkor 40/2 :D

A to nie przez niego zacząłeś w ogóle myśleć o N-Z?
Drogie to nie jest, po prostu se kup ;)

BeatX
04-07-2026, 19:17
Nie chodzi o to, żebym go sobie kupił.
Ja po prostu za dużo piszę/czytam o sprzęcie - a za mało robię samych zdjęć (i za dużo ich oglądam, w sensie zdjęć zrobionych przez innych)

To przez to, że doszedłem do takiego momentu, że mam wrażenie że za co się nie zabiorę w foto - to to co stworzę, to już to było stworzone przez kogoś innego dawno temu (i to zrobione lepiej), więc po co mam zaśmiecać świat kolejnym takim se pstrykiem.
Nie jara mnie wyjście z domu żeby focić cokolwiek - jakkolwiek.
Byle aura na zewnątrz wydaje mi się nijaka.

Zafiksowałem się, że jak już sięgnąć po aparat to po to, żeby zrobić jedno-dwa zdjęcia ale takie, że zawsze się zatrzyma na nich wzrok.
Coś, co zapadnie w pamięci, coś do czego będzie warto wracać.
Coś, co nie będzie kolejnym pstrykiem wśród miliardów innych pstryków.
A to wymaga wyjątkowej aury, pomysłu, światła.
Pomysły mam, ze światłem też bym sobie poradził ale tak jak pogoda pogrywa sobie ze mną w tym sezonie to jest jakaś masakra.

No i z desperacji szukam pocieszenia w rozkminianiu o sprzęcie..

cybulski
04-07-2026, 19:41
To niestety tak chyba nie działa, że wychodzisz raz i robisz zdjęcie życia.
Albo działa u nielicznych.
U mnie to jest tak, że muszę zrobić dużo shitu aby było to może jedno dwa, warte uwagi, na jeden wypad.
Dobrą metodą inspiracji, jest kolekcjonowanie albumów, z zakresu który interesuje, oglądanie, zaznaczanie kadrów które chciałoby się zrobić.
Robienie kopii jest bdb metodą na zastój a okazuje się że wcale niełatwą, więc przy okazji czegoś się uczymy.

zbyk
04-07-2026, 19:50
Gdyby autorzy zdjęć, które oglądasz, przyjęli taką zasadę, to byś chyba żadnych nie oglądał. Nie wierzę, że znaczna większość z nich nie jest w jakiś sposób wtórna. Zlyzuj wory i idź się bawić ;)

BeatX
04-07-2026, 20:02
W ogólno pojętej sztuce - bez znaczenia czy to underground czy mainstream - nie stworzono nic nowego od jakiś 20+ lat.
Każdy kopiuje każdego czy tam jak wolisz, każdy inspiruje się czymś/kimś kto już stworzył dzieło artystyczne jakiś czas temu.
Obojętnie jaka dziedzina sztuki współczesnej.
Pytanie tylko jakie są proporcje copy/paste a wkładu własnego w tym co i tak powielisz.
Ja mam wrażenie, że u mnie przeważa copy/paste co sprawia, że nie czuję się zainspirowany aby coś wygenerować.
Dawno temu zaprzestałem tworzyć muzykę dokładnie z tego samego powodu, co teraz mam w foto.
Crap.

Zazdroszczę tym, co mają to wszystko w czterech literach :lol:

*EDIT*

Coś dla resetu umysłu, całkowicie z innej orbity (dosłownie)


https://youtu.be/K5cN04EYlps?si=C5RxD-4CiA49ttQd

cybulski
04-07-2026, 20:05
Potrzebna tzw muza :D

BeatX
04-07-2026, 20:07
Polać mu - dobrze gada 8)

cybulski
04-07-2026, 20:33
W Szczecinie masz pręznie działający STF.
Oni tam ciągle coś robią, wystarczy do nich dołączyć aby odnaleźć swoją niszę.

https://www.facebook.com/share/14hi6YNtDJa/

BeatX
04-07-2026, 20:43
Z mojego doświadczenia wynika, że na tego typu spotkaniach to jest festiwal "prężenia muskułów", czyli kto ma lepszy sprzęt, kto gdzie to nie był i co to on nie focił.
Jak chcesz z kimś porozmawiać o sztuce - ale tak na poważnie, to słyszysz odpowiedzi na zasadzie "nie wiem no, ja jakoś aż tak się nie wczuwam. Po prostu robię zdjęcia"
Gadałem chyba z 10 fotografiami o - w mojej ocenie - przełomowych profilach kolorystycznych od cobalt-image.com
Żeby chociaż spróbowali (szczególnie fotografowie których poznałem na koncertach)
Żeby mieli za jednym kliknięciem fajne, ładne i głębokie kolory - a nie takie wyprane i płaskie odcienie jakie widzę na lewo i prawo w foto koncertowym, bo ludziska sobie nie radzą z np. kolorem czerwonym.
Zgadnij ile z tych osób podłapało temat, tak że jak ich później spotkałem ponownie to mieli jakieś uwagi co do tych profili.
Oczywiście zero.
Nikt nawet nie spróbował - ale w międzyczasie - a jakże, sprzedali i kupili co nie co obiektywów.

Jeden nawet mi się chwalił (albo i żalił), że jest zarobiony, bo nie dość że ma pracę na etacie to jeszcze MUSI robić foty z eventów dla jakiejś korporacji.
I MUSI te zdjęcia dostarczyć tego samego wieczoru co event.
I gość MUSI zapieprzać i jest mu z tym źle.
I że on nie ma czasu na jakieś profile kolorystyczne od cobalt-image.com, bo jego klientom(czyli jakiejś tam bóg wie jakiej korporacji) zależy na czasie.
No i o czym ja mam rozmawiać z kimś takim.
Z kimś, kto by się wydawało że jest profesjonalistą?

Inny gość na koncercie powiedział mi wprost że on nie wie o czym ja mówie z tymi profilami, że on nie wnika, że on nie ma talentu i że nadrabia sprzętem i możliwością focenia z fosy bo dobrze zna organizatora koncertu i ma wjazd za free.
Jakiś młody typ - może z 25 lat.
Za to opowiada mi że kupił sobie na raty (a dokładnie to na 30 rat 0%) Canona RF 70-200/4 na koncerty, żeby podpiąc do swojego Canon R :D
Po prostu uśmiechnąłem się i poszedłem w swoją stroną.

Jeszcze jeden - rezydent z powiedzmy że najbardziej prestiżowego domu kultury z moim mieście, gość który robi koncerty co weekend (foci wyłącznie Z8 + Tamron 35-150/2-2.8 ) na moje pytanie czemu nie używa jakiegoś UWA - nic mi nie odpowiedział. Po prostu mnie przeprosił i powiedział że idzie na drugą stronę sceny :lol:

Spotkałem kiedyś gościa, który sprzedawał fanty zespołu który miał występ (sprzedawał ich t-shirt, ich płyty, bryloczki itp) i zobaczył mnie, zagadał o aparat - miałem wówczas jeszcze X-H2.
Pytał mnie czy drogie są karty CF do mojego aparatu.
I na ile wystarcza mi bateria.
Dosłownie to były jego pytania.
Bo on chce zacząć na poważnie fotografię i słyszał że zdjęcia z Fuji są zarąbiste bez obróbki.

Nie Zbyszek, nie chce mi się spotykać z ludźmi z lokalnych klubów foto i słuchać tego typu rzeczy.
Szkoda czasu - jakkolwiek to zabrzmi, sorry.
Prędzej to studia fotograficzne i nad tym się zastanawiam.

cybulski
04-07-2026, 21:07
Widzisz, aby być wysluchanym trzeba też wysłuchać innych :D
Tego też się trzeba nauczyć w obcowaniu z ludźmi. I okazuje się, że każdego interesują tylko jego tematy, nie Twoje. Tak jest po prostu.

Byłem z nimi w 2019 i 2020 na trzech plenerach modelkowo aktowych, w fajnej miejscówce niedaleko Szczecina, Mariański Młyn w Marianowie.
Tam robią też plenery "foto team", oni też chyba ze Szczecina.

Na studiach będą ciebie uczyć o fotografii, konceptualnie rozkminiać kadry, patrzeć inaczej.
Trochę nuda w sumie :)

BeatX
04-07-2026, 21:10
Czy ty w ogóle przeczytałeś co napisałem? :lol:

cybulski
04-07-2026, 21:14
Czy ty w ogóle przeczytałeś co napisałem? :lol:

Tak ale narzekasz. A ja na tym nigdy się nie skupiam, szkoda czasu na takie rozkminy.
Mniej narzekania, więcej działania.

To raz, a po drugie STF to pasjonaci a nie kotleciarze. Bliżej im do nas niż do pro.

BeatX
04-07-2026, 21:16
Ehh.. jakbym słuchał swoją żonę.
Zero zrozumienia, tylko motywujące "weź się garść"
Dzięki kuźwa, zmotywowałeś mnie że ło hoho :lol:
Biegnę focić zachód słońca.

cybulski
04-07-2026, 21:19
Ehh.. jakbym słuchał swoją żonę.
Zero zrozumienia, tylko motywujące "weź się garść"
Dzięki kuźwa, zmotywowałeś mnie że ło hoho :lol:
Biegnę focić zachód słońca.

Może ma rację Żona po prostu :D

horn3t
04-07-2026, 21:20
Widać brak weny twórczej i deprecha artystyczna, poszukiwanie natchnienia w nowym sprzęcie to kiepski kierunek jak klin na kaca, ja na takie trudne chwile mam inną pasje i wówczas sobie przestaje myśleć o fotografowaniu. To normalne, że czasami dopada nas niemoc trzeba wytrwać i bawić się potem dalej. Mnie ostatnio dopada czarna myśl ogólnego tworzenia czegokolwiek jeśli codziennie powstają miliardy bezsensownych zdjęć, to poco mam dokładać swoje zwykłe zdjęcia do tego worka miernoty.

BeatX
04-07-2026, 21:24
Może ma rację Żona po prostu :D

Może tak, może nie ;)

- - - - kolejny post - - - - - -


Mnie ostatnio dopada czarna myśl ogólnego tworzenia czegokolwiek jeśli codziennie powstają miliardy bezsensownych zdjęć, to poco mam dokładać swoje zwykłe zdjęcia do tego worka miernoty.

Witaj w klubie, heh...

grissley
04-07-2026, 22:02
Robienie kopii jest bdb metodą na zastój a okazuje się że wcale niełatwą, więc przy okazji czegoś się uczymy.


Pamiętam, że w którejś księdze Tytusa Romek chciał go uczłowieczać każąc mu przerysowywać zagraniczne komiksy. I tam padł komentarz, że kopiowanie innych to kiepska droga twórcza...
Nie wiem, czy to prawda - ale zapadło mi w pamięć i tak tam siedzi.

cybulski
04-07-2026, 22:08
Pamiętam, że w którejś księdze Tytusa Romek chciał go uczłowieczać każąc mu przerysowywać zagraniczne komiksy. I tam padł komentarz, że kopiowanie innych to kiepska droga twórcza...
Nie wiem, czy to prawda - ale zapadło mi w pamięć i tak tam siedzi.

Na zastój lepsza taka metoda niż żadna i biadolenie, że wszystko już było.
Od czegoś trzeba wyjść, gdy w głowie pustka, a przy wykonywaniu pojawiają się raptem nowe koncepcje. Sprawdzone, działa.

PrzemekM72
04-07-2026, 23:06
Zafiksowałem się, że jak już sięgnąć po aparat to po to, żeby zrobić jedno-dwa zdjęcia ale takie, że zawsze się zatrzyma na nich wzrok.
.

A ja na przykład lubię pofotografować po to, żeby się na chwilę zatrzymać. Spojrzeć innym okiem. Czasem wracam i wszystkie zdjęcia wyrzucam, ale miałem frajdę.
I na pewno nie oczekuję, że za każdym razem wyjdzie coś wartego powieszenia na ścianie.

Olafson
04-07-2026, 23:07
Dla mnie lekarstwem na taką niemoc, poczucie bezsensu było usunięcie Insta, Fb itp. czyli niemalże całkowite zaprzestanie udostępniania zdjęć. Aktualnie mam tylko profil na Vero, czasem coś tam wrzucę i tyle.

Dlaczego okazało się to lekarstwem? Bo wtedy robi się zdjęcia głównie dla siebie plus czasami dla rodziny. Dla siebie, a nie dla innych, często obcych osób.

Jak się człowiek głębiej zastanowi to na czym to udostępnianie zdjęć na socialach głównie polega jeśli nie na karmieniu własnego ego? A skoro tak to często można dojść właśnie do następujących wniosków - szukam i czekam na totalne arcydzieło, nie wyciągam aparatu na byle co, bo przecież nie ma sensu tego nigdzie wrzucać. Ale przecież fotografia jest do bólu osobista! Przykład?

"Głupie" zdjęcie ławki pod drzewem z boiskiem w tle. Ktoś obcy na to spojrzy i pomyśli: "no tak, kolejne oklepane zdjęcie ławki pod drzewem". Jednak dla fotografa zdjęcie tej ławki, na której spędził w dzieciństwie mnóstwo czasu z kolegami, boiska, na którym rozegrał niezliczoną liczbę meczów, to zupełnie inna historia i wartość. Takie zdjęcie to dla niego złoto.

Mało? Zdjęcie Twojej żony. Przecież każde jej zdjęcie to coś niesamowitego - nie ma drugiej takiej osoby na całym świecie. Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Dla kogoś to mogą być totalnie oklepane kadry, ale dla Ciebie czy dla niej raczej takie nie będą, bo to wasza historia.

Żeby nie było nudno i bylejako to owszem, starajmy się robić te zdjęcia z głową, z pomysłem, z uwzględnieniem światła, czekaniem na warunki itp. A innymi razy pieprzmy to i po prostu zróbmy zdjęcie pod wpływem chwili.

Wielki artysta przeczyta to co napisałem i uśmiechnie się pod nosem, ale życie uczy, że dobrze jest zaakceptować swoją małość, a wtedy rzeczy wielkie też czasem przyjdą.

cybulski
04-07-2026, 23:52
Dla mnie lekarstwem na taką niemoc, poczucie bezsensu było usunięcie Insta, Fb itp. czyli niemalże całkowite zaprzestanie udostępniania zdjęć. Aktualnie mam tylko profil na Vero, czasem coś tam wrzucę i tyle.

Dlaczego okazało się to lekarstwem? Bo wtedy robi się zdjęcia głównie dla siebie plus czasami dla rodziny. Dla siebie, a nie dla innych, często obcych osób.

Jak się człowiek głębiej zastanowi to na czym to udostępnianie zdjęć na socialach głównie polega jeśli nie na karmieniu własnego ego? A skoro tak to często można dojść właśnie do następujących wniosków - szukam i czekam na totalne arcydzieło, nie wyciągam aparatu na byle co, bo przecież nie ma sensu tego nigdzie wrzucać. Ale przecież fotografia jest do bólu osobista! Przykład?

"Głupie" zdjęcie ławki pod drzewem z boiskiem w tle. Ktoś obcy na to spojrzy i pomyśli: "no tak, kolejne oklepane zdjęcie ławki pod drzewem". Jednak dla fotografa zdjęcie tej ławki, na której spędził w dzieciństwie mnóstwo czasu z kolegami, boiska, na którym rozegrał niezliczoną liczbę meczów, to zupełnie inna historia i wartość. Takie zdjęcie to dla niego złoto.

Mało? Zdjęcie Twojej żony. Przecież każde jej zdjęcie to coś niesamowitego - nie ma drugiej takiej osoby na całym świecie. Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Dla kogoś to mogą być totalnie oklepane kadry, ale dla Ciebie czy dla niej raczej takie nie będą, bo to wasza historia.

Żeby nie było nudno i bylejako to owszem, starajmy się robić te zdjęcia z głową, z pomysłem, z uwzględnieniem światła, czekaniem na warunki itp. A innymi razy pieprzmy to i po prostu zróbmy zdjęcie pod wpływem chwili.

Wielki artysta przeczyta to co napisałem i uśmiechnie się pod nosem, ale życie uczy, że dobrze jest zaakceptować swoją małość, a wtedy rzeczy wielkie też czasem przyjdą.

Dziś akurat, czytałem kilka artykułów z takiego niszowego magazynu Analog.
I nie wiem czemu, ale to co napisałeś, dokładnie mi koresponduje z pewnymi tam przemyśleniami, niby na inny temat ale jednak.

FHR
05-07-2026, 02:03
Jak chcesz z kimś porozmawiać o sztuce - ale tak na poważnie, to słyszysz odpowiedzi na zasadzie "nie wiem no, ja jakoś aż tak się nie wczuwam. Po prostu robię zdjęcia"


Jeszcze jeden - rezydent z powiedzmy że najbardziej prestiżowego domu kultury z moim mieście, gość który robi koncerty co weekend (foci wyłącznie Z8 + Tamron 35-150/2-2.8 ) na moje pytanie czemu nie używa jakiegoś UWA - nic mi nie odpowiedział. Po prostu mnie przeprosił i powiedział że idzie na drugą stronę sceny :lol:

To pytanie o UWA to chyba daleko od tego poważnego rozmawiania o sztuce? :wink: W sumie też bym nie wiedział jak odpowiedzieć na takie pytanie.


To przez to, że doszedłem do takiego momentu, że mam wrażenie że za co się nie zabiorę w foto - to to co stworzę, to już to było stworzone przez kogoś innego dawno temu (i to zrobione lepiej), więc po co mam zaśmiecać świat kolejnym takim se pstrykiem.


Mnie ostatnio dopada czarna myśl ogólnego tworzenia czegokolwiek jeśli codziennie powstają miliardy bezsensownych zdjęć, to poco mam dokładać swoje zwykłe zdjęcia do tego worka miernoty.

Trzeba sobie zrobić małe mentalne remanenty i przestawić się na tory, żeby droga była celem, a nie cel sam w sobie. Nie sylwetka przy chodzeniu na siłownię i nie połów przy chodzeniu na ryby. Częściowo wspomniał o tym Olafson. Relaks i przebywanie na łonie natury przy przyrodniczej/makro, przeżywanie ulotnych chwil z bliskimi i rejestracja pięknych wspomnień, poznawanie nowych osób przy modelingowych, radość nurkowania przy podwodnej, podróżowanie przy krajobrazowej, wąchanie lotniczej nafty i wiatr we włosach przy lotniczej, zwiedzanie miasta i trening głowy przy streetowej itd. Mam zdjęcia, których zrobienie sprawiło mi bardzo dużo frajdy i z których jestem zadowolony, a do których nawet jeszcze nie usiadłem przy komputerze. Mam klisze, które od wielu lat leżą niewywołane. Są takie zdjęcia jak moje na FB/IG i innych? Pewnie są, no i co z tego? :-)

cybulski
05-07-2026, 08:52
To pytanie o UWA to chyba daleko od tego poważnego rozmawiania o sztuce? :wink: W sumie też bym nie wiedział jak odpowiedzieć na takie pytanie.





Trzeba sobie zrobić małe mentalne remanenty i przestawić się na tory, żeby droga była celem, a nie cel sam w sobie. Nie sylwetka przy chodzeniu na siłownię i nie połów przy chodzeniu na ryby. Częściowo wspomniał o tym Olafson. Relaks i przebywanie na łonie natury przy przyrodniczej/makro, przeżywanie ulotnych chwil z bliskimi i rejestracja pięknych wspomnień, poznawanie nowych osób przy modelingowych, radość nurkowania przy podwodnej, podróżowanie przy krajobrazowej, wąchanie lotniczej nafty i wiatr we włosach przy lotniczej, zwiedzanie miasta i trening głowy przy streetowej itd. Mam zdjęcia, których zrobienie sprawiło mi bardzo dużo frajdy i z których jestem zadowolony, a do których nawet jeszcze nie usiadłem przy komputerze. Mam klisze, które od wielu lat leżą niewywołane. Są takie zdjęcia jak moje na FB/IG i innych? Pewnie są, no i co z tego? :-)

To tak jak mnie by ktoś zapytał, czemu nie używam np 200-600 czy coś w ten deseń powyżej 200 :D

Same prawdy ponadczasowe bym powiedział, przeżywanie własnej drogi, fotografia jako pretekst do działania, poznawania nowych osób.
Tak właśnie to traktuje, nie zrobienie zdjęcia życia, choć miło jest gdy coś fajnego raz na jakiś czas wyjdzie.
Dawno temu również doszedłem do tego, że kolekcjonowalbym dobre albumy, nawet gdybym przestał robić zdjęcia.

cybulski
05-07-2026, 10:10
Z mojego doświadczenia wynika, że na tego typu spotkaniach to jest festiwal "prężenia muskułów", czyli kto ma lepszy sprzęt, kto gdzie to nie był i co to on nie focił.
Jak chcesz z kimś porozmawiać o sztuce - ale tak na poważnie, to słyszysz odpowiedzi na zasadzie "nie wiem no, ja jakoś aż tak się nie wczuwam. Po prostu robię zdjęcia"
Gadałem chyba z 10 fotografiami o - w mojej ocenie - przełomowych profilach kolorystycznych od cobalt-image.com
Żeby chociaż spróbowali (szczególnie fotografowie których poznałem na koncertach)
Żeby mieli za jednym kliknięciem fajne, ładne i głębokie kolory - a nie takie wyprane i płaskie odcienie jakie widzę na lewo i prawo w foto koncertowym, bo ludziska sobie nie radzą z np. kolorem czerwonym.
Zgadnij ile z tych osób podłapało temat, tak że jak ich później spotkałem ponownie to mieli jakieś uwagi co do tych profili.
Oczywiście zero.
Nikt nawet nie spróbował - ale w międzyczasie - a jakże, sprzedali i kupili co nie co obiektywów.


Jeden nawet mi się chwalił (albo i żalił), że jest zarobiony, bo nie dość że ma pracę na etacie to jeszcze MUSI robić foty z eventów dla jakiejś korporacji.
I MUSI te zdjęcia dostarczyć tego samego wieczoru co event.
I gość MUSI zapieprzać i jest mu z tym źle.
I że on nie ma czasu na jakieś profile kolorystyczne od cobalt-image.com, bo jego klientom(czyli jakiejś tam bóg wie jakiej korporacji) zależy na czasie.
No i o czym ja mam rozmawiać z kimś takim.
Z kimś, kto by się wydawało że jest profesjonalistą?


Inny gość na koncercie powiedział mi wprost że on nie wie o czym ja mówie z tymi profilami, że on nie wnika, że on nie ma talentu i że nadrabia sprzętem i możliwością focenia z fosy bo dobrze zna organizatora koncertu i ma wjazd za free.
Jakiś młody typ - może z 25 lat.
Za to opowiada mi że kupił sobie na raty (a dokładnie to na 30 rat 0%) Canona RF 70-200/4 na koncerty, żeby podpiąc do swojego Canon R
Po prostu uśmiechnąłem się i poszedłem w swoją stroną.


Jeszcze jeden - rezydent z powiedzmy że najbardziej prestiżowego domu kultury z moim mieście, gość który robi koncerty co weekend (foci wyłącznie Z8 + Tamron 35-150/2-2.8 ) na moje pytanie czemu nie używa jakiegoś UWA - nic mi nie odpowiedział. Po prostu mnie przeprosił i powiedział że idzie na drugą stronę sceny


Spotkałem kiedyś gościa, który sprzedawał fanty zespołu który miał występ (sprzedawał ich t-shirt, ich płyty, bryloczki itp) i zobaczył mnie, zagadał o aparat - miałem wówczas jeszcze X-H2.
Pytał mnie czy drogie są karty CF do mojego aparatu.
I na ile wystarcza mi bateria.
Dosłownie to były jego pytania.
Bo on chce zacząć na poważnie fotografię i słyszał że zdjęcia z Fuji są zarąbiste bez obróbki.


Nie Zbyszek, nie chce mi się spotykać z ludźmi z lokalnych klubów foto i słuchać tego typu rzeczy.
Szkoda czasu - jakkolwiek to zabrzmi, sorry.
Prędzej to studia fotograficzne i nad tym się zastanawiam.




Odniosę się jednak, nie chciałem od razu, bo stwierdziłem, że może rozumiem opatrznie kontekst, itp :)
Jednak jaki mam wniosek z tej wypowiedzi ?


To co mnie uderzyło, to skupienie się BeatX'a na negatywach, "dlaczego się nie da", jako wynik mojej sugestii na dołączenie do jakiejś społeczności. W zamian nastąpił wysyp negatywnych przypadków.
Zaskoczyło mnie też, w tej wypowiedzi, postawienie się jakby powyżej, krytyka innych. A np gdy faktycznie ktoś zaczął zadawać pytania o sprzęt (tutaj fuji) to zabrakło mi opowieści pozytywnej o tym w jaki sposób zafascynowałem kogoś tym sprzętem, mimo totalnej niewiedzy rozmówcy.


Otóż, co mi się sprawdza w takich kontaktach, przede wszystkim słuchanie, sprawienie aby rozmówca opowiedział swoją historię, zadawanie pytań podtrzymujących które robią wrażenie, iż faktycznie jestem zainteresowany. Normalne jest, że na takich spotkaniach różnego typu, znajdą się osobnicy chcący "poprężyć muskuły". Jeśli rozmawiamy z kimś faktycznie z interesującym dorobkiem, mamy okazję poznać jego jakiś wycinek warsztatu, sposobu pracy nad fotografią. Jeśli naszym rozmówcą nie jest osoba zbyt zadufana w sobie, to on też wykaże zainteresowanie naszym podejściem. Będzie też może czas pogadać o sprzęcie ale to akurat jest w tym najmniej ważne w mojej opinii, jednak pozwoli nam rozpoznać czy ktoś jest pasjonatem sprzętu czy też jest to dla niego tylko narzędzie.


Problemem nie jest otoczenie, problemem jest nasze podejście do innych ludzi, ich doświadczeń, wiedzy, to że na siłę chcemy komuś sprzedać nasze rozwiązania podczas gdy inni tego w ogóle nie oczekują lub nie mają takiej potrzeby w danym momencie. Ten moment może nadejść, ale może akurat nie w tej chwili, natomiast jeśli dobrze to rozegramy, utrzymamy kontakt, to możliwe jest że rozmówca po czasie do tego wróci i to z pytaniem do nas.




Czy ty w ogóle przeczytałeś co napisałem?


Więc tak przeczytałem dokładnie, jednak nie od razu chciałem dzielić się moimi przemyśleniami, bo moje wnioski są zupełnie różne, więc chciałem się z nimi przespać aby przekonać się czy rano myślę tak samo jak wczoraj. Tak myślę tak samo i dlatego odpowiedziałem dopiero teraz :)

BeatX
05-07-2026, 10:56
Dla mnie lekarstwem na taką niemoc, poczucie bezsensu było usunięcie Insta, Fb itp. czyli niemalże całkowite zaprzestanie udostępniania zdjęć. Aktualnie mam tylko profil na Vero, czasem coś tam wrzucę i tyle.

Dlaczego okazało się to lekarstwem? Bo wtedy robi się zdjęcia głównie dla siebie plus czasami dla rodziny. Dla siebie, a nie dla innych, często obcych osób.

Jak się człowiek głębiej zastanowi to na czym to udostępnianie zdjęć na socialach głównie polega jeśli nie na karmieniu własnego ego? A skoro tak to często można dojść właśnie do następujących wniosków - szukam i czekam na totalne arcydzieło, nie wyciągam aparatu na byle co, bo przecież nie ma sensu tego nigdzie wrzucać. Ale przecież fotografia jest do bólu osobista! Przykład?

"Głupie" zdjęcie ławki pod drzewem z boiskiem w tle. Ktoś obcy na to spojrzy i pomyśli: "no tak, kolejne oklepane zdjęcie ławki pod drzewem". Jednak dla fotografa zdjęcie tej ławki, na której spędził w dzieciństwie mnóstwo czasu z kolegami, boiska, na którym rozegrał niezliczoną liczbę meczów, to zupełnie inna historia i wartość. Takie zdjęcie to dla niego złoto.

Mało? Zdjęcie Twojej żony. Przecież każde jej zdjęcie to coś niesamowitego - nie ma drugiej takiej osoby na całym świecie. Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Dla kogoś to mogą być totalnie oklepane kadry, ale dla Ciebie czy dla niej raczej takie nie będą, bo to wasza historia.

Żeby nie było nudno i bylejako to owszem, starajmy się robić te zdjęcia z głową, z pomysłem, z uwzględnieniem światła, czekaniem na warunki itp. A innymi razy pieprzmy to i po prostu zróbmy zdjęcie pod wpływem chwili.

Wielki artysta przeczyta to co napisałem i uśmiechnie się pod nosem, ale życie uczy, że dobrze jest zaakceptować swoją małość, a wtedy rzeczy wielkie też czasem przyjdą.

Jest bardzo dużo racji w tym co napisałeś - dzięki za sugestie :)
Faktycznie jest w tym coś, że jak się publikuje zdjęcia w internetach to trochę po to, żeby karmić własne ego pozytywnymi komentarzami.
I faktycznie, zdjęcie które u mnie może wywołać sporo emocji z jakiś tam prywatnych przyczyn - będzie dla osoby postronnej zwykłym pstrykiem jakich wiele.

Chodzi o to, że jak się jest perfekcjonistą z nerwicą natręctw (czyli w zasadzie wszędzie widać jakieś niedoskonałości i miejsce do poprawy), to to mocno hamuje radochę z cieszenia się małymi rzeczami.
Trza chyba trochę zluzować ;)
Dzięki jeszcze raz.

- - - - kolejny post - - - - - -


To tak jak mnie by ktoś zapytał, czemu nie używam np 200-600 czy coś w ten deseń powyżej 200 :D

Nie łap mnie za słowa hehe :)
UWA w reportażu to najbardziej istotne ogniskowe aby "zbudować" reportaż.
Standardowe ogniskowe i teleobiektywy są do uzupełnienia o detale, tego co złapałeś w UWA, dając publice wgląd w kontekst wydarzenia które dokumentujesz.

A już UWA na koncertach to p.o.d.s.t.a.w.a.
Stoisz 2m od sceny i co, chcesz klepać muzyków i widownię cały czas z ognskowej 50mm wzwyż? Wyjdzie mega nudno, każde zdjęcie będzie praktycznie take same, będziesz je przewijać podczas oglądania nie zatrzymując się na żadnym.
Nie oddasz w ogóle atmosfery, ani nie pokażesz osobom które nie były na tym evencie szerszego kontekstu (rozmiar obiektu, ile było publiki, jak to wszystko było porozstawiane itp)
Prawda jest taka, że im szersza ogniskowa - tym trudniejsza w użyciu, bo trzeba masę rzeczy ogarnąć w kadrze, od perspektywy, kąty - przez kolory, na temacie zdjęcia kończąc - uważając przy tym na zniekształcenia, czyli to co jest w rogach kadru.
Jest z tym rzeźba jak cholera i każdy o tym wie.
I właśnie przez to, że UWA jest trudne w użyciu - to tak mało ludzi używa tego typu perspektyw (przynajmniej w reportażu)
O wiele prościej jest chwycić za 50 czy 85mm strzelić jakiś detal, czy portret z rozmytym tłem (w którym nie ma znaczenia co się dzieje - bo jest rozmyte :D ) i viola, fotka gotowa.

Nie wierzysz mi? Sam kiedyś sprawdź, ile się trzeba nagimnastykować i mieć baczenie na dosłownie cały kadr przy tworzeniu fotoreportażu używając obiektywu ultra szerokokątnego, gdzie sytuacja się zmienia z sekundy na sekundę :)

Moje pytanie o UWA, które zadałem zakontraktowanemu z klubem fotografowi - pracującemu dla najbardziej rozpoznawalnego ośrodka kultury w moim mieście, było jak najbardziej na miejscu.

cybulski
05-07-2026, 12:28
Pamiętam, wypowiedzi dwóch znanych fotografów, którzy tłumaczyli dlaczego w swoim podejściu nie używają szerszego kąta widzenia niż 28 i że w zasadzie rzadko im się zdarza schodzić poniżej np 35.
Można się z tym zgadzać lub nie, patrząc ze swojej perspektywy, natomiast oni tak pracują i mają taki styl.
Tu można zadać pytanie, czy oni odczuwają aktualnie, że powinni próbować innego podejscia?
Tego nie wiemy i chyba nie ma jednoznacznej na to odpowiedzi. Bo to jest trochę składnikiem stylu, niż tego że ich fotografia jest niepełna.

Bo to też nie są zawody, czy ktos umie zrobić coś ogniskową, której nie czuje.
Widzę to trochę inaczej. Wlasciwsze pytanie jest czy to co robi inny foto, nam się podoba czy też nie.
A ich stylu zmieniać nie ma po co, to nie tędy chyba rozumowanie.

Jacu
05-07-2026, 12:39
Mnie interesuje głownie fotografia portretowa, i tym kierunku staram się rozwijać. Ale od roku okazyjnie fotografuje koncerty. I powiem, fajna to sprawa, zwłaszcza, gdy się kocha muzykę i fotografię. Ale focę to wyłącznie dla siebie, dla mojej przyjemności, robię sobie z tego fotoksiążki pamiątkowe, choć zdarzało mi się wysyłać foty do artystów, czy organizatorów. Jednak wolę robić to dla siebie, bez jakichś większych zobowiązań. Na spokojnie można wtedy przejrzeć setki, czasem i ponad tysiąc zdjęć, wybrać, obrobić, bez presji czasowej. A powiem tak, nawet na takich koncertach można spotkać naprawdę fajnych ludzi, fotografów. Teraz w ten weekend fotografuję z fosy na Sosnowiec Fun Festival 2026 ( - 13 koncertów w 3 dni. Maraton, ale dla mnie frajda - zespoły, często legendy (Dżem, Happysad, Nocny Kochanek, wczoraj legenda polskiej sceny - Rodowicz, Varius Manx, Lemon, dzisiaj wieczorem kolejne 4 koncerty). I spotkałem naprawdę bardzo sympatycznych fotografów. Jednego, który fotografuje koncerty od ponad 20 lat. Dużo mi opowiedział o tym na jakich koncertach był, swoje szalenie ciekawe historie ze swojej pracy, sposób w jaki stara się o akredytacje, nawiązuje znajomości z muzykami itd. Naprawdę z przyjemnością się tego słuchało, olbrzymia ilość, bardzo przydatnych informacji. Inna sprawa, że jak mi pokazał na telefonie parę zdjęć, to oczy mi się zaświeciły, robi naprawdę mega zdjęcia koncertowe. I to jest w tym najfajniejsze, że robisz dla siebie, bo chcesz, dla przyjemności, a nie, że musisz.
Co do obiektywów, używam głównie stałek. Mam dwa body, na jednym mam zapiętą Sigmę 135 1.8 Art (dla mnie must have), Na drugim mam na ogół Vitka 35 1.2 Lab, który mi daję ta jasność zwłaszcza gorszych oświetleniowo momentach, ale też używam 24-70 4S, i sporadycznie vitka 16mm 1.8.
Właśnie ładuje baterie i o 18tej kolejne 4 koncerty :D - choć w nie do końca moim guście muzycznym (Utopia, O.S.T.R., Kizo, Tribbs), to fotograficznie mogą być mega ciekawe :D

BeatX
05-07-2026, 13:45
Pamiętam, wypowiedzi dwóch znanych fotografów, którzy tłumaczyli dlaczego w swoim podejściu nie używają szerszego kąta widzenia niż 28 i że w zasadzie rzadko im się zdarza schodzić poniżej np 35.
Można się z tym zgadzać lub nie, patrząc ze swojej perspektywy, natomiast oni tak pracują i mają taki styl.
Tu można zadać pytanie, czy oni odczuwają aktualnie, że powinni próbować innego podejscia?
Tego nie wiemy i chyba nie ma jednoznacznej na to odpowiedzi. Bo to jest trochę składnikiem stylu, niż tego że ich fotografia jest niepełna.

Bo to też nie są zawody, czy ktos umie zrobić coś ogniskową, której nie czuje.
Widzę to trochę inaczej. Wlasciwsze pytanie jest czy to co robi inny foto, nam się podoba czy też nie.
A ich stylu zmieniać nie ma po co, to nie tędy chyba rozumowanie.

No w ten sposób rozumując i sprowadzając wszystko do jednego mianownika w rozmowie: "to zależy, wszystko jest względne" - to za bardzo nie ma o czym dyskutować.
Bo co ja mam Ci odpowiedzieć, jak Ty podajesz na moje argumenty odpowiedzi właśnie w kategoriach "ale Pan X robi inaczej i jest zadowolony".
On jest zadowolony, ale ktoś inny nie jest zadowolony.
Jemu się podoba, ale komuś innemu się nie podoba.
I co z tego wynika tak właściwie?
Ano chyba tylko to, że po co w ogóle o tym dyskutować :D

cybulski
05-07-2026, 13:57
No w ten sposób rozumując i sprowadzając wszystko do jednego mianownika w rozmowie: "to zależy, wszystko jest względne" - to za bardzo nie ma o czym dyskutować.
Bo co ja mam Ci odpowiedzieć, jak Ty podajesz na moje argumenty odpowiedzi właśnie w kategoriach "ale Pan X robi inaczej i jest zadowolony".
On jest zadowolony, ale ktoś inny nie jest zadowolony.
Jemu się podoba, ale komuś innemu się nie podoba.
I co z tego wynika tak właściwie?
Ano chyba tylko to, że po co w ogóle o tym dyskutować :D

W mojej fotografii używam czasem 24, to dość mały procent kadrów, a rzadko poniżej tej ogniskowej.
Natomiast, rozumiem też podejście inne, gdy ktoś ma styl taki, że nie schodzi do szerszych kątów poniżej jakiejś wartości.
Może woli odejść, jeśli może, niż operować szerokim kątem.
Bo dla mnie to wszystko jest płynne, zalezne od stylu.

My tutaj, wychodzimy z założenia, że trzeba mieć obstawiony zakres np od 16 do 200.
Może tak a może niekoniecznie.
Inne podejście mówi aby skupić się na dwóch lub jednej ogniskowej i robić repo.
Nie zakładam, że ktoś kto trochę fotografuje, nie znalazł swoich ogniskowych i tego co czuje.

Szuwar
05-07-2026, 20:35
BeatX
Nie ma dwóch identycznych kadrów.
A nawet jak tak samo wyglądają niosą inne emocje, bo inne emocje towarzyszą każdemu fotografowi.
Ja przy spadku motywacji (choć to bardzo rzadkie) oglądam stare, czarno-białe zdjęcia, najchętniej przedwojenne - po prostu je uwielbiam i w ten sposób się motywuję.
Jak już bardzo brakuje "paliwa" :) to przekładam temat na muzykę, w której teoretycznie zagrano wszystko, a jednak nadal powstają świetne utwory inne niż wszystko co znamy.
Fotografuję przede wszystkim dla siebie mając w głowie mądrość, że droga czasami jest ważniejsza niż cel.
I robię odbitki, dużo odbitek własnych zdjęć, co stanowi dla mnie esencję fotografii. Nie ma dla mnie fajniejszych emocji, niż włożenie dobrego, czasem świetnego (oczywiście dla mnie) zdjęcia w ramkę i na ścianę. Polecam.

Aaaa..... Z 40/2 - świetny obiektyw.

horn3t
05-07-2026, 21:28
BeatX Aaaa..... Z 40/2 - świetny obiektyw.

Też tak sądze ale jak się ma Z35 1.4 to 40 wydaje się zbyteczna

Szuwar
05-07-2026, 22:52
Też tak sądze ale jak się ma Z35 1.4 to 40 wydaje się zbyteczna

Ja tylko, żeby nie było poza tematem :)

cybulski
06-07-2026, 08:07
Też tak sądze ale jak się ma Z35 1.4 to 40 wydaje się zbyteczna

Mając obie ogniskowe zupełnie różne, ma sens jeśli różnią się tzw obrazowaniem.
Ale jak wcześniej wspominałem, kwestia gustu, ile tego szpeja chcemy mieć, bo jeśli w ogóle lubimy sprzęt, to żadna ilość nie jest dosyć :D

Do tamtego roku miałem jeszcze ef35/2 IS, i wziąłem ją na plener. Na plenerze, ktoś ode mnie pożyczył, bo jego 35 odmówiła współpracy i okazało się że, tego samego dnia odkupił ode mnie to szkło.

horn3t
06-07-2026, 08:25
Mając obie ogniskowe zupełnie różne, ma sens jeśli różnią się tzw obrazowaniem.
Ale jak wcześniej wspominałem, kwestia gustu, ile tego szpeja chcemy mieć, bo jeśli w ogóle lubimy sprzęt, to żadna ilość nie jest dosyć :D

To w tym przypadku warto rozważyć nabycie tego kompletu z pierwszego filmu ;) ostatnio zaczynam doceniać minimalizm posiadanego sprzętu to chyba SKS :D

Szuwar
07-07-2026, 01:39
ostatnio zaczynam doceniać minimalizm posiadanego sprzętu to chyba SKS :D

Mnie też dopada SKS. Zakupiłem miesiąc temu Z 70-180/2.8 i stwierdzam, że jest dla mnie za ciężki i chyba pójdzie do ludzi.

cybulski
07-07-2026, 07:20
Mnie też dopada SKS. Zakupiłem miesiąc temu Z 70-180/2.8 i stwierdzam, że jest dla mnie za ciężki i chyba pójdzie do ludzi.

A to zum w kategorii tych lżejszych chyba 2.8 ...
Z wiekiem tak też mam. Widzę już też po sobie po co najczęściej zaczynam sięgać...

KaarooL
07-07-2026, 20:36
Parę lat temu porwałem się na 80-200 2.8. Ciężki obiektyw, w pakiecie miał ogromny front focus a łażąc z nim... czułem się niczym wielbłąd.
Użyłem dwukrotnie, poleżał parę miesięcy i zmienił właściciela. Za ciężki w stosunku do ogniskowej, którą dawał.


BeatX Wydaje mnie się że po owych upragnionych studiach foto odpłyniesz jeszcze dalej i cytując klasyka... "nie będzie z Tobą kontaktu"...

RMC
08-07-2026, 09:24
Parę lat temu porwałem się na 80-200 2.8. Ciężki obiektyw, w pakiecie miał ogromny front focus a łażąc z nim... czułem się niczym wielbłąd.
Użyłem dwukrotnie, poleżał parę miesięcy i zmienił właściciela. Za ciężki w stosunku do ogniskowej, którą dawał.


BeatX Wydaje mnie się że po owych upragnionych studiach foto odpłyniesz jeszcze dalej i cytując klasyka... "nie będzie z Tobą kontaktu"...

Co człowiek to opinia. Mi od pewnego czasu najbardziej podobają się zdjęcia właśnie z tego szkła i robię ich sporo. Aczkolwiek zgodzić się można, że ciężko go nosić jako jedyny, przypięty na stałe do aparatu :)

Kolekcjoner
14-07-2026, 00:21
Jeden nawet mi się chwalił (albo i żalił), że jest zarobiony, bo nie dość że ma pracę na etacie to jeszcze MUSI robić foty z eventów dla jakiejś korporacji.
I MUSI te zdjęcia dostarczyć tego samego wieczoru co event.
I gość MUSI zapieprzać i jest mu z tym źle.
I że on nie ma czasu na jakieś profile kolorystyczne od cobalt-image.com, bo jego klientom(czyli jakiejś tam bóg wie jakiej korporacji) zależy na czasie.
No i o czym ja mam rozmawiać z kimś takim.
Z kimś, kto by się wydawało że jest profesjonalistą?

Profesjonalizm ma różne oblicza ;)...
W bardzo wielu dziedzinach właśnie tak jest. Liczy się czas, a nie cyzelowanie jakości. Po prostu tak jest. Zdjęcia z wydarzeń bywa że żyją tylko kilka godzin.
A to że ktoś się żali że zarobiony - ostatnio samych takich spotykam :mrgreen:....